Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Strain. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Strain. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 sierpnia 2014

Serialowe podsumowanie tygodnia #96 [28.07.2014 - 03.08.2014]

Cztery odcinki w tydzień. Dawno nie było tak źle, ale spodziewałem się tego. To konsekwencje Comic-Conu. Zamiast włączyć Masters of Sex czy kolejny Halt and Catch Fire ja oglądam kolejne wywiady i panele. Czy to z obsadą SHIELD, przecudowną Tatianą Maslany lub Bryanem Fullerem. I jestem daleki od końca. Część z nich przepadnie na zawsze bo wrzucę do zakładkowego folderu "Do oglądania", ale większość pewnie obejrzę do końca tygodnia. Akurat by wyrobić się z nadrabianiem seriali przed wrześniem, a we wrześniu jak to we wrześniu szykuje się kompletne szaleństwo. Nawet nie chcę liczyć ilu serialom dam szansę. Na szczęście okres gdy oglądałem niemal wszystkie piloty mam już za sobą. Teraz więcej seriali leci do kosza niż na watchlistę, którą i tak udało mi się jeszcze bardziej odchudzić. Żegnaj Castle. Żegnaj Homeland. Żegnajcie wampiry z The Strain. Skoro zmuszałem się do włączania kolejnych odcinków najwyższy czas by się ich pozbyć. Do Ricka, Kate i Carrie pewnie jeszcze wrócę. Do The Strain jeśli recenzję po finale będą pozytywne lub przeczytam zachęcający tekst, który odkrywa przede mną głębię tego serialu. Inaczej wolę przez ten czas włączyć dwa odcinki Power Rangers. A wiecie, że na 20 lecie serialu powróci Tommy jako Green Ranger, a szykowany film nie będzie wcale rebootem? Ciesze się jakby to były lata '90, a ja znów zasiadał z kumplami przed telewizorem i na żywo odtwarzał sceny walki.

Przegląd newsowy zacznę może od resztek z SDCC i przeprosin. W zalewie nowinek ominąłem filmik z wpadkami z planu Agents of S.H.I.E.L.D.. I jeśli ktoś lubi serial i też nie widział jeszcze tego filmiku polecam obejrzeć. Zresztą jak każdy inny tego rodzaju. Nie dość, że masa śmiechu to jeszcze można spojrzeć na ulubiony serial w inny sposób. Nie lada niespodzianką było wypuszczenie wideo z okazji 10 lecia Lost. I kurde, oglądając takie filmiki mam ochotę na rewatch. Mimo wad i z perspektywy czasu kaprawego zakończenia z chęcią wróciłbym do tych bohaterów. Z powracających seriali na panelu Sleepy Hollow wypuszczono trailer. Bez szału, ale to i tak jeden z najbardziej oczekiwanych powrotów. W San Diego pojawiła się jeszcze jedna nowość, która mnie interesuje - Dig czyli konspiracyjny thiller z spiskiem dziejowym sięgającym tysiącleci i współczesnym morderstwem. I tutaj trzymam kciuki by wyszło dużo lepiej niż Zero Hour. Jest kablówka więc są na to szansę. Post SDCC do sieci trafiła krótka zajawka Z Nation - zombiaków od Syfy. Wygląda to źle, ale w tym może być urok tego serialu. Niczym niskiej jakości filmów klasy C od Asylum. Z ambitniejszych produkcji ukazała się zapowiedź Kingdom. Brakuje mi jakiegoś dramatu sportowego po zakończeniu Light Out i Friday Night Lights więc liczę, że będzie nieźle. Tylko obawiam się zbyt wysoko zawieszonej poprzeczki. A jeśli jeszcze komuś mało SDCC to tutaj skrót najważniejszych wydarzeń, nie tylko serialowych.

Przez zeszły tydzień obrodziło w zapowiedzi nowych seriali z gatunku sci-fi. Nie wiem ile z nich dostanie zamówienie na pełną serię, ale liczę, że chociaż jeden trafi w mój gust. Five Ghost i Night Mary to komiksowe adaptację czyli dałbym z 25% szans, że któryś z nich powstanie. Studia ostatnio wykupują licencję na wszystko co leci, tak na wszelki wypadek. Lepiej wygląda kolejna dwójka. Colony to serial o inwazji kosmitów od USA Network przypominający trochę V. Pilot już w przygotowaniu. Natomiast Absolute Zero opowie o koloni górniczej i (tadam!) kolejnej inwazji na Ziemię. Z innej beczki - AMC tworzy White City, serial o wojnie w Afganistanie. Stacja jest złakniona kolejnego hitu i powinna ostro teraz eksperymentować bo jedyne jasne punkty na horyzoncie to Better Call Saul i The Walking Dead, a to zdecydowanie za mało. 

Street Fighter Assassin's Fist z drugim sezon! I pewnie teraz sporo osób zastanawia się co to takiego. To kolejny serial internetowy, który okazał się sukcesem. Ja jednak cały czas żałuję, że nie jest to produkcja jakieś wielkiej stacji z odpowiednim budżetem, ramówką, możliwością opowiedzenia pełnej historii i 40 minutowymi odcinkami. Podobnie jak Mortal Kombat Legacy. Tutaj za to wciąż oczekuje jakiejkolwiek informacji o trzeciej serii. 

I na deser prawdziwa perełka - zwiastun Czas honoru - Powstanie. O polskich tytułach nie piszę bo mnie nie interesują. Nawet nie śledzę informacji na ich temat. Jednak z ciekawości odpaliłem tą króciutką zajawkę szumnie zapowiadanej nowości TVP. I jakie to strasznie! Nie wiem kto im to zmontował i wyreżyserował, ale najprawdopodobniej jakiś przeciętny student filmówki dostał projekt zaliczeniowy i podszedł do niego na pandę, a że naoglądał się Amerykańskich filmów wyszedł taki niestrawny pasztet. No bo jak wyjaśnić 30 sekundowe slow motion biegnących żołnierzy i wybuchy w stylu Michaela Baya w tle? Oczywiście wszyscy piękni w mundurach i pełnym wyposażeniu niszczą sobie czołg bez problemu. A podobno to było piekło. Chyba nigdy nie doczekam się filmu wojennego na jaki zasługuje nasza historia.

