Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Defiance. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Defiance. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 listopada 2013

Szybka seria #1

Pierwsze co to żal za grzechy. Żałuje, że nie pisałem na bieżąco. Oglądam - piszę. Gram - piszę. Czytam - piszę. Tak to powinno wyglądać. Jednak jestem człowiekiem leniwym i wygoda ze mną zwyciężyła. Miałem też kaca na pisanie po pracy magisterskiej. Przynajmniej tak to sobie tłumaczę. Jedyne co można było zobaczyć to kolejne serialowe podsumowania tygodnia i okazyjnie troszkę o filmach. W międzyczasie w roboczych notatkach zapisywałem kolejne uwagi do pochłoniętych tworów popkultury. Nazbierało się tego tyle i teraz trzeba przeprowadzić rachunek sumienia. Bo mimo żem jest człekiem leniwym to zarazem więźniem swoich przyzwyczajeń. Jak postanowiłem tak zrobię. Blog to mój pamiętniczek i ma się znaleźć w nim wszystko co przemieliłem choćby w postaci krótkiej wzmianki bym mógł po ponownej przygodzie z jakimś tworem wrócić i skonfrontować wrażenie ze swoim starym "ja". I tak powstaje nowy nieregularny cykl, który będzie formą popkulturowej spowiedzi. Będą tu rzeczy, o których nie chcę mi się pisać długich notek (kolejne sezony schematycznych seriali), nie jestem odpowiednią osobą, która może odpowiednio rzetelnie przeprowadzić rekonstrukcję jakiegoś dzieła (Breaking Bad) lub te o których nie chcę mi się pisać. Na przyszłość mam mocne postanowienie poprawy by zadośćuczynić wiernym czytelnikom (anyone?) lub by zdobyć nowych. Mam jeszcze do krótkiego opisania ponad 20 pozycji, a nowe wciąż dochodzą. W planach są również dłuższe notki, które teraz wam zaspoileruje - Dagome Iudex, Lazarus vol. 1 i Bit.Trip Runner. Podobało mi się i chcę o tym napisać. Bądźcie gotowi bo nie znacie dnia i godziny nowego wpisu. Tak jak i ja. 

PS. Jakieś uwagi czy propozycję? :)


SERIALE

 Castle S05
To był już piąty sezon Castle więc ciężko powiedzieć coś odkrywczego. Kto oglądał serial dobrze wie jak on wygląda. Co tydzień sprawa, a mordercą jest zwykle najmniej podejrzana osoba. Nic nowego, ale bawi ze względu na dwójkę głównych bohaterów. Oglądanie przygód Kate i Ricka dalej daje frajdę. Główna zasługa tego, że wprowadzono nową dynamikę między te dwie postacie. W końcu się zeszły. Dość szybko jak na przeciętny procedural, ale chwała za to. W końcu nie ma wiecznego napięcia między nimi, a dyskretne okazywanie uczucia gdy nikt nie patrzy. Jednak serial wcale się nie zmienił. To wciąż to samo. Twórcy zagrali dość asekuracyjnie, ale postanowili kilka razy poeksperymentować. Odcinek poświęcony Ryanowi, Esposito czy dla odmiany zgłębianie przeszłości Ricka, a nie Kate (chociaż i to się pojawia). Zdarzają się słabsze, zdarzają lepsze, ale większość odcinków jest po prostu przyjemna. Sprawa schodzi na dalszy plan nawet podczas epizodów tematycznych (np. konwent serialu sci-fi, świąteczny, wypad do Hamptoms), a na pierwszym miejscu jest humor, który wciąż bawi. Szósta seria powinna być podobna. Cliffhanger w porównaniu do zeszłych lat był spokojniejszy, ale jest zwiastunem zmian. Zmian, które nigdy nie nadejdą. Mogą być kosmetyczne korekty, ale serial się nie zmieni. I mi to wcale nie przeszkadza póki nie zabraknie humoru.

OCENA 4/6

Community S04
Czy Community bez Dana Harmona to dalej Community? Nie do końca. Było gorzej niż w poprzednich seriach, ale odcinków na prawdę słabych i mało śmiesznych była raptem kilka (tyle, że sezon był krótszy...). Niestety, ale też finał o którym bym chciał jak najszybciej zapomnieć... Bohaterowie się wiele nie zmienili i dalej zachowują się ze swoim charakterem, ale zabrakło wyczucia i serial często popadał w autoparodię zamiast składać hołd popkulturze i z niej czerpać. Szkoda bo zwykle zamysły były dobre, ale brakowało ręki mistrza i zamiast mięć wrażenie obcowania z geniuszem często było zażenowanie lub uczucie "kolejna zwykła komedyjka". Szkoda. Jednak było kilka na prawdę wybitych odcinków - kolejne podejście do paradokumentu, czy origin story bohaterów. Dwa najlepsze epizody, ale w TOP10 pewnie by się nie znalazły. Dobrze, że ilość gagów nie zawodziła i najczęściej onelinery śmieszyły. Teraz trzeba liczyć, że Harmon naprawi błędy i Community odzyska dawny blask.

OCENA 3/6

Copper S01 
Copper to pierwszy oryginalny serial BBC America. I jest to bardzo solidna produkcja. Tylko tyle. Dobrze się go ogląda, bohaterowie do polubienia, są skomplikowani i mają bogatą przeszłość, fabularnie jest przemyślanie skonstruowany, a i nie poskąpiono kasy na oddanie klimatu XIX wiecznego Nowego Jorku. Tylko, że brakuje mu magnetyzmu. Ten sam problem dostrzegam z Hell on Wheels i Boardwalk Empire. To bardzo ładne seriale, nie można im wiele zarzucić, dobrze się je ogląda, wciągają na te 40 minut, ale nie zmuszają by o nich myśleć i natychmiast do nich wracać. To jest kolejna rzemieślnicza robota jakiej teraz pełno w telewizji. Jednak fani historii powinni być zachwyceni. Może czasem serial popada zbytnio w procedural, ale przeważnie sprawy rozbite są na dwa odcinki, a główny wątek z poszukiwaniem żony głównego bohatera czy walką z szpiegami konfederacji toczy się przez cały sezon. Klimacik też jest - brutalny i bez łagodzenia. Krew, pedofilia, domy publiczne - w ogólnodostępnej telewizji nie widzi się takich rzeczy. Mocno jest też usytuowany w historii. Wystarczy trochę poczytać wikipedię i mieć rozeznanie w realiach epoki i można czerpać z niego dodatkowe korzyści. Do drugiego sezonu nie wrócę, ale i tak polecam samemu sprawdzić pierwszy. Dużo osób zachwyca się produkcją więc może to ja mam skrzywiony gust i wymagam od tego typu produkcji poziomu Rome. 

OCENA 4/6

Damages S05
Damages to przykład jak bardzo może upaść genialny serial. Pierwsze dwa sezony perfekcyjne, trzeci był lekkim ostrzeżeniem, a potem już gigantyczny spadek formy w ostatnich dwóch. Piąty jest wprawdzie trochę lepszy od czwartego, ale daleko mu do pierwszych. Nie lubię pisać takich rzeczy, ale już lepiej jakby serial skończył się wraz z finałem trzeciego sezonu. Nie dość, że poziom był wysoki przez co serial by pozostawił same pozytywne wrażenia to jeszcze miał lepsze zakończenie. Wprawdzie i tutaj ono jest, pasuje do wydźwięku serialu, ale chyba wolałem to z S03. Główną osią fabularną tego sezonu była obrona Chaninga McLarena, który był wzorowany na Julianie Assange, oraz finałowe starcie między Ellen i Patti. I wszystko byłoby piękne gdyby nie kiepsko poprowadzony scenariusz, który nie trzymał w napięciu. Flashforwardy i flashbacki, które były siłą serialu zaczęły irytować swoją powtarzalnością, a historia poruszała się do przodu w ślamazarnym tempie. Nowe postacie nudziły i ciężko było się do nich przekonać i przejmować ich losem. Były lata świetne za genialnym Frobisherem. Aktorstwo to wciąż najwyższa półka, szkoda, że pomysłu zabrakło i za mało było napięcia. Najlepsze sceny to te między dwiema głównymi bohaterkami, ale to za mało by uratować ten serial. Szkoda, że skończył w taki sposób. Kiedyś czytałem artykuł, który porównywał go do Breaking Bad i gdyby początkowy poziom został utrzymany serial z pewno by dorównywał dziełu Gilligana. Niestety, obecnie jest kilkanaście długości za nim...

OCENA 3.5/6

Defiance S01
Ostatnimi laty science - fiction nie po drodze z telewizją. Wystarczy choćby wspomnieć o fatalnym Revolution czy braku sci-fi w kosmosie. Smutne czasy. Promykiem nadziei miało być Defiance. I tym promykiem zostało bo wątpliwe by oświetliło drogę innym tego typu produkcją. Początkowo miałem nadzieje, że będzie inaczej - obce rasy, własna kultura, obyczaje i języki. I to wszystko na po części sterraformowanej Ziemi kilkanaście lat po wojnie z kosmitami gdzie rodzą się nowe mocarstwa. Fajne? Fajne. Tylko, że Dfiance to zwykły procedurl gdzie rozwiązywane są błahe sprawy mieszkańców z kilkoma poważniejszymi wątkami, które nie potrafią wciągnąć, a część postaci irytuje. Strasznie asekuracyjny serial, bojący się zrobić poważniejszy krok by być czymś odważniejszym i być może lepszym. Do tego jeszcze niezrozumiałe wplecenie wątków mistycznych i zbytnie komplikowanie mitologii serialu przez co wydaje się ona strasznie naciągane. Część bohaterów można polubić, część straszy swoją jedno wymiarowością. Ktoś złakniony sci-fi może próbować, innym odradza. Sam do S02 nie wrócę bo nie interesuje mnie co stanie się z Defiance, kto zostanie burmistrzem, czy młodzi wezmę ślub, jakie mistyczne moce ma jedna z bohaterek i kto będzie panował nad kopalniami bo tak wyglądają niektóre wątki tego serialu.

OCENA 3/6
Friday Night Lights S04 
Friday Night Lights to jeden z moich ulubionych seriali. Nie oglądałem go na bieżąco z emisją, ale zakochałem się podczas nadrabiania. Dlatego postanowiłem sobie go dawkować i po 3 serii zrobiłem przerwę. Po kilku miesiącach spontanicznie włączyłem 4 sezon i obejrzałem w niecałe trzy doby. Takie to dobre. Część bohaterów odeszła, pojawili się nowi, emocję zostały te same. Zarówno te podczas meczy footballu amerykańskiego jak i perypetii postaci. Każda z nich budzi jakieś uczucia, nie można pozostać obojętnym na ich los. Mimo, że wiele się zmieniło, ja ten sezon uważam za najlepszy. Najbardziej spójny w konstrukcji i opowiadający konkretną historię. I niezwykle pesymistyczny i smutny. Współczuje się tutaj każdemu, nikomu nic nie wychodzi i jest więcej dramatycznych wydarzeń niż tych szczęśliwych. Chyba dlatego tak bardzo można się zżyć z postaciami. Cały ten klimat jest podkreślony melancholijną muzyczką idealnie pasującą do nastroju. Co ważne nie ma tutaj jakiś wydumanych wątków jak te z drugiego sezonu. Samo życie, coś co może się przydarzyć każdemu. Nowe postacie godnie zastępują stare, które też się pojawiają. Fani na pewno będą zachwyceni. Jeśli ktoś nie ma pojęcia czym jest Friday Night Lights to proszę was dajcie szansę. I niech nie zrazi was sportowa otoczka bo to jest serial o bohaterach i ich perypetiach, a nie zmaganiach na boisku, chociaż i to jest tutaj istotne. 

