Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Blacklist. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Blacklist. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 października 2013

Serialowe podsumowanie tygodnia #54 [07.10.2013 - 13.10.2013]






Arrow S02E01 City of Heroes
- długo się zastanawiałem czy brać się za drugi sezon czy nie. W końcu ciekawość i wakacyjny hype zrobiły swoje i muszę przyznać, że nie żałuję decyzji. Jasne, serial ma te same wady co dawniej i niektóre sceny ciężko ścierpieć, ale przez większość odcinka ma się radochę z oglądania
- pierw minusy - Lauriel! O matko, ale to straszne było. Obwinia za wszystko drugiego łucznika? Co ona ma 13 lat? W ogóle ta śmierć Tommyego wpłynęła na serial w zupełnie inny sposób niż myślałem. Raptem Oliver zaczął się przejmować, że jest mordercą i dlatego nie może być wojownikiem o sprawiedliwość. Szkoda bo lubiłem go bez wyrzutów sumienia. Ta zmiana ksywki to wygląda jak marketingowy zabieg, ale w końcu trzeba się stać tym Green Arrowem. Na Thee i Roya też momentami nie dało się patrzeć, a sceny w więzieniu to kolejny nudny przedłużacz, ale dobrze, że przynajmniej Moirze się nie upiekło
- to teraz zalety - Felicity! Jak ja ją lubię! Wprowadza mnóstwo humoru do serialu i tylko dla niej można by go oglądać. Jak zwykle roztrzepana, ale i obrotna. Ładnie jaskinie przyrządziła Oliverowi. Szkoda tylko, że w tym samym miejscu. Wątek przejęcia firmy też nieźle się prezentuje. W końcu Summer Glau na ekranie i czekam aż zacznie mieszać. Wszystkie sceny akcji też bardzo przyjemnie nakręcone. Podoba mi się też Roy jako bojownik. Jest jeszcze Black Canary. Wprawdzie tylko na chwilę ją pokazali, ale bardzo chciałbym żeby został na dłużej. I niech tylko nie wiążą jej w jakiś głupi sposób z Lauriel żeby potem ona przywdziała kostium. Najlepiej jakby zginęła, ale chyba na to nie ma co liczyć...
- trochę się rozczarowałem, że tak szybko pozbyto się gangu zakapturzonych. To był dobry pomysł na kilka odcinków, ale niestety szybko to rozwiązano i po gangu ani śladu
- miłym smaczkiem było w tym odcinku teaser pojawienia się Flasha. Bo o to chyba chodziło jak pani w tv mówiła o akceleratorze cząsteczek
- i na wyspie szykuje się kolejny ciekawy wątek - Oliver ma problemy ze swoim gniewem, a i pojawił się tajemniczy statek, który szuka jakiś grobów. I co Shando wie na ten temat? Właśnie Shando i Slade - marzy mi się żeby pojawili się w Starling City w tym sezonie

OCENA 4/6

Brooklyn Nine-Nine S01E03 The Slump
- najlepszy odcinek z trzech dotychczas wyemitowanych. Mnóstwo śmiechu z popkulturowych żartów oraz przerysowanego zachowania postaci. I ten śmiech nie był wcale wymuszony śmiechem z offu tylko te sceny były autentycznie zabawne. Bo jak się nie uśmiechnąć jak Terry Crews buduje domek dla lalek? Albo Gina podburza dzieciaki przeciw Amy i Rosie? Albo niemal wszystkie sceny z Hitchockem? Do tego mnóstwo dobrze napisanych i zagranych gagów. Tylko ten Peralta momentami denerwuje, ale w zamian pojawia się kamienna twarz Holta. Jest dobrze i liczę na utrzymanie poziomu.

OCENA 4.5/6

Brooklyn Nine-Nine S01E04 M.E. Time
- dalej jestem oczarowany tym serialem i się wyśmienicie bawię. Już mi nawet Andy Semberg jako Peralta nie przeszkadza. Ba, nawet miał kilka niezłych gagów szczególnie scenę otwierającą i jak opowiadał o seksie z panią patolog.
- bardzo bym chciał żeby ten serial dostał zamówienie na więcej odcinków bo na to zasługuje. Ma ciekawe i zróżnicowane postacie, które niesamowicie bawią. Choćby taka Rosa. Negatywnie do wszystkiego nastawiona, sarkastyczna, ale idealnie pasuje do serialu. Albo Amy. Za każdym razem jak coś chcę pierw prawi komplementy. I nie ma się przynajmniej wrażenia, że serial powtarza te same żarty, a raczej bawi zachowanie postaci, która jest przez to naturalniejsza.
- najlepszy i tak jest w całym serialu Holt. Te krótkie scenki jak próbowali go podwładni rozszyfrować cudowne. I ten obraz namalowany przez sierżanta. I płaszcząca się przed nim Amy. Wszystko idealne.

OCENA 4.5/6

Castle S06E03 Need To Know
- zaledwie trzy odcinki serial potrzebował żeby wrócić do punkty wyjścia i wymazać cliffhanger z odejściem Becket do DC. I mi to nie przeszkadza bo się tego spodziewałem. Zawsze można na 1/2 odcinki wrócić do tego wątku, może nawet w tradycyjnym dwu odcinkowcu?
- sama sprawa nie była jakaś wspaniała. Brakowało trochę szalonych teorii Ricka. W końcu było CIA i szmuglowanie broni - można było zaszaleć w tym temacie. Odwołań do seriali i ryku telewizyjnego też mogłoby być więcej. Jednak współpraca Ricka z detektywami to wynagradza. Próba przekupienia Kate czy wyzywanie od Judaszy - świetne

OCENA 4/6

Homeland S03E02 Uh... Oh... Ah...
- 15 minut czyli 1/3 odcinka zostało poświęconych wątkowi Dany. Liczone z zegarkiem w ręku! To jest jakieś nieporozumienie. Co mnie obchodzą kłopoty nastolatki, jej miłostki, próby samobójcze i depresja po tym co stało się z jej ojcem. O ile jeszcze w 1 i 2 sezonie jej wątki były jakoś uzasadnione bo był Brody i sporo działo się w okół jego rodziny tak teraz to jest zwykły zapychacz, który wcale się nie sprawdza. Bo nie dość, że nudzi to jeszcze rujnuje całe napięcie jakie jest budowane przez pozostałe wątki. Niestety, ale początek tego sezonu wypada gorzej od drugiego. Może i Dana pokazuje problem nagonki mediów, skutki nadopiekuńczości matki czy szukanie akceptacji, ale tego jest za dużo. 5 minut by starczyło, a ona pojawia się pewnie częściej niż Saul...
- to co dzieje się z Carrie jest ciekawe. Tylko czemu znowu kolejne załamanie psychiczne? Przecież to już było kilka razy. Na prawda ta postać nie ma więcej do zaoferowania? Clare Danes gra fenomenalnie bo to Clare Danes, ale już irytujące jest patrzenie jak Carrie coraz bardziej popada w obłęd i wariuję. Nie chciałbym tylko żeby okazało się, że to jest wielki plan Saula bo niestabilna Carrie lepiej działa od tej stabilnej i przez swoją nieprzewidywalność może CIA doprowadzić do wroga
- na szczęście jest dużo Quinna i wprowadzono nową postać kobiecą - Farę. On jest chyba teraz najciekawszą postacią. Twardy, bezkompromisowy i działa na granicy i poza prawem. Chciałbym zobaczyć jak współpracuje z Carrie. Fara natomiast to nowa analityczka, która bierze udział w śledztwie. Już zarysowano jej postać - arabka, świeżak w agencji,wybuchowa, ale i inteligentna i dąży do prawdy. Liczę, że dostanie w przyszłym odcinku więcej scen niż Dany bo lubię jak jest pokazane na ekranie żmudne śledztwo i marzy mi się coś w stylu Rubicon.
- chciałbym, żeby w przyszłości ten serial stał się odważniejszy. W 24 były szokujące twisty fabularne, tutaj trochę tego brakuje. Serial jest inny więc chciałbym coś realistyczniejszego, ale również zaskakującego. Idealne byłoby political fiction. W zeszłym sezonie był zaczątek tego pomysłu - nowa wojna na Bliskim Wschodzie, ale to zarzucono. Teraz jest trop Irański i chciałbym żeby odważniej z tym poszli. Przydałoby się też żeby pokazywali fragmenty wiadomości i sytuację polityczną w kraju i na świecie. Bo niby bohaterowie mówią jaki to był straszny zamach, ale szczerze mówiąc nie czuć tego. Przydałoby się uczucie, że stawka jest większa