SPOILERY

Power Rangers S01E04 A Pressing Engagement
- ten odcinek był zły. Znowu powtarzał wyświechtaną formułkę, że w jedności drużyny siła i kluczem do wygranej jest współpraca. Rozumiem, że jest to nośny motyw, ale nie drugi odcinek z rzędu. Słabo wypadły wątki komediowe jak i walka. Przydałoby się więcej dramatyzmu z samotnym Jasonem. Starcie powiększonych wersji takie sobie. Czemu Rangersi nie mogą od razu zmienić się w megazorda zamiast pierw dostawać bęcki?
- Rangersi dostali Kryształy Mocy. Zbroją się dalej, odkrywają kolejne artefakty, ale ten akurat jest nudny. Wolałbym by zamiast tego robili częściej użytek ze swoich broni.

OCENA 2/6

Teen Wolf S04E06 Orphaned 
- świetny odcinek. Dawno nie było tak dobrej pierwszej sceny. Kate budzi się w samochodzie, tajemnicza kaseta, a potem jej przechadzka wśród trupów w apokaliptycznej scenerii. Na deser natomiast jej brak kontroli i zrzucenie bomby o tajemniczych Sierotach. Kolejne rozbudowanie mitologii świata i integrowanie kolejnych wątków - tym razem FBI z światem nadnaturalnym. Prędzej czy później papa McCall dowie się kim jest jego synek.
- odcinek miał dużo zabawnych i dramatycznych momentów. W tych pierwszych bryluje Malia na lekcji. Ona jest cudowna i strasznie się ciesze, że dopisano ją do obsady. W tych drugich to kolejne śmierci, sceny u weterynarza czy próba wydostania się Liama z studni. Głupie, ale dobrze zrealizowane. Głupie bo alfa nie powinien mieć takich problemów z znalezieniem swojego bety. Sceny walki również zawiodły, ale to standard. Chociaż nie można się było nie uśmiechnąć gdy papa Argent boksował się z Berserkerem.
-  Peter będzie szkolił Kate?! To jest prawdziwe zaskoczenie odcinka. Nie żadna śmierć Meredith czy nonamów. Podoba mi się ten twist i nie mogę się doczekać scen napięcia między nimi. Oraz żarcików z umierania. Ta dwójka może się wymienić doświadczeniem. Ciekawe też jak Kate chcę odbudować reputację Argentów skoro już prawie wszyscy nie żyją. Nekromancja?
- Derek przestaje być wilkołakiem. To jest dziwne i nie wiem czy mi się podoba. Potencjalnie fajny wątek, ale może mieć głupie następstwa jak Scott pragnący tego samego. Oby były jakieś konsekwencję. I ciekawe czemu jego nazwisko złamało kolejną listę. Allison, Aidan, Derek. Co takiego łączy tą trójkę?
- strasznie mi się podobają problemy finansowe bohaterów. Rodzinka Scotta, Lydii i Stilesa cierpią na brak pieniędzy. Wcześniej było to tylko hintowane, ale teraz robi się z tego poważny problem. Może serial nie podchodzi do tego jak Buffy, ale przynajmniej czuć, że bohaterowie żyją w realnym świecie z realnymi problemami. No tylko ta walizka z kasa nierealna. I ciekawe czy Peter się o niej dowie. Może dlatego jest taki zły na Scott na zwiastunie z Comic-Con?
- sure, termiczna garota wcale nie dziwi szeryfa i agenta FBI. Szkoda bo ja myślałem, że jest to jakiś potężny artefakt, za którym kryje się jakaś historia.

OCENA 5/6

The Strain S01E03 Gone Smooth
- przez parę minut po obejrzeniu odcinka po prostu siedziałem i zastanawiałem się dlaczego oglądam dalej. Wymyśliłem tylko wampiry z mackami, które pojawiają się na kilka minut oraz nazwisko del Toro, które teoretycznie się gwarancją jakości. Próbowałem dalej. Myślowo przyjrzałem się postacią, mitologii, dialogom i fabule. I nie znalazłem tu nic dla siebie. Historia toczy się wolniej niż w Breaking Bad, metamorfoza w wampira jest żałośnie płaska, a do logiczności świata mam więcej zastrzeżeń niż pochwał. Pacjent walczący o życie ucieka sobie ze szpitala bo oczywiście nie był podłączony do urządzeń alarmujących. Nikt też nie wpadł na pomysł żeby sprawdzić kamery tylko lepiej biegać na oślep po całej placówce. Idiotycznie wypadło tez samobójstwo. Oczywiście, że policja nie zbada ciała i nie znajdzie zgniecionej dłoni... Irytuje mnie też nierealne zachowanie postaci. Bolivarowi odpada penis, a on nawet się tym nie przejmuje. Pewnie, odrośnie. Nie wiem też jaka była intencja tej sceny? Wielkie WTF dla widza? Mnie specjalnie nie zszokowało. Mam też poważny problem z sowieckim szczurołapem, którego wątek jest zupełnie odrealniony. I znowu miałem rozdziawić usta ze zdziwienia gdy szczury uciekały z Manhattanu? Może jakby nigdy nic wcześniej nie oglądał to tak... Serial nie radzi sobie też z psychologią. Naiwnie pokazuje reakcje ludzi na tajemniczą śmierć, CDC zachowuje się idiotycznie, a rodzinka ocalałego nie przejmuje się, że kochający tatuś może zarazić czymś dzieciaki, ale już żonka martwi się o jego zdrowie...
- dlatego właśnie przestaje oglądać. Wrócę jak się sezon skończy bo dzielnie serialu na tygodniowe epizody wyraźnie mu nie służy. Widać, że to miała być książka i przez to wyszedł serial z fatalnym tempem akcji i wszystkimi nieścisłościami wychodzącymi na wierzch. Jedyna nadzieje w większym rozmachu historii.

