Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Berserk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Berserk. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 lutego 2022

Berserk tom 2

 

Drugi tom Berserka zaczyna się dokładnie w tym samym miejscu w którym kończy pierwszy. Po uratowaniu przez zabandażowaną postać Guts trafia na tajemniczy Beherit. Dziwaczne jajko z fizycznymi cechami ludzkiej twarzy. Cliffhanger zadziałał do tego stopnia że czułem natychmiastową potrzebę sięgnięcia po kolejny tom. Na szczęście wstrzymałem się, ochłonąłem i spojrzałem trzeźwiejszym okiem na drugi tom mangi Miura Kentarou. Gdybym czytał kontynuację bezpośrednio po pierwszym zachwycie najprawdopodobniej oceniłbym ją dużo lepiej. Trochę dystansu pozwoliło mi się dopatrzeć kilku zgrzytów.

Jednak po kolei. Fabularnie przez cały tom mamy jedną spójną historię, zapoczątkowaną w 2/3 pierwszego wydania zbiorczego. Trochę szkoda bo podobały mi się te krótki opowieści, dające lepsze wyobrażenie o świecie i Gutsie. Jedna długa historia gdy nie jest ekscytująca robi się monotonna. I niestety miałem trochę takie odczucie. Jeśli chcieć streścić fabułę nie zajmie to dużo miejsca. Dowiadujemy się kim jest zabandażowany wybawiciel, jak wygląda backstory Hrabiego i jego córki, a przede wszystkim zobaczymy jak Guts dokonuje zemsty i zabija. Zabija, zabija, zabija. I jeszcze trochę morduję. Ten tom jest w pełni wypakowany akcją. Na szybko policzyłem i prawie 1/2 tomu stanowią walki. Z czego tylko jedno starcie rozpisano na prawie 40 stron. Kentarou jest bardzo uzdolnionym rysownikiem i z przyjemnością się ogląda jego działa, ale w pewnym momencie to zaczyna nudzić. Momentami mam wrażenie, że oglądam slasher gdzie liczy się tylko widowiskowe zabijanie bez skomplikowanych bohaterów i historii.

Momentami jest jednak wręcz przeciwnie. Autor znowu zmusza mnie bym się zastanowił czy ja lubię Gutsa. Coraz bardziej jestem zdania, że bliżej mu do antybohatera niż bohatera. W jakiś sposób straumatyzowany, panicznie bojący się porażki i gardzący słabeuszami. Gardzący w sposób gimnazjalnego rozrabiaki znęcającego się nad słabszymi. Jakby to był jego mechanizm obronny wywołany strachem przed przegraną. Wywyższa się nad innymi, ale w końcu ma dobre pobudki, prawda? Przecież walczy z kanibalistycznymi demonami. Muszę przyznać, że Miura Kentarou udanie zbudował paralelę między Hrabią, a Gutsem w backstory tego pierwszy w taki sposób, że można było z nim sympatyzować.

Prowadzenie narracji ma swoje gorsze momenty, zwłaszcza nadmierna ekspozycja lub wygłaszane moralitety elfa gdy wystarczyłoby spojrzenia na twarz Gutsa lub gdy walki zbyt długo się przeciągają. Jednak gdy trzeba zbudować napięcie dzieje się to perfekcyjnie. Zbliżająca się egzekucja, Puck proszący Gutsa o pomoc, który kategorycznie odmawia, a mimo to pojawia się na placu miejskim. Co się wydarzy? Czy dojdzie do ścięcia czy Czarny Miecznik mimo wszystko zainterweniuję? Albo konsekwentne przedzieranie się przez zamek pełen wrogich żołnierzy, coraz bardziej osłabiony Guts, coraz więcej widocznych ran na ciele. Czy starczy sił na walkę z demonem? Atmosfera jest momentami bardzo gęsta i można by ją kroić nożem.

A krojenia jest tutaj bardzo dużo. Bardziej wrażliwe osoby nie mają tutaj czego szukać. Kentarou lubuję się w pokazywaniu detali okrucieństwa więc zapewne z przyjemnością zaprasza na wycieczkę po sali tortur. Można się kilka razy skrzywić. Zwłaszcza widząc sugestywnie cierpiących ludzi. Ten świat jest okrutny i nie ma co do tego wątpliwości. Momentami jest też horrorowo obrzydliwy. Makabra wylewa się z kolejnych stron, a lovercraftowskie macki potęgują obrzydzenie względem demonicznego pomiotu. Im okropniej tym lepiej.

Całość została znowu bardzo dobrze narysowana. Nie wiem czy styl Kentarou będzie z czasem ewoluował, ale Berserk tom 2 wygląda dokładnie tak jak pierwszy. Ładna kreska to jedno, równie dobre wrażenie sprawia kadrowanie. Mi się najbardziej spodobała pełna detali walka w małym pomieszczeniu, niczym w filmie z zbliżeniami na niszczące się półki, roztrzaskiwane słoiki, małe kadry podkreślające duszność sceny. Czasem jednak miałem wrażenie, że robi się chaotycznie i przeskok na kolejny kadr wydawał mi się chaotyczny. Dalej zachwycam się detalami. Stylistyka jest dziwna. Na pierwszy rzut oka średniowieczna architektura miasta, wnętrza pałaców renesansowe, a zdarzają się klasycystyczne i nawiązujące do starożytnej greki kolumnady i rzeźby. Kompletne pomieszanie. Ciekawe czy wynika to z różnic kulturowych. Czy tak jak przeciętny Europejczyk patrzący na Japonię widzi jeden charakterystyczny styl tak Japończyk wyobrażający sobie Europę ma zunifikowane pojęcie o architekturze która przecież ewoluowała przez ponad dwa tysiące lat.

