Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tv. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tv. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Serialowe podsumowanie tygodnia #117 [22.12.2014 - 28.12.2014]

Tradycyjnie już okres między Świętami Obfitego Stołu i Prezentów, a sylwestrową popijawą to moment wyciszenia w serialowym światku i wysyp przeróżnych podsumowań. Codziennie mój twitter jest atakowany TOP10 najlepszych seriali, najlepszych odcinków, najlepszych momentów, najlepszych tekstów, najlepszych debiutów, największych zawodów i zaskoczeń, najwszystkiego o czym można pisać. Przelatuje przez listy nawet ich nie czytając i zastanawiam się czy tworzyć własne by ktoś inny mógł się przez nie prześlizgnąć i stwierdzić, że się nie znam bo w pierwszej dziesiątce mam The 100, a nie Mad Men i Fargo. Hmmm, kuszący pomysł, a nóż komuś podniosę ciśnienie. 

Moją niepisaną tradycją jest zaczynanie nowych seriali w chwili gdy jest czas by nadrobić zaległości. W tym tygodniu padło na dwie świeżynki i jednego weterana. Mowa o Ascension (cóż za zawód!), Marco Polo (nastawienie umiarkowanie pozytywne) i American Horror Story (kupuję od pierwszych minut). Nie mam pojęcia kiedy to nadrobią. Jedyna nadzieja to w wydłużeniu doby o kilka dodatkowych godzin. Czego sobie i wam życzę w nowym roku. Bo czas to najcenniejsze co można dostać, o wszystko inne będzie się trzeba zatroszczyć samemu. 

Mimo jałowych dni udało mi się wygrzebać kilka wartych uwagi linków. Będą tylko zwiastuny i teasery więc nie opłaca się nawet wstawiać popcornu. Co najwyżej można skoczyć po ciasto bo pewnie coś zostało ze świątecznego stołu. Jedzonko jest? Więc zapraszam. Telewizyjna rodzina królewska ma pierwszeństwo więc zaczynam o jedynej i niepowtarzalnej Tatiany Maslany. Teaser i promo z starymi scenami. Niewiele, ale nie ma się co dziwić po do premiery trzeciego sezonu Orphan Black jeszcze ponad 3 miesiące. Podwójną dawkę przygotowała również stacja AMC mocno promując Better Call Saul. Mój wewnętrzny sceptyk dalej krzyczy bym podchodził z odpowiednią rezerwą do serialu. Stacja History nie chcę być gorsza od reszty i również serwuje dwa materiały filmowe z Vikings. Przypominam, że ponowne podziwianie brutalnego i w pewny stopniu melancholijnego świata skandynawskich fiordów rozpocznie się 19 lutego. Odrobinę wcześniej bo już za tydzień Agentka Carter dostanie swój pierwszy przydział na antenie ABC. Jak wypadnie można się przekonać w pierwszym, minutowym zwiastunie. Jeśli ktoś ogląda wszystko jak leci pewnie rzuci okiem na Allegiance. Szpiegowskie coś od NBC. W innym wypadku lepiej dać szansę The Americans od FX. Bo chyba nie wierzycie, że ogólnodostępna stacja zaoferuje dojrzałą opowieść o rosyjskich szpiegach w Ameryce?

Widzimy się w przyszłym roku. Bawcie się dobrze i niczego nie żałujcie. Nie róbcie też planów noworocznych, żyjcie jakby miał to być wasz ostatni rok na tym łez padole.

SPOILERY

American Horror Story: Murder House S01E01 Pilot
- kolejny serial zaczęty mimo, że do nadrobienie dziesiątki odcinków. I nie mam najmniejszych wyrzutów sumienia z tego powodu. AHS miałem już dawno temu zacząć, nawet ściągnąłem sobie odcinek w momencie jego emisji. Jednak trochę się bałem bo horrorów nie oglądam, a kapryśna podświadomość czasem płata mi figle. Musiałem czekać aż trzy lata by się odważyć na seans i nie żałuję bo to kawał dobrego serialu jest.
- podoba mi się praktycznie wszystko. Scenariusz jest pełen niedomówień, a wraz z reżyserią tworzy nastrój niepokoju. Tajemnice się mnożą, niczego nie można być pewnym i co chwila tworzy się w głowie jakaś teoria. Rozwiązanie niestety już znam, ale nie odbiera mi to przyjemności z oglądania. Całość jest niesamowicie intensywna gdzie każda scena wnosi coś nowego. Zdziwiłem się gdy sprawdzając timer okazało się, że minęło 20 minut, a przysiągłbym, że zbliża się koniec. Fantastycznie ogląda się rodzinkę z kłopotami, w nawiedzonym domu. Duża w tym zasługa reżysera oraz dekoracji wnętrz. Oka kamery pokazuje dużo, czasem pod dziwnymi kątami. Jednak mnie urzekł montaż choćby niektórych rozmów - dużo cięć, delikatna zmiana perspektywy i nieznaczny ruch kamery do przodu lub do tyłu.
- wbrew moim obawą serial nie jest straszny co mnie trochę rozczarowało (ha, taki jestem skonfliktowany wewnętrznie!). Jest kilka screamerów, dziwne dzieci, trochę krwi, zdeformowane płody w słoikach, oszpeceni ludzie i niewyjaśnione morderstwa. Trafił się nawet upiorny potwór. Podejrzewam, że nie będę się bał przez to chodzić w nocy do łazienki. Siła tego serialu jest raczej w tworzeniu dusznej, niepokojącej atmosfery gdzie można się spodziewać absolutnie wszystkiego. Tutaj nie ma straszenia, jest raczej wytrącanie widza z comfort zone i zmuszanie go by był gotowy na wszystko.
- jednak największą zaletą American Horror Story są aktorzy i bohaterowie. Niby rodzinka z problemami jakich wiele, ale zostali fantastycznie nakreśleni, a ich problemy zostały solidnie uwypuklone. Mimo widocznej dysfunkcji i problemów wszyscy tam się kochają. Connie Britton jest jak zwykle zjawiskowa, oczu od niej nie można oderwać. Wciąż jednak czekam na popis aktorstwa od Jessicy Lange, która była wielokrotnie nagradzana za rolę w tym serialu. Już przykuwa oko, ale jestem ciekaw bardziej ekspresywnych scen z jej udziałem. Takie dostał Evan Peters, którego nastolatek z problemami psychicznymi kradł show.
- w pilocie bardzo podobał mi się motyw domu. Jego powolna eksploracja i odkrywanie jego tajemnic, które potem wpływają na bohaterów. Jednak motyw domu w serialu potraktowano jeszcze w inny sposób - w kilku dialogach porównywano do niego ludzkie ciało jakby chciano podkreślić, że nowy nabytek państwa Harmonów jest żywym bytem i to jego trzeba się najbardziej obawiać bo posiada własną osobowość.

OCENA 5/6

Ascension S01E01 Episode 1
- długo czekałem na ten serial. W końcu od czasu anulowania Stargate Universe nie było w telewizji sci-fi w kosmosie. Doczekałem się i zgodnie z przewidzeniem czuję się rozczarowany. Niby Ascension jest zbudowany z podstawowych składowych, które powinno dać dobry serial, ale jest też dużo klocków nie z tej bajki, a kilku przydałaby się solidna obróbka.
- sam koncept wyjściowy jest bardzo zachęcający. Mamy statek w połowie swojej stuletniej zbudowany podczas lat '60. Tylko, że podróż "tratwy ludzkości"  wcale nie jest najważniejsza w pierwszym odcinku. Osią napędową jest morderstwo. Tak, stacja Syfy wydała grube miliony na serial z statkiem kosmicznym by móc zaprezentować w nim śledztwo w sprawie śmierci młodej dziewczyny, które ma drugie dno, bo drugie dno być musi. Niby jest to pomysł by w ten sposób przedstawić poszczególnych bohaterów, śledztwo ma służyć ekspozycji bohaterów i być pretekstem by przyjrzeć się im bliżej. Tylko to wciąż jest przeciętnie napisana sprawa kryminalna gdzie notabene pan "detektyw" ani razu nie zadaje sobie pytania "czemu Larua Palmer została zamordowana", a tylko szuka jej mordercy. W międzyczasie są w delikatny sposób zaznaczane problemy z życia statku - jest zbliżający się punkt bez powrotu, rada, gierki polityczne, problemy z różnicami klasowymi czy mistyczne dziecko. Tylko to właśnie powinno być w centrum wydarzeń, a nie na uboczu. Zwłaszcza w trzyodcinkowej miniserii. Gdyby było co najmniej 10 odcinków zrozumiałbym, ale w takim wypadku ciężko mi się z tym pogodzić.
- to może więc bohaterowie sprawiają, że chcę się zerknąć na więcej? Nic z tego. W głównej roli jest mało charyzmatyczny XO prowadzący to nieszczęsne śledztwo. Jest też kapitan, który ma zostać zmieniony, jego machiavelliczna pragnąca władzy, jakaś dziewczyna, jakiś chłopak, szef ochrony i.... zresztą nieważne. Pamiętacie Battlestar Galactica czy którekolwiek Stargate? Tam były postacie, które z miejsca trafiały do widza, nie konieczne się im kibicowało, ale chciało śledzić ich poczynania. Tutaj mam to w nosie. Po godzinnym odcinku nie znam imion. Nikogo. A to dobrze nie świadczy. Wiem tylko, że żonkę kapitana gra Tricia Helfer dlatego najlepiej ją się ogląda. Bo jakże by inaczej? Nie jest to jednak zasługa jej postaci. Może późnij będzie lepiej gdy sytuacja stanie się bardziej krytyczna. Jednak obecne wydarzenia nie pozwalają mi myśleć zbyt pozytywnie o przyszłości. Bo są romanse czyli największe pójście na łatwiznę w prowadzeniu relacji między postaciami. Tutaj maż nic nie wie, tamta dziewczyna kocha seksownego chłopaka, a kapitan jest zdradzany. Delikatne zostały zasugerowane inne typy relacji, ale znowu - to co najciekawsze jest pod warstewką mułu i czeka na odkrycie.
- podoba mi się retrostylistyka. Duże ekrany, gigantyczne komputery, wnętrza jak z katalogu i piękno, które ma razić swoją sztucznością u stewardes. Oczywiście muzyka i filmy również są z epoki. Szkoda, że serial nie poszedł trochę dalej, zwłaszcza w warstwie społecznej. Patrzę - czarnoskóra postać, będę wątki rasowe, jakiś komentarz do naszej historii. A gdzie tam. Serial porusza się bezpiecznie w swoich granicach. Jest na co popatrzeć i niestety to wszystko.
- mimo godziny odcinek szybko zleciał. Miał dobre tempo i ciekawił z początku. Z czasem było trochę gorzej i pod koniec już trochę męczył, ale ogólnie wrażenia podczas oglądania miałem pozytywne, gorzej wypadł czas rozliczeń. Trochę akcji i zdawkowe karmienia widza mające na celu jeszcze większe zaostrzenie apetytu mogłoby się sprawdzić gdyby na końcu został zaserwowany pyszniutki kotlecik lub pokazano nam nad czym pracuje szef kuchni. Ja trafiłem na zakalca. Z rekina. Skaczącego.
- uwaga, jeśli ktoś czytał, a nie oglądał i nie chcę spoilerować sobie końcówki to teraz jest dobry moment by zmienić kanał bo będzie o cliffhangerze. Czyli SPOILERY wysokiego kalibru. Chociaż z drugiej strony plot twist z końca nie był dla mnie totalnym zaskoczeniem, raczej "logicznym" wytłumaczeniem całej sytuacji. Bo wiecie, w międzyczasie w odcinku pojawiały się scenki z współczesnego świata co spowodowało u mnie uruchomienie sygnału alarmowego. Bo jak to serial o kosmosie i kolonizatorach podążających tam gdzie jeszcze nikt nie dotarł ma scenki na współczesnej Ziemi. I niestety jedna z moich teorii została potwierdzona w cliffie - cały program Ascension to jedna wielka mistyfikacji. Takie "małe" WTF na koniec odwracające cały koncept serialu sprawiające, że mam jeszcze mniejszą ochotę oglądać co dalej. Bo zamiast heroicznej misji, ostatniej nadziei ludzkości mamy nieludzki eksperyment socjologiczny, który swoją drogą jest jeszcze bardziej nieprawdopodobny niż międzygalaktyczny lot w latach '60. Wyjaśniło to też czemu przez cały odcinek nie czułem klimatu statku kosmicznego - bo takiego nie było. I chyba lepiej jakby nie było tego serialu. Pomachał marchewką, zaprosił na obiad, podał tacę z owocami po czym okazało się, że wszystko to plastikowa atrapa.
- i jeszcze mała perełka, która sprawiła, że mocno zwątpiłem w serial w połowie odcinka - "To coś więcej niż literki na ekranie. Jest tam cały świat i kiedy piszesz na telefonie,stajesz się jego częścią. Zmieniasz go. "

OCENA 3.5/6

Homeland S04E12 Long Time Coming
- przy poprzednim odcinku podzieliłem się obawami związanymi z nadchodzącym finałem. Przeczuwałem, że serial może nie sprostać oczekiwaniom bo jeden epizod to niewiele do wyjaśnienia takiego cliffhangera. I częściowo miałem rację - niewiele czasu więc pozostało więcej pytań niż po poprzednim odcinku, a rezolucji nie doczekaliśmy się żadnej. Czemu tylko częściowo miałem rację? Bo odcinek był oderwany od reszty sezonu, niczym zupełnie nie pasujący kawałek opowieści. Po 11 odcinkach walki z terrorystami i Pakistańczykami dostajemy kameralne 50 minut o Carrie radzącej sobie ze stratą ojca. Zupełnie mi to nie pasowało do tegorocznej opowieści. Bardziej przypominało to dziesiąte odcinki Game of Thrones gdzie dostawaliśmy spokojny epilog i zarysowanie nowych odcinków. Tylko, że tutaj opowiadano bardziej poboczna historię i skupiono się na Carrie. Wpleciono w to matkę, wątek miłosny Quinn, żałobę i miłość do córki. I tak niemal przez cały czas, aż odechciewało się oglądać. Było kilka wyśmienitych scen, Claire Danes jak zwykle fenomenalna, ale czuję ogromny zawód zwłaszcza po takim sezonie. 

