Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Following. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Following. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 maja 2017

Serialowe podsumowanie tygodnia #231 [15.05.2017 - 21.05.2017]

SPOILERY

American Gods S01E03 Head Full of Snow
Nie potrafię polubić American Gods tak bardzo jakbym chciał. Zachwycam się stroną wizualną i grą aktorów, czasem śmieję, a innym razem myślę nad wypowiadanymi słowami. Brakuje mi tylko historii. Ten odcinek to bardzo ładna seria widokówek. Kilka mikropowieści nie wnoszących wiele do głównej historii. Może to i rozstawianie szachów, ale bardzo nudne. Serial w niemiły sposób igra z widzem próbując za dużo opowiedzieć przez co całość jest zbyt rozwodniona. Złapałem klimat w pierwszym odcinku, teraz chcę się wgryźć w mięsko. Nie muszę poznawać całego panteon upadłych bogów żyjących w Ameryce. Wolę więcej o Cieniu i Wotanie. Ich chemia jest niesamowita i powinno właśnie tego być więcej. Mam też problem z ważnością opowiadanej historii. Stawka gdzieś uciekła z horyzontu. Nawet cliffhanger z 1x2 został bardzo szybko rozwiązany. I mimo tych narzekać przez większość odcinka byłem oczarowany wizualną stronę. Pośmiałem się, wzruszyłem i wciągnąłem. Przydałby się ktoś kto równoważyłby artystyczne ambicję Fullera i Slade'a.

OCENA 4/6

Into the Badlands S02E09 Nightingale Sings No More
Coraz bardziej martwię się wizją twórców na przyszły sezon. Wszystko wskazuje, że Wdowa będzie główną antagonistką, a ja nie mam zbytnio ochoty oglądać kolejnych starć z baronami. Zraziła do siebie Sunny'ego, Benjie nie pała do niej sympatią, a Tilda wreszcie skonfrontowała się z matką. Minevra zazwyczaj była postacią szarą z nie do końca zdefiniowaną moralnością. Ten odcinek popchnął ją w stronę Quinna i zaczęto coraz bardziej sugerować, że jej działania są wynikiem chęci władzy. Co trochę jest sprzeczne z opowieścią Benje. Wciąż jednak liczę, że po usunięciu Quinna serial skupi się na wątku Azry i demonicznych mnichów.

Mogę narzekać na obecną pozycję Wdowy w serialu, ale jej walką z Tildą będę się zachwycał. Najlepsza tego sezonu? Całkiem możliwe. Efektowna, brutalna i troszkę wzruszająca. Jakby dwie kobiety nie chciały się znaleźć w tym miejscu, ale słowo się rzekło, a do konfrontacji dojść musiało.

Ogólnie odcinek był bardzo dobry. Ładnie skonstruowana paralela do naszego świata (terroryści atakujący obozy dla uchodźców), budowanie napięcie i sprawne korzystanie z precyzyjnie rozstawionych pionków. Nie mogę się doczekać finału.

OCENA 4.5/6

Prison Break S05E07 Wine-Dark Sea
Początek sezonu oglądało się z pewnym zainteresowaniem. Akcja pędziła, staży bohaterowie wywoływali uczucie nostalgii, trafiało się też kilka zabawnie absurdalnych motywów. Był też postęp fabularny. Czuło się, że historia dokądś zmierza. Im bliżej końca tym gorzej, zwłaszcza z historią.

Odcinek zaczął się w Jemenie, bohaterowie trafili na Kretę, by na końcu znaleźć się u wybrzeży Algierii podczas gdy Sarah przeleciała do Grecji i z powrotem.  Działo się dużo. I bardzo bezsensu. Brakowało tutaj napięcia i takiego detalu jak historia.  Olbrzymi chaos utrudniał odbiór całości. Jakby ktoś stwierdził, że im większy dystans przebędą bohaterowie tym odcinek będzie lepszy.

Zawodzi też narracja dla całego sezonu. Bohaterowie są wprowadzani na ślepo. Ty i Wip nie odgrywają w fabule żadnej istotnej roli i można by ich zastąpić randomami. Historia Jackoba i Sary to jeden wielki bullshit z niepotrzebnym ogłupianiem postaci. Jest też T-Bag. Czy raczej go nie ma. Pokazał się, fanom zrobiło się dobrze i zniknął. Za późno ujawniany jest plan Michaela, a główna intryga to kupa łajna z agentami CIA kręcącymi się bez sensu. Nie o takiego Prison Break nie podpisywałem petycji.

Czy coś się udało? Kilka rzeczy. Nostalgia znowu zadziałała i fajnie było znowu zobaczyć Sucre. Kilka scen z Wipem i Lincolnem również należało do udanych. I oczywiście spotkania Michaela z Sarą. Atak komandosów na statek początkowo zapowiadał widowiskową sekwencję akcji by wszystko skończyło się stekiem idiotyzmów z atakiem rakietowym na transportowiec. Bo wiecie, dużo poważniejsze byłby konsekwencje gdyby wpłynął na wody Algierii. 

Inne:
- zaraz, co?! Szmuglowanie ludzi z Jemenu do Grecji na łodzi? Amerykanie dziwnie pojmują geografię i problem migracji.
- Koreańczyk zostaje w jemeńskiej wiosce gdzie odnalazł prawdziwą wolność. Chyba najśmieszniejsza scena sezonu. Mniejsza z tym, że wszyscy zapomnieli o jego tajemniczym znaczeniu dla Micheala.
- sorry, powyższe nieaktualne. Dużo zabawniejsza była Sara nosząca na co dzień pierścionek wart 125 tysięcy dolarów. Co najmniej tyle!

OCENA 2.5/6

The 100 S04E12 The Chosen
W drugim sezonie The Expanse jest scena gdy część ludzi poświęca się by garstka mogła wejść na statek i przeżyć. Piękny przykład heroizmu i solidarności społecznej. Wybierają kto ma przetrwać i świadomie godzą się z swoją śmiercią. W The 100 jest podobny problem. Z ponad 400 osób 75% musi zginąć by setka mogła przeżyć. Akty heroizmu były na Arce, teraz nie ma na nie miejsca. Przynajmniej w makro skali. Ludzie byli pewni, że przeżyją i chcą walczyć o to. Racjonalne argumenty do nich nie trafiają, mają już dość oczekiwania na śmierć. Prowodyrem jest Jaha, przywódca potrafiący poświęcić ludzi gdy trzeba, ale też walczący by tego nie robić. On obmyśla plan i gdy ma go egzekwować dochodzi do rozmowy z Kanem. I kto by się spodziewał, racjonalne argumenty go przekonują. Zamiast walki i niepewnej przyszłości wybiera honorowe przetrwanie. Uśpić ludzi i na podstawie listy Clarke wybrać tych którzy mają przetrwać. Kto by się tego po nim spodziewał.

Historia w bunkrze była świetnie rozpisana. Niepewność do samego końca i ludzkie dramaty w centrum. Pomagała też całkiem pokaźna grupka statystów by lepiej wczuć się w desperackim klimat. Czuć było złość tych ludzi, zrezygnowanie i chęć życia. Abby była gotowa oddać jedno miejsce bo nie mogła żyć z decyzjami które popełniła. Starszy Miller zamiast wpisać siebie do puli loterii wpisał syna by zwiększyć jego szansę na przeżycie. Ojciec znany z odcinka w którym Clarke tworzyła listę znowu walczył by zostać z synem i znowu odniósł porażkę. Krótkie i wzruszające historyjki przeplatane z obwinianiem się o podjętą decyzję związaną z otwarciem bunkra.

Swój osobisty dramat przeżywa jeszcze Octavia. Przywódczyni ocalałych z przypadku. Wątpi w swoje prawo, ale dzięki wsparciu Indry robi co trzeba. Odcina się od Skaikru bo wie, że nie może nikogo faworyzować. Wygłasza też tyradę, że to nie są wcale jej ludzie. Zabili jej matkę, a przez całe życie musiała się ukrywać pod podłogą. Wypowiedziane na głos słowa ranią ją i nie są do końca prawdziwe przy czym obnażają obłudę i desperację Skaikru. Na końcu dla odmiany mówi  "My people, my responsibility" parafrazując swojego brata. Wie, że trzeba oczyścić bunkier z nieposłusznych i wie, że ona jest za to odpowiedzialna. Przeszła tak długa drogę i wciąż nie znalazła swojego miejsca.

