Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Intelligence. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Intelligence. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Serialowe podsumowanie tygodnia #216 [23.01.2017 - 29.01.2017]

SPOILERY

DC's Legends of Tomorrow S02E09 Raiders of the Lost Art
Powrócił mój ulubiony serial superhero i świat stał się od razu radośniejszy. Bawię się przednio, śmieje niemal na każdej scenie, podziwiam jak twórcy bawią się konwencją i chcę więcej. Legendy to mistrzostwo serialowego campu, które w tym odcinku daje o sobie wyraźnie znać. Bo jak inaczej opisać gościnny występ George'a Lucasa i utratę mocy przez Nate i wiedzy Raya bo zmienili przeszłość i jego filmy nigdy nie powstały? Może i to jedna wielka laurka dla Lucasa, ale prawdziwa historia o tym jak wybujała wyobraźnia i eskapizm kształtują realny świat i mogą być inspiracją dla ludzi.

Ten odcinek to też bromance Merlyna i Darkha. Co za cudowne sceny tej emanującej mrokiem, ale i humorem, dwójki. Świetnie się uzupełniają, a Legion of Doom to dla nich idealna nazwa. Wystarczająco campowa i przy tym zapowiadająca coś strasznego.

Trochę już napisałem, a nie wspomniałem o powrocie Ripa. Połowa sezonu minęła o on pojawił się dopiero teraz. Kręcąc film o swoich przygodach nie pamiętający starego życia. Amnezje z reguły są telenowelowym wątkiem w serialach i męczą, ale tutaj się udało. Nieporadny Rip smakujący w LSD jest zabawny, a kolejny odcinek może dostarczyć dużo dobrego.

W odcinku prawdopodobnie zaczął się krystalizować główny wątek drugiej połowy sezonu. Walka z Legionem i poszukiwanie Włóczni przeznaczenia mogącej przepisywać rzeczywistość. Powinno to nadać fabularnej spójności przynajmniej kilku następnym odcinkom co mi się bardzo podoba.

OCENA 5/6

Intelligence S01E04 Secrets of the Secret Service
Maszyna losująca jest bezwzględna. W tym tygodniu zostałem pokarany przygłupim proceduralem sprzed paru lat. Moje życie było piękniejsze gdy o nim nie pamiętałem, a obejrzenie tego odcinka nie miało żadnej wartości dodatniej. Może poza kilkoma niekontrolowanymi wybuchami śmiechu będącymi reakcją na to co dzieje się na ekranie. Co na pewno nie było intencją twórców. Serial jest niesamowicie pretekstowy, ciąg przyczynowo skutkowy kuleje, a całość dzieje się najprawdopodobniej w alternatywnej rzeczywistości jedynie z pozoru przypominającej nasz świat. Zero poszanowania dla protokołu dyplomatycznego, dwie agencje rządowe zachowują się jak skłócone dzieci w piaskownicy, a ich agenci jeszcze gorzej. Nieznośny patos scen denerwuje, a fabuła odcinka ani trochę nie potrafiła zainteresować - odbijanie przetrzymywanych dziennikarzy przez Syryjski rząd. Nawet wymiana ognia była przeraźliwie nudna. Plusy? Można popatrzeć na Meghan Orhy.

OCENA 2/5

Power Rangers Jungle Fury S16E06 Dance the Night Away
Po długiej przerwie przyszedł czas na kolejny odcinek Power Rangers. Zbliża się film więc ochota jest. Tylko szkoda, że poziom serialu nie zachęca do zbyt częstych powrotów. Było jedynie poprawnie. Parę razy się uśmiechnąłem, parę razy pokręciłem głową z niedowierzaniem (romans dwóch potworów), ale najczęściej oglądałem z obojętnością. Nie podobała mi się też stylistyka odcinka gdzie głównym motywem było tańczenie. Najlepiej wypadło rozgrywanie przyjaźni między Theo i Lily z nowym Caseyem. I rozwiązaniem problemu gdy to Lily musi robić za spoiwo i liderkę i godzić swoich przyjaciół. Jej przemowa pokazała, że to ona powinna nosić czerwone barwy. 

OCENA 3.5/6

Riverdale S01E01 Chapter One: The River's Edge
Riverdale był najbardziej oczekiwanym serialem stacji ogólnodostępnej w tym sezonie. Od razu napisze, że się nie rozczarowałem co mnie bardzo cieszy. Pojawił się on w idealnym momencie akurat gdy Teen Wolf będzie przechodził na emeryturę ja będę miał zastępczą teen dramę i jeśli utrzyma poziom pilota to przez kilka następnych lat go nie opuszczę.

Ciekawe postacie? Są. Wielka tajemnica? Jak najbardziej. Mikorświat z mnóstwem powiązań i zależności? Oczywiście. Trójkąty miłosne i romanse? Jakże by inaczej. Do tego całkiem niezła realizacja i całosezonowa tajemnica spinająca historię. Ja jednak najbardziej ciesze się z stylu serialu. Przestylizowana estetyka z mocno nasyconymi i kontrastującymi kolorami będąca wizualnym odwołaniem do komiksów. Pięknie to wszystko wygląda. Zostało to dokładnie przemyślane na etapie preprodukcji.

Najważniejsze są postacie i to ciekawie. Taki miks dobrze znanych twarzy i tropów, który momentami bawi się konwencją. Veronica ma być z założenia jędzą, ale to dobra dziewczyna. Betty to świętoszka, która potrafi wybuchnąć. Archie natomiast.... wypada najsłabiej. Brakuje mu kontrastu w jaki zostały przedstawione dziewczyny, a jego historia młodego i niezdecydowanego co do swojej przyszłości delikatnie męczyła. Jednak jestem ciekaw co dalej. Jestem bardzo ciekawe jak te charaktery ewoluują jak będzie wyglądało tło. Jestem mocno zainteresowany, a to bardzo dobrze świadczy o całości.

OCENA 5/6

Teen Wolf S06E08 Blitzkrieg
Niemalże cały odcinek poświęcony na zabawę w ganianego z wilkolwem (!) i Jeźdźcami. Za długo, w pewnym momencie całe napięcie siadło i przypatrywałem się temu z znudzeniem. Nie udało się też zbudować odpowiedniej stawki. Jeśli jest podbijana zbyt wysoko robi się absurdalna i oczywistym jest końcowe zwycięstwo. Jeźdźcy w tym odcinku złapali kilka dobrze znanych twarzy przez co zabrakło wydźwięku emocjonalnego. Prędzej niż później wszyscy zostaną odbicie. Słabo wypadły też flashbacki z II W. Ś. O ile wątek naziwarewolfa jest odpowiednio campowy na potrzeby tego serialu tak dostał za dużo scen które nic nowego nie wnosiły.

Dobrze, że prócz tego udało się wcisnąć kilka na prawdę udanych scen. Błyszczał głównie szeryf. Dał świetny popis aktorstwa gdy przypominał sobie zaginionego syna, gdy zdał sobie sprawę, że żona jest wytworem jego wyobraźni czy gdy opowiadał watasze o Mieczysławie. Tak Mieczysławie, hehe. To wymyślili imię dla Stilesa. Polski fandom jest zachwycony. Mnie jeszcze jak zwykle ucieszyły sceny z Peterem. Sarkastyczny, odcina się od Malii, a koniec końców i tak będzie ją ratować. Aż szkoda, że na koniec nie sparafrazował Gandalfa i nie krzyknął "Run, you fools!"

OCENA 4/6

The Flash S03E10 Borrowing Problems from the Future
Bardzo ucieszyła mnie jedna rzeczy - Barry postanowił nie ukrywać wydarzeń z przyszłości przed Iris i resztą drużyny. Serial lubi umartwiać bohatera więc możliwe było trzymanie tego w sekrecie przez kilka tygodni. Na szczęście zamiast tego jest współpraca w walce z ich dotychczas najgroźniejszym przeciwnikiem, przyszłością. Już teraz widać, że jest cień szansy, udało im się coś zmienić. Drobny detal będący promyczkiem nadziei. Podobał mi się przy okazji foreshadowing - zapowiedź Music Maistera i przejście Catlin na złą stronę. Nie tylko Barry ma o co walczyć.

Sam odcinek trochę nie domagał. Miał przestoje, tempo czasem mocno siadało i nudne dialogi denerwowały w równym stopniu co Barry. Ratowały go drużynowe sceny pokazujące, że to paczka przyjaciół. Szczególnie urzekła mnie domówka u Barry'ego i Iris.

Nieustanie denerwuje mnie Wells. Na początku był zabawnym dodatkiem, a aktor robi z tą postacią cudowne rzeczy. Tylko nadmiar cukru szkodzi. Jego historia jest nudna i blokuje powrót Wellsa z Earth-2, który co by nie mówić być jednym z najjaśniejszych elementów S02.

OCENA 4/6
 
Timeless S01E12 The Murder of Jesse James
To był bardzo dobry odcinek. Już pierwsze trzy sceny taki zapowiadały, kładąc silny nacisk na historię bohaterów. Wyatt odwiedza mordercę żony w więzieniu, Lucy zapomina o urodzinach siostry, a Rufus dowiaduje się o szkoleniu Jyiai na pilota. To wszystko trapi ich podczas kolejnej misji i wpływa na ich zachowanie. To już nie była zabawna przygoda tylko w równym stopniu walka z samym sobą co Flynnem. Stawiano też pytanie o granice moralności i kiedy można je przekroczyć. Tradycyjnie poruszono wątek nierówności rasowej. Tym razem wprowadzając czarnoskórego szeryfa, pierwowzór Lone Rangera co pokazało zakłamanie historii pisanej przez białych. Dało to też możliwość Wyattowi by zmierzył się z ideałem krystalicznych stróżów prawa i przekonał, że nie zawsze cel uświęca środki.

Do końca sezonu (serialu?) pozostały tylko cztery odcinki i historia nabiera tempa. Flynn odbył podróż w czasie po to by zrekrutować do swojego gangu byłego pilota Masona szantażowanego przez Rittenhause'a do tego stopnia, że postanowiła ukrywać się w przeszłości. Annie Wershing i jej piegi to zawsze miły dodatek do obsady.  