OCENA 5/6

The Good Wife S02
Ponad rok zajęło mi się zabranie za drugi sezon The Good Wife i bardzo żałuję tej decyzji bo powinienem kontynuować oglądania od razu po skończeniu pierwszej serii bo serial jest jak najbardziej tego wart. S02 przynosi wiele zmian i wprowadza nową dynamikę w serialu. Cary przeniósł się do biura prokuratora, Peter walczy o odzyskanie swojej dawnej posady, Kalinda boryka się z nieoczekiwanymi problemami, a Alicja jest wartościowy współpracownikiem Lockhart/Gardner, które zyskało nowego partnera tytularnego - Bonda. Mimo, że wątków jest dużo to żaden z nich nie został zaniedbany na przestrzeni sezonu i praktycznie nie ma słabego ogniwa w fabularnej mozaice spisków i opowieści. Bohaterowie się rozwijają, sala sądowa to dalej elektryzujące miejsce, zwłaszcza, że nie brakuje charyzmatycznych występów gościnnych, a i sprawy częstokroć powodują konflikt moralny u bohaterów lub widzów. Nie da się narzekać na nudę. W ogóle nie ma na co narzekać bo to jeden z tych seriali, które się chłonie i zapuszcza odcinek za odcinkiem. Było lepiej niż w pierwszej serii, a to nie wszystko na co stać twórców i scenarzystów. 

OCENA 5/6 

The Shield S02
Drugi sezon The Shield uważam za lepszy od pierwszego. Poprzedni służył głównie ekspozycji postaci oraz nakreślenia klimatu opowieści, drugi natomiast skupia się już na opowiadaniu historii. Pojawiają się wątki, które trwają kilka odcinków, zmienia się status bohaterów, a czyny które podejmują niosą dalekosiężne konsekwencję. Tych mini story arców w sezonie jest kilka i nie są one wciśnięte na siłę, a ich istnienie jest logicznie uargumentowane. Szkoda tylko, że na tym ucierpiały postacie poboczne. Dany czy Julien dostają mniej czasu, a i ilość przesłuchań Dutcha została mocno ograniczona. Nie zaniedbano ich bo każde z nich również ma swoją historię, ale dostają mniej czasu antenowego. Nie zrezygnowano za to z komentarza społecznego i odwagi w poruszaniu trudnych tematów - mniejszości etniczne, Arabowie po 9/11, przemoc seksualna. Są odcinki zmuszające do myślenia na trudne tematy i to się chwali. Tym bardziej, że w większości jest to pesymistyczna wymowa. Nie zabrakło też naturalizmy zarówno w przedstawianiu świata jak i sposobie kręcenia. Humor dalej obecny szczególnie zestawiony z tragicznymi wydarzeniami. Nie obyło się jednak bez kilku oczywistych rozwiązań fabularnych, które trochę psują odbiór. Ja ten sezon oceniam wyżej od poprzedniego i liczę, że kolejny będzie lepszy.

OCENA 5.5/6

KSIĄŻKI


 "W górach szaleństwa" - Howard Phillips Lovercraft
Powoli nadrabiam klasyków literatury i tym razem padło na Lovercrafta. Nie powiem jednak, że jestem zachwycony. Może jakbym nie czytał tylu nowszych książek z tak odmienną formą narracji inaczej bym odebrał jego twórczość? A może to zupełnie nie moja broszka? Będę próbował dalej, zapoznam się z opowiadaniami i może one mnie do siebie przekonają, ale wyprawy w góry szaleństwa nie będę polecał znajomym. Jasne doceniam styl i formę książki. Język jest wyszukany i niepokojący, a narracja jest prowadzona w taki sposób, że zwiększa zaciekawienie, a opisy to mistrzostwo świata. Tylko, że tutaj praktycznie nic się nie dzieje. Rozwleczone na potęgę, w całości jest to relacja z wyprawy, która nie potoczyła się zgodnie z planem i zagłębianie się w niepotrzebne drobiazgi nudzi. Snucie odkrywanej historii Ziemi to jeden z najmocniejszych punktów książki, tylko cała reszta wypada przy tym blado. Podoba mi się, że czuć wiszącą w powietrzu tajemnice, niepokój z nią związany, ale w większości przypadków czar pryska gdy zostaje ona ujawniona. O wiele lepiej wychodzą niedopowiedzenia niż wyjaśniania. Chociaż może gdybym znał mity Cthulhu inaczej bym to odebrał? 

OCENA 3.5/6

KOMIKSY 

Smallville Season 11 Vol. 2: Detective
Z uwagi na jakość pierwszego tomu zwlekałem przed zabraniem się za drugi. Bałem się, że będzie równie fatalnie czy nawet gorzej. Zachęciło mnie jednak pojawienie się Batmana. W końcu zbliża się film, a i DC wydaje miesięcznik z tą dwójką. I muszę przyznać, że mi się podobało. Batman został dostosowany do realiów Smallville, trochę więcej żartuje i ma udziwnione gadżety, a Barbara Gordon jest Nightwinem i wyśmiewa pomysł żeby nazywać się Batgirl. Początkowo mamy doczynienia ze sprawą kryminalną, którą rozwiązują największy detektyw na świecie, wpleciona jest w to jego przeszłość i wraz z rozwojem wypadków udowodnia, że jest tym Batmanem, który jest zdolny do wszystkiego. Wybuchy szału czy równorzędne starcie z Supermanem (standard dla tego typu spotkań). Przyjemnie się to czyta i dlatego trochę żałuję, że pod koniec (3 ostatnie numery z 12) poziom historii mocno siadł i zaczęło się dziać zbyt dużo dziwnych rzeczy, które były pokazywane w chaotyczny sposób. Na pewno chciałbym żeby częściej dochodziło do spotkań duetu Superman/Batman. Mam jeszcze dwa duże zastrzeżenia. Pierwsze z nich to mało wątków pobocznych, które rozpoczęły się w poprzednim tomie (Tess i kryzys), a te nowe nie przekonują. Druga uwaga to rysownicy. Nie chcę mi się teraz liczyć (tak, leniwe ze mnie bydle), ale conajmniej 4 ich było. Strasznie to wybijało z rytmu podczas czytania. Zwłaszcza jak dwóch rysowało jeden króciutki numer i ignorowali fryzury postaci czy kolor ubrań. Dramat. Kolejny tom sprawdzę. Jeśli utrzyma poziom tego będę zadowolony. To nie jest wybitne czytadło, ale sam serial też wielki nie był. Ciesze się, że mogę kontynuować historię starych bohaterów i wyobrażać sobie jak wygląda to w ruchu. 

OCENA 3/6

niedziela, 14 lipca 2013

Serialowe podsumowanie tygodnia #41 [08.07.2013 - 14.07.2013]

W mijającym tygodniu pożegnałem 3 seriale. Dwa po całych sezonach, a jeden po zaledwie dwóch epizodach. I za żadnym z nich nie będę płakał. Copper to solidna produkcja, ale brak jej pierwiastków wyjątkowości i genialności. Defiance było średnio, miało swoje wzloty, ale więcej upadków, a najtragiczniejszy nadszedł w finale. Under the Dome za to kompletnie rozczarowało i nie mam siły oglądać tego dalej. Głupie i tyle, za dużo rzeczy mnie irytuje żeby się wciągnąć i przejmować losami Chester Mill. A niech ta kopuła zawali się im na łeb i zabiję wszystkich. Nie uronię nawet jednej łzy. 

Na całe szczęście są jeszcze seriale, które potrafią mnie wciągnąć. Ray Donovan okazał się niezwykle solidną produkcją. Mroczną i bezkompromisową, nie bojącą się poruszać trudnych tematów. Może i nie szykuje się kolejny wielki hit na miarę Dextera czy Homeland, ale Showtime i tak powinno być z niego dumne. Liczę że Master of Sex będzie przynajmniej na porównywalnym poziomie. Nie zawodzi też The Shield. Genialny seria. Jeszcze mroczniejszy od poprzedniego, ale też z luźniejszymi motywami. Połączenie The Wire i Sons of Anarchy. Ciesze się ogromnie, że jeszcze 6,5 sezonu przede mną. 

Kalendarz pokazuje połowę lipca, a sezon ogórkowy już za nami. Jeśli oczywiście o czymś takim można mówić na serialowym rynku. W końcu zaczęły pojawiać się informację o nowych seriach starych seriali, coraz więcej materiałów promocyjnych nowych, wypływają kolejne fotki z planów oraz wiadomości castingowe. Byle do września! 

SPOILERY


Copper S01E10 A Vast and Fiendish Plot
- finał wyglądał jak kolejny odcinek sezonu. Bez jakiś zapadających w pamięć odcinków, ale dobrze zrealizowany i rozwijający postacie. Szkoda tylko, że zbytnio nie przekonuje do dalszego oglądania jeśli ktoś się zastanawiał nad tym czy kontynuować serial
- akcja terrorystyczna konfederatów nie udana, nie pokazano nawet żeby ktoś zginął. Trochę słabo ja na zamach, o którym tyle się mówiło. Wszystko zostało szybko powstrzymana i dobrzy zwyciężyli. Trochę zadziwiające było że Elisabeth z nimi sympatyzuje, a stary Morehouse trafił do Atlanty. Dobrze to wróży na przyszłą serię.
- u Kevina dalej to samo. Eva mu pomaga, relacje z żoną są napięte i wciąż nie wie co zrobić z Francisem. Dobra scena w hotelu z chwilą zawahania oraz końcówka jak daje sobie w żyłę. Ciekawe czy ten wątek też będzie rozwijany dalej
- Freemanowi puszczają nerwy, żona załamana, ale mało kogo to obchodzi. Fajnie, że jest pokazany przekrój XIX wiecznego społeczeństwo, szkoda że ten wątek jest tak bardzo na uboczu i nie ma wpływu na to co dzieje się w city
- miło, że wszystkie wątki zostały zakończone i wszystko się powyjaśniało (szkoda tylko, że w taki sposób, ale no cóż...), potencjał na kolejną serię jest, ale ja chyba spasuje 