Mniejsza porcja odcinka była poświęcona wyprawie Clarke i Bellamy'ego po Raven. Zbliżająca się fala śmierci i goniący deadline. Czy coś mogło pójść nie tak? Ależ oczywiście. Pierw tubylcy atakują i wybawienie z ręki Echo robiącej wszystko by przetrwać. Potem Clarke poświęcająca swój kombinezon dla Emori by przekonać się o niedziałającej Czarnej krwi. Na końcu pomoc od Monthy'ego i Harper. Wszystko by uratować Raven. Prawie, Murphy i Emori  mają plan zostać w bunkrze Becci, wiedzą że nie będzie dla nich miejsca w głównym schronie. Ostatecznie nikt nie ma szans wrócić do bunkra. Droga się przedłużyła i jest już za późno. Co w takim razie? Desperacka podróż w kosmos na pozostałości Arki. Yeah! Wiele rzeczy może pójść nie tak, ale plan jest. Polecieć w kosmos i przetrwać pięć następnych lat. To byłoby bardzo ładne zwieńczenie serialu który zatacza koło. 

Inne:
- "Deathwave can kiss my ass" - Raven <3
- Echo na zakrwawionym koniu ratująca Clarke i Bellamy'ego. Co jak co, ale kobiety w The 100 potrafią kopać tyłki.

OCENA 5/6

The Flash S03E22 Infantino Street
Co za odcinek. Niesamowite tempo akcji, dobrze rozpisane dialogi, humor i dramat. Nie podejrzewałem, że scenarzyści są jeszcze w stanie tak wciągnąć mnie w historię. Moim największym zaskoczeniem był finał. Gdy byłem pewien, że odcinek zbliża się do końca tak na prawdę zostało jeszcze 10 min. I to jakże ważnych.

Ale po kolei - Snart! Jak to dobrze było znowu zobaczyć Wentwortha Millera w tej roli. Dowcipny i pewny siebie z niesamowitą chemią z Barrym. I trochę szkoda, że nie było odcinka w stylu heist movie. Zamiast tego szybko akcja i naiwne włamanie się do Argus po źródło zasilania. Spotkanie z King Sharkem wyszło dobrze, dzięki nawiązaniom do Szczęk i Shark Week w wykonaniu Snarta. Ważniejsze było to co działo się u postaci. Barry był gotów zabić by uratować kobietę którą kocha, a Snart nie chciał by superbohater się splamił morderstwem. Ten zły okazał się dobry. Między nimi jest ciekawa dynamika - Snart widzi w Barrym zło, a Barry w Snarcie dobro. Ja ja bym chciał więcej takich spotkań.

Największym zaskoczeniem była końcówka. Szybka wizyta na Earth-2 i wydarzenia z flashforwardów. To w tym odcinku doszło do zabicia Iris. Planowanie nie przyniosło rezultatów i Savitar dopiął swojego. Wzruszająca scena z narracją Iris wyznającą miłość Barryemu i jej śmiercią. Pięknie to wyszło. A do końca sezonu jeszcze jeden odcinek więc pewnie szykuje się bomba.

Jeszcze słówko o wizycie Snarta. Mam wrażenie, że scenarzyści coś zepsuli. Po pierwsze - skąd Barry wiedział, że spotka go na Syberii w XIX wieku? Po drugie kiedy to miałoby być? Dzieje się to po tym jak stracił rękę do czego nawiązywał, a po tym wydarzeniu historia w Legends of Tomorrow była spójna. Nawet Snart nawiązuje do swoich ostatnich słów, że nie jest marionetką. Coś mi tutaj śmierdzi. Jeśli dzieje się to przed wydarzeniami z finału Legend to heroizm Snarta wynika z inspiracji Flashem co mi się wcale nie podoba. Jeśli po i  jest to foreshadowing wskrzeszenia Snarta to wykonanie jest fatalne.

Inne:
- HR mocno załamany po wyjawieniu miejsca pobytu Iris i znaczącą patrzy na ostrze Savitara. Coś kombinuję.
- Cheetah w Suicide Squad? Wow, fajne nawiązanie do Wonder Woman.

OCENA 5/6

The Following S01E04 Mad Love
Wrażenie po odcinku mógłbym streścić w krótkim stwierdzeniu - pańszczyzna odrobiona więc można zająć się interesującymi serialami. Mimo mojej niechęci wracania myślami do odcinka trochę to rozwinę. Powrót do The Following wypadł bardzo słabo. Pamiętałem, że była to głupia opowieść o seryjnym mordercy do której mnie nie ciągnęło. Całkiem słusznie. Dalej jest głupio. Bardzo.

Serial jest pełen absurdalnych sytuacji. Na czele jest trójkąt miłosny akolitów seryjnego mordercy. Kłócą się, nie wiedzą co zrobić z porwaną dziewczyną, każą zabić ją temu który w tych sprawach jest prawiczkiem, on ją wypuszcza, reszta ją goni, ostatecznie wszyscy lądują pod prysznicem i wyznają sobie miłość. Piękna historia. Tyle, że nie. Co chwila parskałem śmiechem jak nieudolnie jest to prowadzone. Jak brakuje napięcia i jak głupie są tutaj postacie.

Na początku powinienem napisać o głównym bohaterze, ale jego wątek jest tak nijaki, że o tym zapomniałem. Porywają mu siostrę. On oczywiście nie mówi o tym FBI i pojechałbym sam ją ratować gdyby nie bardzo dociekliwy agent. Standard. Porywacz chcę żeby zachować tajemnicę i przyjechać bez broni więc tak się to robi. Niemalże poziom 24: Legacy. Irytujący było czekanie na wybawienie Ryana gdy Mike obchodził budynek z drugiej strony przez jakieś pół godziny. Łzawe flashbacki z siostrą nie pomagały sytuacji.

Najgorsza jest jednak fascynacja śmiercią i morderstwami. Niektóre sceny były niesmaczne w oglądaniu. Długie znęcanie się nad ofiarami, kręcenie tak by widz miał sympatyzować z sprawcami i ta ekscytacja gdy śmierć jest na wyciągnięcie ręki. To było męczące. Spodziewałem się, że to ci dobrzy będą odgrywać aktywne rolę tymczasem serial chcę opowiedzieć o mordercach.

Wielkim zaniedbaniem było danie zaledwie dwóch małych scenek Jamesowi Purefeyowi. Taki aktor tak się marnuje. Gdy zaczyna mówić i prowadzi grę z Ryana serial zyskuje. Pojawia się napięcie, czuć powagę sytuacji i zaczynam się interesować całą intrygą chcąc zobaczyć kolejne rozdziały opowieści. Niestety takich momentów jest za mało.

OCENA 2.5/6

The Handmaid's Tale S01E02 Birth Day
Wizja przyszłości w Handmaid's Tale jest ogromnie niepokojące, zwłaszcza gdy świat jest urzeczywistniany poprzez wspomnienia z wydarzeń które doprowadziły do obecnej sytuacji. Ekspozycja jest uboga przez to jeszcze bardziej działa na wyobraźnie. Tak jak obrazy potęgujące fascynację tym światem. Jest też propaganda. Wytworzenie nowych obrzędów związanych z porodem i całą tą chorą otoczką macierzyństwa w upośledzonym społeczeństwie Gilead. Nie można odwrócić wzroku od zbiorowych scen porodu. Z tym współgrają flashbacki Offred z szpitala po urodzeniu córki i moment gdy przez chwilą ją utraciła.

W tym wszystkim jest też miejsce na odrobinę luźniejszych scen. Jak gra w scrabble i wybuch śmiechu Offred na końcu. Finał z rockową muzyką i zapowiedź lepszego życia co okazuje się iluzją. Obecność Oka nieustannie czuć i nie wiadomo kiedy uderzy.

Postacie robią się coraz bogatsze. Offred okazuje coraz więcej emocji mimo (a raczej dzięki) skromnej grze Elisabeth Moss. Waterford powoli dostaje osobowość i jest kreowany na inteligentnego mężczyznę. Serena wciąż toczy ze sobą wewnętrzną walkę. Postacie są równie fascynujące co wykreowany dla nich świat.

OCENA 5/6

The Handmaid's Tale S01E03 Late
Flashbacki odzierają świat serialu z tajemnicy i nie robi się on przez to mnie wiarygodny. Ba, jest bardziej przerażający i wiarygodny. Powolne wpełzywanie radykalizmu do życia codziennego do stopnia gdy już nie ma odwrotu. Wydaje się to nierzeczywiste, ale tak właśnie powstają reżimy tego typu. Nikt przecież nie myślał w latach '30, że Hitlerowskie Niemcy zmienią się w to co się zmieniły. Obecnie jest podobnie. Myślimy, że nic takiego nam nie grozi, ale seria fatalnych decyzji może doprowadzić do kryzysu. Zwłaszcza przy obecnej sytuacji geopolitycznej. Handmaid's Tale to bardzo aktualne ostrzeżenie.

