Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Heroes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Heroes. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 października 2015

Serialowe podsumowanie tygodnia #157 [05.11.2015 - 11.10.2015]

Przyszedł nowy sezon serialowy, czasu brakuje by wyrobić się z powracającymi serialami, a są przecież jeszcze zaległości. Ludzie pytają również jakie nowości warto oglądać. Odpowiedź jest bardzo prosta. Żadne. Przynajmniej z ogólnodostępnej telewizji, która funduje kolejną partię średniaków. Kilka tytułów się wybija, a na bezrybiu jakieś jajka jeść trzeba. Tak więc cieszcie się z swoich ulubionych seriali i szukajcie dobrych i zakończonych produkcji czekając na recenzję tych nowych. Może jakiś potworek przepoczwarzy się w motyla. Lub ćmę. No, coś na co można patrzeć. Jeszcze tylko żebym sam umiał dostosować się do tej rady...

Najważniejsza wiadomość ostatniego tygodnia? Miesiąca? Od wakacji? Zamówienie 3 sezonu Halt and Catch Fire. Mimo katastrofalnej oglądalności i dzięki świetnemu przyjęciu przez media i widzów którzy jednak włączyli serial w trakcje emisji, krzemowa rewolucja będzie kontynuowana na antenie AMC. Wydaje się, że stacja nie chcę być postrzegana jako ci od The Walking Dead. Mad Man i Breaking Bad się skończyło, a Hell on Wheels na ostatniej prostej. Jakiś weteran z nominacjami do nagród stacji się przyda podczas wypuszczania klipów reklamowych. A chyba nikt nie wątpi, że Halt and Catch Fire przygarnie jakieś wyróżnienie za ostatni sezon.

Jeśli jednak wolicie papkę serialową to dobra wiadomość. Blindspot jako pierwszy dostało zamówienie na cały sezon. Drugi sezon pewnie też będzie. Tego szczęścia nie ma Minority Report. Oglądalność jest fatalna i obcięto zamówienie z standardowych 13 do 10 odcinków. Jeszcze parę lat temu takie cyferki nie pozwoliłby wyemitować trzeciego odcinka i serial szybciutko poleciałby 6 stóp pod ziemię.

W mijającym tygodniu odbył się Comic-Con w Nowym Jorku. Znaczy to wysyp serialowych nowinek i wyczekiwanych filmików promocyjnych. W końcu to one najlepiej sprzedają tytuł. Było tego trochę więc od myślników. Nota - część z nich nie pochodzi z imprezy, ale nie umniejsza to ich wartości. Zapraszam na seans bo jest na co popatrzeć: 
- Sherlock wraca z świątecznym odcinkiem umiejscowionym w wiktoriańskim Londynie. Wygląda to filmowo, ale ja wolałbym zwykły sezon, a nie taki zapychacz.  
- Scorsese i Terrence Winter znowu robią serial dla HBO. Vinyl opowiada o... zresztą nieważne, już i tak dałem trzy powody czemu w przyszłym roku warto będzie sprawdzić ten tytuł.  
- pamiętacie, że Banshee kończy swój żywot na czwartej serii? Taka mała rozgrzewka do zobaczenia. Akcja, piękne zdjęcia i Eliza Dushku. Mniam. 
- kończyć nie zamierza się Teen Wolf. Dobrze bo ten sezon trzyma poziom, a druga połowa powinna być jeszcze lepsza.
- Cinemax dalej straszy Outcast. Niby serial od Kirkmana i o demonach, ale nie przemawia do mnie. 
- dużo lepiej wypada kolejne promo The Shannara Chronicles. Bohaterowie wyglądają jak wzięci z okładem pism dla elfich nastolatek. Reszta jednak zachwyca - widoczki, akcja, efekty specjalne. Szykuje się serialowy generic quest w ładny opakowaniu. Za co mocno trzymam kciuki. 
- na NYCC nie mogło zabraknąć nowych filmików z Arrow i The Flash. Trochę przypomnienia co się działo wymieszanego z nowymi scenami. Zwiastuny jak zwykle to najlepsze co przydarzyło się tym serialom.
- promocji The Magicians ciąg dalszy. Dorosły Harry Potter i Hogwart w Ameryce. Nie wygląda to najlepiej.  
- i coś na co wiele osób mocno czekało - zapowiedź Daredevil S02. Mało nowych scen, ale kilkusekundowe wprowadzenie Elektry i Punishera elektryzuje. Dziwne, że nie pokazano w internetach dłuższego klipu z Jessica Jones, tym bardziej że na konwencie puszczano cały pierwszy odcinek. Słychać chór zachwytów nad wszystkimi aspektami. Ma być też dojrzalej niż przy Daredevil. 
- truskawka tygodnia (truskawka > wiśnia) czyli teaser Person of Interest z zabugowaną Maszyną. Dawno nie widziałem tak dobrego materiału promocyjnego dla powracającego serialu. Oglądać, tym bardziej że nie zawiera spoilerów.

SPOILERY

Heroes Reborn S01E03 Under the Mask
Po odcinku kołacze mi się myśl "może jednak coś z tego będzie?". Jak ostatnio narzekałem na niemal wszystkie wątki, brak ciekawych bohaterów i mało angażującą historię tak teraz każdą scenę oglądałem z zainteresowaniem. Jasne, zdarza się trochę głupotek i uproszczeń, ale ogólnie niebo, a ziemia w porównaniu do poprzedniego odcinka. Nie można było tak od razu? Paradoksalnie w ciągu 40 minut opowiedziano więcej i lepiej niż w prawie 90.