OCENA 3.5/6 
 
Brooklyn Nine-Nine S02E11 Stakeout
- co za świetny odcinek! Trochę dziwne, że nie było specjalnego, świątecznego motywu, ale to dobrze. Odcinek był o przyjaźni i postrzeganiu siebie przez co zafundował masę śmiechu. Główny wątek to Jake i Boyles na obserwacji. Dwaj partnerzy muszą przetrwać razem tydzień, początkowo pojawiają się drobne kłótnie, a potem dochodzi do otwartego konfliktu. Świetne sceny, cudowny pomysł z zapisywaniem denerwujących rzeczy na ścianie i running gag z Charlsem próbującym zrobić wsad. Piękne! Liczę, że w przyszłości pojawi się odcinek gdzie wszyscy główni bohaterowie zostaną zamknięciu w jednym pomieszczeniu. Oczywiście wiele brakowało do Cooperative Polygraphy z Community, ale to nie ujma dla B99.
- książeczka dla dzieci Terryego była śmieszna. Jednak przezabawne były Gina i Amy zachowujące się niezgodnie z swoim charakterem. Jednak nie tylko one mają problem z samoakceptacją. Również Hitchoock i Scully pragną być kimś innym - Jakem. Brawa dla scenarzystów jak ładnie spięli gagi jednym motywem.
- Rosa dostała wątek romansowy i wypadło nawet zabawnie i trochę żałuję że nie miała więcej scen, zwłaszcza z Holtem. Jednak to pan kapitan wygrał odcinek swoim "Wunch time is over! Boom did it! No Regrets!". Śmiałem się z tego przez całą czołówkę tak jak potem z jego krępującego zachowania względem Rosy.

OCENA 5.5/6

Marco Polo S01E01 The Wayfarer
- typowy ja. Zamiast ponadrabiać seriale w przerwie świątecznej to zaczynam nowy, który w ogóle nie miał trafić na moją watchlistę. Zainteresowałem się serialem bo zbierał dość mieszane recenzję i ma niską średnią na Metacritic. I dobrze zrobiłem bo całkiem przyjemnie mi się go oglądało. Dobrze to rokuje na przyszłość bo początek jest podobno najsłabszy.
- na razie nie pałam miłością do postaci i z imienia i funkcji kojarzę na razie trzy. Tytułowy Marco Polo jest trochę nijaki, ale wraz z nim można poznawać kulturę orientu oraz z nim sympatyzować z powodu backstory. Został sprzedany w niewole przez ojca w zamian za otwarcie szlaków handlowych. Dodatkowo cały czas próbuje znaleźć swoje miejsce w świecie. I oczywiście jest inteligenty i z czasem będzie zyskiwał szacunek. O wiele ciekawiej wypada Kubilaj-chan. Charyzmatyczny i pewny siebie władca mongolski. Dzięki niemu można oglądać rozrywki na królewskim dworze i poznać pierwsze spiski. Szkoda, że ekspozycja postaci drugoplanowych wypadła w tak kiepski sposób. Serial musi się jeszcze pod tym względem jeszcze dużo nauczyć.
- ostatni z charakterystycznej trójki jest Stuoki. Archetyp mentora dla głównego bohatera i niewidomego wojownika. On wprowadza do serialu element sztuk walki. Na razie są one dość prymitywne, ale to zapewne wynika z fabuły. Jednak ich reżyseria może się podobać z często zmieniającą się kamerą.
- podoba się też reżyseria. Serial kosztował 90 mln i to widać. Bogactwo w wystroju wnętrz, rzeźby, stroję, plenery. Nawet zbudowano kawałek XIII wiecznej Wenecji. Jest bogato co reżyser ładnie podkreśla. Wszystko to komponuje się z orientalną i różnorodną muzyką podkreślającą klimat.
- szkoda, że najsłabiej wypada scenariusz. Odcinek ma kilka przestojów, flashbacki zbyteczne, a plansza z tekstem i głos lektora przybliżający sytuację polityczną to pójście na łatwiznę. Marco Polo jest prowadzony od jednego wydarzenia do drugiego, nic nie robi, nie wikła się w intrygi. Dużo rzeczy dzieje się koło niego i są to mało ciekawe rzeczy. Jest jakaś wojna, jakieś zdrady, ludzie przeżarci ambicją i ładne kobiety. I dzieje się.
- tak więc serial będę oglądał dla reżyserii, zdjęć i nadchodzących scen walki trzymając przy tym kciuki by pojawił się wciągający wątek przewodni i nie okazał się on tanim romansem.

OCENA 4/6

Mighty Morphin Power Rangers S01E23 Itsy Bitsy Spider
- ble, pająki i robale, nie lubię. Tak jak Zack, którego miny było komiczne gdy miał styczność z pajączkami. Biedaczek. Fabularnie odcinek był słabiutki. Jakiś posąg do uratowanie teoretycznie chroniący miasto przed wszelkim robactwem, scenka z Mięśniakiem i Czachą, polowanie na robaki i walka z potworem, które była przeraźliwie nudna. Nawet specjalnie nie można się było pośmiać z designu monster of the week. Niesety Tommy dalej na uboczu, nawet powtórzone ten sam schemat z poprzedniego odcinka. Wojownicy walczą, on ćwiczy, a Zordon wysyła go na ratunek. Nawet nie miał walki w kostiumie, tylko przywołał Zorda.
- bardzo odpowiedzialnie Zack. Magiczne motyle usypiają dzieci, a ty je zostawiasz same gdy atakuje potwór? Nie ładnie.

OCENA 2.5/6 

Utopia S01E06 Episode 6
- piękne zakończenie finału. Dziesięć minut przed końcem mieliśmy niemalże happy end. Szczepionka zniszczona, Królik zabity, a bohaterowie mogą odzyskać swoje dawne życie nic z tego. Wszystko zaczęło się sypać. Pierw w delikatny sposób poprzez rozstanie Granda z Alice, a potem na dużą skalę. Bo sezon, w świetle wcześniejszych wydarzeń, nie mógł mieć szczęśliwego zakończenie. Dobrzy przegrali w miko i makro skali. Mikro bo przeżywają osobiste dramaty. Nie dość, że u Becky nasiliła się choroba to jeszcze postanowiła opuścić Iiana. W makro bo okazało się, że wrogiem był ktoś zupełnie inny i uzyskał to czego pragnął. Milner (plot twist!) nie zależało na manuskrypcie, a Jessice. Co za świetna scena na dachu! I jestem ogromnie ciekaw co dalej z wielką intrygą. Fabularnie trochę się zaczyna gubić bo więcej miejsca jest poświęcane bohaterom lub popisom reżyserskim, ale wciąż wciąga.
- niesamowicie podoba mi się co zrobiono z Wilsonem. Dobry bohater został przekabacony na drugą stroną i wierzy w plan złych, widzi w nim sens. Dlatego tak bardzo oczekuje dalszego ciągu jego historii i liczę, że zacznie pracować razem z Milner. Bo wydaje mi się, że widziałem go na materiałach promocyjnych drugiego sezonu. Zresztą, postacie na umierają poza kadrem.
- najlepszy zestaw scen miał chyba Grant. Oliver Woollford gra niesamowicie raz pokazując strach, a raz pewność siebie. Świetne sceny w zamknięciu i moment zamordowania Królika. Serial nie boi się dawać dzieciom scen pełnych przemocy.
- trochę rozczarował mnie wątek Michaela. Zbyt szybko zmienił stronę, miałem nadzieje, że będzie stopniowo zmieniał się na złe, a zamiast tego już w tym odcinku zaczął popełniać dobre decyzję. Pewnie dlatego, że tą rolę przejmie Wilson w drugiej serii.
- serial mnie niesamowicie wciągnął i oglądając go nie można oderwać wzroku. Ale coś mnie w nim delikatnie uwiera. Mam wrażenie, że fabuła mogłaby być powadzona w lepszy sposób bo niezbyt czuć globalny spisek. Ale to tylko takie drobne zastrzeżenie.

OCENA 5/6

piątek, 28 grudnia 2012

Merlin 5 sezon

 tumblr_m78471TFMS1qm8im9o1_500


Dobry serial nie może stać w miejscu. Musi się zmieniać by sprostać wymogom widzów. Mogą to być zmiany stopniowe lub diametralne. Jednym wyjdzie na dobre usunięcie kogoś z obsady, a innym dodaniem. Serialowe sekrety nie mogą zawsze pozostawać tajemnicą, w końcu musi nastąpić pełen napięcia moment, w którym zostanie on wyjawiony co nada nowego ducha serialowi. Karygodny błąd popełniają twórcy How I Met Your Mother gdzie mimo ósmego sezonu wciąż nie wiadomo kim jest tytułowa matka. Błąd popełnili też kreatorzy Merlina nie wyjawiając wcześniej tajemnicy głównego bohatera. Co roku w finałowych odcinkach zdarzała się ku temu sposobność i co roku z niej rezygnowano. Owszem były zmiany w serialu (usunięcie Uthera czy zrobienie z Morgany czarnego charakteru) niestety nie wyszły one tak rewolucyjnie jak powinny. Przez to wszystko ten sezon oglądało się źle. Może ja wyrosłem i straciłem zainteresowanie tą produkcją? Może, ale dobry serial powinien dojrzewać wraz z widzem. Tutaj niestety tego nie było mimo kilku zmian, które teoretycznie miały serial poprawić, a sprawiły go jeszcze mniej strawnym.


Przede wszystkim zrobiło się mroczniej. Zamiast lekkich i humorystycznych historyjek z od czasu do czasu poważnymi elementami odcinki były utrzymane w poważnej konwencji. Często ktoś umierał, były zdrady i wieszanie na szafocie. Szkoda tylko, że w większości było to strasznie naiwne. Merlin jakby chciał upodobnić się do Gry o Tron. Była wielka bitwa, niby polityka królestwa, dbanie o porządek i drobne potyczki. Niestety, ale wszystko to wyszło strasznie naciągane i naiwne. To właśnie ta naiwność cechuje ten serial. Kiedyś ona nie przeszkadzała, ale wraz z doroślejszym podejściem powinno się przywiązać większą wagę do detali. Nie mówię wykonaniu bo to było solidne. Efekty specjalne i wszystkie CGI wyszły słabiutko, ale już rekwizyty, sam zamek Camelot czy plenerowe zdjęcia całkiem ładne. Tutaj też widać nawiązanie do Game of Thrones. Słabo wykonanych akcji w slow motion też było jakby mniej co na plus. Najbardziej irytowały postacie i ich zachowanie.


merlin_2008.5x13.the_diamond_of_the_day_part_two.720p_hdtv_x264-fov.mkv_snapshot_43.48_[2012.12.26_20.44.11]

Morgana jaka ta zła była interesująca. Była. Te jej zdawkowe uśmieszki i szaleńczy wygląd dodawały jej uroku. Teraz tylko irytowała. Czy to maniera Katie McGrath czy wizja twórców - obojętne. Jej postać denerwowała i nie była prawdziwym czarnym charakterem. Prędzej kreskówkowym. Tyle co ona miała możliwości by zabić Artura albo Merlina to już kilkukrotnie powinna zostać królową. Zamiast dobić to zostawiała ogłuszonych. Jej akcję były słabo przemyślane i nie potrafiła wykorzystać swojego talentu. Niby była Najwyższą Kapłanką, ale gdyby tego nie powtarzała co jakiś czas w ogóle by to nie było zauważalne. Miała też smoka z którego nie potrafiła zrobić użytku. Jednak żeby być uczciwym jej napady złości i momentami sadystyczne zachowanie mogło się podobać. Wielka szkoda co zrobiono z jej postacią, o wiele wcześniej powinno się jej pozbyć z serialu bo ciągłe walki z nią i próby zabicia Artura były nudne.


