Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zero Hour. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zero Hour. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Serialowe podsumowanie tygodnia #38 [17.06.2013 - 23.06.2013]

SPOILERY


Castle S05E21 The Squab and the Quail
- Rick grający na PS3 w Skyhawka i ignorujący Kate na początku odcinka był cudowny. I ta chwila zawahania jak postawił konsolę nad nią. Dzięki temu w odcinku wywiązało się  sporo komediowych sytuacji  - zazdrosny Rick i flirtujący z Kate Voughn. Odcinek się udał. Do tego jeszcze pojawiła się sprawa zaręczyn i przyszłości związku.
- wątek odcinka z mordercą na wolności średnio wyszedł, bardziej wątki skupiły się na bohaterach. Gdyby nie to pewnie pościg za kimś takim byłby bardziej emocjonujący. I jeszcze moje wrodzone czepialstwo - czemu Kate nie zasłoniła okien?! Niby taka dobra pani detektyw, a nie pomyślała, że ktoś może próbować go zabić ze snajperki
- Rick starający się rozwiązać sprawę i poganiający chłopaków był świetny.

OCENA 4/6
 
Dark Shadows - Beginnings Episode 12/209 
- oczywiście, że nie doszło do spotkania Rogera z Burtem. Nie zdziwiłbym się gdyby na początku następnego odcinka wcale nie wszedł do pokoju tylko wyszedł z domu, ale już taka specyfika telenoweli
- rozmowa o duchach i historia Widow Hill - bardzo klimatyczne, więcej takich rzeczy poproszę. Do tego po raz kolejny namawia się Victorię do opuszczenia Collinsport i jest zapowiedź wojny, która przyniesie ofiary. Czekam na kolejny stopień intrygi!
- ojciec Maggie, chcę uciec, ale nie może. Wygląda na najsłabsze ogniowo i to pewnie on poinformuje o przeszłości. Tylko kiedy?
- mam nadzieje, że rozwiązanie pojedynku Rogera i Burta nie będzie banalne. Chciałbym żeby dalej się okazało, że ta dwójka to wyjątkowo godne pożałowania typy, a niewinni (Victoria, Caroline) zostali wplątani w wojnę między nimi, która ich zmieni

OCENA 2.5/6

Dead Like Me S01E08 A Cook
- Saul jako kucharz! Chyba najlepsze sceny w odcinku. Zabawne i takie życiowe. Łatwo kogoś krytykować jak się nie zna całego procesu. Bardzo mi się to podobało. Tak jak to, że kucharz został by przekazać swoje dziedzictwo. Super też było jak Saul mówił ze szkockim akcentem.
- Georgie z psem! Niektóre śmieszne sceny, ale jej brak zdania jest miejscami zbyt denerwujący jak dała się przekonać Daisy. Jednak scena z Masonem w jacuzzi cudowna. Dolores irytująco przerysowana. Nie mogę się do niej przekonać
- historia z zwierzątkami cudowna. Szczególnie jak pokazywano przeszłość. Trochę bez sensu tylko to, że oddała psa rodzinie.
- podobała mi się rozmowa Daisy i George o tym kiedy ludzie są za starzy na śmierć i czy lepiej byłoby gdyby byli młodsi. O za takie coś lubię serial. Brakowało tylko w tym odcinku naprawdę śmiesznych scen śmierci, ale może chodziło by pokazać takie normalne
- dalej brak Roxi, szkoda.

OCENA 3.5/6

Defiance S01E08 I Just Wasn't Made for These Times
- gdyby nie ta łzawa końcówka stwierdziłbym, że odcinek bardzo dobry. Tak bez tego bardzo. Przesadzono z słodyczą na końcu przez co cały wydźwięk był zbyt pozytywny. Już lepiej jakby zostawiono końcówkę kwestii interpretacji. Te sceny z Amandą też denerwujące. Za dużo wątków miłosnych, za mało napięcia seksualnego
- wątek z kosmonautą zamienionym w maszynę do zabijania świetny. I niespodziewany! Serial znowu udowodnił, że całkiem nieźle można się przy nim bawić. Do tego sporo elementów humorystycznych - świetne było jak rozmawiali o Zmierzchu. Jednak bardziej podobały mi się wątki dramatyczne - zatracanie własnej osobowości i przemowa w jaskini o niepoddawaniu się. Tylko to zakończenie...
- cliffhanger chamski, a szkoda. Już tak blisko było żeby nasza pani doktor trochę zdradziła ze swojej przeszłości, a tak mamy epidemię. Ciekawe czy sprowadził ją astronauta. A może to skryty atak Republiki Ziemi? Coraz ciekawszy nam się robi ten konflikt.
- trzeba zapamiętać żeby po sezonie ściągnąć sountrack bo praktycznie co odcinek jestem zaskakiwany dobrą nutą

OCENA 4/6

Defiance S01E09 If I Ever Leave This World Alive
- serio? Plan byłej burmistrz to zniszczenie świata? Fabuła jak z lat 80/90... Jednak mimo wszystko niezły twist z tym, że pani doktor z nią współpracuje. To że ma dużo na sumieniu było do przewidzenia, ale myślałem że będzie to raczej historia odkupienia, a nie robienia jeszcze gorszych rzeczy. Dobrze to mi się podoba. Może też ten wątek pójdzie mocno do przodu skoro Nicolett ma złote kółko
- wątek zarazy nudny - wiadome było ze nikt szczególny nie umrze. Choroba Nolana też nie potrzebne. Ciekawszy był obóz dla Iratian. O co chodzi w ich konflikcie z Castianami? Liczę, że ten wątek kryje całkiem niezłą historię
- słabiej wypada zapowiadany pojedynek na burmistrza oraz poszukiwanie matki i zbliżający się ślub. Ciężko będzie to przetrwać. Jednak jeśli będą takie zaskoczenia jak śmierć Connora to dam radę

