Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Diablo 3. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Diablo 3. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Hyde Park #8




Trochę mnie tutaj nie było (w sensie w Hyde Parku). A to Olimpiada, a to chwilowe wypalenie się przez Comic-Con a to własne lenistwo jednak w końcu wypadałoby napisać co słychać u mnie. Telewizji już nie oglądam bo nasi herosi nie "walczą" o medale więc mam więcej czasu na seriale. Udało mi się obejrzeć kilka nowych pilotów większość to średniaki do których już z pewnością nie wrócę. Piję tutaj do Rookie Blue, Royal Pains, Longmire, Dallas czy znienawidzone przeze mnie Angry Menegment. Obiecująco za to zapowiada się Lost Girl, Eureka i Better off Ted. Szkoda tylko, że nie ma czasu żeby to wszystko sprawdzić już teraz bo wciąż nadrabiam stare produkcji i już niedługo wrzesień i fala powrotów i premier. Będzie się działo. Sprawdziłem też parę pierwszych odcinków Suits (czyli po naszemu W garniturach). Serial w zeszłym roku zyskał olbrzymią popularność, ale muszę się przyznać, że nie wiem czemu. Owszem jest przyjemny, dobrze się ogląda, ale to typowa wakacyjny produkcja - obejrzeć, dobrze się bawić i zapomnieć. Największa bolączka to sprawy, które same się rozwiązują i... zresztą wrażenia z Suits to temat na zupełnie inną notkę, ale to dopiero po finale S01. The Good Wife i obecnie emitowane Damages dużo lepsze jeśli chodzi o kategorie seriali prawniczych.


Co dziwne udało mi się przez ten czas obejrzeć jeden film - Transformers 3. Tak wiem szmira, ale dobrze się bawiłem. Sam nie wiem czemu bo poprzednia część była słabiutka. Paradoksalnie najlepsze momenty były na początku zanim zaczęła się cała warta kilkadziesiąt milionów dolarów akcja. Ogromny plus za głos Leonarda Nimoy i małą rolę Alana Tudyka. Ich obecność bardziej mnie cieszyła niż występ super seksownej Rosie Huntington-Whiteley. Taki ze mnie geek, który przekłada Firefly'a nad aniołki Victoria's Secret.


Aż mi się głupio przyznać, ale ostatnio więcej gram w Diablo 3 niż oglądam seriale. Dawno żadna gra nie przykuła mnie tak do siebie, a głupie farmienie przedmiotów i kilkudziesięciokrotne powtarzanie tego samego zadania jest straszni rajcowne. Coś czuje, że utkwię w świecie Sanktuarium na dobre. Poza tym lamię w Battlefielda 3 przez sieć. Nie umiem w to grać, ale i tak mam radocha jak mnie zabijają. Skończyłem też Uncharted 2 - co za gra! Wciągająca fabuła, cudowni i zróżnicowani bohaterowie, dynamiczny gameplay i to wszystko okraszone piękną grafiką. No i w multiplerze czasem zabijam więcej ludzi niż mam zgonów. Uncharted 3 na pewno kiedyś wyląduje na mojej półce. Tak jak The Last of Us, które zachwyca swoimi trailerami. A w międzyczasie mam jeszcze do skończenie jedną część Ratchet and Clank oraz Mirror's Edge, którego stylistyka jest godna uwagi.