Ten odcinek to przede wszystkim radzenie sobie Offred po stracie Olfeg, jedynej osoby z którą mogła w miarę normalnie porozmawiać. Niebezpieczne nawiązywanie znajomości z nową podręczną i konfrontacja z Okiem. Przerażająca scena przesłuchania, strach bijący od Offred i dramatyczny koniec. Ten serial ma moc. Szczególnie w kameralnych i cichych scenach gdzie aktorzy magnetyzują swoim popisem. Jak choćby Alexis Bledel w ostatniej scenie.

OCENA 5/6

niedziela, 28 kwietnia 2013

Serialowe podsumowanie tygodnia #30 [22.04.2013 - 28.04.2013]

Znowu o tytuł odcinka tygodnia walczył dwie produkcję historyczne i po raz kolejny Vikings minimalnie przegrało bo po takim odcinku Gry o Tron każdy inny werdykt byłby naciągany. Taki serial chcę właśnie oglądać, ale obawiam się, że ten poziom nie zostanie długo utrzymany. Vikings za to kończy się już dzisiaj i strasznie mi szkoda bo to wspaniała opowieść tak różna od Gry. Może i nie ma niesamowitej intrygi i setki bohaterów, ale nadrabia to niesamowitym klimatem. Bardzo dobrze prezentuje się Orphan Black, ale i tak daleko mu do tej pierwszej dwójki. Pozostałe pięć seriali daleko w tyle. Szczególnie nudno prezentuje się Arrow i The Following. Proste historyjki, niczym nie zaskakujące z irytującymi wątkami. Arrow obejrzę do końca sezonu i pewnie na tym się skończy, The Following ma u mnie przerwę do wakacji. Tak jak Rogue. Niby wszystko fajnie, ale lepiej będzie obejrzeć całość od razu. 

Strasznie mnie wkurzyło NBC w tym tygodniu, ale to jest chyba misja tej stacji. Jej ostatnie wpadki to zwolnienie Dana Harmona z Commmunity, przesunięcie premiery serialu o kilka miesięcy i zrypanie Revolution, którego nie da się oglądać. Teraz gdy trafiła im się prawdziwa perełka w postaci Hannibala robią wszystko by serial nie przetrwał sezonu. Już fatalnym pomysłem była godzina emisji (czwartek 22.00), a teraz postanowili zaniechać emisji jednego z epizodu bo niby jest zbyt brutalny i nie nadawałby się zaraz po zamachach w Bostonie. Podobno miał on być nie ważny fabularnie. Tyle że według informacji z sieci tak nie jest. Zamiast krwistych ~40 minut można zobaczyć w internecie pociętą wersję odcinka która jest o połowę krótsza. No bo to co nie może być pokazywane w telewizji ma pełne prawo istnienia w sieci. Nie ma w tym nic nielogicznego... Dobrze, że jest AXN który wyemituje zagubiony epizod. Szkoda tylko, że będzie trzeba na niego czekać dłużej niż trzeba, a ambitne plany Bryana Fullera na siedem sezonów Hannibala skończą się zapewne w tym roku. 

WPIS ZAWIERA WYSOKIE STĘŻENIE SPOILERÓW

 Arrow S01E20 Home Invasion
- i znowu dużo miejsca poświęcono tym okropnym związkom. Najgorszy element serialu, a oni go dalej eksploatują. Ile można?! Tommy nie może wytrzymać, że Oliver i Lauriel dalej się kochają, oni nie chcą tego przyznać i kręci się dalej. Do tego jeszcze na wyspie Shando i Oliver zbliżyli się do siebie. Czy nie mogą w serialu zrobić żeńską męskiej przyjaźni tylko od razu ładować w to uczucia?! Liczyłem na fajny trening, ale niestety się rozczarowałem...
- fajnie, ze w odcinku było kilka wątków, ale trochę średnio to wyszło. Lawton oczywiście uciekł, zły został złapany, a jeszcze gorszy zabity. Dobrze przynajmniej że będzie to miało jakieś reperkusję. Bo Oliver oczywiście sam sobie wybiera priorytety i nie liczy się z nikim. Dupek jeden. Diggle odszedł, ale jeszcze pewnie przed końcem sezonu wróci do Arrowa.
- Harper pragnie odnaleźć Zakapturzonego - ale to żałosne... i jeszcze ta rozmowa z Theą która będzie mu pomagała w tym. Przebywaliby więcej w domu by go znaleźli. Scena w kostnicy też zbyt przesadzona. Dobrze, że chociaż jest to zapowiedź fajnych wątków na które tylko będzie trzeba poczekać
- bez sensu też zachował się Oliver sprowadzając Lauriel i Tommego do domu. No przecież że jego ochrona zapewni bezpieczeństwo. Kogo to obchodzi, że w tym domu mieszka ktoś jeszcze
- cliffhanger z wyspy obiecujący. Szkoda tylko, że tak mało czasu na niej jesteśmy 

OCENA 3.5/6

Dark Shadows - Beginnings Episode 4/209
- jedność miejsca i czasu i odcinek od razu stał się lepszy. Bardzo mi się podobało, że cały rozgrywał się w posiadłości Collinsów. Może i fabularnie niewiele się działo, ale dało się odczuć klimat niepokoju i tajemnicy. Wciąż nie wiadomo co robi Burt, ale jego pojawienie się jest mocno skorelowane z Victorią Winters. Pewnie ma wobec niej poważne plany. Trochę tylko stosunek Rogera do niej jest przesadzony, ale pewnie i to się lepiej rozwinie. Sama intryga może być bardzo ciekawa
- ogromną zaletą tego serialu są dialogi. Czasem zdarzają się prawdziwe perełki jak "the fear of darkness is only for children", a zaraz potem tajemnicze świsty, otwierające się drzwi i żarty o Draculi. Widać, że klimat fantasy jest budowany powoli, ale to się opłaci
- końcówka mocna i doskonale przedstawiona postać Davida. Cały czas była tylko mowa jakie to trudne dziecko, ale nie spodziewałem się, że jego pierwsze słowa do Victorii to "I hate you", a do tego jeszcze klimatyczne płacze. Ciekawe czy David ma jakiś kontakt z duchami. To byłby fajny zwrot.
-z minusów to dalej powolne prowadzenie akcji. Wręcz ślamazarne. Czwarty odcinek, a tu nawet jeszcze dzień nie minął. Wszystko służy na razie ekspozycji postaci. Tutaj trochę nowego o Rogerze i pokazanie jaki to człowiek

OCENA 4/5

Defiance S01E02 Down in the Ground Where the Dead Men Go
- jest dobrze, ma się wrażenie ciągłości, a to w tym serialu jest dla mnie najważniejsze. Najgorszy koszmar to jakieś głupie pojedyncze wątki, które będą się zamykały w jednym epizodzie. Za dużo bohaterów i potencjał fabularny na słabe historię
- zejście w głąb St. Louis ogromnie mnie ucieszyło. I ostatecznie udowodniono, że ten chłopak z początku pilota to Nolan. Ciekawe czy jakoś jego przeszłość będzie oddziaływać na znajomość miasta. Trochę szkoda, że bardziej nie pokazano eksploracji. W sumie tylko na tym można by było oprzeć epizod. Kto wie może kiedyś się taki trafi
- Ben nie żyję i nikt nie dowiedział się o udziale byłej burmistrz. Co za przewidywalne. Czemu takie rzeczy zawsze muszą być trzymane w tajemnicy nie wiadomo ile? Jego śmierć i plan z wysadzeniem miasta jakoś mnie nie ruszyły.
- wątek Romea i Julii dalej jest płytki. Przecież wiadomo, że doprowadzi to do konfliktu prędzej czy później. Ślub też będzie. Tak jak i teen dramat. Najgorszy motyw do tej pory
- w tym odcinku zgłębiono trochę historii Castianów. Wciąż tylko nie wiadomo czemu opuścili planetę i wylądowali na Ziemi. Ich kultura oczywiście diametralnie różni się od naszej. Podoba mi się w jaki sposób jest u nich odpowiedzialność zbiorowa za tchórzostwo i chciałbym jeszcze raz ten obyczaj zobaczyć. Trup na końcu nie zaszokował. Tak jak opowieść Stahmy. Czekam tylko aż jej mąż zginie i to ona będzie rządzić interesem. Jest od niego i wiele okrutniejsza i bardziej przebiegła. Tylko czekać na to
- o Irisie dalej mało wiadomo, ale jakieś nowe info się pojawiło. Nienawidzi więzów - to ma pewnie coś wspólnego z jej rodzicami. Ogólnie chciałbym żeby bardziej zgłębili jej postać bo to jedna wielka niewiadoma. Zresztą dużo ich jest i chciałbym żeby teraz odcinki skupiały się na poszczególnych rasach i w tym obrębie na bohaterach
- tajemniczy artefakt znalazł się u Luka w tajnej skrytce. Najbardziej bym chciał żeby Rafe od razu poinformował o nim panią burmistrz, ale znając życie tak się nie stanie
- trochę jestem sceptycznie nastawiony do dalszych odcinków. Nie że coś teraz nie gra, ale zawody w postaci Revolution i Terra Nova jakoś mnie uprzedziły do telewizyjnego sci-fi. Chciałbym jednak żeby fabuła zagrała bo potencjał w świecie jest
- szkoda, że Kenya się nie pokazała. Liczyłem na trochę dynamiki w scenach z nią, Amandą i Nolanem. Może za tydzień