OCENA 4.5/6

niedziela, 26 stycznia 2014

Serialowe podsumowanie tygodnia #69 [20.01.2014 - 26.01.2014]

SPOILERY

Arrow S02E11 Blind Spot
- tradycyjnie dla tego serialu odcinek był momentami idiotyczny by zaraz pojawiła się jakaś zajebista scena. Jednak i tak jest lepiej niż rok temu. W tym odcinku nawet Lauriel zbytnio nie przeszkadzała chociaż dalej uważam, że jej wątek uzależnienia jest fatalny i będzie beznadziejnym Kanarkiem. Brak jej osobowości, a scenarzyści na siłę próbują nadać jej głębi co średnio wychodzi. To już o wiele bardziej była przekonująca historia opowiedziana przez Sarę jak to się w Oliverze podkochiwała.
- zdobywanie materiałów z archiwum i polowanie na Blooda słabe. Brawo dla Felicity za to, że skomentowała jego nazwisko. Trochę szkoda, że to jednak nie on nosił maskę i jeszcze jego wątek będzie ciągnięty. Wolałbym żeby Slade w końcu spotkał się z Ollim. To będzie coś! W tym odcinku pokazano jego kostium i jest świetny. Szykuje się kapitalne starcie. Ciekawe jednak czy jego wątek zostanie rozciągnięty do końca sezony, a dopiero następny skupi się na Lidze Zabójców czy może w dalszym etapie sezonu wątki te będą się przeplatały.
- Roy zaczyna odkrywać zalety jak i wady swoich nowych mocy. Bez sensu jest to, że nie mówi o tym Thei, a znając życie potem zrobi się z tego wielka drama. Jednak podobało mi się jego załamanie po tym jak wysłał faceta do szpitala. I w następnym odcinku zaczynie się jego trening. Długo trzeba było na to czekać. A stąd tylko krok od poznania tożsamości Arrowa.

OCENA 4/6

Banshee S02E02 The Thunder Man
- dużo lepiej niż ostatnio. Sporo akcji, dobrej muzyki i trochę estetycznie podanej erotyki. Podobała mi się też reżyseria i montaż odcinka. Dużo cięć i przeplatanie różnych scen, pokazanie podobieństw i różnic między Siobhan, a Carrie oraz kilka nieźle wplecionych flashbecków z poprzednich odcinków czy wydarzeń przed serialem. Dobra robota. Tak jak się spodziewałem pierwszy odcinek to tylko ekspozycja i zabawa zaczęła się teraz.
- podobało mi się jak fajnie zagrano na motywie damsel in distress. Pierw porwana Rebecca, którą trzeba odbić i przy okazji pierwsze prawdziwe spotkanie Lucasa z Nolą. Potem natomiast mamy terroryzowaną Siobhan i zrezygnowaną Carrie idącą do więzienia. I tutaj kobiety pokazują siłę. Pierwsze masakruje byłego męża, który się nad nią znęcał, a druga współwięźniarkę Efektowne sceny pokazujące, że kobiety mają sporo do powiedzenia w tym serialu. Tylko ten pocałunek Siobhan z Hoodem niepotrzebny...
- ciekawie wygląda wojenka między Proctorem, a Longshadowem gdzie obrabowanie ciężarówki z forsą przez Lucasa wyzwoliło reakcję łańcuchową nad którą będzie teraz trudno zapanować. Szykuje się kolejny odwet bo Indianin nie popuści tego co zrobił Kai. Swoją drogą obrzydliwa scena czyli tak jak twórcy tego odcinka planowali.

OCENA 4.5/6

Banshee S02E03 The Warrior Class
- kolejna mieszkanka Banshee zaliczona. Hood przespał się już chyba z każdą postacią kobiecą, która przewija się przez ten serial. Nie podoba mi się to zbytnio. Sceny erotyczne są fajne, ale potem słabe napięcia z tego wynikają. Już wolałbym żeby to były jakieś przejezdne nie mające związku z fabułą serialu. Niepotrzebne komplikację z tego wynikną. Ja chcę od Banshee czystej rozrywki, a nie dramatów i miłosnych rozterek. Ten odcinek wyjątkowo mi się dłużył. Sprawa morderstwa to taki zapychacz, ale wyrosło z niego fajne napięcie między społecznościami amiszów i indian. To już nie tylko Kai i Longshadow, a grupy ludzi. To może być fajne. Jeśli nie będzie w tym zbyt dużo Hooda i sam wątek będzie drugoplanowy. Kai może udźwignąć tą historię, udowodnia to tylko scena jak rozprawił się z najazdem na wioskę. Takie walki są fajne, a nie wieczne chaotyczne bijatyki Lucasa. W tym odcinku to samo - nic nie przemyślał przez co oberwał. Nudzi już to.
- gdzieś na uboczu Carrie siedzi w więzieniu. Może tym razem bez potyczki, ale widać że wyrobiła sobie respekt. Do tego jest załamana i porzucona przez wszystkich. Kobieta, która nie ma nic do stracenia. Ciekawe kiedy wyjdzie na wolność.
- pojawił się Jason Hood i małe rozczarowanie. Obyło się bez zagrożeń i dramatów, a wszystko ładnie zostało rozstrzygnięte. Tylko czy aby na pewno? Podejrzewam, że będą z tego jakieś konsekwencję. Może zbiry jak nie znajdą Jasona będą chciały się zemścić na ojczulku? I co takiego ukradł?
- mam nadzieje, że następny odcinek będzie lepszy bo w tym zainteresowały pojedyncze sceny, a całość wypadła ubogo. I chyba pierwszy raz nie przypadła mi do gustu dynamiczna sekwencja - ucieczka Rebeccy przez las. Kamera tak się trzęsła, że miałem już tego dość.

OCENA 3.5/6

Black Sails S01E01 I.
- podobało mi się. Ostatnio było dużo więcej zachwycających pilotów, a ten mi się zaledwie podobał. Co dobrze wróży produkcji. Zresztą ufam stacji. Pierwszy odcinek Spartacusa również nie powalał. Tutaj jednak jest lepiej. Świat zostaje odpowiednio zarysowany, postacie zostają przedstawione, a i powiązania między nimi są ciekawe co będzie sprzyjało knuciu spisków. Już mamy wojnę na horyzoncie, konflikty między piratami i jeden zażegnany wewnętrzny, ale dojdzie pewnie do następnego. Są ważni i pomniejsi piraci, dziwki i burdelmamy, kupcy i kapitanowie angielscy. Oj będzie się działo i czekam by zobaczyć jak rozwinie się ten świat. Do bohaterów na razie nie pałam zbytnią sympatią, ale chcę wiedzieć się się z nimi stanie. Jak Flint będzie się staczał w poszukiwaniu władzy, jak rozwinie się piracka assassynka i co stanie się z właścicielką burdelu po zniknięciu jej ojca. Będzie ciekawie, a przecież to dopiero pierwszy epizod.
- kiedyś główną przeszkodą w powstaniu serialu o piratach był budżet. Tutaj widać, że stacja Starz sypnęła groszem. Okręty jak prawdziwe pięknie się chwieją na wodzie, miasta kwitną życiem, a i walki mają rozmach. Dużo jest też scen w otwartych przestrzeniach z dużą ilością ludzi. I te kostiumy! Czekam aż ekipa produkcyjna się rozkręci i zaprezentuje coś spektakularnego.
- jak na razie najsłabiej wypada Silver czyli teoretycznie jeden z dwóch głównych bohaterów. Nie ma wiele do zaprezentowania, jego uśmieszki i pseudo awanturniczy charakter irytują. Nie podoba mi się, że poznajemy świat piratów wraz z nim bo i on jest świeżym rekrutem. Wolałbym zostać rzucony na głęboką wodę i sam odkrywać kolejne informację, a nie żeby mi o nich mówiono. Dobrze, że z drugiej strony jest Flint, który pragnie zostać pirackim królem i nie cofnie się przed niczym, nawet do okłamywanie swojej załogi gdy mówi o zaufaniu.

OCENA 4.5/6

Brooklyn Nine-Nine S01E13 The Bet
- niepodziewanie szybko doszło do rozstrzygnięcia zakładu Amy i Jake'a. Trochę szkoda, że nie wykorzystano lepiej tego motywu i nie wracał on częściej w poprzednich odcinkach. Teraz był całkiem fajny początek jak walczyli o sprawy i kilka absurdalnych rzeczy na samej randce (taniec z Titanica i sukienka Amy!), ale miałem nadzieje, że dużo lepiej to wyjdzie. Najbardziej mnie rozczarowało to naiwne objawienie, że Jake czuje coś więcej do Amy jak z taniej komedii romantycznej.
- Boyles mówiący prawdę był świetny, a to udawanie sygnału smsa genialne było w jego jak i Holta wykonaniu. I jeszcze cudowna Gina chroniąca Boyla i Rosę. Uwielbiam całą obsadę tego serialu i ich zdrowo zakręconych bohaterów nawet jak nie mają jakiś błyskotliwych tekstów czy zabawnych scen, po prostu dobrze jest ich z tygodnia na tydzień oglądać.

OCENA 4/6

Community S05E03 Basic Intergluteal Numismatics
- Community znowu się bawi w parodię, a me serce fana po raz wtóry się raduje. Wprawdzie był już odcinek kryminalny, ale skupiał się on na serialach proceduralnych, teraz przyszedł czas na mroczne kryminały. I to czuć! Stylistykę wygląda jak tworzona przez Finchera - przyciemniający filtr, wiecznie padający deszcz i niepokojące obraz z czołówką włącznie. I ten mroczny motyw głównego złoczyńcy czyli Ass Crack Bandita. Annie i Jeff to najlepsza para detektywów w telewizji! I co najważniejsze - odcinek kiedyś doczeka się kontynuacji bo sprawa nie została wyjaśniona. Kto jest tajemniczym ACB? Britta? Abed? Sekretarka Dziekana? Kapitalny końcowy montaż bawiący się z widzem. W samym odcinku było też mnóstwo odniesień do filmów i sparodiowanych scen jak choćby spojrzenie przez żaluzje, rozmowa przy automacie, wątpliwości po rozwiązanej sprawie czy ofiara stawiająca czoło swojemu prześladowcy. Geniusz Harmona znowu dał o sobie znać. Jednak osobiście bardziej mi się podobała spraw z rozwiązywaniem śmierci ziemniaka.
- Starburns powrócił! I znalazł się w stajni. Stajni! Nie mogłem się powstrzymać od śmiechu gdy wyobrażałem sobie typową amerykańską uczelnie publiczną z stajniami. A potem zobaczyłem pojazd napędzany kotami i filmik promocyjny na Kickstartera. Kocham ten serial. Ciekawe czy Harmon wykorzysta to w akcji promocyjnej gdy będzie chciał tworzyć film.
- w odcinku nie mogło zabraknąć odniesień do innych seriali. Abed parodiujący Willa Grahama był cudowny, a potem jeszcze pokazano, że jest fanem Hannibala. Czekam na kolejne nawiązania.

