Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ray Donovan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ray Donovan. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 sierpnia 2013

Serialowe podsumowanie tygodnia #45 [05.08.2013 - 11.08.2013]

SPOILERY


Dark Shadows - Beginnings Episode 19/209
- Caroline coraz bardziej oddala się od rodziny. Podoba mi się w jaki sposób jest przedstawiony jej konflikt z resztą. Jej bezgraniczna wiara w Burta została skonfrontowana z prawdą wypowiedzianą przez ciotkę. Teraz czekać aż będzie chciała wysłuchać jego wersji. Dalej poruszane są kwestię Joe/Caroline, ale z tego raczej nic nie będzie, ale ciekawe może być jak się od siebie oddalają 
- w odcinku niestety dużo więcej się nie działo. Za dużo bezsensownych rozmów i niepotrzebnego przedłużenia. Dobrze, że chociaż nastrój jest i muzyka robi niesamowity klimat. Brakuje tylko supernaturalnych zdarzeń

OCENA 2.5/6

Dead Like Me S02E01 Send in the Clown
- to był na prawdę dobry odcinek! Dużo specyficznego humoru, poważnych scen i tematów oraz odpowiednia ilość czasu poświęcona każdemu z bohaterów.  Cieszy też powrót groteskowych form śmierci na czele z przygnieceniem staruszki kontenerem - jedna z najśmieszniejszych scen odcinka
- w ogóle całkiem dużo się pośmiałem co mnie trochę zdziwiło bo zazwyczaj tylko się uśmiecham przy Dead Like Me. George w pracy i odcięcie kciuka, sceny z Roxy czy nowym Masonem były zabawne
- u Lassów rozwód się zbliża i bardzo dobrze. Chociaż i tak ich wątek będzie się ciągnął w nieskończoność to przynajmniej coś nowego. Jednak pooglądałbym więcej terapii bo całkiem nieźle wyszły

OCENA 4.5/6

Luck S01E09 Two Prized Colts Go Head-to-Head
-  po takim odcinku robi się człowiekowi żal, że skasowali serial. Osiem poprzednich było bardzo dobrych, ale ten utwierdził mnie w przekonaniu, że mogłaby to być naprawdę interesująca historia. Postacie zaczęły wchodzić w interakcję i sporo się działo. Akcja z Acem niezwykle klimatyczna mimo, że w ogóle nie śpieszna. Tak jak Gusa pozbywający się problemu - co za scena! Oczywiście główny wątek czyli gangsterska opowieść o władzę w kasynie nie ruszony, ale z chęcią bym go pooglądał dalej
- jednak najlepsze były wyścigi konne! Co za emocję na torze, co za zdjęcia i muzyka, co za ekscytacja na widowni! O takie coś mogę oglądać i oglądać. Cudowna ujęcia w spowolnionym tempie gdzie widać prace mięśni koni oraz przeciągające chwilę niepewnością. Bo nie wiadomo było kto wygra, każdy miał do tego prawo i predyspozycję. Szczególnie w derbach - co za wyścig! Będzie mi tego brakowało. Ech trzeba znaleźć sobie jakiś inny sportowy serial albo nadrobić ostatnie sezony Friday NightLights

OCENA 4.5/6

Ray Donovan S01E04 Black Cadillac
-  nie spodziewałem się tak wciągającego odcinka z idealnie rozłożonymi akcentami. Dramatyczne gdzie trzeba i momentami komediowy. Coraz bardziej lubię Raya, chociaż do miłości jeszcze daleko bo ciężko pokochać takie ciężkie klimaty
- jeden dzień w szkole nie mógł się dobrze skończyć. Ray wiecznie rozproszony i załatwiający swoje sprawy, Abby wkurzona, a dzieciaki wpadające w kłopoty. Z młodym będą jeszcze poważne kłopoty, nie spodziewałem się, że ma problemy z agresją. Scena w salonie pod koniec odcinka idealnie podsumowała całość
- Mickey odzyskał samochód i dostanie kasę. Nieźle, ciekawe co z tym zrobi. Udało mu się wymknąć policji, ale czy sprzeda własnego syna? Nie mam pojęcia, jest on zbyt nieprzewidywalny co pokazała ostatnia scena z jego udziałem - ostra impreza w klubie dla gejów?! Co to miało być? Coraz ciężej sklasyfikować mi jego postać
- podobał mi się humor w tym odcinku - motyw z spaghetti przedni, ale jeszcze przekomarzanie się dwóch braci wyszło zadowalająco.

OCENA 4.5/6

Ray Donovan S01E05 The Golem
- co za klimat! Ponury i depresyjny, zero optymistycznych akcentów, wszędzie można się dopatrywać klęski bohatera. Końcówka była idealna jak Abby w końcu odkrywa, że nie ma pojęcia kim jest jej mąż. Nie ma pełnego obrazu, widziała tyko kilka fragmentów, ale już wie że nie może mu ufać. On natomiast ma wyrzuty sumienia, ale dalej popełnia błędy. Aż chcę się odpalić następny odcinek i odkryć jak głębokie jest bagno w które wpakował się Ray
- teoretycznie były humorystyczny akcenty, ale praktycznie każdy z nich miał jakiś dramatyczny wydźwięk. Okazuje się, że Ezra ma pniaka w bagażniku, a nie trupa by zaraz zrzucić na widza bombę, że umiera. Imprezka dzieciaków przerodziła się w cierpienia Connora. Nawet przykuta Ashley przyniosła szkody dla bohaterów. Dobrze, że Lana ładnie ją załatwiła. Dramatycznie też wyglądają wątki braci Donovanów. Jeden z nich to duży dzieciak, który zostaje naciągnięty na nowy dom, a drugi dowiaduje się, że jego nowa dziewczyna ma męża i dzieci. Strasznie przygnębiające jest oglądanie tego serialu

OCENA 5/6

Suburgatory S01E16 Poetic Injustice 
ogólnie średnio, ale było kilka całkiem niezłych momentów. Nie podobała mi się przede wszystkim Tessa i jej fascynacja nową nauczycielką. Zawsze widziałem ją jako ostoję normalności w Chatswim, ale niestety bardzo dobrze się wpasowało w to miasteczko mimo, że dobrze widzi jakie ono jest
- najlepszy był krokiet i fantazje Sheli. Dobre sceny! Trochę to tez moja zasługa bo z krokieta się śmiałem za każdym razem bo wyobrażałem sobie krokiety z mięsem. Również Fred błyszczał - chęć obejrzenia Californication, wizja Georga i desperacka prośba by ten przespał się z jego żoną. Było się z czego pośmiać i dlatego tym bardziej żałuje że sceny w szkole takie sobie. Spostrzeżenie, że wielkość sztuki może wyniknąć z czystego przypadku i osobistej interpretacji to mało.