Na razie najwolniej rozwija się wątek arktyczny, który powinien w przyszłości wysunąć się na pierwszy plan. Malia, tajemnicza dziewczyna i jej niewidzialna mentorka powstrzymują tajemnicze mroczne zorzę. Ratują świat jakby mogło się zdawać. Czemu? Dlaczego? Kto stanowi zagrożenie? Może jest to Phobe z Dark Matters? Liczę, że w przyszłym ep. dostaną więcej czasu z uwagi na polowanie Renatus, które właśnie się zaczęło.

Mniej czasu za to mógłby dostać Noah. Nie zrozumcie mnie źle. Jako łącznik między dwiema seriami spisuje się wyśmienicie. Tylko trochę go za dużo. Teraz, skoro widzę potencjał w nowych postaciach wolałbym właśnie je poznawać. Na niekorzyść HRG przemawia Quentin którego nie znoszą. Jednak wątek amnezji i poszukiwania prawdy mimo, że oklepany jest wciągający. Zwłaszcza jego załamanie gdy widzi siebie i martwą córą. Czego dalej nie kupuje i liczę, że ktoś się z nim zabawia by odciągnąć od prawdziwych problemów. I co on takiego zrobił skoro Molly boi się bardziej jego niż Renatus.

Luke z żonką podróżują z jednego miejsca w drugie, prowadzą rozmowy o zmarłym synu i znowu eksponowane jest ich nastawienie do zabijania evosów. Ją to napędza, uważa to za jedyny cel w życiu. On jest już zmęczony, ma dość zabijania. Zachary Levi i Judith Shekoni zostali bardzo dobrze dobrani do tej roli. Obudzenie się mocy w Collinsie nie było wielkim zaskoczeniem bo przedstawi bardzo typową historyjkę - staję się tym czego nienawidzi. Jednak cliffhanger z promieniem energii wydobywającym się z Luka był niespodziewany i skuteczni przykuł do ekranu.

Mocno narzekałem na Miko, a jej wątek okazał się wciągający. Pierw trochę bezsensowna acz efektowna walka i pojmanie po starciu z Harrisem. Ciekawa rozmowa między tą dwójką wyjawiła kilka rzeczy. On jest evosem z możliwością klonowania (fajny gag z zegarkiem!), a ona może być kimś zupełnie innym. Czy jest napisanym przez ojca programem komputerowym? To by wyjaśniało brak backstory dla postaci. Coś czuje, że ta postać może jeszcze zaskoczyć czymś więcej niż nawiązywaniem do Hiro.

Wątek Carlosa miał na razie najwięcej akcji. I jest najbardziej oderwany od pozostałych, przynajmniej do wizyty Collinsów w LA. Na razie nie kupuje luchadora-superbohatera, ale konspiracyjny wątek z brudnymi policjantami ma potencjał.

Tommy dostał tyle czasu ile powinien - niewiele. Dzięki temu jego krótka historia była strawna. Buntujący się nastolatek, impreza, zawiedziona dziewczyna, nadpobudliwa matka. Podobało mi się. Zwłaszcza konfrontacja mamusi z tajemniczym obrońcą Tommy'ego o którym wie więcej niż mówi. Naciągane, ale całość trochę skojarzyła mi się z Terminatorem. Z kontekstu można wysunąć wnioski, że Tommy ma zadatki na evosa, który może odegrać znaczącą fabularnie rolę. Tutaj też skutecznie posłużono się cliffhangerem.


Inne:
- Hiro zmieniający czas na nagraniu co ma być manifestacją jego mocy. Od kiedy podróże w czasie tak działają?
- CGI budynku Renatus w Japonii wygląda okropnie. Kiedy ludzie nauczą się żeby efektów komputerowych używać wtedy gdy można zrobić to dobrze, a nie po łebkach?
- Renatus udało się zmonetyzować moce evosów jakiś sposób je przechwytując. Sylar lub Peter idealnie by się nadawali jako ofiary ich eksperymentów, które doprowadziły do przełomu technologicznego.

OCENA 4.5/6

Homeland S05E01 Separation Anxiety
Mój związek z Homeland ma wzloty i upadki. Od zakochania i namiętnego śledzenia kolejnych odcinków po nienawiść i zerwanie. Jest też powrót i ponowne chwilę szczęścia. Co przyniesie przyszłość? Nie ufam scenarzystą i producentom więc ciężko powiedzieć, ale jestem optymistycznie nastawiony po tym co zobaczyłem. Dwuletni time skip i zupełnie nowa sytuacja Carrie. Spokojne życie skupione na pracy w prywatnej fundacji, wychowaniu córki i życiu w zdrowym związku. Następuje atak serwery CIA, dochodzi do wycieku danych, a do tego jej szef planuje wycieczkę od obozu uchodźców na Bliskim Wschodzie. Wszystko zacznie się pieprzyć i to z rozmachem. Widzę potencjał w tej historii, mocno zahaczonej w obecnej rzeczywistości. Muzułmańscy terroryści samobójcy już są passe. Teraz sytuacja jest bardziej złożona. Wrogiem jest rząd, uchodźcy stanowią problem którego nie można rozwiązać w prosty sposób, a trudna współpraca między państwami wszystko komplikuje. A gdzieś w środku zagubieni ludzie. Carrie żyjąca w iluzji, Quinn poświęcający się dla sprawy jako bezlitosny hitman i Saul wydający kolejne zlecenia. Odcinek może i miał powolne tempo, ale skupiał się na sednie, bohaterach i nakreśleniu sytuacji. Nawet zwykłe sceny miały w sobie wiele emocji, a co dopiero wtedy gdy coś się działo. Czekam na ciąg dalszy. Sezony 2 i 3 mogły być jedyną wpadką serialu.

