Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Damages. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Damages. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 listopada 2013

Szybka seria #1

Pierwsze co to żal za grzechy. Żałuje, że nie pisałem na bieżąco. Oglądam - piszę. Gram - piszę. Czytam - piszę. Tak to powinno wyglądać. Jednak jestem człowiekiem leniwym i wygoda ze mną zwyciężyła. Miałem też kaca na pisanie po pracy magisterskiej. Przynajmniej tak to sobie tłumaczę. Jedyne co można było zobaczyć to kolejne serialowe podsumowania tygodnia i okazyjnie troszkę o filmach. W międzyczasie w roboczych notatkach zapisywałem kolejne uwagi do pochłoniętych tworów popkultury. Nazbierało się tego tyle i teraz trzeba przeprowadzić rachunek sumienia. Bo mimo żem jest człekiem leniwym to zarazem więźniem swoich przyzwyczajeń. Jak postanowiłem tak zrobię. Blog to mój pamiętniczek i ma się znaleźć w nim wszystko co przemieliłem choćby w postaci krótkiej wzmianki bym mógł po ponownej przygodzie z jakimś tworem wrócić i skonfrontować wrażenie ze swoim starym "ja". I tak powstaje nowy nieregularny cykl, który będzie formą popkulturowej spowiedzi. Będą tu rzeczy, o których nie chcę mi się pisać długich notek (kolejne sezony schematycznych seriali), nie jestem odpowiednią osobą, która może odpowiednio rzetelnie przeprowadzić rekonstrukcję jakiegoś dzieła (Breaking Bad) lub te o których nie chcę mi się pisać. Na przyszłość mam mocne postanowienie poprawy by zadośćuczynić wiernym czytelnikom (anyone?) lub by zdobyć nowych. Mam jeszcze do krótkiego opisania ponad 20 pozycji, a nowe wciąż dochodzą. W planach są również dłuższe notki, które teraz wam zaspoileruje - Dagome Iudex, Lazarus vol. 1 i Bit.Trip Runner. Podobało mi się i chcę o tym napisać. Bądźcie gotowi bo nie znacie dnia i godziny nowego wpisu. Tak jak i ja. 

PS. Jakieś uwagi czy propozycję? :)


SERIALE

 Castle S05
To był już piąty sezon Castle więc ciężko powiedzieć coś odkrywczego. Kto oglądał serial dobrze wie jak on wygląda. Co tydzień sprawa, a mordercą jest zwykle najmniej podejrzana osoba. Nic nowego, ale bawi ze względu na dwójkę głównych bohaterów. Oglądanie przygód Kate i Ricka dalej daje frajdę. Główna zasługa tego, że wprowadzono nową dynamikę między te dwie postacie. W końcu się zeszły. Dość szybko jak na przeciętny procedural, ale chwała za to. W końcu nie ma wiecznego napięcia między nimi, a dyskretne okazywanie uczucia gdy nikt nie patrzy. Jednak serial wcale się nie zmienił. To wciąż to samo. Twórcy zagrali dość asekuracyjnie, ale postanowili kilka razy poeksperymentować. Odcinek poświęcony Ryanowi, Esposito czy dla odmiany zgłębianie przeszłości Ricka, a nie Kate (chociaż i to się pojawia). Zdarzają się słabsze, zdarzają lepsze, ale większość odcinków jest po prostu przyjemna. Sprawa schodzi na dalszy plan nawet podczas epizodów tematycznych (np. konwent serialu sci-fi, świąteczny, wypad do Hamptoms), a na pierwszym miejscu jest humor, który wciąż bawi. Szósta seria powinna być podobna. Cliffhanger w porównaniu do zeszłych lat był spokojniejszy, ale jest zwiastunem zmian. Zmian, które nigdy nie nadejdą. Mogą być kosmetyczne korekty, ale serial się nie zmieni. I mi to wcale nie przeszkadza póki nie zabraknie humoru.

OCENA 4/6

Community S04
Czy Community bez Dana Harmona to dalej Community? Nie do końca. Było gorzej niż w poprzednich seriach, ale odcinków na prawdę słabych i mało śmiesznych była raptem kilka (tyle, że sezon był krótszy...). Niestety, ale też finał o którym bym chciał jak najszybciej zapomnieć... Bohaterowie się wiele nie zmienili i dalej zachowują się ze swoim charakterem, ale zabrakło wyczucia i serial często popadał w autoparodię zamiast składać hołd popkulturze i z niej czerpać. Szkoda bo zwykle zamysły były dobre, ale brakowało ręki mistrza i zamiast mięć wrażenie obcowania z geniuszem często było zażenowanie lub uczucie "kolejna zwykła komedyjka". Szkoda. Jednak było kilka na prawdę wybitych odcinków - kolejne podejście do paradokumentu, czy origin story bohaterów. Dwa najlepsze epizody, ale w TOP10 pewnie by się nie znalazły. Dobrze, że ilość gagów nie zawodziła i najczęściej onelinery śmieszyły. Teraz trzeba liczyć, że Harmon naprawi błędy i Community odzyska dawny blask.

OCENA 3/6

Copper S01 
Copper to pierwszy oryginalny serial BBC America. I jest to bardzo solidna produkcja. Tylko tyle. Dobrze się go ogląda, bohaterowie do polubienia, są skomplikowani i mają bogatą przeszłość, fabularnie jest przemyślanie skonstruowany, a i nie poskąpiono kasy na oddanie klimatu XIX wiecznego Nowego Jorku. Tylko, że brakuje mu magnetyzmu. Ten sam problem dostrzegam z Hell on Wheels i Boardwalk Empire. To bardzo ładne seriale, nie można im wiele zarzucić, dobrze się je ogląda, wciągają na te 40 minut, ale nie zmuszają by o nich myśleć i natychmiast do nich wracać. To jest kolejna rzemieślnicza robota jakiej teraz pełno w telewizji. Jednak fani historii powinni być zachwyceni. Może czasem serial popada zbytnio w procedural, ale przeważnie sprawy rozbite są na dwa odcinki, a główny wątek z poszukiwaniem żony głównego bohatera czy walką z szpiegami konfederacji toczy się przez cały sezon. Klimacik też jest - brutalny i bez łagodzenia. Krew, pedofilia, domy publiczne - w ogólnodostępnej telewizji nie widzi się takich rzeczy. Mocno jest też usytuowany w historii. Wystarczy trochę poczytać wikipedię i mieć rozeznanie w realiach epoki i można czerpać z niego dodatkowe korzyści. Do drugiego sezonu nie wrócę, ale i tak polecam samemu sprawdzić pierwszy. Dużo osób zachwyca się produkcją więc może to ja mam skrzywiony gust i wymagam od tego typu produkcji poziomu Rome. 

OCENA 4/6

Damages S05
Damages to przykład jak bardzo może upaść genialny serial. Pierwsze dwa sezony perfekcyjne, trzeci był lekkim ostrzeżeniem, a potem już gigantyczny spadek formy w ostatnich dwóch. Piąty jest wprawdzie trochę lepszy od czwartego, ale daleko mu do pierwszych. Nie lubię pisać takich rzeczy, ale już lepiej jakby serial skończył się wraz z finałem trzeciego sezonu. Nie dość, że poziom był wysoki przez co serial by pozostawił same pozytywne wrażenia to jeszcze miał lepsze zakończenie. Wprawdzie i tutaj ono jest, pasuje do wydźwięku serialu, ale chyba wolałem to z S03. Główną osią fabularną tego sezonu była obrona Chaninga McLarena, który był wzorowany na Julianie Assange, oraz finałowe starcie między Ellen i Patti. I wszystko byłoby piękne gdyby nie kiepsko poprowadzony scenariusz, który nie trzymał w napięciu. Flashforwardy i flashbacki, które były siłą serialu zaczęły irytować swoją powtarzalnością, a historia poruszała się do przodu w ślamazarnym tempie. Nowe postacie nudziły i ciężko było się do nich przekonać i przejmować ich losem. Były lata świetne za genialnym Frobisherem. Aktorstwo to wciąż najwyższa półka, szkoda, że pomysłu zabrakło i za mało było napięcia. Najlepsze sceny to te między dwiema głównymi bohaterkami, ale to za mało by uratować ten serial. Szkoda, że skończył w taki sposób. Kiedyś czytałem artykuł, który porównywał go do Breaking Bad i gdyby początkowy poziom został utrzymany serial z pewno by dorównywał dziełu Gilligana. Niestety, obecnie jest kilkanaście długości za nim...

OCENA 3.5/6

Defiance S01
Ostatnimi laty science - fiction nie po drodze z telewizją. Wystarczy choćby wspomnieć o fatalnym Revolution czy braku sci-fi w kosmosie. Smutne czasy. Promykiem nadziei miało być Defiance. I tym promykiem zostało bo wątpliwe by oświetliło drogę innym tego typu produkcją. Początkowo miałem nadzieje, że będzie inaczej - obce rasy, własna kultura, obyczaje i języki. I to wszystko na po części sterraformowanej Ziemi kilkanaście lat po wojnie z kosmitami gdzie rodzą się nowe mocarstwa. Fajne? Fajne. Tylko, że Dfiance to zwykły procedurl gdzie rozwiązywane są błahe sprawy mieszkańców z kilkoma poważniejszymi wątkami, które nie potrafią wciągnąć, a część postaci irytuje. Strasznie asekuracyjny serial, bojący się zrobić poważniejszy krok by być czymś odważniejszym i być może lepszym. Do tego jeszcze niezrozumiałe wplecenie wątków mistycznych i zbytnie komplikowanie mitologii serialu przez co wydaje się ona strasznie naciągane. Część bohaterów można polubić, część straszy swoją jedno wymiarowością. Ktoś złakniony sci-fi może próbować, innym odradza. Sam do S02 nie wrócę bo nie interesuje mnie co stanie się z Defiance, kto zostanie burmistrzem, czy młodzi wezmę ślub, jakie mistyczne moce ma jedna z bohaterek i kto będzie panował nad kopalniami bo tak wyglądają niektóre wątki tego serialu.