OCENA 3.5/6

The Shield S02E04 Carte Blanche 
- Vick i Shane udawali brudnych policjantów i całkiem nieźle im to wyszło. Mają talent aktorski. Podobała mi się konstrukcja tego odcinka gdzie niepozorna sprawa przerodziła się w coś więcej. Pociąg z forsą? Wygląda na wątek który może wrócić za kilka odcinków tak jak ta odznaka Shane'a. Dziwiłem się że tego nie poruszono, ale tylko trzymano to na później. Ciekaw jestem jak rozwiązany zostanie wątek kolejnego członka Strike Team. Kolejna charakterystyczna postać, która może zostać na dłużej czy może jakiś jednoodcinkowy występ?
- śledztwo Wyms i Dutcha ciekawe, ale znowu jakieś krótkie, strasznie mało ich ostatnio, a sceny w pokoju przesłuchań ograniczone do minimum. Mam wrażenie, że więcej miejsca poświęcono problemom Vicka zamiast całego posterunku. Dobrze, że przynajmniej jest pokazany Dutch, który znowu popełnia błędy, a Wyms dalej cięta na Vicka
- jeszcze mniej Juliena i Danny. Jednak ich wątek ciekawy. Ona oskarżona o rasistowskie odzywki i pięknie pokazano jak działa system prawny w Ameryce - każdy może się zgłosić po odszkodowanie. Do tego jeszcze krzyk kobiety. Dobra sprawa, nie taka czarno biała. Szkoda tylko, że cześć scen z tą dwójką została wycięta z odcinka

OCENA 4.5/6

The Shield S02E05 Greenlit
- dopiero zauważyłem, że aktor grający Navarro to Alvarez z Sons of Anarchy. Wzorowa spostrzegawczość, nie ma co
- wątek Armadillo bardzo ciekawy. Ciesze się, że pojawiła się jakaś dłuższa historia w tym sezonie. Bezwzględny gangster, poświęcający swojego brata i trujący dzieci heroiną. Na prawdę mocny wątek czyli dokładnie to czego oczekuje od The Shield. Podoba mi się też zachowanie Lema - niechęć w obrabowaniu pociągu, ale już nie ma nic przeciwko zabiciu Armadillo
- wątek Juliena byłby dobry, gdyby nie poprowadzono go tak szybko. Już ślub? Bez przesady. O wiele bardziej interesuje mnie wątek Danny - jest dużo lepiej poprowadzony. Ktoś się nad nią znęca. Nie zdziwiłbym się jakby to był ten gość od martwych zwierzątek, a nie ta muzułmanka. Podobała mi się konfrontacja dwóch partnerów i stwierdzenie Danny że jej opinia jest zbyt przychylna. Ciekawe czy dostaną nowych partnerów
- śledztwo w sprawie zaginionej staruszki mocne. Przewidywałem, że się jakoś tragicznie skończy np. jej śmiercią, a tu takie coś. I ten wybuch Dutcha o świecie pełnym zwierząt - genialne. Chociaż nie podoba i się to jak się zmienia mimo, że jest to logicznie poprowadzone. Aż boję się jakie będzie jego podejście do życia po 7 sezonach

OCENA 5/6

The Shield S02E06 Homewrecker
- Ronnie zrobił coś innego niż bycie tłem i stanie na czujce. Kto by pomyślał, że ma takie komputerowe zdolności. W ogóle śmieszna scena z hackowaniem laptopa. Z wątków dotyczących Strike Team podobała mi się rekrutacja jak Vick umiejętnie zniechęcił młodego Esposito do dołączenia, a szkoda bo jego bym z chęcią zobaczył.
- sprawa odcinka mocna. Szczególnie początek jak Danny i Julien wchodzą do domu i odkrywają pełno ciał. Świetnie nakręcone, niesamowicie gęsta atmosfera. Potem ciekawe śledztwo, chronienie tyłka przez policjanta i desperacja w zdobyciu pieniędzy przez Connie oraz jej tragiczny koniec. Kolejna świetna scena w serialu. Nie powiem jednak żeby mnie to specjalnie zaskoczyło bo ten serial taki już jest - mocne wydarzenia co chwilę i bezpardonowe podejście.
- Acedeva na patrolu! To było zaskoczenie. Jednak i świetne sceny komediowe. Odzyskanie roweru by okazało się, że to jednak nie ten którego szukali. No i Julien który sporo się nauczył i wykorzystuje zdobyte doświadczenie.
- kolejne kłopoty Danny tym razem torba z marysią. Kto to zrobił? Nie wiadomo, ale coraz mniej prawdopodobne jest, że to ta arabka.