OCENA 3/6

True Blood S07E03 Fire in the Hole
- przebijam się przez True Blood dalej. Bo trudno nazywać mi to oglądaniem. Patrze co dzieje się na ekranie, ale okienko playera jest pomniejszone, a w międzyczasie szperam po necie. Uwagę serialowi poświęcam gdy pojawiają się moi ulubieńcy, jest scena seksu lub jakaś akcja lub potencjalnie zabawna scena. Inaczej nie przetrwałbym godziny pseudoegzystencjonalnych dialogów i miałkiej osi fabularnej. Nawet flashbacki są nudne bo stawiają na głowie motywację bohaterów w poprzednich seriach. Serio? Zakochany Eryk w latach '80 i jego konflikt z Zwierzchnictwem? Przecież gdyby miało miejsce wcześniej zupełnie inaczej by się zachowywał. O innych nudnych rzeczach nie chce mi się pisać. Za dużo by tego było. Dobrze, że przynajmniej Pam dalej puszcza wiązanki miłe dla ucha, a Deborah Ann Woll i Karolina Wydra zapewniają dodatkowe atrakcje wizualne. Jest też Sarah! Dobrze ją znowu zobaczyć mimo, że sceny z jej udziałem były idiotyczne.
- matka Hoyta nie żyję. Alcide nie żyję. Potwierdzono też śmierć Tary. Czyżby wszyscy mieli zginąć? Nie mam nic przeciwko. Śmierć wilczka jakoś mnie nie ruszyła. I tak nie wnosił wiele do historii, a na rozwoju bohaterów przestało mi już dawno zależeć. Będzie więcej czasu dla moich ulubieńców.
- ulubiony idiotyzm odcinka - Alcide pytający się Sookie czy nie połknęła zarażonej krwi gdy sam rozszarpał gardło jednemu z nich.

OCENA 2.5/6

niedziela, 27 lipca 2014

Serialowe podsumowanie tygodnia #95 [21.07.2014 - 27.07.2014]

San Diego Comic-Con. One convent to rule them all. Popkulturowe dożynki. Największe święto wielbicieli komiksów, a od paru lat również fanów pozostałych dziedzin rozrywki. Nareszcie jest. I nareszcie się kończy. Od czwartkowego wieczoru mój timeline na twitterze (na Feedly nie było kiedy zerknąć...) zalewają relacje z kolejnych paneli, opisy scen nadchodzących filmów zza zamkniętych drzwi, zapowiedzi nowych (Guardians of the Galaxy 2, Godzilla 2, prequel King Konga o nazwie Skull Island), wywiady, zdjęcia i przede wszystkim trailery seriali. Jest tego zatrzęsienie, nowe materiały będą się pojawiać jeszcze przez kilka tygodni po zakończeniu konwentu, a ja będę to wszystko jeszcze dłużej nadrabiał. Bo przecież trzeba obejrzeć całe panele ulubionych seriali, a nie tylko przeczytać z nich relację na kilku serwisach aby nie umknęło coś ważnego. A przecież jest jeszcze NerdHQ Zacha Leviego gdzie choćby wywiady z Nathanem Fillionem. Yvonne Strachovski i kolejny rok z minipanelem pod nazwą A Conversation with Badass Woman. W moim SPT#95 nawet nie próbuje pisać o wszystkim. Tylko o serialach, które oglądam lub mnie interesują. Wpis będzie chaotyczny, z niewielką ilością przemyśleń własnych, ale masą linków. Zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy śledzą ten event, więc przynajmniej kilku osobą powinienem ułatwić życie. 

Na początek o serialach DC i Arrow. Jeszcze przed startem SDCC pojawiło się zdjęcie Coltona Haynesa w kostiumie Arsenala. To był tylko przedsmak do 3 minutowego trailera, który pojawił się kilka dni później. Nowe sceny wymieszane z starymi, przedstawienie villiana 3 serii i kilka szokujących momentów. Nie darze serialu sympatią, zwiastun nie powalił jak ten sprzed roku, ale fani zadowoleni. Tak jak z informacji castingowych o nowych postaciach z kart komiksu i kolejnych informacji o przenikaniu się serialu z The Flash. Dlatego trochę szkoda, że zamiast długiej zapowiedzi z scenami z reszty sezonu pokazano krótki, acz klimatyczny teaser o przygodach najszybszego człowieka na ziemi. Widać jak bardzo klimatycznie różnią się te dwa seriale. Nowe, mocne i filmowe trailery dostały Constantine i Gotham. Zdecydowanie lepiej zapowiada się serial o komisarzu, ekhem detektywie Gordonie. Constantine ma fajny klimat, niezłe efekty, ale tutaj dużo można zepsuć. Szkoda, że nie pokazano nowej aktorki, która ma zastąpić Lucy Griffiths. 

Marvel w tym roku trochę zawiódł, zwłaszcza podczas filmowego panelu. W telewizji było odrobinę lepiej. Nowe sezonu dla animowanych produkcji (Ultimate Spider-Mana, Avengers Assemble i Hulk and the Agents of S.M.A.S.H.) pewnie ucieszą parę osób. Ja prędzej obejrzałbym Batman: The Animated Series lub Superman: The Animated Series. Zapowiedziano też animację z Guardians of the Galaxy, które jest obecnie oczkiem w głowie studia. Z mojej perspektywy o wiele ciekawsze są seriale live action. Prace na planie Agent Carter jeszcze się nie zaczęły więc musiały wystarczyć zapewnienia producentów, że nie zmarnują danej im szansy. Brak też informacji castingowych. Twórcy wciąż liczą na Dominica Coopera w roli Howarda Starka. Na pewno pojawi się Jarvis. Nie pojawi się Hydra. Przynajmniej w pierwszym sezonie. I to jest niespodzianka bo na razie mówiło się tylko o jednej, ośmioodcinkowej serii, a teraz można liczyć na jedną historię co roku. Bo sezon ma opowiadać długą historię i nie posiadać proceduralnych wątków. Co jest logiczne przy tej długości. Cieszy informacja o reżyserach - pilotem zajmie się twórca one-shota Louis D'Esposito. Za drugi i trzeci odcinek odpowiedzą bracia Russo (Winter Soldier), a w sprawie czwartego trwają rozmowy z Joe Johnstonem (pierwszy Captain America). Dla Marvel’s Agents of S.H.I.E.L.D. również zabrakło trailera co jest karygodne. Zamiast tego zabawny teaser a agentem Koeningem zapowiadający debiut komiksowej Mockingbird. Obrodziło natomiast w castingowe informacje - Lucy Lawless zagra doświadczoną agentkę S.H.I.E.L.D., Reed Diamond będzie głównym złym, a Nick Blood wcieli się w agenta MI6. Nie jest wielkim zaskoczeniem powrót Cobie Smulders, która nie jest już krępowana przez zobowiązania wobec How I Met Your Mother. Niestety zabrakło choćby strzępka informacji o Netflixowej gałęzi Marvel Cinematic Universe. 