OCENA 5/6

Community S05E04  Cooperative Polygraphy
- odcinek dziejący się w całości w pokoju nauki nie mógł być słaby. Może nie był tak wyśmienity jak ten z zgubiony długopisem, brakowało trochę psychozy bohaterów i absurdalnych scen, ale i tak zapewnia rozrywkę najwyższego sortu. Kłótnie bohaterów gdzie wychodzi z nich to co najgorsze tylko podkreślają jacy to dysfunkcyjni ludzie. Nie umniejsza jednak to ich uroku. Wiadomo, że są pełni wad i dla tego tak bardzo się ich kocha. Cudownie były rozpisane dialogi i przerzucanie się oskarżeniami i obwinianie. Mnóstwo świetnych dialogów pełnych humoru i inteligentnie napisanych, a żarty z Netflixem czy zamontowanymi nadajnikami zniszczyły system. Robi się tylko smutno na myśl o odejściu Troya. Dobrze to pomyślane i zostawia furtkę na jego powrót po szalonej podróży dookoła świata.
- dobrze wypadł Walton Goggins jako prawnik Pierca. Chociaż myślałem, że jego rola będzie trochę lepsza. Kapitalna jednak była końcówka przy drinku jak nie mógł przestać gadać!

OCENA 5/6

Community S05E05 Gheotermal Escapism
- genialne! Najlepszy odcinek Community od trzeciego sezonu. Był fantastyczny. Żeby tak każdy serial żegnał aktora z głównej obsady to nie czekalibyśmy na te odcinki z niepokojem. Jak na Harmona przystało nie był to zwykły i łzawy odcinek o rozstaniu. To był parodia, czy może hołd, filmów post apo w najlepszym wydaniu. Rozpadający się świat po upadku cywilizacji, niczym z Mad Maxa, pełen walki o przeżycie, zdegenerowanych bandytów i szalonych złoczyńców. Aktów heroizmu i tchórzostwa. Podniosły i niesamowicie zabawny. Typowe Community. I pomyśleć, że wszystko przez lawę na podłodze. Nie będę wymieniał wszystkich świetnych momentów, ale moje ulubione to Troy and Abed in a bubble, Vicky przed śmiercią krzycząca by opowiedzieć jej historię, ściana poległych czy epicki motyw z tym, że wyspa jest kulą. Genialne! A przecież jeszcze było zniszczone Greendayle i pojedynki na krzesłach.
- jednak ten odcinek był o pożegnaniu. Radzeniu sobie ze stratą przyjaciela i godzeniem się z rzeczywistością oraz dorastaniu i akceptacją zmian. Cudownie wyszła scena z poświęceniem się dla przyjaciela i klonowanie. Może i Britta przez cały odcinek rzucała swoimi psychologizmami, ale niektóre były strasznie trafne. Boję się jak będzie wyglądał Abeda bez Troya, ale jestem pełen wiary, że to może się udać.
- Chang mówiący o fantazjach erotycznych z Nathanem Fillionem genialny! Zwłaszcza, że będzie on gościem przyszłego odcinka.
- dzięki Community Come Sail Away będzie mi się teraz kojarzyło tylko z odejściem Troya.

OCENA 6/6

Intelligence S01E03 Mei Chen Returns
- ten odcinek ma chyba najmniej kreatywny tytuł jak to tylko możliwe co zresztą odzwierciedla poziom serialu. Zero zaskoczeń, głupio, płasko i bez wyrazu. Momentami żenująco. Bo jak inaczej pozna nazwać sceny gdy główny bohater zastanawia się czy to jego zmarła żona porozumiewa się z nim przez chip. Dawno czegoś tak idiotycznego nie widziałem. Przecież od razu było wiadome, że to Mei Chen próbuje go zhackować, nie trzeba być geniuszem by na to wpaść.
- fabuła odcinka też niczego sobie. Agenta CIA zdradziła swój kraj bo tak. Niby coś mówią o szpiegowaniu obywateli i wyrzutach sumienia, ale to nie wyjaśnia jej wizyty w chińskiej ambasadzie. Tym bardziej szkoda zmarnowania potencjału Annie Wershing. Sama ambasada w Intellgience to najgorzej strzeżony budynek w historii i ataku na nią nie da się porównać do szturmu Jacka w 24. To jest taka różnica jak między Barceloną, a drużyną z polskiej okręgówki.
- jest też CIA, które szpieguje inną agencję rządową bo tamta ma tak bardzo niebezpieczne i strzeżone materiały, które trzeba zbadać samemu. I oczywiście wyciekają przez tą akcje CIA. Głupie! I tu nawet Lance Reddick nie pomaga. Wątek konfliktu między agencjami jest niedorzeczny.
- z Mei Cen mam konkretny problem. Bo niby pracuje dla jakieś chińskich radykałów, ale nie chcę im dać danych o Cloackwork by chronić swój gatunek. Ma się za Ewę, a Gabriel jest Adamem. Idiotyzm! Nie wiem czy twórcy próbuje tu wpleść jakiś posthumanistyczny wątek gdzie zmodyfikowani przez maszyny ludzie przejmują władzę na planecie. Jednak to co się dzieje w tym serialu jest głupie i ciężko w to uwierzyć.
- jednak szczytem wszystkiego było zachowanie Lilian. Na początku zabrania iść Gabrielowi na misję bo to niebezpieczne bo Mei Chen może go hackować. Potem wysyła go na misję bo Mai Chen zdobyła jeszcze więcej informacji o całym projekcie i teraz stanowi prawdziwe zagrożenie. Więc gdzie tu logika?!
- skoro się znęcam nad serialem to jeszcze o czołówce - jest okropna! Dawno czegoś tak złego nie widziałem, nie ma w niej nic ciekawego. Streszcza w chamski sposób pomysł na serial i daje jakieś głupie sceny. Tyle! To już Arrow to robi lepiej, przynajmniej muzyka i narrator klimatycznie wypadają.
- przedstawienie naukowców w tym serialu jest żenujące. Chyba każdy z nich to wyobcowany nerd nieprzystosowany do pracy w zespole. Dziwne odzywki, które teoretycznie miały wprowadzać odrobinę humoru podczas misji sprawiają, że nie można brać tego serialu na poważnie.
- co wyszło? Dalej relację Gabriela z Riley. Kilka niezłych żartów, ale to wszystko. Zdecydowanie za mało jak na 40 minut serialu, który pretendował by stać się jedną z ciekawszych produkcji zimy.

OCENA 2.5/6

Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D. S01E12 Seeds
- całkiem znośny ten odcinek. Nie jest to kino wysokich lotów, ale da się oglądać bez zbędnego zgrzytania zębami, a i fabularnie posuwa kilka rzeczy do przodu. Ruszył wątek Sky, okazało się jakie jest jej prawdziwe pochodzenie i jeszcze Culson wyjawił jej całą prawdę. Fajnie, że się coś dzieje. Tylko ta końcówka nie potrzebna jak zdała sobie sprawę, że SHIELD jest takie kochane i całe życie się ją opiekowało.
- sprawa tygodnia niezła. Jasne, były głupie momenty jak imprezka w kotłowni, próba rekrutacji nowej agentki przez Warda czy wykład FitzSimmons. Jednak fajnie się oglądało sprzeczki dwóch wydziałów, operacyjnego i technologicznego, oraz początkowo intrygowało kto jest za wszystko odpowiedzialny. Zaskoczył mnie też udział dwóch osób. Obstawiałem jedną z tej dwójki i pozytywnie się rozczarowałem. Jednak wielka zawierucha i postawienie na przesadne efekciarstwo na końcu zupełnie niepotrzebne. Na plus, że rodzi się nowy przeciwnik z super mocami, a i Ian Quinn znowu daje o sobie znać. Tylko niepotrzebny ten Jasnowidz. Wolałbym żeby wątek Quinn był zupełnie odrębny