Kolejną fatalnie poprowadzoną postacią jest Mordred. Miał być zgubą Artura, ale jakimś trafem został jego rycerzem. Myślałem, że wprowadzi to trochę dynamiki i dwuznaczności. Niestety nic z tego. Nie było też pięknie poprowadzonej zmiany postaci. Stał się wrogiem Artura z odcinka na odcinek, a użyto do tego najbardziej irytującego motywu. Jeszcze jakby wcześniej były jakieś wskazówki co do tego. Niestety, nic z tego. Wiąże się to z kolejnym wielkim minusem. Brakiem wyrazistej historii. Wiadomo, że ma być bitwa, starcie z Morganą, a Mordered stanie się tym złym. Niestety brak tylko ciągu przyczynowo skutkowego. Są historię z tym związane, ale jedna nie wynika z drugiej. I tak przez cały sezon. Przez jakiś czas próbowano poprowadzić kilkuodcinkową historię, ale wypadła ona bardzo słabo i w sumie okazała się być bez sensu. Jej jedynym plusem był za to humorystyczny odcinek, który przypomniał jaki ten serial był kiedyś dobry.


Merlin.S05E03.The.Death.Song.Of.Uther.Pendragon.HDTV.XviD-LOL.avi_snapshot_28.36_[2012.10.21_17.52.30]

Zarzuty co do Mordereda i Morgany to nie jedyne problemy z bohaterami. Merlin jak zwykle ratuje z trudnych sytuacji, Artur ma go za idiotę, a Gajusz jest wszystko wiedzący. I tak przez cały czas. Zdarza się jednak, że bohaterowie zachowują się zupełnie nie ze swoimi przekonaniami, zapominają o dawnych znajomościach i powiązaniach. Bo tak pasowało do scenariusza odcinka. Oglądanie tych scen to była prawdziwa męczarnia. Scenariusz powinno się pisać biorąc pod uwagę bohaterów. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że błędy te popełniły osoby, które scenariusz do serialu piszą od lat. Zastrzeżenie mam też do większości postaci - są one strasznie płytkie i mało przekonujące. Ciężko je opisać kilkoma zdaniami nie odnoszącymi się do tego kim są. O Elyanie można powiedzieć co najwyżej "Brat Gwen, rycerz Artura". Ciężko znaleźć coś więcej. Percival jest silny, Gwaine to wesołek, Lancel eee ma zarost? I w sumie tyle. Również postacie gościnne są słabe mimo, że to znane nazwiska np. Liam Cunningham i Janet Montgomery. Byli zrobili co mieli i znikli. W pierwszych dwóch odcinkach pojawiła się Sefa, nowa pokojówka Gwen. Wypadła bardzo sympatycznie, był potencjał na bardzo ciekawą postać powracającą, ale niestety został on zaprzepaszczony. Na szczęście nie mam jakiś większych zastrzeżeń do postaci Artura i Merlina. Dalej jest chemia między tymi dwiema postaciami, można się pośmiać lub wzruszyć jeśli ta dwójka jest razem na ekranie. Niestety, ale strasznie rzadko to się dzieje.


Ciesze się, że to już koniec bo strasznie ciężko mi się oglądało tą serię. Trochę liczyłem, że finał mnie zadowoli, ale oczywiście się przeliczyłem. Pierwszy odcinek z dwugodzinnej historii zawiódł. Bo nie było tego co najlepsze, drugi rozczarował bo takie historię powinny się lepiej kończyć. Może i było odwołanie do arturiańskich legend, ale chyba lepiej by wyszło jakby z niego zrezygnowano. Natomiast myśl o planowanych filmach napawa mnie lękiem. Mam nadzieje, że one nie powstaną. O wiele bardziej wolałbym zobaczyć pełnometrażową wersję Heroes niż tego. Tam również postacie się nie rozwijały, ale przynajmniej końcówka była odpowiednia. Tutaj wprawiła ona w konsternację. Już lepiej jakby pożegnano się z widzami dialogiem ze smokiem z jednego z ostatnich odcinków. Był piękny i wzruszający. Jedna z nielicznych scen z tego sezonu, które warto zapamiętać.


Merlin.S05E12.720p.WEB.DL.x264-DNA.mkv_snapshot_28.50_[2012.12.26_18.36.06]

Mimo rozczarowania jakim była ta seria miło będę wspominał serial. Cztery udane lata i historia tryskająca humorem. To mogę polecieć każdemu. Finałowa seria uległa głupiemu trendowi żeby wszystko było bardziej mroczne. Było to nieudane posunięcie bo nie pasujące do konwencji serialu. Odcinki tego typu były dobre, ale jak zdarzały się raz na jakiś czas. Tylko takie nie pasowały do bohaterów. Jeśli ktoś bardzo chcę obejrzeć może spróbować. Zapewne będzie miał dość po kilku pierwszych epizodach. Dalej nie będzie dużo lepiej. Niestety.


OCENA 2+/5

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Dexter S07

   dexter-season-7-poster1


W zeszłym roku strasznie się męczyłem z tym serialem, myślałem że nie dam rady i nie skończę serii. Wcale mnie nie obchodziło jak się zakończy wątek Doomsday Killera i tylko wyczekiwałem finału by raz na zawsze pożegnać się z ulubionym seryjnym mordercą telewizji. Nie pomógł nawet cliffhanger, mimo że zapowiadał nowe nie zmusił mnie do zostanie przy tej produkcji. Tak mi się przynajmniej wydawało. Skasowałem go nawet z listy oglądanych i wpisałem go w kolumnie zatytułowanej "Porzucone". Miesiące mijały i już myślałem że nie zmienię zdania. Jednak stało się coś niespodziewanego - okazało się że po zakończeniu Chucka urocza Yvonne Strahovski wyląduje w stacji Showtime. I pozostaje mi dziękować za to, że jestem samcem mającym słabość do tej aktorki bo dzięki temu spędziłem całkiem dobrze ponad 10h, a w ostatecznym rachunku w tym roku Dexter okazał się lepszy od zeszłorocznego objawienia i partnera z ramówki czyli Homelad.


"It's simple human nature to keep little secrets about ourselves. I dye my hair. I watch internet pornography. But what if your whole life is a secret? A lie. And exposing the truth could destroy everything you are. What do you do? Run?"


Było tak dobrze dzięki umiejętnym żonglowaniu wątkami  i ograniczeniu postaci drugoplanowych. Zeszły sezon cierpiał z powodu ich zbytniej ekspozycji. Dowiedzieliśmy się sporo o Travisie, były kłopoty Masuki w laboratorium, dodano nowego detektywa czy próbowano zrobić z Quinna i Angela interesujący duet. Wszystko to jednak fatalnie się oglądało bo przecież ten serial powinien być o tytułowym bohaterze, a nie jego otoczeniu. Dextera było jakby mniej, a część historii w ogóle go nie dotyczyła. Serial cierpiał na podobną przypadłość co True Blood - nagromadzenie wątków i skakanie po nich sprawiło że serial zamiast intrygować irytował. Zamiast ulubionych bohaterów trzeba było oglądać to nieszczęsne tło. Na szczęście tak jak w tegorocznym True Blood tak i tutaj było dużo lepiej.


Dexter.S07E01.720p.HDTV.x264-EVOLVE.mkv_snapshot_36.11_[2012.10.02_18.26.42]

Przede wszystkim szybko zakończono głupi wątek Luisa. Mało kogo on obchodził i widocznie nie było na niego pomysłu bo dużo osób było rozczarowanych, że taki był finał przygód programisty. Ja się cieszę, że nie przeciągano tego dłużej. Był to balast z poprzedniego sezonu i szybko się go pozbyto. Balastem widocznie był też Mike Anderson. Nie wybił się w S06 i zapowiadało się, że i teraz będzie nudnym wypełnieniem czasu. Zamiast tego już w pierwszym odcinku postanowiono się go zgrabnie pozbyć. Dzięki temu wprowadzono na scenę Victora, Koshka Brotherhood i w końcu Issaca. Charyzmatycznego bossa Ukraińskiej mafii, granego przez samego Raya „Tytusa Pullo” Stevensona AKA Punishera. Wystarczyło, że był na ekranie i od razu robiło się ciekawiej.  Niebezpieczny, pewny siebie i zabójczy. Wdarł się w niebezpieczną grę z Dexterem, w której z góry był skazany na porażkę. Mimo tak odmiennych postaci wytworzyła się między nimi pewna nić porozumienia, a w innych okolicznościach z pewnością zostali by przyjaciółmi o czym mówi sam Issac. Ta postać pozwoliła też zgłębić Dextera i jego chęć zabijania, a też lepiej zrozumieć swoje uczucia do pewnej szczególnej kobiety. Do Hanny.


"I don’t run. I make people run. However, I do run when there’s a bull coming after me with an axe"


To właśnie dla niej, a raczej dla aktorki grającej tą postać zacząłem oglądać ten sezon i zupełnie się nie zawiodłem. Już samą obecnością Hanna sprawiała, że robiło się goręcej na ekranie, a chemia między nią a tytułowym bohaterem była namacalna. Kto jak kto, ale ta dwójka pasowała do siebie idealnie. On seryjny morderca, ona domniemana morderczyni. Podobno trucizna i miłość to dwie najgroźniejsze kobiece bronie i coś w tym jest. Ona używała ich idealnie i do końca nie można był być pewnym jej zamiarów. Nawet po finale sezonu zostało kilka niedopowiedzeń dotyczących jej postaci co nieczęsto się zdarza w Dexterze gdzie gościnne występy zazwyczaj są jedno sezonowe. Hanna wywarła poważny wpływ nie tylko na Dextera, ale też na Debre.


Dexter.S07E03.720p.HDTV.x264-IMMERSE.mkv_snapshot_24.15_[2012.10.18_21.25.34]

Właśnie Debra. Zeszłoroczny cliffhanger na długo zostawił nam w pamięci kościelną scenę gdzie pani porucznik na własne oczy widzi jak jej brat dokonuje morderstwa. Szok, niedowierzanie i w końcu próba akceptacji. To wszystko na przestrzeni jednego odcinka. Co najważniejsza sprawa nie rozeszła się szybko po kościach jak śmiali się niektórzy podczas tej długiej przerwy. To właśnie wokół tego kręciła się ta seria. Akceptacji brata, próba zrozumienia mordercy, identyfikacja Mrocznego Pasażera, tej siły sprawczej, która każe zabijać. Pokazano też podwójne standardy, hipokryzję bohaterów wynikającą z miłości, która ostatecznie niszczy i zmienia człowieka. I w przeciwieństwie do Homeland tutaj wypadło to przekonująco. Przekonanie o tym kim naprawdę jest Dexter stłumiło to uczucie, ale ono wciąż się żarzyło i oddziaływało na Debrę. Miłość nie zmieniła jej postrzegania rzeczywistości, było raczej odwrotnie, a jej zrozumienie następowało stopniowo. Nie pogodziła się też do końca ze sobą, wyniszczało to ją i budowało nową bohaterkę. Co najważniejsze Jennifer Carpanter doskonale poradziła sobie z brzemieniem tej roli i dzięki dużej licznie ekspresyjnych scen doskonale widać jak ta aktorka wyrobiła się w ciągu tych kilku lat pracy na planie tego serialu.


"Look at us talking blood and gore like we're on a date sharing our first sexual experience."