OCENA 3/6
Friday Night Lights S04 
Friday Night Lights to jeden z moich ulubionych seriali. Nie oglądałem go na bieżąco z emisją, ale zakochałem się podczas nadrabiania. Dlatego postanowiłem sobie go dawkować i po 3 serii zrobiłem przerwę. Po kilku miesiącach spontanicznie włączyłem 4 sezon i obejrzałem w niecałe trzy doby. Takie to dobre. Część bohaterów odeszła, pojawili się nowi, emocję zostały te same. Zarówno te podczas meczy footballu amerykańskiego jak i perypetii postaci. Każda z nich budzi jakieś uczucia, nie można pozostać obojętnym na ich los. Mimo, że wiele się zmieniło, ja ten sezon uważam za najlepszy. Najbardziej spójny w konstrukcji i opowiadający konkretną historię. I niezwykle pesymistyczny i smutny. Współczuje się tutaj każdemu, nikomu nic nie wychodzi i jest więcej dramatycznych wydarzeń niż tych szczęśliwych. Chyba dlatego tak bardzo można się zżyć z postaciami. Cały ten klimat jest podkreślony melancholijną muzyczką idealnie pasującą do nastroju. Co ważne nie ma tutaj jakiś wydumanych wątków jak te z drugiego sezonu. Samo życie, coś co może się przydarzyć każdemu. Nowe postacie godnie zastępują stare, które też się pojawiają. Fani na pewno będą zachwyceni. Jeśli ktoś nie ma pojęcia czym jest Friday Night Lights to proszę was dajcie szansę. I niech nie zrazi was sportowa otoczka bo to jest serial o bohaterach i ich perypetiach, a nie zmaganiach na boisku, chociaż i to jest tutaj istotne. 

OCENA 5/6

The Good Wife S02
Ponad rok zajęło mi się zabranie za drugi sezon The Good Wife i bardzo żałuję tej decyzji bo powinienem kontynuować oglądania od razu po skończeniu pierwszej serii bo serial jest jak najbardziej tego wart. S02 przynosi wiele zmian i wprowadza nową dynamikę w serialu. Cary przeniósł się do biura prokuratora, Peter walczy o odzyskanie swojej dawnej posady, Kalinda boryka się z nieoczekiwanymi problemami, a Alicja jest wartościowy współpracownikiem Lockhart/Gardner, które zyskało nowego partnera tytularnego - Bonda. Mimo, że wątków jest dużo to żaden z nich nie został zaniedbany na przestrzeni sezonu i praktycznie nie ma słabego ogniwa w fabularnej mozaice spisków i opowieści. Bohaterowie się rozwijają, sala sądowa to dalej elektryzujące miejsce, zwłaszcza, że nie brakuje charyzmatycznych występów gościnnych, a i sprawy częstokroć powodują konflikt moralny u bohaterów lub widzów. Nie da się narzekać na nudę. W ogóle nie ma na co narzekać bo to jeden z tych seriali, które się chłonie i zapuszcza odcinek za odcinkiem. Było lepiej niż w pierwszej serii, a to nie wszystko na co stać twórców i scenarzystów. 

OCENA 5/6 

The Shield S02
Drugi sezon The Shield uważam za lepszy od pierwszego. Poprzedni służył głównie ekspozycji postaci oraz nakreślenia klimatu opowieści, drugi natomiast skupia się już na opowiadaniu historii. Pojawiają się wątki, które trwają kilka odcinków, zmienia się status bohaterów, a czyny które podejmują niosą dalekosiężne konsekwencję. Tych mini story arców w sezonie jest kilka i nie są one wciśnięte na siłę, a ich istnienie jest logicznie uargumentowane. Szkoda tylko, że na tym ucierpiały postacie poboczne. Dany czy Julien dostają mniej czasu, a i ilość przesłuchań Dutcha została mocno ograniczona. Nie zaniedbano ich bo każde z nich również ma swoją historię, ale dostają mniej czasu antenowego. Nie zrezygnowano za to z komentarza społecznego i odwagi w poruszaniu trudnych tematów - mniejszości etniczne, Arabowie po 9/11, przemoc seksualna. Są odcinki zmuszające do myślenia na trudne tematy i to się chwali. Tym bardziej, że w większości jest to pesymistyczna wymowa. Nie zabrakło też naturalizmy zarówno w przedstawianiu świata jak i sposobie kręcenia. Humor dalej obecny szczególnie zestawiony z tragicznymi wydarzeniami. Nie obyło się jednak bez kilku oczywistych rozwiązań fabularnych, które trochę psują odbiór. Ja ten sezon oceniam wyżej od poprzedniego i liczę, że kolejny będzie lepszy.

OCENA 5.5/6

KSIĄŻKI


 "W górach szaleństwa" - Howard Phillips Lovercraft
Powoli nadrabiam klasyków literatury i tym razem padło na Lovercrafta. Nie powiem jednak, że jestem zachwycony. Może jakbym nie czytał tylu nowszych książek z tak odmienną formą narracji inaczej bym odebrał jego twórczość? A może to zupełnie nie moja broszka? Będę próbował dalej, zapoznam się z opowiadaniami i może one mnie do siebie przekonają, ale wyprawy w góry szaleństwa nie będę polecał znajomym. Jasne doceniam styl i formę książki. Język jest wyszukany i niepokojący, a narracja jest prowadzona w taki sposób, że zwiększa zaciekawienie, a opisy to mistrzostwo świata. Tylko, że tutaj praktycznie nic się nie dzieje. Rozwleczone na potęgę, w całości jest to relacja z wyprawy, która nie potoczyła się zgodnie z planem i zagłębianie się w niepotrzebne drobiazgi nudzi. Snucie odkrywanej historii Ziemi to jeden z najmocniejszych punktów książki, tylko cała reszta wypada przy tym blado. Podoba mi się, że czuć wiszącą w powietrzu tajemnice, niepokój z nią związany, ale w większości przypadków czar pryska gdy zostaje ona ujawniona. O wiele lepiej wychodzą niedopowiedzenia niż wyjaśniania. Chociaż może gdybym znał mity Cthulhu inaczej bym to odebrał? 

OCENA 3.5/6

KOMIKSY 

Smallville Season 11 Vol. 2: Detective
Z uwagi na jakość pierwszego tomu zwlekałem przed zabraniem się za drugi. Bałem się, że będzie równie fatalnie czy nawet gorzej. Zachęciło mnie jednak pojawienie się Batmana. W końcu zbliża się film, a i DC wydaje miesięcznik z tą dwójką. I muszę przyznać, że mi się podobało. Batman został dostosowany do realiów Smallville, trochę więcej żartuje i ma udziwnione gadżety, a Barbara Gordon jest Nightwinem i wyśmiewa pomysł żeby nazywać się Batgirl. Początkowo mamy doczynienia ze sprawą kryminalną, którą rozwiązują największy detektyw na świecie, wpleciona jest w to jego przeszłość i wraz z rozwojem wypadków udowodnia, że jest tym Batmanem, który jest zdolny do wszystkiego. Wybuchy szału czy równorzędne starcie z Supermanem (standard dla tego typu spotkań). Przyjemnie się to czyta i dlatego trochę żałuję, że pod koniec (3 ostatnie numery z 12) poziom historii mocno siadł i zaczęło się dziać zbyt dużo dziwnych rzeczy, które były pokazywane w chaotyczny sposób. Na pewno chciałbym żeby częściej dochodziło do spotkań duetu Superman/Batman. Mam jeszcze dwa duże zastrzeżenia. Pierwsze z nich to mało wątków pobocznych, które rozpoczęły się w poprzednim tomie (Tess i kryzys), a te nowe nie przekonują. Druga uwaga to rysownicy. Nie chcę mi się teraz liczyć (tak, leniwe ze mnie bydle), ale conajmniej 4 ich było. Strasznie to wybijało z rytmu podczas czytania. Zwłaszcza jak dwóch rysowało jeden króciutki numer i ignorowali fryzury postaci czy kolor ubrań. Dramat. Kolejny tom sprawdzę. Jeśli utrzyma poziom tego będę zadowolony. To nie jest wybitne czytadło, ale sam serial też wielki nie był. Ciesze się, że mogę kontynuować historię starych bohaterów i wyobrażać sobie jak wygląda to w ruchu. 

OCENA 3/6

niedziela, 9 czerwca 2013

Serialowe podsumowanie tygodnia #36 [03.06.2013 - 09.06.2013]

Krwawe Gody. Dominujący temat tego tygodnia. Najbardziej spektakularne serialowe wydarzenie roku. Ostatnio taki boom wybuchł dwa lata temu również po emisji Gry. I cały ten szum był zasłużony. Dawno nic nie wstrząsnęło tak telewizją i widzami jak wydarzenia z ostatniego odcinka Gry o Tron. Warto było czekać kilka lat by zobaczyć reakcję ludzi nie zaznajomionych z książką. Coś cudownego. Zadziwiające jest też to, że spoilery nie zalały internetu przed emisją odcinka. Nie wiesz o czym piszę? Więc marsz oglądać Grę o Tron. A potem Orphan Black. Najmilsza serialowa niespodzianka tego roku skończyła na wysokim poziomie. Więcej takich nowości.