OCENA 5/6

iZombie S02E01 Grumpy Old Liv
iZombie było jednym z największym zaskoczeniem tego roku. Mimo początkowych kłopotów pierwszy sezon skończył się wysoką notą, a Rose McIver w głównej roli była urzekająca. Dlatego tak wyczekiwałem drugiej serii. I mocno się rozczarowałem. Cliffhangery nie miały większego wpływu na serial, a zamiast skupić się na mitologii lub bohatera większość czasu stanowiła proceduralna sprawa, która powinna być tylko dodatkiem. Wcielenie tygodnia Liv, mózg zgreda rasisty, również się nie sprawdziło. Zdarzyło się kilka udanych żartów, ale całości  nie była naturalna. Istotne wydarzenia można by upchnąć w 5 minutach. Ale jakich! Szantażowany przez Max Rager Major  zostaję łowcą zombie,  Blaine dalej prowadzi swoją działalność, a Clive w tym sezonie powinien dostać więcej czasu za sprawą podejrzeń Majora o rzeź z finału. Prywatna sytuacja Liv pokomplikowała się w równie ciekawy sposób - scysja z bratem i matką oraz wprowadzenie się nowej lokatorki - Glidy od Max Rager. Czyli widać wizję na ten sezon mimo przeciętnego scenariusza na ten odcinek. Jestem dobrej myśli i czekam aż serial znowu przeżuci swój ciężar na bardziej ciekawiące mnie aspekty.

OCENA 3.5/6

Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D. S03E02 Purpose in the Machine
Simmons! Uwielbiam ją, zwłaszcza w parze z Fitzem i po poprzednim sezonie gdzie jej postać została porządnie rozpisana. Z jednej strony cieszę się z jej powrotu do drużyny, a z drugiej pytam czemu tak szybko. Chciałbym zobaczyć jej wojaże na innej planecie jak sobie radziła i jej kibicować oraz oglądać Fitza desperacko próbującego ją odnaleźć. Niby szansę są na to w flashbackach, ale to już nie będzie to samo. Dobrze, że przynajmniej scenarzyści mają pomysł na jej traumą i za monolitem stoi grubsza historia związana z obcymi. Oby została to dobrze poprowadzone bo nie chciałbym by porzucono ten pomysł.

Obecność Simmons będzie mnie cieszyć, jestem tego pewien jednak smuci mnie, że sprowadzono ją w taki naciągany sposób i po łebkach.  Scena z samobójcza misją Fitza została dobrze wyreżyserowana i umiejętnie budowano napięcie. Jednak całe śledztwo przy wykorzystaniu znanego asgardczyka oraz XIX wieczne zabytki było już strasznie nie na miejscu. Taka głupotka, którą trzeba szybko strawić by cieszyć się z bohaterów.

Wraz z tym odcinkiem wróciła May. Z zabawnymi scenkami co jak na nią jest niecodzienne. Jakże się za nią stęskniłem! Trauma i brak celu w życiu to do niej coś niepodobnego. Ostatnie wydarzenia mocno na nią wpłynęły i postanowiła poświęcić się rodzinie. Długo tak nie mogła i wraz z Hunterem będzie działała pod przykrywką. Podoba mi się ten pairing, a jego potencjał pokazała ostatnia scena tej dwójki. Ona przyjmuje z stoickim spokojem wiadomość o powrocie Simmons, a on wybucha radością. Więcej takich kontrastów.

U Warda niewiele nowego. Buduje nową Hydrę. Ziew. Kolejna głowa, która zostanie zniszczona. Już mam dość tego wątku. Nie podoba i się też telenowelowy zwrot akcji z dzieckiem Struckera. Cieszy mnie jednak, że serial znowu bawi się przeciwnościami. Hunter infiltruje Hydrę, a Hydra bierze się za S.H..I.E.L.D.

Inne:
- scenka z XIX wiecznym tajnym stowarzyszeniem na początku odcinka tak bardzo niepotrzebna. Chyba, że to budowanie wątków pod przyszłe wydarzenia i sięganie głębiej w historię marvelowskiego świata. W co wątpię.  
- Fitz zaczął się znowu jąkać. Dobrze, jednak scenariusz nie wyrzuca do kosza poprzedniego sezonu i charakterystyki postaci.
- sceny akcja poza wydostawanie Simmons przeciętne. Pościg samochodowy w garażu o którym nawet nakręcono materiał zza kulis mnie wcale nie ruszył, a Ward nokautujący kolejnych ochroniarzy na jachcie sprawił, że ziewnąłem. Po Kevinie Tanchareonie spodziewałem się więcej, ale tutaj zawinił raczej scenariusz.

 OCENA 4/6

Mighty Morphin Power Rangers S01E40 Doomsday (2)
Jak zapowiadałem tak robię, nadrabiam Mighy Morphin. Jest ciężko przestawić się po serii RPM. Bardzo. Nie wiem czy dam radę i nie będę musiał sobie zafundować terapii złożonej z lepszego sezonu. Póki co próbuję. Odcinek Doomsday to druga część historii, która miała posłużyć za finał sezonu. I jest nudno. Wojownicy deklarują swój heroizm, walczą, przegrywają, cudowny splot okoliczności (zhackowanie bazy danych Rity z zaklęciami, powaga), kolejna walka i jeszcze jedna mowa potwierdzająca bohaterskość. Zero subtelności, wszystko ordynarnie podane. Sama finałowa walka i sposób pokonania Goldara w niezwykle potężnym zordzie niczym nie odbiegał od standardowego starcia. A tak fajnie się zapowiadało - zniszczone zordy i zagrożenie życia ludności cywilnej. Pozytyw odcinka? Tommy zaliczył króciutkie cameo podczas celebracji dnia Power Rangers. To zawsze podbije odbiór odcinka.