OCENA 4.5/6

True Blood S06E08 Dead Meat
- trochę lepiej niż ostatnio. Tylko trochę. Wątek Sookie dalej mało interesujący chociaż jej chęć przemiany w wampira dobrze uargumentowana. Jednak scena z Samem zupełnie niepotrzebna. Za dużo zmian w charakterze postaci w tym sezonie bo tak lepiej pasują do opowieści. Cieszy też, że trochę Eryc namieszał w planie Billa.
- najlepsze sceny jednak w tajnej placówce. O ile jeszcze moment w spólnej celi takie sobie tak już zachowanie Sary cudowne. Jak popada w szaleństwo, znęca się nad mężem (genialne!) i w końcu popełnia morderstwo po absurdalnym pościgu. Takie True Blood przyjemnie się ogląda.
- dobrze, że zbliża się scena z wizji i mam nadzieje, że w jakiś sposób zaskoczy. Nie chciałbym żeby ktoś z tych wampirów zginął. Może poza Violet bo strasznie średnio wypada. Wille chciałbym dalej oglądać, zwłaszcza w duecie z Jessicą.
- sceny z Samem i Alcidem słabe. Sam wyczuwa, że jego dziewczyna jest w ciąży co jest idiotyczne, natomiast Alcide odszedł z watahy przez co cały dwu sezonowy wątek do kosza. Walka z Rikki nie potrzebna, nie było przecież wcześniej przesłanek, że do czegoś takiego może dojść.

OCENA 3/6

Najlepszy odcinek - The Shield 2x5
Najgorszy odcinek - Dark Shadows - Beginnings Episode 19

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Serialowe podsumowanie tygodnia #44 [29.07.2013 - 04.08.2013]

SPOILERY

 Community S04E13 Advanced Introduction to Finality
- to było bolesne doświadczenie. Nie oczekiwałem wiele po finale, ale to co dostałem również mnie rozczarowało. Zabrakło lekkości i pomysły, wszystko sztuczne i przesadzone. Nie czuć było, że to znane i lubiane Community tylko jakaś mierna parodia. Jak to dobrze, że Dan Harmon przybywa na ratunek w przyszłym sezonie.
- uwielbiam pomysł z najczarniejszą linią czasu, ale tutaj został on zmarnowany. Pomysł dobry, ale realizacja pozostawia wiele do życzenia. Mało śmiechu, Jeff wyglądał strasznie sztucznie, głosy bohaterów irytujące, a samo ich pojawienie słabo uzasadnione. Design z jednej strony fajny, taki mroczny, ale ogólnie raczej festyniarsko wypadli
- fatalnie za to wypadł paintball. Serio?! Po rewelacyjnym Modern Warfare i dwuodcinkowcu z S02 dostajemy tak fatalnie zrealizowana popłuczyny? Przecież to niedopuszczalne...
- to był ostatni odcinek Chevego? Fatalnie zrealizowane i tyle...
- fajnie za to wypadły nawiązania do Terminatora, Matrixa oraz Evil Abed jako mentor. I to chyba najjaśniejsze punkty odcinka

OCENA 2.5/6

Dark Shadows - Beginnings Episode 18/209
- zaskakująco dobry odcinek. Dobrze poprowadzone relację David/Roger i wplątanie w to Victorii. Podobało mi się jak przez cały odcinek sprawa zdenerwowanego Davida cały czas się rozwijała i budziła kolejne pytania. Pod koniec odcinka można było tylko gdybać czy to on jest odpowiedzialny za wypadek czy nie dlatego nie podobało mi się jak tak ordynarnie udowodniono, że to jego wina. Trochę finezji by nie zaszkodziło.

OCENA 3.5/6

Dead Like Me S01E14 Rest in Peace
- finał bez fajerwerków i emocjonującego cliffhangera, ale można się było tego spodziewać. Był to odcinek solidny, dający każdemu z bohaterów trochę czasu i ładnie domykający historię tego sezonu
- Georga doczekała się nagrobka, a przy tym miała całkiem owocny dzień. Udało się jej odzyskać pracę i spotkała nowego Żniwiarza. Nawet śmieszne sceny z jej udziałem i do tego całkiem poważny i życiowy monolog o tym, że życie to nie próba generalna
- wątek Masona cudowny. Jak próbował podrywać dziewczyny i dostawał po japie tylko. Nawet od Daisy, biedaczek. Jedna w końcu mu się poszczęściło i to z Jawel Staite. Dobrze ją zobaczyć w czymś tak zamierzchłym
- Rube na lekcji jogi też dawał radę. Komicznie to wyglądało, ale rozmowy o życiu jak zwykle wypadły bardzo dobrze

OCENA 4/6

Luck S01E08 Ace Counters Smythe's Move with His Own
- powolny odcinek, mało co się wydarzyło, a oglądało się go kapitalnie. Świetna reżyseria potrafi zamaskować wiele niedostatków i tak jest tutaj. Średnio mnie obchodzi, że brak wątku fabularnego z prawdziwego zdarzenia ale kolejne scenki z życia bohaterów ogląda się świetnie. Emocjonujące siedzenie w kanciapie, jazda samochodem i losowanie gonitw. Kapitalnie zagrane i tyle. Nawet nie wiadomo kiedy odcinek zleciał. Intryga jest gęsta mimo, że poświęca się jej niewiele czasu. Jednak najlepsza jest gra aktorska. Nick Nolte był fenomenalny tutaj - jego spokój, ojcowska troska i wybuchy złości. 

OCENA 4.5/6

Power Rangers S01E01 Day of the Dumpster
- czasem lubię sobie zrobić taki powrót do przeszłości i obejrzeć coś z dzieciństwa. Tym razem padło na Power Rangers co było wynikiem premiery Pacific Rim. Jakby nie patrzeć takie same założenie - wielkie mechy i potwory. Jak można nie lubić takie tematyki? W końcu w dzieciństwie się za tym szalało, a potem na podwórku naśladowało ulubionych bohaterów. Stare, dobre czasy.
- a jak się sprawuje pilot Power Rangers po 20 latach od premiery? Nie najgorzej. W sensie nie ma czasu na nudę, cały czas się coś dzieje, akcja za akcją, bez nudy i z humorem który wciąż bawi. W sumie to cały odcinek bawi jak się do niego odpowiednio podejdzie. Naiwna historia, słabe dialogi i gra aktorska - tak bardzo to razi że jest aż śmieszne i dlatego odcinek zleciał błyskawicznie. Szkoda tylko, że więcej miejsca nie poświęcono na orgin postaci, a wszystko zostało podane w ekspresowym tempie. Może później.
- muszę też przyznać, że cieszyłem się jak dziecko gdy pojawiły się zordy. Przez sentyment, ale się cieszyłem