SPOILERY W ILOŚCIACH PRZEKRACZAJĄCYCH DAWKĘ ŚMIERTELNĄ 



Castle S05E20 The Fast and the Furriest
- wielka stopa! Rick bawił się sprawą jak dziecko i za to go uwielbiam. I jeszcze znalazł bratnią duszę w Ryanie - bardzo mi się podobały te ich wspólne sceny i zainteresowanie. Sporo fajnych odniesień do kina i historii. Takie odcinki lubię. 
- sprawa jak sprawa, śmieszna, ale niezbyt wciągająca. Morderca zaskakujący. 
- sceny w domu Ricka i ginące jedzenie - super pomysł. I ta niebieska Alexis - słodkie

OCENA 3.5/6



Community S04E12 Heroic Origins
- najlepszy odcinek sezonu! Poczułem się jak za starych dobrych rządów Dana Harmona. Może i origin story wydaje się niepotrzebne i zbyt naciągane, ale nie zmienia to faktu, że epizod bawił co scenę.
- komiksowe panele, misterna sieć Abeda, mnóstwo komediowych przerywników, stare wersję postaci (Annie na prochach z aparatem na zębach!) i odwołań do filmów (Star Warsy! Wanted)
- do tego jeszcze powracające żarty z pop pop na czele i najmroczniejszym timeline! A najzabawniejszy i tak był Abed dający wykład dzieciom Shirely oraz narzekający na mitochlondriany.
- cudownie wypadł też pomysł z tym, że Greendayle stoi na indiańskiej ziemi oraz ukazanie arcywroga sezonu. Jego opętańczy śmiech i plany robota mającego zniszczyć Greendayle - cudne

OCENA 5/6

Damages S05E10 But You Don't Do That Anymore
-  pierw o zakończeniu bo przecież po to się ogląda seriale. Pięć lat wyczekiwanie i w końcu jest, zwieńczenie historii. Powinno być wielkie rozczarowanie lub zadowolenie, u mnie lekki niedosyt. Nie było złe, nawet bardzo mi się podobało, ale finałowa scena S03 chyba bardziej pasowała. Jednak co by nie mówić zostałem zaskoczony. Nie w tak szokujący sposób jak przy seriach 1-3, ale wystarczająco. Ellen przeżyła - do przewidzenia, jej ciąża już nie za bardzo. Albo byłem ślepy albo nie zauważyłem przesłanek. Ładne nawiązanie do historii Patty. I idąc dalej jest też pokazane jak bardzo są podobne bo Ellen podejmuje decyzję - poświęca Ruhgera i ryzykuje związek by wygrać sprawę. Jak Patti robi wszystko by wygrać, a tak na prawdę wciąż dostaje lekcję od swojej mentorki. Tylko, że na samym końcu podejmuję odmienną decyzję i poświęca się wychowaniu dziecka, tą ją ostatecznie odróżnia, cały serial miał do tego doprowadzić. I wydaje się, że scena z epilogu pokazuje, że taki właśnie był cel Patti, gdy wyobraża sobie że Ellen jej dziękuje, pokazane jest co myśli Patti. Dała lekcję Ellen, która wybrała lepsze życie i powinna być jej za to wdzięczna ALE przecież gdyby nie Patti nie potrzebna byłaby ta ewolucja Ellen. Przynajmniej taka jest moja interpretacja. Czyli zakończenie dobre bo można samemu sobie je dopowiedzieć
- jestem pod wrażeniem tego, że postanowiono uśmiercić Michaela. I to w sumie też logiczne. Bo tam gdzie walczą dwie niebezpieczne kobiety, cierpią osoby postronne. Michael wbrew pozorom taką był, to Ellen i Patti napędzały ten serial, konflikt między nimi był osią sezonu, a przez to cierpiały osoby najbliższe. Michael zapłacił ostateczną cenę i pasowało to do wydźwięku sezonu
- a co mi się nie podobało? Zakończenie wątków sądowych.Zbliżały się dwie wielkie sprawy nie pokazano żadnej. Szkoda. Jednak ma to też swój wydźwięk - batalia nie toczy się na sali sądowej tylko za zamkniętymi drzwiami, w szarej strefie. Ślepa sprawiedliwość nie istnieje, a sprawy są rozwiązywane poza zasięgiem Tamidy
- irytujące było, że znowu powtarzano flashbacki, a do tego jeszcze sztuczny podział na chaptery. Zupełnie niepotrzebne...
- o ile jestem zadowolony z finału serialu tak ostatnie dwie serie mnie rozczarowały. Ta produkcja mogła być wielka, na starcie dziennikarze porównywali nawet Układy do Breaking Bad, jednak prawda jest taka, że serial zjadł własny ogon i zagubił gdzieś swoją świeżość, a Breaking Bad dalej zgłębia mroczne zakątki ludzkiej duszy. Szkoda. Jednak i tak będzie przeze mnie miło wspominany

OCENA 4.5/6

Dark Shadows - Beginnings Episode 10/209
- Caroline naiwne dziewczę została zmanipulowana przez Burta, ale wątpiła, nie przyszło mu tak łatwo, czyli nie ma ona trochę oleju w głowie. On za to to mistrz manipulacji. Ładnie zagrał z nią i jeszcze dostał zaproszenie do domu. To nam się szykuje ciekawy odcinek
- drugi wątek dotyczył Davida. Wciąż twierdzi, że duchy istnieją, Elisabeth też coś o tym wie. Trochę też nowego o Burcie, ale tutaj schemat - miał romans z żoną Rogera. Oby jakiś twist się w tym krył. Sam Devid wciąż creepy. Mocne było jak powiedział, że powinno zamknąć się dzieciak w jakimś przytułku. Szkoda, że chłopak nie jest straszny bo z tego się niezłe family drama zrobiło

OCENA 3/6

Dead Like Me S01E06 My Room
- ta pompatyczna końcówka nie potrzebna. Serial już nie raz akcentował, że George się zmienia i dopiero po śmierci zaczyna na prawdę żyć, ale teraz powiedziano to wprost. Po co? Przecież sam widz potrafi sobie wyciągnąć odpowiednie wnioski. A tak ładnie pokazali to na przykładzie kręgli i tym czym się jest - kulą czy kręglem.
- Daisy jako nowa postać wypadła dobrze. Powinno się jej udać zastąpić Betty. Miała kilka niezłych scen, pokazała jaki ma silny charakter, że często nie liczy się z innymi i uważa się za ważniejszą, ale też trochę irytuje. Super była jej historia z przeszłości i czekam by zobaczyć jej scenę śmierci. Liczę, że w przyszłości relację w grupie będą bardziej dynamiczniejsze
- wątek w domu Lassów dalej się ciągnie. Ja wiem, że to on ma być tym dramatycznym pokazać traumę po śmierci, zmiany jakie spowodowało odejście George lub też to że się nic nie zmieniło. Tylko, że średnio mnie to interesuje bo wolałbym poznawać historię Żniwiarzy

OCENA 3.5/6

Defiance S01E07 Good Bye Blue Sky
- niezły odcinek! Zagrożenie dla całego miasta pokazuje jaki to niebezpieczne świat, ciekawi mnie też czy znajdzie się coś w Arce. Pokazano też jak obosieczną bronią może być zaufanie - oddalenie się Irisy od Nolana i zbliżenie jej do Sukara. Do tego wciąż rozwijane są jej mistyczne moce i umiejętnie użyto wątku nanintów.
- jakby jeden wątek to mało poruszono kolejne - Kenya z Stahma (a jednak ta druga to nie wyrachowana manipulatorka, a robi wszystko dla rodziny), nawet zabawne sceny z Alakem oraz poruszenie wątku artefaktu i jeszcze lepsze wyeksponowanie postaci pani burmistrz i zaakcentowanie, że jakaś tajemnica się ukrywa w rodzinie McCawleya
- dodatkowy plusik za smoki! No w sumie nie wiadomo co tam latało, ale niech będzie że to smoki, smoki zawsze zwiększają zajebistość

OCENA 4.5/6

Game of Thrones S03E09 Rains of Castamere
- fenomenalne! Ile ja się naczekałem na ten odcinek, praktycznie odkąd przeczytałem w książce o Krwawych Godach nie mogłem się ich doczekać. I no cóż nie zawiodłem się bo dziewiąte odcinki Game of Thrones to najlepsze co ma telewizja w ostatnich latach - Baelor, Blackwater i teraz Rains of Castamare. Bałem się, że to spieprzą, ale na szczęście nic z tego. Praktycznie cały odcinek to wyczekiwanie na te ostatnie chwilę - moment kulminacyjny wesela. I wow wyszła to świetnie. Zasztyletowanie Talisy, Robb przebity bełtami, a potem wykończony przez Boltona. Również świetnie wyszedł wątek Catalin - niepokój i odkrycie prawdy, błaganie o darowanie życia synowi i w końcu śmierć. Perfekcyjnie zagrane, szczególnie to zrezygnowanie na końcu i rozpacz. Serial pożegnał się z trzeba ważnymi aktorami i jednym wielkim wątkiem. Reperkusję będą ogromne i odbiją się na całej serii. Co ciekawe ocalał Blackfish, a teraz pewnie będzie próbował się wydostać i będzie się mścił. Podobało mi się też, że na końcu nie było żadnego utworu muzycznego tylko cisza. Idealnie pasowała do tego co się stało.
- nie zabrakło też elementów komediowych w Bliźniakach - Edmure martwiący się o swoją żonę, Walder mówiący o Talisie, Boloton rozmawiający z Catalin (dziwne, że nie był na ślubie Neda) oraz te zalotne spojrzenia Freyownych.
- najbardziej za to szkoda Aryi. Tyle przeszła i wycierpiała, zbliżyła się do rodziny by tak bezwzględnie jej to odebrano. Znowu została sama, ba z Ogarem, ale dla widza to dobrze. Kolejne fantastyczne dialogi się szykują.
- działo się też na północy. Nie tak istotne wydarzenia jak w Dorzeczu, ale nie można ich nie docenić. Jon w końcu odszedł od dzikich, a dzięki temu kilka całkiem niezłych scen pokazano - kradzież koni i nie zabicie handlarza + zwieńczenie tego walką. I koniec romansu Jona z Ygrette. To by było tyle. Teraz wyścig kto pierwszy dotrze do Czarnego Zamku.
- Bran w końcu świadomie używa swoich zdolności. Wciąż średnio obchodzi mnie wątek jego wyprawy na północ, ale trzeba oddać mu że ciekawie się to oglądało. No i sporo Rickona, który więcej wypowiedział w tym odcinku niż przez cały sezon.
- za Wąskim Morzem Dany zdobyła Astapor. I świetnie wyszła walka na ulicach! Szkoda tylko, że taka krótka, z chęcią bym sobie ją dłużej pooglądał. Nie podoba mi się tylko ten jej zbliżający się romans z Dario...
- w odcinku było też kilka innych, świetnych momentów - na początku Robb rozmawiający z matką o swoich planach, Freyowie częstujący gości chlebem i solą, Ogar udający wieśniaka, Walder zapominający imiona wnuczek, Barristan pragnący znowu walczyć, Sam opowiadający o Nocnym Forcie i Goździk nazywająca go czarodziejem, panika Hodora, śmierć Szarego Wichra, cudowne kostiumy (wilcza zapinka u Robba!), bezwzględność Waldera który czerpie przyjemność z krwawego widowiska i pewnie jeszcze kilka innych
- finał sezonu czy może raczej epilog zacznie pewnie kolejne wątki i zgrabnie podsumuje obecne. Ogromna szkoda, że potem długa przerwa...