OCENA 3/6

Slepy Hollow S01E12E13 The Indispensable Man | Bad Blood
- ten podwójny odcinek był wszystkim czego oczekiwałem po finale, a nawet więcej. Udało im się mnie zaskoczyć, a cliffhanger sprawił, że oczekuje kontynuacji jak powietrza. Tak się właśnie powinno robić finały sezonów. Ogromnie się cieszę, że inni podzielają moje zdanie i nabijają oglądalności Sleepy Hollow dzięki czemu będzie można wrócić do serialu w okolicach września.
- jednak po kolei. Dało się czuć pewne uproszczenia, niektóre rozwiązania były naiwne i za łatwo bohaterom wychodziły poszukiwania od wieków skrywanych tajemnic, ale to już urok tego serialu. Osobiście wolę dostawać coś szybciej i w efektowny sposób niż znudzić się zagadką. Dlatego cieszy mnie, że rozwiązano kilka wątków, które się ciągnęły przez sezon. Ichabod połączył się z Katriną, wyjawiono tajemnice Zjadacza Grzechów, Abby skonfrontowała się ze swoją przeszłością, a i rozwinięto historię Jeremyego i pozostałych Jeźdźców. Dalej jest jednak masa zagadek. Widać też jak bardzo twórcy przykładali się do planowania tego sezonu. Jedno odcinkowe sprawy czy luźne wątki zbiegają się w finale i czuć, że tutaj ma konkluzję część historii. Jest to też nowe otwarcie i zapowiedź kolejnych wydarzeń. Co się stanie po 4 latach bycia świadkami? Jaki jest plan Molocha? Jak będzie wyglądała Wojna w Sleepy Hollow? Tego wciąż nie wiadomo, ale wygląda to ekscytująco
- ewidentnie widać, że początkowo miały to być odcinki emitowane z tygodniową przerwą. Pierwszy był rozwiązaniem zagadki z poprzedniego odcinka czyli zagadkowej daty pisanej ręką Waszyngtona. I tutaj pokłony dla tego kto wymyślił Zombie George Washyngton. Genialne! Idealnie wpisujące się w stylistykę serialu. Nawet przez chwilę myślałem, że znajdą go tam żywego w grobowcu. To by było coś! Świetnie jeszcze wyszła transformacja Andyego w nowe monstrum przy wykorzystaniu szarańczy (bo wiecie, apokalipsa) czy kolejne starcie z demonicznymi kitowcami. Uwielbiam design potworów w tym serialu. Chciałbym jednak żeby to nie był koniec Andyego i jeszcze wrócił. Najlepiej bardziej poturbowany niż zwykle bo jego rozkładające się ciało wygląda komicznie.
- drugi odcinek, finał właściwy, dotyczy znalezionej mapy i wyprawy do czyśćca po Katrine. I kolejne pokłony dla scenarzystów. Świetnie pokazane przechodzenie do innego świata za pomoc rozbijającej się rzeczywistości i wizję alternatywnej przyszłości bohaterów. Wyszło to upiornie. Jednak prawdziwym mięskiem był cierpiące dusze - wow! Niesamowity klimat. Starcie z Molochem i wizyta w domku dla lalek to wisienka na torcie.
- oczywiście nie mogło zabraknąć elementów humorystycznych. Ichibold bawiący się telefon i narzekający na nadmierny konsumpcjonizm był cudowny. Tak jak jego rozmowa z Siri i odniesienie do Yolandy. Chyba nie muszę mówić, że wszystkie potyczki słowne i żarciki z Abbie były na standardowym (wysokim) poziomie. Perełką jest jednak początek "drugiego" odcinka gdy Ichabod niespodziewanie widzi w przypadkowej kobiecie Katrine, goni ją by trafić do obozu wojskowego z czasów rewolucji. I zaczynają się wtedy w głowie pojawiać szalone myśli. Wizja? Jakaś szczelina do przeszłości? Sen? Niespodziewanym rozwiązaniem jest inscenizacja historyczna. Genialne posunięcie, które mnie zaszokowało!
- na pochwałę zasługuje też wątek Irvinga niemal zupełnie oderwany od przygód Świadków. To tylko podkreśla, że nie jest on postacią podległą głównym bohaterom, ale i on ma jakąś historię do opowiedzenia, a świat serialu się rozrasta. Mianowicie Macy jest podejrzana o morderstwo księdza i Moralesa, a FBI wszczyna śledztwo by wyjaśnić co właściwie stało się w domku z poprzedniego odcinka. Ostatecznie Irving przyznaje się do morderstw i zostaje aresztowany. Szokujące, ale to nic w porównaniu do pozostałych cliffhangerów.
- przez cały odcinek zastanawiałem się jaką bombę zrzucą twórcy. Jak wiadomo finały muszą zostawać w pamięci by zwiększyć oczekiwanie na nowe odcinki. Myślałem, że Jerzy Waszyngton gdzieś żyję i został przekabacony na ciemną stronę mocy. Podejrzewałem też Katrinę, jej intencje nie są do końca jasne i może tylko grać przed mężem i go wykorzystywać. Kiedyś też pisał, że Henry Parrish może być przodkiem Ichaboda. Ale nie byłem przygotowany na prawdę. On jest Jeremym! Tym samym Jeremym, który jest synek Ichaboda i Katriny, który został zabity przez "dobre" wiedźmy. I jest Jeźdźcem! Jest Wojną, który zyskał pełnie swoich mocy i złamał drugą pieczęć. I to wszystko jest logiczne! Nie ma się wrażenie, że zostało wymuszone by zaszokować, ale układa się to w sensowną całość. Jego działania zostały wyjaśnione i widać, że od początku to planowano. I muszę przyznać, że John Noble perfekcyjnie sprawuje się w roli tego złego. I nie mogę się doczekać by zobaczyć Wojnę w Sleepy Hollow. Prawdopodobnie szybko się to zakończy, ale cała kampania promocyjna S02 powinna się w okół tego kręcić bo wątek ten działa na wyobraźnie.
- a co u naszych bohaterów? Nic dobrego. Ichabod został wtrącony do trumny, w której Jeremy przeleżał setki lat, Katrina została oddana Jeźdźcowi Bez Głowy, Jenny uległa poważnemu wypadkowi i jest prawdopodobnie ciężko poturbowana, Abbie została zamknięta w domku dla lalek w Czyśćcu wraz ze swoją młodszą wersją, a Irving za kratkami. I jak tu wytrzymać w oczekiwaniu na nowe odcinki?

OCENA 5.5/6

The Good Wife S05E12 We, the Juries
- taki przeciętny ten odcinek, odzwyczaiłem się od zwykłych spraw w tym sezonie. Stawka nie była wysoka bo chodziło o rzekomych zakochanych przemytników. Śmieszne było jak ława przysięgłych musiała latać w tą i z powrotem oraz kłótnie obrońców, gdzie prokuratura tylko przyglądała się temu z zadowoleniem. Jednak wynik rozprawy był mi obojętny
- ciekawsze rzeczy działy się koło procesu. Cary pięknie zagrał na Kalindzie. Biedaczka dawno nie została tak wkręcona. Will też sobie nieźle pogrywa z Peterem, ale ma rację za to co zrobił Diane należy mu się kara. Tylko Merlyn szkoda bo biedaczka ma już dość tego problemu, a to dopiero początek zamieszania. I chyba Peterowi nie uda się tego zamieść pod dywan.

OCENA 4/6

The Musketeers S01E01 Friends and Enemies
- podobało mi się. Brakowało mi serialu z gatunku płaszcza i szpady i ciesze się, że padło na muszkieterów. Książkę czytałem z 10 lat temu, ale podobała mi się. Przynajmniej tak mi się wydaję. Teraz powoli sobie wszystko przypominam i na nowo odkrywam historię i poznaje postacie. Atos, Portos, Aramis i D'Artagnan wypadli przekonujące i już ich lubię. Ciekaw jestem jak dalej będą wyglądały relację między nimi. Jeśli intryga okaże się słaba to właśnie w postaciach będzie musiała leżeć siła tego serialu. Na razie nie było dużo interakcji między nimi, brakowało Atosa więc ciężko stwierdzić jak to się rozwinie.
- podoba mi się dużo akcji w serialu. Może trochę głupkowatej, ale przyjemnie się ją ogląda. Do tego widać dbałość o szczegóły, czuć przepych produkcji, jest sporo kostiumów i całkiem niezłe dekoracje. Bohaterowie nie są nieśmiertelni, zdarza im się przegrywać, a wyskoczenie przez okno okupują siniakami. Jest dobrze.
- intryga powoli się rozkręca. Mamy tajemnicze listy, jeszcze bardziej tajemniczą kobietę, kilka romansów, zdrady, sprawy wagi państwowej i nadchodzące romanse. Może być dobrze.

OCENA 4.5/6

True Detective S01E02 Seeing Things
- sprawa morderstwa Dory Lang wlecze się, ale mi to nie przeszkadza. To nie ono jest najważniejsze, to tylko pretekst by poznać Luizjanę, ludzi zamieszkujących ten obszar oraz by podziwiać niesamowite zdjęcia i ponure oraz niepokojące krajobrazy. Śledztwo to tylko tło dla rozwoju postaci. Jednak i tak wciąga. Wizyta u prostytutek czy zniszczony kościół reprezentują rozpadające się społeczeństwo, a morderca jest tylko produktem tego zdegenerowanego świata.
- pokazano kilka ciekawych faktów o bohaterach tego dramatu. W zeszłym odcinku Marty był przedstawiony jako głowa szczęśliwej rodziny, ale w tym wyszedł na jaw jego romans i kłótnie małżeńskie. Wmawia sobie, że robi to by chronić rodzinę, ale tak na prawdę ją niszczy. Może i widzieliśmy takie coś setki razy, ale tutaj zostało to niesamowicie zagrane. Do tego jeszcze wygląda, że żona podejrzewa męża, ale nie chcę tego mówić na głos.
- jednak to nic w porównaniu do rewelacji dotyczących Rustina. Wiadome było, że stracił dziecko, ale jego dalsza historia jest o wiele ciekawsza. Pracował jako tajniak, szprycował się narkotykami i wylądował w zakładzie psychiatrycznym. Od razu patrzy się na niego inaczej, przez pryzmat tych wydarzeń. Jestem ciekaw co takiego jeszcze skrywa. I co go doprowadziło do obecnego stanu. Wiadomo, że Maggie pozna go z nową kobietą i doprowadzi to do jakiś mocnych wydarzeń. Oby tylko jak najszybciej do tego doszło. Strasznie podobają mi się sceny z jego udziałem gdy ma halucynacje, świetnie nakręcone.

OCENA 5/6

niedziela, 19 stycznia 2014

Serialowe podsumowanie tygodnia #68 [13.01.2014 - 19.01.2014]


 SPOILERY



Arrow S02E10 Blast Radius
- bałem się wracać do Arrow po dłużej przerwie, ale ostatecznie ten epizod okazał się całkiem strawny. Miał dużo akcji i niezłą historię. Dalej były głupie elementy, ale przymykając na nie oko nieźle się to ogląda. Szkoda, że słabo wypadają sceny z Royem i Theą. Twórcy próbują tworzyć jakiś dramatyzm, ale im to nie wychodzi. Jest jeszcze Lauriel podkradająca pigułki ojcu i jej obsesja wobec Blooda. Ciężko mi się ją ogląda. Nie podoba mi się też to napięcie między Felicity i Oliverem. Zazdrosny? Serio? Przecież to głupie. Niech będą dobrymi przyjaciółmi i starczy, po co tu tworzyć romanse?
- minus dla odcinka za brak Summer Glau. Normalnie bym to wybaczył, ale skoro gościnny występ zalicza Sean Maher to jakieś nawiązanie do Firefly powinno być obowiązkowe.
- flashbacki jak zwykle dobrze zrealizowane, szkoda tylko, że ich tak mało. Podoba mi się pokazanie efektów Mirakuru i transformacji Slade'a. Czyli to napędza głównie chęć jego zemsty? I co będzie z Royem? Też się zmieni czy dostał jakąś nową wersję szczepionki?