OCENA 3.5/6

Ray Donovan S01E03 Twerk
- dalej ciężki klimat, tak bardzo że trudno mi go znieść. Jednak wynika to też ze sposobu prowadzenia historii. Jest strasznie powolny, opowieść jest na drugim miejscu, nadrzędną rolę odgrywają bohaterowie i relację między nimi. Dlatego też tak ciężko mi się odpala kolejne odcinki. Źle nie jest, ale trzeba lubić tego typu historię
- tym razem znowu dużo miejsca poświęcono wątkowi molestowanych dzieci przez księży, a sprawa Raya kręciła się w okół odebrania praw rodzicielskich mate. I żaden z tych wątków się nie skończył jeszcze. Ten pierwszy pewnie się będzie jeszcze długo ciągnął, zabójstwo niewłaściwego księdza będzie miało konsekwencję, a kasa Buncha sprawi jeszcze wiele kłopotów. Przynajmniej tak to wygląda. Drugi natomiast będzie miał wpływ na córkę Raya.
- podobają mi się trudne relację między Abby, a Rayem. szczególnie interesująco wyszła sprawa z oddawaniem garniturów męża co uwydatniło różnice między nimi. Ona po czymś takim miała wyrzuty sumienia, a on jest gotów znowu posłać ojca do więzienia.
- będzie śledztwo FBI w sprawie Raya i jego drużyny! Dobrze, ciesze się z tego bo może tempo serialu się trochę zwiększy

OCENA 4/6

Suburgatory S01E15 Fire with Fire
-  znowu jeden z tych przesadzonych i mało śmiesznych epizodów. Świetna była scena z Noahem na koniu i Kiminthą wyglądającą jak Lisa, reszta słaba. Niby satyra na upodabnianie się społeczeństwa i powszechne trendy, ale to jest komedie więc wymagam od serialu żeby się pośmiać, a niestety znowu mi tego brakowało

OCENA 3/6

The Shield S02E01 The Quick Fix
- co za premiera sezonu! To się nazywa efektowny początek - sadystyczne palenie ludzi, a potem śledztwo tego dotyczące. Od razu czułem, że ten wątek się szybko nie skończy. I dobrze, widać że planowana jest kilkuodcinkowa historia. Może nawet będzie wojna z meksykaninami próbującymi przejąć handel narkotykami w Farmington? Będzie się działo
- 5 tygodni minęło, a Mickey żony nie odzyskał, zadziwiająco długo mu się zeszło. Tylko czy ona od razu do niego wróci? Podoba mi się ta jego zdesperowana wersja, urządzająca wycieczki do Meksyku i przewożąca przez granice gangstera w bagażniku.
- Kristen Bell! Zawsze jest dobrze zobaczyć znane nazwisko w starym serialu. I do tego całkiem mocna historia, która uderzyła ze zdwojoną siłą pod koniec odcinka
- Acedeva w sojuszu z Vickem? To będzie dziwny sezon, ale na pewno dynamika między tymi dwiema postaciami zyska
- mało Juliena i Denny. Może w następnym epizodzie będzie ich więcej

OCENA 5/6

The Shield S02E02 Dead Soldiers
- co za końcówka! Ale się działo! Jeśli kilka minut po napisach końcowych wciąż siedzisz i myślisz "co to była za scena!" to znaczy, że serial nie bez powodu jest w czołówce większości rankingów z najlepszymi serialami. Niezwykle wstrząsające ostatnie minut, brutalne i odsłaniające prawdę o postaciach. Vick kompletnie się załamuje po tym jak dowiedział się, że żona chcę od niego odejść i wyładowuje się na nieudanej sprawie. Będą konsekwencję oj będą i za to uwielbiam ten serial
- odcinek jako całość nie zwiastował tego, że końcówka będzie taka mocarna. Jest śledztwo, Vick naraża się Wyms, a Acedeva dowiaduje się coraz więcej o ciemnych interesach Mckeya. Naginanie i i łamanie zasad jak tylko się da by chronić samego siebie. Prawo prawem, ale jak nie przeszkadza. Idealnie w to wpasował się też Dutch proszący o unieważnienie mandatu
- wiedziałem, po prosu wiedziałem jak to się skończy. Trochę czarnego humoru w scenie z arabem i czarną mamuśką, a potem kolejna wizyta funkcjonariuszy i zaognienie konfliktu by nastał tragiczny finał tego wątku. Martwy arab na amerykańskiej fladze, a potem Acedeva mówiący że jego śmierć była lepsza bo jakby mamuśka zginęła nastałby kolejne zamieszki. Tak się właśnie powinno robić seriale - komentarz społeczny do prawdziwego świata...
- brakuje mi wątków Juliena, Dany i duetu Dutch/Claudette, na razie mało tego w tym sezonie
- jeszcze nie pisałem o logo serialu mimo, że co odcinek się nim zachwycam - roztrzaskana odznaka, źle złożona do kupy - idealnie pasuje do tej produkcji! 

OCENA 5/6

The Shield S02E03 Partners
- fenomenalny początek odcinka ze świetną muzyką, migawkami z tego co zrobił Vick i końcówka  ręką na biurku Dutcha. Mocne. Tak jak odcinek. Najciekawsze było śledztwo Dutcha i jego desperacka próba znalezienia kobiety. Pierwszy raz nieudane przesłuchiwania, klęska i załamanie. Dobrze jest go takiego zobaczyć, coś nowego. Jednak nie podoba mi się, że tak mało scen między nim, a Wyms. Za często ich ostatnio rozdzielają. Tak jak znowu niewiele Juliena i Danny
- dużo za to Vicka, jak zwykle zresztą. Trochę mnie odcinek zaskoczył jak Corrine postanowiła do niego wrócić by potem zaraz został postrzelony. Wątek jego mentora taki sobie, zbytnio mnie jakoś nie przekonał do siebie. O wiele ciekawszy był Shane przekraczający kolejne granice, tak jak jego szef