OCENA 6/6

Hannibal S01E11 Rôti
-  znowu doskonały odcinek. Szaleństwo Willa wkracza na jeszcze wyższy poziom, nie ma pojęcia co się z nim dzieje, nie odróżnia ludzi, zabija kolejną osobę i trafia do szpitala. Do tego jest manipulowany przez Hannibala i jego uczucia do Alany dają coraz bardziej o sobie znać. Pięknie jego postać zmieniła się na przestrzeni tego sezonu, czy może raczej pięknie doprowadzono ją do tego miejsca. Jego majaki są piękne wizualnie i nigdy ich dość. Teoretycznie teraz w szpitalu lekarze powinni szybko zdiagnozować co mu jest, ale praktycznie stawka wzrośnie bo finał się zbliża
- Hannibal wspaniały jak zawsze, szczególnie jego żarciki o jedzeniu. Jasne, to była owca. Jednak wciąż nie mogę go rozgryźć - wykorzystuje Willa, średnio przejmuje się jego chorobą, ale widać, że mu zależy. Ta rozmowa z swoim psychiatrą jeszcze bardziej myląca - czy on ją manipuluje czy mówiąc o sobie ma na myśli człowieka jakim chciałby się stać?
- sama sprawa odcinki świetna, głównie dlatego że wrócił Gideon i znowu umiejętnie jest prowadzony główny wątek w nawiązaniu do pojedynczej sprawy. Choinka z organami ludzkimi, wystające języki czy w końcu wyciąganie organów u żywego pacjenta - makabra za którą uwielbia się ten serial. Ładnie też Gideon nawiązuje do Willa - zarówno u jednego jak i drugiego grzebią w głowie i obaj nie rozróżniają rzeczywistości

OCENA 5/6

Nikita S03E19 Self-Destruct
- dobry odcinek! Wyprawa Alex logiczną konsekwencją jej czynów, a do tego analogia do przeszłości Nikity. Całkiem efektowny początek, a do tego fajny, brudny klimacik dilerki i handlarzy narkotyków + wielkie pojednanie i pogodzenie się z faktami. Kupuję to
- równie dobre rzeczy działy się w Sekcji. Przebudzenie Ryana, a potem kłótnia o przyszłość i ładny powrót do korzeni - znowu garstka wolnych strzelców będzie próbowała ocalić świat i odzyskać czarną skrzynkę. Nie mogę się doczekać. Ciekawe też czy Sekcja zostanie w końcu zrównana z ziemią i co zrobi Ryana.

OCENA 4/6

Nikita S03E20 High-Value Target
- o takie właśnie odcinki lubię! Niby zwykła misja z odbijaniem czarnej skrzynki, a nieźle zakręcona. Dwa dziwne wątki, splatające się w jeden i satysfakcjonujące wyjaśnienie. Do tego przyjemna akcja i znośny humor. Czego chcieć więcej? Podobają mi się też relację Sama z drużyną oraz cieszyło pojawienie się Cyrusa. Więcej takich niespodzianek
- zaskoczył mnie atak SEALs przez co to co działo się w centrali było równie interesująco co na G20. Przyjemne było oglądać hackującego Birkhoffa oraz przemowę Ryana o tym kim na prawdę. Zdecydowanie nie jakiś analityk.
- Amanda uciekła - słabo, już mnie drażni. Jednak czekam na jej walkę z Nikitą. No i co takiego ma Shop, albo Amanda? Idę o zakład, że chodzi o to grzebanie w głowie.

OCENA 4/6

Nikita S03E21 Invisible Hand
-  odcinek służył budowaniu fundamentów pod finał i udało mu się to znakomicie, a ostatnie minuty to idealne zwieńczenie. Zrezygnowanie Nikity i niemożliwa do podjęcia decyzja. Michael czy prezydent Stanów Zjednoczonych? Ogromnie jestem ciekaw tego rozstrzygnięcia. I coś mi się wydaj, że koniec sezonu Nikity będzie dramatyczny
- trochę średnio mi się podobało, że cały odcinek został tak misternie zaplanowany przez Amandę, ba cała druga połowa sezonu. Wszystko idzie jak po sznurku. Wolałem pierwszą część jak Sekcja działała i łapała złych agentów, to jest zbyt naciągane. Jednak brawa za pokazanie czym jest Shop - potężna i tajna organizacja, do której w zeszłym roku chciał dołączyć Percy. I to jest przeciwnik z prawdziwego zdarzenia!
- kilka fajnych scen zgłębiających psychikę bohaterów się też trafiło - Birkhoff mający dość Sekcji i martwiący się czy będzie z Sonyą oraz Alex która dalej szuka sensu w życiu.

OCENA 4/6

Nikita S03E22 Til Death Do Us Part
- ta się właśnie robi finały! Nieprzewidywalne i pełne emocji z zagrożeniem życia bohaterów, wysoką stawką i cliffhangerem który zmienia sytuację. Nikita wywiązała się z zadania wzorowo
- po flashforwardzie wydawało się, że będzie to opowiastka o sfingowaniu śmierci pani prezydent bo przecież przeważnie jak się daje taką scenę to później okazuje się, że ona znaczy coś zupełnie innego. Jednak nie tutaj! No prawie, ale po kolei - pierwszy szok to jak okazało się, że prezydent strzeliła sobie w łeb. Że co?! Uwiezienie Nikity i kompletna dezorientacja. Potem się wyjaśniło - w łeb strzelił sobie mistyfikator, a prawdziwa prezydent siedzi w klatce! Takie twisty fabularne to ja lubię. Co najważniejsze teraz Nikita jest ścigana przez niemal wszystkich, nawet odłączyła się od bliskich by ich nie narażać. Świetnie zapowiada się następna seria - zniszczona bohaterka, którą będzie trzeba naprawić. Szkoda tylko, że wrogiem dalej będzie Amanda...
- inwazja na Sekcję w wykonaniu Brudnej 30 widowiskowa. Takie rzeczy to ja lubię. Tylko trochę to śmieszne, że to już któryś raz ktoś atakuje Sekcję. Takie rzeczy za czasów Percyego nie miały prawa się zdarzyć. Walka o przeżycie super, zniszczenie figurki Assassyna, Birkhoff jako komando oraz Nikita ratująca sytuację - perfekcyjna realizacja. Gdzieś tam w tle Michael walczy o życie i rzucane są dowcipy o wskrzeszaniu - prawie jak bracia Winchesterowie.
- piękne ostatnie chwilę Sekcji. Totalna anihilacja znanych od lat miejsc. Będę tęsknił. Dobrze jednak, że to nie koniec serialu. Ostatnie 6 odcinków powinno być intensywnym doznaniem. Czekam i nie mogę się doczekać.

OCENA 5/6

Orphan Black S01E10  Endless Forms Most Beautiful
- jestem zadowolony i jednocześnie smutny bo po takim świetnym finale (jak i sezonie) czeka mnie 10 miesięcy przerwy. 10 miesięcy! Szkoda bo Orphan Black to jedna z najlepszych nowości sezonu z fenomenalnym aktorstwem i historią. Trochę naiwna, mało w tym sci-fi, ale ogląda się świetnie, a o to chodzi w serialach.
- cieszy, że zakończono wątek Heleny. I to w jaki efektowny sposób! Helen zabija swoją matkę po tym jak dowiaduje się, że z Sarą są bliźniaczkami, potem walka z nią i to, że Sara jej nie zastrzeli, a ona to oczywiście robi. Fenomenalna ostatnia scena między nimi. Tatiana zagrała świetnie szaleństwo Helen i to jej przerażające "sister". Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że ona zginie w tym odcinku.
- wątek Cosimy i Delphiny ciągnie się i ciągnie. Ogólnie słaby jest, ale podoba mi się co się dzieje obok - choroba Cosimy i odkrycie prawdy w genomie. Opatentowane klony? To tak można? I czemu Rachel tak zależy na podpisaniu umowy? Zapowiada się, że to będzie jeden z głównych wątków na przyszłość. Może nawet więcej o samym eksperymencie pokażą
- Allison - wow! Nie byłem przygotowany na to. Traktowałem ją głownie jako comic relief, a tu takie szokujące zdarzenie. Pozwoliła zginąć Ainsley, tak bardzo czuła się osaczona, że dała jej zginąć. Ma wyrzuty sumienia, ale przy tym znalazła oparcie w Danym, który na końcu spotkał się z Leekie. Jak jest mi jej szkoda!
- gdzieś tam jeszcze toczy się śledztwo policji. Art i Angela mają coraz większy mentlik w głowie i tylko czekać aż dołączą do wesołej gromadki.
- cliffhanger nie był szokujący, ale zaostrza oczekiwanie na dalszy ciąg. Kira zginęła, tak jak pani S. Czy rzeczywiście jest ona zła? Czy jest monitorem Sarah? Czy zrobiła to na rozkaz Rachel? Dużo pytań, tak jak lubię.
- potencjał na następną serię jest ogromny - Tatiana pewnie zagra kolejne klony (nie mogę się doczekać by je poznać!), powinni rozwinąć wątek właścicieli klonów oraz tej sekty religijnej. Mamy też nadprzyrodzone zdolności Kiry i Arta. Będzie się działo!  