OCENA 4/6

Dark Shadows - Beginnings Episode 15/209
 - jednak Roger wsiadł do tego samochodu. Już myślałem, że będzie się zbierał do wyjazdu kilka następnych odcinków. Niestety nie wiadomo co z nim, ale Elisabeth nie jest zbytnio zdruzgotana więc żyję. Trochę tylko bez sensu, że nikt nie ostrzegł Rogera, że Burt coś robił z jego samochodem. Może teraz Vikki się do niego przekona
- sceny z Davidem dalej upiorne, szczególnie jak życzy ludziom śmierci i mówi do matki. Oby więcej mu miejsca poświęcano, a nie Burtowi bo jego wątek jest już nudny

OCENA 2.5/6

Dead Like Me S01E11 The Bicycle Thief
-  znowu bardzo życiowy odcinek. Niby kilka nie powiązanych ze sobą wątków, ale znowu mówią o takich banalnych rzeczach w taki sposób, że świetnie się to ogląda. Zagubiony pies, odejście z pracy (z obowiązkową imprezą) oraz refleksję na temat transportu publicznego i swojego miejsca w świecie podlane odpowiednią dawką humoru. Bardzo dobrze się to ogląda
- przygody Masona z gejami super, jak co chwilę popełniał jakieś gafy i na koniec ukradł zegarek. Przygoda Daisy z obrazem też mi się podobała. Przyjemny wątek
- szkoda, że Roxy znowu nie było. Za często jej brakuje

OCENA 4/6

Defiance S01E12 Everything Is Broken
- rzeczywiście everything is broken. I pomyśleć, że tak fajnie się zapowiadała, dobrze rozwinęło, a ostatecznie stoczyło. Bo szczerze mówiąc po ostatnim odcinku za bardzo nie ogarniam o czym i po co jest ten serial. Wątki które przez całą serię były prowadzoną kończą się w bezsensowny sposób - śmierć Kenyi (bo przecież najłatwiej ją usunąć jak już okazałą się zbędna), wygrana Dataka kończy się morderstwem od którego nie ma prawa się wywinąć, a spór o kopalnie był zupełnie nie istotny. Fatalne prowadzenie fabuły i tyle
- najgorszy jednak w tym wszystkim jest główny wątek. Mistyczne sci-fi wyszło dobrze w Battlestar Galactica, ale tutaj lepiej gdyby tego nie było. Nolan umiera by zostać zaraz wskrzeszony w niewyjaśnionych okolicznościach, Irisa widzi swojego boga i ma zostać Niszczycielką, a do tego jeszcze widzenie Sukara. Tylko czekać, aż to wszystko zostanie wytłumaczone nanobotami. Nanoboty są dobre na wszystko...
- w odcinku było jeszcze parę innych idiotyzmów o których nie chcę mi się nawet pisać, ale o jednym muszę - chowanie się w namiocie podczas strzelaniny...
- cliffhanger jest, bo jakże by inaczej. Republika Ziemi atakuje Defiance. Tylko jakoś nie mogę się tym ekscytować i nie obeszłoby mnie nawet jakby zrównali miasto z ziemią. Po prostu nie ma w nim osoby na której by mi zależało. Poza tym pewnie Irisa przyleci tym swoim stateczkiem i uratuje wszystkich...
- w odcinku podobały mi się jedynie relację Irisy z Nolanem, jak się o siebie troszczą i ufają. I tyle. Reszta mnie albo irytowała albo była mi obojętna. I dlatego kończę z tym serialem, nie mam cierpliwości do słabych produkcji

OCENA 2.5/6

Ray Donovan S01E01 The Bag or the Bat
- jeden odcinek wystarczył, a ja już uwielbiam ten serial co jest zasługą świetnego klimatu. Brutalnego i dosadnego, zero kompromisów. Fixer o dwuznacznym poczuciu moralności trzema braćmi gdzie jeden jest czarny, drugi ma jakiś paraliż ręki, a trzeci był w dzieciństwie molestowany przez księdza. Do tego siostra popełniła samobójstwo i rodzinka wsadziła ojca do więzienia po czym teraz wyszedł i zbliża się do swoich wnucząt. Jest ogromny potencjał na mocny dramat rodzinny, o którym będzie się długo pamiętać. Inne postacie też zapadają w pamięć - żona, dzieci, była gwiazdeczka Disneya, producenci filmowi i aktorzy, stokerzy i ekipa Raya. Każdy z nich posiada potencjalnie ciekawą i rozbudowaną historię. Kupuje to i chcę więcej.
- wszytko to zostało świetnie zrealizowane - w większości oszczędna gra aktorska, doskonałe operowanie dźwiękiem i ciszą i dobrze nakręcone wizję senne. Kamera też robi swoje i spisuje się jak należy. Wie kiedy uciec i na czym się zatrzymać.
- myślę, że z Rayem polubię się na długo i powinno to być godne następstwo Dextera. Pewnie nie okażę się takim hitem dla ogółu, ale koneserzy dobrych opowieści powinni być usatysfakcjonowani. O ile oczywiście poziom się utrzyma

OCENA 5/6

Ray Donovan S01E02 A Mouth is a Mouth
- drugi odcinek nie wyróżnia się jak poprzedni i nie kopie tak tyłka klimatem bo serwuje już coś znanego, ale dalej się to ogląda świetnie. Postacie się rozwijają i powolutku zawiązuje się większa intryga, która będzie miała zapewne punkt kulminacyjny w finałowym odcinku
- podobała mi się wycieczka rodzinki Raya z dziadkiem. Niby wszystko pięknie wygląda, ale od czasu do czasu pojawia się jakiś niepokojący dialog czy komentarz Mickyego jak np. z wnuczkiem w sklepie z obuwiem. Aż boję się co będzie się dalej działo. Czy dzieci zbliżą się do dziadka by poznać jego prawdziwe oblicze czy może będą się oddalać od ojca?
- szkoda, że nie poświęcono więcej miejsca mrocznej stronie Mickyego i jego przeszłości. Jestem ciekaw co takiego kombinuje i czemu musi się mścić. Historię na razie poznaje się między wierszami, trzeba sobie samemu dużo dopowiadać.
- rozwiązywanie sprawy z transwestytą okazało się dobrym wypełniaczem czasu. Niepokojące jest tylko to że ten aktor tak bardzo się zaprzyjaźnił z synem Raya. Podobało mi się też, że pokazano drugą twarz Donovana - wjeżdża na chatę Chloe, ale to tylko interesy. Pociesza ją/go i funduje operację. Dobry chłop
- Ezra mnie zaskoczył. Serio. Myślałem, że będzie to taki staruszek dobra rada, a nieźle poradził sobie z czarnym braciszkiem Raya. Chcę go więcej w przyszłości 

OCENA 4.5/6

Suburgatory S01E12 The Casino Trip
- i znowu - momentalnie śmiesznie, ale częściej żenująco. Za dużo nietrafionych pomysłów pogrąża ten przyjemny serial. Chyba, że to ja mam skrzywione poczucie humoru.
- męska wyprawa mogła się okazać całkiem fajna, tak jak uzależnienie Freda, ale wszystko to za bardzo przerysowane. Scena z wieszaniem się najlepsza, ale więź z Sheilą zupełnie nie potrzebna. Żarty o stacji dokującej niezbyt...
- przejmujący się George bawił, tak jak Tess na randce, końcówka ze znalezieniem pudełka dobrze pomyślana, ale tutaj też było za dużo zbyt przesadzonych pomysłów przez które byłem częściej skonfundowany niż rozbawiony

OCENA 3.5/6

The Shield S01E04 Dawg Days
- co za świetna sprawa! Strzelanina w klubie, a potem wojna gangów i w to wszystko wplątane mroczne uczynki Vicka oraz grożenie Danny. Mocarna końcówka jak Vic wrzuca dwóch przywódców do kontenera by sobie wszystko wyjaśnili, a ostatecznie wychodzi tylko jeden. Ciekawe czy sprawi to jakieś kłopoty na ulicy
- śledztwo w sprawie zaginięcia takie sobie. Komediowe wstawki z Dutchem nie znającym hiszpańskiego były dobre, ale jakoś mnie reszta nie porwała. Jednak mówi dużo o kapitanie - ma jednak ambicję wykraczające poza posterunek, ale na planach się pewnie skończy. No i było typowo amerykańskie pozywanie wielkiej firmy i walka o odszkodowanie
- w domu Vicka kolejne kłopoty z dzieckiem, dobrze zobaczyć jego ludzką stronę, jestem ciekaw jak ten wątek rodzinny rozwinie się na przestrzeni kilku sezonów
- jestem zachwycony jak pracuje tutaj kamera - trzęsie się i czasem gubi szczególnie podczas dynamicznych akcji nie nadąża za wydarzeniami, idealnie pasuje to do serialu

OCENA 4.5/6

The Shield S01E05 Blowback
- Kurt Sutter! To mnie serial miło zaskoczył, nie spodziewałem się że go zobaczę na ekranie. Rola jaką dostał idealnie do niego pasuje - psychol, który może straszyć dzieci jak i dorosłych. Wszystkiego można się po nim spodziewać i czekam na jego kolejne wystąpienie
- poszukiwanie Navigatora przez cały odcinek świetnie wyszły. Utrzymane w lekkiej konwencji ze sporą ilością zwrotów akcji. Nawet polski akcent się trafił. Trochę stereotypowy, ale co tam każdy w końcu wie że polak to złodziej samochodów. W to wszystko jeszcze został wplątany skonfliktowany ze sobą Lowe, coraz bardziej podoba mi się jego postać. Wciąż szuka swojego miejsca i próbuje dokonywać trafne wybory ale średnio na tym wychodzi
- u Vicka dramat w rodzinie bo wykryto u dziecka autyzm. Z tym akurat nie wygra i będzie musiał sobie inaczej z tym poradzić. Ostatnia scena z Danny nie była wielkim zaskoczeniem. Ciekawe co teraz z Dutchem


OCENA 5/6

The Shield S01E06 Cherrypoppers
- co za odcinek! Grający na emocjach, brutalny, chory i przygnębiający, poruszający tematy tabu w bezpośredni sposób. I jak tu nie zachwycać się The Shield? Sceny w sex clubie, z alfonsami i podczas przesłuchiwania taśm mocno wchodzą na psychikę.
- zdeterminowany Dutch został pochłonięty sprawę, była to dla niego sprawa honoru, natrudził się, wypruwał z siebie flaki, a i tak nie udało mu się jej rozwiązać. Był obiektem żartu, ale też porozumiał się z Vikiem. Świetne sceny między tą dwójką w odcinku
- Julien powiedział co myśli i poszedł do góry, czekają na niego konsekwencję czynów. Bardziej jednak mnie interesuje co z Danny i jak zmienią się jej relację z Vickiem
- pojawiła się znowu prostytutka, znajoma Vicka, która zabiła swojego klienta. Znowu szokujące sceny, pełne dramatyzmu - kombinowanie co zrobić, zwątpienie, chwila zawahania i w końcu pobicie. Ciekawi mnie kim ona jest, jakbym miał obstawiać to powiedziałbym że jego siostrą
- dobrze, że w całym tym odcinku znalazło się miejsce dla odrobiny humoru - kolejne problemy w kiblu, pęknięta rura i zalany posterunek - cudownie to wyglądało