W zeszłym roku jednym z najciekawszych trailerów konwentu okazałą się zapowiedź czwartej serii The Walking Dead. W tym roku tradycja jest kontynuowana bo trailer kolejnego sezonu jest niesamowity. Klimatyczny, napakowany akcją i mocnymi scenami. Przedstawia też panoramę wielkiego miasta i spoileruje m.in. że z Beth jest wszystko ok. Przynajmniej przez jakiś czas. Premiera 12 października. Kirkman w jednym z wywiadów (lub na panelu Image, lub Skybund, lub właśnie The Walking Dead) powiedział, że premiera spin-offa w przyszłym roku. I to tyle informacji o nowym produkcie z tej gigantycznej franczyzy. Robert Kirkman to zapracowany człowiek. Nie tylko pisze komiksy, produkuje seriale, okazyjnie pisze do nich scenariusz, udziela wywiadów i zarządza linią Skybund w Image. Jego nowy komiks Outcast (wyszedł na razie jeden numer) również trafi do telewizji. Opowie o demonach i opętaniach i będzie puszczany przez Cinemax. Jeśli pilot się spodoba i serial dostanie zamówienie na kolejne odcinki. Kirkman oczywiście będzie produkował. Kończąc temat seriali komiksowych linkuje do długiego trailera Person of Interest. Dla mnie jedna z najlepszych zapowiedzi na Comic-Con jednego z najlepszych procedurali w telewizji. Ktoś może zakrzyknąć, że to przecież nie jest komiksowy serial, a autorski projekt Nolana i Abramsa. Jednak mimo to jest to superbohaterski projekt o ludziach walczących ze złem. Tak jakby.

W San Diego nie mogło zabraknąć mojego nowego ulubionego serialu czyli Teen Wolf. Pierw najważniejsze - zapowiedziano piąty sezon. 20 odcinkowy! Czyli jak przy trzeciej serii powinien opowiedzieć dwie kompletne historię i mieć jedną długą przerwę po połowie sezonu. Cholernie mnie to cieszy mimo obaw związanych z Dylanem Sprayberry (Liam) w stałej obsadzie. Twórcy podzieli się trailerem nowych odcinków. OMG. OMG. OMG! Będzie się działo. Gdybym był kobietą byłbym fangirl.

Stało się już Comic-Conową tradycją, że podczas panelu Gry o Tron w Hali H (mogącej pomieścić 7 tysięcy żadnych ekscytacji fanów) emitowane jest wideo przedstawiające nowych aktorów. Pod tym względem nie ma się o co martwić, w końcu to HBO. Mnie cieszy szczególnie wygląd Wróbla i czekam na zamieszanie jakie wprowadzi w stolicy. Tak jak przypuszczałem okrojono liczbę Bękarcic czyli córeczek Oberyna. Zmieniono też aktorkę grającą Myrcelle. Nie dziwi, tym bardziej, że postać ostatnio pojawiła się w drugim sezonie i to na niezbyt długą chwilę. Jednak prawdziwie interesujące było wideo z wpadkami z planu. W jednym z wywiadów George R.R. Martin poinformował, że w tym roku nie napiszę scenariusza do żadnego odcinka bo chcę skupić się na Wind of Winter. No nareszcie.

Vikings znowu poraża klimatem. Dwie minuty z nowego sezonu cieszą i zapowiadają sporo napięcia między bohaterami i niesamowitych scen akcji. Trochę szkoda, że nie pokazali grabieży Paryża o czym Hrist mówił już w wywiadach po finale S02.  A co powiecie na wpadki z planu Hannibal? W linku przy okazji informacje z panelu m.in. zapowiedź nowych postaci (Lady Murasaki, Francis Dolarhyde!). Na panelu Orphan Black jak zwykle było sympatycznie. Fani pokazali jak bardzo kochają Tatiane, Tatiana jak kocha fanów, ale zabrakło jakiegoś wideo z nowymi scenami czy wpadkami z planu. Wcześniej zapowiedziano komiks rozwijający mitologię serialu od wydawnictwa IDW.

Pisałem głównie o seriach już znanych i emitowanych. To teraz krótka piłka o tych, które czekają na emisję. Nowy zwiastun Intruders od BBC America pokazuje, że nie będzie to zwykły serial sensacyjny, a z wyraźnymi elementami fantastycznymi. Pierwsza minuta z Halo: Nightfall sugeruje, że warto ostrzyć sobie oczęta na całość mimo znajomości uniwersum. Na Sequestered nawet bym nie spojrzał gdyby nie Summer Glau w obsadzie. Trochę jej szkoda. Liczyłem, ze jest bezrobotna i może liczyć na angaż w Marvelu, zamiast tego gra w serialu sądowym od stacji Crackle, którego zwiastun nie powala. Ogromnym zaskoczeniem było dla mnie 5 minut Galavant. Musical mnie nie zachęcam, ale wystarczyło to obejrzeć i już inaczej patrze na ten tytuł. Wprawdzie kilka minut to nie kilka odcinków, ale jeśli poziom humoru i absurdu będzie utrzymany to ja to będę oglądał. Jeśli na sali są jacyś fani Gwiezdnych Wojen to już teraz mogą obejrzeć dwa (tu i tam) zwiastuny Star Wars: Rebels. Zapowiada się dużo lepiej niż The Clone Wars. Ciesze przede wszystkim styl wizualny. Ogromnym zaskoczeniem była zapowiedź prac Sama Raimiego i Bruca Campbella nad serialowym Evil Dead. Bardziej niespodziewane okazały się plotki o 10 serii The X Files. Z serialowego limbo wróciło już tyle seriali, że nic mnie nie zaskoczy.

Jednak nie samym SDCC człowiek żyję. Stacja FX na TCA zapowiedziała drugą serię Fargo będącą prequelem. Premiera najwcześniej jesienią 2015. Będzie też piąty, ale krótszy, sezon Louie. Na panelu FX Kurt Sutter wypowiedział się o Sons of Anarchy i wspomniał o prequelu. Na szczęście podziela moją opinię i też wolałby miniserię z zamkniętą historią niż otwarty serial. Obawy budzą za to słowa o wciąż nie określonym zakończeniu SoA.

