Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lost Girl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lost Girl. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 października 2017

Serialowe podsumowanie tygodnia #253 [16.10.2017 - 22.10.2017]

SPOILERY

Castlevania S01E01 Witchbottle
Stało się, oglądam anime. I to adaptację serii gier, której zbytnio nie znam od scenarzysty o którym niby czytałem dobre opinie, ale też nie znam. Więc czemu to robię? Potrzebowałem krótkiego serialu do autobusu, a że Castlevania została mi zaproponowana przez Netflixa stwierdziłem, że czemu nie.

I mogłem wybrać lepiej.  Pierwszy odcinek to bardzo długi prolog do właściwej opowieści. Tak to przynajmniej wygląda. Mocno pretekstowy, ekspozycyjny, skaczący w czasie i paradoksalnie bez protagonisty. Poznajemy młodą lekarkę odwiedzającą zamek Draculi, zaraz (po kilku latach) zostaje spalona na stosie przez kościół, Dracula poprzysięga zemstę i po kolejnym roku do niej dochodzi. Strasznie to pocięte, a przez to niepotrafiące zaciekawić. W finałowej scenie pojawia się główny bohater serialu. Bardzo dziwny pomysł, który mi się nie spodobał.

O ile animacja nie porywa, ruchy postaci są dość okrojone tak tła czy design niektórych miejsc potrafi zachwycić. Rozległe plany, monumentalne budowle czy klimatyczne lasy. Niewątpliwie największa zaleta produkcji.

Inne:
- za kilkuminutowy żart o seksie z owcami ocena idzie oczko w dół.
- znowu dostałem zakochanego wampira i bardzo stereotypowy wygląd Draculi, meh. 

OCENA 2/6

Lost Girl S01E04 Faetal Attraction
To się nazywa zbieg okoliczności, po tygodniowej przerwie ponownie wylosowałem Lost Girl. Poprzednio mnie to ucieszyło i teraz też nie miałem nic przeciwko. Przyjemny procedural do którego można bez bólu wracaj. Chociaż wolałbym dłużej niewidzianą niespodziankę.

Fabularnie odcinek był bardzo naiwny. Słabe zawiązanie akcji i równie nieudolne prowadzenie sprawy tygodnia. Momentami zbyt poważnie w wykonaniu nieudolnych aktorów drugoplanowych zamiast iść mocniej w camp. Nawet zwrot fabularny nie był jakiś szokujący, ot ofiara okazała się mordercą. Mimo to dobrze się to oglądało. Dużo miejsca poświęcono relacjom między postaciami, Kenzi dalej komiczna, a nawet Dayson dostaje coraz więcej czasu dla siebie i pokazuje jakąś osobowość. Cenię też powiązanie proceduralnej sprawy z tym co dziej się u bohaterów, tu i tam pokomplikowane związki.

OCENA 4/6

Riverdale S02E02 Chapter Fifteen: Nighthawks
Strasznie mi się podoba jak pokazywana jest psychoza Archiego. Wyniszczająca nadopiekuńczość nad ojcem, nieprzespane noce i desperackie decyzję które podejmuje by zapewnić bezpieczeństwo bliskim. To dopiero początek, a już wplątano w to broń i narkotyki. Przy tym to cały czas jest ten sam, trochę nieporadny Archie.

O ile historia Archiego jest bardzo prostolinijna i skupi się na jego postaci tak Jughead i Veronica wplątali się w skomplikowane intrygi gdzie osoby są tylko pozornie tym kim się wydają. Zaklinaczka Węży pomaga FP, ale w przyszłości oczekuje przysługi co młodego Jonesa wystawi na dylemat moralny. Czego jednak nie robi się dla rodziny. Pozornie to samo przyświeca Lodgom. Rodzina ponad wszystko. A naokoło kłamstewka większe lub mniejsze. Wykupienie Popsa i iście machiaweliczne zagrywki.

Symboliczne było zwieńczenie wątku pomocy Popsowi. Miało to być próbą przywrócenia duszy miastu. Próbą skazaną na porażkę. Bar się udaje uratować, jednak jak Riverdale po ostatnich zgonach nie jest i nigdy nie będzie taki sam. Węże, handel narkotykami i Hiriam jako cichy właściciel. To co dzieje się u Popsa w większej skali odnosi się do miasteczka. Czuć pewien fatalizm w tym wszystkim.

Intryga sezonu zaskakuje. Podwójne morderstwo z premiery było szokujące. To jednak wciąż była zagadka morderstwa jak w pierwszej serii. Drugi odcinek nieoczekiwanie podnosi stawkę. Kolejne dwie śmierci, tym razem nastolatków. Jak to się łączy? Czy morderca myli tropy? Czy może zapowiada się w tym sezonie slasher z śmiercią tygodnia w każdym odcinku? Dość niecodzienny pomysł.