OCENA 5.5/6

True Blood S06E04 At Last
- wycinając wątek Andyego i buntowniczych wróżek oraz historię Sama i Alicide to odcinek był świetny. Takie True Blood uwielbiam - akcja, niezłe dialogi i humor. Oby poziom został zachowany bo ten sezon całkiem nieźle się prezentuje
- Ben okazał się wróżko-wampirem Warlowem. To ci zaskoczenie! Sceny z Jasonem fajne, ale końcówka z Sookie mocna. Dobrze, nie jest taka głupia na jaką wygląda i sporo się nauczyła. Tylko czy na pewno już po Warlowie? Za łatwo by było. Przecież musi też odegrać jakąś rolę w pokonaniu Lilith
- Bill jednak nie uzyska syntetycznej krwi wróżki. Dostał mało czasu, ale końcówka odcinka to wynagrodziła - Jessica wyssała córeczki Andyego. Wow, tego się nie spodziewałem!
- sceny z Erykiem też nie odstawały od reszty. Może i nie było wiele akcji, ale i tak przyjemne w oglądaniu i miały kilka niezłych momentów. Przemieniona córka Burella to kolejne zaskoczenie odcinka. Szkoda tylko, że nie została przy swoim stwórcy. Chciałbym żeby przeżyła jeszcze kilka następnych odcinków

OCENA 4.5/6


Under the Dome S01E02 The Fire
- no niestety samego siebie nie oszukam. Chciałem żeby mi się ten serial podobał, ale nie chcę mi się do niego wracać. Już do tego odcinka musiałem się zmuszać mimo, że pilot mnie nie zniechęcił, teraz nie mam po prostu ochoty na więcej
- nie wiem jakoś dziwnie się to ogląda, wszystko wygląda takie irracjonalne i sztuczne. Tytułowy pożar to jakaś farsa. Na początku myślałem, że to celowy zabieg pastora bo po co innego podpalać dokumenty i wrzucać je do plastikowego kosza na śmieci i podsuwać pod firankę? A potem on zdziwiony i zaczął to gasić! Sam dom zajął się momentalnie jakby był benzyną oblany. Irytujące jest to, że pastor się nie wydostał, a nie nie zginął mimo że minęło mnóstwo czasu zanim ktoś zauważył dym, powiadomiono wszystkich i zaczęto organizować akcję ratunkowo. I czy tylko mi się wydaje dziwne, że na paradę pojechały wszystkie wozy strażackie? Kompletnie bez sensu wyglądało gaszenie. Oczywiście to Barbie musiał wpaść na ten genialny pomysł... Totalnie idiotycznie też wyglądało przemieszczanie się ognia. Nikt nie pomyślał, że samochód może się zająć?! Płotek też dziwnie długo się palił... Chociaż może to wszystko zasługa kopuły i pod nią rzeczywistość jest zaburzona...
- totalnie bezsensowne było też, że Barbie zauważył dopiero w nocy, że nie ma nieśmiertelnika. Widocznie nosi go całe życie i tak się z nim zżył, że nie zwrócił uwagi że go nie ma przez jakieś 24h...
- czy tylko mi się wydaje, że ludzie w tym miasteczku nie śpią, a i tak zadziwiająco świeżo wyglądają. Policjanta cały czas na nogach, żenujące dzieciaki z ich mapami tak samo. Cudownie też, że zapowiada się wątek romantyczny dwójki epileptyków...
- wątek zakładniczki jest głupi. Strasznie. Nawet nie mam siły się na niego wyzłośliwiać. Jednak muszę przyznać, że podobało mi się jak próbowała uciec i miała całkiem przemyślany plan
- główny wątek za to się nie rozwija. Coś tam nowego o kopule, ale nic pewnego, a i wciąż nie wiadomo co takiego Duke i Jim robili. Jeszcze jakby zamiast tego pokazali zmiany zachodzące w społeczeństwie pod wpływem kopuły, ale też nie. Barbie kupuje 3 paczki fajek bo później będą cenne. I ma rację tylko bez sensu został ten wątek poprowadzony. Bo tylko on na to wpada? Ceny w sklepie normalne jakby nic się nie stało. Ludzie powinni od razu masowo gromadzić towary i wpaść w panikę, a nie dzień jak co dzień. A nie, dzieciaki nie poszły do szkoły...
- pokazane zostało za to szaleństwo ogarniające funkcjonariusza. I ciesze się z tego bo chciałem to zobaczyć, ale jakoś po łebkach zostało to przedstawione. Powinno się go dłużej pokazać, zmiany w nim zachodzące i motywację, ale nic z tego. Za prosto i za szybko.
- kolejna głupia scena która zapadła mi w pamięci to ta w siedzibie radia. DJ się nie zgadza by dopuścić dziennikarkę do głosu, drze się na nią i mówi, że nie ma prawa, a potem zrezygnowany daje za wygraną. A co nie może wyłączyć mikrofony? 

OCENA 2.5/6

Obejrzane odcinki - 12
Najlepszy odcinek - The Shield 1x6
Najgorszy odcinek - Under the Dome 1x2

niedziela, 7 lipca 2013

Serialowe podsumowanie tygodnia #40 [01.07.2013 - 07.07.2013]

Nie wiele potrzeba by jakiś serial kupił mnie od samego początku. Tak było w przypadku The Shield. Wystarczyło tylko pokazać w brutalny sposób świat policji i zarysować grupkę złożonych postaci, a ja już w serialu się zakochałem. I to zaledwie po trzech odcinkach. Chcę więcej i ciesze się, że jest aż siedem sezonów. Czuję, że serial wbije się do mojego prywatnego TOP5 i zrobi tam niezłe zamieszanie.

Wbrew temu co pisałem ostatnio nie widziałem jeszcze głośnych premier zeszłego tygodnia. Ray Donovan, Dexter i Luther dalej czekają bo jak zwykle mam pewne opory (związane z obawami) z zaczynaniem nowego sezonu. Zamiast tego ciągnę nadrabianie średnich pozycji. Copper i Dead Like Me nie zachwycają tak jak na początku, a Suburgatory wciąż jest mało śmieszne mimo, że ma swoje momenty. Dobrze, że przynajmniej True Blood zapewnia mi porcję czystej rozrywki. Tak wiem, to jest już absurdalne to co się tam dzieje, ale ja kupuje taką konwencję. Pozytywnie zaskoczył mnie przedostatni odcinek Defiance i coraz bardziej nie wiem co myśleć o tym serialu. Chyba ostatecznie jestem na tak, ale polecić się go nie odważę.  


SPOILEROWO

 Copper S01E09 A Day to Give Thanks
- co za świetne aktorstwo! Szaleństwo żony Corcyego i zrezygnowanie Kevina perfekcyjnie pokazane. Wyjawienie prawdy tragiczne i bolesne. Świetnie pomyślane i odciśnie piętno na bohaterze. Szkoda tylko, że nie przekonuje mnie tyle razy widziany wątek romansu żony z najlepszym przyjacielem... Dobrze, że przynajmniej klimacik XIX wiecznego NY sprawia, że jest to strawne
- dziwnie się ogląda Eve i Annie pomagającą żonie Kevina.Trochę to nie na miejscu
- wątek spiskowy dalej jest kontynuowany, tego się akurat nie spodziewałem. I jeszcze starszy Morehouse został w to wszystko wplątany, ciekaw jestem jak to dalej będzie wyglądać i czy na koniec będą fajerwerki
- Kevin postawił się swojemu szefowi i w sumie dużo w tym racji co powiedział. Jakie konsekwencje? Ja widzę dwie drogi - awans albo wyrzucenie

OCENA 4/6

Dead Like Me S01E10 Business Unfinished
-  dobry odcinek pogłębiający przedstawienie większości postaci. Dużo czasu dostała Daisy i jej szwindel. Nie pierwszy i zapewne nie ostatni. Coraz bardziej lubię tą postrzeloną bohaterkę i jej relację z Masonem (który był boski jak straszył podczas seansu)
- podobały mi się sceny z George w biurze i jej monolog o nieskończonej liście rzeczy do zrobienia. Znowu wygłoszenie truizmu, ale czasem tego brakuje w ówczesnej telewizji
- wątek Roxy był chyba najlepszy. Pokazano jej tragiczną śmierć i żałobę w rocznice swojej śmierci. Bardzo przyjemna scena z Rubem i palenie pamiątek, które przypominały jej o przeszłości
- ciesze się, że dużo było scen z charakterystycznym montażem dla tego serialu - przyśpieszenia i zoomy oraz rwane ujęcia, szczególnie fajnie wyszło to podczas zabójstwa Roxy

OCENA 4/6
 

Dark Shadows - Beginnings Episode 14/209
- coś się działo! Wprawdzie głównie rzeczy przewidywalne, ale nie można odmówić temu epizodowi kilku zalet, które niewątpliwie posiadał
- przede wszystkim wątki ponadnaturalne i dziwny David. Wprawdzie wciąż to tylko wstęp do jakiś intensywniejszych wydarzeń, ale z niecierpliwością się tego oczekuje. Sam David jest bardzo upiorny i aż strach zobaczyć jego spotkanie z Devlinem
- Victoria spotkała się z Joe i już się zapowiada na romans. I dobrze bo to trochę wprowadzi dynamiki
- Caroline coraz bardziej irytująca, ale też ma to pewien urok. Jest głupia, naiwna i nie wie czego od życia chcę. Nie chcę być zaszufladkowana, ale też boi się ruszyć do przodu. No zobaczymy jak się rozwiną jej relację z Burtem i kiedy zda sobie sprawę, że jest manipulowana

OCENA 3.5/6

Defiance S01E11 Past Is Prologue
- to był dobry odcinek. Sporo się działo i to zaskakująco dobrze pomyślanego oraz główny wątek ruszył z kopa do przodu. Finał zapowiada się obiecująco
- najbardziej ciekawi mnie ten mistyczno - technologiczny wątek Irisy. Co ona ma takiego w ciele? Co to za magiczny artefakt i skąd pochodzi? Czy jej przybycie do Defiance było przypadkiem? Czy jej wizję przyszłości pochodzą właśnie z tego urządzenia? I co takiego kombinuje pani doktor? Jej intencje są bardzo nie jasne i nie wiadomo czy kieruje się jakimś planem czy cały czas improwizuje
- wybory średnio mnie obchodzą, pierwszy czy drugi wybór będzie niósł ze sobą sporo konsekwencji dla fabuły. Podoba mi się jak został poprowadzony zamach - manipulujący Datak i Stahma zwierzająca się Kenyi by potem wyjawić jej prawdę o mężu. Postacie jednak są ciekawe, nie spodziewałem się tego po pierwszych odcinkach
- przeszłość Nolana została ujawniona, ale pewnie kryje się za tym drugie dno. Chociaż wolałbym gdyby tak nie było i na prawdę dopuścił się paru okropieństw na wojnie. Trzeba mu też przyznać, że ładnie załatwił Dataka - takie rzeczy dobrze się ogląda
- nie podobało mi się co zrobiono z Nicolet - wszyscy wiedzą, że to morderczyni, ale i tak dostaje wspaniałą stypę na której jest wspominana wielka liderka