OCENA 3.5/6

Hannibal S01E12 Releves
- wyjaśniły się motywy Hannibala - ciekawość. Żaden zawiły i wielopoziomowy plan mający na celu coś osiągnąć tylko zwykła ludzka czy może raczej naukowa ciekawość. By zbadać skutki pewnych anomalii. I jak tu go nie lubić? Nie zdziwiłbym się gdyby nie istniało nic takiego jak przyjaźń z Willem tylko chęć zobaczenia co się z nim stanie. Tak samo jak przebywa ze swoim psychiatrą by zobaczyć jak na niego reaguję i czy będzie w stanie go rozszyfrować.
- Abigail schodzi ze sceny, zostanie na pewno zabita przez Lectera, ale spełniła swoją rolę - wyzwoliła reakcję łańcuchową. Will został podejrzanym i stracił wiele w oczach Jacka. Odsuniętą wszystko podejrzenia od Hannibala. Przynajmniej na razie. Bo coś mi się wydaje, że następny sezon to będzie powolne odkrywanie prawdy tylko w jakim momencie będzie wtedy Will? W więzieniu czy może zupełnie szalony albo może na regeneracji bo przeżyciach z finału?

OCENA 5/6

Hannibal S01E13 Savoureux
-i koniec, po sezonie, jestem rozczarowany, że to już koniec bo Hannibal demonstruje jak powinno się oglądać seriale czyli w pełnym napięciu i skupieniu żeby wiele nie przegapić i delektować się każdym drobiazgiem.
- Hannibal perfekcyjnie zrealizował swój plan - odsunął od siebie wszystkie podejrzenia i wsadził Willa za kratki. Tylko czy na pewno? Will może i siedzi w zakładzie, ale wciąż jest groźny i całkiem możliwe, że pamięta co się działo. Jest też Alana, nie zdziwiłbym się gdyby po tym teście z zegarek zaczęła go podejżewać. Samo finałowe starcie Hannibala i Willa niesamowicie emocjonujące - powolne dochodzenie do prawdy i w końcu objawienie z którym nic nie można zrobić. Do tego ta symbolika łosia przewijająca się przez cały sezon miała zwieńczenie w finale, cieszyły też odwołania do poprzednich odcinków (jednak bawienie się przynętami Willa przez Hannibala nie było wcale tak bezcelowe! )
- wciąż też zostało kilka pytań bez odpowiedzi - co dokładnie wie doktor Bourdet? I dlaczego Hannibal wciąż przed nią tak perfekcyjnie gra? Nie wiadomo też co z Abigail - strata ucha to nie wiele, może wciąż gdzieś żyć i przydać się na później. Chociaż to akurat byłoby nieodpowiedzialne

OCENA 4.5/6

Hell on Wheels S02E09 Blood Moon & S02E10 Blood Moon Rising
- jako, że dwa odcinki wyemitowano po sobie nie będę rozbijał tego i pisał o każdym z osobna. Zresztą i tak nie mam wiele do powiedzenie
- co najważniejsze po tym odcinku kończę oglądanie Hell on Wheels, a przynajmniej to na bieżąco, chyba lepiej będzie więcej odcinków z rzędu. Jednak głównym powodem jest uszczuplenie obsady o dwie ciekawe postacie - Toola i Lily. Bardzo je lubiłem i idealnie pasowały do tego serialu i miasteczka. On miał problemy z żoną, odkupił grzechy i starał się być dobrym człowiekiem i pracownikiem. Ona za to była kobietą po przejściach, próbującą coś osiągnąć w tym męskim świecie, poniżana, ale gotowa do poświęceń by osiągnąć cel. No i stanowiła interesującą parę z Callumem, a ja się zdążyłem do niej przyzwyczaić i polubić. Pozbycie się jej z serialu to ogromna strata.
- najgorsze jest to, że zostawiono wątki które średnio mnie interesują - kłótnie braci Irlandczyków, wątek Lily i Seana, wątek miłosny Avy i Fergusona oraz Duranta i jego żonkę. Jako dodatki to nawet przyjemne elementy, ale za dużo poświęca się im miejsca, a też za mało by poczuć że oddziałują na całe miasteczko, a nie tylko na swój mały światek. Wyjątek jest Durant, ale jego coraz bardzie nienawidzę, a jego żona działa mi na nerwy. Niech gnije w więzieniu 
- podobała mi się końcówka, a w szczególności śmierć Szweda. Kolejna postać z obsady odchodzi, ale po nim nie będę płakał. Już dawno się go powinno pozbyć. Sposób w jaki to ukazano idealny - Bohannon nawet nie miał swojej zemsty, kolejna jego wybranka zginęła, a on nie mógł jej pomścić. Trochę ciężko będzie mu się przekonać do kolejnego związku. Ciekawe za to się zapowiada on jako kierownik. Marzenie Lily się spełniło, ale nie tak jakby tego chciała
- sam odcinek dobrze zrealizowany - od strony technicznej najwyższa półka - westernowa muzyka, uwielbiana przeze mnie zbliżenia i statyczna kamera. Do tego dobrze zrealizowane futurospekcję i widowiskowe (chociaż widać ograniczenia budżetowe) starcie z Indianami.