OCENA 4.5/6

True Blood S06E06 Don't You Feel Me
- wciąż się dobrze bawię. Może odcinki nie tak dobry jak poprzednie, ale nie ma na co zbytnio narzekać. Może na zbyt małą liczbę kobiecych wampirów w odcinku, ale to tylko taki mały drobiazg
- cieszy, że likwidowane są kolejne wątki i postacie. Tym razem padło na Terrego i trzeba przyznać, że jego pożegnanie należało do udanych. ładnie to zaplanowano, a ostatnio scena z Arlene cudowna. Zakończył się też wątek Sama, Emmy i Alicide. O jak dobrze, że nie ciągną tego dalej. Burell nie żyję, to też jedna postać mniej. I fajnie bo znaczy to więcej miejsca dla moich ulubieńców. Trzeba mu też przyznać, że efektownie zszedł z tego świata. Billith daję radę i liczę, że nie straci swoich mocy z przyszłym sezonem
- a fabuła? Jaka fabuła, przecież ten serial ogląda się dla pojedynczych scen, a nie dla historii. Niby coś się dzieje, koniec się zbliża, ale przecież wiadomo że to nie nastąpi i nikt nie upiecze naszych wampirów. A w międzyczasie można oglądać sceny Tara/Willa i Nora/Eric. Do tego jeszcze Jason. No cóż Jason w tym odcinku był świetny. Inteligentny, z planem, ale jak zwykle zachowywał się jak idiota, a przy tym było dużo humoru.
- Sookie/Warlow - średnio mnie interesuje co dalej, wątek nie jest słaby, ale ciekawsze są historię innych wampirów, a nie kolejne romansidło

OCENA 4/6

True Blood S06E07 In the Evening
- o ile przez cały sezon świetnie się bawiłem, tak ten odcinek był fatalny i ledwo go zmęczyłem. Dłużył się niemiłosiernie, pełno nic nie wnoszących scen, a i postacie zachowywały się idiotyczniej niż zawsze. Najjaśniejszym punktem epizodu była rozpacz Arlene, ale to głownie dlatego że bardzo lubię Carrie Preston. Reszta niezwykle sztuczna, no może prócz Willy bo nawet przyjemnie się ją oglądało
- wciąż nie ogarniam tego wampirzego wirusa. Czemu on ich atakuje skoro wampiry od razu się regenerują? I czy nie powinien się przenieść na Billa jak Nora go ugryzła? No i nawet jak uda się wprowadzić w Luizjanie do sprzedaży to Tru Blood to przecież zarazi się tylko ułamek światowej populacji wampirów. Kompletnie nie logiczne. Tak samo jak Sarah przejmująca władzę po Burellu....
- Jessica i Eryck zachowywali się kompletnie niespójnie z poprzednimi odcinkami, a ich zachowanie kompletnie nie zrozumiałe. Jeszcze jakby to było ciekawe co się działo, ale nic z tego. Nawet pośmiać się nie było z czego, a ta pseudo powaga psuła tylko odbiór
- Nora nie żyję i jej śmiercią kompletnie się nie przejąłem, a flashback zupełnie nie potrzebny i fatalnie wykonany. To już sceny z przeszłości w Angelu wypadały o wiele bardziej klimatycznie
- wątek Warlowa nieruszony tzn mówią o nim, ale on sam pojawia się na jedną nic nie wnoszącą scenę. Jednak to akurat nie jest minus bo wcale mnie nie obchodzi co się stanie, tak jak sprawa Billith. Chcę dostać absurdalną rozrywkę jaka byłą serwowana przez ostatnie 2-3 sezony, a nie takie flaki z olejem. Trochę dystansu do siebie, a nie sztuczne budowanie napięcia cliffhangerem z Alcidem...

OCENA 2.5/6


Obejrzane odcinki - 12
Najlepszy odcinek - The Shield 2x2
Najgorszy odcinek -  True Blood 6x7

niedziela, 14 lipca 2013

Serialowe podsumowanie tygodnia #41 [08.07.2013 - 14.07.2013]

W mijającym tygodniu pożegnałem 3 seriale. Dwa po całych sezonach, a jeden po zaledwie dwóch epizodach. I za żadnym z nich nie będę płakał. Copper to solidna produkcja, ale brak jej pierwiastków wyjątkowości i genialności. Defiance było średnio, miało swoje wzloty, ale więcej upadków, a najtragiczniejszy nadszedł w finale. Under the Dome za to kompletnie rozczarowało i nie mam siły oglądać tego dalej. Głupie i tyle, za dużo rzeczy mnie irytuje żeby się wciągnąć i przejmować losami Chester Mill. A niech ta kopuła zawali się im na łeb i zabiję wszystkich. Nie uronię nawet jednej łzy. 

Na całe szczęście są jeszcze seriale, które potrafią mnie wciągnąć. Ray Donovan okazał się niezwykle solidną produkcją. Mroczną i bezkompromisową, nie bojącą się poruszać trudnych tematów. Może i nie szykuje się kolejny wielki hit na miarę Dextera czy Homeland, ale Showtime i tak powinno być z niego dumne. Liczę że Master of Sex będzie przynajmniej na porównywalnym poziomie. Nie zawodzi też The Shield. Genialny seria. Jeszcze mroczniejszy od poprzedniego, ale też z luźniejszymi motywami. Połączenie The Wire i Sons of Anarchy. Ciesze się ogromnie, że jeszcze 6,5 sezonu przede mną. 

Kalendarz pokazuje połowę lipca, a sezon ogórkowy już za nami. Jeśli oczywiście o czymś takim można mówić na serialowym rynku. W końcu zaczęły pojawiać się informację o nowych seriach starych seriali, coraz więcej materiałów promocyjnych nowych, wypływają kolejne fotki z planów oraz wiadomości castingowe. Byle do września! 