OCENA 3.5/6

Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D. S01E03 The Asset
- chcę wierzyć, że te kilkanaście pierwszych odcinków to takie rozkładanie pionków, delikatne zaczynanie wielu wątków i wielkiej intrygi. Chcę wierzyć, że ten serial się w pewnym momencie zmieni i zacznę czerpać autentyczną radość z oglądania. Chcę wierzyć, że zacznie mi zależeć na wszystkich postaciach i będzie iskrzyć od chemii między nimi. Tylko, że coraz trudniej mi to przychodzi. Ja wiem, że seriale Whedona długo się rozkręcają, ale tutaj za dużo pojedynczych elementów nie pasuje do siebie. Wciąż tli się we mnie nadzieja, na pewno będę oglądał choćby dla duetu Fitz-Simmons, ale daje czas do końca sezonu. Wytrzymałem kiedyś z The Event i FlashForward dam radę i teraz.
- sam odcinek to kolejna efektowna sprawa tygodnia. Tajemnicze artefakty, źli ludzie, dużo strzelania i biegania, a nawet trafiła się dramatyczna końcówka. Tylko za mało w tym wszystkim emocji. Sceny między Skye i Wardem są strasznie naiwne, trening lekko żenujący, a sama Skye wydaje się strasznie bezużyteczna i jej przeszłość nie budzi większego zainteresowania. Rodzina zastępcza? I przez to mam jej sympatyzować? Przecież lubię ją bez tego. Czemu przy niemal wszystkich narodzinach bohatera jest jakaś tragedia rodzinna w tle? Czemu jej rodzice nie mogą mieć farmy w Kansas? Ja mam nadzieje, że względem niej jest jakiś większy plan, a nie jej historia jest rozwijana wraz z scenariuszami do kolejnych odcinków. O Wardzie nawet mi się nie chcę pisać taki on nudny jest...
- scena po napisach ciekawa. Narodziny superłotra z którym będzie się trzeba kiedyś zmierzyć. Tylko czemu nie wysłali tej mazi w stronę słońca jak poprzedni artefakt?

OCENA 3.5/6

Person of Interest S03E03 Lady Killer
- gdy tylko usłyszałem co ma się dziać w tym odcinku nie mogłem się doczekać. Shaw, Carter i Zoe w klubie nocnym polujące na domniemanego zabójcę kobiet - to musiało się udać. I tak też było. Dużo scen z tymi trzema paniami to gwarancja dużej ilości dobrego humoru. Bo jak się nie uśmiechnąć na widok Shaw w wieczorowej sukni? I jej wiecznie wkurzonej miny. Do tego jak zwykle Zoe skradła wszystkie sceny w których była. Uwielbiam jak ona i John razem biorą się za sprawę. Teraz trzeba uzbroić się w cierpliwość i czekać na jej kolejny powrót.
- sama sprawa dość przewidywalna, ale dobrze poprowadzona - raz luźniejsza, raz mroczniejsza i z połowicznym szczęśliwym zakończeniem. Nic nadzwyczajnego, dobrze zapychała czas i służyła ekspozycji głównych postaci.
- po odcinku przerwy pojawia się Root i jak zwykle była przerażająco-urocza. Gdy rozmawiała z boginią i groziła doktorkowi aż ciarki wchodziły na plecy i napięcie wzrastała. Ogromnie jestem ciekaw co dla niej szykują scenarzyści. Wychodzi na to, że jest ona prorokiem Maszyny czy może raczej jej zbrojnym ramieniem. Ciesze się, że nie zabiła Hershela. Ten to ma pecha, chyba w karzdym sezonie jest postrzelony albo jego życie wisi na krawędzi. Teraz czekać aż zda raport tajemniczej kobiecie.

OCENA 4/6

Sleepy Hollow S01E04 The Lesser Key of Solomon
-  wciąż mam serialowego kaca po Breaking Bad i większość seriali wydaje mi się słabsza niż w rzeczywistości jest jednak przy Sleepy Hollow bawię się doskonale bo to serial czysto rozrywkowy z wielką tajemnicą w tle czyli coś co uwielbiam
- koniec poprzedniego odcinka zwiastował, że ten będzie silnie mitologiczny i rozwinie postaci Abby oraz relację z jej siostrą. I tak też było. Trochę dramatów po drodze, ale poszło łatwo i panny Mills się pogodziły. Bez zbytniego przedłużania. Tak jak wszystkie rewelacje, które były rzucane nie potrzebowały długiego tłumaczenia i udowadniania tylko były raczej kwitowane żartem. Podoba mi się, że tempo tego serialu nie zwalnia. Nawet w sprawach proceduralnych. Niby w każdym odcinku jest jakieś śledztwo, ale wszystkie są umiejętnie wprowadzone w główną historię. Tym razem Hassowie jako tajny zakon w Sleepy Hollow, portal do piekła, wyjawienie tajemnic zmarłego szeryfa oraz imienia głównego złego który potem zapewne okaże się pionkiem. Moloch - budzi szacunek. Obyśmy tylko zbyt długo nie czekali na powrót Jenny, a z biegiem czasu mogłaby dołączyć do stałej obsady.
- podoba mi się jak serial zręcznie modyfikuje historię Stanów. Flashbacki stanowią integralną część odcinków, a Crane snuje swoje historię. Tym razem herbatka bostońska. I aż się boję myśleć w czym jeszcze brał on udział i kogo znał. I jeśli chodzi o Ichibalda to uwielbiam go. Sama jego postura wywołuje u mnie uśmiech na twarzy, a potem przypominam sobie w co jest ubrany, a on zaczyna mówić to się śmieje. Zresztą wystarczy spojrzeć na jego pozę podczas oddawania strzału - wyprostowany i ręka za siebie.
- tylko żałuję, że w tym odcinku pominięto wątek Katriny i nie było żadnego dziwnego snu.

OCENA 5/6

The Blacklist S01E03 Wujing
- trzy odcinki, tyle mi starczy by stwierdzić, że ten serial to nie moja broszka. Gdyby nie James Spader doszłoby pewnie do tego wcześniej. Wszystko jest zbyt naiwne, łopatologicznie poprowadzone przez co zamiast zachwycać się akcją lub jej zwrotami to tylko pytam się dlaczego oni to robią i czemu nie mogliby zrobić czegoś lepiej. Choćby w tym odcinku Liz dająca kule do balistyki. Serio?! Nikt jej nie pyta skąd to ma, wszystko załatwiła zgodnie z protokołem, a potem nie ma oficjalnego pytania. W końcu raport utajniony, takie rzeczy są oflagowane. Przynajmniej tego uczą seriale. A szefowie się dowiedzieli tylko dlatego, że ją śledzili. Dużo jeszcze było kwiatków. Irytująco wyszła scena w tym bunkrze, ale już mi się nie chcę pastwić nad tym serialem. Widocznie mam zbyt wygórowane wymagania względem serialowej logiki.
- wątku głównego jako takiego nie ma. Jest tajemnica, ale tutaj też nic specjalnego. Zachowawczo dawkowana by nie przyprawić casualowego widza o ból głowy nadmierną ilością faktów. Person of Interest, Sleepy Hollow czy nawet Arrow pokazują, że nie tak się robi procedurale.