OCENA 5/6 

Suburgatory S01E07 Sweet Sixteen
- najlepszy odcinek so far! Często się śmiałem, nie było dużo irytujących pomysłów, a niektóre wątki były tak absurdalne, że przez to bardzo zabawne
- po pierwsze szesnastka Tessy. Dalia organizująca imprezę, zauroczenie sukienką, dziwny zespół i ogólnie cała imprezka. Bardzo przyjemne. Do tego truizm, że przyjaciele są najważniejsi, ale podany w całkiem strawnej formie. Jean Levy urocza przez cały odcinek.
- solidnie wypadł wątek Georga. Martwiący się o to że się starzeje, kilka suchych żartów oraz atak bólu w krzyżu. Najlepsza scena odcinka to jak zatroskane sąsiadki się do niego zleciały. Jak zwierzęta na prerii, które wyczuły zranione zwierzę! Świetne było też dogryzanie sobie Shelii i Dallas. Mogę tylko chcieć by ta para częściej się pojawiała

OCENA 4/6 

Obejrzane odcinki - 14
Najlepszy odcinek - Game of Thrones 3x9
Najgorszy odcinek -  Dark Shadows - Beginnings Episode 10

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Serialowe podsumowanie tygodnia #35 [27.05.2013 - 02.06.2013]

W końcu serialowe wakacje i można ponadrabiać parę tytułów. Nikita solidna jak zwykle, Community nawet śmieszy, a Damages na finiszuje złapało zadyszkę. Zostało jeszcze parę odcinków i mam nadzieje, że się poprawią. Dobrze, że przynajmniej Hannibal trzyma niezmiernie wysoki poziom. Serial jest fenomenalny, ale nie dla wszystkich. Niektórzy mogą się poczuć zbyt zagubieni tymi udziwnieniami. Ja jestem niezmiernie rad z zamówienia drugiego sezonu. Ten serial na to zasługuje. W takim samym stopniu jak Tatiana Maslany na nagrody za rolę w Orphan Black. Serio, wygląda to jakby klony były grane przez kilka różnych aktorek. Sam nie wiem na co bardziej czekam - finał Sierocińca czy 3x9 Game of Thrones.

OCZYWIŚCIE SPOILERY! 
 
 Community S04E11 Basic Human Anatomy
- zamiana ciał Abeda z Troyem! Może genialnie nie było, ale kilka świetnych momentów się zdarzyło - kontrola pstryczków, sprawdzanie spodni, magazyn rzeczy znalezionych. Do tego gorzka końcówka i zerwania Britty z Troyem. Trochę szkoda.
- na drugim planie świetna była para Annie/Shirley jak się przekomarzały o pierwsze miejsce i historia Leonarda. Jednak najbardziej brylował dziekan jako Jeff i to wzdychanie Annie.
- rola Pierca marginalna, ale miał jeden z najlepszych tekstów odcinka mianowicie to jak mówił że wygląda jak Kennedy.

OCENA 4/6

Damages S05E09 I Like Your Chair
-  odcinek strasznie się dłużył. Niby przed finałem powinno być budowane napięcie, ale tutaj tego się nie czuje. Ograne motywy pozwalają łatwo przewidzeń co się staniem, a twist związany z organizacją Mclarena jest mało satysfakcjonujący. Simon od początku pragnął przejąć władzę i to on jest odpowiedzialny za przecieki. Jakoś specjalnie się tym nie przejąłem i mało mnie obchodzi co się stanie z Chaningiem
- z założenie ostatnia scena między Ellen i Patti miała być pewnie elektryzująca, ale jak każda poprzednia w tym odcinku strasznie mi się dłużyła. Już dawno brakuje napięcia między tymi dwiema i coraz mniej obchodzi mnie jak to się skończy. A pomyśleć jak cudownie oglądało się trzy pierwsze serię.
- dramat w rodzinie Parsonów - po co to? Żeby pokazać że Ellen i Patti wychowywały się w podobnych warunkach i jednak są do siebie podobne? Przecież to wiadomo już od dawna...

OCENA 3/6

Dark Shadows - Beginnings Episode 9/209
- nudy. Poruszono zero interesujących wątków, a odcinek nic nowego nie wniósł. Caroline zauroczona Devlinem była już wcześniej, teraz to tylko pogłębiono. I oczywiście działa tak na złość matce. Rozmowa Billa z Elisabeth praktycznie o niczym. Ujawniono tylko, że Devlin siedział w więzieniu, pewnie za nie swoją zbrodnię. Mam tylko nadzieje, że ten wątek będzie miał jakąś większą tajemnicę i zaskoczy. U Victori nic ciekawego...
- z momentów paranormalnych to aluzje do duchów, poltergeistów i goblinów. Podobała mi się też legenda o klifie którą opowiedziała Caroline Victorii, ale to wciąż mało.Czekam na pojawienie się wampirów, ale najgorsze w tym wszystkim jest to że na razie nic tego nie zapowiada

OCENA 2/6

Dead Like Me S01E05 Reaping Havoc
- jaki depresyjny odcinek, efekt potęguje jeszcze to że był o przyjaźni. George szukająca przyjaciółki i tworząca swoje własne życie zbliża się do Betty, która ostatecznie ją zostawia. Nic nie trwa wiecznie. Przyjaciele przychodzą i odchodzą. Podobały mi się też relację w pracy, jak George rozmawiała z swoimi współpracownikami. Nie dość że zabawne sceny to też i interesujące i smutne zarazem przemyślenia.
- w tle przewijał się wątek Masona, który nawiązał bliskie relację z babcią. Na początku tak różni od siebie, na końcu zakwitła przyjaźń. Krótka, ale jakże owocna. Czasem robi się bardzo smutno podczas oglądania tego serialu, ale czuć też promyczek nadziei
- ciesze się, że poznaliśmy scenę śmierci Betty i jej pierwsze spotkanie z Rubem.Szkoda, że to jej koniec. Ciekawe kto ją zastąpi i oby to była postać ciekawsza
- śmierć przez deskę spadającą z samochodu komiczna, jednak jeszcze lepsze było przedziurawienie przez rybę. Cudny pomysł.
- brak Roxy i rodziny George był nieodczuwalny. W sumie to nawet ciesze się, że ich nie było

OCENA 4/6

Hannibal S01E09 Trou Normand
- pierw sprawa odcinka - psychopata kolejny raz zaskoczył! Totem z ludzkich ciała na plaży z niesamowitym zwieńczeniem, cudny i niepokojący widok. Szkoda tylko, że sama sprawa zostało pokazano dość powierzchownie, ale na więcej nie było czasu. Miły twist na koniec z morderstwem własnego syna, ale ogólnie nie wpływa to specjalnie na ten wątek
- więcej działo się w relacjach interpersonalnych. I to jakie rzeczy! Szczególnie rozwinął się wątek Abigail/Hannibal. Ona mu wyjaśniła prawdę, a teraz on jest jej nowym i jeszcze bardziej okrutniejszym ojcem. Szkoda, że tak się skończyło, miałem nadzieje, że Abigial jednak nie miała nic wspólnego z morderstwami.
- Will dalej traci grunt pod nogami, a jego wizje i utraty pamięci coraz bardziej niepokojące. I jak zwykle wizualnie cudownie pokazane. Ciekawi mnie czy te sceny z Alaną nie były jego majakami. No i pytanie czy sezon skończy się załamaniem nerwowym? To co wie może być już za dużo.

OCENA 4/6

Hannibal S01E10  Buffet Froid
- co za odcinek! Halucynacje Willa osiągnęły taki poziom że trudno było odróżnić co jest prawdą, a co tylko zwidami przez co odcinek nie raz zaskoczył. Do tego, Will był cały czas zwodzony przez Hannibala. Podoba mi się ta jego dziwna definicja przyjaźni. W sumie to nawet nie wiem jak on to odbiera. Zależy mu czy tylko tak mówi? Will jest dla niego przyjacielem czy tylko królikiem doświadczalnym?
- mocna ostatnia scena jak Hannibal zostaje przyłapany na morderstwie. Wiedziałem, że to on! Teraz pytanie czy Georgia skojarzy twarze, czy może raczej kontury.
- w odcinku miły smaczek dla fanów Dead Like Me. Nie dość, że pojawiła się Ellen Muth to jeszcze zagrała osobę, która uważa się za martwą i ma na imię George. Bryan Fuller cudownie nawiązuje do swoich starszych produkcji.

OCENA 5/6

Nikita S03E17 Masks
- trochę zbyt to wszystko skomplikowane - Amanda przebudza wspomnienia Sama, pojmuje Nikitę i w Sekcji wybucha bunt. I to ma być jej wielki plan? Za dużo tu przypadkowości. Poza tym nie podoba mi się, że Amanda wciąż jest głównym złym, już się znudziła. Złego Owena nie lubię, mam nadzieje, że to jego fałszywe wspomnienia
- następny odcinek może być interesujący - Evil Owen w Sekcji, Alex i Rachel spierające się o cel buntu, Nikita próbująca się uwolnić od Amandy. Nieźle to wszystko zagmatwane. Szkoda tylko, że niezbyt interesująco do tego doszło. Podoba mi się za to relacja Amanda/Nikita/Alex.