OCENA 5/6   

Star Trek: Discovery S01E05  Choose Your Pain
Mam mocno mieszane uczucia względem tego serialu. Nie jest on zły, ale kompletnie mija się z moimi oczekiwaniami dlatego ciężko mi go oceniać. W efekcie po każdym odcinku czuje niedosyt. Bliżej temu do Battlestar Galactica niż mojej wizji Star Treków. Niejednoznacznie moralne postaci, skomplikowane wątki opisujące relację ludzi z innymi rasami i próba zrozumienia obowiązku nad własnym komfortem psychicznym. Światowi bliżej do naszej codziennej rzeczywistości niż idyllicznej przyszłości. Szkoda bo chciałem zobaczyć tutaj ten promyk nadziej. Z drugiej strony można traktować to jako prequel, mroczna droga do lepszego świata. Ogląda się to dobrze, a konsekwentne rozwijanie postaci Michael może się podobać. Czekam aż coś zaskoczy i będę mógł się zachwycać całością bez zbędnego kręcenia nosem.

OCENA 4/6 

Star Trek: Discovery S01E06 Lethe
Pierwszy odcinek od czasu pilota, który porwał mnie swoją historią. Czułem ducha przygody i namiastkę Stargate. Grupka współpracujących bohaterów, wyraźnie postawiony problem do rozwiązania i nieubłaganie upływający czas. Wyraźne zaznaczone ramy opowieści wypełnione całkiem przemyślanie rozpisaną historią.

Na staroszkolnym klimacie się nie skończyło. Star Trek: Discovery to na wskroś współczesny serial. Stawia na rozwój bohaterów i ich bogatą osobowość. Michael dowiaduje się nowych rzeczy ze swojej przeszłości co wpływa na jej osobowość. Natomiast Lorca jest konsekwentnie przedstawiony jako szary moralnie kapitan, którego wybory można kwestionować, ale też i rozumieć.

Inne:
- jogging korytarzami Discovery i zaciskanie więzi między bohaterami, brakowało mi scen tego rodzaju.
- trip Michael w swojej podświadomości chyba miał przypominać wizualne zabawy Bryana Fullera, ale nie wszystko do końca wyszło.

OCENA 4.5/6 

Teen Wolf S06E13 After Images
Dalej nie zaskoczyło i ogląda się to z obojętnością. Niby odcinek jest gęsty od akcji i powinien intrygować tajemnicą z wizjami Lydii. To jednak nie działa bo brak w tym wszystkim bohaterów. Zero rozwoju czy budowania między nimi relacji nie licząc kilku krótkich scenek. Chyba najlepiej pod tym względem wypadła relacja Melissy z Argentem. Sprawnie napisane dialogi i niedopowiedzenia.

Główna intryga jest "taka se". To rozczarowuje ze względu na ostatni sezon. Doceniam jednak co ekipa odpowiedzialna ze serial chcę zrobić. Buduje nawiązania do obecnego świata, problemów rasizmu i prześladowań mniejszości w świecie ogarniętym nieuzasadnionym strachem. Tylko scenariusz jest zbyt pretekstowy by to wszystko zadziałało. Końcowy twist z wilkołakiem przed mieszkańcami Beacon Hills jest głupi i trudno uwierzyć by po tyle latach popełniono taki szkolny błąd, nawet na drodze naciąganej manipulacji.

OCENA 3/6

poniedziałek, 9 października 2017

Serialowe podsumowanie tygodnia #251 [02.10.2017 - 08.10.2017]

SPOILERY

Lost Girl S01E03 Oh Kappa, My Kappa
Dobrych seriali o polowaniu na potwory nigdy za wiele. Ubolewam, że w ostatnich latach wiele tego nie powstanie, na szczęście ilość zaległości nigdy nie pozwoli tego naprawić. Tym razem dzięki losowaniu obejrzałem Lost Girl. Trzeci odcinek po pięciu latach przerwy. I jest dokładnie takie jak pamiętałem. Z sympatycznymi bohaterami, humorem i tajemnicą w tle. Standard jak na tego typu serial. Plus budżetowe wykonanie, które momentami śmieszy lub żenuję. Ogólnie jestem zadowolony z seansu. Lubię bohaterki, Kenzei jest szalona i ma świetną chemię z Bo. Nawet wątek romantyczny jakoś nie irytuje. Jeszcze jakby popracowano nad przedstawieniem potwora tygodnia to bym skakał z radości. Monster w jaskini, fontanna dająca młodość i porwana dziewczyna. Mało ciekawy miszmasz, który nie został należycie przedstawiony kosztem zabawy konwencją w studenckim bractwie. Budowano napięcie by tylko zmylić widza. Trochę zabawne, trochę irytujący efekt końcowy.