OCENA 4/6

Suburgatory S01E11 Out in the Burbs
- Suburgatory pokazuje, że ładnie zająć trudnymi tematami, ale niestety nie umie przy tym bawić. Strasznie brakuje mi humoru w tym serialu bo już polubiłem większość bohaterów i przyzwyczaiłem do tej dziwacznej interpretacji przedmieść.
- tym razem bawiła głównie Tessa z swoimi podejrzeniami co do nowego kolegi oraz radami jakich mu udzielała. Rozmowa z nauczycielem o byciu gejem przezabawna. Szkoda tylko, że na końcu zniszczono tą historię. Lisa też zabawna jak przebrała się za chłopaka jednak w całym odcinku najlepsze było odwołanie do The Wire.
- gra pozorów i zdezorientowany George też zabawny. Erotyczne aluzje Dallas śmieszne i całkiem przyjemna końcówka tego wątku

OCENA 3.5/6

The Shield S01E01 Pilot
-  o tak, tego właśnie oczekiwałem po tym serialu! Zero kompromisów i wszystko takie brutalnie realne w naturalistycznym stylu znanym z The Wire z od czasu do czasu trzęsąca się kamerą przypominającą dokument. Do tego małe i obskurne pomieszczenia. Można się zachwycać klimatem, a to dobrze rokuje na przyszłość.
- bohaterowie sprawiają, że świat przedstawiony jest jeszcze bardziej interesujący - głównie brudni gliniarz, ale też dobrzy policjanci i detektywi. Wszystko to świetnie zagrane przez Chilkisa, Dent, Pounder. Aktorstwo jest zdumiewające, a ten odcinek to zapewne przedsmak możliwości. Nie mogę się doczeka też jak zacznie iskrzyć między bohaterami, pojawią się poważniejsze konflikty, granice zostaną przekroczone i nie będzie powrotu. To na pewno nie będzie miła historia na dobranoc
- sprawa odcinek była brutalna. Dwójka pedofilów, porwana dziewczynka i pokazanie zdegradowanego społeczeństwa.

OCENA 5.5/6

The Shield S01E02 Our Gang
- postrzelenie policjanta musiało się zakończyć czuwaniem pod szpitalem, a potem dostaliśmy patetyczny pogrzeb z płomienną mową. Jednak żeby zachować równowagę pokazano też co się działo na pogrzebie gangstera - świetny pomysł! Potem maglowanie przez Wydział Wewnętrzny i szybkie zakończenie śledztwa i podejrzenia kapitana. Podoba mi się jak jest prowadzona narracja w tym serialu. Ciekawe kto w grupie Vicka się pierwszy złamie. Shane? A może to tylko zmyłka? Zresztą zbyt prosto by było gdyby już w pierwszym sezonie zaczął robić za kreta
- sprawa odcinka bardzo fajna i żyła sobie obok głównej fabuły. Szczególnie dobrze wypadło kupowanie obrazów oraz przesłuchanie.
- bohaterowie w serialu robią się coraz ciekawsi - tym razem spor miejsca dostał Lowe i chciałbym żeby tak też było w kolejnych odcinkach.
- przy poprzednim odcinku pisałem, że serial jest podobny do The Wire, zmieniam zdanie, to takie skrzyżowanie The Wire z Sons of Anarchy

OCENA 5/6

The Shield S01E03 The Spread
- trochę słabszy odcinek. Za mało miejsca poświęcono sprawie Oddziału Specjalnego i konsekwencją pierwszego odcinka. Jednak mimo wszystko nudzić się nie można było
- sprawa z napadem na prostytutkę dziwna. Trochę śmieszna, trochę obrzydliwa, ale na pewno nie można się było nudzić. Podoba mi się, że więcej akcji jest w pokoju przesłuchań niż podczas śledztwa
- porwanie koszykarza - świetny pomysł! Szczególnie Shane nie dawał sobie z tym zbytnio rady. Jednak udało im się zarobić trochę kasy
- Lowe okazał się gejem i do tego jest nadzwyczaj religijny. Coraz lubię tą postać. I jeszcze jego partnerka - nie można się nudzić przy tym serialu.

OCENA 4/6



True Blood S06E03 You’re No Good
- odcinek przyjemny, ale tym razem bez szaleństw. Cieszy mnie bardzo, że dużo miejsca poświęcono nocnym wątkom. Sprawa z Warlowem i Bill planujący uratować wampiry. Eric/Willa to nudna para, dobrze, że w to wszystko została wplątana Pam bo dzięki temu robi się o wiele zabawniej. Świetnie, że pojawił się Newlin i Sarah - mnóstwo śmiechu dostarczyła ta para
- no niestety z wilkołakami nudno. Ci z Ligi skończyli w przewidywalny sposób, a Sam odzyskał dzieciaka, szkoda tylko, że wcale mnie to nie obchodzi. Tak jak to co stanie się z Holly i Andym...
- Jessica w przebraniu - jak zwykle cudowna. Więcej jej! 

OCENA 4/6

Obejrzane odcinki - 9
Najlepszy odcinek - The Shield 1x1
Najgorszy odcinek - Dark Shadows - Beginnings Episode 14

niedziela, 30 czerwca 2013

Serialowe podsumowanie tygodnia #39 [24.06.2013 - 30.06.2013]

To był dobry tydzień bo tak trzeba nazwać 7 dni podczas których obejrzało się dwa finału. Wprawdzie ostatni odcinek Castle zawiódł bo zabrakło emocji, ale już Person of Interest zafundowało szaloną jazdę bez trzymanki przez 40 minut. Obiecująco zapowiadają się kolejne serie tychże seriali. Wróciłem też do Coppera. Zostały mi trzy odcinki więc wypadałoby je w końcu zobaczyć. Serial ten to solidna produkcja, tak jak Hell of Wheels, ale mam z nimi problem - nie chcę mi się do nich wracać. Wydarzenia i bohaterowie nie angażują tak jak powinni przez co po finale zapewne nie wrócę już do serialu. W ostatnim tygodniu premierę miało wielce wyczekiwane Under the Dome. Było dobrze, ale tutaj też mam więcej zastrzeżeń i obaw niż nadziei na świetną produkcje. Dostrzegłem za dużo czynników które mogą pogrzebać ten dobrze zapowiadający się produkt. Oby mój pesymizm do nowych seriali ogólnodostępnej telewizji okazał się w tym miejscu nie na miejscu. 

O wiele lepiej zapowiada się przyszły tydzień. Przede wszystkim dwa wielkie powroty miłych panów - Dextera i Luthera. Ten pierwszy już za trzy miesiące pożegna się z widzami i oby był to poziom znany z sezonów 1,2 lub 4 bo w moim odczuciu te były najlepsze. Będzie ciężko o dobry finał po rozstania zazwyczaj zapewniają niedosyt. Tak pewnie będzie też w przypadku Breaking Bad, ale to akurat temat na zupełnie inną notkę... Powrót Luthera również powinien zapewnić sporo emocji tym bardziej, że wraca stara, dobra przyjaciółka. Jest na co czekać i czym się ekscytować. Dojdzie też jedna nowość do oglądania. Kolejny dżentelmen o imieniu Ray Donovan prosto od Showtime. Recenzje są nadzwyczaj pozytywne więc serial powinien na stałe zapisać się w moim kalendarzyku. Jakby tego było jeszcze mało to na przyszły tydzień mam zaplanowane trzy pierwsze odcinki The Shield. Szykuje się kawał nadzwyczaj dobrej telewizji, a jeszcze w międzyczasie trzeba wygospodarować trochę miejsca na Wimbledon.

UWAGA! PONIŻSZA NOTKA ZAWIERA SPOILERY

 Castle S05E22 Still
- zagrożenie życia Kate wyszło przednio. Oczywiście wiadome było, że nic się jej nie stanie ale sceny w mieszkaniu zamachowca i próby odnalezienia prawdy wypadły nieźle. Wszystko to były przeplatane cudownym humorystycznym przekomarzaniem się Ricka i Kate. Kto się pierwszy w kim zakochał i wyciąganie brudów z przeszłości. Flashbacki zmontowane z starych i charakterystycznych scen wyszły bardzo sentymentalnie jakby serial miał się lada dzień skończyć. Były przyjemne, ale żałuję że nie pokuszono się o jakieś nowe ujęcia nakręcone specjalnie z tej okazji. Dobrze też było zobaczyć jak bardzo zmienili się aktorzy przez te 5 lat
- końcówka z Gates trochę niespodziewana, ale tylko trochę. Oczywiście, że nie jest idiotką, ale mogła też jakoś spuentować tą całoodcinkową kłótnie

OCENA 4/6
Castle S05E23 The Human Factor
- trochę przesadzony odcinek. Rozumiem tą lekką konwencje serialu, ale co za dużo to nie zdrowo. Drony, armia, dziwni agenci, teorie spiskowe, przecieki - przesada pakować tyle rzeczy w jednym odcinku bo przez to śledztwo wyszło dość przeciętnie. Dobrze jednak że było się z czego pośmiać. Rick paplający cały czas o buncie maszyn był zabawny, tak jak Kate robiąca mu dowcip. To właśnie sceny między tą dwójką były najlepsze
- koniec trochę zaskoczył. Kate zmieniająca prace? Nie sądzę chociaż odmiana od policyjnych spraw mogłaby wyjść na plus. Tylko co na to Rick?