I zbiór nowinek castingowych. Elisabeth Rohm znana choćby z Angel dostała regularną rolę w Stalker. Do The Good Wife powróci Carrie Preston. Jessica Biel zagra gościnnie w New Girl. I mała bomba - nowy serial HBO od m.in. Abramsa i J. Nolana o tytule Westworld zrekrutował Anthonyego Hophinsa (tego Anthonyego!) i Evan Rachel Wood.

Ufff to wszystko na dzisiaj. I to po sporym odsiewie. Za tydzień ciąg dalszy.


Jeśli ktoś ma ochotę po oglądać wywiady z aktorami polecam kolejny rok z Ausiello i jego kanapą na tvline.com
Najlepsze opisy paneli można znaleźć na showtv.pl hatak.pl i hitfix.com


SPOILERY

Power Rangers S01E02 High Five
- brakowało mi jakiegoś krótkiego, 20 minutowego serialu do obiadu. Miałem wrócić do Dark Shadows, ale okazało się, że nie mam przy sobie odcinków więc wybrałem kolejny epizod Power Rangers, niecały rok po tym jak obejrzałem pilota. Co mnie nie zdziwiło, ale wprawiło w delikatne zakłopotanie to kolejność emisji odcinków. Produkcja i chronologia wydarzeń to jedna, ale już ramówki stacji to co innego. I tak musiałem włączyć trzeci odcinek zamiast drugiego, który powinno się oglądać po szóstym. Mam nadzieje, że dalej będzie trochę lepiej pod tym względem. Jednak gdybym nie znał tytułów odcinków przed oglądaniem to pewnie nie zauważyłbym różnicy.
- a co w odcinku? Billy konstruuje kultowe zegarko-komunikatoro-teleportery. Szybko. Ich design wciąż śmieszy, zupełnie nie wzbudzają podejrzeń. Co ciekawe na pierwszym planie odcinka jest Billy i Trini. Nie ci którzy podejmują walkę, ale da dwójka, która nie jest zbytnio w stanie. A mimo wszystko to oni ratują pozostałych. Przy okazji Żółta Wojowniczka mierzy się z własnymi lękami i je pokonuje by uratować przyjaciele.
- pierwsze 15 minut odcinka miało niezłe tempo, było dużo humoru choćby dzięki Mięśniakowi i Czasze, ae też fajnie zrealizowano sceny walki czy wycieczke do surrealistycznego wymiaru. A potem ostatnie 5 minut nudy i pusta nawalanka. Jasne, skaczący Megazord Jasona był śmieszny, ale brakowało mi tej campowości z poprzedniej części odcinka.
- to jeszcze tylko 14 odcinków do debiutu Tommyego. Nie mogę się doczekać.

OCENA 4/6

Power Rangers S01E03 Teamwork
- tak się właśnie zastanawiałem gdzie są bronie Power Rangers. Bardzo dobrze pamiętałem większość z dzieciństwa jak i gry na Pegasusa. Po poprzednich odcinkach miałem nadzieje, że stoi za nimi jakaś większa historią, Rangersi będą musieli je w jakiś sposób zdobyć i udowodnić swoje męstwo. Nic z tego. Zordon stwierdził, że PR nie mają szans więc im je dał. Słabo. Oby tylko je kreatywnie wykorzystywali teraz bo moja pamięć mi wmawia, że będą z nich robić tylko superbroń. Jednak to samo miałem z zordami - po to by składać megazorda. A w tym odcinku była niezwykła niespodzianka bo np. Triceratops spętał łańcuchami Minotaura, a zord Jasona jest mobilny jak baletnica.
- odcinek fabularnie niedomagał. Nie wymagam wiele, w końcu to Power Rangers. Uwielbiam camp, nie mam nic przeciwko przerysowanym potworą czy komediowym sceną z Mięśniakiem i Czachą czy tańczącym Alfą. Jednak nie znoszą gdy konstrukcja odcinka leży i kwiczy. Niby mówi o konieczności pracy zespołowej i ochronie środowiska, ale średnio widać to w zmaganiach z Ritą. Z poszukiwania ducha teamwork można by zrobić kilkuodcinkową historią, a tak strasznie to uproszczono. Liczyłem też, że monster of the day będzie jakoś związany z zatruwaniem planety, ale nic z tego. Brak powiązań między Minotaurem, a wysypiskiem śmieci.
- jednak mimo wszystko dalej miło się ogląda. Szokują mnie fajne sceny walki. Nieporadne, groteskowe, ale nastawione na mocną gimnastykę. 

OCENA 3.5/6

Teen Wolf 04E05 I.E.D. 
- no nareszcie, Scott pokazał, że jest alfą. Nie dał się zaciukać nastoletniej łowczyni wilkołaków i jeszcze ją bez problemu znokautował. Szkoda, że częściej się tak nie zachowuje i scenarzyści zapominają o jego mocach. Dalej mnie denerwuje jego stosunek do Liam. Zamiast pokazać mu jak wygląda prawdziwy alfa i wydawać rozkazy i zdominować betę obchodzi się z nim jak szczeniaczkiem. Żeby mu się tylko krzywda nie stała.
- mecz lacrossa był! To lubię. Dziwnie się ogląda Kirę biegającą po boisku. Zwłaszcza, że nikt nie wspominał, że to kobieta i jak to ma grać z mężczyznami. Niby fajnie, że nie było stereotypowych żartów na ten temat, ale oczekiwałem jakiegoś dobrego pomysłu by to wytłumaczyć.
- co ten papa Argent robi? Ciesze się z jego team-upów z Derekem bo nie brakuje dynamizmu w tym duecie, ale bardziej interesujący są jego goście. Czemu łowcy namawiają go do powtórzenia formułki rodzinnej? Czy nie podoba im się jego przyjaźń z nadnaturalnymi czy podejrzewają go o niesankcjonowane polowania? Raczej to pierwsze, bo dalej nie kupuje, że to on jest Benefactorem. Kto więc? Może podświadomość jakieś postaci?
- Lydia dalej próbuje zrozumieć swoje moce i wcale jej to nie wychodzi. Kiedyś by mi to przeszkadzało, ale teraz ciesze się z pokręconych spotkań z Meredith i jej scen z Malia (chociaż ona powinna mieć interakcje z Stilesem). W międzyczasie odkryła kolejne hasło i tajemnicę Parrisha. Nieźle są rzucane kolejne tropy do sezonowej historii.