OCENA 3/6

The Tomorrow People S01E01 Pilot
- naczytałem się w internecie jaki to zły pilot, nudne i sztampowe, ale mi się to bardzo przyjemnie oglądało. Pewnie dlatego, że ja lubię te głupkowate seriale na The CW kierowane dla amerykańskich nastolatek, ale taki już jestem. Na razie dam szansę i przynajmniej kilka następnych epizodów zobaczę. Wytrzymałem z Arrow cały sezon wytrzymam i tutaj
- trochę tylko żałuje, że jak są seriale o superbohaterach to muszą oni dostawać standardowy zestaw super mocy - telekineza, teleportacja i telepatia. A pirokineza? Profetyzm? Morfowanie? Aż dziwne, że i tego nie dorzucili w zestawie. Jednak jest szansa, że i one się pojawią bo jak widać Ludzie Przyszłości (serio?) wciąż się rozwijają. Chyba, że mają poziomy mocy. Sztampowy jest tez główny motyw - ludzie z mocami przeciw homo sapiens. X-Men, Heroes, The 4400, Alphas. Wszędzie to było. I w sumie wszędzie budziło zainteresowanie i tak jest i teraz. Jeśli serial nie będzie zbyt zachowawczy i poszaleje fabularnie to będę zadowolony.
- a właśnie fabuła - Stephen odkrywa w sobie moce, znajduje dobre mutanty, tajemnica z przeszłości, pojawiają się źli, wątki rodzinne bla bla bla kolejne ograne motywy, a potem przystąpienie do złych. I to mi się podoba. Wiem jak się to skończy, ale taki mały twist fabularny na koniec odcinka dobrze rokuje.
- nie piszę o nielogicznościach scenariusza bo nie chcę się zbytnio znęcać nad serialem, ale czemu do cholery John włamywał się do szpitala tradycyjnymi metodami zamiast od razu się teleportować?! Czemu Cara tyle czasu siedziała w głowie Stephena zamiast od razu dać mu znać, że wszystko z nim ok? Czemu mówią, że niby tylko w pokoju o kosmicznym designu ścian nie da się używać mocy, a okazuje się, że tak jest w całym budynku co nie ma kompletnie sensu? Czemu.... nie no dobra starczy. Nie ma się co wyzłośliwiać.
- dużo było głupot, ale trzeba przyznać, że efekty teleportacji był całkiem ładny, a i sceny walki przyzwoity, chociaż też bez szału to i tak lepsze niż w SHIELD. No i Stephen ma zadatki na Sitha bo dusił swojego szkolnego oprawce niczym Lord Vader. Oby problem samo kontroli pociągnięto dalej

OCENA 3.5/6

poniedziałek, 7 października 2013

Serialowe podsumowanie tygodnia #53 [30.09.2013 - 06.10.2013]

To był prawdopodobnie ostatni tak mało produktywny tydzień. Ten obecny powinien przynieść więcej wolnego czasu czyli więcej seriali do oglądania i dłuższe notki na ich temat. Dobrze się składa bo jest co oglądać, a i chciałbym wrócić do The Shield i The Good Wife bo jestem złakniony dobrej telewizji po finale Breaking Bad. Będzie mi brakowało tego serialu. I nie tylko mi. Krytycy już wieszczą koniec złotej ery telewizji. Ja nie byłbym taki pochopny w osądach. Mad Men będzie leciał jeszcze przez 2 lata, HBO ma swoją Grę o Tron, Showtime wciąż solidne Homeland, które może zaskoczy, a i Masters of Sex kreuje się na wielki hit. Do tego masa perełek, o których wie garstka. Choćby Vikings, Orphan Black, Hannibal. Jest co oglądać tylko czasu nie ma. Może nie są to seriale tego kalibru co Breaking Bad, The Sopranos czy The Wire, ale to dlatego, że arcydzieła nie mogą powstawać rok w rok. Poza tym i my mamy wybredniejszy gust bo swoje widzieliśmy. Nie ma co psioczyć na obecną sytuację tylko trzeba oglądać.


SPOILERY


Breaking Bad S05E16
- cokolwiek bym nie napisał w tym miejscu byłoby to banalne i trywialne dlatego ograniczę się do niezbędnego minimum. Finał był niezwykle zadowalający, godna konkluzja losów Waltera White'a. Może i nie miał szybkiego tempa i niesamowitych scen, ale na pewno był odpowiednim zwieńczeniem 6 lat serialu. Wszystko co miało zostać zakończone zostało. Zero niedomówień, sytuacja jest jasna. Jeśli chodzi o Waltera. Jednak to on był głównym bohaterem serialu to na nim skupiały się te ostatnie odcinki i to jego losy były najważniejsze. Dokonał swojej zemsty i przyznał się do winy. Próbował naprawiać niektóre błędy, ale większość było nie do naprawienia. Pytanie przed finałem nie było czy zginie tylko jak. Okazało się, że ratując Jessego jego ostatni ludzki odruch. Skonał natomiast przy instrumentach chemicznych, przy jego ukochanych przedmiotach, które ukochał jak rodzinę. I to jest jego odpowiedni koniec. Marzyło mi się, że pierwszy raz zażyję swojego niebieskiego specyfiku, ale to trochę by się kłóciło z resztą serialu. On nie kochał metaamfetaminy, on kochał ją robić. Tak jak przyznał się Skylar robił to dla siebie, nie dla rodziny, czół wtedy, że żyję. Fenomenalna scena i popis aktorski Bryana Cranstona. Zresztą jak przez cały odcinek. Wizyta u Shwartzów, rozmowa z Lidią czy wujkiem Jackem - mocne sceny. Może i kameralne, ale wielkie wybuchy i twisty fabularne nie są wcale potrzebne na zakończenie, wystarczy tylko porządną konkluzja. Zresztą ciężko było o coś szokującego jeśli wątki które się nagromadziły przez tyle lat zostały rozwiązane w Ozymandias.
- jestem też zadowolony z zakończenia jakie dostał Jesse. Od dawna przewidywałem, że on powinien przeżyć bo na to zasługuje. Jest on kontrastem dla Walta - kryminalista z wyrzutami sumienia i głowa rodziny z manią wielkości i zapędami dyktatorskim. Piękna była scena gdy w swojej klatce wyobrażał sobie, że tworzy drewniane pudełko zamiast gotować metę, to samo pudełko, o którym była mowa gdy był na odwyku. Przeżył, nie zabił też Walta, ostatecznie uwolnił się od jego wpływu i zaczął nowe życie. Nie będzie one radosne po tym czego doświadczył, ale na nie zasłużył. A ostatnia z nim scena gdy pędzi samochodem to taki teaser nowego Need for Speeda.
- ciesze się też z pojawienia się Skinny Pete i Badgera czyli "the two best hit men west of the Mississippi" czyli niezwykle udany komediowy przerywnik. Zresztą nie jedyny. Mimo, że było czuć niezwykle napięcie jak Walt przechadzał się po domu Schawrtzów przypominało to trochę jakiś horror. Albo Marie mówiąca o sąsiadce. Dramatyzm przez cały odcinek, ale i delikatne rozluźnienie, które było potrzebne.
- jak w takim razie plasuje się Breaking Bad w moim prywatnym rankingu? Na 76 skończonych seriali ląduje na pierwszym miejscu zaraz obok The Wire. Nie potrafię zdecydować, który z nich jest lepszy. Nie da się. Obydwa to arcydzieła telewizji, ale przedstawiają odmienną tematykę. Niby ich wspólną częścią jest to, że zagłębiają się w ludzką psychikę, ale jeden z nich skupia się na społeczeństwie i w naturalistyczny sposób ją ilustruje, drugi natomiast to ewolucja bohatera, zaglądanie w mroczne zakamarki ludzkiej duszy. Razem stanowią o silę medium jakim jest telewizja.