OCENA 4/6

Game of Thrones S03E04 And Now His Watch is Ended
- fantastyczny odcinek! Niespodziewanie wiele się działo i to ważnych rzeczy znaczących albo dla fabuły bądź rozwoju postaci. Konsekwencje tych wydarzeń będą jeszcze długo odczuwalne, a niektóre nawet wskazały nową drogę dla postaci. Cudownie! Dzieje się i jest ciekawiej niż w zeszłym roku. Tylko się cieszyć i żałować, że koniec coraz bliżej
- końcówka mnie ogromnie zaskoczyła. Może nie tym co się wydarzyło bo tak jak w książkach Dany obróciła Nieskalanych przeciw swoim panom, ale w jakim stylu! Nie spodziewałem się, że Emilia Clarke tak dobrze to zagra. Była bezwzględna, jej plan był przemyślany i zadziwiła nim wszystkich. Do tego pokazali Dracarysa i armię w pełnej krasie. Takich widoków mi brakowało. Jestem ciekaw jak będzie dalej wyglądała jej wyprawa, relację z najbliższymi i co się stanie z Nieskalanymi.
- jednak to nie był jedyny zachwycający moment w tym odcinku. W ogóle sporo działo się na otwartych terenach i kamera pokazywała piękne plenery. W Królewskiej Przystani odwiedziliśmy pierwszy raz sept i trzeba przyznać, że pięknie wygląda. Maragary za to dalej manipuluje Joffreya i świetnie jej to wychodzi. Tylko nie podoba mi się, że manipuluje też Sansą (piękne widoczki w Chorwacji! w końcu pokazali coś więcej). Biedna znowu się w coś wpakuje. Chyba, że Lannisterowie będą mieli wobec niej inne plany bo to co pasuje Tyrella i Varysowi może rozwścieczyć Cersei. No bo dawać klucz do północy w ręce Róż?
- załamany Królobójca - podoba mi się to. I teraz dla odmiany to Brianne podnosi go na duchu. Cudowna scena jak próbował nieudolnie walczyć lewą ręką, a potem ta scena przy ognisku. Biedak stracił wszystko i teraz będzie musiał to odzyskać. Teraz jego postać będzie jeszcze ciekawsza.
- dobre było starcie Tywina i Cersei. Chociaż słowo starcie to za dużo. Ona próbuje pokazać mu jaka jest ważna, a on ją ignoruje by w końcu powiedzieć jej prawdę. To ją powinno utemperować. Lub wręcz przeciwnie będzie chciała się teraz pokazać
- rozmowy Varysa i Tyriona jak zwykle świetnie. Szczególnie opowieść jak stracił swoją męskość. I stąd jego nienawiść do magii. Czekam na jego starcie z kapłanem ze skrzyni. Może coś nam powie o Panu Swiatła
- Lord Dowódca nie żyję, Nocna Straż w rozsypce, a Dzicy zbliżają się do Muru. I jak mają teraz chronić krainę człowieka? Została ich tylko garstka i to nie zdyscyplinowana. Moment śmierci Mormonta świetnie pokazany, ale ogólnie bunt mi się średnio podobał. Niestety, ale wątek na północy to teraz ten jeden z najnudniejszych
- mało ciekawa też była scena snu Brana i tego jak matka go zrzuciła z drzewa. Czy to coś znaczy? Sny z reguły mają jakieś znaczenie tylko nie mam pojęcia jak to interpretować
- nie spodziewałem się, że to kiedyś powiem, ale coraz bardziej czuję Rose. To już nie jest ta dziwka z północy, a wyrachowana kobieta, która potrafi handlować nie tylko ciałem, ale też informacjami. Coś mi się wydaje, że dobrze na tym nie skończy
- świetny motyw z Theonem! Bękart Boltona się nad nim znęca psychicznie i jeszcze wydobywa od niego znaczące informację. Jak dobrze, że nie wyrzucono tego wątku do kosza!
- szkoda trochę, że nie pokazano walki Ogara i Berica Dondarriona. Bractwo bez chorągwi jest ciekawe, ale na dłuższą metę może być nużące. Teraz wszystko w rękach Ogara i teoretycznie to on powinien wygrać. Dalej żałuję, że tak mało Aryi. Dalej cwaniakuje i jest pewna siebie, ale mało jej

OCENA 5.5/6

Orphan Black S01E04 Effects of External Conditions
- nie mam wysokich wymagań, łatwo mnie kupić i dlatego Orphan Black tak cholernie mi się podoba.  Myślałem, że wątek podszywania się pod kogoś, tym bardziej policjantkę będzie mnie irytował, ale jest więcej niż dobrze i nie mogę się doczekać kolejnych epizodów. Wkręciłem się i liczę, że potencjał serialu nie zostanie zmarnowany
- z początku myślałem, że udawanie czyjegoś życia to karkołomny pomysł, ale tutaj przednio to wychodzi. Sarah jako Beth, potem Helena jako Beth i w końcu soccermommy jako Sarah. Cudowne w swojej niepewności i jakże przekonujące. Jak tak dalej pójdzie Tatiana Maslany zostanie jedną z moich ulubionych aktorek bo świetnej wywiązuje się ze swoich ról. I nie mogę się doczekać aż wcieli się w swoje kolejne wersje
- wątek przewodni się nieźle rozkręca. Chociaż w sposób przewidywalny. Tajna organizacja sterująca Heleną i są przesłanki, że Sarah jest oryginalną wersją na co może wskazywać fakt potomstwa. Zadziwiło mnie jednak, że Chen również jest z tym wszystkim powiązana, a nie powinno.
- no cóż trzeba czekać na kolejny odcinek bo cliffhanger jak zwykle świetny - konfrontacja dwóch klonów wyszła cudownie i pozostaje tylko żałować, że Art wparował. Scena na posterunku z Heleną też mocna i to co zostawiła po sobie.

OCENA 4.5/6

Rogue S01E03 Cathy's Song
- niby się to ogląda dobrze, ale chyba będzie cały sezon od razu zobaczyć i dlatego po tym odcinku robię sobie przerwę i czekam na całości. Powinno to pomóc historii bo oglądając z przerwami jest za bardzo poszatkowano, a też zbytnio mnie do niej nie ciągnie po przerwach
- odcinek w całości poświęcony reperkusją z poprzedniego epizodu. Policja szuka sprawców, Chińczycy to samo, a Laszlo próbuje się z tym uporać. Udaje się na policję i dostajemy świetną scenę rozmowy z panią porucznik. Może się to podobać. Na pewno podoba mi się postać Aleca. Manipulowany przez żonę robi to co trzeba. Mocna scena gdy dostarcza głowy w restauracji po tym jak obiecywał im że wywiezie ich w bezpieczne miejsce
- najsłabiej w tym wszystko wypada postać Grace. Mało scen z Laszlo, nudne rodzinne oraz końcówka pokazująca, że coś się udało odkryć.
- bardzo podoba mi się wykonanie serialu - latająca kamera, szerokie plenery i niepokojąca muzyka - buduje klimat. Zadziwia mnie za to nieuzasadnione epatowanie golizną. DirecTV jest w tym elemencie odważniejszy od Starz czy HBO.