OCENA 3/6


Castle S05E24 Watershed
- to był finał? Lekko rozczarowujący. Brakowało emocji i napięcia między bohaterami. To nie to co w czwartym czy trzecim sezonie. Może i cliffhanger istotny i trzymający w niepewności, ale to nie jest jakaś wielka bomba, a raczej logiczna konsekwencja całego sezonu, a zwłaszcza jego drugiej połowy. Trochę się przez to rozczarowałem. Teoretycznie odpowiedź jest oczywista i Kate powie tak Rickowi bo odrzucenie jego oświadczyn by wiele zmieniło. Tak jak przyjęcie przez nią nowej pracy. Status quo powinien zostać zachowany i dalej będzie to stary dobry Castle tylko z trochę innym napięciem między głównymi bohaterami
- sama sprawa całkiem przyjemna, ale znowu, to za mało jak na finał.Trochę pogmatwane, trochę przesłuchanie i szukania nowych tropów - taki Castleowy standard.
- bardziej mnie ucieszyło, że Alexis i Martha się pojawiły bo już od dłuższego czasu ich nie było. Lubię te domowe sceny i pokazanie, że to kobiety są najmądrzejsze w tym domu. Do tego plus za powracającą kobietę od sprzętu oraz gościnny występ Mekenna Melvin czyli Alex z Chuck

OCENA 4/6

Copper S01E08 Better Times Are Coming
- dobry odcinek, kontynuacja poprzednich wątków wyszła solidnie, jednak i tak mam sporo zastrzeżeń. Największe dotyczy Morehousa. Za łatwo mu poszło. Wątek z greckim ogniem i zamachem po wygranej Lincolna dobrze się zapowiadał, ale jakoś stracił impet. Może jakby był ważniejszy i więcej miejsca by mu poświęcono odczucia byłby inne. Tak za dużo w tym wszystkim szczęścia i przypadku, a nie planowania
- śledztwo było średnie, porywczość Maguira irytowała. Jednak już sama końcówka z odnalezieniem żony przez Corcyego zaskakująca. Czyli Maguire cały czas chronił przyjaciela, ale raczej Corcky nie będzie z tego zadowolony. Annie i Eva też pewnie nie będą się z tego cieszyły, wprowadzenie żonki wniesie pewnie sporo napięcia

OCENA 4/6

Dark Shadows - Beginnings Episode 13/209
- ruszyło się trochę do przodu. Burt siedział w więzieniu za morderstwa, a Roger jakoś z tym wszystkim jest związany. Nie wiadomo co i jak, ale Burt szykuje zemstę. Czy posunąłby się do sabotowania samochodu? Czy może jest raczej z tych co wolą by ich przeciwnicy cierpieli? Wolałbym ten drugi rodzaj. Ciekawi mnie też czy Victoria coś o tym powie bo jak nie zaczną ją podejrzewać
- a właśnie Victoria - trochę się nowego dowiedziała, ale nic konkretnego. Bardziej mi się w niej podobało, że była w stanie kłamać by osiągnąć swój cel. Co jest jeszcze w stanie zrobić?
- jakie jeszcze tajemnice skrywa Matthew? Odźwierny wie pewnie najwięcej i pewnie odegra jeszcze jakąś istotną rolę

OCENA 2.5/6

Dead Like Me S01E09 Sunday Mornings
- tym razem sporo miejsca dostał ojciec George i pokazane jest, że każdy na swój sposób przeżywa żałobę, a miłość jest nawet jak nie wypowiedziane. Czasem zmieniamy się my, a nie świat który nas otacza, ale to na niego wszystko zwalamy. Podoba mi się w tym serialu, że można się doszukiwać drugiego dna mimo, że cały czas jest poświęcony jednej tematyce. Końcówka trochę pesymistyczna, ale pasująca do serialu, powiedziałbym nawet że przewidywalna
- Roxy wróciła! I jakie zabawne sceny miała. Nie wytrzymała nerwowo i wyciągnęła gościowy dusze po czym dostał on objawienie - cudowny wątek. Jednak najlepsze w odcinku i tak było to jak George powiedziała, że Saul to jej ojczym, a Roxy matka.
- Mason też był świetny. Kilka niezłych scen jak był zakochany, ale przeszedł samego siebie zakładając garniak. Widać też, że coraz bardziej iskrzy między nim, a Daisy

OCENA 4/6

Defiance S01E10 The Bride Wore Black
- to mnie zaskoczyli w tym odcinku! Burmistrz Nickolett okazała się Indoegenem i morderczynią za razem po czym sama została zabita. Lubię takie zwroty akcji i oby w przyszłości było ich więcej. Teraz tylko czekać aż nasz dzielny stróż trafi na ślad pani doktor i złotego artefaktu
- poprowadzenie śledztwa i flashbacki też na plus. Dowiedzieliśmy się trochę nowego o postaciach i do tego ich wypowiedzi były na tyle dwuznaczne by skomplikować śledztwo
- sam ślub wyszedł dobrze widać, że twórcy serialu mają sporo pomysłów by przedstawić obce rasy. Całkiem klimatyczna ceremonie wynagrodziła mi to że młodzi średnio mnie interesują.

OCENA 4/6

Person of Interest S02E19 Trojan Horse
-  Shaw się pojawiła! Szkoda tylko, że zaledwie na moment. Jednak i tak skradła ten odcinek. Nie mogę się doczekać co ciekawego się stanie gdy dorwie się do Root. Poza tym przydałaby się jej pomoc bo stawka jest coraz większa. Chińska organizacja i cyber terroryzm. Dzieję się. Znowu też w wątku odcinka była firma informatyczna i znowu Harold z Johnem zdobyli przyjaciela. Czyżby to budowanie podwalin pod coś większego, a ci geniusze informatyczni mieliby powrócić by pomóc np. w przywróceniu Maszyny?
- Cal nie żyję, a mnie to nie rusza. Wątek HR lekko poszedł do przodu, ale i tak wciąż daleko mu do końca. Pewnie jeszcze przed finałem pokomplikuje się sytuacja Fusco, a teraz Carter będzie pragnęła zemsty. Szkoda tylko, że średnio mnie to obchodzi

OCENA 4/6

Person of Interest S02E20 In Extremis
- sprawa odcinka nudna acz niespodziewana. Kto by pomyślał żeby już na samym początku zatruć numer, a potem szukać jego mordercy. Dobry pomysł i jeszcze wynikał z tego co dzieje się w okół Maszyny.
- Fusco się wywinął. Ledwo. Tylko, że Carter musiała mu pomóc. Jednak może teraz ta dwójka przyczyni się do zamknięcia HR? Najwyższa pora

OCENA 3/6

Person of Interest S02E21 Zero Day
- Maszyna zyskuje samoświadomość? To jest doprawdy ciekawe. Oczekuje, że w finale wydarzy się coś szokującego co zmieni trochę reguły rządzące serialem.
- sceny Root/Finch jak zwykle świetne, nigdy nie wiadomo czego się można spodziewać z powodu jej nieobliczalności. Jakby tego było mało wprowadzono też w to wszystko Grace. Jestem pod wrażeniem jak serial żongluje wątkami i sprawnie opowiada historię
- pojawiła się Shaw! Świetna scena z wyciąganiem Johna z komisariatu. Nie można jej nie lubić. Marzy mi się jej spotkanie z Zoe Morgan, ale na razie trochę na to za wcześnie
- Carter została wrobiona w zabójstwo przez HR. Czyli jeszcze za wcześnie na koniec tego wątku...

OCENA 4.5/6

Person of Interest S02E22 God Mode
- koniec sezonu, pozostaje tylko żałować, że tak szybko. Akcja była fenomenalna, nie dało się nudzić, cały czas się działo coś. Jakiś żarcik, jakieś strzelanie czy pościgi. Było całkiem efektownie i oto miało chodzić. Szczególnie super wyszedł god mode. Maszyna dająca instrukcję bohaterom. To trochę oszukiwanie, ale co tam. Działało
- cliffhanger mocny - Maszyna uzyskuje samoświadomość i zmienia swoją lokalizację. Teraz nawet nie będzie się rebootowała i będzie cały czas zmieniała. Aż się boję czego można się spodziewać bo ostateczny może się zrobić zła. Zabezpieczenia to jedno, ale przecież ona cały czas się rozwija. I po co dzwoniłaby do Root? Co takiego ma jej do przekazania? Pozostaje też wątek Decimy. Na pewno nie odpuszczą tak łatwo.
- scena w pustym magazynie świetna. Miała być Maszyny były pustki. Okazało się też, że jednak nie znamy szefa tej agencji od neutralizowania aktów terroru, a jest nią kobieta. Kolejna silna kobieca postać w tym serialu. Już nie mogę się doczekać żeby ją poznać i zobaczyć jaka aktorka się w nią wcieli
- Carter zaszalała - uwolniła Eliasa i postrzeliła glinę żeby tego dokonać. Zupełnie poza regułami co zupełnie do niej nie podobne. Ciekawe co się z nią stanie w przyszłym sezonie. Trochę tylko średnio, że wątek HR dalej będzie kontynuowany

OCENA 5/6

Suburgatory S01E09 Driving Miss Dalia
-przyjemny odcinek, momentami zabawne i to w sumie tyle co o nim można powiedzieć najważniejszego
- przygody Tess z Dalią śmieszne, szczególnie spotkanie w szkole, albo pod koniec odcinka u Dalli w domu, ale sam wątek romantyczny nudnie się zapowiada. Dobrze jednak, że jest jakiś motyw przewodni na horyzoncie
- George w klubie wypadł ok, jednak jak zwykle w tym seriale niektóre sceny mocno przesadzone przez co już nie zabawne.

OCENA 3/6

True Blood S06E02 The Sun
- nie mam może wiele do powiedzenie o odcinku, ale dobrze się bawiłem. Momentami było tak zabawnie głupio, że humor się od razu poprawił. Choćby Eryk przebrany za dziennikarza czy Jason uważający się za wróżkowego księcia. Cudowne sceny. Fabularnie też nie najgorzej - ludzie się zbroją, są w stanie walczyć z wampirami, ale jeszcze nie znają ich wszystkich sekretów. Zapowiada się dobry wątek na ten sezon. Jest jeszcze Billith z misją ratowania wampirów. Tylko jaki jest prawdziwy cel i plan wobec ludzi? Mam nadzieje, że te dwa wątki zgrabnie się połączą
- u Sooki nudno. Poznała jakiegoś Bena i zapowiada się kolejny wątek romansowy mimo, że mówi ona że nic z tego. Wiadomo przecież jak to się skończy. O wiele bardziej podoba mi się wątek Warlowa i rodzinny status Sooki. Wróżkowa księżniczka. Ciekawe czy np. w następnym sezonie jakoś ta wojna w wróżkowym wymiarze na nią wpłynie. Najwyższy czas powrócić do tego wątku
- u Terrego, Andyego i Sama nudy. Już dawno te postacie przestały być interesujące. Chociaż pomysł z ujawnieniem się zmiennych jest dobry

OCENA 4/6

Under the Dome S01E01 Pilot
 - odcinek dobry, będę oglądał dalej, ale nie mam zamiaru zachwycać się i rozpowiadać jaki to cudowny serial. I bardzo dobrze bo ostatnio mam tak, że im mniej spodoba mi się pilot tym później jest lepiej. Oby w tym przypadku było tak samo. Jednak będzie o to ciężko bo to w końcu CBS i serial letni. Niby coś się zmienia na rynku telewizyjnym, jest zapowiedź rewolucji w tv, ale jeszcze nie oznacza to, że po dobrym pilocie nie będzie gorzej poza tym już mam kilka zastrzeżeń - wątki miłosne i irytujące nastolatki. Boję się, że na tym wątku ten serial polegnie i mnie za nudzi. sami bohaterowie jak na razie do mnie zbytnio nie przemawiają, ale daje im czasu, optymistyczne jest to że wcielają się w nich znane twarze. Może będzie potem iskrzyć i lepiej zostaną poprowadzone. Chociaż ich przedstawienie wyszło całkiem strawnie 
- najlepsza w tym wszystkim jest tajemnica. Pytanie numer jeden to czym jest ta kopuła. I szczerze mówiąc nie chciałbym dostać na nie odpowiedzi zbyt szybko. Bardziej jestem zainteresowany wątkami w okół tego - o co chodzi z nawiedzeniami? Spadające różowe gwiazdy? Czyżby na terenie USA powstało więcej kopuł? A jeśli nie to co to oznacza? Ciekawe jest również o co chodzi z propanem i czy władza miasteczka wie więcej niż mówi o kopule czy może to jakaś inna tajemnica
- w przyszłości chciałbym zobaczyć jakieś zamieszki w mieście, niepokoje społeczne, załamanie się ekonomii, brak zapasów, tworzenie się gangów i porzucenie większości zasad moralnych. Oby to nie były pobożne życzenia