OCENA 4/6

Banshee S02E01 Little Fish
- delikatne rozczarowanie. Liczyłem na pompujące adrenalinę sceny akcji i garść erotyki, a dostałem dość średnią i pofragmentowaną historię o reperkusjach finału pierwszej serii. Rozumiem, że trzeba zarysować wątki na przyszły sezon, ale wydaje mi się, że można to było zrobić lepiej. Nie czuć było upływu kilku tygodni podczas odcinka, a niektóre sceny zbyteczne lub przy długie.
- dobrze jednak, że coś się działo. Napad na ciężarówkę i potem wpadnięcie na Nole wyszły efektownie. Ciekawe czy ona podejrzewa Lucasa czy to był zupełnie przypadkowy seks. Widać, że duży nacisk zostanie położony na wątek indiańskiego kasyna. Trochę się tego boję, ale może być niezła wojenka między Kaiem, a Longshadowem
- najciekawiej wypadł Zelejko Ivanek. Widziałem go już kilkanaście razy w różnych serialach, ale dalej mnie zachwyca. Umierający na raka i uzależniony od papierosów agent FBI poświęca swoje ostatnie dni by wytropić Rabbita. I kibicuje mu w tym. Ciekawe czy rozpoznał szeryfa bo długo zatrzymał się na jego zdjęciu. Coś może wiedzieć. I czy brat Rabbita jest groźny? Niby ksiądz, ale w tym serialu nigdy nic nie wiadomo

OCENA 3.5/6

Brooklyn Nine-Nine S01E12Pontiac Bandit
- co za cudowny odcinek! Tęskniłem za tym serialem i cieszę się, że został nagrodzony Złotym Globem. Czy zasłużył nie wiem, ale ja się przy nim śmieję więc nie mam powodu do narzekań.
- Boyls wrócił do pracy i sterroryzował cały posterunek. Genialne jak się przed nim chowali i robił sobie krzywdę. I twitterowa relacja Giny. I te pieski Holta. I sudańskie jedzenie.
- równie ciekawa była sprawa Jakea i Rosy. Craig Robinson jako złodziej tożsamości, zadurzenie się w Rosie, nic porozumienie z Peraltą i zwrot akcji na końcu. Cudne. Najlepszy był jednak Jake w garniturze i jego pompki na końcu odcinka. Świetne pomysły

OCENA 5/6

Intelligence S01E02 Red X 
- Agents of SHIELD i The Tomorrow People mają mocną konkurencję w kategorii "najbardziej drewniane dialogi". Zęby zgrzytały i uszy jęczały o pomoc gdy się je słuchało. Wyglądały jak pisane na kolanie, pod presją czasu, korzystając z znanych klisz (odwołanie do moralności lub patriotyzmu bohatera), a zamiast ciętych ripost były puste słowa. Pod tym względem jest fatalnie. Dobrze, że pojawiło się trochę więcej chemii między bohaterami, ale wprowadzenie dwóch doktorków do serialu to stanowczo za dużo. Oddzielnie Riley i Gabriel wypadają bardzo słabo, a ich rozterki są strasznie męczące
- główny wątek niby się skończył. Żona się znalazła, żony nie ma. Szybko, ale to dobrze bo ten wątek był straszny. I na końcu jeszcze okazało się, że wcale nie jest taka zła. Mam tylko nadzieje, że nie upozorowała swojej śmierci bo po serii idiotyzmów jakie się pojawiły w tym odcinku wcale bym się nie zdziwił
- jedna rzecz mnie szczególnie uderzyła - szefowa chcąca się kłócić z Gabrielem opuszcza swoje biuro zamiast wyprosić współpracowników. Śmieszne to. 

OCENA 3/6

Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D. S01E11 The Magical Place
- podczas miesięcznej przerwy zapomniałem jaki to słaby serial. Jego oglądanie boli. Czytałem, że ten odcinek to skok w górę i jeden z lepszych. Ja tej poprawy nie zauważyłem. Wręcz przeciwnie. Drętwe dialogi i przesadzona mimika niektórych postaci jeszcze bardziej mnie irytowały. Sky udająca May? May i jej "genialne" posunięcie? Hand i jej wrogie nastawienia? Fatalne! Strasznie to wymuszone, sztuczne i przewidywalne. Dlatego nie zdziwiło mnie, że Mike wciąż żyje. Zero konsekwencji.
- wątek Culsona nie został wyjaśniony. Nawet nic ciekawego się w nim nie pojawiło. Był martwy i SHIELD przywróciło go do życia po wielu dniach. Co się z nim działo i jak to zrobili wciąż nie wiadomo. Nawet już mnie to nie interesuje. Tak jak Jasnowidz i Stonoga. Nie czuć z ich strony zagrożenia i cała ta organizacja oraz główny przeciwnik wydają się strasznie karykaturalni.

OCENA 2/6

Person of Interest S03E13 4C
- lekki spadek formy spowodowany powrotem do formatu cotygodniowej sprawy. Niby były wahania Reesa i niechęć do misji, ale oczywiste było, że uratuje wszystkich. W międzyczasie fajnie wpleciono wątki żalu, żałoby, wyrzuty sumienia i oskarżenia wobec Fincha.
- jako bottle episode ten odcinek nie trzymał jakoś specjalnie w napięciu, nie czuć było zbytniego zagrożenie, a znikająca broń była słabym pomysłem, tak jak dochodzenie prawdy o Sfinksie. Jednak urocza stewardesa Holly sprawiła, że bardzo przyjemnie się to oglądało
- najlepsza scena to Shaw grożąca Hershowi. Jak ja ją uwielbiam! W końcu mogła się też zabawić po swojemu i trochę postraszyć Agencję. Oby Finch częściej spuszczał ją ze smyczy
- trochę szkoda, że zabrakło choćby sceny z Amy Acker, ale rozumiem, że trzeba dać jej czasem odpocząć. Może w przyszłym odcinku efektownie powróci

OCENA 4/6

Sherlock S03E03 His Last Vow
- co tu się działo to nie ogarniam. Doskonały odcinek pozostawiający w napięciu na najbliższe półtora roku. Pierw najważniejsza - Moriaty żyje?! Jak niby? Czy śmierć w tym serialu nic nie znaczy? O ile jeszcze w przypadku Sherlocka wyjaśnienia nie są potrzebne bo pokazano kilka możliwości uratowania życia i powiedziano, że jest więcej tak teraz chcę prawdziwego wytłumaczenia co się stało na tym dachu. Jest jeszcze możliwość, że to jakiś zręczny naśladowca bawiący się wizerunkiem Moriatego i to by było najlepsze wyjaśnienie
- u Mary również szokująco. W poprzednich odcinkach chciałem by miała jakąś wspólną sprawę z Sherlockem i się doczekałem. Nie spodziewałem się takiego szokującego obrotu wydarzeń. Mary jako agenta CIA. Strzelająca do Sherlocka i ratująca mu życie. Dalej kochająca Johna. O matko, ale się porobiło. Fajnie to też pogłębia postać pana Watsona. Uzależniony od adrenaliny ciągle przyciąga psychopatów, jego życiu brakuje stabilności i to mu się tak na prawdę podoba. Świetne sceny z tą dwójką. Nie mogę się doczekać kolejnego spotkania z nimi. Boję się tylko tego dziecka... i jej przeszłości, ale ona kiedyś musi wyjść na światło dzienne. Chciałbym żeby w jakiś sposób była powiązana z Irene Adler.
- trzecia postać odcinka to Magnussen. I szczerze mówiąc nie podobał mi się. Dobry pomysł z jego pałacem umysłu i inteligencją, ale jako psychopata był zbyt pszeszarżowany, za bardzo dziwny i za mało przerażający. Lizanie Lady Smallwood czy pstrykanie Johna konfundowało i chyba tylko miało podkreślić inność Augustusa. Za bardzo im się to udało. Zamordowanie go to też pójście na łatwiznę. Wielki Sherlock został oszukany i użył najprostszego rozwiązania. Może i miało to podkreślić jego bezradność i poświęcenie dla bliskich, ale ja chcę oglądać wielkiego Sherlocka i jego inteligencję, a nie takie banalne zakończenie spraw
- na uwagę zasługuje jeszcze padawan Sherlocka. Genialne! Cudowne sceny z człowiekiem z ulicy, szczególnie gdy John skręcił mu rękę oraz na kolacji u Holmesów. Nieźle wyszła też Janine i jej związek z Sherlockem. Maycrof to dalej klasa sama w sobie, a poprawianie kołatki czy palenie papierosów to mistrzostwo. Albo telefon po 4 minutach wygnania. Zresztą mnóstwo w tym odcinku było fajnych tekstów i błyskotliwych uwag
- na uwagę zasługuje też pałac umysłu Sherlocka podczas jego postrzelenia. Fenomenalnie nakręcone i napisane. Uwielbiam ten charakterystyczny styl serialu i sposób dedukowania przez Sherlocka i jego skrupulatne rozkładanie problemu na jak najmniejsze składowe

OCENA 5.5/6

Sleepy Hollow S01E11 The Vessel
- doskonały odcinek! Demony wyszły przerażająco. Dawno nie oglądałem tak dobrego opętania. To co się dzieje w Supernatural to piknik przy Sleepy Hollow. Jenny wyglądała strasznie i to jej nagłe podskoczenie na krześle. Jednak najbardziej creepy była Macy. Pierw lewitująca w pokoju, a potem skręcająca kark księdzu. Ludzie od charakteryzacji się postarali. Szkoda tylko, że śmiesznie wyglądało "ponowne" odkrywanie sposobu na demony i magicznych właściwości soli. Niestety logicznie ten odcinek trochę nie domagał bo demon równie dobrze mógł opętać Irvinga i podstępem zdobyć biblię. Jednak podczas oglądania zbytnio to nie przeszkadzało, czuć było o co idzie gra i wyścig z czasem wypadł na prawdę nieźle. Do tego pogłębiono trochę relację między siostrami Mills oraz kapitana z żonką. Podoba mi się jak szybko rozwija się ten serial.
- oczywiście nie mogło zabraknąć elementów campowych i humorystycznych. Francuskie lampy dostarczane podczas wojny o niepodległość wraz z dostawami broni? Serio? Tak bardzo idiotycznie zabawne, że musiało się podobać. Albo scena z zdobyciem lampy w magazynie jak bohaterowie nie mogli jej sięgnąć i przerzucali się ciętymi uwagi. Dość absurdalna scena, ale idealnie pasująca do tego serialu .
- tak jak humoru nie mogło też zabraknąć rozwijania mitologii serialu. Jaki sekret skrywa George Washington? Czy może jakimś cudem dalej żyję? Dawni znajomi Jenny jeszcze powrócą? Idealnie by pasowali jako wsparcie dla bohaterów. Jest też spraw zabicia siostry przez Jenny. Trochę zalatuje tu Winchesterami, ale chciałbym żeby dalej miało to jakieś konsekwencję.
 - przyszły poniedziałek to dwugodzinny finał i życzyłbym sobie głównie rozwiązania sprawy Katriny. Niech ona już trafi do naszych czasów. I niech pokażą znowu pozostałych Jeźdźców i podbiją stawkę na przyszły sezon. Więcej wymagań nie mam