OCENA 6/6

Brooklyn Nine-Nine S01E02 The Tagger
- ten serial jest momentami przeuroczy, ale też i irytujący. Najbardziej nie podoba mi się pierwszy plan i dziwne zachowanie Peralty. Dobrze, że na przeciwnym biegunie jest Hol, który go temperuje od razu. Wystarczy, że Andre Braugher pojawia się na ekranie i robi się dużo śmieszniej. Na drugim planie przede wszystkim kobiety są zabawne. Emy, Gina i Rosa - jak ja chciałbym żeby ten serial został na dłużej tylko po to żeby je pooglądać. Jeśli w przyszłości one dostaną więcej czasu będzie dużo śmieszniej niż teraz bo za często coś mi bardzo nie pasuje by móc w pełni cieszyć się odcinkiem.

OCENA 3.5/6 

Castle S06E02 Dreamworld
- Rick przeżył, o jak dobrze bo bałem się, że zginie w końcu inaczej nie stawialiby go w takiej sytuacji. A tak na serio - jak zwykle przyjemnie, zabawnie i momentami dramatycznie. Szkoda tylko, że Rick miał taki mały udział w śledztwie. Espo i Ryana też mogłoby być więcej. Jednak cieszę się, że Kate zostaje w Waszyngtonie. Im dłużej tym lepiej. 

OCENA 4/6

Homeland S03E01 Tin Man is Down 
-  premiera sezonu niezwykle spokojna, przez to trochę rozczarowująca, ale dobrze jest wrócić do Homeland bo to jeden z tych ambitniejszych seriali w telewizji. Największy minus to brak Brodyego. Chciałem zobaczyć ci się z nim działo, w jakim miejscu wylądował, czy się ukrywa czy próbuje na własną rękę znaleźć winnych za zamach. Mam nadzieje, że prędzej czy później go pokażę. Dobrze, że zamiast niego jest Quinn. Lubię go bardzo i myślę, że powinien go godnie zastąpić. Nie podobało mi się też, że wciąż są pokazywany dramaty Dany. Ja wiem, że to niby pogłębia psychologię rodziny, ale ten serial już dawno o tym nie jest więc mogliby zamknąć ten temat.
- przesłuchania przed komisją senatu nie miały tej siły co w 24 jak Jack Bauer przed nią stanął. Trochę się wynudziłem. Zresztą mam dziwne wrażenie, że los Carrie jest mi zupełnie obojętny. O wiele lepsze są sceny z Saulem gdy musi podejmować trudne decyzję oraz jak rozmowy z Dar Adalem. Chciałbym, żeby temu poświęcono gros czasu.

OCENA 4/6

Person of Interest S03E02 Nothing to Hide
- o wiele lepszy odcinek od premiery. Znowu pojawiła się procedurala sprawa związana z wątkiem informatycznym i przez to ciekawie się ją oglądało. Problem anonimowości w internecie, prześladowcy, sprzedawania prywatnych danych - w tym aspekcie Person of Interest mistrzowsko prowadzi wątki. I jeszcze Shaw w centrum wydarzeń, opowiadająca o zabijaniu ludzi czy niechęci do pracy biurowej. Trochę świeżej krwi dobrze zrobiło temu serialowi
- gdy wypłynął wątek koper od razu podejrzewałem, że coś jest nie tak. Przez myśl mi przeszła Root albo nawet zabawy samej Maszyny w wymierzanie sprawiedliwości, a tutaj taka niespodzianka. Pojawił się kolejny poważny wątek fabularny z nowym przeciwnikiem tym razem samozwańczy mściciela walczący o anonimowość. Temat na czasie i idealnie pasujący do PoI.
- Carter miała śmieszne sceny z żółtodziobem. Tylko czy on nie jest podstawiony? To by było bardzo w style tego serialu. Albo po prostu zabawa z widzem - pokazują Quinna, zaraz potem pojawia się nowy parter Carter by okazało się, że te dwie sprawy nie mają ze sobą nic wspólnego

OCENA 4.5/6

Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D. S01E02 0-8-4
-  efektownie, dużo wybuchów, akcji i strzelania. Widać też, że nie poskąpiono budżetu. Szkoda tylko, że trochę tego za dużo. Wolałbym coś bardziej kameralnego z lepszą ekspozycją postaci by lepiej zapoznać się z ich charakterami i przeszłością. Niby muszą razem współpracować by pokonać przeciwności, ale to praktycznie kalka z The Avengers. Teraz trochę już wybrzydzam, ale mam wrażenie, że serial jest zbyt mocno osadzony w filmowym uniwersum. Mnóstwo odwołań i nawiązań i co chwila jakaś nazwa własna, ale boję się, że przez to nie będzie zbytnio stawiane na własną tożsamość i pomysły. Dobrze, że w tle jest wątek Skye i Nowego Ładu.
- niby narzekam i narzekam, ale mi się to całkiem nieźle ogląda. Trochę gorzej od Sleepy Hollow, ale wciąż jest to kawałek całkiem niezłej telewizji. Przyjemnej w odbiorze z mnóstwem nawiązań do popkultury i zabawnymi onlinerami.
- scena po napisach i wizyta Nicka Fury w zabawnej scenie. Więcej takich występów poproszę bo potrafią rozbawić. Czekam na kolejne wizyty. Marzy mi się też Zachary Levi w sotry arcu poświęconemu Asgardowi. To w końcu aktor telewizyjny, a premiera filmu i november sweep to idealne okazje na takie zagranie.

OCENA 4/6

Master of Sex S01E02 Race to Space
- co za piękny serial! Już mniejsza z tym jak uroczo wygląda Lizzy Caplan, ale te ubrania z epoki, wystrój pomieszczeń, stare samochody czy oglądanie czarno białej telewizji - zakochałem się w tym klimacie. Mam słabość do seriali historycznych i jeszcze trochę odcinków i pewnie zacznę szukać jakieś książki o latach '50 i '60.
- jednak nie tylko zachwycałem się dekoracjami. Aktorzy grają fantastycznie. Szczególnie Sheen. Raz się go lubi, raz nienawidzi. Brawa za stworzenie tak wielowymiarowej postaci. Ostatnia scena idealnie podsumowuje jego sytuację - jest w potrzasku między dwiema kobietami - żoną i sekretarką. Każda ma coś do zaoferowania i żaden wybór nie będzie tym dobrym. Jestem ogromnie ciekaw jak rozwiną się stosunki damsko męskie w tym serialu zważywszy na to jak są prowadzone.
- równie intrygujący jest drugi plan. Prostytutka, która znalazła swojego księcia z bajki, skomplikowany związek pary uprawiającej seks w imię nauki i lekarz szukający spełnienia w kolejnych podbojach miłosnych. Każda z tych postaci potrafi zaciekawić historią nawet jak się nie czuję do niej sympatii. Dobrze to wróży na przyszłość

OCENA 5/6

Sleepy Hollow S01E03 For the Triumph of Evil
- doskonale się bawię na tym serialu, oglądanie samego Ichibolda daje mi mnóstwo uśmiechu. Nawet nie musi nic mówić, wystarczy, że założy ręce na plecy i wbiję w coś/kogoś wzrok lub zacznie się przechadzać. Niezwykle komicznie to wygląda. Do tego jest świetna chemia między nim, a Abby. Nie spodziewałem się, że ten serial tak mi się spodoba. Na razie brakuje trochę dramatyzmu i odcinki mają strasznie lekki klimat, ale i na poważniejsze rzeczy przyjdzie czas bo wątki w tle są umiejętnie prowadzone. Coraz bardziej w świat jest wprowadzany Gonzales, kapitan przychylniej patrzy na sprawy i całkiem możliwe, że indianin będzie postacią powracającą. Jest dobrze!
- sama sprawa odcinki z Sandmanem interesująca, dobrze poprowadzona bo dotyczyła głównych postaci i siostrzyczkę odegrała znaczącą rolę. Efekty sypiącego się piasku bardzo ładne, a potwór wyglądał przeraźliwie. Brawa też za muzykę i króciutkie Mr Sandman znowu piosenka odnosi się do wątku odcinka. Chociaż wolałbym Enter Sandman, ale Metallica rzadko kiedy pojawia się w serialach.