OCENA 4/6

Person of Interest S02E11 2-Pi-R
-  co za sprawa tygodnia! Na prawdę mnie wciągnęła i miała kilka niezłych zwrotów akcji. Do tego przy swojej niezwykłości nie wydawało się, że jest naciągana. Poza tym lubię takie motywy - geniusz w szkole, ponadprzeciętny nauczyciel i wątki informatyczne. Dramat na końcu zupełnie niespodziewany. Mam nadzieje, że Caleb jeszcze powróci kiedyś bo pasuje do konwencji tego serialu.
- odcinek nawet nie stracił na braku Reesa. Przesiedział w więzieniu, Carter mu pomagała, ale nic z tego nie wyszło. I dobrze bo znaczy to, że następny epizod będzie się skupiał na nim i jeszcze Sam będzie go przesłuchiwała. Robi się interesująco

OCENA 5/6

Person of Interest S02E12 Prisoner's Dilemma
- końcówka odcinka to proste wyjście z sytuacji, którego można się było spodziewać - Donelly nie żyję. Tylko, że nie spodziewałem się, że odpowie za to była partnerka Johna. I niezmiernie się z tego ciesze, że wróciła. W ogóle to odcinek powrotów. Tyle znanych twarzy się przewinęło i trzeba się cieszyć, że tak zgrabnie została poprowadzona intryga. Szczególnie miłe było spotkanie z Eliasem w więzieniu
- tworzenie fałszywego życia i sceny przesłuchań - świetne sceny, emocjonujące i perfekcyjnie zagrane. Żałuję, że tyle odkładałem oglądanie serialu
- wątek Fusco z Karoliną Kurkovą to świetny komediowy przerywnik.

OCENA 5/6

Person of Interest S02E13 Dead Reckoning
-  wow, kolejny doskonały odcinek. Jedyny minus to pozbycie się Kary. Co za szkoda, tak bardzo ją lubiłem. Jednak nie ma co płakać bo się może jeszcze pojawić w flashbackach. Podomykano też sporo wątków - FBI, pogoni za człowiekiem w garniturze, Karen, Snowa. I całkiem zgrabnie otworzono nowe. Co się stanie za 5 miesięcy? Kto był pracodawcą Karen? Co zrobił Finch? Sporo tego i wszystko trzyma się kupy, a stawka rośnie.
- sam odcinek był niezwykle dynamiczny, cały czas jakieś strzelanie i wybuchy oraz życie na krawędzi. I za to lubię ten serial.

OCENA 5/6

Person of Interest S02E14 One Percent
-  tak jak podejrzewałem - nie będą wiecznie ciągnąć głównych wątków i w końcu pojawił się zapychacz. Tylko, że był on bardzo solidny i przyjemnie się go oglądało. Nie przeszkadzało to wcale. I znowu poruszał wątki komputerowo internetowe oraz pojawiła się postać, która może w przyszłości powrócić. Sporo ich w tym serialu, ale to tylko podkreśla jak dobre są te pojedyncze odcinki. Ekscentryczny miliarder wypadł całkiem nieźle, szczególnie jak zaczął się interesować Finchem i Johnem. No i przyjemnie się oglądało jego rozmowy z ochroniarzem. Znowu też było kilka niezłych zwrotów akcji.
- serial nie byłby jednak sobą gdyby nie ruszył kilku starych wątków - Carter tropi mordercę policjantów, a w tle flashbacki z Ingranem. Czyżby ten ostatni miał poprzedzać moment jego śmierci?

OCENA 4/6

Person of Interest S02E15 Booked Solid
- przyjemny odcinek. Zapychacz ale bardzo przyjemny. Odcinek w hotelu, poznawanie brudnych sekretów i w końcu ujawnienie międzynarodowego skandalu. Dobrze pomyślane i wciągające. Fabuła poprowadzono wzorowo. Do tego miło patrzyło się na Mia Maestro. Jednak największy plus i tak za powrót Zoe Morgan. Uwielbiam ją i tyle, świetnie pasuje do Johna. Ich spotkanie w windzie było wzorowo pokazane.
- Carter w FBI? To by było dobre, szkoda że przy tym nie zostano, ale może później. Walka z hirstem była dosyć średnia i myślałem, że ten wątek do niczego nie poprowadzi, ale zaszokowany zostałem na samym końcu - Root się pojawiła! I pracuję jeszcze jako asystentka obecnie głównego przeciwnika Johna. O jak ja się cieszę z tego powodu i czekam na jej kolejne mordercze machinację
- blue screen podczas widoku z kamery - co to takiego? Czyżby działanie Karen przynosiło rezultaty?

OCENA 4/6

Person of Interest S02E16 Relevance
- co za odcinek! Cudowny! Ten serial wysoko ustawiał sobie poprzeczkę jeśli chodzi o jakoś odcinek i tym epizodem ją jeszcze raz przesunął. Fenomenalny pomysł i jeszcze lepsze wykonanie. Przedstawienie nowej postaci i poświęcenie jej całego odcinka to ryzykowny pomysł, ale się opłaciło bo Shaw można polubić od pierwszej sceny, a potem stosunek do niej przeradza się w miłość. Taki żeński John tylko bardziej bezwzględna i zajmująca się istotnymi numerami. I jeszcze ostatnie sceny z jej udziałem! Czekam na jej kolejne pojawienie się jej występy są brawurowe. Ten odcinek był niesamowicie intensywny i pełen akcji i nie wiadomo kiedy zleciała całość.
- jakby tego było mało jeszcze w to wszystko wmieszała się Root. Jest przerażająca i za to ją uwielbiam. Tylko czekać na jej ponowny występ

OCENA 6/6

Person of Interest S02E17 Proteus
- zapychacz i to nudny. Lubię tego typu odcinki z zamknięciem w pewnym miejscu i poszukiwaniem mordercy, ale tutaj wyszło to dość przeciętnie, a do tego wybrano najłatwiejsze rozwiązanie - mordercą okazał się agent FBI. Kilka fajnych scen się trafiło, ale ogólnie było nudnawe
- niestety nie ruszono też żadnych z pobocznych wątków. No może tylko chłopaka Carter, ale tego akurat nie lubię. Liczę, że następnym razem będzie lepiej

OCENA 3/6

Person of Interest S02E18 All In
- no niestety znowu zapychacz. Historyjka lekka, przyjemne, z momentami, ale ogólnie nie warta zapamiętania. Miło jednak, że pojawił się Leon szczególnie pierwsza scena z nim była niezła, a potem jak opłakiwał Candy. Coraz bardziej go lubię i takie epizodyczne występy pasują
- zbliża się koniec sezonu i coraz więcej miejsca dostaje HR, niedobrze bo średnio to lubię. Jednak może zakończą ten wątek? W sumie najwyższy czas na to. Śmierci Szymańskiego szkoda, ale teraz Carter zacznie zadawać niewygodne pytania.