W końcu też nadrobiłem literackie zaległości. Trzy zaległe książki ze świata Diuny przeczytane. Bitwa pod Corrinem tylko ok, oczekiwałem czegoś bardziej epickiego i zakończenie dość średnie. Dobrze, że we wrześniu Rebis wyda pierwszą część Szkół Diuny więc będzie można poznać dalsze losy bohaterów. Wichry Diuny też zasługują na ocenę dobrą i sam nie wiem czy cenią ją bardziej od poprzedniej. Ma wszystkie wady i zalety interqueli. Szkoda tylko, że nie zostawiono pierwotnego tytuły bo Jessica z Diuny o wiele bardziej by pasowało do tej książki. Dom Atrydów zaskoczył mnie pozytywnie i chyba najlepiej prezentuje się z tej trójki. Książka dzieje się jakieś 40 lat przed wydarzeniami z oryginalnej Diuny, a głównym bohaterem jest Leto. Wiem co się wydarzy, wiem jak się skończy, a przynajmniej tak mi się wydaje. Na prawdę godna polecenia i ciekawie poszerza wszechświat Diuny. Szkoda tylko, że jest trochę nieścisłości względem Legend Diuny, które strasznie irytują (nieścisłości, nie Legendy) podczas czytania mimo że nie wpływają na odbiór książki. Przeraża mnie tylko, że przede mną do kupienia jeszcze pięć tomów i ewentualnie Marzyciel Diuny jeśli Rebis pokusi się na biografię Herberta. W sumie cała kolekcja będzie kosztowała ponad tysiąc złotych, ale warto bo już 14 tomów prezentuje się epicko, a co dopiero 20. Teraz męczę (to chyba dobre słowo) Księgę wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa. Jedynie tysiąc sto stron przygód najsłynniejszego detektywa. Jeśli (gdy) ją skończę to go pokocham lub znienawidzę.


 

 

 

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Hyde Park #1

Witam, trochę mnie tu nie było, ale wróciłem z nowymi siłami i planami. Tym razem nie będę porywał się z motyką na słońce i deklarował że coś napiszę lub pisał długaśnych wpisów których i tak większość nie przeczyta. Będę pisał to na co będę miał ochotę w danej chwili się rozpisać - a to skomentuje jakiś odcinek, a to jakiś sezon, książkę lub film... Hyde Park jednak będzie regularną (z założenia) kolumną. Takie małe podsumowanie tygodnia i opisanie co tam słychać u mnie, miejsce gdzie mogę się uzewnętrznić, co i tak mało kto przeczyta chociaż liczę że ktoś się znajdzie. Parafrazując mojego promotora - będzie dobrze jak 100 osób wejdzie na bloga, 50 zrobi to celowo, 25 rzuci okiem na ten wpis, 10 go przeczyta, a 1 zostawi komentarz. Wtedy będę spełniony.


Co słychać u mnie? Pod względem seriali jak zwykle z większością jestem do tyłu i na zaległości nie mam czasu. Jednak moje kochane serialiki obejrzałem - Fringe(4x19 miażdży) , Game of Thrones, Nikita. Tylko Community czeka bo brakowało mi napisów, ale jest wysokie prawdopodobieństwo że jeszcze dzisiaj zobaczę nowy odcinek. Z zaległości na tapecie dalej Luther, Friday Night, Lights i The West Wing czyli same hitowe produkcje. I jak będę oglądał w tym tempie co oglądam to te dwa pierwsze starczą mi jeszcze na długi czas co mnie bardzo cieszy. To zasługa systemu który wymyśliłem - tworzę ramówkę z 9 różnych seriali i potem wybieram z nich co chcę obejrzeć, gdy skończę te 9 wybieram kolejne. Proste i jakże skuteczne przedłużanie przyjemności. Teraz nie powtórzy się sytuacja że skończę jakiś wspaniały serial w mniej niż 48h (patrz Firefly). Smuci mnie, ale też nie mogę się doczekać końca Hell on Wheels i Luthera. Gdy skończę S02 tego drugiego biorę się za Outcast o którym przeczytałem bardzo pochlebny artykuł. Mam nadzieje że pilota sprawdzę już w przyszłym tygodniu. Rozpocznie się weekend majowy to i więcej czasu na nadrabianie będzie.Teoretycznie.


Ostatni tydzień był też udany pod względem filmowym bo udało mi się coś obejrzeć. Dla mnie to ogromny sukces bo filmów ostatnio oglądam strasznie mało. Niestety był to Sherlock Holmes: Game of Shadow. Film dużo słabszy od swojej pierwszej części, nie traktujący literackiego pierwozoru z należytym respektem, przesadzający z bullet timem oraz nudzący scenariuszem i humorem. Jak to dobrze, że jest serialowy Sherlock na którego zawsze można liczyć. Szkoda tylko, że ma on tylko 3 odcinki w sezonie, a następne dopiero jakoś w następne wakacje. Nic to, trzeba czekać, a jak ktoś się stęskni za aktorami to obejrzeć nowego Star Treka i Hobbita. Chociaż to i tak trzeba obejrzeć tylko pierw trzeba się doczekać.