OCENA 4/6


Obejrzane odcinki - 14
Najlepszy odcinek - Person of Interest 2x22
Najgorszy odcinek -  Dark Shadows - Beginnings Episode 13

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Serialowe podsumowanie tygodnia #38 [17.06.2013 - 23.06.2013]

SPOILERY


Castle S05E21 The Squab and the Quail
- Rick grający na PS3 w Skyhawka i ignorujący Kate na początku odcinka był cudowny. I ta chwila zawahania jak postawił konsolę nad nią. Dzięki temu w odcinku wywiązało się  sporo komediowych sytuacji  - zazdrosny Rick i flirtujący z Kate Voughn. Odcinek się udał. Do tego jeszcze pojawiła się sprawa zaręczyn i przyszłości związku.
- wątek odcinka z mordercą na wolności średnio wyszedł, bardziej wątki skupiły się na bohaterach. Gdyby nie to pewnie pościg za kimś takim byłby bardziej emocjonujący. I jeszcze moje wrodzone czepialstwo - czemu Kate nie zasłoniła okien?! Niby taka dobra pani detektyw, a nie pomyślała, że ktoś może próbować go zabić ze snajperki
- Rick starający się rozwiązać sprawę i poganiający chłopaków był świetny.

OCENA 4/6
 
Dark Shadows - Beginnings Episode 12/209 
- oczywiście, że nie doszło do spotkania Rogera z Burtem. Nie zdziwiłbym się gdyby na początku następnego odcinka wcale nie wszedł do pokoju tylko wyszedł z domu, ale już taka specyfika telenoweli
- rozmowa o duchach i historia Widow Hill - bardzo klimatyczne, więcej takich rzeczy poproszę. Do tego po raz kolejny namawia się Victorię do opuszczenia Collinsport i jest zapowiedź wojny, która przyniesie ofiary. Czekam na kolejny stopień intrygi!
- ojciec Maggie, chcę uciec, ale nie może. Wygląda na najsłabsze ogniowo i to pewnie on poinformuje o przeszłości. Tylko kiedy?
- mam nadzieje, że rozwiązanie pojedynku Rogera i Burta nie będzie banalne. Chciałbym żeby dalej się okazało, że ta dwójka to wyjątkowo godne pożałowania typy, a niewinni (Victoria, Caroline) zostali wplątani w wojnę między nimi, która ich zmieni

OCENA 2.5/6

Dead Like Me S01E08 A Cook
- Saul jako kucharz! Chyba najlepsze sceny w odcinku. Zabawne i takie życiowe. Łatwo kogoś krytykować jak się nie zna całego procesu. Bardzo mi się to podobało. Tak jak to, że kucharz został by przekazać swoje dziedzictwo. Super też było jak Saul mówił ze szkockim akcentem.
- Georgie z psem! Niektóre śmieszne sceny, ale jej brak zdania jest miejscami zbyt denerwujący jak dała się przekonać Daisy. Jednak scena z Masonem w jacuzzi cudowna. Dolores irytująco przerysowana. Nie mogę się do niej przekonać
- historia z zwierzątkami cudowna. Szczególnie jak pokazywano przeszłość. Trochę bez sensu tylko to, że oddała psa rodzinie.
- podobała mi się rozmowa Daisy i George o tym kiedy ludzie są za starzy na śmierć i czy lepiej byłoby gdyby byli młodsi. O za takie coś lubię serial. Brakowało tylko w tym odcinku naprawdę śmiesznych scen śmierci, ale może chodziło by pokazać takie normalne
- dalej brak Roxi, szkoda.

OCENA 3.5/6

Defiance S01E08 I Just Wasn't Made for These Times
- gdyby nie ta łzawa końcówka stwierdziłbym, że odcinek bardzo dobry. Tak bez tego bardzo. Przesadzono z słodyczą na końcu przez co cały wydźwięk był zbyt pozytywny. Już lepiej jakby zostawiono końcówkę kwestii interpretacji. Te sceny z Amandą też denerwujące. Za dużo wątków miłosnych, za mało napięcia seksualnego
- wątek z kosmonautą zamienionym w maszynę do zabijania świetny. I niespodziewany! Serial znowu udowodnił, że całkiem nieźle można się przy nim bawić. Do tego sporo elementów humorystycznych - świetne było jak rozmawiali o Zmierzchu. Jednak bardziej podobały mi się wątki dramatyczne - zatracanie własnej osobowości i przemowa w jaskini o niepoddawaniu się. Tylko to zakończenie...
- cliffhanger chamski, a szkoda. Już tak blisko było żeby nasza pani doktor trochę zdradziła ze swojej przeszłości, a tak mamy epidemię. Ciekawe czy sprowadził ją astronauta. A może to skryty atak Republiki Ziemi? Coraz ciekawszy nam się robi ten konflikt.
- trzeba zapamiętać żeby po sezonie ściągnąć sountrack bo praktycznie co odcinek jestem zaskakiwany dobrą nutą

OCENA 4/6

Defiance S01E09 If I Ever Leave This World Alive
- serio? Plan byłej burmistrz to zniszczenie świata? Fabuła jak z lat 80/90... Jednak mimo wszystko niezły twist z tym, że pani doktor z nią współpracuje. To że ma dużo na sumieniu było do przewidzenia, ale myślałem że będzie to raczej historia odkupienia, a nie robienia jeszcze gorszych rzeczy. Dobrze to mi się podoba. Może też ten wątek pójdzie mocno do przodu skoro Nicolett ma złote kółko
- wątek zarazy nudny - wiadome było ze nikt szczególny nie umrze. Choroba Nolana też nie potrzebne. Ciekawszy był obóz dla Iratian. O co chodzi w ich konflikcie z Castianami? Liczę, że ten wątek kryje całkiem niezłą historię
- słabiej wypada zapowiadany pojedynek na burmistrza oraz poszukiwanie matki i zbliżający się ślub. Ciężko będzie to przetrwać. Jednak jeśli będą takie zaskoczenia jak śmierć Connora to dam radę

OCENA 3.5/6

Hannibal S01E12 Releves
- wyjaśniły się motywy Hannibala - ciekawość. Żaden zawiły i wielopoziomowy plan mający na celu coś osiągnąć tylko zwykła ludzka czy może raczej naukowa ciekawość. By zbadać skutki pewnych anomalii. I jak tu go nie lubić? Nie zdziwiłbym się gdyby nie istniało nic takiego jak przyjaźń z Willem tylko chęć zobaczenia co się z nim stanie. Tak samo jak przebywa ze swoim psychiatrą by zobaczyć jak na niego reaguję i czy będzie w stanie go rozszyfrować.
- Abigail schodzi ze sceny, zostanie na pewno zabita przez Lectera, ale spełniła swoją rolę - wyzwoliła reakcję łańcuchową. Will został podejrzanym i stracił wiele w oczach Jacka. Odsuniętą wszystko podejrzenia od Hannibala. Przynajmniej na razie. Bo coś mi się wydaje, że następny sezon to będzie powolne odkrywanie prawdy tylko w jakim momencie będzie wtedy Will? W więzieniu czy może zupełnie szalony albo może na regeneracji bo przeżyciach z finału?

OCENA 5/6

Hannibal S01E13 Savoureux
-i koniec, po sezonie, jestem rozczarowany, że to już koniec bo Hannibal demonstruje jak powinno się oglądać seriale czyli w pełnym napięciu i skupieniu żeby wiele nie przegapić i delektować się każdym drobiazgiem.
- Hannibal perfekcyjnie zrealizował swój plan - odsunął od siebie wszystkie podejrzenia i wsadził Willa za kratki. Tylko czy na pewno? Will może i siedzi w zakładzie, ale wciąż jest groźny i całkiem możliwe, że pamięta co się działo. Jest też Alana, nie zdziwiłbym się gdyby po tym teście z zegarek zaczęła go podejżewać. Samo finałowe starcie Hannibala i Willa niesamowicie emocjonujące - powolne dochodzenie do prawdy i w końcu objawienie z którym nic nie można zrobić. Do tego ta symbolika łosia przewijająca się przez cały sezon miała zwieńczenie w finale, cieszyły też odwołania do poprzednich odcinków (jednak bawienie się przynętami Willa przez Hannibala nie było wcale tak bezcelowe! )
- wciąż też zostało kilka pytań bez odpowiedzi - co dokładnie wie doktor Bourdet? I dlaczego Hannibal wciąż przed nią tak perfekcyjnie gra? Nie wiadomo też co z Abigail - strata ucha to nie wiele, może wciąż gdzieś żyć i przydać się na później. Chociaż to akurat byłoby nieodpowiedzialne

OCENA 4.5/6

Hell on Wheels S02E09 Blood Moon & S02E10 Blood Moon Rising
- jako, że dwa odcinki wyemitowano po sobie nie będę rozbijał tego i pisał o każdym z osobna. Zresztą i tak nie mam wiele do powiedzenie
- co najważniejsze po tym odcinku kończę oglądanie Hell on Wheels, a przynajmniej to na bieżąco, chyba lepiej będzie więcej odcinków z rzędu. Jednak głównym powodem jest uszczuplenie obsady o dwie ciekawe postacie - Toola i Lily. Bardzo je lubiłem i idealnie pasowały do tego serialu i miasteczka. On miał problemy z żoną, odkupił grzechy i starał się być dobrym człowiekiem i pracownikiem. Ona za to była kobietą po przejściach, próbującą coś osiągnąć w tym męskim świecie, poniżana, ale gotowa do poświęceń by osiągnąć cel. No i stanowiła interesującą parę z Callumem, a ja się zdążyłem do niej przyzwyczaić i polubić. Pozbycie się jej z serialu to ogromna strata.
- najgorsze jest to, że zostawiono wątki które średnio mnie interesują - kłótnie braci Irlandczyków, wątek Lily i Seana, wątek miłosny Avy i Fergusona oraz Duranta i jego żonkę. Jako dodatki to nawet przyjemne elementy, ale za dużo poświęca się im miejsca, a też za mało by poczuć że oddziałują na całe miasteczko, a nie tylko na swój mały światek. Wyjątek jest Durant, ale jego coraz bardzie nienawidzę, a jego żona działa mi na nerwy. Niech gnije w więzieniu 
- podobała mi się końcówka, a w szczególności śmierć Szweda. Kolejna postać z obsady odchodzi, ale po nim nie będę płakał. Już dawno się go powinno pozbyć. Sposób w jaki to ukazano idealny - Bohannon nawet nie miał swojej zemsty, kolejna jego wybranka zginęła, a on nie mógł jej pomścić. Trochę ciężko będzie mu się przekonać do kolejnego związku. Ciekawe za to się zapowiada on jako kierownik. Marzenie Lily się spełniło, ale nie tak jakby tego chciała
- sam odcinek dobrze zrealizowany - od strony technicznej najwyższa półka - westernowa muzyka, uwielbiana przeze mnie zbliżenia i statyczna kamera. Do tego dobrze zrealizowane futurospekcję i widowiskowe (chociaż widać ograniczenia budżetowe) starcie z Indianami.