Sam Dexter niewiele się zmienił., porównując go do tego sprzed roku. Jednak podczas oglądania flashbecków z czasów pierwszej serii widać jaką ogromną ewolucje przeszedł. Nie jest już pozbawionym emocji potworem, który randkował z Ritą tylko po to żeby zdobyć kolejny eksponat i zapewnić sobie alibi. Jest to potrafiący kochać ojciec szukający zrozumienia i miłości. Chcę się uzewnętrznić, zrozumieć samego siebie i nawet się zmienić, a nic innego temu nie pomaga jak bratnia dusza. Jakby mniej w tym sezonie było wewnętrznych monologów z Harrym, a więcej prawdziwych dialogów z drugim człowiekiem gdzie mógł pokazać kim jest naprawdę. Kochanka o podobnych zainteresowaniach, gangster zaintrygowany jego zachowaniem czy nierozumiejąca siostra. Musiał się przed nimi tłumaczyć czym jest jego Mroczny Pasażer, zdefiniować go i przy tym bardziej go zrozumieć. Była to poczęści podróż w głąb samego siebie z równie intrygującymi towarzyszami. Było dobrze, trochę nadinterpretuje, ale ogólnie jestem bardzo zadowolony jak pięknie wszystkie wątki się ze sobą zazębiały i dotyczyły głównego bohatera. Co ważne to zazębienie nie tyczy się akcji, a raczej narracji i pytania „Kim jest Dexter Morgan?”.


Dexter.S07E03.720p.HDTV.x264-IMMERSE.mkv_snapshot_34.42_[2012.10.18_21.36.18]

W tle działy się też inne rzeczy. Nudne. Quinn i jego nowa dziewczyna, Batista zdający sobie sprawę z kruchości życia czy drobne śledztwo na boku La Guerty, które będzie miało poważne konsekwencję w finale serii. Finale, który można było przewidzieć już kilka tygodni temu. Nie zmienia to jednak jego znaczenia i emocji towarzyszących ostatnim minutom. Ważna decyzja i dalekosiężne konsekwencję. Symboliczne nowe narodziny. Nowy początek czy może początek końca? Tak właśnie określa to Dexter. Jak będzie to się okaże. Prawdopodobnie będzie to ostatnia seria więc będzie się działo. Podobno jeszcze bardziej ma być zgłębiona postać Dextera i większy nacisk będzie położony na jego przeszłość. Ja osobiście liczę na pojawienie się Lumen i Hanny. Dwie zabójcze blondynki w życiu głównego bohatera sporo by namieszały, a przy tym z pewnością skłoniłyby go do dalszych refleksji i przy tym kolejnych rozmów z Harrym.


"The dark passenger has been with me ever since I can remember - pulling the strings, running the show. But as it turns out, I'm no puppet."


Jak oceniam sezon? Nie był tak wspaniały co dwa pierwsze czy czwarty. Stawiam go jednak na równi z piątym i dużo wyżej niż ten o Miguelu Prado czy zeszłoroczne nieszczęście. Zamiast wprowadzać jednego złego i ciągnąć to przez kilka miesięcy dano nam kilka mniejszych acz równorzędnych wątków koncentrujących się na Morganie. Można się przyczepić, że miały świetny początek, krótkie rozwinięcie i nagły koniec, ale najważniejsze że wciągały. To był dobry kawałek telewizji, za który powinniśmy być wdzięczni. Oby tylko zakończenie historii Dextera było lepsze bo po tylu latach zaledwie dobrze będzie rozczarowaniem.


OCENA 4+/5

Serialowe podsumowanie tygodnia [17.12.2012 - 23.12.2012]

Dexter S07E09 Helter Skelter


Dalej się podoba. Jest o niebo lepiej niż w tym samym momencie w poprzednim sezonie. Szczególnie interesujące są rozmowy o Dexterze, jego chęci zabijania, tego czym jest Mroczny Pasażer, jego logicznym podejściu do świata i miłości. Do tego sporo akcji i nawet trafiło się nowe śledztwo w policji. Bardzo podobała mi się relacja Dexa i Issacem. Cudowne były te jego wybuchy i próba zrozumienia Dextera. Super postać, szkoda że już odeszła. Sceny z Hanną przyjemne, szczególnie jak na łódce opowiedziała mu trochę o sobie, a potem ta walka z Juregem. Ta próba otrucia trochę naciągana, ale niech będzie. O wiele lepiej wypadła Debra, niezdolna do zabicia, pomogła Hannie mimo że chciała jej śmierci. Zrobiłą to dla brat czy dla siebie? Oby pojawiło się więcej napięcia między tymi dwiema. Pojawienie się podpalacza jet interesujące, mam tylko nadzieje że nie okaże się nim ten śledczy. Maria ma pomocnika do śledztwa. Oby szybko wpadli na trop Dexa!


OCENA 4/5


Dexter 7x10 The Dark... Whatever


Dzieje się! Dexter znowu zabija i to jeszcze swojego potencjalnego teścia. Spodziewałem się, że do tego dojdzie. Ciekawi mnie tylko czy przypadkiem Hanna go nie wykorzystuje i czy rzeczywiście chciało pomóc ojcu. Swoją droga świetna rola Jima Beavera, jak zwykle zresztą. Szkoda tylko,że Debra dostała cynk o potencjalnym świadku. Boję się tego co czeka Hanne, bo Debra na prawdę chcę ją dopaść.


Gdzieś w tle jest wątek śledztwa Marii. I co najważniejsze w końcu zaczęła podejżewać Dextera! Czyli w finale musi być konfrontacja, a pierw spotkanie z Mathewsem, w którym Dex będzie pewnie coś podejrzewał. Całkiem możliwe, że wszystko rozejdzie się po kościach, ale nie mogę się doczekać finału.


Śledztwo w sprawie podpalacza podobało mi się. Może nie dlatego, że było emocjonujące, bo nie było, ale zgrabnie zostało poprowadzone. I Debra wyśmiewająca schemat, że to Boslo jest za to odpowiedzialny. Brawo! Do tego jeszcze Dexter dalej zaczął zgłębiać swojego Mrocznego Pasażera, szczególnie podczas monologu ze swoim więźniem. Oj ciekawe, czy się zmieni i jak związek z Hanną wpłynie na niego w długoterminowej perspektywie.


Nie podobało mi się tylko, że Quinn zabił Georga. On miał wylądować na stole w ramach zemsty za Issaca. Wielka szkoda...


OCENA 4+/5


Dexter S07E11 Do You See What I See?


Po tym wstępie trochę za szybko Dexter przestał ufać Hannie. Powinien mieć więcej tych wątpliwości, nic jej nie mówić i dopiero jak by przyszły wyniki wsiąść się do roboty. Dziwne też, że nie rozmyślał nad jej zabiciem. Przecież ona zna część jego sekretów. Może w więzieniu narobi mu kłopotów. Mimo wszystko mam nadzieje, że jeszcze ją zobaczymy bo to była świetna para. Szczególnie wizja tego,że Dexter starzeje się u boku kogoś kto go rozumie. Mam też nadzieje, że wyjdzie na jaw że Debra sama się otruła, wcale bym się nie zdziwił. W końcu tak bardzo chciała dopaść Hanne, że może nieczysto zagrać.


Mari pięknie to rozegrała! Dziwne tylko że Dexter czegoś takiego nie podejrzewał. Myślałem że ona potem się zainteresuje zniknięciem, ale ona była przygotowana że Dexter uderzy. Oj finał będzie ciekawy!


W tym sezonie narazie mnie irytuje tylko jedna rzeczy - niezbyt ciekawe kończenie wątków. Świetnie wszystko na początku jest zarysowane by potem nagle się zakończyć. Teraz tak było z Hanną i Nadią. Wcześniej z Issacem, Georgem i Luisem. Za szybko to się kończy i brak mocnych końcówek, a szkoda.


OCENA 4-/5


Dexter S07E12 Suprise Motherf**ker!


To był dobry odcinek jak cały sezon zresztą. Ciesze się, że zdecydowałem się oglądać. Może brakowało trochę napięcia w środku odcinka, ale końcówka palce lizać. Pełna napięcia scena w kontenerze pytanie co zrobi Debra i w końcu zabicie Marii. Ostateczne przekroczenie granicy i nowy początek dla tej postaci. Czy może raczej koniec. Szkoda tylko, że było to tak przewidywalne i już od początku sezonu się domyślałem że Debra zabije by chronić brata, ale i tak scene wywarła na mnie wielkie wrażenie.


Ciesze się też, że Hanna przeżyła. Udało się jej uciec z więzienia i symbolicznie pożegnała się z Dexem zostawiając mu czarną orchideę. Czy może to było ostrzeżenie? Obyśmy jeszcze ją zobaczyli. Piękna była scena między tą dwójką w więzieniu jak wyznali sobie miłość i że oboje się spodziewali że jedno z nich zginie lub trafi za kratki. Chcę, domagam się, żeby ich jeszcze razem pokazali.


Ogólnie sezon bardzo dobry tak jak i finałowy odcinek. Ostatni sezon zapowiada się smakowicie.


OCENA 5=/5


Homeland S02E12 The Choice


Już się bałem, że scenarzyści popadną w banał, zawiodą nas w finale i będzie trzeba uzna ten sezon za stracony mimo kapitalnego początku. Na szczęście nic z tego! Może początek tego nie zwiastował i zapowiadało się, że na końcu Carrie i Brody będą uciekać przed Estesem i Quinnem, ale stało się co innego. Peter zrezgnował z zadania co zostało fenomenalnie pokazano, powiedział też na głos o tym dziwnym przyciąganiu na linii Carri/Nicholas. Potem mamy uroczystość na cześć Waldena, wypad na szybki numerek i BUM! Wielka eksplozja w finale, zupełnie się tego nie spodziewałem. Cudownie ją pokazano wraz z pochówkiem Nazira. Mimo, że zginął odniósł zwycięstwo i zemścił się na mordercy syna mimo że wszystko uważali że to już koniec. Świetny pomysł, pokazanie, że jedno zwycięstwo choćby niewiadomo jak wielkie nie oznacza końca terrorystów i nie można tracić czujność. To też wiele znaczy dla naszych bohaterów. Nick zostaje w to wrobiony (przez kreta w CIA?) i musi uciekać. Carrie natomiast wraca do Saula. Chcę mu pomóc, pomóc Brodyemu i chyba samej sobie. Po złapaniu Abu Nazia czuła raczej pustkę, a teraz może nakierować swoje działania w nowym kierunku. Niesamowicie nie mogę się doczekać nowej serii. Chcę przede wszystkim zdrową Carrie, bez jej obsesji na punkcie Brodyego, ale chcę ten magnetyzm między nimi. Chcę też Petera Quinna w stałej obsadzie i mniej dzieciaków. Potencjał jest ogromny i liczę że S03 będzie w całości wyglądać tak jak pierwsza połowa S02.


OCENA 5=/5


Merlin S05E11 The Drawing of the Dark


Kolejny poważny odcinek, które definiuje na nowo Mordreda i oczywiście jestem zawiedziony. Oczywiście musiało pójść o kobietę której wcześniej nie widzieliśmy. Niektóre sceny bardzo słabe i w ogóle nie trzymające w napięciu. Ona też się bez sensu zachowuje i robi z siebie męczennice, a Merlin chcę naprawiać i oczywiście psuje przez. Bardziej przewidywalne nie mogło być. Już nawet wolałbym żeby Artur dowiedział się, że Mordred jest magiczny. Dobrze, że przynajmniej Morgana wie w końcu kto jest Emrysem. Niestety jakieś 10 odcinków za późno...


OCENA 3-/5


Nashville S01E04 We Live in Two Different Worlds


W tym odcinku tylko Gunnerowi się powodziło - zdobył dziewczynę (całkiem fajną trzeba przyznać) i kontrakt. U reszty bohaterów same upadki. Juliett nie dość, że jest kleptomanką to jeszcze nie widzi w tym nic złego. Z pozoru zbagatelizowała całą sytuację, ale jak się okazuje konsekwencję są spore - brak trasy i zawiedzeni fani. Czyli będzie trzeba chyba wejść w współpracę z Ryaną. Zresztą u niej też niedobrze - mąż ją zdradza i jednak nie będą mniej trasy koncertowej. Same kłopoty, ale to dobrze bo będzie się więcej działo! Wszystko ładnie ze sobą współgra i nie ma chwili nudny. Warto oglądać dalej.