OCENA 4/6

The Following S01E03 The Poeat's Fire
- trzy odcinki obejrzane i mogę z czystym sumieniem porzucić serial. Przynajmniej na jakiś czas, jak to się mówi. Kiedy wrócę to nie wiem, ale jakoś mnie specjalnie nie ciągnie. Brakuje temu serialowi klimatu, kolejne bieganie za mordercą i "szokujące" zwroty akcji. I z tego co widzę po recenzjach dalej będzie gorzej
- nie powiem żeby ten odcinek był tragiczny, był po prostu średni. Maggie działająca w sekcie nie była żadnym zaskoczeniem, a raczej oczywistością tym bardziej jak dali flashback pokazujący jak ją mąż dźgnął. Celowy zabieg by wzbudzić zaskoczenie.
- zaskoczyła mnie za to śmierć Rileya. Jednak co z tego skoro to również dobrze znany zabieg. Postać pokazuje się od początku, ale nie ma w ogóle osobowości. Zabić ją i pokazać że "wszyscy" są w niebezpieczeństwie. Typowa groźba bez pokrycia, ale lepsze to niż jakby się słaniał i nic nie robił w przyszłych odcinkach
- postać Ryana jest interesująca, ale jej potencjał nie jest wykorzystywany. Najlepsze w odcinku były flashbacki gdzie pokazano jak zbliżył się do Joe. Jednak w teraźniejszości ma wiecznie zbolałą minę, a jego uzależnienie od alkoholu przewija się w tle i nie działa jakoś na niego. Równie ciekawą i mało eksploatowaną postacią jest Parek. Wiadomo, że zawsze stawia na swoim, ale wciąż mało o niej wiadomo.
- głupie były sceny z trójką morderców. Emma narzeka, że wszystko się sypię, ale czego się dziwić jak zachowuje się jak idiotka. Tajemniczy sekret z przeszłości pokazuje, że kryptogeje są jednak gejami - nudne. Tak samo jak porwanie kobiety. I to mają być uczniowie Carola? Bez przesady.
- końcówka mocna jak Ryan ogląda filmik adresowany do niego gdzie uczą Joeya zabijać, ale co z tego skoro to nie powinno mieć  większych konsekwencji

OCENA 3.5/6

Vikings S01E08 Sacrifice
- niesamowity odcinek! Dla mnie to coraz mniej serial fabularny. Zamiast historią Ragnara ekscytuje się kulturą, religią i społecznością wikingów. Te sceny są niezwykle wciągające. Niby nic się nie dzieje w odcinkach, ale nie wiadomo kiedy one mijają. Potęga tego serialu jest niezaprzeczalna i ogromnie mi smutno, że jeszcze tylko jeden epizod i 10 miesięcy przerwy
- tym razem Ragnar wraz z rodziną i najbliższymi udaje się na pielgrzymkę do Uppsali. Dobrze pomyślane bo akcja w całości działa się w jednym miejscu i skupiała się praktycznie na aspekcie religijnym społeczeństwa wikingów. Znowu przedstawienie bogów, niesamowity widok na świątynie i niepokojący kapłani oraz zapowiedź obrzędu.
- przez cały odcinek czekało się na rytuał składania ofiar i jak wybrnie z niego nasz kapłan. I w sumie ochroniła go wiara w Boga mimo, że trzy razy zaparł się go. Jak święty Piotr! Ciekawe tylko co się dzieje w jego głowie - czy rzeczywiście nie wie kto jest jego bogiem czy robi to żeby przetrwać. Cudownie zrobiona była scena z nim na grzybach. Tylko czekałem na ten motyw i wyszło nieźle. Na HBO czy Starz pewnie byłoby pełno seksu i wszystko ładnie by pokazali, ale na History przedstawiono to bardziej subtelnie i przez to tak wyjątkowo
- podoba mi się wątek dwóch silnych kobiet Siggi i Lagherty. Jestem ciekaw czy ta pierwsza zrobiła coś drugiej żeby poroniła. Dobra intryga nie byłaby złym dodatkiem do serialu. Jednak nawet jak tego nie będzie nie obrażę się. Ciekawi mnie co teraz z Laghertą, czy Ragnar się od niej oddali po tym jak straciła dziecko? Wolałbym nie, nie potrzebny mi wątek romansowy w tym serialu. Jeśli chodzi o Siggy to podoba mi się jak obchodzi się z Rollo. Tak jak i on ona tez pragnie władzy, ale pierw musi zyskać ją nad mężem. I pewnie będzie niebezpieczniejsza od niego
- średnio mi się podoba, że Ragnar przysięgał wierność jakiemuś tam królowi. Niby zapowiedzieli, że najadą na Anglię czy Francję, ale coś mi się wydaje, że Ragnar jest wykorzystywany, a to się pewnie na nim odbije zważywszy, że finał Vikings za tydzień
- i na koniec o ostatniej scenie - FENOMENALNA! Składanie ofiary, pierw z zwierząt, a potem ludzi. Wszyscy szli z godnością na śmierć, wierzyli że robią to by ocalić ukochanych. Cudowne zdjęcia płynącej krwi, tak jak w scenach naćpania i tutaj subtelnie pokazano kontrowersyjne elementy bez przesadnej brutalności i emanowania przemocą. Wgniatająca w fotel scena i oddziałująca na emocję. Jak mi tego właśnie elementu brakuje w wielu innych serialach

OCENA 5.5/6


Obejrzane odcinki - 8
Najlepszy odcinek - Game of Thrones 3x4
Najgorszy odcinek - Arrow 1x20

niedziela, 24 lutego 2013

Serialowe podsumowanie tygodnia [18.02.2013 - 24.02.2013]

 Alias S01E05 Doppelgänger
Odcinek solidny z mocną końcówką, ale niestety nie działo się nic rewolucyjnego dla serialu. Początkowy pościg dynamiczny i zgrabnie wyreżyserowany. Fachowa, niemal filmowa robota, oby tak dalej! Sceny akcji to zdecydowanie najwyższa półka. Szkoda tylko, że muzyka jest taka irytująca.

Niemiecki wątek całkiem niezły, do tego jeszcze wplątano wątpliwości Sloana względem Bristow oraz pomoc ojca. Pochwały się należą szczególnie scenie przesłuchanie i rozmowy z ojcem. Świetny montaż, który jeszcze bardziej wzmaga zaciekawienie. Końcówka w fabryce, nie odbiegała od całej reszty odcinka i żeby nie było za różowo postanowiono trochę skomplikować życie Bristow i fabryka została jednak wysadzona, a komandosi zginęli. I mimo, że tylko na chwilę się pojawili było ich szkoda.

Dziennikarski wątek oraz uczuciowy przyjaciółki Sydney dalej się ciągną. Ten drugi w ogóle mnie nie obchodzi, ale na szczęście nie ma go wiele. Ten pierwszy robi coraz większe postępy. Jeszcze trochę i Will odkryję prawdę o Sydney. Oby szybciej niż w finale sezonu.

OCENA 4-/5

Arrow S01E15 Dodger
Nie podobało mi się. Wątek z randkowaniem zupełnie nie pasuję do tego serialu. Ani to śmieszne, anie ciekawe, jedynie zapychacz, a ta końcówka jak McKeena dowiaduje się że będzie pracować nad sprawą Arrow żenująca. Wątek odcinka z też specjalnie nie porywający, sposób z kradzieżą przez zakładników nie podobał mi się. Na plus za to Batlestar Galactica reunion.

Z innych pozytywnych aspektów to jak zwykle urocza Felicity, która dodaje sporo nie wymuszonego i udanego humoru. Na przyjęciu prezentowała się szałowo. Cieszy też, że Moira coś kombinuję i chcę zabić Malcolma i do tego wynajęła Chine White. Takie powroty mi się podobają.

Wątek Roya Harpera na razie średnio obiecujący bo zapowiada się kolejny romans - Thea/Roy. Dobrze że przynajmniej w tym epizodzie nie było Tommyego i Lauriel bo na tą dwójkę już nie mogę patrzeć.

OCENA 3/5


Banshee S01E02 The Rave
Odcinek słabszy od pilota, miał kilka całkiem niezłych momentów ale ogólnie się dłużył. Szczególnie narkotykowy wątek, a potem ta impreza w stodole. Nie kupuje tego typu rzeczy. Wplątano w to jeszcze córkę Carrie za co daję minusa. Nie lubię wątków z nastolatkami buntownikami, a niestety na to się zapowiada w tym serialu.


Z plusów seks i przemoc, ale to chyba będzie standard dla Banshee. Kay Protector jak na złoczyńcę jest przerysowany, jak wszystkie postacie tutaj i absolutnie mi to nie przeszkadza. Z śmiesznych scen to ta z Jobem, potem odkrycie z kim na prawdę przespał się Hood oraz policjanci niewiedzący jak zareagować na obławę. Reszta się niestety dłużyła i trochę brakuje mi charakterystycznego elementu dla serialu.

OCENA 4-/5


Castle S05E12 Death Gone Crazy
Taki sobie odcinek. Śledztwo nudne, bez świetnych twistów, ale olśnienia i komentarze podejrzanych, że oni wiedzą kto był mordercą strasznie głupie. Odkrywanie życia Beau też mało wciągające, a rozwiązanie sprawy mało satysfakcjonujące. Fajnie, że pojawiła się Alexis, szkoda tylko że sceny z nią słabiutkie. Brakowało też momentów między Kate i Rickem. Kelly Hu w roli Scarlet wypadłą przeciętnie, myślałem że będzie miała większą rolę, a napalony Esposito był mało śmieszny.