OCENA 2.5/6 

The Flash S02E01 The Man Who Saved Central City
Dobry powrót, ale jak na premierę spodziewałem się więcej. Była akcja, humor, wprowadzenie nowych i zakończenie starych. I dużo nudnego użalanie się nad sobą. Czy każdy z herosów musi przeżywać kryzys, myśleć że sobie poradzi sam i potem szybko pobiec do przyjaciół by pokonać niebezpieczeństwo, któremu sam nie sprosta? Wałkowane dziesiątki razy nudzi nawet jeśli ma nowe elementy. Których tutaj nie było. Rozczarował mnie też przeskok w czasie i rozwiązanie cliffhangera w krótkim flashbacku. Tak się nie robi. W kilka miesięcy dużo zmieniono, po czym wrócono do starego statusu quo. Serialowy standard. Sam pomysł na główną historię sezonu mi się podoba. Ratowanie świata przed inwazją z innej ziemi. Ten odcinek miał raczej nakreślić sytuację i był w dużej mierze za zadanie przyciągnąć nową widownie dlatego służył głównie ekspozycji. Ja się wynudziłem. I zirytowała mnie mocno jedna rzecz - zero dylematów moralnych przed zabiciem Smashera.

OCENA 4/6

poniedziałek, 28 września 2015

Serialowe podsumowanie tygodnia #155 [21.09.2015 - 27.09.2015]

SPOILERY

Blindspot S01E01 Pilot
Blindspot to jedna z nielicznych jesiennych nowości, która mnie zainteresowała. Nie spodziewałem się jednak świetnego serialu. Liczyłem na guilty pleasure, przyjemny sensacyjniak pełen akcji z lubianą przeze mnie aktorką. Nie powiem, że się rozczarowałem, ale na razie jest bardzo średnio. Najlepiej wypada konspekt. Naga, w pełni wytatuowana kobieta zostaje znaleziona na Times Square co jest początkiem wielkiej tajemnicy. Trochę tu Prison Break i 24. I tyle. Akcja płynnie od jednej nudnej sceny do drugiej w oczekiwaniu na coś fajnego. Ciekawi dramat Jane Doe, jej wyobcowania i chęć poznania siebie, a Jaimie Alexander gra bardzo solidnie i szybko można z nią sympatyzować. Jeśli byłaby to kablówka nastawiałbym się na serial skupiający na tożsamości, samostanowieniu i częstym zadawaniu pytań typu "kim jesteśmy?" i "co nas kształtuje?". Wiem jednak, że nie dostanę. Chcę dostać trochę akcji. Dużo lepszej niż w tym odcinku. To co było zostało przeciętnie wyreżyserowane, zupełnie bez polotu tylko z jednym momentem, który był fajny. Całość jest pod tym względem dość przeciętna. Co jest niestety zasługą nieudolnej reżyserii. Przez cały odcinek powtarzał się jedna maniera - dramatyczne zbliżenia na twarze postaci. Na początku było to fajne, zwłaszcza gdy pokazywano Jane obraz się lekko rozmazywał co podkreślało jej zdezorientowanie. Potem jednak męczyło. Nie podoba mi się zadęcie serialu. Lubię poważne dramaty, ale koncepcja serialu to wyklucza więc przydałoby się trochę humoru. Tu go było niewiele, a jak się już pojawił to był na poziomie bruku. Zawodzi też wielka tajemnica. Za słaby cliffhanger, za mało o postaciach, a całość dość bezpiecznie poprowadzono. I bym przestał oglądać gdyby nie panna Alexander do której mam słabość od czasu Kyle XY.

OCENA 3/6
 
Heroes Reborn S01E01E02 Brand New Day/Odessa 
Wiecie co było najfajniejsze w powrocie Heroes? Okres oczekiwania. Ekscytacja kolejnymi skrawkami informacji, entuzjazm po pierwszych zdjęciach i teaserach, cieszenie się z wiadomości castingowych. To był szczęśliwy rok dla fanów marki. Czar prysł gdy serial wrócił. Tragedii nie ma, ale oczekiwania miałem dużo większej. Reborn jest gdzieś na poziomie lepszych odcinków czwartego sezonu. Buduje historię z wielu perspektyw i snuję antykomiksową wizję świata ludzi z mocami, ale robi to w sposób niesatysfakcjonujący, a sporo decyzji, które podjętą podczas pisania scenariusza delikatnie mówiąc są kontrowersyjne.

Serial stoi w rozkroku. Nie wie czy jest skierowany dla wiernych fanów czy nowych widzów. Posługuje się starą mitologią budując nowe wątki. Korzysta z solidnych fundamentów - Primateh, strach ludzi przed Evos, zbliżająca się zagłada. Tylko wszystko się rozmywa w mdłych postaciach. Mimo prawie 2h nie mogę stwierdzić bym miał jakieś faworyta. Może para zabójców polujących na Evos, ale tutaj motywacje są bardzo standardowe. Brat luchadora mściciela uzależniony od alkoholu, dzieciak teleporter w pakiecie z teen dramą, abstrakcyjny świat japońskich gier komputerowych. Nie jestem przekonany. Tak jak do powrotu starych postaci. Claire nie żyję? Poza kadrem zginęła? Bullshit. Noah jakiś taki bez wyrazu, Mohinder tylko wzmiankach, Haitańczyk jedynie z cameo, ale sugestią warzności jego roli. Znowu ten sam sam problem co wcześniej - rozkrok między nowym i starym. Już bym wolał by produkcja opóźniła się o kolejny rok i wrócili ulubieńcy z Peterem, Sylarem, Hiro i Clare na czele.