OCENA 4/6

The Blacklist S01E02 The Freelancer
- po pilocie nie byłem przekonany, teraz zaczynam coraz bardziej wątpić. Bo szczerze mówiąc za dużo w tym chaosu i nie ma nic specjalnego w tym serialu. Red nie jest wcale taki błyskotliwy, to tylko całe tło zachowuje się jak banda idiotów i nie potrafi robić swojej roboty. Ten poważny ton jest zupełnie niepotrzebny. Sprawa miała kilka zwrotów, ale specjalnie nie zaskoczyła, ale to chyba było tak specjalnie nakręcone, a jeśli nie to źle świadczy o tym serialu. Poza tym nie rozumiem niektórych rzeczy - czemu ten zabójca, który wcześniej atakował cywilne cele teraz zmienił swoje modus operandi? A jeśli nie on to po co była cała ta szopka? Nie można było inaczej tego rozegrać? Serial chcę być bardzo efekciarski, ale brakuje mu ładu i składu
- na plus na pewno żarcik o tym, że Red jest ojcem Liz. Na minus jak opowiada jej co może zrobić i to jak się zaciska więź między nimi. Za często takie rzeczy widziałem by mnie nie nudziły. Brakuje tutaj czegoś świeżego.
- najgłupsza scena odcinka? Ta w Montrealu. Ile tutaj nielogiczności to głowa mała. Postacie się bezsensownie obwiniają, FBI nie obstawia tylnych wyjść, Liz nie podejrzewa, że Red może nawiać. Źle to wróży na przyszłość głownie dlatego, że scenarzystą tego odcinka jest jeden z producentów
- i na koniec fajna niespodzianka - ochroniarze Reda i agenta CIA. Prawie nic o nich nie wiadomo, a już są najciekawszymi postaciami

OCENA 2.5/6

niedziela, 29 września 2013

Serialowe podsumowanie tygodnia #52 [23.09.2013 - 29.09.2013]

Serialowy sezon ruszył, a ja oczywiście nie mam czasu na oglądanie bo trzeba się zmobilizować i skończyć magisterkę. Życie... Ale mimo wszystko udało się parę tytułów zobaczyć. Nowości też są mimo, że zarzekałem  się, że nic nie ruszę przez pierwszy miesiąc emisji i będę czekał na recenzję i wyniki oglądalności. Hype mnie dopadł i trzeba było samemu sprawdzić. O ile Hostages i The Blacklist wypadły słabo i średnio tak SHIELD i Sleepy Hollow będę jeszcze długo oglądał. Jestem zadowolony z poziomu i klimatu. Bardzo przystępne i widać potencjał na przyszłość. Jednak wielka telewizja jest na kablówkach i tam objawia się geniusz ludzi babrających się w tym medium. Szczególnie u Vince'a Gilligana i jego Breaking Bad. Ciężko opisać to co się tam dzieje. Taka dawka emocji rzadko kiedy się trafia, a przy BB osiąga ona apogeum. Boję się finału i nie mogę się go doczekać. Ostatnio niecierpliwiłem się tak ponad 3 lata temu przed finałem Lost. Teraz jednak będzie trzeba zastosować środki zaradcze - odciąć się od twittera i wszelkich recenzji by nie zakłócały odbioru zwieńczenia historii (upadku) Waltera White'a. Szkoda tylko, że nie będę mógł się podzielić wszystkimi wrażeniami i stworzyć oddzielnej notki. Brak czasu i zalew obowiązków daje o sobie znać akurat wtedy gdy nie powinien.


SPOILERY

Breaking Bad S05E15 Granite State
- ciężko mi się ogląda ten serial. Tyle przeżyć w tak krótkim czasie. Skumulowana dawka emocji w godzinę. Mnóstw niesamowitych scen, które szokują i poruszają. I każdą z nich można analizować i interpretować, pisać o niej i dyskutować. I pewnie i tak nie wyczerpie się wszystkich aluzji. Ja się nie będę tego podejmował. Jestem tylko zachwycony jak ten serial wygląda i co się w nim dzieje. Długo będzie trzeba czekać na coś równie poruszającego i wbijającego się w psychikę.
- Walter w tym odcinku to cień samego siebie, który zniszczył życie nie tylko sobie i bliskim, ale echa jego czynów docierają do osób postronnych. Rekcja łańcuchowa, która uderza niespodziewanie. Dlatego takie satysfakcjonujące było oglądanie upadłego króla królów. Bez dawnej siły perswazji i charyzmy. Pokonanego przez chorobę i upokorzonego. Został sam i jego śmierć to kwestia czasu czyli już w najbliższym odcinku. Dlatego takie satysfakcjonujące było oglądanie jego rozmowy z synem. Tak odmiennej od tej z zeszłego odcinka. Wciąż jednak niczego nie rozumie. Daje pieniądze, chcę uratować rodzinę, ale nie może pojąć, że ona już nie istnieje. Też nie przeprasza. Dalej się usprawiedliwia i wg. niego robienie mety nie było złą decyzją tylko piał pecha. Co jest świetne to dalej chcę się mścić. Pycha go napędza. Twierdzi, że odzyska pieniądze od Jacka, a pobudziło go podrażnione ego. Walter White to fascynująca postać i czekam, aż ktoś napisze o niej więcej.
- sceny z Jessem równie niesamowite. U niego również tliła się chęć walki jednak nie był taki zrezygnowany jak w poprzednim odcinku. To napięcia gdy Jack oglądał kasetę, delikatna satysfakcja gdy jego partia osiągnęła 96%, nadzieja jak udało mu się oswobodzić z kajdanek, obawa gdy biegł do ogrodzenia oraz strach i współczucie gdy mu się nie udało. A potem szokująca śmierć Andrei, której musiał się przyglądać i groźba, że zajmą się Brockem. Dziedzictwo Waltera White'a. Chciałbym, żeby ostatnia scena to była śmierć Walta z rąk Jessego po tym gdy rodzinka Whitów zginie na skutek działań ojca. To by pasowało. I Jesse odchodzący w stronę wschodzącego słońca jako symbol nowego rozdziału dla tej postaci. Pytanie tylko czy będzie miał ochotę jeszcze żyć. Co Walt zrobi ze swoją bronią, jak zaatakuje Jacka. Jaką rolę odegra nieprzewidywalny i upiorny Todd? Boję się tego finału i nie mogę się doczekać. 