OCENA 4.5/6 

The Strain S01E02 The Box
- drugi odcinek, a ja dalej mam problem z serialem. Najgorsze, że wykreowany świat nie potrafi mnie przekonać, jest naciągany i sztuczny. I nie chodzi tu wcale o nadnaturalne elementy, ale o zachowanie CDC i intrygę związaną z odwołaniem kwarantanny. Ludzie giną, tajemnica na tajemnicy, a szefowa zadowala się jakimiś półwyjaśnieniami.  Mam nadzieje, że w rzeczywistości mamy bardziej odpowiedzialnych ludzi na tych stołkach.
- brakuje mi też napięcia w serialu. Na razie jest przedstawianie postaci i świata, od czasu do czasu są fragmenty, które mają zaciekawić. Tylko za bardzo przypomina to książkę. Luźne wątki, które dopiero potem mają do czegoś doprowadzić i się spleść. W telewizji wątki muszą być inaczej prowadzone, odcinki powinny stanowić zamkniętą całość z rozpoczęciem, rozwinięciem i zakończeniem. Jeszcze jakby to była obyczajówka to bym zniósł takie prowadzenie narracji, ale nie w opowieści z dreszczykiem (gdzie ten horror?) i zarazem serialu, który ma angażować widownię.
- jednak mimo to było trochę niezłych momentów. Nic wgniatającego, ale umiejętnie rozwijano naszego głównego bohatera, wprowadzono nowych, a stare weszły w interakcję szybciej niż się spodziewałem. Słodko wyglądają też robaczki i wielka ssawka małej dziewczynki. Chciałoby się więcej takich scen.

OCENA 3.5/6

niedziela, 20 lipca 2014

Serialowe podsumowanie tygodnia #94 [14.07.2014 - 20.07.2014]

Seriale są dziwne. Gdy kończy się sezon dopada mnie uczuci smutku i wiem, że będę tęsknił za nim kilka najbliższych miesięcy. Natomiast gdy już wraca nie mogę się za niego zabrać. Działa to też w drugą stronę. Słaba seria kończy się przeciętnym finałem, a po ośmiu miesiącach można nareszcie odpocząć od bohaterów, których się nienawidzi. Tylko, że mijają dwa kolejne, a ja już obejrzałbym kontynuacje. Tak jest z Masters of Sex i Arrow. Jeden z najlepszych seriali zeszłego sezonu wrócił, a ja jeszcze nie widziałem premiery drugiej serii, a wiem, że skończy się na zachwytach. Za to nie mogę się doczekać Arrow. Nie dla głównego bohatera czy historii. Dodatkowo zapowiedzi twórców o większej roli Lauriel nie nastrajają optymistycznie. Jednak chcę zobaczyć jak będzie działało wspólne telewizyjne uniwersum DC jak szumnie można nazwać The Flash i Arrow chwilowo zapominając o nadchodzącym Gotham i Constantine. Mark Pedowitz, prezydent The CW podczas TCA powiedział  "You will see characters shifting over, villains shifting over, more and more this season.". I to nie byle co. Seriale mają przenikać się w mikro jak i makro skali. Choćby w czwartym odcinku Felicity pojawi się w The Flash, a ósme odcinki obu produkcji będą stanowić jedną, dwugodzinną (minus reklamy) historię. A co jeśli w tym lub następnym sezonie powstanie kolejny spin-off? Wtedy będzie można mówić o pewnym sukcesie DC, które nieudanie próbuje tworzyć swoje filmowe uniwersum i konkurować z Marvelem od lat. Inną ciekawostką z produkcji The Flash jest angaż przeciętnego aktora i obiecującego scenarzysty Wentwortha Millera do roli Captain Cold. Fajnym smaczkiem byłoby jego szybkie schwytanie i danie mu historii w więzieniu.

Stacja The CW zaskoczyła mnie jeszcze dwukrotnie w tym tygodniu. Głównie pozytywnymi opiniami krytyków o Jane the Virgin. Serialu nie mam zamiaru oglądać, ale jeśli Tim Goodman z The Hollywood Reporter zachwyca się serialem od tej stacji to wiec, że coś się dzieje. Dla mnie o wiele ciekawsze jest info o 16 odcinkach drugiego sezonu The 100. Najlepszy serial stacji od lat, dostaje ograniczoną liczbę odcinków (ale o 3 więcej niż przy S01) i to jest dobra wiadomość. Znaczy to mniej miejsca na zapychacze oraz bardziej przemyślaną historię. Ja już się nie mogę doczekać bo ten serial to największe zaskoczenie sezonu jak i skok jakościowy po pilocie. Młodzieżowa krzyżówka The Walking Dead, Lost i Battlestar Galactica, która nie raz potrafi pozytywnie zaskoczyć. 

W zeszłym SPT linkowałem do 20 sekundowego teasera Homeland. Dzisiaj mam dla was minutowy trailer i plakat. Obawy i nadzieje wciąż te same. Muszę jednak przyznać, że sceny w mieście i umiejscowienie akcji w Pakistanie z miejsca zwiększają moje zainteresowanie. Tylko czemu Carrie znowu zmaga się sama ze sobą? Już od dawna mam dość jej choroby, a twórcy dalej postanawiają wałkować ten temat. Teaserek dostarcza dla odmiany stacja FX. Zapowiada on powrót finałowej serii Sons of Anarchy. Premiera już 9 września 105 minutowym odcinkiem. Liczę na dramatyczne i nieszczęśliwe zakończenie SAMCRO oraz szybką zapowiedź prequela z The First 9, o którym od dłuższego czasu opowiada Kurt Sutter. 