OCENA 5/6
 
The Good Wife S05E11 Goliath and David 
- trochę się zawiodłem bo impreza z poprzedniego odcinka nie była kontynuowana, a takie eventy zawsze fajnie w serialu wychodzą. Jednak i tak było dobrze. Kolejny pojedynek Willa i Alicji (odwracanie uwagi!) i słuchanie jednej piosenki do znudzenia. Dobrze, że w tle pobrzmiewała klasyczna muzyka, która idealnie do tego serialu pasuje
- w tle wątek Kalindy trochę nudził, ale podobał mi się jego wydźwięk - nie ma prawdziwych przyjaciół. Został przy Willu mimo, że najbliżej jej z Alicją i Carym. Czyżby wkrótce miała wrócić do swoich?
- Eli zaczął wariować jak powiązał dziecko Merlyn z Peterem. Prawda jest jednak równie zła - dziennikarze mają dowody, że Peter sfałszował wybory. Czarne chmury nadciągają

OCENA 4.5/6


True Detective S01E01 The Long Bright Dark 
- HBO znowu zaprasza na wycieczkę do dusznej Luizjana, która ponownie poraża swoim klimatem. Długie ujęcia podmokłych obszarów, biednie wyglądające miasta i pola przeplatane klaustrofobicznymi wnętrzami. Cudownie się to ogląda tym bardziej, że dopełnieniem jest okultystyczne morderstwo co jeszcze bardziej zwiększa niepokój. Dostałem to czego oczekiwałem.
- oczywiście serial został kapitalnie zagrany. Matthew McConaughey i Woody Harrelson stworzyli przekonujący duet detektywów na których barkach spoczywa cały serial. Tworzą bardzo odmienne i charakterystyczne postacie. Poukładany glina i glina mający nierówno pod sufitem, ale doskonale to maskujący. McConaughey za swoją rolę dostanie jakąś nagrodę. Nie ma innej opcji. Mimo, że jest dopiero styczeń to on jest faworytem przyszłorocznych Złotych Globów. Jego postać jest zdrowo popaprana i z przeszłością, wzbudza zawiść współpracowników, nie daje sobie rady z życiem i wygłasza teorię na temat stanu psychicznego społeczeństwa. Niesamowicie napisane dialogi i to jak zostały zinterpretowane przez aktorów sprawiają, że chłonie się "zwykłe" rozmowy w samochodzie, a potem samemu się je przetwarza.
- zaangażowanie zwiększa zaburzona chronologia, która tutaj ma sens. Morderstwa z przeszłości i teraźniejszości widocznie będą się przeplatać, a sprowadzenie detektywów na przesłuchanie będzie pretekstem do poznania ich na przestrzeni 20 lat. Już ostrze sobie zęby by zobaczyć jakie wydarzenia, które są już zapowiadane w przesłuchaniach, doprowadziły bohaterów do stanu obecnego

OCENA 5/6

niedziela, 12 stycznia 2014

Serialowe podsumowanie tygodnia #67 [06.01.2014 - 12.01.2014]

Przed przerwą udało mi się nadrobić Masters of Sex. Szkoda, że to już koniec i trzeba czekać do końca września na nowe odcinki. Zżyłem się z bohaterami i chcę więcej początków rewolucji seksualnej w Ameryce. Przez świąteczną przerwę próbowałem jeszcze nadrobić The Americans i Sons of Anarchy. Niestety nie udało się, a teraz z pewnością nie będzie na to czasu bo nadchodzą premiery i powroty. Mijający tydzień to tylko przedsmak tego co nadejdzie, aż się boję liczyć ile seriali będę próbował śledzić na bieżąco. Próbował bo jestem pewien, że czegoś nie dam rady i trafi do poczekalni jak wspomniani Amerykanie czy House of Cards (tak, wciąż widziałem tylko dwa odcinki).

Najbardziej jestem zadowolony z powrotu Community. Stara jakość wróciła, a absurdalny humor nie jest już niezamierzoną i nieśmieszną parodią poprzednich serii. Wrócił Dan Harmon wróciła i stara jakość. Oglądalność nie jest katastrofalna i wciąż są szanse na realizację szóstego sezonu. I filmu. Pierwszy nowy serial tego roku jaki dano mi zobaczyć to Intelligence i jest średnio. Tego akurat się spodziewałem. Serial jest momentami drętwy i strasznie asekuracyjny. Nie ryzykuje z pomysłami i wydaje się pisany na podstawie jakiegoś podręcznika. Żarty są tam gdzie powinny być, jest akcja, jest humor, jest zalążek wątku romantycznego między głównymi bohaterami, jest i nakreślenie większej intrygi. Jednak nie ma się czym ekscytować. Może w drugim sezonie. Jeśli nie zostanie zdjęty z anteny. 

Dzisiaj Złote Globy. Nie będę się bawił w analizy i prognozy tego typu rozdania nagród są nieprzewidywalne. Można z dużym prawdopodobieństwem napisać, że znane nazwiska, seriale o ugruntowanej pozycji i już wcześniej nominowane mają największe szanse. Tylko, że konkurencja w tym roku jest tak duża, że współczuje dziennikarzom z Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej, którzy muszą wybrać tylko jedną osobę zasługującą na nagrodę. Ja w tym roku najmocniej trzymam kciuki za Tatiane Maslany, Breaking Bad i The Good Wife. 

SPOILERY



Community S05E01 Repilot
- po 1,5 roku przerwy wrócił najlepszy serial komediowy i przypomniał mi jak bardzo można się śmiać w ciągu 20 minut. Brooklyn 9-9 jest zabawne, ale to na Community chichram się bez przerwy, cofam niektóre sceny i zaskakuje kolejnymi popkulturowymi żartami rzucanymi mimochodem. Jak to dobrze Dan, że wróciłeś. Stary poziom powrócił. Na szczęście nie wymazano poprzedniego sezonu mimo, że wszyscy chcemy o nim jak najszybciej zapomnieć. Irracjonalne zachowanie bohaterów zostało wytłumaczone całorocznym wyciekiem gazu. Proste i genialne w swojej prostocie.
- ciekawi mnie jak bohaterowie odnajdą się w nowych rolach. Kolejne studia tylko tym razem z ambicjami by poprawić swoje życie. Tytuł im nic nie dał jeśli chcą by było lepiej sami muszą o to zadbać, a Jeff dalej będzie musiał zwalczać w sobie zło. On jako nauczyciel na znienawidzonej uczelni? To będzie dobra. Marzy mi się by zobaczy szaleństwo w pokoju nauczycielskim
- najlepsza scena? Krytyka opuszczenia Scrubsa przez Zacha Braffa w wykonaniu Troya w świetle informacji o odejściu aktora vs. reklamówka Jeffa i jej parodia w wykonaniu Abeda. Tak bardzo cudowne
- powrót Chevy Chasea do roli Pierca zaskakujący. Nie sądziłem, że aktor wróci do współpracy z Harmonem. Jednak stało się i jego holograficzna wizyta wyszła nieźle

OCENA 4.5/6

Community S05E02 Introduction to Teaching
- poprzedni odcinek do prawdy był repilotem, ten jest za to wprowadzeniem do nowej serii. O ile tamten naprawiał to co zostało zepsute ten nakreśla ton na cały sezon. Lub kilka najbliższych odcinków. Jeff jako nauczyciel wkracza w zupełnie nowy świat. I tak jak się spodziewałem wyprawa do pokoju nauczycielskiego była szokująca. Pozytywnie. Fajnie się patrzy na to co się działo w poprzednich seriach od kuchni i poznaje mechanizmy rządzące logiką profesorów. Spotkanie z Hickeyem świetne. Banks prawie, że znowu gra Mike'a z Breaking Bad przez co jest taki zabawny w scenach gdy grozi Leonardowi. Czekam zwłaszcza na jego sceny z Annie
- pomimo tego, że Jeff znalazł się w zupełnie innym świecie to i tak gwiazdą odcinka zostaje Abed (+ Shirley i jest fascynacja Hellraiserem). Próba zgłębienia geniuszu Nicolasa Cage'a, porównanie go do Jezusa i szaleństwo - genialne. Takie Community kocham

OCENA 5/6 

Intelligence S01E01 Pilot
- jedna z najciekawiej zapowiadających się nowości CBS trafiła na ekrany telewizorów i no cóż jest średnio. Nie miałem wielkich oczekiwań bo to stacja ogólnodostępna więc się nie zawiodłem. By serial rozkwitł zazwyczaj potrzeba kilkunastu odcinków zwłaszcza przy tych produkcjach gdzie wątki proceduralne odgrywają najważniejszą rolę. Pierwszy sezon Intelligence powinien zamknąć się w 13 odcinkach i mam nadzieje, że przez ten czas uda mu się naprawić błędy jakie popełnił pilot
- przede wszystkim liczę na poprawę scenariusza. Niektóre wątki będą się jeszcze długi czas ciągnęły, ale odrobina inwencji i będzie to interesujące. Tylko ta inwencja musi być. Bohater z zaginioną żoną był już nie raz. Dobrze jednak, że jest jakiś większy wątek w tle. Wrogi człowieko komputer może być interesujący, ale tylko jeśli otoczka będzie zgrabnie poprowadzona i podlane sosem politycznym. Pilot niby to zapowiadał, ale może być różnie. Do poprawy też dialogi i bohaterowie drugoplanowi.
- główna para też mogłaby być lepsza. Do aktorów nic nie ma, spisują się dobrze. Josh Holloway i Meghan Ory to niby para idealna tylko nie czuć między nimi chemii, a ich historię nie porywają. Ona dostała się do Secret Service bo w dzieciństwie ochraniała matkę przed ojczymem - co za banał. On natomiast jest nieprzewidywalny i arogancki. Postacie wyciągnięte z jakiegoś szablonu. Mało też było między nimi chemii i ciętych dialogów, kilka wyszło ale większość przeciętna. Ciesze się, że brak między nimi erotycznego napięcia. Nie mają się zbytnio ku sobie i dobrze. Nie wątkowi romantycznemu na tak wczesnym etapie serialu.
- wizualnie jest solidnie, przypomina trochę Person of Interest i Chucka. Walki dobrze zrealizowane, dynamiczne i efektowne. Tylko, że to tylko otoczka, która nie wpłynie na to czy oglądać czy sobie odpuścić. Jeszcze parę odcinków sprawdzę, ale dalej nie mam jakiś wielkich nadziej co do tego serialu. Jednak jeśli sprawy tygodnia będą się przeplatały z głównym wątkiem, a bohaterowie i świat będą inteligentnie rozbudowywani to serial może trwale zapisać się w mojej ramówce. Jeśli tylko oglądalność dopisze