Jednak największy problem mam z struktura prowadzenia historii. Postacią brakuje wyrazistości, bogatego tła przez co są bardzo miałkie. O motywacji pary zabójców już pisałem - definiuje ich jedna rzecz, chęć zemsty za śmierć syna, inne cechy charakteru jedynie delikatne nakreślone. Tommy irytuje i na razie nie odgrywa ważnej roli, jedynie jest linkiem do tajemniczego człowieka potrafiącego wymazywać pamięć. Noah z amnezją to nie prawdziwy Noah, błąka się bez celu. Carlos próbuje się ponownie odnaleźć w lokalnej społeczność, a Miko to biała karta. Wygląda jakby nie miała przeszłości, a jej jedyne uzasadnienie fabularne to nawiązanie do japońskich wątków w serialu. Nie widać by gdzieś to zmierzało, nie ma komu kibicować. Tajemnica jest, ale zbyt szczątkowo dawkowana zwłaszcza jak na 12 odcinkową zamkniętą historię.

Czy będę oglądał dalej? Pewnie! To dalej Heroes, lubię ten świat i chcę w nim przebywać nawet jak mnie trochę irytuję. Wystarczy jednak, że pojawi się dobrze znany motyw muzyczny lub charakterystyczny symbol zaczynam się cieszyć. Wiele satysfakcji daje mi wychwytywanie różnych smaczków, a przyszłość wygląda dobrze. Zbliżający się kataklizm i powroty. Chcę też pooglądać więcej tego pesymistycznego świata. Heroes to fajna odskocznia od superbohaterów ratujących ludzi i świat, a historia o prześladowanych ludziach z mocami. Chciałbym więcej tego typu obyczajowych elementów.

OCENA 3.5/6  

Scream Queens S01E01 Pilot (Part 1)
W tym roku było zaskakująco niewiele seriali na które czekałem. Scream Queens było jednym z nich i jest pozytywnie zaskoczony. Jest to przestylizowany Krzyk, zabawa Ryana Murphyego gatunkiem. To nie jest poważna produkcja. To nie musi mieć fabuły. Dla mnie jest to poligon doświadczalny służący do rozbrajania tropów horrorowych i ich umiejętnym mieszaniu w oczekiwaniu na mocniejszy wybuch. Mamy mroczne bractwo studenckie z biczowatą przywódczynią, tajemniczego mordercę w stroju diabła, historię sprzed lat, przysięgi krwi i wyrafinowane zabójstwa. I przerysowane postacie. Karykatury postaci. Nie rzeczywistych bohaterów, a wydmuszki służące do prowadzenie historii służącej do przedstawienia szalonych rozmów i absurdalnych sytuacji. I szkoda tylko, że całość nie trwa 20 minut, a 40. Ten format sprawdził by się idealnie jako komedia.

Jak jeszcze mogę was przekonać? Niech za przykład posłużą dwa momenty - głucha fanka Taylor Swift śpiewająca jej przebój gdy dziewczyny wokół niej krzyczą ze strachu przed zbliżającym się mordercą na kosiarce. Całość działa się podczas próby w bractwie gdy bohaterki były zasypane po głowę. Śmiałem się mocno z nierealności sytuacji. Drugi moment to wymiana smsów z mordercą podczas własnej sceny śmierci. Bez krzyków, a z wykorzystanie współczesnych technologii. I ten tweet na koniec! Ta jedna scenka miała więcej z Scream (wraz z nieudolną pogonią zamaskowanego mordercy!) niż trzy odcinki serialowej wersji filmu od MTV.

OCENA 4/6

środa, 28 maja 2014

Ramówka NBC 2014/2015

Tradycyjnie po zakończeniu serialowego sezonu czeka mnie krótkie podsumowanie tego co działo się na ogólnodostępnych stacjach i nadchodzących atrakcji chociaż ma to coraz mniej sensu. Niby cyferki mówią o wzroście widzów, marketingowa machina trąbi o sukcesach artystycznych i komercyjnych, ale prawda jest okrutna - wielka czwórka produkuje w większości mnie lub bardziej strawną papkę, a z roku na rok zmniejsza się ilość ciekawych seriali, a zwiększa zamawianych pilotów. Bogowie telewizji, dzięki wam za kablówki! Jednak mimo wszystko co roku trafia się kilka perełek i liczę, że w tym będzie to samo. Więcej niż cztery, bo tyle nowości ocalała w mojej ramówce? Liczę na to, ale pozostaje sceptyczny bo nie dość, że poziom serialu musi być wysoki to jeszcze amerykanie muszą go oglądać. No nic nie ma co się martwić na zapas, trzeba się pierw rozliczyć z sezonem '13/'14, znaleźć swoich faworytów, a potem cierpliwie czekać na wrzesień i mid-season.