OCENA 3/5

Community S04E02 Paranormal Parentage
Halloween na walentynki - takie rzeczy tylko w Community. Szkoda tylko, że odcinek był dość słaby z dobrymi momentami. Brakowało trochę prześmiewczych parodii horrorów i godnych zapamiętania scen. Nie to co w poprzednich sezonach. Szkoda. Kostiumy też takie nijakie. Jedynie Annie w roli Ring girl dawała radę, ale to głównie zasługa tego że miała być dziewczyną z ringu. Na minus mało Abeda i kulturowych odniesień. Żarcik z Cougar Town i Inspectorem Spacetime super, ale za mało tego. Sam nawiedzony dom wyszedł mało przekonująco, a najfajniejsze momenty to przemieszczanie się postaci na mapie i Abed badający biblioteczkę. Zadowalająco wypadł też nieświadomy Troy i problemy Jeffa z ojcem. Jednak rozmowa z Brttą na ten temat dość słaba. Brat Pierca pojawił się niespodziewanie i równie dobrze mogłoby go nie być. Poprzedni odcinek dużo lepszy.

OCENA 3+/5

Farscape S01E06 Thank God it's Friday. Again.
Bardzo dobry odcinek. Z początku wydawało mi się, że będzie zwykła walka z dyktatorem, który wykorzystuje swój lud, a wplątano w to jeszcze Rozjemców, niewiedzę, wykożystywanie jednostek i problem D'Argo który na końcu żałował że jednak nie odnalazł szczęścia. Podobały mi się też widoczki, całkiem ładny design planety.

Dodatkowo sporo humorystycznych momentów - John śmiący z Zahn, odwołanie do Mad Maxa oraz polski akcent w postaci Marii Curie. No i Aeryn Sun bawiąca się w naukowca albo Rygel oddający zamiast moczu napalm.

Podobało mi się też zacieśnianie związków w załodze. To że John martwił się o D'Argo było normalne, ale ucieszyło mnie inne sceny. Zhan z D'Argo dzielący się przeżyciami z zniewolenia oraz z przeszłości oraz Aeryn i pilot jak tamten opowiadał jej o sobie.

OCENA 4/5

House of Cards S01E02 Chapter 2
Historia toczy się dalej, swoim tempem, dość szybko i bez zbędnego wyjaśniania. Każda postać robi swoje, wszystko jest na miejscu i z góry zaplanowane. Zero przypadku. I za to się coraz bardziej zakochuję w serialu. Machinację Franka są coraz bardziej efektowniejsze i jak widać poprzedni odcinek był tylko rozgrzewką. Teraz dzięki kilku zaplanowanym ruchom efektownie wyeliminował sekretarza stanu i obsadził na to miejsce swoją znajomą. Do tego jeszcze opracował nową ustawę i zdobył kolejne punkty i uznanie co zaowocuję. No ciekawe co jeszcze efektownego zaplanował.

Na uboczu dzieją się inne historię. Ta jego żony jest równie wciągająca mimo że nie ma wiele wspólnego z polityką. Bezwzględne zwolnienia w pracy, a potem ta scena jak starsza kobieta sprzedaje jej kawę i ma problem z obsługa automatu. Świetnie to pasowała. Najciekawsze w tym wszystkim jest jednak zachowanie Clare. Jak widać nie rusza ją to zbytnio, może zastanawia, ale dalej jest pewna siebie i robi swoje.

Pojawił się znowu Russo i Frank umiejętnie wykorzystał jego talenty bo nakłonić Kapeniaka do swojego celu. Zoe też gra jak jej zagra i jak widać też nie ma zbytnio wyrzutów sumienia. Co ciekawe nie ma tutaj jeszcze wybitnie pozytywnej postaci i na to się nie zanosi. Każdy ma jakąś skazę co nie pozwala mu kibicować. Chcę się dowiedieć co się z nimi stanie, ale nie chcę żeby działy się im tylko miłe rzeczy. I chyba za to tak bardzo lubię ten serial.

Coraz bardziej podobają mi się odzywki do widza. Szczególnie świetnie wychodzą porozumiewawcze spojrzenia. Z wyczuciem jest to robione i nic nachalnego. 

OCENA 5=/5


Nikita S03E07 Intersection
Co za niespodziewana końcówka! Ja wiem, że serial już nie raz zaskakiwał, uśmiercał postacie i prezentował niesamowite zwroty akcji, ale tego się nie spodziewałem. Myślałem, że coś pójdzie źle i ktoś zginie, ale postanowiono inaczej zaszokować - Nikita odcięła Michaelowi dłoń by go uratować. Szokujące, brutalne i zmieniające serial. Bo przecież Michael teraz nie będzie mógł działać w terenie, przy komputerze też nie za bardzo. Czyżby miał zająć się szkoleniem? Pomagać Ryanowi? Na pewno będzie interesująco.

Akcja jak zwykle efektowna, szczególnie końcówka z wybuchem granatu, ale niestety walki mogłyby być lepsze, wszystko za łatwo. Szczególnie Alex sobie bez problemu poradziła, a potem dość szybki pojedynek z Anną. Wątek Watchera taki sobie jednak odwołnie Nikity do Watchemenów na plus. Ogólnie było dużo elementów humorystycznych jak np. randka Alex i Michaela.

OCENA 4+/5

Spartacus S03E04 Decimation
Spokojny początek i wstrząsająca końcówka. Może i te pierwsze trzydzieści minut nie było jakoś ekscytujące, ciąg dalszy problemów w mieście, ale jak widać do czegoś zmierzano. I to wszystko dzięki planowi Krassusa! Coraz bardziej mnie zadziwia, godny przeciwnik Spartacusa. I do tego jeszcze w to wszystko wmieszał się Cezar, który siedzi w obozie i wywołuje konflikty i rozdarcia. Po rzezi na Rzymianach i walce między Cricxosem i Gannikusem i spięciu na końcu z Spartacusem. Czyli jeszcze większy konflikt będzie w przyszłym odcinku, a to może zagrozić planowi jaki Spartacus szykuję.

Niesamowita była też końcówka w obozie Rzymian czyli tytułowa decymacja. Czegoś takiego się nie spodziewałem! Tyberiusz i jego żołnierze zostali ukarani przez imperatora a ucieczkę z pola bitwy. I to wszystko fachowo przeplatało się z rzezią w mieście + niesamowita muzyka. Cudowne! Za to kocham ten serial i będzie mi go ogromnie brakowało. Trzeba się rozkoszować ostatnimi sześcioma odcinkami i zobaczyć jaki będzie ostateczny koniec Spartacusa. 

OCENA 4+/5


The Americans S01E03 Gregory
Było to czego oczekuje od tego serialu czyli szpiegowski klimat. Podchody, gubienie ogona, dwuznaczność i niewiadoma. Do tego gorzkie zakończenie. Podoba mi się. Relację Philip/Elisabeth rozwijają się w spodziewanym kierunku i przy tym pokazywane są nowe rzeczy z ich przeszłości. Szkoda tylko, że zachowują się jak dawniej i wykonują kolejne misję. Jak na razie nie martwię się o bohaterów, nie przejmuje tym co się stanie, a to jest zła oznaka. Troszkę brakuje mi pierwiastka napięcia. Dobrze, że wprowadzono nową postać, opiekunka wydaje się być interesująca. Jest bezwzględna, a to źle wróży naszej głównej parze czyli jest dobrze. Na razie tylko dobrze. Czekam aż zacznie się dziać coś konkretnego bo wciąż mamy zawiązywanie akcji. 

OCENA 4/5 

The Following S01E02 Chapter Two
Jedna mała zmiana i jak pozytywnie wpłynęła na serial. Chodzi oczywiście o nową agentkę FBI. Annie Parisse o wiele bardziej pasuję w tym serialu niż strasznie sztuczna Jeananne Goossen. Nie dość, że specjalistka od kultów to jeszcze ma odpowiednie podejście do Ryana. I ta końcówka! Cwaniara próbuje podejść do Carola w ten sposób. Niby, że sympatia, a tak na prawdę chcę się do niego zbliżyć i go rozszyfrować. Przynajmniej mam taką nadzieję bo jeśli okaże się, że ona też współpracuję z Carollem to przestaje oglądać...

Sama sprawa odcinka dość wciągająca, ma się wrażenie że to nie jest procedural, a to już jakiś plus. Szukanie, Jordyego oraz reszty akolitów przyjemne. Mam tylko nadzieje, że nie będą długo w tym domku siedzieć. Wątek z żoną Carolla jakoś średnio mnie interesują, mogli ją zabić, o wiele lepiej by było jakby serial się tylko na śledztwie skupiał, a nie jakaś telenowele w tle.