Książki żadnej nie przeczytałem. Znowu. Głównie przez to, że Filary Ziemi nie wciągnęły mnie tak jak oczekiwałem. Po raz kolejny jeden głupi wątek porządnie zniechęcił mnie do czegoś. O ile część Toma czy Philipa czyta mi się świetnie i tylko przewracam kartki tak tej Williama nie znoszę mimo że wszystko jest świetnie opisywane to tak mnie postać do siebie zniechęciła że nie mogę jej czytać. Szkoda bo chcę się dowiedzieć co z Ellen, czy Tom postawi swoją katedrę i co stanie się z hrabią Bartłomiejem i jego córą. Dobrze, że pojawiła mi się kolejna mobilizacja - do domu przyszła paczka z Rodem Atrydów i (fanfary) Tańcem ze Smokami t2. Skończy się na tym, że zamiast czytać o średniowiecznej Anglii zanurzę się ponownie w Westeros. Boje się tylko, że znowu utknę nie jakiś rozdziałach (Dany) przez które nie będę mógł się przebić.


Mimo, że miałem egzamin w środę to w zeszłym tygodniu sporo grałem w grę, a raczej gry. Ponad 30h co jak na mnie jest rekordem od sam nie wiem kiedy. Skończyłem Mass Effect z czego jestem ogólnie zadowolony. Misje poboczne były nudne i powtarzalne, ale wątek główny mnie usatysfakcjonował. Miejscami był przewidywalny, ale kilka razy mnie zaskoczył. Końcówka natomiast była epicka. Nie obyło się też bez sporej ilości wyborów moralnych po których czuć że mieliśmy jakąś rolę w tworzeniu nowego porządku w galaktyce. Szkoda tylko, że w akcji zginęła mi 1/3 drużyny. Będzie trzeba przejść jeszcze raz (kiedyś) i sprawdzić jak bardzo mogę zmienić historię. Prócz ME ogromnym pożeraczem czasu była beta Diablo 3. No może nie aż takim bo spędziłem z nią raptem 3h ale drugie tyle spędziłem na próbie dostanie się na serwery i czytaniu opinii. Czy było warto? Jak najbardziej! To stary dobry hack & slash z tysiącami zabitych potworków i zebranych przedmiotów. Aż mi się łezka w oku zakręciła gdy wszedłem do Katedry w pobliżu New Tritram lub gdy toczyłem walkę z Leoricem. Szkoda tylko, że gra kosztuje 170 zł... poczekam aż stanieje do 100 i sobie kupie :) Poza tym standardowa porcja gierek - chwilka w Real of Mad God czy World of Tanks, flashowe popierdółki, FIFA 12 z kumplem czy Gorky 17 które postanowiłem sobie odświeżyć i które teraz pewnie będę katował przez najbliższy miesiąc bo nigdy nie będzie czasu. W przyszłym tygodniu natomiast powrót do domu i mojego PS3 czyli Uncharted 2, Heavenly Sword i Battlefield 3. Nie mogę się doczekać.


Poczytałem też troszkę komiksów. Zrobiłem przerwę w Żywych trupach żeby za szybko nie skończyć i skupiłem się na DC, a dokładnie Justice League Dark. Dobra rzecz. Teraz powoli jadę z I,Vampire i już niedługo crossover z wspomnianym JLD. Dzisiaj za to zaskoczył mnie Grumik premierą tłumaczenia Hellblazer #01 i finałem Jericho S03. Będzie to trzeba sprawdzić, ale w międzyczasie mam na oku Court of Owls czyli event Batmana autorstwa Snydera. W prawdzie wolę jego Swamp Thinga (genialna rzecz!), ale Batmana też dobrze piszę. Marvel mnie za to nie interesuje z czego się bardzo ciesze.


To by było na tyle. Dwa wpisy w przeciągu 24h - coś niesamowitego. Trzymać kciuki żeby następny był szybciej niż ten :)