Nowości - A to Z, A.D., Allegiance, Aquarius, Bad Judge, Constantine, Emerald City, Heroes Reborn, Marry Me, Mission Control, Mr. Robinson, The Mysteries of Laura, State of Affairs, Odyssey, One Big Happy, Unbreakable Kimmy Schmidt

Powrócą - About a Boy na 2 sezon, The Blacklist na 2 sezon, Chicago Fire na 3 sezon, Chicago PD na 2 sezon, Grimm na 4 sezon, Hannibal na 3 sezon, Parenthood na 6 sezon, Parks and Recreation na 7 sezon, Law & Order: Special Victims Unit na 16 sezon

Zakończone - Believe po 1 sezonie, Crisis po 1 sezonie, Community po 5 sezonach, Dracula po 1 sezonie, Growing Up Fisher po 1 sezonie, Ironside po 1 sezonie, The Michael J. Fox Show po 1 sezonie, Revolution po 2 sezonach, Sean Saves the World po 1 sezonie, Welcome to the Family po 1 sezonie

W tym roku NBC zasługuje na gigantycznego faka za anulowanie wielbionego Community. Co z tego, że serial dostał 97 odcinków w pięciu sezonach, praktycznie od początku był zagrożony, o widza, walczył z molochem jakim jest The Big Bang Theory, a o zakulisowych przepychankach można nakręcić miniserię. Będę tęsknił za ekipą z Greendayle, specyficznym humorem i postmodernistycznymi odcinkami. Spoczywaj w pokoju! Bo na kontynuację i osiągnięcie mitycznych sześciu sezonów i filmu nie ma co liczyć, nawet na innych stacjach. Drugi anulowany weteran to Revolution. Bo chyba można nazwać weteranem serial, który na stacji ogólnodostępnej osiągnie 40 odcinków. Tutaj nie ma się zbytnio co dziwić. Oglądalność była delikatnie mówiąc zła, a stacja nie chciała ryzykować zwłaszcza, że bliskość syndykacji wymusiłaby na nich też 4 sezon. Mimo, że serial rzuciłem w połowie S01 to jest mi go trochę szkoda. Słyszałem, że dalej jest głupiutki, ale poziom poszedł w górę i kilka osób będzie po nim płakać. Może nadrobię. Na pewno nie nadrobią niewypałów, które nie przetrwały pierwszej serii. Believe nie pomogło nazwiska Cuarona i Abramsa. Crisis poległ jeszcze zanim zadebiutował. Ironside spisał się jak na remake przystało - szybkim zdjęciem z anteny. Na szczęście wyczułem zgniłki i nawet przez chwilę nie pomyślałem by ściągnąć piloty. Niestety Dracula mnie oszukał, ale nie udało mu się mnie długo mamić. Widziałem dwa odcinki i ciesze się, że zwalnia miejsce w ramówce. Stacje ogólnodostępne nie powinny się brać za produkcję osadzone w epoce. Nie dość, że ze względu na budżet wyglądają ubogo to jeszcze postacie zachowują się jakby były nam współczesne. Równie dobrze Dracula mogłaby się dziać w XXI wieku. Promowanie serii seksem też nie przyniosło rezultatu. Klęska Draculi to znak, że moda na wampiry dobiega końca skoro ich protoplasta nie może odnieść sukcesu. Chociaż w takim Penny Dreadful bardzo ładnie się wpasowały w opowieść, no ale kablówka więc nie ma co porównywać. Stacja NBC wyemitowała i anulowała kilka komedii. Tutaj nawet nie ma o czym pisać bo to standardowa zagrywka i nikogo to już nie dziwi. Robią sitcomy tylko dlatego, że są tanie i na jakiś czas przyciągną ludzi, nawet specjalnie nie wierzą w ich sukces. Miałem sprawdzić The Michael J. Fox Show, ale na początku zraził mnie idiotyczny tytuł, potem opinię widzów, a na końcu niska oglądalność. Jak to dobrze, że Michael nie musiał wiązać się z serialem na cały sezon dzięki czemu wrócił do The Good Wife na kilka finałowych odcinków. W sumie stacja NBC anulowała 10 seriali czyli jest pewien postęp w porównaniu do zeszłorocznych 12. Jednak jeszcze Crossbones nie miało premiery, ale ta piracka seria też powinna polecieć po pierwszym sezonie mimo niezłej obsady.

The Blacklist okazał się hitem jakiego stacja szukała od kilku lat. Poziom serialu nie ma z tym niestety wiele wspólnego. Pomogła machina marketingowa, znany aktor w roli głównej i zacny lead in w postaci The Voice. Szkoda tylko, że trzy odcinki jakie widziałem za nic nie mogły mnie przekonać. Jest schematycznie, prostacko i irytująco nawet jak na procedural. Gdy robiła to stacja CBS pewnie wyglądałoby to lepiej. Dziwi mnie tylko czemu tyle ludzi się tym zachwyca. Chociaż nie, nie dziwi, czasem potrzebna jest taka bezmózga rozrywka. Łatwiej włącza się seriale tego typu niż np. Hannibala. Właśnie, Hannibal! Dzięki ci NBC, zawsze można na ciebie liczyć, mimo słabej oglądalność uwierzyłaś w serial, który jest nie tylko najlepszą wasza produkcją, ale jednym z najlepszych obecnie emitowanych. No, przynajmniej cyferki w Excelu uwierzyły. Wciąż wątpię w 7 sezonów jak było w pierwotnych planach 6 sezonów, które Fuller ma w planach, ale będę się rozkoszować każdym kolejnym epizodem i cieszył, że serial jest wśród żywych. Co ciekawe jest to pierwsze dzieło Bryana Fullera, które dostało trzecią serię. Fajnie jakby stacja mu bardziej ufała. Wciąż nie mogę odżałować zrezygnowania z Mockingbird Lane. To może teraz zaproponować mu by stworzył serialowego Star Treka? Coś mi się kojarzy, że kiedyś już takie plotki kręciły się po internetach. Na drugi sezon udało się też załapać About a Boy co mnie zupełnie zaskoczyło. Komedia z druga serią? Niebywałe. Jednak stacje powoli zdają sobie sprawę, że 20 minutowe sitcomy są w odwrocie i powoli ograniczają ich liczbę w tygodniu. Z tego powodu ucierpi Parks and Recreations, które w przyszłym roku zaliczy siódmy i zarazem finałowy cykl. Chyba czas w końcu nadrobić bo co roku to powtarzam. Chciałbym też nadrobić Grimm. Cztery lata emisji w piątek to nie byle jakie osiągnięcie, a po wynikach oglądalności nie widać by serial miał zejść z tego świata. Zejdzie za to Parenthood i zrobi miejsce dla jakiś nowości. I dobrze, sześć lat to idealny moment by skończyć serial. Prawda, NBC? Jeszcze możecie się opamiętać i zamówić Community.... Dobrze mają się wszystkie seriale Dicka Wolfa, które w przyszłym sezonie mają dostać więcej crossoverów. Niech dostają, nie jestem targetem, nie wypowiem się. Jednak wolałbym by je anulowali i zamówili coś z gatunku fantasy/sci-fi, ale przez najbliższe kilka lat nie ma co na to liczyć.