OCENA 6/6

Castle S06E01 Valkyrie
- nie powiem żebym się stęsknił za tym serialem, ale premiere oglądało się niezwykle przyjemnie. To wciąż stary dobry Castle. Lekko odmieniony, ale praktycznie to samo. Bohaterowie których się lubi zabawne dialogi i zaskakujące sprawy. Tym razem padło na wielką konspirację, Beckett pracującą w FBI, tajne bezy wojskowe i zamach terrorystyczny - podoba mi się.
- cliffhanger z poprzedniego sezonu został błyskawicznie rozwiązany - urocza scena Kate mówiącej "tak" Rickowi, jak plątała się, a Castle dopytywał się o co jej chodzi. Tęskniłem za tym. Co zadziwiające zmieniła się trochę koncepcja serialu - Rick nie współpracuje z Kate, a ona zmieniła miasto. I chciałbym żeby potrwało to kilka odcinków. Lubie takie eksperymenty w proceduralach.
- zaskoczyło mnie, że premiera jest dwu częściowa. Gdzieś musiałem ominąć to info, ale tym lepiej. Rick jest umierający i zostało mu 24h życia. No to w przyszłym odcinku powinien w pełni współpracować z Kate w końcu to może być jego ostatnie życzenie
- zadziwia mnie tylko czemu on się nie przeprowadził do DC. Alexis będzie szła na studia więc nic go nie trzyma w NY.

OCENA 4.5/6

Hostages S01E01 Pilot
- serial sprawdziłem tylko dlatego bo na stronie The Hollywood Reporter pojawiła się pozytywna recenzja. Po emisji trailera serial był mi raczej obojętny i nie planowałem się z nim zapoznać. Żałuję, że nie zaufałem instynktowi bo nikt mi nie zwróci tych 40 minut, które zmarnowałem na pilot Hostages.
- największym grzechem serialu jest brak napięcia i zbyt długa ekspozycja postaci. W zapowiedziach było, że lekarka ma zabić prezydenta by uratować rodzinę i przez cały odcinek nic nowego się nie pojawia, no może poza jednym delikatnym zwrotem akcji. Podczas oglądania ma się nadzieje na jakiś twist, że to już jest dobry moment by go wprowadzić, a ostatecznie nic się nie dzieje. Po kłębku do sznurka, bez zbędnych rozwidleń. Już w jednym z odcinków Peron of Interest lepiej opowiedziano historię tego typu, a przecież tutaj cały serial ma się się w okół tego toczyć...
- irytują też bohaterowie. Prezydent jest bezpłciowy i obojętne jest czy przeżyję. Nic rewolucyjnego nie robi, ot jest. Terrorysta/agent FBI jest do bólu standardowy i otacza go obowiązkowa wielka tajemnica. Dr. Sanders za to jest postawiona przed trudnym wyborem. O ile dobrze to wszystko zostało zagrane tak postacie wydają się strasznie nudne. Dramat występuje jednak przy dzieciach. Tak, są i dzieci. Zło większości seriali występuje i tutaj. Synek ma długi u handlarza marihuaną, a córeczka jest w ciąży. Po co te wątki rodem z 90210 w thrillerze o zabójstwie prezydenta? Nie mam pojęcia. Okropny zapychacz, który nikogo nie obchodzi.
- sami terroryści też są bezpłciowi. Wyróżnia się tylko jeden, kolejni robią za tło. Niby próbowano dodać im trochę osobowości, ale słabo to wypada.
- serial jest przeraźliwie nudny, dawno nie oglądałem tak słabego pilota żeby zniechęcił mnie do sprawdzenia kolejnego odcinka. Już w 3/4 epizodu byłem tego zdania, a jego finał tylko mnie w tym utwierdził bo zapowiada się, że przyjrzymy się bliżej rodzince, a wątek z prezydentem będzie jeszcze długo ciągnięty.

OCENA 2.5/6

Person of Interest S03E01 Liberty
- no dobra lekkie rozczarowania bo nie udało się utrzymać tempa z końcówki zeszłego sezonu, a jedynie dano nam standardową sprawę tygodnia z jakimś marynarzykiem. Nic interesującego czy specjalnie męczącego, ogólnie poziom serialu. Jednak kilka zmian zaszło - Root i Shaw w stałej obsadzie, Carter zdegradowana i poszukująca prawdy o HR, przyczajony Elaias czy świadoma maszyna. Potencjał na sezon jest tylko będzie trzeba trochę czekać by został wykorzystany.
- najlepsza w odcinku była współpraca Shaw z Jackem. Uwielbiam tą dwójkę i chcę ich częściej razem widywać. Ona grająca według reguł, a on zachowujący się po swojemu. Teraz tylko czekać aż jakiś story arc będzie się w okół niej kręcił, a najlepsze byłby flashbacki. Również Root nie zawodziła szczególnie w ostatniej scenie jak szantażowała swojego doktorka. Jest uroczo upiorna jak mówi o tym, że bogini do niej przemawia. I pomyśleć, że kiedyś narzekałem na niedobór kobiecych bohaterek w tym serialu, a teraz w okół nich toczą się najlepsze wątki.

OCENA 3.5/6

Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D. S01E01 Pilot
- po zapowiedzi serialu pytanie nie brzmiało czy serial będzie się podobał tylko jak bardzo. Whedon, Marvel, superbohaterowie bla bla bla. Tyle o tym napisano, że każdy zainteresowany wie o co chodzi. Na szczęście mimo lawiny marketingowej nie zdradzono wszystkiego w trailerze, a to jest sztuka. Przez co przyjemność z oglądania była jeszcze większa. Pilot nie był kapitalny, ale tego nie oczekiwałem. Było bardzo dobrze, nie nachalna ekspozycja postaci, mamy o nich jakieś pojęcie, ale wciąż mają jakieś tajemnicę, dodano do tego sporo akcji, przyzwoite efekty specjalne oraz iskrzące dialogi. Zabrakło trochę wątku wielkiej tajemnicy, ale do tego dojdziemy. Przecież seriale Whedona zawsze miały rozbudowaną mitologię. Jednak już tego trochę jest - tradycyjni tajemniczy źli oraz co się na prawdę przydarzyło Culsonowi i czy on wie, że coś jest nie tak.
- bałem się bohaterów i nowych nieznanych twarzy bo poza Ming Na i Greggem w pozostałych głównych rolach mało znani aktorzy. Ale wszyscy dają radę udało im się zarysować sympatyczne postacie i już widać niektóre relację między nimi. I w sumie nie wiem kto jest na razie bardziej uroczy Sky czy Simmons z Fitzem. Już uwielbiam ich technobełkot do którego mam słabość i brakowało mi tego po zakończeniu Stargate.
- podoba mi się, że serial jest mocno usadzony w filmowym uniwersum. Często nawiązania do The Avengers, Chituri i ostatniego Iron Mana. Praca domowa została odrobiona, jest poczucie spójności świata. Nie zależy mi na pojawieniu się znanych aktorów, ale miłe będę drugoplanowe crossovery. Jestem ogromnie ciekaw czy Marvel szykuje coś specjalnego na premierę nowego Thora. Echa tych wydarzeń w serialu? Tak bardzo proszę.
- końcówka cudownie geekowska - latający samochód rodem z Powrotu do przyszłości. Cool! I jeszcze Skye parodiująca wujka Bena czy Culson wychodzący z cienia. Mnóstwo drobnych, ale cieszących scen. W to mi graj!