SPOILERY


Copper S01E10 A Vast and Fiendish Plot
- finał wyglądał jak kolejny odcinek sezonu. Bez jakiś zapadających w pamięć odcinków, ale dobrze zrealizowany i rozwijający postacie. Szkoda tylko, że zbytnio nie przekonuje do dalszego oglądania jeśli ktoś się zastanawiał nad tym czy kontynuować serial
- akcja terrorystyczna konfederatów nie udana, nie pokazano nawet żeby ktoś zginął. Trochę słabo ja na zamach, o którym tyle się mówiło. Wszystko zostało szybko powstrzymana i dobrzy zwyciężyli. Trochę zadziwiające było że Elisabeth z nimi sympatyzuje, a stary Morehouse trafił do Atlanty. Dobrze to wróży na przyszłą serię.
- u Kevina dalej to samo. Eva mu pomaga, relacje z żoną są napięte i wciąż nie wie co zrobić z Francisem. Dobra scena w hotelu z chwilą zawahania oraz końcówka jak daje sobie w żyłę. Ciekawe czy ten wątek też będzie rozwijany dalej
- Freemanowi puszczają nerwy, żona załamana, ale mało kogo to obchodzi. Fajnie, że jest pokazany przekrój XIX wiecznego społeczeństwo, szkoda że ten wątek jest tak bardzo na uboczu i nie ma wpływu na to co dzieje się w city
- miło, że wszystkie wątki zostały zakończone i wszystko się powyjaśniało (szkoda tylko, że w taki sposób, ale no cóż...), potencjał na kolejną serię jest, ale ja chyba spasuje 

OCENA 4/6

Dark Shadows - Beginnings Episode 15/209
 - jednak Roger wsiadł do tego samochodu. Już myślałem, że będzie się zbierał do wyjazdu kilka następnych odcinków. Niestety nie wiadomo co z nim, ale Elisabeth nie jest zbytnio zdruzgotana więc żyję. Trochę tylko bez sensu, że nikt nie ostrzegł Rogera, że Burt coś robił z jego samochodem. Może teraz Vikki się do niego przekona
- sceny z Davidem dalej upiorne, szczególnie jak życzy ludziom śmierci i mówi do matki. Oby więcej mu miejsca poświęcano, a nie Burtowi bo jego wątek jest już nudny

OCENA 2.5/6

Dead Like Me S01E11 The Bicycle Thief
-  znowu bardzo życiowy odcinek. Niby kilka nie powiązanych ze sobą wątków, ale znowu mówią o takich banalnych rzeczach w taki sposób, że świetnie się to ogląda. Zagubiony pies, odejście z pracy (z obowiązkową imprezą) oraz refleksję na temat transportu publicznego i swojego miejsca w świecie podlane odpowiednią dawką humoru. Bardzo dobrze się to ogląda
- przygody Masona z gejami super, jak co chwilę popełniał jakieś gafy i na koniec ukradł zegarek. Przygoda Daisy z obrazem też mi się podobała. Przyjemny wątek
- szkoda, że Roxy znowu nie było. Za często jej brakuje

OCENA 4/6

Defiance S01E12 Everything Is Broken
- rzeczywiście everything is broken. I pomyśleć, że tak fajnie się zapowiadała, dobrze rozwinęło, a ostatecznie stoczyło. Bo szczerze mówiąc po ostatnim odcinku za bardzo nie ogarniam o czym i po co jest ten serial. Wątki które przez całą serię były prowadzoną kończą się w bezsensowny sposób - śmierć Kenyi (bo przecież najłatwiej ją usunąć jak już okazałą się zbędna), wygrana Dataka kończy się morderstwem od którego nie ma prawa się wywinąć, a spór o kopalnie był zupełnie nie istotny. Fatalne prowadzenie fabuły i tyle
- najgorszy jednak w tym wszystkim jest główny wątek. Mistyczne sci-fi wyszło dobrze w Battlestar Galactica, ale tutaj lepiej gdyby tego nie było. Nolan umiera by zostać zaraz wskrzeszony w niewyjaśnionych okolicznościach, Irisa widzi swojego boga i ma zostać Niszczycielką, a do tego jeszcze widzenie Sukara. Tylko czekać, aż to wszystko zostanie wytłumaczone nanobotami. Nanoboty są dobre na wszystko...
- w odcinku było jeszcze parę innych idiotyzmów o których nie chcę mi się nawet pisać, ale o jednym muszę - chowanie się w namiocie podczas strzelaniny...
- cliffhanger jest, bo jakże by inaczej. Republika Ziemi atakuje Defiance. Tylko jakoś nie mogę się tym ekscytować i nie obeszłoby mnie nawet jakby zrównali miasto z ziemią. Po prostu nie ma w nim osoby na której by mi zależało. Poza tym pewnie Irisa przyleci tym swoim stateczkiem i uratuje wszystkich...
- w odcinku podobały mi się jedynie relację Irisy z Nolanem, jak się o siebie troszczą i ufają. I tyle. Reszta mnie albo irytowała albo była mi obojętna. I dlatego kończę z tym serialem, nie mam cierpliwości do słabych produkcji

OCENA 2.5/6

Ray Donovan S01E01 The Bag or the Bat
- jeden odcinek wystarczył, a ja już uwielbiam ten serial co jest zasługą świetnego klimatu. Brutalnego i dosadnego, zero kompromisów. Fixer o dwuznacznym poczuciu moralności trzema braćmi gdzie jeden jest czarny, drugi ma jakiś paraliż ręki, a trzeci był w dzieciństwie molestowany przez księdza. Do tego siostra popełniła samobójstwo i rodzinka wsadziła ojca do więzienia po czym teraz wyszedł i zbliża się do swoich wnucząt. Jest ogromny potencjał na mocny dramat rodzinny, o którym będzie się długo pamiętać. Inne postacie też zapadają w pamięć - żona, dzieci, była gwiazdeczka Disneya, producenci filmowi i aktorzy, stokerzy i ekipa Raya. Każdy z nich posiada potencjalnie ciekawą i rozbudowaną historię. Kupuje to i chcę więcej.
- wszytko to zostało świetnie zrealizowane - w większości oszczędna gra aktorska, doskonałe operowanie dźwiękiem i ciszą i dobrze nakręcone wizję senne. Kamera też robi swoje i spisuje się jak należy. Wie kiedy uciec i na czym się zatrzymać.
- myślę, że z Rayem polubię się na długo i powinno to być godne następstwo Dextera. Pewnie nie okażę się takim hitem dla ogółu, ale koneserzy dobrych opowieści powinni być usatysfakcjonowani. O ile oczywiście poziom się utrzyma