A to Z - nie widziałem finałowego sezonu How I Met Your Mother i przez to nie mam sentymentu do Cristin Milioti, ale muszę przyznać, że w trailerze wypada bardzo sympatycznie. Niby jest to kolejny romantyczny sitcom to dam mu szansę jeśli opinie krytyków będą pozytywne. Pierwsza połowa zwiastuna zniechęcała, ale potem zacząłem czuć chemię między postaciami i nawet kilka razy się uśmiechnąłem zwłaszcza jak padały aluzję do HIMYM. Sprawdzę, ale nie pokładam wielkich nadziei.

A.D. - bodajże na początku roku rozbawiła mnie informacja, że NBC bierze się za sequel Biblii. Jak się okazało nie był to wcale głupi żart, a serial nie dość, że powstaje to jeszcze dostał zielone światło na emisję. Szczegółów brak bo premiera dopiero na Wielkanoc, ale już można po cichu obstawiać na jednoroczny hit. Miniseria będzie liczyła 12 odcinków i ma być bezpośrednią kontynuacją The Bible (History Chanel) tworzona przez tych samych ludzi. Oczywiście spasuje.

Allegiance - co zrobić gdy nie ma się pomysłu na serial? Sprawdzić co jest ostatnio modne, poszukać na zagranicznych rynkach głośnego tytuły i stworzyć remake. Tak właśnie powstaje Allegiance. Mieszanka Homeland i The Americans oparta na izraelskim formacie. Już to widzę jak NBC zrobi porządny dramat polityczno obyczajowy, tym bardziej w mid-season zwłaszcza jak w tym roku ABC zaliczyło spektakularną klapę z The Assets.

Aquarius - David Duchovny na tropie bandy Charlesa Mansona. Jest też jedno małe zdjęcie tej mini serii i tyle wiadomo o serialu. Fajnie, że stacje eksperymentują z zamkniętymi opowieściami, ale szkoda że nie stawiają na oryginalność.

Bad Judge - komedia z wyluzowaną sędziną w roli głównej. Niemal 3 minuty trailera i kilka uśmiechów politowania. Do tego serial nie wie czym chcę być - ciepłą komedią o romansach i rodzinie czy wulgarny i ostry, o ile można być wulgarnym na NBC. Nic mnie nie przekonuje, nawet aktorzy więc decyzja może być tylko jedna - trzymam się z daleka.

Constantine - jedyny serial NBC, który jest przeze mnie wyczekiwany w tym roku. Pewnie się srogo zawiodę, ale do września mam czas by myśleć o nim jak najlepiej. Trailer jest efektowny, zabawny, czuć postacie i jest zapowiedź większej intrygi. Matta Ryana nie kojarzę, ale na zwiastunie pokazał, że będzie z niego dobry Constantine. Szkoda tylko, że nie będzie palił bo to w końcu publiczna telewizja. Chociaż może jego nałóg pokażą w inny sposób. Jak też nie cieszyć się z kolejnego serialu na podstawie komiksu? Oby tylko udało się opowiedzieć dobrą historię w 22 odcinkach i nie było zbyt dużo proceduralnych zapychaczy.

Emerald City - 10 odcinkowa adaptacja serii książek Franka Bauma o Krainie Oz z premierą ustawioną na mid-season i jednym obrazkiem promocyjnym, który nic nie mówi o serialu. Co tu może pójść nie tak? Praktycznie wszystko. Niby zapowiedzi mówią o wojnie o panowanie w Oz i 20 letniej Dorotce wplątanej w te wydarzenia, ale bądźmy szczerzy, mimo mojego uwielbienia dla telewizji kino byłoby lepszym miejscem na tego typu opowieść. Ograniczenia budżetowe wydają się być największym problemem by pokazać "epic and bloody battle for the control of Oz" o czym mówi notka prasowa. Nie obraziłbym się jakby wyszło coś na poziomie Once Upon a Time, ale to myślenie życzeniowe. Pozostaje czekać na kolejne informację i liczyć, że stacja trafi z aktorami.   