OCENA 4.5/6

The Blacklist S01E01 Pilot 
- najbardziej promowana nowość NBC wypadła znośnie. Tyle tylko, że rok temu to samo pisałem o Revolution dlatego nie będę wyrokował o przyszłości serialu. Raczej oglądalność dopiszę, ale z jakością może być różnie. Bo wielkie spiski są fajne tylko trzeba umieć je poprowadzić. Tutaj wydaje się to niezwykle sztuczne, za dużo znaków zapytanie i potencjalnie nudnych elementów. Chwilowo wszystkie niedociągnięcia maskuje James Spader, ale taka sytuacja długo nie potrwa. Boję się, że będzie to kolejny nudny procedural, nowa wersja White Collar tylko trochę poważniejsza. Dobrze, że przynajmniej jest ładnie nakręcone. Na razie przyszłość serialu jest mi obojętna. Tak bardzo, że nawet niespecjalnie chce mi się o nim pisać. Oglądało się fajnie, ale kilka razy ręka lądowała na czole. Całkiem możliwe, że Blacklist skończy jako średniak

OCENA 3.5/6

Sleepy Hollow S01E02 Blood Moon
- jest dobrze! Świetnie się bawię i o to chodzi. Nie trzeba dużo myśleć, a jedynie radować się tym co na ekranie. Crane dalej śmieszy, Abby nie irytuje, serial jest ładnie nakręcony i nie bierze się na poważnie. Więcej mi do szczęścia nie trzeba
- niby w odcinku jest sprawa tygodnia i takich będzie więcej, ale widać, że duży nacisk jest na fabułę. Absurdalną, ale i wciągająca. Już pokazano wszystkich jeźdźców i brawa za design - black knight, samuraj i tajemniczy w opończy dołączyli do bezgłowego. Cudownie ich czwórka wyglądała - mroczny nastrój, którego nie można brać na poważnie. Tak samo zresztą jak złego policjanta Brooksa - wykrzywiona szyją i dziwne zachowanie. Trochę też pojawia się informacji o żonie Crane'a oraz złych i dobrych wiedźmach. Jestem bardzo na tak! Oby i dalej fabuła była prowadzona równie udanie.
- pojawiła się siostra Abby i gra ją Lyndie Greenwood czyli Sonya z Nikity co jest miłą niespodzianką. Mam nadzieje, że zostanie na dłużej i będzie miała dużo interakcji z Cranem. 

OCENA 4/6

Najlepszy odcinek - Breaking Bad 5x15
Najgorszy odcinek - Hostages 1x1

czwartek, 16 maja 2013

Ramówka NBC 2013/2014

Jak co roku czas podsumować sezon i popisać o nadchodzących hitach. Post będzie analogiczny do tego sprzed 12 miesięcy z podziałem na trzy sekcję. W ostatniej o nowościach i tym czy będę je oglądał czy nie. W zeszłym roku średnio trafiłem z nowymi produkcjami i ostatecznie żadna nie przetrwała próby czasu. Może ten będzie lepszy... Wciąż też nic nie wiadomo o przyszłości Hannibala. Trzymam kciuki za S02 mimo że szanse są niewielkie. Ten serial jak mało który na to zasługuje... NBC od dawna ma u mnie na przechlapane, ale kolejny minus stacja złapała za niezamówienie pilot/spartolenie produkcji The Sixth Guns. Serial na podstawie komiksowego westernu z elementami fantastycznymi. Bardzo tego oczekiwałem i liczę że chociaż pilot wycieknie.

Nowości - About a Boy, Believe, The Blacklist, Chicago PD, Crisis, Crossbones, Dracula, The Family Guide, Ironside, The Michael J. Fox Show, The Night Shift, Sean Saves the World, Endateable, Welcome to the Family

Powrócą - Chicago Fire - 2 sezon, Community - 5 sezon, Grimm - 3 sezon, Law & Order: Special Victims Unit - 15 sezon, Parenthood - 5 sezon, Park and Recreation - 6 sezon, Revolution - 2 sezon

Zakończone - 1600 Penn po 1 sezonie, Animal Practice po 1 sezonie, The Office po 9 sezonach, Deception po 1 sezonie, Do No Harm po 1 sezonie, Guys with Kids po 1 sezonie, Go On po 1 sezonie, The New Normal po 1 sezonie, The 30 Rock po 7 sezonach, Smash po 2 sezonach, Up All Night po 2 sezonach, Whitney po 2 sezonach

W sezonie 2012/2013 anulowano aż 12 seriali z czego 7 to nowości. Nie powiem żeby to było specjalnie zaskakująca. Ba dziwię się, że dwa seriale przetrwały upfronty. Jak nie trudno się domyśleć z tej gromadki nie będę żałować niczego, a to z dość prostego powodu - nic nie oglądałem. No dobra widziałem parę pierwszych odcinków Smash, ale całego sezonu nie dałem rady zmęczyć i aż dziwne że serial wytrwał dwie średnio liczne serię. Rzeźnia wśród nowych komedii to nic zaskakującego. Już żaden zwiastun nie potrafił mnie rozbawić, a przecież tam są podobno najśmieszniejsze elementy. Najlepiej w tym gronie prezentowało się Go On i The New Normal, z początku były szansę na drugą serię, ale oglądalność się popsuła. Jakbym miał z ww. coś nadrabiać to wybrałbym serial z Matthew Perrym. Najprzyjemniej wyglądał, ale raczej nie dowiem się czy był tak dobry jak o nim pisali. Tykać nie mam zamiaru Whitney i Up All Night. Dawno żadne seriale tak mnie nie odrzucały od siebie. Zachęcająco za to wygląda teraz The Office i The 30 Rock. Teraz gdy zakończyły swój całkiem udany żywot jest okazja by w końcu je zobaczyć. I w sumie to lepsze wyjście niż ładować się w jakieś nędzne namiastki sitcomów. Z tego świata odeszły też dwa dramaty - Deception i Do Not Harm. Ani jeden ani drugi nie zyskały przychylności amerykańskich widzów, światowych krytyków i mojej. Nawet nie skusiłem się na piloty, recenzje i trailery starczyły by stwierdzić, że klony Revenge i Jekylla nie przetrwają sezonu. Chociaż jak patrzę na tą listę anulowanych produkcji to nie wiem czy to dobrze bo NBC zastąpi je kolejnymi niewypałami. Sorry, ale jakoś nie mogę uwierzyć, że stację stać na hit z prawdziwego zdarzenia, a tego pewnie znowu się na coś napalę i głęboko rozczaruje. Tak jak miało to miejsce z Revolution. Ciekawostka - najszybciej skasowanym serialem zostało Next Cellar. Nie wyemitowana ani jednego epizodu.

Właśnie Revolution. Zaczęło się fenomenalnie - hit oglądalnościowy i nawet kilka pierwszych odcinków było niczego sobie. Ach to pierwsze zachłyśnięcie się nowym serialem. A potem zaczęło się dostrzegać wady i nielogiczności. W porównaniu do tego The Event był serialem na miarę Lost... 2 sezon został zamówiony, ja go raczej nie sprawdzę. Chyba, że w wakacje wpadnę na idiotyczny pomysł że skoro tylko zostało mi 10 odcinków S01 to może je sprawdzę i że może twórcy wyciągną wnioski... Druga nowość która się ostała to Chicago Fire czyli serial zupełnie nie dla mnie. Jeśli miałbym być prorokiem to stwierdzam, że S02 nie przetrwa, a jego spin-off okażę się jeszcze większą klapą. Ciesze się za to z powrotu Community. Przyszłość serialu wisiała na włosku, ale udało się. Znowu. Jest nawet nadzieja na powrót Dana Harmona. Wizja "Six seasons and movie" staje się coraz bardziej realna. Z komedii wraca też Parks and Recreation, a ja znowu piszę że chciałbym to nadrobić. Może uda się w tym roku. Law and Order i Parenthood są mi zupełnie obojętne, ale nie zdziwiłbym się gdyby to było już ich ostatnie przedłużenie. Cieszą mnie za to kolejne odcinki Grimm. Nie oglądam, nie śledzę wiadomości, ale mój wewnętrzny geek cieszy się gdy serial fantastyczny emitowany w piątki zostaje przedłużony.