Najlepszy moment odcinka? Na końcu rozmowa z Carollem oraz Debra analizująca kult. Najsłabsze flashbacki. Zupełnie niepotrzebnie, pokazują nam o tym co nam mówili. Lepiej byłoby bez nich co by pozostawiło pewne niedopowiedzenie.

OCENA 4-/5

The Walking Dead S03E10 Home
Może i 3/4 odcinka było w powolnym tempie, ale końcówka była ogromnym zaskoczeniem pełnym akcji i napięcia, a wszystko zostało zapoczątkowane przez niespodziewany zgon Axela. I to wtedy gdy zaczynałem go lubić! Mam nadzieje, że nowa grupka pożyje trochę dłużej niż więźniowie. Liczę, że chociaż Tyreese i Jackie wytrwają do końca sezonu. Samo strzelanie wyszło świetnie. I ten szatański plan z wpuszczeniem zombie i odcięcie części więzienia. Trochę to utrudni życie naszym ocalałym. I chyba najwyższy czas poprosić o pomoc Tyreesa. Ciesze się bardzo że Merle i Daryl tak szybko wrócili, a przedtem dostali kilka niezłych scen + delikatne zagłębienie się w ich dzieciństwo.

Rick dalej szaleje. Widzi Lori, jest zagubiony i nie daje światłego przykładu jak to powinien robić przywódca. Albo mu się poprawi albo będzie musiał zrezygnować. Tylko na rzecz kogo? Bo Glen też zbytnio nie daję rady. Chyba, że się otrząsną, nic tak nie łączy ludzi jak wspólna tragedia, a to powinno nimi nieźle wstrząsnąć.

W Woodbury mało się działo. Gubernator dalej okłamuje Andrę i wciąż jej nie ufają. Chyba będzie musiała wybrać którą grupkę woli. I liczę, że zostanie u Gubernatora jako taki łącznik. I może dzięki temu zginie.

OCENA 5=/5

Zero Hour S01E01 Strike
Jakie to głupiutkie! Mógłbym teraz powymieniać kilkanaście błędów i dziur logicznych, ale mija się to z celem bo się świetnie bawiłem podczas oglądania i już teraz chcę następny odcinek. Może i wykonanie słabsze niż takiego The Following, ale fabuła mnie bardziej wciągnęła. Wielka tajemnica, Różokrzyżowcy, przepowiednia o końcu świata, widmo zbliżającej się apokalipsy, demony, naziści, ukryte mapy skarbów, nowi apostołowie - pomieszane z poplątanym i dlatego takie to świetne. Proszę ABC wyemitujcie wszystkie 13 odcinków bo na prawdę chcę zobaczyć jakie jeszcze wątki dodadzą. Hitler wciąż żywy? Ukryte symbole w Watykanie? Ameryka jako naród wybrańców ma powstrzymać wielką wojnę? Oby coś bardziej szalonego.

Podobał mi się też wstęp. Całkiem nieźle pokazano zawiązanie akcji (chcę flashbacki!), w ogóle reżyseria jest całkiem sprawna, a montaż udany. Średnio podobają mi się bohaterowie, są płytcy, a aktorzy średnio grają, ale to drobny minus bo to nie oni najważniejsi. Śmieszni są też ci asystenci Henrego. Latają za nim i nic nie mówią. Dobrze, że przynajmniej wybrali się na wycieczkę. Oby więcej takiego zwiedzania.

OCENA 4/5


Obejrzane odcinki - 13
Najlepszy odcinek - House of Cards 1x2
Najgorszy odcinek - Arrow 1x15

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Serialowe podsumowanie tygodnia [21.01.2013 - 27.01.2013]

Arrow S01E10 Burned
Słabiutki odcinek. Kryzys Olviea poprowadzony dość sztampowo. Szczególnie rozmowa z Digglem. Dawno nie słuchałem takich banałów.... Równie słabo wypad wątek Tommego, Lauriel i jej ojca. Coraz ciężej ogląda mi się te postacie. Nie zachwycało też co działo się w domu Queenów. Było minęło, teraz wszystko wróci do normalności. Moia nieźle gra przed wszystkimi. Wątek odcinka ze strażakami też słaby i nie wart strzępienia klawiatury.

OCENA 3-/5


Arrow S01E11 Trust Byt Verify
Dużo lepiej niż zeszły odcinek, ale o to nie było akurat trudno. Działo się dużo i co najważniejsze było mało rażących scen. Chyba najsłabiej wypadły te z Tommym i Lauriel oraz niektóre z Theą. Nudny też był z początku konflikt Digla z Oliverem. Zupełnie niepotrzebne. Jednak już rozpracowanie gangu i sceny z Benem Bowderem bardzo dobre. Do tego urocza scena z Felicity, powrót ojca Merlyna i sceny na wyspie. Szczególnie ta końcówka jak się okazuje, że chińczyk był strażnikiem. Tylko po co w takim razie cała ta szopka?!

OCENA 4/5


Fringe S05E07 Five-Twenty-Ten
Nina wróciła! Chyba największy pozytyw tego odcinka. Szkoda tylko, że niczym ciekawym nie zaskoczyła. Wątek Bella mnie średnio grzeje skoro wiadomo, że jest on zabursztynowany. Wolałem tego Williama z pierwotnego timeline. Szkoda też, że nic szokującego nie zostawił w sejfie i pewnie tyle go widzieliśmy. Odzyskiwanie tych głowic za długie. Ze dwa razy zdążyłem się nudzić. Podoba mi się za to wątek Petera jako Obserwatora. Jak powoli się zmienia, staję się bezwzględny i daje ponieść chłodnej logice. Dziwi mnie tylko, że Obserwatozy nie dostrzegają przyszłości tak jak on. Może dlatego, że jej nie szukają? A może Widmark planuje coś wielkiego? Na to właśnie liczę. Ciekawi mnie tez jak skończy się przemiana Petera, mam nadzieje, że nie dojdzie do niej w finale bo to byłby pomysł jak ze słabego fan ficka.

Uwielbiam jak w tym sezonie została pokazana miłość. Żony do męża, córki do rodziców i ojca do syna. Chyba bardziej na tym się skupia serial niż na walce z Obserwatorami. Peter oszukuje Olivię i ojca, którzy pokładają w nim tyle nadziei. Ona za to tak na prawdę ma mało do roboty. Spełnia zachcianki raz jednego, a raz drugiego. Mam nadzieje, że to się w końcu zmieni. Podobało mi się też to jak Walter mówi o człowieczeństwie i to, że sama miłość nie wystarczy by być dobrym człowiekiem. Boję się, że finał będzie bardzo melodramatyczny.

OCENA 4-/5


Fringe S05E08 The Human Kind
Niestety, ale coraz bardziej mnie męczy ten sezon. Dobrze, że to jeszcze parę odcinków i koniec. Bo ile razy można mówić o miłości i wykonywać jednego questa? Wątek Olivii naiwny. Pojechała po magnez i dostała go bez niczego od kobiety, która wierzy w to że Liv ma uratować świat. Strasznie nudne to było. Do tego jeszcze dochodzi sprawa z porwaniem na drodze. Serio agentka FBI dała się tak podejść? Dobrze, że potem ładnie sobie poradziła i wykorzystała kulę Etty.

Wątek Petera też mi specjalnie nie potszedł. Oczywiście zmianę będzie się dało cofnąć i odzyskać emocję. Walka z Widmarkiem fachowo zrealizowana, tak jak podchody i przewidywanie przyszłości. Na szczęście doszło do tego. Szkoda tylko, że odbyło się to bez większych emocji. Tak jak ta ostatnia scena na dachu. Świetnie zagrana, dobrze poprowadzony dialog, ale niestety słowa jakie zostały wygłoszone to banał. Że Etta jest w ich sercach bla bla bla i to emocję są ich bronią, a nie słabością. Przecież to już wiadomo od dawna. Myślałem, że ten sezon będzie wyglądał zupełnie inaczej.

OCENA 3+/5


Fringe S05E09 Black Blotter
Odbierz wiadomość, jedź na miejsce spotkania, podążaj za wskazówkami, rozwiąż zagadkę i zdobądź nagrodę. Irytuje mnie już schemat tego sezonu. Czy na prawdę tak ciężko napisać scenariusz walki z najeźdźcami? Dobrze, że przynajmniej chłopiec został odzyskany i może akcja ruszy do przodu już za tydzień. Bo akcja strasznie wolno się toczy, a problemów emocjonalnych bohaterów mam już na pewien czas dość. Piękny ukłon w stronę fanów, że chłopak pamięta oryginalną linie czasową, a kierowcą był Sam Weiss. Szkoda tylko, że nic z tego nie wynika.