Heroes Reborn - rok temu FOX zapowiedział powrót 24, w tym na długo przed upfrontami NBC zabawiło się w doktora Frankensteina na jednym ze swoich nieświeżych trupów. O ile powrót Jacka przyjąłem z otwartymi ramionami tak w udane zmartwychwstanie Heroes brakuje mi wiary. Serial miał jeden bardzo dobry sezon, a potem dostaliśmy równie pochyłą z bohaterami którzy się nie rozwijają i scenariuszem niczym uroboros, wkoło powtarzającym te same wątki. Boje się tego samego w Reborn. Niby jest mowa o powrocie do korzeni i skupieniu się na nowych postaciach (powrót starych prawdopodobny), ale to samo było zapowiadane przy trzecim lub czwartym sezonie. Może jakby Fuller maczałby w tym ręce jak przy pierwszej serii to bym miał więcej wiary. Premiera latem 2015 więc jeszcze dużo czasu i pracy przed serialem. Chciałbym żeby wyszedł, ale śmiem wątpić, że się uda. 

Marry Me - wrażenie po trailerze? Muszę w końcu nadrobić Happy Endings z Casey Wilson. Na zapowiedzi Marry Me może i kilka razy się uśmiechnąłem więc nie było tak tragicznie, ale ogólnie nie czuje chemii między dwójką głównych aktorów, a całość to kolejny sitcom o miłości i kłopotach z tym związanych. Jeśli feedback po premierze będzie pozytywny i inne komedie zawiodą sprawdzę, ale nie sądzę.

Mission Control - komedie w mid-season mają ciężkie życie i niewiele z nich dostaje szanse na kolejny sezon. Z Mission Control pewnie będzie podobnie, ale chciałbym by pomysł wypalił. Zwiastun nie jest jeszcze dostępny więc niepotrzebnie się interesuję, ale opis jest zachęcający. Lata '60 i kobieta (Krysten Ritter) robiąca karierę w NASA. Dość nietypowy pomysł więc warto się przyglądać co z tego wyjdzie. Szkoda tylko, że serial ma problemy z produkcją i już opuścił go Michael Rosenbaum. 

Mr. Robinson - znowu komedia i znowu mid-season, a w roli głównej Craig Robinson, za którym nie przepadam. Jakby tego było mało to gra jeszcze nauczyciele (i piosenkarza), a to oznacza szkołę, a to oznacza dzieci. Nie znoszę dzieci w serialach. Razi mnie też tytuł czyli jak w przypadku The Michael J. Fox Show promowanie serialu nazwiskiem głównego aktora.  

The Mysteries of Laura - w zeszłym roku z jesiennych zapowiedzi najgorzej wypadł Ironside teraz to zaszczytne wyróżnienie przypada dramatowi z Debrą Messing. Gra ona policjantkę, a do tej roli zupełnie się nie nadaje. Wypada sztucznie i karykaturalnie. Gdy oglądałem pierwszy raz trailer ciężko było stwierdzić czy to 20 minutowy sitcom czy godzinny dramat. Niestety to drugie. Nie wiem może twórcy chcieli zrobić coś campowego i pobawić się konwencją, a ja nie dostrzegam ich wizji? PS. Irytujące dzieciaki na horyzoncie. 

State of Affairs - tutaj też główna aktorka nie pasuje do swojej roli. Katherine Heigl nie przekonuje mnie jako analityczka CIA, ale przynajmniej reszta jakoś wygląda. Jakoś to dobre określenie. Nie jest to serial dla mnie, przypomina mi za bardzo The Blacklist, ale taki chyba był zamysł stacji, by wykreować nowy hit podobny do starego. Jest wielka intryga, wątki rodzinne, zemsta, problemy głównej bohaterki i proceduralne wątki. Może się sprzedać, ja sprawdzę pilota i drugi odcinek by czymś się zaskoczyć i na tym prawdopodobnie poprzestanę.

Odyssey - Anna Friel wraca do telewizji! Szkoda tylko, że w Odyssey, a nie w The Vatican, które ostatecznie nie zostanie zrealizowane. Crisis i Believe okazały się sporymi mid-seasonowymi wpadkami więc Odyssey to kolejny serial, o którym ciężko mi myśleć pozytywnie, ale jest nastawiony umiarkowanie pozytywnie. Jest wielka intryga, wojsko, politycy, korporacje i hakerzy więc powinna być jedna długa historia. Tylko, że dobra historia nie sprawia, że serial okazuje się hitem. Jestem ciekawy co z tego wyjdzie.

One Big Happy - lesbijka, przyjaciel z lat dziecięcych, dziecko w drodze i nowa miłość na horyzoncie. Wszystkie czerwone lampeczki świecą jaskrawym światłem i mówią bym nie tykał długim kijem w kombinezonie hazmatu. Z przyjemnością ich posłucham. Nawet Elisha Cuthbert mnie nie zachęca. Już bym wolał nadrobić Happy Endings (czy siła autosugestii w końcu zadziała?).

Unbreakable Kimmy Schmidt - sitcom (!) o kobiecie, która ucieka z sekty i zaczyna nowe życie w Nowym Jorku. Że co?! Opis zapowiada poważny dramat, a tak na prawdę to komedia szykowana na mid-season. Niewątpliwą zaletą jest sam pomysł i odejście od kumpelskich i miłosnych schematów. Za sterami Tina Fey, a w jednej z głównych ról Jane Krakowski czyli panie z 30 Rock. Ciężką wróżyć bo fusów jest mało, ale kibicuje mimo, że pewnie nie będę oglądał.

Moja ramówka - Hannibal, A to Z, Constantine, Emerald City (?), Heroes Reborn, Mission Control, State of Affairs, Odyssey
Moje anulowania - Community, Dracula, The Blacklist