OCENA 3/6

Suburgatory S01E09 The Nutcracker
- takie to sobie. Nic specjalnego I mało śmieszne, a przeczuwałem to już po samym początku. Zerwanie z Zoe przez Internet? Żenujące. I jeszcze wykorzystanie swojej córki jako wymówki. Co dziwne, Tessa nie miała nic przeciwko.
- przyjęcie też takie sobie. Nauczyciel denerwujący, a Noaha chyba nie lubię. Sceny z Lisą takie sobie. Jedynie dobre było jak nauczycielka się załamała po pocałunku Georga z Dallas. Szkoda też że już skończył się wątek z Zoe. Po poprzednim odcinku myślałem, że będzie to coś dłuższego

OCENA 3/6

True Blood S06E01 Who Are You, Really?
- wampiry wróciły! Od jakiegoś czasu nie oczekuję wiele po tym serialu i dobrze się bawię. Jak na produkcję typowo rozrywkową z przymrożeniem oka dobrze się spisuję. I taki też był ten odcinek. Wybuchowy na początku, dużo akcji, spięcia w grupie, trochę żartów, dramatów i rozczarowań. I świetnie się to oglądało. Jason głupi jak zwykle, Nora waleczna, a Pam z Tarą są świetne. Sookie i Eryk tylko bez wyrazu, ale i tak jak się ich ogląda nie można wiele zarzucić
- Bill wrócił? Kim on jest teraz? Czy to tylko gra czy może chwila wolności? Czy jest opętany przez Lilith czy zmienił się na dobre? Ma jakiś wielki masterplan czy będzie cały sezon improwizował. Pytań jest dużo i czekam by się dowiedzieć jak to się rozwinie
- Warlow się pojawił we własnej osobie! Takie miałem przeczucie, że to on jak Jason wsiadał do niego do samochodu. Wyjaśniło się też kim jest - jednym z pierwszych wampirów. To się narobiło złych w tym sezonie. Billith i Warlow. Krew się poleję
- wątki Andyego i Alcide nudne. Chociaż te małe dziewczynki na końcu przerażające. Słabiutkie były też sceny z Samem. Dobrze, że przynajmniej Luna nie żyję bo to jedna postać mniej. Ciekaw jestem jak świat zareaguje na zmiennokształtnych

OCENA 4/6

Zero Hour S01E04 Chain
-  tyle debilizmów, głupot, nielogiczności i niespójności fabularnych co było w tym odcinki to głowa mała. Nawet mi się ich nie chcę wymieniać wszystkich. Mój faworyt to Vincent, który po postrzeleniu w Indiach znalazł się w USA. Spoko, to nie problem przelecieć samolotem taki kawał. W ogóle jakoś dziwnie działa w tym serialu czasoprzestrzeń i czas mija wtedy gdy twórcą to pasuje. Kolejne zagadki i twisty fabularne żałosne, a jakbym chciał to co scenę mógłbym się do czegoś przyczepić. W ogóle nie zdziwiło mnie też, że Layla okazała się zła i coś kombinuje. A to że wszystko jest ze sobą w tak naiwny sposób powiązane to tylko mały szczegół. Padłem też jak dowiedziałem się co jest w skrzynce - krzyż na którym zginął Jezus. Nieprawdopodobne. I jeszcze posiada on boskie moce. Aż się boję pomyśleć co będzie dalej
- niemiecki akcent w retrospekcjach jest wyjątkowo żałosny...

OCENA 2/6


Obejrzane odcinki - 19
Najlepszy odcinek - Person of Interest 2x16
Najgorszy odcinek - Zero Hour 1x4

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Serialowe podsumowanie tygodnia #26 [25.03.2013 - 31.03.2013]

To był wspaniały tydzień. Nie dość, że udało mi się obejrzeć aż 12 nowych odcinków to jeszcze większość z nich to prawdziwe perełki. Na szczególne pochwały zasługuje Spartacus i Doctor Who, które walczyły o miano najlepszego odcinka. Wygrał ten pierwszy (Mysza sugeruje chusteczki), ale tylko nieznacznie. Za nimi Vikings i Castle. W sadze Ragnara już się zakochałem i będę to pisał przy każdej okazji. Niesamowity klimat! Castle a to funduje parodię horrorów i odcinek poświęcony Ryanowi. Mimo piątego cyklu wciąż zachwyca świeżymi pomysłami. Skoro mowa o zachwytach trzeba nadmienić o Community, serial wrócił na właściwy tor i śmieszy jak dawniej. Oby jak najdłużej. Nikita za to dalej zaskakuje co już nie jest takie zaskakujące. Jak to dobrze, że do końca sezonu aż siedem odcinków. W The Walking Dead spokojny odcinek, z mocną końcówka, ale to cisza przed nawałnicą. Powtórnie zawiodłem się na Arrow, nudzę się coraz bardziej i prawdopodobnie finał sezonu będzie dla mnie ostatnim odcinkiem. Udało mi się też odpalić 2 kolejne epy Zero Hour i no cóż wielkie rozczarowanie. Akcja już tak nie pędzi, a absurdalnych pomysłów jest za mało żeby odciągnąć wzrok od fatalnej reszty. Szkoda... Trafiła mi się jedna premiera - Bates Motel i bez fajerwerków. Kilka dobrych motywów, ale nie czuć mocy. Daje jednak szanse, to kablówka tam seriale z czasem się rozkręcają.