OCENA 3.5/6

Masters of Sex S01E11 Phallic Victories
- trochę spokojniejszy odcinek, ale to zwykła praktyka przed finałem. Zwolnić odrobinę by potem znokautować widza rewelacjami. Chyba najważniejszym elementem przyszłego epizodu będzie przemówienie Billa, które będzie rzutować na jego dalszą pracę. Powstrzymuje się przed spojrzeniem na wikipedię, a korci strasznie. Entuzjazm czy oburzenie słuchaczy? Na pewno nie obojętność. W tym odcinku było widać stres związany z zbliżającą się prezentacją, ale też efekt odejścia Virgini i to jak wiele dla niego znaczyła. Wciąż ją widział, udzielała mu rad i ganiła. A ona szczęśliwa z Ethanem, który znowu ma plany związane ze ślubem. I pewnie znowu nic z tego nie będzie. 
- najciekawiej oglądało się wspólną wyprawę Virgini i Lilian. Świetnie sceny między tymi dwiema kobietami. Tak bardzo różne, ale obie walczą by zaznaczyć swoją obecność w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Ogromnie szkoda choroby DePaul bo znaczy to, że Julianne Nicholson prędzej czy później opuści serial

OCENA 4.5/6

Masters of Sex S01E12 Manhigh
-  finał sezonu nie był najlepszym odcinek serialu, ale wcale takim nie musiał być. Poziom przez całą serię był utrzymany, a ostatni epizod jest zwieńczeniem tego co działo się dotychczas. I jeszcze ta nazwa odcinka, która jest kryptonimem historycznych lotów w atmosferę poprzedzających te najbardziej medialne i znane. I tutaj świetna analogia do badań Mastersa. One również zmienią ludzkość, a to co dotychczas miało miejsce to tylko oznaka prawdziwej rewolucji. Prezentacja wstrząsnęła widzami, Bill został wylany, ale odcisnął piętno na nauce. Oczywiście przy okazji musiał zachować się jak dupek pokazując film z orgazmem Virgini. To takie w jego style. Uznaje jej zasługi, daje jej nazwisko na okładce pracy, a i tak wywija jej takie świństwo i tłumaczy, że to w imię nauki.
- w życiu prywatnym bohaterów działo się sporo i wydarzenia te będą miały istotny wpływ na wygląd kolejnego sezonu. Bill wylany z pracy, Scull chcący poddać się terapii elektrowstrząsowej czy Ethan na drugim wybrzeżu. Jednak najważniejsza była sama końcówka - Libby rodząca dziecko i Bill wyznający miłość Virgini. No to się pokomplikują sprawy w kolejnej serii.
- na kolejny sezon wrócę. Nie byłem jeszcze pewien w połowie sezonu mimo, że doceniałem produkcję. Nie moje klimaty, ale mimo wszystko chcę zobaczyć co dalej. I jak. Bo to serial angażujący, a takie uwielbiam. Nawet będzie miał pierwszeństwo przed Homeland jeśli znowu będą razem emitowane.

OCENA 5/6

Mob City S01E05E06 Oxpecker | Stay Down
- sezon się skończył i nie będę płakał jeśli serial nie wróci. Przyjemnie się go oglądało, nie nudził (w większości) i miał swój klimat, ale jak odpaliłem ten odcinek po ok. 3 tygodniach od poprzedniego to zbytnio nie pamiętałem na czym skończyłem, a to jest karygodne jeśli chodzi o seriale. Historia ma wciągać i wywoływać emocję. Tutaj tego nie ma. Tu jest ładny serial, fachowo wyreżyserowany z jednymi z najfajniej zrealizowanych strzelanin w telewizji. I tyle. Może rzeczywiście te trzy długie odcinki to zaledwie wstęp do pierwszego i długiego sezonu i mają nadać ton całej opowieści oraz przedstawić bohaterów? Tylko, że jeśli to prawda to serial zawodzi po całości bo sam nie wiem czy chcę wrócić i zobaczyć co dalej będzie się działo w Lost Angeles. Niby teraz zacznie się zamieszanie, ale czy będzie potrafiło mnie przykuć? Jest jednak całkiem spore prawdopodobieństwo, że zostanę pozbawiony dylematu i serial najzwyczajniej w świecie zostanie anulowany. Oglądalność nie powala, a stacja TNT może się bać ryzyka jak przy Political Animals.
- ostatni odcinek był satysfakcjonujący. Poszerzono gangsterski światek, dodano ciekawe wątki na przyszły sezon, prawda wyszła na jaw, a Joe urządził sobie efektowną strzelaninę gdzie w roli tarczy wystąpił Siegel czego trochę żałuje bo to była jedna z ciekawszych postaci. Nie widzi mi się Mickey w roli głównej w przyszłości. Dobrze, że Sid został, a i wprowadzono starszą wersję Lanskyego. Gangsterska część serialu jest ciekawe, ale ta policyjna ma równie interesujące wątki jak walka Parkera z korupcją. Dlatego tak bardzo szkoda, że główny bohater i wątek miłosny wypadają tak słabo. Jednak niezaprzeczalną zaletą jest zjawiskowa Alexa Davalos - ciężko od niej oderwać oczy

OCENA 4/6

Person of Interes S03E12 Aletheia
- serial złapał wiatr w żagle parę odcinków temu i nie może zwolnić. Fantastyczne wejście w nowy rok w wykonaniu twórców. Może zacznę od Root. Uwielbiam Amy Acker i widać, że świetnie się czuje grając socjopatkę. Uroczy uśmiech i mordercze usposobienie idą w parze. Została złapana przez Nadzorcę i jak to ma w zwyczaju uratowała się. Jej wyznanie, że jest interfejsem Maszyny było przerażające, ale tylko potwierdzające moje przypuszczenia. Teraz zacznie działać na własną rękę tylko kto jest jej przeciwnikiem? Nadzorca i Hersh powinni dać jej spokój czyli zostaje chiński wywiad i zagrożenie ze strony nowego wcielenie Samarytanina i hipotetycznego starego. Ale ta fabuła jest dobra! Powoli zaczynam się gubić i podoba mi się to
- u Fincha i reszty może się wiele nie działo gdy zostali zamknięcie w banku, ale rozmowy o sztucznej inteligencji świetne. I Shaw będące młotkiem zawsze potrafi sprawić uśmiech. Ciekawe, że Collier i Czujni nie zdają sobie sprawy z istnienia Maszyny. Oni tylko podejrzewają, że rząd ich szpieguje, ale są dziećmi w mgle. Prawda zapewne niedługo wyjdzie na jaw
- John wrócił i okazuje się, że tylko by się pożegnać. Jasne, to tylko zagrywka. Twórcy zdają sobie sprawę i widzowie wiedzą, że Reese nie odejdzie z serialu. Jednak co się z nim stanie? Chciałbym żeby wpadł teraz na Root. To by był interesujący team up.
- flashbacki Fincha podobne do ostatnich, ale wciąż wzruszał to jak się troszczył o ojca. Ciekawi mnie czy jeden z agentów pod domem opieki to Hersh. Z postury bardzo podobny. To byłoby bardzo fajne nawiązanie

OCENA 5/6

Sherlock S03E02 The Sign of Three
- serial zrobił się przedstawieniem jednego aktora i wcale mi to nie przeszkadza. Doskonale się bawię, odbieram to jako komedię i chcę więcej. Trochę szkoda, że brakuje zakręconej zagadki kryminalnej, ale jeśli poziom zostanie utrzymany to nie mam nic przeciwko. Bentedict Cumberbatch był bezbłędny podczas przemówienia drużby i rozwiązywania zagadki kryminalnej - genialne. Chyba jedno z najlepszych serialowych wesel na jakich byłem. Błyskotliwie pomyślane i z sympatycznymi bohaterami. Mary lubię coraz bardziej i chciałbym ją zobaczyć podczas jakieś sprawy. Sam Sherlock strasznie uczuciowy i sympatyczny jak nigdy.
- co do nazwy odcinka i opowiadania, które było inspiracją  - zdarzyło mi się czytać Znak trojga Doyla i teraz wiem już jak Moffat przerabia opowiadania na scenariusz. Bierze kilka motywów i je mocno przekształca. Motywów, a nie główny pomysł. Szkielet tworzą scenarzyści serialu i dodają kilka smaczków z prozy. I podoba mi się to. Wyjawienie tytułowego trojga zaskakujące i ciekawie może wpłynąć na serial w przyszłości
- zaskoczyło mnie pojawienie się Lary Pulver jako Irane Adler. Tego się nie spodziewałem. Jednak chciałbym żeby odegrała jakąś większą rolę w serialu. Tak jak Maycroft.
- wieczór kawalerski był genialny! Dokładne obliczenia Sherlocka, szalona impreza i sprawa oraz kac gigant. Cudne! Całości dopełniał rozmyty filtr na kamerze podkreślający stan upojenia bohaterów.