OCENA 4/6

Person of Interest S02E11 2-Pi-R
-  co za sprawa tygodnia! Na prawdę mnie wciągnęła i miała kilka niezłych zwrotów akcji. Do tego przy swojej niezwykłości nie wydawało się, że jest naciągana. Poza tym lubię takie motywy - geniusz w szkole, ponadprzeciętny nauczyciel i wątki informatyczne. Dramat na końcu zupełnie niespodziewany. Mam nadzieje, że Caleb jeszcze powróci kiedyś bo pasuje do konwencji tego serialu.
- odcinek nawet nie stracił na braku Reesa. Przesiedział w więzieniu, Carter mu pomagała, ale nic z tego nie wyszło. I dobrze bo znaczy to, że następny epizod będzie się skupiał na nim i jeszcze Sam będzie go przesłuchiwała. Robi się interesująco

OCENA 5/6

Person of Interest S02E12 Prisoner's Dilemma
- końcówka odcinka to proste wyjście z sytuacji, którego można się było spodziewać - Donelly nie żyję. Tylko, że nie spodziewałem się, że odpowie za to była partnerka Johna. I niezmiernie się z tego ciesze, że wróciła. W ogóle to odcinek powrotów. Tyle znanych twarzy się przewinęło i trzeba się cieszyć, że tak zgrabnie została poprowadzona intryga. Szczególnie miłe było spotkanie z Eliasem w więzieniu
- tworzenie fałszywego życia i sceny przesłuchań - świetne sceny, emocjonujące i perfekcyjnie zagrane. Żałuję, że tyle odkładałem oglądanie serialu
- wątek Fusco z Karoliną Kurkovą to świetny komediowy przerywnik.

OCENA 5/6

Person of Interest S02E13 Dead Reckoning
-  wow, kolejny doskonały odcinek. Jedyny minus to pozbycie się Kary. Co za szkoda, tak bardzo ją lubiłem. Jednak nie ma co płakać bo się może jeszcze pojawić w flashbackach. Podomykano też sporo wątków - FBI, pogoni za człowiekiem w garniturze, Karen, Snowa. I całkiem zgrabnie otworzono nowe. Co się stanie za 5 miesięcy? Kto był pracodawcą Karen? Co zrobił Finch? Sporo tego i wszystko trzyma się kupy, a stawka rośnie.
- sam odcinek był niezwykle dynamiczny, cały czas jakieś strzelanie i wybuchy oraz życie na krawędzi. I za to lubię ten serial.

OCENA 5/6

Person of Interest S02E14 One Percent
-  tak jak podejrzewałem - nie będą wiecznie ciągnąć głównych wątków i w końcu pojawił się zapychacz. Tylko, że był on bardzo solidny i przyjemnie się go oglądało. Nie przeszkadzało to wcale. I znowu poruszał wątki komputerowo internetowe oraz pojawiła się postać, która może w przyszłości powrócić. Sporo ich w tym serialu, ale to tylko podkreśla jak dobre są te pojedyncze odcinki. Ekscentryczny miliarder wypadł całkiem nieźle, szczególnie jak zaczął się interesować Finchem i Johnem. No i przyjemnie się oglądało jego rozmowy z ochroniarzem. Znowu też było kilka niezłych zwrotów akcji.
- serial nie byłby jednak sobą gdyby nie ruszył kilku starych wątków - Carter tropi mordercę policjantów, a w tle flashbacki z Ingranem. Czyżby ten ostatni miał poprzedzać moment jego śmierci?

OCENA 4/6

Person of Interest S02E15 Booked Solid
- przyjemny odcinek. Zapychacz ale bardzo przyjemny. Odcinek w hotelu, poznawanie brudnych sekretów i w końcu ujawnienie międzynarodowego skandalu. Dobrze pomyślane i wciągające. Fabuła poprowadzono wzorowo. Do tego miło patrzyło się na Mia Maestro. Jednak największy plus i tak za powrót Zoe Morgan. Uwielbiam ją i tyle, świetnie pasuje do Johna. Ich spotkanie w windzie było wzorowo pokazane.
- Carter w FBI? To by było dobre, szkoda że przy tym nie zostano, ale może później. Walka z hirstem była dosyć średnia i myślałem, że ten wątek do niczego nie poprowadzi, ale zaszokowany zostałem na samym końcu - Root się pojawiła! I pracuję jeszcze jako asystentka obecnie głównego przeciwnika Johna. O jak ja się cieszę z tego powodu i czekam na jej kolejne mordercze machinację
- blue screen podczas widoku z kamery - co to takiego? Czyżby działanie Karen przynosiło rezultaty?

OCENA 4/6

Person of Interest S02E16 Relevance
- co za odcinek! Cudowny! Ten serial wysoko ustawiał sobie poprzeczkę jeśli chodzi o jakoś odcinek i tym epizodem ją jeszcze raz przesunął. Fenomenalny pomysł i jeszcze lepsze wykonanie. Przedstawienie nowej postaci i poświęcenie jej całego odcinka to ryzykowny pomysł, ale się opłaciło bo Shaw można polubić od pierwszej sceny, a potem stosunek do niej przeradza się w miłość. Taki żeński John tylko bardziej bezwzględna i zajmująca się istotnymi numerami. I jeszcze ostatnie sceny z jej udziałem! Czekam na jej kolejne pojawienie się jej występy są brawurowe. Ten odcinek był niesamowicie intensywny i pełen akcji i nie wiadomo kiedy zleciała całość.
- jakby tego było mało jeszcze w to wszystko wmieszała się Root. Jest przerażająca i za to ją uwielbiam. Tylko czekać na jej ponowny występ

OCENA 6/6

Person of Interest S02E17 Proteus
- zapychacz i to nudny. Lubię tego typu odcinki z zamknięciem w pewnym miejscu i poszukiwaniem mordercy, ale tutaj wyszło to dość przeciętnie, a do tego wybrano najłatwiejsze rozwiązanie - mordercą okazał się agent FBI. Kilka fajnych scen się trafiło, ale ogólnie było nudnawe
- niestety nie ruszono też żadnych z pobocznych wątków. No może tylko chłopaka Carter, ale tego akurat nie lubię. Liczę, że następnym razem będzie lepiej

OCENA 3/6

Person of Interest S02E18 All In
- no niestety znowu zapychacz. Historyjka lekka, przyjemne, z momentami, ale ogólnie nie warta zapamiętania. Miło jednak, że pojawił się Leon szczególnie pierwsza scena z nim była niezła, a potem jak opłakiwał Candy. Coraz bardziej go lubię i takie epizodyczne występy pasują
- zbliża się koniec sezonu i coraz więcej miejsca dostaje HR, niedobrze bo średnio to lubię. Jednak może zakończą ten wątek? W sumie najwyższy czas na to. Śmierci Szymańskiego szkoda, ale teraz Carter zacznie zadawać niewygodne pytania.

OCENA 3/6

Suburgatory S01E09 The Nutcracker
- takie to sobie. Nic specjalnego I mało śmieszne, a przeczuwałem to już po samym początku. Zerwanie z Zoe przez Internet? Żenujące. I jeszcze wykorzystanie swojej córki jako wymówki. Co dziwne, Tessa nie miała nic przeciwko.
- przyjęcie też takie sobie. Nauczyciel denerwujący, a Noaha chyba nie lubię. Sceny z Lisą takie sobie. Jedynie dobre było jak nauczycielka się załamała po pocałunku Georga z Dallas. Szkoda też że już skończył się wątek z Zoe. Po poprzednim odcinku myślałem, że będzie to coś dłuższego

OCENA 3/6

True Blood S06E01 Who Are You, Really?
- wampiry wróciły! Od jakiegoś czasu nie oczekuję wiele po tym serialu i dobrze się bawię. Jak na produkcję typowo rozrywkową z przymrożeniem oka dobrze się spisuję. I taki też był ten odcinek. Wybuchowy na początku, dużo akcji, spięcia w grupie, trochę żartów, dramatów i rozczarowań. I świetnie się to oglądało. Jason głupi jak zwykle, Nora waleczna, a Pam z Tarą są świetne. Sookie i Eryk tylko bez wyrazu, ale i tak jak się ich ogląda nie można wiele zarzucić
- Bill wrócił? Kim on jest teraz? Czy to tylko gra czy może chwila wolności? Czy jest opętany przez Lilith czy zmienił się na dobre? Ma jakiś wielki masterplan czy będzie cały sezon improwizował. Pytań jest dużo i czekam by się dowiedzieć jak to się rozwinie
- Warlow się pojawił we własnej osobie! Takie miałem przeczucie, że to on jak Jason wsiadał do niego do samochodu. Wyjaśniło się też kim jest - jednym z pierwszych wampirów. To się narobiło złych w tym sezonie. Billith i Warlow. Krew się poleję
- wątki Andyego i Alcide nudne. Chociaż te małe dziewczynki na końcu przerażające. Słabiutkie były też sceny z Samem. Dobrze, że przynajmniej Luna nie żyję bo to jedna postać mniej. Ciekaw jestem jak świat zareaguje na zmiennokształtnych

OCENA 4/6

Zero Hour S01E04 Chain
-  tyle debilizmów, głupot, nielogiczności i niespójności fabularnych co było w tym odcinki to głowa mała. Nawet mi się ich nie chcę wymieniać wszystkich. Mój faworyt to Vincent, który po postrzeleniu w Indiach znalazł się w USA. Spoko, to nie problem przelecieć samolotem taki kawał. W ogóle jakoś dziwnie działa w tym serialu czasoprzestrzeń i czas mija wtedy gdy twórcą to pasuje. Kolejne zagadki i twisty fabularne żałosne, a jakbym chciał to co scenę mógłbym się do czegoś przyczepić. W ogóle nie zdziwiło mnie też, że Layla okazała się zła i coś kombinuje. A to że wszystko jest ze sobą w tak naiwny sposób powiązane to tylko mały szczegół. Padłem też jak dowiedziałem się co jest w skrzynce - krzyż na którym zginął Jezus. Nieprawdopodobne. I jeszcze posiada on boskie moce. Aż się boję pomyśleć co będzie dalej
- niemiecki akcent w retrospekcjach jest wyjątkowo żałosny...

OCENA 2/6


Obejrzane odcinki - 19
Najlepszy odcinek - Person of Interest 2x16
Najgorszy odcinek - Zero Hour 1x4