Następny tydzień zapowiada się jeszcze lepiej. W niedzielę pojedynek zombiaków ze smokami. Ci pierwsi kończą, a drudzy zaczynają. Zima nadejdzie nie tylko na dworze, ale też przed telewizorami. Nie wiem jednak na co mocniej czekam - finał The Walking Dead czy premierę Game of Thrones. Żadne z tej dwójki nie powinno zawieść. Tak jak kolejny Vikings. Czy mówiłem już jaki ten serial jest świetny? A to tylko w niedzielę! Na tygodnie jest jeszcze Doctor Who, Castle, Community, Nikita i w końcu kolejny Spartacus. Krew się poleję. Sprawdzę też kolejny premierowy serial. Orphan Black. Ptaszki ćwierkają, że jest dobrze, będzie się trzeba samemu przekonać. Premierę będzie miał też Hannibal. Nie wiem co mnie bardziej cieszy - powrót Bryana Fullera do telewizji czy pojawienie się jednego z najlepszych popkulturowych psycholi w formie serialowej.


DALSZA CZĘŚĆ WPISU ZAWIERA SZCZEGÓŁY ODCINKÓW

 Arrow S01E18 Salvation
- wątek żywej Sarah zupełnie niepotrzebny. Zapychacz który nic nie wnosił do historii, tylko pokazał że źle się dzieje w rodzinie Lanców. Zupełnie nie wykorzystany potencjał Alex Kingston
- sprawa porywcza w miarę ciekawa, ale jego motywacja dość standardowa. Zabili mu żonę, morderca nie został skazany to on zaczął się bawić w stróża prawa. Porwanie Harpera zupełnie bez sensu, chyba jedynie na celu miało zmienić bohatera i przedstawić go Oliverowi
- no właśnie Oliver. Pojechali kolejną kliszą związaną z superbohaterami - nie mogę być z nikim bo krzywdzę tych których kocham, oddam się pracy. Ile razy można pokazywać to samo?
- dobrze, że przynajmniej na wyspie były fajne sceny. Córka Yao Feia jest świetna, jak ja chciałbym więcej oglądać jak walczy bo jest w tym świetna. I zapowiada się, że to ona będzie szkoliła Olliego i nauczy go mandaryńskiego
- Merlyn się mści, Moira żyję w strachu. Dobrze, ciekawe tylko co szykuje dla niej.
- Oliver odkrył, że Przedsięwzięcie związane jest z Glades. Coś mi się wydaje, że co to takiego wyjaśni się dopiero w finale. Mam nadzieje, że nie będą go chcieli zniszczyć albo zrobić wielkiego więzienia.

OCENA 3/5

Bates Motel S01E01 First You Dream, Then You Die
- obejrzałem, było ok i w sumie tyle. Jakoś specjalnie się nie emocjonowałem pilotem, nie siedziałem jak na szpilkach i nie wypatrywałem dalszego ciągu historii. Brakowało niesamowitych momentów, które by zaskakiwały, nie było widać że to pilot nowego serialu. Jednak nie mam zamiaru z tego powodu przekreślać Bates Motel. Vikings też przy pilocie nie rzuciło na kolana, ale po czterech odcinków jestem zakochany. Może i tutaj będzie podobnie.
-  oby tylko serial wyrobił sobie jakiś klimat, bo na razie go brakuje. Ani to nie przeraża i nie ekscytuje. Same miejscówki z Psychozy nie wystarczą żeby mnie wystarczająco zaintrygować. Podoba mi się, że większość serialu jest utrzymane w klimacie retro (wystrój motelu, domu, suknie Normy, nawet ubieranie się Normana), ale to zdecydowanie za mało. Do tego średnio pod względem klimatu wypadają sceny w szkole
- nie licząc Normy i Norma o innych bohaterach wiadomo mało i na razie są dość normalni. Laski ze szkoły, podejrzliwy szeryf, zastępca który już się pewnie ślini na myśl o Normie - nic ciekawego. Trochę lepiej wypada schorowana Norma bo może mieć ciekawą historię z Normanem w przyszłości, jego nauczycielka bo jest dla mnie podejrzana oraz Richard, ale tylko dlatego że gra go aktor który samym wyglądem mówi "jestem zły, będę zabijał". Małe miasteczka mają potencjał, liczę że jeszcze jakaś grupka świrów się pojawi
- najlepiej w serialu wypadają relację między główną dwójką. Widać, że matka jest dominująca, syn w nią zapatrzony i ogólnie ich rodzinka jest dość chora. Zaborcza matka, która wie najlepiej, gesty wobec syna i wykorzystywanie go oraz okłamywanie. Doskonale wypadły sceny gdy się kłócą albo razem zacierają miejsce zbrodni. Ogromnie jestem jak to się będzie dalej rozwiać, jaki matka (jak ja uwielbiam jak Norman za każdym razem zwraca się do niej mother z ogromnym szacunkiem) wywrze na niego wpływ i do czego to doprowadzi. Trzeba też pochwalić Vere Varmige -  za uśmieszki, pewność siebie oraz scenę gwałtu. Pokazała sporo kunsztu, ale też młody Norman jej wiele nie odstępuję. Zapowiada się to nie jedną z lepszych serialowych par. Oczywiście jeśli historia dopiszę
- scena z policjantami sprawdzającymi motel i trupem w wannie zupełnie niepotrzebna. Zero napięcia bo przecież było wiadome że nie natkną się na ciało. Tylko czekałem się aż się skończy
- końcówka intrygująca. Norman znalazł jakiś tajny notesik w pokoju motelowym gdzie są rysunki z dziewczyną nad którą się ktoś znęca, a w ostatniej scenie widzimy prawdopodobnie tą samą osobę zakutą w kajdany - kto to? Co jej robią? Dlaczego? Intrygująca. Mam nadzieje, że dalsze odcinki zmuszą nas do główkowania i będzie więcej takich zagadek. No i ciekawe jakie tajemnice skrywa Bates Motel i rezydencja.