OCENA 4-/5


Obejrzanych odcinków – 7

Najlepszy – Dexter 7×12

Najgorszy – Merlin 5x11

sobota, 22 grudnia 2012

Homeland S02

Gallery


Homeland jest modelowym przykładem jak kilka nietrafionych pomysłów scenarzystów i stracenie rozpędu w połowie sezonu może wpłynąć na odbiór całości. Obiektywnie patrząc było bardzo dobrze - 8 odcinków powyżej i 4 poniżej średniej sezonu. Niestety te słabsze były emitowane w takim miejscu, że zapomniało się o tych lepszych i to one wpłynęły na całosezonowe wrażenie. Nawet w pewnym momencie miałem kryzys i myślałem, że po tym sezonie zakończę moją przygodę z tym serialem, na szczęście ochłonąłem, przemyślałem wszystko i doszedłem do wniosku, że teraz może być tylko lepiej i w przyszłym roku serial z okolic 10 miejsca rankingu podsumowującego sezon wyląduje bliżej pierwszej piątki tam gdzie jego miejsce.


"It fucked me up...being wrong about Brody. It fucked me up."


Recepta jest prosta, należy wrócić do tego co jest dobre i stanowiło o sile tej produkcji w pierwszej serii. Chodzi o niejednoznaczności i niedomówienia. Więcej zabawy z widzami, możliwości snucia pokręconych teorii i momentów trzymających w napięciu. Mniej za to melodramatu. Tego nie chcę oglądać. Na początku relację Carrie/Brody były emocjonujące, czekałem co się stanie, w jakim kierunku wyewoluuje ich znajomość, ale w tej serii miałem dość tej dwójki. Paradoksalnie jedne z najlepszych momentów zeszłego sezonu teraz były najnudniejsze i aż chciało się przewijać do przodu sceny z ich udziałem. Nudna okazała się też kampania polityczna Nicka i kolejna fala problemów u Brodych. Zaczynając oglądać Homeland pisałem się zupełnie na co innego czyli walkę z terroryzmem, skrupulatna pracę agentów, zwroty akcji czy mroczną stronę agencji. I to dostałem, ale między tymi scenami jest sporo zapychaczy, które frustrują. Część winy leży w prowadzących serial, bo zbytnio starali się z niego zrobić obyczajówkę i o tym jak przeszłość żołnierza wpływa na życie rodzinne, jak wojna zmienia człowieka i do czego może doprowadzić zobowiązanie. Założenie dobre, wykonanie średnie. Irytują też wątki prowadzące donikąd co jest wynikiem złego planowania. Już po pierwszym sezonie w wywiadach mówili, że długo nie wiedzieli czy uśmiercą Nicka. Teraz wyszło na jaw, że wprowadzili jeden bardzo nudny wątek, który miał się skończyć zupełnie inaczej, ale zmieniono plany. Panowie, nie tak się robi serial. Pierw skrupulatne planowanie, rozpiska punktów kulminacyjnych, potrójne sprawdzenie czy wszystko się zgadza, a dopiero potem pisanie scenariuszy do odcinków i wyjście na plan. Liczę, że w końcu wnioski zostaną wyciągnięte. Można też liczyć, że w przyszłym roku będzie mniej wątków rodzinnych bo twórcy amerykańskiego Homeland robią serial o żołnierzu, który powrócił z wojny. Liczę też, że zostanie poprawione prowadzenie bohaterów. Carrie to postać, która o wiele lepiej wypadła rok temu. Była tajemniczą agentką z tajemniczą chorobą i dążącą do celu czyli ochrony amerykańskiego narodu. W tym roku była szaloną agentką z obsesją. Jest to kolejna rzecz do poprawy bo nie wiem czy zniosę kolejny rok patrzenia na wyłupiaste oczy Claire Danes nawet jeśli zostaną tak fenomenalnie zagrane jak przez te dwa sezony. Poprawie musi też ulec logika i większe przywiązanie do detali. Niektóre zagrywki były żenująca naiwne i raziły swoimi uproszczeniami. To są główne grzechy, które muszą zostać naprawione. Howard Gordon i Alex Gansa mają jakieś pół roku żeby wyciągnąć wnioski z krytyki tego sezonu i poprawić swoje błędy. Jeśli to się nie stanie Homeland będzie serialem o największym zmarnowany potencjale w ciągu ostatnich kilu lat.


Homeland.S02E02.720p.HDTV.x264-EVOLVE.mkv_snapshot_21.03_[2012.10.10_16.11.13]


Byłoby szkoda jeśli by do tego doszło bo postacie mimo, że zdarzały się się momenty mocno irytować i były słabo rozpisane wciąż stanową o sile tego serialu. To jak są ze sobą powiązane, jak każdy oddziałuje na życie innych i jakie niesie to za sobą konsekwencje jest jednym z najlepszych elementów produkcji. I tutaj zostało to jeszcze lepiej pokazane, akcja niesie za sobą kontrreakcję. Działania Abu Nazira są wynikiem aktu CIA, Brody został stworzony przez Nazira i zmienił Carrie, ona jest w centrum wszystkiego, to łącznik między tymi dobrymi, a złymi. Widzi wzory, których inni nie dostrzegają, jest kluczowym elementem układanki co jest szczególnie widoczne w przedostatnim odcinku gdzie ma miejsce jeden z punktów zwrotnych serialu. Wszyscy ci bohaterowie są perfekcyjnie zagrani, szczególnie główna dwójka co udowodnili w tym roku zgarniając dublet za najlepsze role w serialu dramatycznym podczas rozdania Emmy. Równie ciekawie co rok temu oglądało się Brodyego. Tym razem nie było niepewności czy jest terrorystą, ale czy przekroczy linię. czy będzie mógł sobie spojrzeć w oczy i czy jego praca dla terrorystów go zmieni. Niestety dobrze zapowiadający się pomysł, który został zaakcentowany w finale S01 "“Why kill a man when you can kill an idea?" został porzucony i zamiast wyrafinowanych posunięć i niszczenie systemu od środka był motyw kolejnego zamachu. Reszta aktorów nie odstaje, nawet dzieci grają poprawnie. W tym sezonie było więcej Waldena i ciekawych relacji między nim, a Brodym. Jeden myśli że są najlepszymi przyjaciółmi, a drugi chcę śmierci kolegi. Szkoda, że nie było więcej scen między tą dwójką. Cieszy też pojawienie się zupełnie nowej postaci - Petera Quinna, nowego agenta CIA, który ma prowadzić tajną obserwacje i co oczywiste skrywa własną tajemnicę. Gdyby tylko on dostawał więcej scen, a nie Mike byłoby o wiele lepiej...


"I'm more alone than I was in the bottom of that hole in Iraq."


Jeśli chodzi o główny wątek wciąż była to walka z terroryzmem. Początkowo został on mocna zaakcentowany jednak później jakby o tym zapomniano i był on tłem. W pilocie serii okazało się, że Izrael zaatakował placówki nuklearne Iranu, a USA jest na progu wojny z nimi. Zapowiadało się doskonałe political fiction z nawiązaniem do współczesnej sytuacji geopolitycznej. Zapowiadało się, bo te akcje, które tak mną wstrząsały na początku nie miały żadnych konsekwencji w dalszej części. Wrócił Abu Nazir i to na nim koncentrowała się historia tego sezonu. Przez pierwsze sześć odcinków było szaleńcze tempo, zwrot akcji za zwrotem, a już 4 odcinek mógł wyglądać jak finał tej serii. Dostaliśmy też trochę akcji, strzelania, dalsze szukanie kreta, radzenie sobie z konsekwencjami minionych wydarzeń. Było dobrze do pewnego momentu gdy środek ciężkości serialu przesunął się w stronę nieszczęsnych relacji Carrie/Brody, po czym zrobiło się monotonnie i naiwnie.


Homeland.S02E05.720p.HDTV.x264-EVOLVE.mkv_snapshot_45.22_[2012.10.29_23.28.53]


Wymowa serialu jest jasna - terroryzm jest wciąż aktualny. Mimo ciągłej walki i chwilowych zwycięstw w każdej chwili można otrzymać cios. Starano się też zgłębić sposób myślenia Abu Nazira i pokazać jak cienka jest granica między terrorystą, a patriotą. Czy raczej jak błędnie można sobie wyobrażać walkę o dobro ojczyznę. Znowu ukazano, że tym złym może być ten kto działa z dobrych pobudek, a niewinni giną zarówno z rąk Al - Kaidy jak i rządu USA.


Ważnym aspektem tego sezonu była miłość. Niszcząca, przysparzająca cierpień, ale też dająca wytchnienie i poczucie ukojenia. Nie tylko ta namiętna, ale też rodzicielska. Miłość z której wynikają konsekwencję, negatywne i pozytywne. Miłość wbrew logice. Miłość służąca celu oraz ta która jest wynikiem zrozumienia i głębokiego uczucia. Szczeniacka i dojrzała. Nowa i wypalona. Odnowiona i porzucona. Do pracy i drugiego człowieka. Do prawdy i pełna kłamstwa. Można by jeszcze kilka rodzajów wymienić, ale te kilka przykładów obrazuje sezon. To waśnie ta namiętność  była siła napędową tej serii. Czasem to irytowało, brakowało chłodnej logi zamiast emocjonalnego zachowania, ale były też momenty gdzie można się było wzruszyć.


Homeland.S02E12.720p.HDTV.x264-IMMERSE.mkv_snapshot_00.51.24_[2012.12.17_23.30.24]


Ostatecznie mimo całkiem sporego narzekania ten sezon nie był fatalny. Ewidentnie był pisany pod aktorów by znowu mogli błyszczeć w rolach za które zdobyli uznanie widzów i krytyków. Ucierpiała przez to historia, szczególnie w drugiej części sezonu jednak finał wynagradza chwilę zwątpienia. Myślę, że warto będzie sprawdzić kolejny sezon bo potencjał w historii wciąż jest ogromny. Sama ocenę będzie zaniżona bo od tego serialu oczekuje więcej i ten sezon oceniam w świetle poprzedniego. Inaczej się nie da, za bardzo rozbudzone zostały apetyt na niesamowitą historię, a uraczono nas zaledwie dobrym daniem.


OCENA 4-/5

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Serialowe podsumowanie tygodnia [10.12.2012 - 16.12.2012]

Arrow S01E09 Year's End


Dobry odcinek! Byłby bardzo dobry gdyby nie na siłę wciskany klimat świat i sceny z Laurą i Tommym. Tak fajnie wyglądała pierwsza połowa gdy ich nie było. Można się też przyczepić do tego, że ojciec Merlyna jest czarnym łucznikiem i mało to logiczne, ale jak najbardziej mi się podoba. Obawiałem się, że to będzie Yao Fei, ale okazało się, że nie i zostałem zaskoczony co lubi. Sceny walki bardzo przyjemne i odpowiednio dużo ich było. Humoru też nie zabrakło, szczególnie Felicity, która zawsze mnie rozbawia. Nie mogę się doczekać kiedy odkryje prawdziwą tożsamość zakapturzonego. Bo przecież musi to nastąpić. Walter został porwany, Oliver poobijany, wspomniano o osobie która spisała listę oraz już niedługo wielki plan złych zostanie wcielony w życie. Podoba mi się cliffhanger. Flashbacki na wyspie niezłe, trochę o jej przeszłości i również mocny cliff. To Ollie teraz pewnie przeleje pierwszą krew.


OCENA 4/5


Dexter S07E07 Chemistry


Podoba mi się ten związek Hanny i Dextera. Może i przyszłości dla nich nie ma, ale miło się ich ogląda. Szczególnie to jak się rozchodzą i schodzą, albo chronią się nawzajem. Śmierć Seana w mieszkaniu Dextera była nieoczekiwana i jeszcze Debra obwinia o to Hanne. No ciekawe jak się skończy jej wątek. Podobało mi się też co mówiła o Dexterze i zabijaniu. Tak samo ciekaw był dialog z Issacem, który mówi, że Dex jest innym typem zwierzęcia. Czekam na ich kolejną konfrontację. Wątek Quinna i Nadi mnie wcale nie obchodzi... O wiele lepiej się zapowiada to, że La Guerta zacznie podejżewać Dextera. Zagęszcza się nam sytuacja w drugiej połowie sezonu.


OCENA 4/5


Dexter S07E08 Argentina


Masterpiece to przesada, ale trzeba przyznać, że całkiem nieźle się to ogląda. Podoba mi się jak prowadzone są wątki, że wszystkie dotyczą Dextera i jego mrocznej strony. Hanna mówi o potrzebie zabijania, Issac o zemście, Debra o morderstwach i miłości. Na prawdę wszystko to ze sobą ładnie współgra i się przeplata. Średio mi się jednak podobało to, że Issac okazał się zakochanym gejem i stąd wzięła się ta zemsta.  Jednak ze względu na tą rozmowę w barze o Ricie i miłości jestem skłonny to wybaczyć. Muszę też pochwalić Jennifer Carpanter - świetnie zagrała rozpacz Debry, a to jej wyznanie miłości wspaniałe + ten stary, wyobcowany Dexter. Było też kilka innych całkiem fajnych scen np. ta z Masuką albo z Astor jak Debra bierze od niej bucha. Nie będę mówił że to jeden z najlepszych odcinków Dextera, ale po ostatnim sezonie ten jest dla mnie powrotem do korzeni mimo, że Dexter nie zachowuje się zbytnio jak Dexter. Mam radochę podczas oglądania czyli jest dobrze! Jest też LaGuerta, która coraz bardziej zbliża się do Dextera, coraz ciekawiej się robi.