OCENA 5/6

Ray Donovan S01E02 A Mouth is a Mouth
- drugi odcinek nie wyróżnia się jak poprzedni i nie kopie tak tyłka klimatem bo serwuje już coś znanego, ale dalej się to ogląda świetnie. Postacie się rozwijają i powolutku zawiązuje się większa intryga, która będzie miała zapewne punkt kulminacyjny w finałowym odcinku
- podobała mi się wycieczka rodzinki Raya z dziadkiem. Niby wszystko pięknie wygląda, ale od czasu do czasu pojawia się jakiś niepokojący dialog czy komentarz Mickyego jak np. z wnuczkiem w sklepie z obuwiem. Aż boję się co będzie się dalej działo. Czy dzieci zbliżą się do dziadka by poznać jego prawdziwe oblicze czy może będą się oddalać od ojca?
- szkoda, że nie poświęcono więcej miejsca mrocznej stronie Mickyego i jego przeszłości. Jestem ciekaw co takiego kombinuje i czemu musi się mścić. Historię na razie poznaje się między wierszami, trzeba sobie samemu dużo dopowiadać.
- rozwiązywanie sprawy z transwestytą okazało się dobrym wypełniaczem czasu. Niepokojące jest tylko to że ten aktor tak bardzo się zaprzyjaźnił z synem Raya. Podobało mi się też, że pokazano drugą twarz Donovana - wjeżdża na chatę Chloe, ale to tylko interesy. Pociesza ją/go i funduje operację. Dobry chłop
- Ezra mnie zaskoczył. Serio. Myślałem, że będzie to taki staruszek dobra rada, a nieźle poradził sobie z czarnym braciszkiem Raya. Chcę go więcej w przyszłości 

OCENA 4.5/6

Suburgatory S01E12 The Casino Trip
- i znowu - momentalnie śmiesznie, ale częściej żenująco. Za dużo nietrafionych pomysłów pogrąża ten przyjemny serial. Chyba, że to ja mam skrzywione poczucie humoru.
- męska wyprawa mogła się okazać całkiem fajna, tak jak uzależnienie Freda, ale wszystko to za bardzo przerysowane. Scena z wieszaniem się najlepsza, ale więź z Sheilą zupełnie nie potrzebna. Żarty o stacji dokującej niezbyt...
- przejmujący się George bawił, tak jak Tess na randce, końcówka ze znalezieniem pudełka dobrze pomyślana, ale tutaj też było za dużo zbyt przesadzonych pomysłów przez które byłem częściej skonfundowany niż rozbawiony

OCENA 3.5/6

The Shield S01E04 Dawg Days
- co za świetna sprawa! Strzelanina w klubie, a potem wojna gangów i w to wszystko wplątane mroczne uczynki Vicka oraz grożenie Danny. Mocarna końcówka jak Vic wrzuca dwóch przywódców do kontenera by sobie wszystko wyjaśnili, a ostatecznie wychodzi tylko jeden. Ciekawe czy sprawi to jakieś kłopoty na ulicy
- śledztwo w sprawie zaginięcia takie sobie. Komediowe wstawki z Dutchem nie znającym hiszpańskiego były dobre, ale jakoś mnie reszta nie porwała. Jednak mówi dużo o kapitanie - ma jednak ambicję wykraczające poza posterunek, ale na planach się pewnie skończy. No i było typowo amerykańskie pozywanie wielkiej firmy i walka o odszkodowanie
- w domu Vicka kolejne kłopoty z dzieckiem, dobrze zobaczyć jego ludzką stronę, jestem ciekaw jak ten wątek rodzinny rozwinie się na przestrzeni kilku sezonów
- jestem zachwycony jak pracuje tutaj kamera - trzęsie się i czasem gubi szczególnie podczas dynamicznych akcji nie nadąża za wydarzeniami, idealnie pasuje to do serialu

OCENA 4.5/6

The Shield S01E05 Blowback
- Kurt Sutter! To mnie serial miło zaskoczył, nie spodziewałem się że go zobaczę na ekranie. Rola jaką dostał idealnie do niego pasuje - psychol, który może straszyć dzieci jak i dorosłych. Wszystkiego można się po nim spodziewać i czekam na jego kolejne wystąpienie
- poszukiwanie Navigatora przez cały odcinek świetnie wyszły. Utrzymane w lekkiej konwencji ze sporą ilością zwrotów akcji. Nawet polski akcent się trafił. Trochę stereotypowy, ale co tam każdy w końcu wie że polak to złodziej samochodów. W to wszystko jeszcze został wplątany skonfliktowany ze sobą Lowe, coraz bardziej podoba mi się jego postać. Wciąż szuka swojego miejsca i próbuje dokonywać trafne wybory ale średnio na tym wychodzi
- u Vicka dramat w rodzinie bo wykryto u dziecka autyzm. Z tym akurat nie wygra i będzie musiał sobie inaczej z tym poradzić. Ostatnia scena z Danny nie była wielkim zaskoczeniem. Ciekawe co teraz z Dutchem