Najciekawsze elementy odcinka to te związane z Walterem. Świetne były wizję jego asystentki i jego odlot. Szczególnie ta zielona wróżka i Monthy Pythonowska animacja. Ostatnia scena w laboratorium wspaniała. O tym jak Walter nie chcę być człowiekiem którym był kiedyś i na ścianie widzi swoje wspomnienia. Kolejny raz w serialu krytyka racjonalnego rozumu wypaczonego z emocji i zabawy w Boga. Im bliżej końca tym bardziej dramatycznie.

OCENA 4-/5


Fringe S05E10 Anomaly XB-6783746
Nina nie żyję, poświęciła się żeby chronić plan. Jakie to przewidywalne. Kolejny głupi schemat i niepotrzebne domykanie wątków. Nie wierzę też, że ta Nina Sharp dała się tak głupio podejść i nie zatarła śladów prowadzących do niej. Oczywiście jej ostatnie chwile bardzo pseudo emocjonalne, ale co z tego. Dobrze, że przynajmniej coś o Michaelu się wyjaśniło. To anomalia, Obserwatr z emocjami. Czyli jak dla mnie wielki plan Waltera i Septembera/Donalda (bez niespodzianki) polega na daniu najeźdźcą uczuć. Obym się mylił.

Najlepsza w odcinku była rozmowa Niny z Windmarkiem. O tym jak to Obserwatorzy przypominają zwierzęta i czemu przechylają głowę. O takich momentów chciałbym więcej, a nie płakania nad swoim tragicznym losem. 

OCENA 4=/5


Fringe S05E11 The Boy Must Live
Znaleźli Septembra, plan stał się jasny, a ja niestety znowu nie mogę powiedzieć "wow" mimo że tyle się działo. Michael to syn Obserwatora - nie zaszokowało, tak samo jak to że Walter musi się poświecić bo tak właśnie odkupi swoje grzechy. Jest na szczęście szansa na szczęśliwe zakończenie dla Olivii, że odzyska córkę. W sumie to nawet na to liczę, chciałbym żeby w końcu stało się coś dobrego dla bohaterów. Sam motyw z Obserwatorami w XXVII wieku fachowo wykonany, ale trochę mi się to nie podoba bo oddziera ich za bardzo z tajemnicy. I jak widać podróżowanie w czasie nie jest takie bez ograniczeń jak się na początku wydawało. Średni o mi się też podoba brak konsekwencji w przedstawianiu świata. September zaszokowany, że Walter żyję, a przecież na wielkich telebimach była puszczana jego podobizna. Bez sensu też, że tak łatwo cała grupka ucieka przed lojalistami.

Podoba mi się ukłon w stronę starych i przy tym najlepszych odcinków. Nie podoba, że to słynne 'chłopiec musi przeżyć" nie odnosi się do Petera. Już lepiej jakby zostawione ten wątek zamiast na siłę wpychać tam Michaela. Scena z białym tulipanem świetna, tutaj się nie mogę do niczego przyczepić. Uwielbiam ten odcinek i nie dziwię się że również do niego zaczerpniętą.

W końcówce Widmark pojmał Michaela. Nie zdziwię gdy szybko zostanie dotknięty przez chłopca i zacznie odczuwać emocję. Mam tylko nadzieje, że nie pójdą na łatwiznę. A Obserwatorzy są głupi bo chyba nie słyszeli o prawie Murphego.

OCENA 4/5


Fringe S05E12 Liberty
Druga strona! Jak dobrze, że odbyto jeszcze tam jeszcze jedną wyprawę. Dobrze było zobaczyć Bolivię i Lincolna i jak to się im życie układa. Ruda jak zwykle miała świetne teksty. Dziwne tylko, że tak delikatnie ją postarzeli. Myślałem że będzie wglądać dużo gorzej w wieku ok. 60 lat. Widocznie mają dobre kosmetyki po drugiej stronie. Do tego jeszcze było kilka smaczków jak Clintonówna startująca na prezydenta. Szkoda tylko, że nie było bardziej futurystycznie. Dobrze też, że nie zabrakło akcji na Liberty Island. Dobrze wyszło skakanie między światami i odbicie Michaela. Do tego majaki Olivii sprawiły, że nie można się przyczepić do wykonania.

Szkoda tylko, że serial poszedł w tą stronę. Wolałbym, żeby nasza Olivia miała umiejętności z 3x22. Ta wizja świata bardziej mi się podobała niż ta z Obserwatorami. Niestety nie czuć też, że to już zaraz koniec. Nie ma tragicznych wydarzeń tylko wypełnienie planu i poświęcenie Waltera. Mam nadzieje, że miło zostanę zaskoczony.

OCENA 4+/5


Fringe S05E13 An Enemy of Fate
Smutno i tyle. Może i finał nie sprostał moim wygórowanym oczekiwaniom, był za bardzo wzruszający i wyciskający zły. Pewnie irytuje nie to dlatego, że przez cały odcinek rozwodzono się nad poświęceniem, odkupieniem i miłości. Nie podobało mi się też w odcinku jak i całym sezonie to wykonywanie planu, po sznurku do kłębka. Na szczęście końcówka nie była już taka kameralna tylko efektowna. Odbijanie Broylsa i zdobywanie kostki efektowne. Przekrój fringe eventów z całego serialu. Ile wspomnień wróciła przez te kilka chwil. Warto było czekać na taki ukłon dla fanów. I jeszcze ten latający Obserwator bo to jest cool i Olivia robiąca pożytek ze swojej mocy i to zgniecenie Windmarka. Cudowne! Pięknie też zakończono białym tulipanem. Szkoda, że to już koniec, szkoda że ostatni sezon odstawał, zawiodłem się na Obserwatorach, nie poruszono kilku elementów z mitologii i nie dowiedzieliśmy się na czym polegał ich plan. Jednak mimo wszystko jestem zadowolony bo Te kilka lat z Fringe to była świetna zabawa. Dziękuję!

Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz. Skoro Walter z Michaelem przenieśli się do XXII wieku i zresetowali timeline to dlaczego zmieniło się to tylko od dnia uprowadzenia Etty? Czy ten reset nie powinien wpłynąć na wszystkie wydarzenia? Peter nie powinien zostać przez nich wymazany, ba nie powinien zostać uratowany nad jeziorem, a nawet Walternate powinien go uratować bo nie było Obserwatora który mu przeszkodził w eksperymencie. Chyba, że każda rzeczywistość ma swoich Obserwatorów, ale to bez sensu bo przecież było mówione że oni zachowują się inaczej i żyją poza czasem. Nie podoba mi się to grzebanie w timelineach w celu dokonania zmian, za dużo dziur w tym wszystkim...

OCENA 5=/5


The Following S01E01 Pilot
Dawniej im więcej było szumu w okół jakiegoś seriale tym bardziej byłem rozczarowany po obejrzeniu, teraz podchodzę z większym dystansem i częściej pozytywnie się zaskakuje zamiast potem narzekać. Po obejrzeniu pilota The Following jestem raczej na tak, ale bez hurraoptmizmu. Działa przede wszystkim chemia między dwoma głównymi bohaterami, ale to było wiadome. Becon solidny jak zawsze, chociaż gra dość stereotypowego agenta FBI - wóda, zdrada, walka o odkupienie. Na przeciwnym biegunie Purefoy, były wykładowca akademicki o specjalności romantyzm, a obecnie mentor seryjnych morderców siedzący w celi śmierci. Sceny między tą dwójką są odpowiednio dynamiczne i jak na razie to one zachęcają do oglądania. Może i to będzie standardowa opowiastka o walce dobra ze złem, ale jeśli zostanie to dobrze wykonane nie mam nic przeciwko. Dodatkowo cytaty z Poe i dość brutalny klimat podbijają ocenę. 

Niestety sporo rzeczy mi się nie podobało. Poza główną dwójką, może tylko postać Ashmore'a wzbudziła jako taką sytuację, mimo że też niczym się nie wybija. Pozostała para agentów FBI niczym ciekawym się nie wyróżnia. Jest też kult seryjnego mordercy. Niby jest bo główny bohater wpada na ten pomysł, wszyscy przyjmują to na wiarę i raptem w okół tego zaczyna się toczyć fabuła serialu. Wszystko to za szybko. I tutaj pojawia się moja największa obawa - czy ten pomysł starczy na chociaż 12 odcinków? A jak tak to co dalej? Obawiam się też, że co odcinek będzie ganianie kolejnego mordercy, a od czasu do czasu zdarzą się sprawy nie powiązane z Joe Carrolem. Obym się mylił.

OCENA 4-/5


Obejrzanych odcinków – 10
Najlepszy – Banshee Fringe 5x13
Najgorszy – Arrow 1x10