OCENA 4/5


Homeland S02E11 In Memoria


Nawet nie chce mi się pisać o tym odcinku. Carrie dalej szalona, ukrywa terrorystę i morderce z miłości, Brody czuje się bezkarny i odchodzi od żony, do tego znowu córeczka się buntuje. Śmierć Nazira bez emocji, oczekiwałem czegoś mocniejszego. Najlepsze sceny były z Saulem, szkoda mi tylko tego co się z nim dzieje. Niestety w CIA jakaś ciemnota umysłowa. Czemu ich nie obchodzi czego Carrie została porwana?! Czemu nikt nie doszukał się związku z Brodym?! I tak przez przypadek był z Waldenem kiedy on umarł - to wcale nie było podejrzane?! Nich Carrie przejrzy w końcu na oczy i niech to ona go zabije. Jakoś nie chcę w kolejnym sezonie oglądać jak ta para ze sobą romansują. Co najmniej jedno z nich musi odejść. Była możliwość żeby ich zostawić, ale zamordowanie Waldena (tak, to było morderstwa) przekreśla dla mnie przyszłość Nicka w serialu. Natomiast jeśli w przyszłym sezonie zostanie prezydentem czy nawet vice to przestaje oglądać mimo że aktorzy grają perfekcyjnie.


OCENA 3/5


Merlin S05E09 With All My Heart


Podobało mi się. Pierwszy doby odcinek od dłuższego czasu więc nie będzie narzekania. Cieszy sporo humoru. Sceny Artura z starą wiedźmą świetnie szczególnie ta z końca. Cudowne. Cieszy też po raz kolejny pokazanie tego jak Melrin przemawia po smoczemu i panuje nad Athiusą. Do tego sporo scen z Mordredem. Nie lubię tej nieufności Merlina względem niego, ale jestem w stanie to zrozumieć. Ogromny plus za to, że postacie w końcu nie zachowywały się jak swoje karykatury, ale tak jak jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Osobiście obojętne mi to było czy Gwen wyzdrowieje czy zginie. Stało się tak jak się stało i teraz mam nadzieje, że więcej nie będzie robiła problemów.


OCENA 4/5


Merlin S05E10 The Kindness of Strangers


Odcinek niezły, podobały mi się sceny Artura z Merlinem, zabawne były, szkoda tylko że tak mało. Od dawna nie podoba mi się za to kierunek w którym rozwijają się bohaterowie, a raczej brak rozwoju. Merlin prawy i sprawiedliwy, zła Mogana i Mordred, któremu nie można ufać. To jest już nudne... Do tego jeszcze Gaius czyniący zawsze to co najlepsze, a ostatecznie pakujący Merlina w kłopoty. To było takie spodziewane. Bez sensu tez było zabicie Alatora przez Morgane. Przecież oczywiste jest, że 2 zakładników znających tajemnicę jest łatwiej złamać. Ten list od Finny nic nowego nie wniósł, przecież od dawna wiemy o zbliżającej się wojnie. Jeszcze Artur dostał wiadomość. Może się coś będzie działo, ale szczeze mówiąc wolę oglądać ten serial gdy jest humor, a nie mrok bo to im przynajmniej dobrze wychodzi. Bardzo podobała mi się rozmowa Merlina ze smokiem, o tym że wszystko ma swój koniec. Czyżby oczko do widzów i mówienie o zakończeniu serialu?


OCENA 4-/5


Nashville S01E03 Someday You'll Call My Name


Nie było tak ciekawie jak ostatnio, ale wciąż bardzo dobrze mi się to ogląda. Wątek Daclana najsłabszy bo i tak było wiadomo że uda się w trasę z Ryaną. O wiele lepsze były jej sceny - kłótnia z ojcem, próba wybaczenia, dowiedzenie się prawdy o matce i to wyznanie. Czekam by zobaczyć co dalej. Bardzo przyjemne były też sceny z Scarlet, nawet Avoego polubiłem, a Gunner mnie tylko irytuje. Z chęcią będę śledził jej karierę. Końcówka dobra, jakiś cliffhanger który będzie miał konsekwencję w następnym odcinku - Julia jest kleptomanką, a jej fanki mają filmik. To i zamieszkanie matki z nią pewnie nieźle ją wstrząsną. Oby bo by było jeszcze ciekawiej.


OCENA 4/5


Nikita S03E06 Sideswipe


Dużo akcji czyli to co lubię. Szczególnie świetnie wypadła Alex pod obstrzałem z dwoma automatami, albo Cyrus uciekający przed Nikitą. Do tego pojawiła się jeszcze Amanda i sporo namieszała. Nikki poznała jej plan i dobrze. Może kolejne odcinki będą się już na tej dwójce skupiały. Sonya kretem? Niech będzie, do tego jeszcze ciekawe tło że ktoś ją obserwuje. Tylko bez sensu, że Birkhoff nie powiedział o tym Nikicie. Postać Cyrusa wypadła nieźle. Monolog zachwalający broń na początku jak z reklamy. Ładne nawiązanie. Oby jeszcze powrócił.


OCENA 4/5


Peson of Interest S02E08 'Til Death


Ile wątków romantycznych w tym odcinku i w sumie wszystkie były przyjemne. Ten główny z morderczym małżeństwem trochę mi przypominał jeden z odcinków Supernatural. Przewidywalnie się skończył, ale był o kilka momentów na których można się było pośmiać. O wiele zabawniej wyszedł Fusco na randce. Chciałbym jeszcze raz zobaczyć tą parę. Natomiast ten wątek z Carter zapowiada się nudnie i ich nie chcę oglądać. Flashbacki nic nie wnoszące, ale dobrze się to oglądało bo lubię tą serialową parę. Minus za brak elementów mitologicznych.


OCENA 3+/5


Person of Interest S02E09 C.O.D


Laptop z tajnymi informacjami, zabawa na internetowym czarnym rynku i zdolny haker - przez chwilę miałem nadzieje, że jeszcze Root się pojawi. Niestety nie doszło do tego przez co odcinek był kolejnym średniakiem. Sama sprawa taka sobie i wszystko skończyło się z happy endem. Jakie to amerykańskie że musieli pomóc Kubańczykowi sprowadzić rodzinę do USA... Dobrze, żę przynajmniej coś działo się związanego z HR. Wprawdzie ten z tych wątktów w tle jest najmniej interesujący, ale przynajmniej był obecny w odcinku. Ciesze się, że Elias nie będzie współpracował z HR i Fusco ma poważne kłopoty jednak pewnie się z nich wywinie.


OCENA 4=/5


Person of Interest S02E10 Shadow Box


Gdzieś pisało, że ten odcinek był świetny i jeden z lepszych w sezonie. Nie zgadzam się z tym. Sprawa Johna jak zwykle trochę pokomplikowana, ale nic czego by się nie dało rozwiązać. Dobrzy znowu zwyciężyli. Miło jednak było zobaczyć Jessice Collins bo bardzo ją lubiłem w Rubicon. Briana Smitha z SGU nie poznałem, ale twarz kojarzyłem więc jego występ również uznam za plus, całkiem fajne sceny miał z Johnem. Romans Carter nudny, śmieszne za to było szpiegowanie jej przez Johna. Odwiedziny FBI i HR cieszą, ale ogólnie nie przyniosły żadnych wielkich zmian. To że John został złapany o niczym nie świadczy bo równie szybko oczyści się z podejrzeń i serial wróci do poprzedniego statusu. Wolałbym żeby ruszyli wątek Root albo partnerki Johna bo się robi coraz nudniej.


OCENA 4=/5


Obejrzanych odcinków – 11

Najlepszy – Dexter 7x8

Najgorszy – Homeland 2x11

niedziela, 16 grudnia 2012

Sons of Anarchy S05

    soaka

Ten sezon był słabszy od poprzedniego, oglądało się go dużo gorzej i było kilka nudnych odcinków. Nie znaczy to, że był słaby, o czymś takim nie może być mowy. Był zaledwie bardzo dobry, na czym zaważył przede wszystkim środek serii, który spuścił nieco z tonu. Zabrakło też budowania napięcia na przestrzeni tych kilkunastu epizodów. Nie oczekiwałem końca tak jak rok temu. Brakowało gęstej atmosfery i przeczucia, że zbliża się coś wielkiego. Zamiast tego dostałem kilka tygodni z życia klubu i radzenia sobie z nowymi problemami wynikającymi z ich wcześniejszych działań. Oczywiście, był wątek przewodni i koniec można było przewidzieć, ale nie położono takiego nacisku na fabułę jak rok temu. Brakowało też na prawdę mocnych i niezapomnianych momentów, a przymiotników takich jak "perfekcyjny" czy "fenomenalny" używałem nie tak często jak w zeszłym sezonie. Minusów i osobistych zawodów tyle. Reszta będą w większości zalety bo to wciąż serial wybijający się na tle obecnie emitowanych pozycji.

Sezon rozpoczyna się z rozmachem, a SAMCRO wpada z deszczu pod rynnę jakby mało mieli kłopotów. Do problemów z CIA dojdą konsekwencję ostatnich czynów Tiga z poprzedniego finału czyli zabicia córki Demona Pope'a. Jest to wróg inny od poprzednich, wyrachowany biznesmen nie ulegający emocją dlatego walka z nim okaże się taka ciężka, a gangsterskie metody zawiodą. Klub z jego powodu będzie cierpiał przez cały sezon. Równie kłopotliwy co konflikt zewnętrzny będzie ten wewnętrzny. Po tym co działo się w zeszłej serii dojdzie do nasilenia konfliktu między Jaxem, a Cleyem, a konkluzji doczeka się też kilka starych wątków. Czyli będzie się działo. Może nie tak dużo i nie tak dynamicznie co dawniej, ale na nudę nie będzie można narzekać, a im bliżej końca sezonu tym większy syf w klubie co chyba jest już tradycją.

Sons.of.Anarchy.S05E04.720p.HDTV.x264-EVOLVE.mkv_snapshot_24.43_[2012.10.03_23.26.15]
Jednak sama fabuła nie była najważniejsza w tej serii. Najważniejsi byli bohaterowie. Większy nacisk położono na relację Jax/Clay, a mniejszą rolę zaczęli odgrywać Juice i Opie, których całkiem sporo było w S04, a tutaj pojawiali się sporadycznie. Częściej za to gościł na ekranie Chibs i Otto. Można też zauważyć pewien trend w tym sezonie - degeneracja bohaterów. Owszem to są gangsterzy i muszą być brutalni, ale tutaj zaczęli przechodzić samych siebie, nie raz przekraczali granicę przez co traciłem do nich część sympatii bo nie mogłem usprawiedliwić ich czynów. Największym wrogiem okazał się nie Damon Pope, a raczej bohaterowie dla samych siebie. Autodestrukcyjne zachowanie  i niewłaściwe wybory, które niosą za sobą potencjalnie katastrofalne skutki. Nawet Roosvelt zdradził swoje ideały. Co ważne, wszystkie te działania są zgodne z charakterem postaci więc nie można narzekać na to co się dzieje. Otto ma cierpieć, Tara upodabnia się do Gemmy, a cała rodzina Taylorów jest dla siebie toksyczna. Ten kurs został obrany już dawno i Kurt Sutter konsekwentnie się go trzyma.

Sporo działo się też u żeńskich bohaterek. Relacje Tary z Gemmą od zawsze były ciężkie i te dwie nigdy nie mogły na dłużej zakopać topora wojennego. Tutaj jest dalsza eskalacja ich konfliktu i paradoksalnie pokazanie podobieństw między tymi dwiema kobietami. Zachowanie Claya przy życiu odcisnęło piętno na jednej i drugiej - Gemma szaleje w klubach, pije, pali trawę i uprawia niezobowiązujący seks, a Tara trzyma broń pod ręką, również nie stroni od alkoholu, ale też chcę się dowiedzieć więcej o działalności ukochanego. Zrobi wszystko by chronić swoją rodzinę, a teraz uważa za nią też klub. Zdaje sobie jednak sprawę z tego że Charming jest toksyczne, ma go dość i przez to jest rozdarta wewnętrznie. Mimo wszystko stara się chronić Jaxa tak jak dawniej Gemma Claya.  I oczywiście będzie to miało swoje konsekwencję.