OCENA 5/6

The Shield S01E06 Cherrypoppers
- co za odcinek! Grający na emocjach, brutalny, chory i przygnębiający, poruszający tematy tabu w bezpośredni sposób. I jak tu nie zachwycać się The Shield? Sceny w sex clubie, z alfonsami i podczas przesłuchiwania taśm mocno wchodzą na psychikę.
- zdeterminowany Dutch został pochłonięty sprawę, była to dla niego sprawa honoru, natrudził się, wypruwał z siebie flaki, a i tak nie udało mu się jej rozwiązać. Był obiektem żartu, ale też porozumiał się z Vikiem. Świetne sceny między tą dwójką w odcinku
- Julien powiedział co myśli i poszedł do góry, czekają na niego konsekwencję czynów. Bardziej jednak mnie interesuje co z Danny i jak zmienią się jej relację z Vickiem
- pojawiła się znowu prostytutka, znajoma Vicka, która zabiła swojego klienta. Znowu szokujące sceny, pełne dramatyzmu - kombinowanie co zrobić, zwątpienie, chwila zawahania i w końcu pobicie. Ciekawi mnie kim ona jest, jakbym miał obstawiać to powiedziałbym że jego siostrą
- dobrze, że w całym tym odcinku znalazło się miejsce dla odrobiny humoru - kolejne problemy w kiblu, pęknięta rura i zalany posterunek - cudownie to wyglądało

OCENA 5.5/6

True Blood S06E04 At Last
- wycinając wątek Andyego i buntowniczych wróżek oraz historię Sama i Alicide to odcinek był świetny. Takie True Blood uwielbiam - akcja, niezłe dialogi i humor. Oby poziom został zachowany bo ten sezon całkiem nieźle się prezentuje
- Ben okazał się wróżko-wampirem Warlowem. To ci zaskoczenie! Sceny z Jasonem fajne, ale końcówka z Sookie mocna. Dobrze, nie jest taka głupia na jaką wygląda i sporo się nauczyła. Tylko czy na pewno już po Warlowie? Za łatwo by było. Przecież musi też odegrać jakąś rolę w pokonaniu Lilith
- Bill jednak nie uzyska syntetycznej krwi wróżki. Dostał mało czasu, ale końcówka odcinka to wynagrodziła - Jessica wyssała córeczki Andyego. Wow, tego się nie spodziewałem!
- sceny z Erykiem też nie odstawały od reszty. Może i nie było wiele akcji, ale i tak przyjemne w oglądaniu i miały kilka niezłych momentów. Przemieniona córka Burella to kolejne zaskoczenie odcinka. Szkoda tylko, że nie została przy swoim stwórcy. Chciałbym żeby przeżyła jeszcze kilka następnych odcinków

OCENA 4.5/6


Under the Dome S01E02 The Fire
- no niestety samego siebie nie oszukam. Chciałem żeby mi się ten serial podobał, ale nie chcę mi się do niego wracać. Już do tego odcinka musiałem się zmuszać mimo, że pilot mnie nie zniechęcił, teraz nie mam po prostu ochoty na więcej
- nie wiem jakoś dziwnie się to ogląda, wszystko wygląda takie irracjonalne i sztuczne. Tytułowy pożar to jakaś farsa. Na początku myślałem, że to celowy zabieg pastora bo po co innego podpalać dokumenty i wrzucać je do plastikowego kosza na śmieci i podsuwać pod firankę? A potem on zdziwiony i zaczął to gasić! Sam dom zajął się momentalnie jakby był benzyną oblany. Irytujące jest to, że pastor się nie wydostał, a nie nie zginął mimo że minęło mnóstwo czasu zanim ktoś zauważył dym, powiadomiono wszystkich i zaczęto organizować akcję ratunkowo. I czy tylko mi się wydaje dziwne, że na paradę pojechały wszystkie wozy strażackie? Kompletnie bez sensu wyglądało gaszenie. Oczywiście to Barbie musiał wpaść na ten genialny pomysł... Totalnie idiotycznie też wyglądało przemieszczanie się ognia. Nikt nie pomyślał, że samochód może się zająć?! Płotek też dziwnie długo się palił... Chociaż może to wszystko zasługa kopuły i pod nią rzeczywistość jest zaburzona...
- totalnie bezsensowne było też, że Barbie zauważył dopiero w nocy, że nie ma nieśmiertelnika. Widocznie nosi go całe życie i tak się z nim zżył, że nie zwrócił uwagi że go nie ma przez jakieś 24h...
- czy tylko mi się wydaje, że ludzie w tym miasteczku nie śpią, a i tak zadziwiająco świeżo wyglądają. Policjanta cały czas na nogach, żenujące dzieciaki z ich mapami tak samo. Cudownie też, że zapowiada się wątek romantyczny dwójki epileptyków...
- wątek zakładniczki jest głupi. Strasznie. Nawet nie mam siły się na niego wyzłośliwiać. Jednak muszę przyznać, że podobało mi się jak próbowała uciec i miała całkiem przemyślany plan
- główny wątek za to się nie rozwija. Coś tam nowego o kopule, ale nic pewnego, a i wciąż nie wiadomo co takiego Duke i Jim robili. Jeszcze jakby zamiast tego pokazali zmiany zachodzące w społeczeństwie pod wpływem kopuły, ale też nie. Barbie kupuje 3 paczki fajek bo później będą cenne. I ma rację tylko bez sensu został ten wątek poprowadzony. Bo tylko on na to wpada? Ceny w sklepie normalne jakby nic się nie stało. Ludzie powinni od razu masowo gromadzić towary i wpaść w panikę, a nie dzień jak co dzień. A nie, dzieciaki nie poszły do szkoły...
- pokazane zostało za to szaleństwo ogarniające funkcjonariusza. I ciesze się z tego bo chciałem to zobaczyć, ale jakoś po łebkach zostało to przedstawione. Powinno się go dłużej pokazać, zmiany w nim zachodzące i motywację, ale nic z tego. Za prosto i za szybko.
- kolejna głupia scena która zapadła mi w pamięci to ta w siedzibie radia. DJ się nie zgadza by dopuścić dziennikarkę do głosu, drze się na nią i mówi, że nie ma prawa, a potem zrezygnowany daje za wygraną. A co nie może wyłączyć mikrofony? 

OCENA 2.5/6

Obejrzane odcinki - 12
Najlepszy odcinek - The Shield 1x6
Najgorszy odcinek - Under the Dome 1x2