OCENA 4-/5

Castle S05E17 Scared To Death 
- co za świetny odcinek! Niby wróciliśmy do sprawdzonej formuły po dwuodcinkowcy, ale zupełnie to nie przeszkadza bo sprawa była przednia, a raczej cała otoczka. Horrory! Nawiedzona kaseta, seryjny morderca którego ciało zaginęło, opuszczony hotel, przerażający zakład dla obłąkanych i chatka w lesie. I to wszystko podane z humorem. Cudownie wyszło!
- do tego jeszcze Rick, który bał się że umrze oraz Rick i Espo nie chcący obejrzeć kasety. Lista rzeczy do zrobienia, Espo liczący że dostanie Ferrari oraz to jak przestraszył się w hotelu. Dawno się tak nie śmiałem na tym serialu. Trochę szkoda, że Kate na końcu nie postanowiła przestraszyć Ricka, to byłby doskonały koniec odcinka.
- gościnny występ Wesa Cravena zaskakuje i cieszy. Rozmowa telefoniczna i pytania jak pozbyć się klątwy - coś pięknego.
- sprawa jak to sprawa. Mordercą okazała się pierwsza najmniej podejrzana osoba, ale zupełnie to nie przeszkadzało bo przede wszystkim liczyła się otoczka.

OCENA 5=/5

Castle S05E18 The Wild Rover
- twórcy kolejny raz eksperymentują i znowu wychodzą obronną ręką.  Był odcinek o Esposito to teraz czas na Ryana i wyszło przednio. W przeszłości pracował jako tajniak i teraz musi wrócić do swojej przykrywki. Jako Felton spisał się świetnie, zupełnie inny chłopak. Chciałbym jeszcze raz zobaczyć tą jego stronę. No i świetne było jak ogrywał wszystkich w bilarda i ta scena gdy wzywał wsparcie.
- cudowne były też relację Rick/Kate w tym odcinku jak chciała wydusić z niego sekret. On się wstydził przyznać to go maltretowała przez cały 40 minut. I w końcu to przyznanie. Świetny motyw z tym oszustwem.
- sprawa jak sprawa, morderca został złapany, niespodziewana osoba była za to odpowiedzialna, ale nie było to zbyt naciągana. Na plus.

OCENA 4/5

Community S04E06 Advanced Documentary Filmmaking
- świetny odcinek! W starym dobrym stylu, pełny zabawnych scen i tekstów. Konwencja dokumenty w Community zawsze dobrze wychodzi i tylko czekać na kolejny tego typu odcinek
- strasznie mi się podobało, że Annie znowu bawiła się w detektywa. I Troy jako jej partner, który wszystkiemu przeczył bo przecież taka jest konwencja. I jak sobie świetnie piątkę przybijali!
- Pierce jak zwykle miał obrażać, ale tym razem wyszło śmiesznie jak sobie pomalował dłonie. I komentarz Jeffa że jednak może być gorzej
- wątek demaskowania changnezji świetny. Jeff wprowadza w życie swój plan, Kevin jest ulubieńcem wszystkich ujawnienie "prawdy" podczas przemienia i zdobycie grantu oraz pogodzenie się. Do tego co jakiś czas narracja Abeda, pokazanie kamerzysty i wywiady z bohaterami. Cudowne!
- końcówka przewidywalna. Chang jednak pamięta swoją przeszłość i ma jakiegoś szefa. Genialna scena z telefonem jak go wyrzucił do kosza jak jakiś szpieg, a potem wrócił się i zastanawiał się czemu to zrobił. I ten jego śmiech!
- cudne tez były notatki na ciele, jak z Memento. Szkoda że jeszcze nie robił zdjęć i notatek.

OCENA 4+/5 

Doctor Who S07E06 The Bells of Saint John
- świetne! Jak ja kocham ten serial i cieszę się z kolejnych odcinków to ciężko wyrazić. Sezony powinny być dłuższe, przerwy krótsze, a epizody trwać około godziny.
- początek niezwykle klimatyczne, duch w wifi, demon porywający ludzi, tajemnicza sieć która wysysa duszę i umieszcza cię w internecie. I to wszystko nagrana w stylu filmiku viralowego. Trochę przerażająca wizja. Więc pamiętajcie dzieci nigdy nie łączcie się z siecią o dziwnej nazwie.
- druga scena z mnichami też niezwykle klimatyczne. I ten Doktor w habicie! Cudowny pomysł z dzwonami świętego Jana. o kto się spodziewał, że to dzwoniąca budka? I jakże ucieszyło to, że to Clara dzwoniła do Doktora. Od kogo dostała numer telefonu? Od River? To chyba najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie. Raczej nie od Pondów, ich historia jest już zamknięta. Chyba, że to ktoś zupełnie nowy. Tylko co miało na celu skierowanie Clary do Doktora? I co znaczy to że liść jest pierwszą stroną? Idę o zakład że ma to jakiś ukryty sens. Moffat nie byłby sobą gdyby od tak sobie rzucił tym. Chyba, że droczy się z widzami, jest i taka możliwość
- O Clarze nie ma się co zbytnio rozpisywać. Jest Absolutnie słodka i idealnie pasuje do Doktora. Ich utarczki słowne, przekomarzanie się i młodzieńczy wdzięk plus niespełnione marzenia. Jak tu jej nie uwielbiać? I jeszcze ta jej głęboka tajemnica. Kim były jej wcześniejsze wersje? Czy i ta powinna umrzeć tylko Doktor ją uratował? Czy powie jej o tym? Jak ja uwielbiam gdy po obejrzeniu odcinka jakiegokolwiek serialu stawia się kilkanaście pytań dotyczących jego przyszłości!
- walka z administratorami wi-fi przyjemna. Nie był to potężny wróg, ale miał swoje niezłe momenty jak np. szefowa hackująca pracowników czy scena w kawiarni.  Końcówka mocna jak wszyscy odzyskali swoje dawne wspomnienia o wiele ciekawiej się zrobiło. No i ciekawe też czy ta sztuczna inteligencja to bałwany z Christmas Special
- jak to dobrze, że kolejny odcinek już za tydzień! 