Sons.of.Anarchy.S05E01.720p.HDTV.x264-EVOLVE.mkv_snapshot_07.06_[2012.09.17_00.09.49]
Damon Pope to nie jedyna nowa postać, która pojawiła się w tej serii. Równie ważną rolę odgrywa Nero Pedrila. Jest to właściciel burdelu z gangsterską przeszłości, który wchodzi w bliższe relację z klubem i Gemmą. Postać ta pogłębia Gemmę i zmusza ją do ciężkich wyborów, ale też ma wpływ na Jaxa. Tak jak on, Nero obiecał sobie że przejdzie na emeryturę, będzie żył spokojnym życiem wraz z synem i skończy ze starym. Jax chcę tego samego dlatego tak dobrze się rozumieją. Koniecznie w tym momencie trzeba pochwalić osoby odpowiedzialne za castingi bo wybranie do ról Harolda Perrineau (Pope) i Jimmego Smitsa to strzał w dziesiątkę. Ten pierwszy wcielił się w tak odmienną postać od Michaela z Lost mimo, że też stracił dziecko, a ten drugi charyzmatyczny i niezapomniany jak zawsze. Całkiem niespodziewany występ zaliczyła też Ashley Tisdale, która całkiem nieźle się wpasowała w konwencję serialu. Walton Goggins (Venus van Dame!) i Joel McHale wprowadzili do serialu trochę humoru i na pewno ich występy zostaną zapamiętane. Szczególnie Gogginsa.

Zapamiętane zostaną też niektóre sceny tego sezonu. Było ich raptem kilka, ale były niezwykle emocjonujące i długo po obejrzeniu odcinka egzystowały na granicy świadomości. Oczywiście epatowały one brutalnością, ale tutaj ma ona swój cel, nie jest tylko by szokować. Tutaj ona wywołuje emocję i je uwypukla, jest pokazywana z pietyzmem by podkreślić okrucieństwo sytuacji i czynów jakich dopuszczają się postacie. Jest odzwierciedleniem ich bezwzględności lub tragedii. Były też sceny przyjemne i zabawne, o których szybko się zapomina, ale umilają oglądania i podkreślają klimat. Może i brakuje im świeżości, ale pościgi i strzelaniny dalej są efektowne, a czarny humor wciąż bawi, szczególnie Chucky, który chyba nigdy się nie znudzi.

Sons.of.Anarchy.S05E01.720p.HDTV.x264-EVOLVE.mkv_snapshot_31.38_[2012.09.17_00.34.38]
Słówko o muzyce. Jak zwykle niesamowita, idealnie dobrana i dostosowana do tego co dzieje się na ekranie. Dynamiczne meksykańskie rytmy podczas pościgów czy melancholijne melodię gdy dzieje się coś smutnego. Występują też klamry muzyczne spinające niektóre odcinki co wpływa na ich kompozycję. Ogromny plus też za cover Sympathy fot the Devil z finału sezonu. Wyszedł równie udanie co House of the Rising Sun z S04.

Niesamowity utwór na koniec sezonu to nie jedyna rzecz spinająca te dwa finały. Jest też symboliczne odwołanie do ostatniej sceny, która zapewne znowu określi kierunek rozwoju serialu. Bo to co działa się w finale będzie miało istotny wpływ i może mocno przedefiniować Sons of Anarchy. Czy się udan? Wszystko zależy od odwagi Kurta Suttera bo może równie zachowawczo postąpić jak rok temu. Ja czekam na następną serię bo określenie "bad ass biker Sopranos" nie jest na wyrost. Owszem z sezonu na sezon jest coraz gorzej, ale wciąż na tyle dobrze, że warto oglądać.

OCENA 4/5

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Serialowe podsumowanie tygodnia [03.12.2012 - 09.12.2012]

Arrow S01E08 Vendetta


W sumie jestem zadowolony. Związek nie prowadził do niczego, nie było między bohaterami tej chemii, łączyła ich tylko chęć zemsty. Podoba mi się jak to się skończyło. Ona go znienawidziła, on zauważył, że nie ma dla niej ratunku. Jednak Helena nic z tym nie zrobiła. Czyli jest jeszcze szansa, że będą działali w duecie. Czekam aż ona wróci. Mam nadzieje, że dojdzie do tego jeszcze w tym sezonie, a przez czas gdy aktorka będzie nieobecna mogłaby popracować nad swoim warsztatem bo gra średnio. Z minusów to jeszcze sceny z Laurie i Tommym oraz mała ilość Speedy. Za to bardzo podobały mi się walki. Świetnie wykonane, powrót Chiny White, a Huntress świetnie walczy szczególnie nogami. Plus też za powrót Felici i znalezienie kolejnego dziennika przez Waltera. Chociaż wolałbym żeby ona pracowała z Ollim, ale do tego jeszcze może dojść.


OCENA 4/5


Castle S05E09 Secret Santa


Przyjemny odcinek, doskonały świąteczny klimat. Dużo humoru, szczególnie w wykonaniu Ricka. Uwielbiam jak wygłasza te swoje absurdalne teorie (stowarzyszenie mikołajów strażników czasu!) z poważną miną. Sceny między nim i Kate cudowne, serial idealnie  radzi sobie z pokazywanie ich związku. I na szczęście wszystko ładnie się układa. Swoje pięć minut miał też Esposito - przyłapanie przez Gates czy dostanie łomotu od Mikołaja. Cudne! Sprawa wciągająca z świątecznym przesłaniem.


OCENA 4/5


Homeland S02E10 Broken Hearts


Co za zaskoczenie! Walden nie żyję, a Brody się do tego walnie przyczynił! I tylko Brody z Abu Nazirem o tym wiedzą. Czy ona go zdradzi? Oby! Po takim czymś, jego bezwzględnym zachowaniu i patrzeniu na śmierć wiceprezydenta jestem za tym żeby zginął w finale. Ewentualnie trafił do więzienia gdzie jest jego miejsce. O ile wcześniej udziłem się, że jest jeszcze dla niego szansa tak teraz jestem zdania że powinien opuścić serial mimo, że Damian Lewis to fenomenalny aktor.


Wątki rodzinne i ten związany z Finnem dalej słaby. Za dużo Dany, twórcy popełniają ten sam błąd co przy 24. Na szczęście reszta znośna. Ciekawe tylko ile jest prawdy w hakowaniu rozrusznika serca. Pozostaje też jedno ważne pytanie - co się dzieje z Saulem. Czyżby Estes na prawdę chciał się zabezpieczyć? A może chodzi o to jego spotkanie z początku odcinka bo interesuje się spawami, którymi nie powinien? Pytanie też co z Carrie? Czy trafi na Abu Nazira? Wrócił też Galvez? Powrót kreta czy te domysły się w końcu potwierdzą?


OCENA 4/5


Revenge S02E09 Revelations


Niby sporo się działo, trochę przetasowań i mocnych scen, ale takie rzeczy w S01 działy się w normalnym odcinku, a nie w tzw. fall finale. Za dużo czasu poświęcono na nieistotne i mało ekscytujące wątki, a za mało na samą zemstę przez co teraz serial zrobił się strasznie miałki. Wątek Daniela i przejęcie przez niego szefostwa mało mnie obchodzi i jako plan Emily jest głupi. Bo od razu osłabi to Inicjatywy? Przecież równie dobrze może on się z nimi zacząć układać i będzie bardziej nieobliczalny od Conrada. Sama Inicjatywy śmiesznie wypadła, w Chucku była podobna grupa trzymająca władzę, ale tam pasowało to do konwencji, tu wręcz przeciwnie. Odejście Ashley i wątek Ryanów mnie nie obchodzi. Nudne to i nikomu nie potrzebne. Telefon Victorii do Emil z końca mało mnie obchodzi. Obecnie najciekawszy wątek to ten Nolana i próba odzyskania przez niego firmy, a może też i przejęcie Greyson Global. Kibicuje mu i wciąż mam nadzieje, że Padma jest tym za kogo się podaje, a nie żadną agentką kogoś tam bo bardzo ją lubię. Ogólnie bez emocji, jedynie solidnie było z dużą ilością zastrzeżeń. Odcinek jeden z najlepszych w sezonie, ale daleko mu do poziomu sprzed roku.


OCENA 3+/5


Sons of Anarchy S05E13 J'ai Obtenu Cette


Wspaniały odcinek! Od dłuższego czasu brakowało mi właśnie takich Sonsów! Brutalnych, nieprzewidywalnych, zabawnych i prze definiujących się. Odcinek zmienił wiele, tak jak przystało na finał i nie można się doczekać następnego czyli spełnił swoje zadanie. Do tego przez cały czas trzymał w niepewności. I jak Jax przez cały sezon mówił - miał plan. Plan którego można się było spodziewać, ale i tak cały czas było pytanie co on kombinuje. I za jednym razem pozbył się dwóch kłopotów.


Moje przepowiadanie co do przyszłości Claya okazały się błędne. I ciesze się bardzo. Chociaż może nie do końca. Zawsze jest taka możliwość, że uda mu się wywinąć i zostanie tym niezależnym wykonawcą. W końcu gdyby było inaczej odcinek skończyłby się zupełnie inaczej.


Scena z Otto - masakra. Nawet The Walking Dead w najbrutalniejszych momentach mną tak nie wstrząsa.


Końcówka z Tarą mnie nie zdziwiła. Tylko kto za to odpowiada? Pewnie Gemma. W końcu zrobi wszystko by chronić swoją rodzinę. I ta symbliczna końćówka jak obejmuje swojego syna tak jak Tara w finale S04. Nie mogę się odczekać żeby zobaczyć jak ten toksyczny związek się rozwinie.


Również muzyka była wspaniała. Otwierające To Sir With Love bardzo klimatyczne, ale cover Sympathy for the Devil pozamiatał tak jak zeszłoroczne House of Raising Sun. Aż szkoda że tyle czekania na kontynuację.


OCENA 5-/5


The Walking Dead S03E08 Made to Suffer


Link


OCENA 5-/5


Obejrzanych odcinków – 6


Najlepszy – Sons of Anarchy 5x13


Najgorszy – Revenge 2x9

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Serialowe podsumowanie tygodnia [24.11.2012 - 30.11.2012]

Arrow S01E07 Muse of Fire


Odcinek dobrze się oglądało, ale jako historia zemsty wypadł dość przeciętnie. Za dużo też ckliwej muzyczki i wątków romansowych, a za mało walki. Huntress na razie daje radę mimo że aktorka nie jest doskonała. Jej relację z Olivierem mogą być interesujące jeśli nie skończą się zbyt szybko. I chciałbym więcej wspólnych walk zobaczyć z udziałem tej dwójki. Nie licząc wątku odcinka działo się sporo innych rzeczy - zaskoczyło mnie że facet odwiedzający Moirę to ojciec Merlina. Tu jest spore pole do popisu np. Oliver zabija ojca, a syn robi się przez to zły. Cieszy powrót Waltera bo może znaczyć to że wróci wątek Queens Gambit. Cieszy też pojawienie się Chiny White, więcej takich powracających występów poproszę. W odcinku nie było za to flashbacków z wyspy, ale tego akurat nie brakowało.


OCENA 3+/5


Castle S05E08 After Hours


Udany odcinek, sporo komediowych wstawek, ale nie czuło się niestety tego klimatu zagrożenia, a przedzieranie się przez miasto dość naciągane i w pewnym momencie zaczął nudzić. Dużo lepiej wypadł odcinek z zeszłego sezonu gdy Kate i Rick byli przypięci kajdankami. Niestety końcówka z Leo i mafiozom też przewidywalna. Bardzo fajnie i sympatycznie wypadł wątek rodziców głównej pary te kłótnie przez cały odcinek.


OCENA 3/5


Homeland S02E09 Two Hats


Odcinek sporo lepszy od poprzedniego, ale od tego serialu oczekuje więcej. Wszystko to za spokojne, brakowało mi też jekiegoś specyficznego nastroju czy specjalnego zaciekawienia. Pewnie to dlatego, że groźba zamachu była mało realne zważywszy że to był odcinek 2x9, a nie finał. Abu Nazirowi oczywiście nic się nie stało. Mnie tylko zastanawia czy Brody mówi wszystko CIA. Nie zdziwiłbym się gdyby część grał i np. rozmowa z Naziem była o czymś innym. Bo po co ją tak specyficzni kręcić? Cieszy mnie za to wątek Quinna. Z niepozornego agenta wyewoluował w coś więcej, a jednym z jego rozkazów jest zabicie Brodyego. Carrie raczej to się nie spodoba, pytanie tylko co Saul z tym wszystkim zrobi.