Co słychać u seriali wciąż w fazie produkcji? Również dużo dobrego, ale to tylko preludium tego co będzie się działo od najbliższej środy i wielce oczekiwanego San Diego Comic-Con. Już mam ciary na plecach i niecierpliwie przebieram nóżkami. Zwiastun obyczajowego The Affair można potraktować jako przystawkę. Dramat o związkach i obsesji z znakomitą obsadą (Dominic West, Ruth Wilson, Maura Tierney i Joshua Jackson) może być ciekawym urozmaiceniem ramówki Showtime i udanie zapełnić w październiku dziurę po Masters of Sex. Tak przy okazji, ciekawe czy Open od HBO doczeka się w końcu zamówienia. Przenosząc się do ciekawszego dla mnie gatunku zarzucam trailerem 12 Monkeys. Niby kolejny telewizyjny remake filmowego hitu. Niby stacja Syfy, która ostatnio tylko zawodzi oczekiwania. Ale wygląda to lepiej niż powinno. Do styczniowej premiery jeszcze dużo czasu, ale wydaje mi się, że serial nie zwiedzie. Sporo tu ludzi od Nikity (aktorzy, producenci i scenarzyści), a to nastraja optymistycznie. Do tego serial z gatunku sci-fi zawsze jest mile widziany. Mile widziana jest też Deborah Ann Woll (Jessica z True Blood), która po zakończeniu pracy nad wampirzym serialem dołączyła do rodziny Marvela wcielający się w Karen Page w Daredevilu od Netflix. Kolejny powód by oczekiwać tego serialu. Zdjęcia na planie już ruszyły więc może jakiś teaserek na Comic-Con? 

SPOILERY

 24 S09E12 Day 9: 10:00 PM-11:00 AM
- nie wiem co się ze mną dzieje. Uwielbiałem osiem sezonów 24, mocno oczekiwałem tego powrotu, a gdy już się zjawił ja na przemian czuje zadowolenie i irytację. Tym większą, że sporo osób wystawia dużo wyższe oceny kolejnym odcinkom niż ja. Chciałbym czuć tą nieskrępowaną radość z oglądania, a nie potrafię. Sezon był mi bardziej obojętny niż powinien przez to ostatni odcinek nie wstrząsnął mną zbytnio. Fajnie oglądało się strzelającego Jacka i pogoń za Changem, dużo było tu porządnej akcji z niezłą oprawą dźwiękową, ale mi czegoś zabrakło. Jakiegoś mocnego zakończenie i uczucia zagrożenia. Widmo wojny to za mało. Był to naiwny wątek, który o wiele lepiej wyglądałby rozpisany na minimum 10 odcinków. Trzy ostatnie odcinki to nudna zabawa w ganianego i zbliżający się finał, który rozczarował.
- śmierć Audrey powinna mnie ruszyć. Nic z tego. Za mało miała scen z Jackem, jej postać była już nudna i nie potrafiła obchodzić. Autentycznie się jej współczuło po tym co przeszła, ale zrobienie z niej współpracownika ojca odebrało mi całe to współczucie. Bardziej ruszyła mnie scena Hellera mówiącego o swojej chorobie lub jego omdlenie gdy dowiaduje się o śmierci córki. Poradził sobie z kryzysem, jego choroba nie wpłynęła na jego wybory, ale to ta osobista tragedia go zdewastowała, a najpotężniejszy człowiek na ziemi stał się niedołężnym dziadkiem. 
- ścięcie Changa było absurdalne, ale pokazało jakim badassem jest Jack. Scena godna zapamiętania. Już pal licho przypadkowe katany na rosyjskim statku. Nielogiczności było więcej w odcinku, ale umiejętnie były przykryte. Chociaż takie szczegóły jak Chloe pracująca na swoim starym laptopie, upośledzone pojedynki hakerskie czy telefon Kate do Jacka w środku akcji trochę irytowały.
- za dziesiąty sezon trzymam kciuki. Jego prawdopodobieństwo wynosi jakieś 50%. Z tego powodu nie rozumiem trochę scenarzystów fundujących taki  cliffhanger. Jack oddaje się w ręce Rosjan by uratować Chloe i koniec. Delikatna powtórka akcji z Chińczykami. Chciałbym zobaczyć co dalej, ale trochę się obawiam dalszego ciągu. Nie podobał mi się "epilog" czyli ostatnie minuty odcinka dziejące się 12h później. Już wolałbym by całość zamknęła się w czasie rzeczywistym z czym nie byłoby zbytniego problemu zamiast naciąganie dopełniać tytułowe 24 godziny.

OCENA 4/6

Alias S02E03 Cipher
- na niedobór atrakcji nie można narzekać. Pierw Syd sabotuje chińską misję kosmiczną, a potem jedzie na wyprawę do syberyjskich jaskiń. Szkoda tylko, że jakoś nie jest na takim samym poziomie co różnorodność. Niektóre sceny niesamowicie naiwne i sztucznie wyglądające. Jak choćby "walka z czasem" na Sri Lance. Już scenarzyści daliby sobie spokój z zagrożeniem życia bohaterki skoro wiadomo, że nic się jej nie stanie. Średnio kupuje też super satelitę, kompleks jaskiń w kształcie symbolu Rambaldiego i schowaną tam magiczną pozytywkę. Zbyt to dziwaczne. Jednak dalej przyjemnie ogląda się do obiadu.
- dużo lepiej wypadają sceny z starszymi aktorami, te bardziej statyczne, nastawione na relacje między nimi. Sloan przeżywa śmierć Emily i ktoś się nad nim znęca, a Irina gra na emocjach męża i córki. Świetna muzyka w jej celi, nastrojowa i z odrobiną smutku i żalu.
- Sark wrócił! Dobrze go widzieć, złe postacie zawsze dodają kolorytu serialowi. Liczę, że przyszły odcinek zmusi Syd i jego trudnej współpracy by wydostać się z jaskini.

OCENA 4/6

Alias S02E04 Dead Drop
- niestety cliffhanger poprzedniego odcinka został rozwiązany błyskawicznie i nie niósł ze sobą żadnych konsekwencji. Oczywiście serial nie poszedł dalej tropem Rambaldiego i wrócił do wątku Iriny. Niby prosta szpiegowska opowieść, ale z małymi twistami gdzie Sydney jest przez wszystkich wykorzystywana. Ojciec wprowadza ją w pułapkę by zdyskredytować byłą żonę co idzie mu świetnie, a Sark używa jej by znaleźć rejestr. I też mu się udało tylko miał mały wypadek na końcu. Przyjemne wątki, dużo akcji zwłaszcza w Moskiwie, ale dalej, nie ma nic szokującego.
- pozostałe historie przyjemnie ciągną się w tle i służą do budowania świata i postaci. Will na odwyku to zaledwie zapychacz, ale nachodzenie Sloana przez ducha żony jest ciekawa i ogromnie jetem zainteresowany kto się nad nim tak znęca.