OCENA 5/5

Nikita S03E15 Inevitability
-  jaki ja głupi znowu dałem się zaskoczyć. Myślałem, że tym razem odcinek z zwykłą misją, taki żeby napięcie trochę opadło, ale nic z tego. Znowu się dzieje i dzieje. Tym razem Sekcji groziła likwidacja, tak zupełnie z niczego. I w jakim stylu to powstrzymano! Ryan i reszta Sekcji szantażują Danfortha. Piękna scena Nikity z nim. Ciekawe tylko czy te misje na boku były z jego inicjatywy czy coś się za nimi jeszcze kryło
- Alex i Nikita dalej się kłócą, niby wyjaśniły sobie wszystko, razem nawet walczyły, ale dalej będą napięcia między nimi. Tak jak między Birkhoffem, a Sonya, Ryanaem, a Alex, Owenem, a wszystkimi. Uwielbiam ten serial za taką liczbę interesujących bohaterów i to co się między nimi wyprawia
- Alex kolejny raz mówi o tym, że Sekcja nigdy nie będzie wolna póki pracuje dla rządu, zawsze ktoś będzie chciał ich wykorzystać. Idę o zakład, że w kolejnym sezonie organizacja będzie niezależna, bez rządu nad sobą.

OCENA 4/5

Spartacus: War of the Damned S03E08 Separathe Paths
- początek i koniec odcinka FENOMENALNE! Środek bardzo dobry, ale w porównaniu do pierwszych i ostatnich scen wypada słabiutko, ze względu na swój kameralny charakter. Sceny walki w tym epizodzie były cudowne. Jedne z najlepszych w serialu. Zachwycające panoramiczne ujęcia, tradycyjne już ultrabrutalne ciosy i dekapitacja wrogów. Do tego jeszcze szybki montaż z przygodami Nieustraszonego Gala. Mnóstwo adrenaliny i niesamowitych emocji. I to wszystko zostało zwieńczone godnym końcem Crixusa w piekle epickiej bitwy. Kapitalne ujęcie ucinanej głowy pokazane w oczach Neavie. Jedna z najlepszych śmierci w tym serialu. Agron też nie dotrwał do następnego odcinka, a wielka szkoda. Neavia tylko przeżyła, przynajmniej chwilowo. Smutno się robi gdy giną ulubione postacie, ale przecież taki musiał być ich koniec.
- strasznie mi się podobały sceny rozłąki. I czemu, no czemu Crixus i Spartakus zachowywali się jak bracia w swoich ostatnich chwilach? Czemu nie częściej? Nawiązania do pierwszego sezonu radują duszę, szczególnie to ostanie przemówienie Crixusa zagrzewające do walki. Moc!
- Spartakus wie o Kore, ale niestety nic z tego nie wynikło, miałem nadzieje że pomoże ona jakoś w walce z Krassusem. W obozie toczą się dwa fajne obyzajowe wątki. Gannicus i Sybil/Saksa oraz Spartakus/Laeta. Ci drudzy musieli się ze sobą przespać i to zrobili. Gannicusowi nie wybaczę tego, że dał sobie spokój z Saksą, ale póki ona żyję i jej to nie przeszkadza ja też nie będę narzekał zbytnio. Jak ja bym chciał żeby ktoś z moich ulubionych bohaterów przetrwał następna dwa odcinki
- zupełnie zaszokowało mnie to co stało się z Cezarem. Za ten gwałt Tyberiusz zasługuje na śmierć i to jak najszybszą. Miałem nadzieje, że dojdzie do tego w tym odcinku, że Cezar korzystając z zamieszania podczas bitwy wykończy go, ale niestety nie doszło do tego. 
- za tydzień przerwa. Przerwa po takim cliffhangerze! Jak Starz może być aż tak bezczelne?!

OCENA 5/5

The Walking Dead S03E15 This Sorrowful Life
- odcinek niby schematem zbliżony do poprzedniego - ktoś goni i ktoś ucieka, ale lepszy bo o naszych postaciach. Szkoda tylko, że nie zobaczyliśmy co w Woodbury bo strasznie jestem ciekaw co z Andreą.
- Rick jednak chciał sprzedać Michonne. Dobrze, że chociaż zmądrzał. Za późno, ale naprawił swój błąd. Strasznie mi się podobał jego monolog o tym że nie chcę być jak Gubernator i oddaje decyzję w ręce grupy. Piękne nawiązania do finału S02. Teraz pytania co postanowią. Chciałbym walkę, ale całkiem możliwa jest ucieczka
- Merle nie żyję... wielka szkoda bo wprowadzał sporo zamieszania do grupy, a to właśnie lubię w tym serialu. Jednak odszedł w całkiem przyzwoitym stylu. Zemsta na Gubernatorze nie udana, ale widowiskowa. I ta końcówka jak okazuje się, że brat musi ukatrupić zombiaka. Smutna scena, ale efekt byłby mocniejszy gdyby nie pierwszy sezon bo to była powtórka z tego co zrobiła Andrea. Ogromnie jestem ciekaw jak śmierć Merla wpłynie na Daryla. Oby się szybko otrząsnął
- bardzo mi się podobało, że Hershel czytał jakiś nowy fragment z Biblii, a nie wiecznie wałkowany 23 Psalm z ciemną doliną, który też by pasował do kontekstu
- zaręczyny Glenna z Meggie - piękne. Bez zbędnych słów, same gesty i czyny do tego świetny kadr. Tylko pochodzenie tego pierścionka niezbyt. Gdyby to był serial Whedona to któreś z tej dwójki zginęłoby w przyszłym odcinku. Trzymam kciuki, że oszczędzą nam tego.