OCENA 3.5/6

Nikita S03E18 Broken Home
- uwielbiam widzenia senne i halucynację w tym serialu! Do dzisiaj bardzo miło wspominam odcinek z Alex z pierwszego sezonu, a teraz dostaliśmy taki z Nikitą. Już mniejsza z tym, że mieszanie w mózgu przez Amandę jest śmieszne i przesadzone nawet jak na ten serial. Dobrze jednak że wciąż przyjemnie się to ogląda. Poznawanie historii Amandy intrygujące. Schludny twist na koniec zgodnie z zasadą nic nie jest takie jak się wydaję. Do tego gościnne pojawienie się Christophera Heyerdahla w roli ojca Amandy. Nie ma się co dziwić co z niej wyrosło
- bunt w Sekcji widowiskowy, dużo strzelania kilka niezłych scen np. Birkhoff zabijający człowieka i smutna końcówka z trupami i Sonya mówiąca że została tylko garstka. Bez sensu tylko zachowanie Michela że dał Owenowi skrzynka - kieszeni nie ma?
- słówko o Alex - świetnie została poprowadzona jej postać. Znowu wychodzi na jaw jej przeszłości która ją definiuje, a zabawy Amandy tylko spotęgowały jej zachowania. Pragnąca ocalić wszystkich doprowadza do rozlewu krwi i ginie przez to jej ukochany. Szkoda Seana, szczególnie teraz jak pracował z Sekcji, ale trzeba mu przyznać, że miał dobrze napisaną scenę śmierci.  Pytanie tylko co teraz z Alex? Na kim się będzie chciała mścić? A może doprowadzi ją to do autodestrukcji?

OCENA 4.5/6

Orphan Black S01E09 Unconscious Selection
- końcówka szokująca! Obstawiałem, że Sarah jest oryginałem, a okazała się kolejnym klonem. I w sumie ciesze się z tego bo jest jedną z wielu. Totalnym zaskoczeniem było to, że Helena jest bliźniaczką Sary. Po raz kolejny serial zaskoczył i jeszcze bardziej namieszał. I jak tu go nie kochać?
- coraz więcej o Neolucjonistach i Proletariacie. Dwie organizacje walczące ze sobą. I jak się można było spodziewać nad Leeke ktoś jeszcze stoi. Kolejny klon! Może jeden by rządzić nimi wszystkimi? Najlepsze cechy ze wszystkich bliźniaczek, bóg neolucjonistów? To by był ciekawy motyw jak by ta traktowali swoją szefową
- Cosima/Delphina - nudny wątek, ale przynajmniej Delphine po stronie Clone Club może wiele pomóc. O wiele lepiej oglądało się Allison i ją jako komediowy przerywniki. Cudowna jest! I te jej relację z Felixem. Genialna scena jak sprzątała mu miszkanie. Taka chwile rozluźnienia.
- Kirze nic się nie stało. Co takiego zaszokowało lekarzy? Jakie nowe cechy posiada? Tajemnica na przyszły sezon.
- Art odkrył prawdę o Sarzę, jego dowódca też o tym wie. Czyli co teraz z nią się stanie? Akurat się jej wszystko zawaliło na finał. I dobrze bo zapowiada się niesamowicie.

OCENA 4.5/6

Suburgatory S01E06 Charity Case
- śmieszne, ale też zarazem straszne. Już po pierwszych minutach wiedziałem, że ten odcinek będzie dobry, po tym jak Tessa rozmawiała z facetem podlewających ogród w czasie deszczu. Potem tylko lepiej - marnowanie jedzenia, dziwna zbiórka pieniędzy i pomoc Tessie. Ogólnie śmiesznie to wyszło, ale też obnaża to niektóre cechy części amerykanów.  
- również George miał całkiem udane sceny - zachwyt prysznicem czy wykłócanie się o cenę zabiegu dentystycznego. Do tego trochę informacji o jego przeszłości
- jednak mimo wszystko wciąż liczę, że będzie się to lepiej oglądało bo jak na komedię wciąż za mało śmiechu

OCENA 3.5/6 


Obejrzane odcinki - 10
Najlepszy odcinek - Hannibal 1x10
Najgorszy odcinek -  Dark Shadows - Beginnings Episode 9

poniedziałek, 27 maja 2013

Serialowe podsumowanie tygodnia #34 [20.05.2013 - 26.05.2013]

SPOILERY

 Community S04E10 Intro to Knots
- odcinek świąteczny w maju - dość niespodziewane. Może nie było super zabawne, ale kilka niezłych momentów się znalazło. Prezenty których miało nie być, Malcolm McDowell jako manipulujący nauczyciel przywiązany do krzesła oraz niezaliczone wypracowanie. Kłótnie wyszły zabawnie, tak jak przemowa Jeffa. To zawsze wychodzi. Jednak mogłoby być trochę lepiej na początku odcinka
- Chang dalej manipuluje i stara się o wydalenie grupy, ma coraz mniej czasu więc teraz przejdzie do działania. Ciekawe kto jest jego mocodawcą
- alternatywna linia czasu wróciła! Hurra! Nawet te kila minut cieszy. Annie stylizowana na Hannibala Lectera i Jeff demoniczny prawnik i miłosnym uścisku. I ich wielki plan zniszczenie głównej linii czasu czyli crossover nadchodzi! Moje marzenie się ziści! 
- najlepsze momenty do Annie dekorująca mieszkanie oraz Abed w podkoszulku z Die Hard, wyglądał przezabawnie 

OCENA 4/6

Damages S05E08 I'm Afraid of What I'll Find
- zataczanie pełnego koła przez serial czy aluzję do pierwszych odcinków w finałowym sezonie jest zawsze mile przezemnie widziane. Tylko, że musi to być robione z głową, a w Damages wypada to fatalnie. Jednym z niezaprzeczalnych atutów tego serialu, który robił wodę z mózgu były flashforwardy. Zmuszały do główkowania, otwierały niezliczone możliwości analizy i pole do snucia szalonych teorii. W piątym sezonie tego nie ma. Zamiast tego do znudzenia powtarzane są sceny z jednego z kluczowych momentów S01. Sceny, które zna się na pamięć i nic one nie wnoszą. Wszystko jest nadmiernie wyjaśniane i tłumaczone jak dziecko. Czuje się traktowany jak idiota ze sklerozą. Może i w założeniu miało to budować napięcie, ale było one najwyraźniej błędne. Jeśli w następnym odcinku znowu puszczą scenę z napaści na Ellen lub leżącą ją na ulicy to chyba ją przewinę...
- wątek Channinga jakoś nigdy mnie nie wciągnął, brakuje mu charyzmy, a sama sprawa jest ogólnikowo przedstawiona. Niby większa historia w tle, ale nie czuć tego. Jednak w tym odcinku się wciągnąłem. Czułem emocję w scenie gdzie organizacja Chaninga zajmowała się danymi Sancheza. Udało się stworzyć namacalny nastrój czegoś ważnego. Ostatnia rozmowa Patty z Gidą też była emocjonująca bo tak niespodziewana. Ogromnie brakuje mi takich twistów. Szkoda tylko, że w ogóle nie interesuje mnie co się stanie z Chaningem.
- główny motyw rywalizacji Patty i Ellen osiąga już prawie punkt kulminacyjny. W rozgrywce adwokackiej górą Patty, ale Ellen jest bliska znalezienie mordercy co dobrze się dla niej nie skończy. No i jeszcze grozi jej więzienia. Scena u żony Pete ciekawa, ale trochę głupio że dopiero teraz dochodzi do tej rozmowy. Jeśli miałbym obstawiać jak się serial skończy to zaraz po zgonie Ellen zginie i Patty. Sprawiedliwość boska. Chyba, że w ostatniej scenie pokażą ją jak sprawuje się jako sędzia Sądu Najwyższego. To byłby piękny pesymistyczny wydźwięk serialu
- wątek ojca Patty średnio mnie interesuje. Wycieczka z Michaelem nudna, ale miała jeden mocny punkt - opowieść o dzieciństwie Patty oraz o wychowaniu dzieci. Historia się powtarza, znowu potomek zbuntował się przeciw rodzicowi.

OCENA 4/6

Dark Shadows - Beginnings Episode 8/209
- nic nowego, wałkowanie tych samym rzeczy. Wiadomo, że Victoria jest ważna, a jej przeszłość jest tajemnicza. Pasowałby tutaj telenowelowy twist z tym, że jako niemowlę została podmieniona z Caroline albo że to siostry bliźniaczki. Pasowałoby do tego serialu. Nie wiadomo tylko co chcę od niego detektyw, jakie plany ma Burt oraz Elisabeth, a ona biedne i niczego nieświadome dziewczę w samym środku intrygi
- Caroline dalej słodka i niewinna, ale do ożenku jej nie śpieszno. I nie ma się co dziwić skoro to wszystko zaaranżowane przez kochającą mamusię. Oj będę kłopoty jak się zacznie buntować, a może nawet i romans z Burtem się szykuje. Bo przecież trzeba ją oddalić od matki i jakiś dramat rodzinny wprowadzić
- brakowało Rogera i Burta. Przydaliby się w odcinku, a szczególnie konfrontacja tej dwójki. Bo napięcie narasta by drastycznie opaść i nic nie ujawnić. Dobrze, że w zamian często wspomina się o mrocznej historii siedziby Collinsów. Tylko szczegółów brakuje. Może jakaś dłuższa opowieść Elisabeth się szykuje.