OCENA 4/6 

Teen Wolf S04E04 The Benefactor 
- to było zaskakujące. Człowiek bez ust nie okazał się głównym przeciwnikiem sezonu, ba człowiek bez ust został wykreślony z równania i to w całkiem efektowny sposób. Wiać po kim Malia posiada nieokrzesaną dzikość. Peter był cudowny, chociaż trochę szkoda, że nie próbowali przesłuchać człowieka z toporkiem. Ogólnie motyw sezonu dobrze się zapowiada bo jest wielka tajemnica. Wygląda na to, że nieznany Dobroczyńca ustanawia nagrody pieniężne za nadnaturalnych. Chciałoby się rzecz, że sezon na polowania zostań otwarty. Kto nim jest? Pewnie jakaś znana postać. Pierwszy na myśl przychodzi papa Chris zwłaszcza, że hasło do strony to Allison. Tylko to byłoby zbyt proste. Kate? A może szykuje się jakiś inny powrót. Na pewno wiążę się w to jakiś sposób z zemstą.
- Lydia to najfajniejsza deus ex machina. Dzięki niej w zupełnie nadnaturalny sposób rozwijane są kolejne wątki i wcale to nie przeszkadza bo twórcy serwują świetne, schizowe sceny. Jak choćby tutaj głuchy pokój, panikę po rozlaniu wina czy w końcu wychodzące głowy z ściany. Cudownie to wygląda i tego typu rzeczy nigdy mi się nie znudzą w tym serialu.
- o ile wcześniej mogłem mieć jakieś wątpliwości co do Mali/Stiles to teraz już jestem 100% za nimi. Są razem cudowni. Może scena w piwnicy nie wyszła zbytnio dramatycznie, ale już próba wiązania i przyłapania przez szeryfa to jedna z fajniejszych scen odcinka.
- tak jak się obawiałem, najsłabiej wypada wątek Liama. Scott nie nadaje się na alfę, jest mnóstwo żenujących sytuacji i tylko czasem śmieszył. Dalej nie mogę patrzeć jak alfa dostaje od bety, który nie przeżył swojej pierwszej pełni. Przecież Scott powinien być kilkukrotnie silniejsze zwłaszcza, że ma swoją watahę.

OCENA 4.5/6

The Strain S01E01 Night Zero
- wielce oczekiwana premiera. Serial, na który czekałem odkąd go zapowiedzieli, dobrych parę lat. I im bliżej premiery tym mniej miałem na niego ochotę bo telewizję atakowały kolejne średniaki i obawiałem się, że z nowym tworem Guillermo del Toro będzie podobnie. Niestety miałem rację. Tragedii nie ma. Serial dobrze się prezentuje, został sprawnie wyreżyserowany, udało mu się w pewnym momencie zbudować całkiem niezłe napięcie. Ceni się też okropne "wampiry" i mistyczną aurę tajemnicy z niepokojącą tajemnicą z przeszłości. Tylko, że entuzjazm opadł jeszcze bardziej niż na chwilę przed premierę.
- ciężko było mi się wkręcić w opowieść. Pilot był zbyt długi, rozwleczony i zbyt często nużył. Dialogi był zbyt długie i niewiele wnosiły, często też operowały banałem. Trafiały się tez dziury logiczne w scenariuszu i zbyt dużo oklepanych schematów (choćby kłótnia o zwierzchnictwo; słyszę głosy, nic nie ma, nagły atak). Brakuje tu czegoś oryginalnego, czegoś co by zmuszało do pochłaniania historii. Na razie są to opowiastki o ludziach, spina je jedna klamra, ale niektóre wątki dzieją się w zbytniej separacji od innych. Mam też problem z postaciami. nie mogę zapamiętać imion, na chama są pisane by były fajne, a ja tylko kiwam z pobłażaniem głową i nie mogę się nimi przejmować.
- od serialu oczekuje więcej napięcia w przyszłości. Zwłaszcza lepszego rozłożenia akcentów w odcinkach, a nie na jak tutaj na ostatnie kilkanaście minut gdy coś się zaczęła dziać. Marzy mi się by The Strain przerodziło się w vampire apocalypse z ludźmi żyjącymi w podziemiach i walczącymi o przeżycie. Byłaby to idealna alegoria naszego świata. W końcu w serialu wampiry reprezentowane są przez potężne korporacje, który w normalnym świecie wysysają życie z ludzi. Oby serial czymś zaskakiwał, a nie był zachowawczą historią z dreszczykiem.

OCENA 3.5/6

True Blood S07E02 I Found You 
- poprzedni odcinek pozwalał żywić nadzieje, że ten sezon nie będzie taki tragiczny. Niestety jest, nawet gorzej niż się obawiałem. Pełno nudnych dialogów, długich i nic nie wnoszących scen oraz naiwność scenariusza. Serialowi wyraźnie brakuje flow, nie potrafi niczym przykuć do ekranu zwłaszcza jak porusza ludzkie sprawy. Z psychologii tłumu powinien dostać naganę z odwzorowania klimatu vampire apocalypse jeszcze gorszą ocenę. Ja rozumiem, że Bon Temps jest na jakimś zadupiu Luizjany, ale kompletne odcięcia od świata jest zupełnie nie przekonujące. Tak jak wymarłe miasteczka. Może i fajnie to wygląda, ale za nic nie mogę w to uwierzyć. Przecież wampiry nie mogą wchodzić do obcych domów i działać za dnia! W takim wypadku przeżycie nie powinno być nawet najmniejszych problemem.
- nie mam pojęcia o czym był ten epizod. Postacie dostały trochę czasu, ale zewsząd atakował chaos. Tym większym błędem było umiejscowienie akcji w ciągu dnia. Toż to samobójstwo w serialu gdzie najciekawsze postacie to wampiry. Wolałbym więcej chorego Eryka, Jessicy próbującej się kontrolować, Will i Violet próbujących się odnaleźć i klnącej Pam. Zamiast tego mam Sookie czytającą pamiętnik martwej dziewczyny, panikujący mieszkańcy, Lattie Mea uzależnioną od V i mnóstwo pustych scen.

OCENA 2/6