OCENA 3+/5


Last Resort S01E06 Another Fine Navy Day


Po tym odcinku oficjalnie robię sobie przerwę od tego serialu. Już nie mogłem się zabrać za ten, a wieść o anulowaniu jeszcze bardziej mnie zniechęciła do oglądania. Dobrze jednak, że będzie zakończenie, po którym zamierzam wrócić bo mimo całego mojego rozczarowania wciąż uważam że ten serial ma ogromny potencjał. Szkoda tylko, że zdarzają mu się tak często wpadki jak np. 1x6. Naiwny wątek z tajemniczą substancją, brak reakcji amerykańskiej armii mimo że na wyspie wszyscy byli otrucie oraz męczące majaki i wątek romansowy. Ja rozumiem że trzeba się zagłębiać w psychikę bohaterów, ale tutaj wyszło to strasznie naiwnie. Oczywiście niczego ważnego też się nie dowiedzieliśmy i wciąż nie znamy przyczyn wojny. Szkoda też że pominięto akcje w Washingtonie. Ogólnie to fabularnie przeciętnie, technicznie bardzo dobrze jednak to to pierwsze jest najważniejsze.


OCENA 3/5


Merlin S05E08 The Hollow Queen


O niebo lepiej niż odcinek czy dwa temu. Sporo humoru i dużo się działo. Bez sensu tylko, że kolejny odcinek w którym próbowano zabić Artura. To się robi już nudne. Tak samo jak "umieranie" Melina. Bez sensu jest doprowadzanie do takiej sytuacji skoro i tak wiadomo że postaci nic się nie stanie. Jednak mimo wszystko dobrze się to oglądało. Świetny motyw z ubieraniem Artura, czy powracający żart z Merlinem w karczmie. Z świetnych scen mamy Merlina popisującego się magią i (naiwną) ewolucję bohatera 2 planowego. Był też wgląd w przeszłość Morgany oraz jej białego smoka. Szkoda tylko, że pomimo tego że zbliżamy się do końca wciąż nie ma jakiś fundamentalnych zmian.


OCENA 4=/5


Nikita S03E05 The Sword's Edge


Lubię w tym serialu to, że scenarzyści nie silą się na wymyślanie fikcyjnych krajów, tylko stwierdzają że sfałszują sobie wybory w Uzbekistanie. Często brakowało mi tego w takim 24. Sam odcinek całkiem niezły z dwoma równie udanymi wątkami. Fałszywy prezydent wyznawcą Percego który chcę zabić ameryańskiego przywódcę to wątek nieźle wykonany. Szczególnie nieźle wyszło bieganie po Białym Domu. Owszem wszystko to naiwne, ale ja i tak się dobrze bawiłem. Ciekawy wątek też zamachu na Owena i na końcu motyw z tatuażem. No ciekawe o co chodzi z tym motylem. Czy twórcy bawią się z nami czy rzeczywiście jest jakieś powiązanie Owena i Alex? Z większych rzeczy to ekipa dowiedziała się, że Sekcja jest w niebezpieczeństwie i lepiej żeby nie zostawili większych śladów. Ja tylko czekam aż do tego dojdzie bo jakoś jestem pewny że dostaniemy znowu odcinek z oblężoną siedzibą Sekcji.


OCENA 4/5


Revenge S02E07 Exposue


Dwie niewiadome usunięto z równania, a raczej odłożono na bok bo to, że wróci Kara i Mason jest pewne. Cieszy jednak to, że on poznał prawdę, mimo że sporo pomylił się na początku. Ciekawe kto następny się dowie kto jest prawdziwą Amandą. Podoba mi się wątek Nolana i zagrożenie że straci cały majątek oraz Daniel nawiązujący kontakt z Inicjatywą. Mam tylko nadzieje, że to wszystko zostanie lepiej poprowadzone, bo założenie są intrygujące, ale kulawo się to ogląda przez np. nudny wątek Jacka czy irytującą już Amandę. Szansa na poprawę jest bo to wciąż bardzo dobry serial.


OCENA 4=/5


Revenge S02E08 Lineage


W ogóle do przodu. Trochę nowego o bohaterach, ale ogólnie to strasznie mało. Szczegóły z życia Victorii, że miała trudne dzieciństwo oraz jej zemsta po latach wypadły nieźle, ale już od dawna wiedzieliśmy że ona jest bezwzględna. U Porterów jak zwykle najsłabiej i ten ich wątek z Kennym wcale mnie nie interesuje. Niby najlepiej u Emily, ale jej pierwsze spotkanie z Ashley i Aidanem dość słabe. U Nolana też niewiele, kilka zabawnych scen i to wszystko. Dobrze przynajmniej, że Marco powróci w następnym odcinku.


OCENA 3+/5


Revolution S01E08 Ties Thad Bind


Od którego debilizmu tu zacząć? Może od beznadziejnie zaplanowanej pułapki na moście? Może od Arona który wartościowy naszyjnik nosi w kieszeni skąd łatwo go zabrać? A może od flashbacków z małymi dziewczynkami dającymi sobie radę przez 2 miesiące w rzeczywistości po blackoucie? Można też wspomnieć o idiotycznym przeszukiwaniu miasta i mało emocjonującej zdradzie siostry. Jednak najlepiej olać cały wątek Milesa i Charlie. Dramatyczne to jest. Chociaż może i tego epizodu nie oglądało się jeszcze tak źle, ale poprawy ciągle nie ma. Dobrze, że inny rzeczy jakoś tak idą do przodu.  Monrooe dostał wisiorek i bardzo dobrze, może skorzysta z niego lepiej niż Aron. Pojawiła się znowu Grace i Randall. I czyżby to była wielka maszyneria która wyłączyła prąd? Trochę jak LHC to wygląda, mam tylko nadzieje, że nie ma z nim nic wspólnego bo to by było bardzo głupie. Najbardziej mi się podobało żona Toma jak kombinuje żeby jej mąż przejął władzę, oby jej było więcej w pzyszłości.


OCENA 2/5


Revolution S01E09 Kashmir


Bez zaskoczenia, dalej bez sensu i momentami nie da się oglądać. Miles szukający pomocy w bazie rebeliantów? Halucynacje jedynie naszej grupki? Do tego jeszcze zbyt szybko kończący się tlen w tunelach metra! Nie jestem znawcą, ale to jest raczej mało prawdopodobne. Bez sensu też były te wszystkie ckliwe majaki, szczególnie ten Charlie dłużący się w nieskończoność. Szkoda, że nie zginęła, z pewnością by to pomogło serialowi... Śmieszne jest to że nasza grupka chciała pomocy rebeliantów bo przecież inaczej nie odbiją Dannego, a skończyło się że zostali sami. Wbrew pozorom było też kilka plusów - brak Nate'a i Dannego, końcówka z Rachel zabijającą profesora oraz dwa kawałki Led Zeppelin. Tyle.


OCENA 2/5


Revolution S01E10 Nobody's Fault But Mine


Ostatni odcinek przed ponad 100 dniową przerwą. Nareszcie można by powiedzieć. Będzie można odpocząć od tych idiotyzmów, a scenarzyści przez ten czas powinni się poważnie zastanowić nad koncepcją serialu i jak wypisać z niego kilka postaci (Aron, Charlie, Dany). Oczywiście ten był równie głupi co pozostałe, było sporo ckliwych momentów i bezmyślnych heroizmów, postacie zachowywały się idiotycznie i mało w tym wszystkim było logiki. Jednak mimo wszystko lepiej niż ostatnio się to oglądało. Oczywiście bez sensu, że Rachel nie zniszczył wzmacniacza, ale nawet mnie trochę ciekawi co teraz się stanie z Republiką Monroe. Może więcej walki? Chciałbym bo to w tym serialu wychodzi całkiem nieźle. Pojedynek na miecze Milesa i Monroe udany, szczególnie podobało mi się jak pokazali walczące cienie. Więcej takich smaczków! Flashback też niczego sobie i żart o mieczach. Chciałbym więcej takich kampanii i oby stacja sypnęła trochę więcej pieniędzy w końcu to ich hit. Po przerwie wrócę na pewno, nie że mnie bardzo interesuje jak to się skończy, ale chcę zobaczyć jak bardzo nieudolnie będzie prowadzony ten serial.


OCENA 2+/5


Sons of Anarchy S05E12 Darthy


Mam problem z tym sezon - mimo że dzieje się sporo nie mam uczucia że kolejne odcinki to wciągająca jazda bez trzymanki. Tutaj po prostu wydarzenia następują po sobie i tylko przyjmuję je "ok" niech będzie. No może poza końcówką jak Jax naćpał Wendy. To było mocne, pokazujące jak bardzo się zmienił  i upodobnił do Claya. Jednak już samo głosowanie na początku odcinka, problem z kartelem, odwiedziny szeryfa, spotkanie z Popem czy nawet usuwanie tatuaży nie były takie szokujące jak powinny. Do tego jeszcze mało tej świetnej rockowej muzyki. Ja mam tylko nadzieje, że Jax ma jakiś plan w związku z Popem i Tig przeżyję. Pytanie też co z Clayem, ale moim zdaniem raczej przeżyję. Za długo mu się udawało żeby teraz zginąć od tak. Pewnie jeszcze sporo namiesza ze swoją ekipą. A Tara mogłaby pójść do więzienia albo nawet ona by mogła zginąć. O wiele ciekawiej by było.


OCENA 4-/5


The Walking Dead S03E07 When the Dead Come Knocking


Co tu dużo mówić, po raz kolejny kapitalny odcinek. The Walking Dead to najlepszy serial obecnie emitowany i basta. Będą to powtarzał bo trzeba promować dobre kino, a takie tutaj mamy. Jedyny minus to irytująca Michonne, która zataja ważne informację dla grupy, ale to jest akurat wina jej charakteru. Reszta była zdecydowanie emocjonująca. Szczególnie sceny z Glennem i Maggie. On torturowany przez Merle, walczący o życie z zombie, a Maggie molestowana przez Gubernatora. Któreś w końcu musiała się poddać. Bałem się, że któreś z tej dwójki zginie, ale na szczęście nie doszło do tego. Zostawcie ich w spokoju! To jest moja prośba do twórców. Scena pod więzieniem z Michonne, a potem jej wprowadzenie do środka też niczego sobie. Jak powoli przekonywała się do grupy. Czekam na jej akceptację bo może stanowić całkiem niezły nabytek.


W odcinku urzekły mnie szczególnie jeszcze trzy rzeczy.
1. Milton badających tego staruszka, wierzący że po przemianie tkwi się w ludziach człowieczeństwo. Andrea jednak wiedziała jak to jest i była gotowa. Scena podkreśla jeszcze muzyka z gramofonu - cudowne.
2. Grupka przedzierająca się przez las, napotyka hordę i napotyka szaleńca. Napięcie i trudna decyzja. Po raz kolejny pokazana dehumanizacja i wola walki o przetrwanie.  Nawet nie było pretensji do Michonne, że zabiła, tylko krótkie spojrzenie. I zrobienie tego co trzeba
3. Spotkanie grupy z Carol - cudownie pokazana scena, udowodnienie jak ci ludzie są sobie bliscy, apotem pocieszanie Ricka i smutek Carol. niepotrzebne słowa, wszystko da się wyczytać. Temu wszystkiemu też przygląda się Michonne, która nie ma poczucia wspólnoty.


Następny odcinek czyli fall finale zapowiada się elektryzująco. Starcie z Gubenatorem na dwóch frontach - zarówno w Woodbuy oraz wypad do więzienia. Ktoś zapewne zginie. Daryl nie do ruszenia, prędzej zajmie się on bratem niż sam zginie. Najbardziej prawdopodobny jest Oscar, ale to akurat nie wywoła efektu szoku więc pewnie będzie to ktoś inny. Chciałbym żeby to była Andre bo nudna postać się z niej zrobiła. Boję się o Maggie i Glenna bo scenarzyści mają w zwyczaju ubijać bohaterów, którym się wiedzie. Chociaż w sumie w zapowiedzi kolejnego odcinka to oni byli najbardziej zagrożeni więc to mogła być tylko zmyłka. Jest też szansa, że zginie część ludzi tutaj wszyscy przeżyją, a zginie część ludzi z więzienia. W każdym będzie się działo.


OCENA 5/5


Obejrzanych odcinków – 13

Najlepszy – The Walking Dead 3×7

Najgorszy – Revolution 1x8