OCENA 5/6

środa, 4 grudnia 2013

Ramówka CBS 2013/2014


Nowości - The Crazy Ones, Friends With Better Lives, Hostages, Intelligence, The Millers, Mom, Reckless, We Are Men

Powrócą - NCIS - 11 sezon, CSI - 14 sezon, 2 Broke Girls - 3 sezon, Two and a Half Men - 11 sezon, Elementary - 2 sezon, Hawaii Five-0 - 4 sezon, Person of Interest - 3 sezon, How I Met Your Mother - 9 sezon, The Mentalist - 6 sezon, Mike & Molly - 4 sezon. NCIS: Lost Angeles - 5 sezon, The Big Bang Theory - 7 sezon, Criminal Minds - 9 sezon, Blue Bloods - 4 sezon, The Good Wife - 5 sezon

Zakończone - CSI: New York po 9 sezonach, Golden Boy po 1 sezonie, Made in Jersey po 1 sezonie, Parters po 1 sezonie, Rules of Engagement po 6 sezonach, Vegas po 1 sezonie

Stacja CBS jest znana ze stabilności w swojej ramówce i trafnych decyzji podczas jej układania. Niestety sezonu 2012/2013 nie może w pełni zapisać do udanych. Na pięć nowości w ramówce ostała się tylko jedna. Cztery z nich wyleciały z hukiem i już praktycznie (co najmniej) przy połowie wyemitowanych odcinków wiadome było co zostanie, a co pożegna się z widzami. O nietrafionych pomysłach na Golden Boy i Made in Jersey pisałem jeszcze w wakacje. I nie myliłem się. Nie zobaczyłem też żadnego odcinka, ale niczego nie żałuję. Zwiastuny Parters do mnie nie trafiały, ale w tym wypadku pomyliłem się prognozując, że serial zyska grupkę fanów bo to była kolejna poważna wpadka CBS. Serial Vegas doczekał się pełnego sezonu, ale wcale mu to nie pomogło. I zbytnio się nie dziwię. Ja dałem radę przez dwa odcinki, więcej nie spróbowałem. Serial nie był zły. Był przeciętny, a przecież na przeciętniaków nie ma czasu w obecnym krajobrazie telewizyjnym, który oferuje niesamowitą gammę doznać. Stacja postanowiła skasować dwóch swoich weteranów. Rules of Engagement, które od paru ładnych lat miało niepewne miejsce w ramówce oraz Nowojorską wersję CSI po, której mało kto będzie płakał. Serial zmarł ze starości. Nie miał fatalnych wyników oglądalności, ale marka straciła swój blask, a koszty produkcji były coraz większe.

Na pocieszenie dla fanów oryginalne CSI powróci z 14 sezonem. Niezły wynik, ale do Law & Order od NBC jeszcze trochę brakuje. Nie oglądam tego tasiemca, ale jestem ciekaw ile jeszcze wytrzyma. Jak już bardziej ciągnie mnie do procedurali spod znaku NCIS. Ciągnie, ale nie znaczy to, że odpalę. Mam bzika na punkcie continuity, nawet jeśli ma to marginalne znaczenie. Dlatego pierw 8 sezonów JAG, a potem Gibbs i przyjaciele. Czyli tak za jakieś 5 lat, a do tego czasu powinni zakończyć Los Angeles i dorobić kolejny spin-off. Serialem, który dostał drugą szansę jest Elementary. Od stacji, nie ode mnie. Dałem spokój po 3 odcinkach, ale coraz intensywniej zastanawiam się nad powrotem do niego. Wszystko jedna zależy od CBS. Jeśli zamówi 3 sezon znaczyłoby to, że Elementary wróci na co najmniej dwa kolejne lata, a całkiem możliwe, że to by mnie przekonało do lepszego zapoznania się z Lucy Liu. Ale jak to? Trzeci sezon, a ja od dwóch latach mówię? Chodzi o syndykację czyli sprzedaż praw do serialu innym stacją. Warunkiem jest duża liczba odcinków (80-100). Dlatego jestem spokojny o przyszłość Person of Interest, które wyrasta na jeden z moich ulubionych seriali, ale ratingowo jest jedynie zadowalająco. Z tego powodu martwię się o The Good Wife i The Mentalist, które mają odpowiednio 5 i 6 sezon. Prawdopodobnie minimum jeden z nich zakończy swój żywot w tym roku. Chciałbym żeby to był serial Simona Bakera bo wątek Red Johna już się skończył, a ja go nie oglądam. The Good Wife jest za to w szczytowej formie emitując wspaniałe odcinki niemal co tydzień. Dlatego za ten serial trzymam kciuki w przyszłym sezonie. Natomiast jeśli ktoś go nie ogląda to marsz do ekranów i nadrabiać. CBS ma w swojej ofercie jeszcze 3 dramaty. Piątkowe Hawaii Five-0 i Blue Bloods oraz Criminal Minds. Czyli procedurale pełną gębą. Miałem styczność tylko z tym pierwszym przez 1 sezon, a do reszty mnie nie ciągnie. Jednak patrząc jak sobie radzą pod względem oglądalności mają większe szanse przetrwania niż te z niedzielnej oferty (TGW i TM) co mnie trochę smuci z czysto egoistycznych pobudek. O komediach jak zwykle nie napiszę wiele. HIMYM kończy w końcu swój żywot. O jakieś trzy lata za późno. Komercyjny sukces TAHM to wciąż dla mnie tajemnica, ale tutaj też koniec jest bliski. 2 Broke Girls powinno powrócić na kolejny rok, a Mike & Molly ma na to całkiem sporo szanse. Tylko, że nic mnie to nie obchodzi bo z komediami CBS mi nie po drodze. Nawet The Big Bang Thory nie oglądam. Pierwszy sezon był ok, widziałem też kilka nowszych epizodów na Comedy Central, ale dla mnie to kolejny przeciętniak, który utrzyma się w telewizji jeszcze parę lat. Bo Sheldon i jego Banzinga. Czy coś takiego.

The Crazy Ones - CBS jest znane ze swoich bloków komediowych. Bardzo solidna ramówka, która zachęca reklamodawców. Jednak powoli widać oznaki kryzysu, a nowy serial od Davida E. Kellego ma być zabezpieczeniem by on nie nadszedł. Na papierze wygląda to dobrze - agencja reklamowa, Sarah Michelle Gelar i Robin Williams. Tylko, że ja znowu nie widzę tutaj nic dla siebie. Dla mnie to kolejna komedia jakich wiele dlatego TCO nie sprawdzę. Na razie ciężko stwierdzić czy serial zostanie przedłużony. Wyniki oglądalności są na krawędzi, ale decydująca okaże się druga połowa sezonu. Jeśli miałbym obstawić to powiedziałbym, że tak, ale kosztem Moms.

Friends With Better Lives - to z kolei komedia szykowana ma mid-season czyli z góry skazana na porażkę. Nie wyróżnia się obsadą, ani pomysłem. Wygląda to na kolejną wariację z grupą przyjaciół i ich codziennymi problemami. Tylko dla zdesperowanych. Jeśli jednak serial odniesie sukces będzie to największe zaskoczenie sezonu 

Hostages - mocno promowany serial i jedna z większych wtop sezonu. CBS bierze przykład z kablówek i tworzy limitowaną serię tylko, że wszystko idzie nie tak jak powinno. Hostages powinno mieć maks 6 odcinków, a jeszcze lepiej jakby zostało filmem. Ja wytrzymałem jeden epizod więcej mi nie było trzeba. Amerykanie poznali się od razu bo serial już podczas premiery miał niską oglądalność, a potem było tylko słabiej. Bo ile można oglądać uprowadzoną rodzinę i panią lekarz mającą zabić prezydenta? Przecież podobny odcinek był choćby w Person of Interest. Ja mam tylko nadzieje, że stacja nie zrazi się tym eksperymentem i dalej będzie tworzyć limitowane seriale. Tylko żeby były one lepiej przemyślane.

Intelligence - prawdopodobnie najbardziej wyczekiwany serial CBS, ale też budzący najwięcej obaw. Bo na papierze (i trailerze) wygląda to dobrze - chip wczepiony w człowieka, tajny projekt i chemia między bohaterami. Tylko czy serial się sprawdzi? Tutaj również limitowana seria i ma być mocny nacisk na fabułę mimo proceduralnej konwencji. Jestem pozytywnie nastawiony, ale nie popadam w hurraoptymizm. Josh Holloway spisał się w Lost, ale czy udźwignie własny serial? Życzę sobie tego bo takie lekkie sci-fi jest potrzebne w telewizji.

The Millers - oglądanie zapowiedzi tego serialu było bolesne. Tak bardzo chciałbym wyrzucić to z pamięci. Głównie dlatego, że tylu wspaniałych aktorów tak się marnuje. Will Arnett, Beau Bridges, Margo Martindale - co wy robicie w tym serialu?! Przecież zupełnie nie pasujecie do "komedii" gdzie są żarty o pierdzeniu. I ja głupi myślałem, że to Dads miało katastrofalną zapowiedź. Najgorsze jednak w tym wszystkim jest to, że serial zyskał popularność i jest najlepiej radzącą sobie nowością CBS. Chyba nigdy nie zrozumiem amerykańskiego poczucia humoru

Mom - po obejrzeniu tylu zwiastunów komedii powinienem się uodpornić na pseudo zabawne scenki, ale wcale nie jest mi łatwiej. Wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że przechodzę na ciemną stronę mocy bo ze dwa razy na zapowiedzi Mom podniosłem do góry kącik ust. Jest to zasługa Allison Janney. I w sumie tyko jej. Anna Faris irytowała, sytuację były maksymalnie przerysowane, a relację w rodzinie to chyba najstarsza klisza z sitcomów. I jeszcze ten śmiech z offu. Nienawidzę! Chuck Lorre może i jest bogiem komedii, ale jego potworki do mnie nie przemawiają.

Reckless - zwiastuna nie ma, zapowiedź dość lakoniczna więc śmiało można prorokować anulowania. Dziwi mnie kolejny serial prawniczy w ofercie stacji. Nie udało się z Made in Jersey, wtopa będzie i tutaj. Niby potencjał jest (małe miasteczko + skandal), ale prawdopodobnie zostanie zmarnowany. Już lepiej jakby pieniądze, które zostały zmarnowane na Reckless przekazać do budżetu The Good Wife

We Are Men - nareszcie koniec. Ostatnia komedia do opisania. Jak to dobrze, że The CW nie produkuje tego typu umilaczy. Chociaż chodzą plotki na dzielni, że i na to przyjdzie czas. O samym We Are Men nie ma wiele do pisania - był serial, serial został anulowany. Nikt nie będzie płakał, nikt nie będzie pamiętał. Już mało kto kojarzy. Szkoda tylko Kala Penna i Tonnyego Shalhouba. Oby jak najszybciej znaleźli zatrudnienie w jakimś dramacie

Moja ramówka: Intelligence, Hostages, Person of Interest, The Good Wife
Moje anulowania: Elementary, Vegas