About a Boy - komediowa adaptacja filmu na podstawie książki. NBC i te jej nowatorskie pomysły! Trailera jeszcze nie ma, jest tylko skromny opis, który mnie nie zachęca. Zdziecinniały dorosły, kobieta dziwaczka, śmieszne (?) relację między tą dwójką. Jestem na nie. I prawdopodobnie jak przy każdej komedii. Tym bardziej że ma się pojawić w midseason, a to nie jest nigdy dobry znak. W obsadzie też brakuje głośnych nazwisk.
PROGNOZA - anulowanie

Believe - serial Abramsa! Tylko co z tego. Ostatnimi laty to nazwisko straciło wiele na znaczeniu. Inny pozytyw? Pograniczne sci-fi/fantasy. Dziewczyna z super mocami i były skazaniem tworzą dziwną parę. Tyle, że koncept współczesnych x-menów już dawno się wyczerpał. Tutaj też brak zwiastunu więc znowu ciężko wyrokować. Na plus na pewno zadziała boost w postaci Igrzysk Olimpijski, które powinny przyciągnąć kilka dodatkowych milionów widzów. Dwa lata temu z Grimm ten myk się udał. Może powtórka będzie owocna. Do tego to serial limitowana ~12 odcinków. Może coś z tego wyjdzie, ale i tak nie obejrzę póki nie pojawi się recenzja kilku pierwszych odcinków.
PROGNOZA - anulowanie

Crisis - sytuacja jak przy Belive - midseason, czwartek, Igrzyska, limitowana seria i brak trailera. Thriller z agentem Secret Service i wielkim kryzysem w Washingtonie. Opis wiele nie mówi i w sumie ciężko stwierdzić czy szykuje się procedural czy ciągła fabuła a la 24 (które wraca w maju!). Z weryfikacją obaw trzeba jeszcze poczekać, ale obstawiam trzecią wpadkę Rachel Taylor.
PROGNOZA - anulowanie

The Blacklist - do sprawdzenie, bez większego entuzjazmu, ale się zobaczy. Momentami przesadzone i zbyt efekciarskie, ale wydaje się że warto zobaczyć kilka pierwszych odcinków. Pierwsze co na myśl przychodzi to Hannibal i White Collar. Superprzestępca udzielający rad i pracujący w terenie. Posiada tajemnicę, którymi podzieli się tylko z nową agentką FBI (piwo, że to rodzinka). Pachnie poceduralem, ale powinien też być większy spisek w tle. Musi być inaczej ten serial nie miałby sensu. Pytanie tylko czy wszystko będzie w miarę logiczne. James Spader powinien udźwignąć serial, a dodatkowym atutem będzie lead in w postaci The Voice.
PROGNOZA - przedłużone

Chicago PD - kolejna midseasonowa nowość bez filmowej zapowiedzi. Tylko, że nie jest ona mi zupełnie potrzebna by stwierdzić czy będę oglądał serial czy nie. Otóż nie będę. Nie dość, że to spinoff Chicago Fire to jeszcze o policjantach i złodziejach. Ktokolwiek by nie zagrał nie przekona mnie do siebie. No chyba, że Summer Glau, ale ją wolałbym w jakimś sci-fi.
PROGNOZA - anulowanie

Crossbones - NBC mocno będzie żałowała tego serialu. Czy będzie dobry czy zły to się dopiero okażę, ale na pewno pochłonie mnóstwo kasy. Tak jest z produkcjami o piratach. Tutaj też nie ma trailera (co to w ogóle ma znaczyć?!) ale John Malkovich gwarantuje, że przynajmniej aktorsko będzie na wysokim poziomie. Jednak skoro jestem szczery to nie specjalnie mnie to interesuje (chociaż sprawdzę). Powód jest prosty - Black Sails czyli podobna tematyka tyko, że od Starz. Dojrzalej, brutalniej i pewnie bardziej widowiskowo. Całkiem możliwe jest też, że seriale będą emitowane w tym samym czasie. W piątki od stycznia/lutego może mieć miejsce ciekawa batalia o widza.
PROGNOZA - anulowanie 

Dracula -znowu wampiry. Ile można? Chociaż wygląda to całkiem całkiem. Sporo kasy poszło na wykonanie scenografii i kostiumów więc by się zwróciło musi okazać się hitem. Wielkim raczej nie będzie bo rynek jest nasycony, ale swoją nisze powinno znaleźć. Jonathan Rhys-Meyers pasuje do tytułowej roli, z Katie McGrath też się bardzo ciesze, ale spokoju mi nie daje Jessica de Gouw jako Mina. W Arrow sobie nie poradziła (a wybić się ponad przeciętność nie było tam ciężko) więc tutaj też mam obawy. Dodatkowo wątek miłosny może zupełnie położyć ten serial. Dobrze, że przynajmniej szykuje się ciekawa otoczka i widowiskowe walki. Pilota zobaczę, ale coś mi się wydaje, że będzie drugie Revolution.
PROGNOZA - przedłużone

The Family Guide - komedia. Bez trailera z skąpym opisem. Kłopoty pokoleniowe, rozwodzący się rodzice itd itp. Nic interesującego. Złym znakiem jest odejście Parker Posey. Coś musi być na rzeczy skoro nawet aktorka nie wierzy w projekt.
PROGNOZA - anulowanie

Ironside - nie kupuje tego. Najtwardszy glina w mieście zostaje przykuty do wózka inwalidzkiego, ale dzięki swojemu hartowi ducha zostaje w policji i pracuje jako detektyw. Zbyt pozytywne przesłanie, które mnie wcale nie przekonuje. Do tego jeszcze Blair Underwood w głównej roli. Poza tym już olewając całą tą nowość z policjantem na wózku to i tak kolejny serial o policjantach. Wróć! Innowacji brakuje, to reamake produkcji z lat 60, a remakei ostatnio źle kończą.
PROGNOZA - anulowanie

The Michael J. Fox Show - dobra pierw co mi się nie podoba - tytuł! Naprawdę brak pomysłów na coś oryginalnego? Tylko zamiast tego nazwisko aktora w tytule jakby od razu było wiadome, że serial sam się nie obroni. Poza tym na pierwszy rzut oka wygląda to na jakiś program typu talk show... Cała reszta prezentuje się już dużo lepiej. I jak na komedię jest zabawnie! Już mniejsza z scenami wynikającymi z choroby, ale było kilka niezłych tekstów w trailerze, a i obsada całkiem niezła. Prócz Foxa, Wendell Pierce czyli Bunk z The Wire i Betsy Brandt (Marie z Breaking Bad). Szykuje się hit. Poza tym seriale o pracy w telewizji przeważnie przyciągają moją uwagę.
PROGNOZA - przedłużenie

The Night Shift - Brendan Fehr i Jill Flint w serialu o żołnierzach lekarzach. Serial nie ma nawet ustalonego dnia emisji czyli wleci do ramówki w midseason jak coś zostanie anulowane. Czyli z góry skazany na porażkę. 
PROGNOZA - anulowanie 

Sean Saves the World - co za dno. NBC nie udało się z The New Normal to stwierdzili, że z innym serialem o geju pójdzie im lepiej, a wygląda to równie żałośnie. Odrzuca wszystko - przesadzona mimika, głupie żarty, nierealne postacie, śmiech z offu, aktorstwo...
PROGNOZA - anulowanie 

Undateable - Chris D'Elia z Whitney jako gwiazda nowej komedii o kumplach nie radzących sobie z randkowaniem. Również nie ma jeszcze miejsca w ramówce. Również nie jestem zainteresowany. Również zostanie anulowane.
PROGNOZA - anulowanie

Welcome to the Family - jeszcze jedna komedia. Dramatu większego nie ma, ale i tak jakoś specjalnie nie przekonuje mnie do siebie. Ze dwa, trzy niezłe gagi, ale otoczka jest żenująca - nastolatka w ciąży i dwie kłócące się rodziny. Może się niektórym spodobać, ale ja nie tykam.
PROGNOZA - przedłużenie 

Moja ramówka - The Blacklist, Crossbones, Dracula, Michael J.Fox Show, Community, Hannibal (przy odrobinie szczęścia)
Moje anulowania - Revolution,