OCENA 3/6

Dead Like Me S01E04 Reapercussions
- jednak cały sezon nie będzie fenomenalny, a teraz boję się że będzie więcej wpadek czyli odcinków podobnych do tego. Tragedii może i nie było, ale zupełnie nie pasował mi humor tego epizodu. Mało smaczne żarty, brak wyczucia i tego absurdu pełnego czarnego humoru. I oczywiście jak jedna rzecz mnie zaczęła irytować to potem na siłę szukałem minusów -  a to George znowu narzekająca nad swoim życiem, czy kolejne sceny typu family drama i trauma po stracie siostry/córki. Dobrze, że było sporo innych plusów
- bardzo mi się podobała scena na lotnisku z Rubem jak powiedział, że zabiję dziecko i potem cała lawina wydarzeń. Szkoda tylko, że wątek Masona był żenujący. Lubie to jak jest zakręcony, ale bez przesady
- cudowna była też reklama paska odchudzającego - drewniane aktorstwo znane z Mango TV idealnie pasowało tutaj
- coraz bardziej podoba mi się postać Ruba. Niby twardy i niedostępny, nie zadaje pytań, a jednak. Tylko gra takiego przed grupką. Chcę poznać swoich przełożonych, ale bezskutecznie. Oby ten wątek był rozwijany na przestrzeni kilku najbliższych odcinków 
- George dalej uczy się fachu i próbuje naginać zasady i jak zwykle akcja = reakcja. Tym razem uratowanie jednej osoby spowodowało fale zgonów. Plus za pomysł i wykonanie. Dalej też jest wałkowany motyw traumy w domu Lassów. Z lepszym i gorszym skutkiem. Przesłanie i ostatnia scena uratowały dzisiejsze sceny, ale jakoś nie wyobrażam sobie, że na uboczu, przez całe dwa sezony będzie to ciągnięte

OCENA 3/6

Defiance S01E05 The Serpent's Egg
-  całkiem przyjemny epizod. Nie posuwa głównej historii do przodu, a rozwija i zarysowuje kolejne poboczne wątki, które w przyszłości mogą się przerodzić w coś więcej. Jest jeszcze nadzieja dla tego serialu
- historyjka z przewozem pieniędzy i wyprawa dyliżansem pardon autobusem to klasyczna westernowa opowieść z lekkim twistem. Przyjemnie się oglądało, kilka zabawnych scenek i co najważniejsze rozwija to konflikt Defiance z Republiką Ziemi. Teraz tylko dać więcej szczegółów i będę przeszczęśliwy
- równie nieźle wyszła historia Irisy. Wątek mesjanistyczno mistyczny mi się podoba bo lubię takie rzeczy. Tajny kult i nie mniej tajemnicze przeznaczenie Irytianki. Do tego jeszcze jej pierwsze spotkanie z Nolanem. Niezłe sceny tortur z niewielką dwuznacznością. Co dziwne skończyło się szybkim numerkiem z współpracownikiem. Oby konsekwencję nie były zbyt bolesne
- co istotne nie przeszkadzał brak starszych Tarrów oraz Kenyi, a to znaczy że przekonuje się coraz bardziej do większości postaci. Jeszcze trochę i je polubię
- niestety ale nie zabrakło idiotyzmów. Zostawić broń na miejscu na walizki? Przyglądać się dalej jak żołnierze oczyszczają miejsce zamiast uciekać gdzie pieprz rośnie? Tłumaczenie planu przez głównego złego zamiast zrobić co trzeba? Zaufanie Republice Ziemi? Czasem postacie zachowują się jak dzieci...

OCENA 4/6

Defiance S01E06 Brothers in Arms
- muszę przyznać, że coraz bardziej lubię ten serial. Nie dlatego, że odcinki robią się coraz lepsze, ale dlatego że przekonuje się do postaci i widzę potencjał w głównej linii fabularnej. I obym się nie przeliczył
- tym razem pojawia się dawny znajomy Nolana i myślałem że wątek będzie typowy - Nolan wierzy, że jego kumpel jest dobry, a on tak na prawdę ma własny plan i chcę wszystkich przechytrzyć. I mniej więcej tak było, ale nie zabrakło elementu odkupienia, a poza tym Eddi był całkiem ciekawą postacią. No grał go Rob Stewart - 100% do charyzmy
- wątek zbrodniarza wojennego ciekawy. Państwa się o niego biły, Amanda chciał wymierzyć sprawiedliwość, a zrobił to Nolan. Plus za zakończenie
- Kenia i jej kłopoty miłosne. W sumie można się było spodziewać, że ten wątek będzie tak wyglądał, nie chciał bym tylko żeby zrobiło się z tego romansidło z Nolanem pomiędzy dwiema siostrami
- o wiele lepiej wyglądają miłosne przygody Irisy, a raczej ich brak. Zabawnie i z rezerwą zbyła Tommyego i za to ją lubię
- ruszył wątek główny! Nie podobają mi się tylko te wizję młodego, ale to że zabił tego upiornego doradcę pani burmistrz, a potem go rozpuścił na plus. Tyko coś mi się wydaje, że za tydzień ten wątek nie zostanie ruszony. No i jak się spodziewałem - kosmici byli tutaj wcześniej
- ciekawie też wygląda wątek Republiki Ziemi czyli to oni będą tymi złymi. Jest też Kolektyw Voltański w Południowej Ameryce. Ciekawe co się dzieje w Europie. Obstawiam, że zagłada nuklearna i nikogo już tam nie ma.

OCENA 4/6

 Doctor Who S07E09 Hide
- przez jakieś 2/3 odcinek wciągający, a potem niestety zmienił nastrój. Trochę się tego nawet spodziewałem, że duch nie będzie zwykłym duchem tylko jakimś kosmitą czy czymś równie pokręconym. No i był zaginioną podróżniczką w czasie. Szkoda, że tak diametralnie zmieniono klimat, wolałbym kameralną opowieść z pograniczna horroru i komedii
- na plus można zapisać efekty specjalnie. To nie jest ten stary Doktor z szkaradnymi manekinami, a z pięknymi krajobrazami z powstawania czy końca Ziemi i latającym dziadostwem. Pięknie to wygląda i tyle.
- postacie drugoplanowe ok. Każde z historią, w miarę ciekawą oraz niezbyt irytujący wątek miłosny. Byli lepsi i gorsi towarzysze znaczy się asystenci. Zaskoczeniem za to była końcówka jak się okazało, że Doktor miał własny cel by tu się zjawić - dowiedzieć się więcej o Clarze. I udało się, a może raczej nie. To teoretycznie zwykła dziewczyna i wciąż nie wiadomo kto to jest. Ja tam jestem zdania, że to jakiś błąd systemu (uniwersum), który powstał przez ingerencję Doctora w czas.
- ogromny plus za to, że po raz kolejny pokazano to kim jest Doktor. On nic nie powiedział, ale w jego oczach było widać, że historia Palmera idealnie pasuje do niego. Nie chciał zabijać, ale musiał, a teraz stara się pomagać. Doktor jakiego znamy.
- sporo elementów komediowych. Clara urocza jak zwykle, a najcudowniejsza była wtedy jak zobaczyła graficzny interfejs TARDIS, coś trzymało ją za rękę, suszyła parasol oraz jak na początku powiedziała że przybyli Pogromcy duchów. Nie da się jej nie lubić.

OCENA 4.5/6

Doctor Who S07E10 Journey to the Centre of the TARDIS
- końcówka zresetowała odcinek. Co za lipa... chociaż jest mała szansa że Clara coś sobie przypomni, bo przecież inaczej nie byłoby sensu dawać tej sceny z bratem gdzie coś tam do niego dotarło i zmienił swoje zachowanie. Tylko pytanie czy to będzie imię Doktora? Oby, oby, nie to że muszę je usłyszeć, ale uwielbiam powroty do okresu Wojny Czasu. Szkoda, że Clara nie czytała tej książki na głos wtedy to byłby ciekawy odcinek
- sama podróż po TARDIS mogła być. Trochę za dużo chaotycznego biegania, ale miło było zobaczyć choćby basen albo usłyszeć głosy z dawnych odcinków np. o hordach Czyngis Hana które nie zdołały wedrzeć się do TARDIS. No i pokazali maszynownie z ujarzmioną gwiazdą. Epicko to wyglądało. Na myśl przychodzą słowa Siary "Mają rozmach skurwysyny"
- Clara bawi dalej, uwielbiam jak gada ogromną prędkością, idealnie pasuje do Doktora. Do tego te jej monologi czy pytanie o przycisk bezpieczeństwa. Była też i dramatyczna scena na klifie jak czy w maszynowni gdy Doktor wyjawia jej prawdę. Teraz tylko czekać aż zrobi to w właściwej linii czasu

OCENA 4/6

Doctor Who S07E11 The Crimson Horror
- Jenny! Vestra! Strax! Wiktoriańska Anglia! Tego odcinka nie dało się zepsuć. Uwielbiam te postacie i ogromnie się ciesze, że znowu się pojawiły, a tym bardziej ze przez pierwsze 15 minut odcinka to one były w centrum akcji. Szczególnie Jenny błyszczała, ale Strax bardzo nie odstawał. Jak zwykle chciał niszczyć, burzyć i gwałcić, a inteligencją to on nie grzeszy. Więcej ich w ósmym sezonie!
- sam wątek odcinka dosyć przyjemny. Nawiedzona Diana Rigg chcę wywołać apokalipsę i stworzyć nowy lepszy świat, a by tego dokonać eksperymentuje na córce i powołuje nową rasę panów. Przerażające. Do tego jeszcze jakiś pokraczny dinozaur wydzielający truciznę.
- mało Clary był, największy zarzut dla odcinka. Jednak jak była to błyszczała. Tradycyjnie już. Szkoda tylko, że nie wykorzystano jej wiktoriańskiej przeszłości i nie dowiedziała się w końcu prawdy o sobie. Końcówka śmieszna jak w domu dzieciaki ją nakryły że podróżuje w czasie.