OCENA 4/5

Vikings S01E04 Trial
- ten serial jest cholernie dobry! Jedna z ostatnich nowości tego sezonu i na pewno będzie w moim TOP3. Może i pierwszy odcinek nie powalił rozmachem i fabułą dalej pod tym względem też nie bryluje, ale siła tego serialu to klimat.
- początek odcinki w Wielkiej Brytanii był niesamowity. Pierw przygotowanie się do szturmy na miasto, wyczekiwanie na niedzielną mszę, następnie plądrowanie (cudowna scena w kościele z Flokim oraz z Rollo jak daje się starcowi napić!), śmierć Knuta i następnie powrót z łupami na statek. I ta scena batalistyczna! Największa w tym serialu i jakże ekscytująca. To nie była zwykła napierdalanka gdzie każdy wojak walczy 1 na 1 tylko prawdziwa armia. Zespołowe działanie, pomaganie sobie, widać wyuczone nawyki i lata spędzone na walce. Do tego ta praca kamery pokazująca wszystko z bliska, krew chlapiąca na wikingów i w tle niesamowita muzyka. W ogóle przez cały odcinek była niezwykle klimatyczna, nie nachalna, ale idealnie budująca nastrój, a to jakieś chórki, a to prymitywne instrumenty. Chyba nie muszę też mówić o fascynujących zdjęciach? Szczególnie zakochałem się w widoku mroźnych fiordów i opadającej mgły. Choćby nie wiem ile razy to pokazywali nigdy mi się nie znudzi.
- w międzyczasie była kameralna scena z mnichem i dziećmi. Też dobra, ale nie pasowała mi do odcinka. Podoba mi się jednak jak jest pokazane zwątpienie mnicha i to jak coraz bardziej integruje się z wikingami
- świetny był powrót do Kattegat. Ragnar przywozi dary dla jarla, wszyscy cieszą się ze zwycięstwa, a kończy się sądem. Niezwykle klimatyczna scena mimo że było wiadome jak się skończy. I jeszcze to kuszenie Rollo! Pewnie sezon skończy się rozłamem wśród braci, ale na razie ich relacje strasznie mi się podobają. Gdy wydawało się, że wszystko dobrze się skończyło kolejna świetna scena napaści na Ragnara. Trup znowu ścieli się gęsto i szykuje się zemsta. Szkoda, że zginął jeden z fajniejszych wizualnie wikingów, który chciał zemsty na Elli, ale jest jeszcze jego syn, który teraz przyłączy się do walki z jarlem
- ogólnie bardzo mi się podoba fabuła, za ten jej kameralny styl. Nie ma wielkiej polityki, setek wątków i intryg. To co się dzieje dotyczy Ragnara i jego otoczenia. I bardzo chciałbym żeby tak zostało

OCENA 5-/5

Zero Hour S01E02 Face
- to nie był dobry odcinek. Brakowało tajemnicy i szalonych pomysłów z pilota przez co nudził. Za dużo było nudnych scen z Hankem martwiącym się o żonę, a za mało spisków. Szkoda bo ten wątek wypada najsłabiej. A żonka oczywiście żyję i rozpuszczenie jej było tylko tandetną zmyłką
- nowy Tomasz hinduską? Co za szalony pomysł. Tylko nie w pełni wykorzystany. Myślałem że rozmowa z nią będzie o wiele ciekawsza, a dostaliśmy taką marnotę. Vincent zdobył nowy zegarek, ale niestety nie wiadomo po co mu one.
- odwołania Biblijne w tym odcinku nędzne. Zwiastuny Apokalipsy dość naciągane, księżulek wiele nie wyjaśnił, a motyw z Aniołem Śmierci słaby. Średnio też mi się podoba wątek tego, że Hank jest czyimś sobowtórem. Nie sprawdza się to

OCENA 2+/5

Zero Hour S01E03 Pendulum
 - dalej słabo. Dialogi są na żenującym poziomie, momentami nie da się ich słuchać. Podryw na stronę o UFO i aluzja do porno? Co to miało być?! Do tego jeszcze te ckliwe scenki z przeszłości jak to Hank z Leilą się kochają i nudne zostawianie zagadek. Nie o to chodzi.
- irytuje mnie też sposób działania FBI. Nie przeszkadza ich że tropią spiskową teorię dziejów, nie mają żadnych pytań, robią to co każe im zrobić Hank. Zero zdziwienia i zwątpienia. Zupełnie bez sensu. I nawet nie wygląda to, że oni chcą złapać tego Vincenta. Fajnie natomiast, że mąż Riley był celem tego zamachu. Hmmm ciekawe o co chodzi.
- zniszczyła mnie scena gdzie księża grają przy piwku w pokera i jeden z nich pyta się czy nie wiedzą przypadkiem o tajnym stowarzyszeniu. Serio?
- wplątano w to też wątek rodziców Hanka i wielką tajemnicę którą ukrywają. Nie zdziwiłbym się gdyby okazało się, że jest adoptowany, a Vincent to jego brat
- z fajnych motywów to wplątanie w to Einsteina. Było kilka facepalmów, ale jestem ciekaw jaką jeszcze rolę odegra. No i kogo wymyślą na kolejnych apostołów. Prezydenta? Churchilla?
- pojawił się tajemniczy dzieciak i jego matka. Szefowa Vincenta. To ona jest głównym złym, ale na razie nie wygląda jakoś upiornie, a te szarańcze w akwarium były śmieszne.
- pogoń za Vincenta znowu nieudana. Nudne się to robi. Niby superterrorysta, niby agenta FBI, a strzelać nie umieją.
- na następne odcinki czekam. Poziom jest żenujący, oglądanie męczy, ale ja chcę zobaczyć co dalej i jak rozwinie się cała ta intryga choćby miała być dziurawa jak sito

OCENA 2/5

Obejrzane odcinki - 12
Najlepszy odcinek - Spartacus 3x8
Najgorszy odcinek - Zero Hour 1x3