OCENA 4/6  

Star Trek: Discovery S01E03 Context is for Kings
Ja na prawdę chciałem lubić ten serial, może aż za bardzo. W końcu sci-fi, kosmos i mój pierwszy Star Trek poza abramsowymi. I ja wolę Dżej Dżeja. Serio. Wolę tych radosnych bohaterów będących załogą statku, a nie to co serwują mi protegowani Fullera. To już trzeci pilot serialu, który wreszcie powinien nakreślić jego kształt. Wyrzucił niemal całą obsadę (nie żeby było za czym tęsknić) i zarysował fabułę. Eeee, odkrycie nowego napędu pod okiem machiawelicznego kapitana gdzie gdzieś z boku toczy się wojna? Sam nie wiem. Wciąż brakuje mi tutaj bohaterów z którymi mógłbym się zżyć, to co jest irytuję. Czy mechanik, czy współlokatorka Michael. Tak, są tak nudni, że nie chcę mi się sprawdzić na IMDb ich imion. Główna bohaterka jest odrobinę lepsza, ale czasem wypada pretensjonalnie w swoim pozowaniu na wolkanina by zaraz zacząć panikować podczas przedzierania się przez wentylację. Mnóstwo tutaj też ekspozycji poprzez sztucznie napisane dialogi. Jeszcze więcej niż w finale. Nie wiem tez czy kompletnie zirytowałem się na serial czy tam rzeczywiście wszystko wygląda bardzo sztucznie.

Sama fabuła odcinka była mało wciągająca i mam nadzieje, że nie nadaje tonu serialu. Przedzieranie się przez mroczne korytarze opuszczonego statku kosmicznego i wielka bestia. Można było odczuć pewien nastrój tajemnicy czy odrobinkę napięcia, ale szybko to siadało przez nieudolne żarty. Haha, Kligon uciszający oficerów Federacji taki śmieszny by jeszcze zabawniej zginąć od przerośniętego kociaka #not. Nitki fabularne są bardzo luźno spięte i trzeba trzymać fabułę na słowo honoru, że doprowadzi do czegoś sensownego np. intelektualnej i szarej moralnie gry między Michael, a kapitanem. Tylko na razie to pusta tajemnica i ze dwa udane dialogi w morzu banału nie napawają optymistycznie. Dobrze, że jest jeszcze Saru, który wprowadza tak potrzebną komedię, ale przy tym ma jakiś charakter.

OCENA 3/6

The Gifted S01E01 eXposed
Byłem przekonany, że ogólnodostępne stacje nie przykują mojej uwagi w tym roku. Nie pokładałem nawet specjalnych nadziej w The Gifted. Powoli mam już dość superbohaterów i adaptacji komiksowych wyskakujących z każdej lodówki. Na szczęście telewizyjni x-meni są czymś zupełnie odmiennym od swojej filmowej marki oraz innych adaptacji komiksów.

The Gifted nie jest serialem o bohaterach. To nawet nie jest serial o x-menach. Najprościej go scharakteryzować jako dramat rodzinny z mocami. Bez heroizmów i ratowania świata. W centrum są rodzice i dwójka dzieci które zostały mutantami. Zapowiada się to na serial o adaptacji, rodzicielskiej miłości, o tym jak daleko można się posunąć by bronić najbliższych i jak osobiste doświadczenia z naszymi lękami i obawami wpływają na ich odbiór. Żeby było ciekawiej głowa rodziny pracuję dla rządu i zajmuję się oskarżeniem mutantów. Jest tutaj spory potencjał by pokazać całą sytuację w odpowiednich odcieniach szarości. Bez Xaviera i Magneto i wyraźnego podziału na dobro i zło. Zwykłe odnajdywanie się ludzi w niecodziennej sytuacji i adaptacja do nowego środowiska.

X-Men i Brotherhood tutaj nie ma, ale istnieli. To świat w którym Bractwo i grupy z X w niesprecyzowanym momencie zniknęły. Pozostali Mutanci ukrywają się przed ściągającym ich rządem standardowo obawiającym się odmienności. Mają własną społeczność w całkiem stylowym opuszczonym banku. Po drugiej stronie jest Sentinel Service na nich polujący. I w sumie tylko wiadomo o świecie. Niby można narzekać na kolejną linię czasu w marce X-Men, ale zostało to podane w na tyle udany sposób, że nie narzekam.

Poza rodzinką Stuckerów na świeczniku jest też kilku mutantów. I tutaj też zapowiada się na rozwijanie wątków rodzinnych. Czy to nieplanowana ciąża, problemy z ojczulkiem czy tarcie w grupie które są nieuniknione. Mutanci są różnorodni i mają ciekawe moce, które efektownie prezentują się na ekranie. Szkoda tylko, że wizualnie taka Blink wygląda bardzo sztucznie.

Kolejny odcinek włączę z ogromną przyjemnością i na podstawie przeczytanego wywiadu z showrunnerem jestem raczej spokojny o przyszłość serialu. Przynajmniej pod względem kreatywnym, z oglądalnością może być różnie. 

Inne:
- w głównej obsadzie dwójka nastolatków. Pozorny strzał w stopę, a wyszło lepiej niż się spodziewałem. Łatwo to zepsuć, ale konkurencja na polu najbardziej irytujących dzieci w telewizji jest ogromna. 
- serduszko dla Amy Acker, którą znowu można zobaczyć w telewizji. Stęskniłem się od czasu finału Person of Interest, a nie minęło wielu czasu.

OCENA 5/6