OCENA  4.5/6

Doctor Who S07E12 Nightmare in Silver
- dobra rozczarowałem, nie żeby to był zły, średni czy tylko dobry odcinek, ale po Nailu Gaimanie to wymagałem więcej bo Doctor's Wife wyszeło mu cudownie i to jeden z moich ulubionych odcinków
- za samymi Cybermanami też nie przepadam. Kupa żelastwo, która nawet nie wygląda strasznie. W S02 podobały mi się nawet odcinki z nimi, ale wolę Daleków i ich exterminate. Co gorsze pewnie jeszcze wrócą. Plusem tego może być powrót Warvicka Davisa jako cesarza - to by mi się spodobało
- Clara jako dowódca żołnierzy była cudowna. Fortyfikowanie zamku, uzbrajanie się i żarty o bombie niszczącej całą planetę. Jak tu jej nie lubić? Szkoda, że znowu nie dowiedziała się nic o swoich klonach. Panie Moffat mógłby pan rzucić jakimś wskazówkami
- dwójka Doctorów wyszła przednio! Pojedynek na szachy i małe oszustwo. Jednak najlepsze były rozmowy w głowie Doctora i migawki z starymi Doktorami. Do tego Allonsy!
- dzieciaki irytujące, nie potrzebnie wpisano je w odcinek. Lepiej by było bez nich

OCENA 4/6

Doctor Who S07E13 The Name of the Doctor
- epickie. Musiało takie być i było. Jednak motyw Pandoricy mi się bardziej podobał... Trenzalore też inaczej sobie wyobrażałem, ale przecież to tylko przedsmak, jeszcze co najmniej raz to miejsce zostanie odwiedzone podczas wielkiego końca Jedenastego. Czy to będzie już, 23 listopada podczas 50 rocznicy? Oby, oby. Bo wniknięcia Clary i Doctora w jego continuom czasoprzestrzenne do doskonała okazja do wielkich powrotów. Teap up 10 i 11? Proszę, tak bardzo proszę. Tak jak o spotkanie Donny z Clarą - co to za cudowny duet by był!
- sama końcówka odcinka bardzo mocna! Jon Hurt jako Doktor! What?! I teraz pytania, bo się już w erze Moffata pogubiłem - czy to jest ten Doktor przed Wojną Czasu czy może ten którym się dopiero stanie? Chyba to drugie, logiczne by było, ale tutaj nigdy nic nie wiadomo. W każdym bądź razie czekam na starcie Doktorów.
- wyjaśniło się też czym jest Clara - to jej echa rozsiane po całym życiu Doktora, które go próbują ratować. W sumie można była no to wpaść. No dobra tylko Moffat na coś takiego mógł wpaść. A może by tak uratować przy okazji River z biblioteki? Nie to by było zbyt piękne... 
- trochę mnie rozczarowało, że wielkim wrogiem na finał okazała się Wielka Inteligencja. Przeczuwałem, że wróci, ale żeby w tym momencie? Już lepsze byłoby coś nowego, albo chociaż Cisza
- jak ja się cieszę, że znowu mieliśmy Vestre, Jenny i Straxa! Ta trójka jest cudowna! Idealnie się dopełniają, żarty są zabawne, a i dramatycznych momentów nie zabrakło.
- a to że odcinek nie wyjawił imienia Doktora? who cares? Najmniej interesująca z tajemnic serialu

OCENA 5.5/6

Game of Thrones S03E08 Second Sons
- i po takim odcinku tygodniowa przerwa?! Chyba jacyś sadyści w HBO układali ramówkę. I do tego jeszcze opowiedziano dzisiaj historię powstania Rains of Castamere, a tak przecież nazywa się tytuł kolejnego epizodu. Szykuje się fenomenalny gamechanger czyli tradycja dla dziewiątych odcinków tego serialu.
- ale po kolei czyli pierw Aryia. U młodej wilczycy dalej mało co się dzieje, standard dla sezonu. Ciesze się że opuściła Bractwo bez sztandarów i teraz podróżuje z Ogarem. Szkoda tylko, że będzie to krótka przygoda skoro już w następnym odcinku wesele. Z chęcią pooglądałbym sobie tą parę dłużej. Podobało mi się szczególnie jak Ogar mówił o Sansie i swoim bracie.
- wyjątkowo dużo działo się na wschód od Westeros. Jakoś nigdy specjalne nie przepadałem za wątkiem Dany, ale w tym sezonie bardzo przyjemnie się go ogląda. No bo smoki itd. Smoki są zawsze dobre. Jednak teraz nie było smoków, ale wciąż jest świetnie. Praktycznie udało się jej zdobyć Yunkai. Bez problemu, wystarczyło że oczarowała jednego z najemników, a ten wytłukł swoich przełożonych. Sam Dario średnio mi się podoba, ale to pewnie dlatego że znam jego przyszłość. Jednak jeśli dostanie więcej scen takich jak rozmowa z towarzyszami to nie będę miał nic przeciwko.
- sceny na Smoczej Skale niezwykle klimatyczne. Tortury nad Gendrym, nauka czytania przez Davosa i jego rozmowa z Królem i w końcu palenie pijawek. Co za nastrój, co za dialogi, co za aktorstwo! Uwielbiam sceny które się tam rozgrywają mimo, że nie przepadam za Stannisem. Głównie za wygląd tego miejsca, które jest wizualnie cudne. Scena z pijawkami uświadomiła mi też jedną rzecz - mało Balona i reszty Greyjoyów. Chyba czas wybrać się znowu na Pyke.
- biedna Sansa strasznie mi jej szkoda. Tylko czy mi się wydaje czy ona nie powinna mieć więcej lat niż 14? Wydawało mi się, że od pierwszego odcinka minęły już ~2 lata, a ona była wtedy starsza. Jednak mogę się mylić... Sama scena zaślubin dosyć upiorna i raczej ta w wykonaniu Joffreya i Margery będzie zupełnie inaczej wyglądać. Tutaj Joffrey pokazał swoją prawdziwą twarz - sadystyczne skłonności i nie liczenie się z nikim. Maltretował psychicznie Sanse, a potem poniżył wuja. Cersei równie bezwzględna co on - pierw grożenie Margery, a potem to zbycie Lorasa. Tywim jak przystało na Lannistera również arogancki i władczy. Jedynie Tyrion się pozytywnie wybija. "God of Tits and Wine" miał kilka niezłych komediowych scen, ale i tak najważniejszy był dramatyzm postaci i udowodnienie, że posiada więcej honoru niż reszta jego rodziny. Tylko, że teraz będzie musiał sobie poradzić z konsekwencjami i rozgniewanym ojcem.
- na końcu pojawili się Sam i Goździk. Tej historii też nie jest wielkim fanem, rozmowa o nadawaniu dziecku imienia męcząca, ale ładnie to połączono z osobistą historią Sama i jego problemów z ojcem. Jednak wisienką na torcie było starcie z Innym. Sam w końcu zrobił użytek z obsydianu i pokazał na co go stać. Szkoda tylko, że nie miał świadka bo teraz może mu nikt nie uwierzyć. Jednak mniejsza z tym ważne było jak to pokazano. Cudowne roztopienie się Innego i stado wron. Piękny widok.
- 3 duże wątki i 2 krótsze - tak właśnie powinna wyglądać narracja w tym serialu. Zamiast skakać między postaciami to skupiać się na określonych grupkach. I oby tak też było w 3x09

OCENA 5/6

Orphan Black S01E08 Entangled Bank
-  i co ja mam napisać? że Orphan Black znowu się wspaniale prezentuje? Praktycznie mógłbym się powtórzyć - kolejne rewelację, kolejne dramatyczne i komediowe sceny i podnoszenie ciśnienia przed finałem. Tak się powinno robić seriale. Tatiane Maslany też pochwalę. Znowu. A co! Należy się jej i tyle, perfekcyjnie się wciela w swoje klony. Chciałbym też żeby została wyróżniona jakąś nagrodą za swoją rolę, zasługuje na nią jak mało kto
- najmniej istoty wątek to ten soccer mamy Allison. Komedia, mnóstwo śmiechu, zero dramatu. Szczególnie miło wypadł skręt i numerek z mężem przyjaciółki. Dawnej przyjaciółki. Biedaczka zupełnie nie potrafi się odnaleźć w nowym życiu, nie tak jak Sarah. Tylko wbrew pozorom mają też dużo wspólnego.
- u Cosimy działy się ważne rzeczy. Szkoda tylko, że zachowała się zaskakująco nieodpowiedzialnie zostawiając swoje wszystkie materiały sam na sam z Delphiną, która prawie o wszystkim powiedziała szefowi. Prawie. Czyli jest szansa, że niedługo i ona może zostać sojuszniczką. Coraz bardziej ciekawi mnie Leekie. Czyżby to nie on za wszystkim stał? Nie miał pojęcia o Sarah oraz o działalności Heleny czyli ma kogoś nad sobą. Pewnie to dopiero wątek na następny sezon.
 - Felix ma kłopoty, a Art jest bliski poznania prawdy. Czyli w sam raz na finał. Skoro mowa o Felixie - świetna scena z siostrą! Niby w padli w ostrą kabałę, ale mają trochę czasu dla siebie.
- na koniec zostawiłem sobie Sarę i Helene. Niby przez odcinek wiele u tej dwójki się nie działo, ale końcówka szokująca. Jedno wielkie wow! Początkowo się wydaje, że Helena uprowadziła Kirę, potem że jednak ją puści i w końcu wielki finał epizodu - Kira wpada pod samochód. Zupełnie niespodziewanie. Szok i niedowierzanie. Tak się kończy odcinki! Aż boję się jaki twist wymyślą na finał.
- zastanawia mnie też jedna rzecz - czy to Sarah znowu podszywała się pod Beth? W sumie wydaje się to najbardziej logiczne tylko, że nic nikomu nie powiedziała? A może to był jakiś nowy klon? Tylko jaki by miał cel w zdobywaniu informacji o śledztwie policji

OCENA 5/6

Suburgatory S01E05 Halloween
- Halloween na przedmieściach czyli prawdziwy surrealizm dla mnie. I wyszło przednio. Wątki przerysowane, wszystko nazbyt jaskrawe, ale bawiło. Chociaż i tak jestem zdania, że potencjał nie został w pełni wykorzystany. Cały czas daje szanse serialowi i liczę, że się w końcu rozkręci
- wątek Tessy był zabawny, ale Lisa swoim zachowaniem irytowała. Nie trawię tej postaci, równie dobrze mogłoby jej nie być. Najlepsza była rozmowa w łazience, przebranie (masakra!) i próba egzorcyzmów z diabelskim głosem Tessy oraz pastorem alfonsem
- wątek Georga też przyjemny jak próbował przekonać Dallas do Halloween. Oglądanie horrorów cudowne, tak jak wyśmiewanie się z tego że seksualne kostiumy są dużo lepsze od tych pełnych przemocy. No i też pojawił się mąż Dallas. Irytujący, nie sądzę żeby dzięki niemu było więcej humoru

OCENA 3.5/6

Obejrzane odcinki - 14
Najlepszy odcinek - Doctor Who 7x13
Najgorszy odcinek -Dead Like Me 1x4