Przyznaje, Berserk w pierwszym tomie bardziej mi się podobał. Była to bardziej różnorodna opowieść dająca bardzo dobry wgląd w wizję świata wykreowanego przez Miura Kentarou. Drugi tom to głównie opowieść akcji, ale smacznego mięska zagłębiającego się w psychikę bohaterów również się trochę znajdzie. Tylko tym razem cliffhanger rozczarowuję. Zdecydowanie bardziej podobał mi się zaskakujący obraz Beheritu niż przerwa w środku akcji. Chociaż trochę szkoda, że Guts nie zwisa z krawędzi walącej się wieży. Wtedy mielibyśmy dosłowny cliffhanger. Mimo wszystko dalej będę się przyglądał historii Gutsa i jego walce z Ręką Boga.

poniedziałek, 13 grudnia 2021

Berserk tom 1

Jak już kilkukrotnie powtarzałem blog ma być moim oknem na świat popkultury. Dzięki niemu rozwijam się, podróżuje po nowych i niezbadanych obszarach ludzkiej kreatywności. Ma mnie motywować do eksperymentowania. I dzięki niemu kolejny raz dałem kolejną szansę mandze. Kiedyś liznąłem Akirę i The Seven Deadly Sins, ale to było czytanie bez zobowiązań i refleksji, po dwa tomy na próbę. Tym razem podchodzę do tego poważnie i biorę się za bary z Berserkem. Manga znana, lubiana i trochę kontrowersyjna. Cieszy mnie, że czeka mnie długa podróż. W końcu to tylko 40 tomów. Z duszy jestem serialowcem więc co do dla mnie. Tylko szkoda, że jednym z głównych czynników które zmotywowały mnie do lektury była śmierć Kentarō Miura, mangaki odpowiedzialnego za Berserkera. Nie wiem czy historia zostanie skończona, ale wiem, że przede mną ekscytująca historia. Tym bardziej, że pierwszy tom sprawił że chcę więcej. I to szybko.

Historia rozpoczyna się od sugestywnej sceny seksu, bo jak wiadomo odrobina nagości przyciąga oko. Nie ma ona jednak na celu długiej ekspozycji poprzez dialog jak to bywało w serialowej Grze o Tron. Kobieta przeobraża się w demona po czym następuje egzekucja. Jest to kilkustronicowa historyjka dająca do zrozumienie jaki będzie Berserk - brutalny, sugestywny i w perwersyjny sposób cieszący oko. I wciągający. Aż chcę się przewracać kolejne strony by poznawać świat i bohatera. A będą ku temu trzy okazję w luźno powiązanych ze sobą historiach które można czytać niezależnie. To całkiem sprytny sposób na wprowadzenie w nowe uniwersum i automatycznie przywodzi na myśl Wiedźmina z jego opowiadaniami. Proste i efektowne rozwiązania.

Pierwsza historyjka jest o tajemniczym mieczniku o imieniu Guts odwiedzającym miasto Koka by wykonać egzekucji na demonie. Druga to przypadkowe spotkanie z wędrowcem i jego córką oraz sugestia, że Guts nieskutecznie ucieka od swojej przeszłości. Ostatnia opowieść to kolejne miasto, kolejny zwyrodniały władca do zabicia i tajemniczy artefakt żegnający cliffhangerem. Opowiadam bardzo skrótowo bo w gruncie rzeczy te historię są bardzo proste, będące pretekstem do widowiskowej akcji, stawiające na budowanie atmosfery, świata przedstawionego i bohatera. Berserk to prostota, ale nie prostackość.

Całą opowieść na swych barkach dźwiga Guts. Tajemniczy szermierz z mechaniczną protezą ręki i gigantycznym mieczem, którego mógłby pozazdrościć nawet Cloud Strife. Gust to trochę taki wiedźmin, mrukliwy, ale bardziej cyniczny choć czasem wydaje się sympatyczny, posiadać wyrzuty sumienia by po chwili mówić, że postronne ofiary jego działań to robaki niezasługujące na życie i wybuchać śmiechem na wieść o zgliszczach które zostawia. Opowieść sugeruje, że za jego przeszłością kryją się jakaś większa historia. Czemu nie chcę być dotykany i reaguje na to agresywnie? Skąd wzięła się blizna na szyi? Czemu podróżuje od miasta do miasta zabijając demony? Ziarna zostały zasiane z perspektywą obfitego plonu.

Świat przedstawiony to klasyczne mroczne fantasy z naleciałościami europejskiego średniowiecza tylko dla odmiany w japońskiej interpretacji. Zamki to typowe warowne twierdze otoczone kamieniczkami, żołnierze chodzą w pełnych zbrojach płytowych a zwykle ludzie mają opończe, walki odbywają się w ciasnych uliczkach, a na placach odbywają egzekucję. Biedni mają ciężkie życie, a bogaci ucztują. Gdyby nie demony i elf robiący za comic relief można by było pomyśleć, że to manga historyczna. I ta brutalność, często wręcz parodystyczna. Zwykły kanibalizm to mało, trzeba było dorzucić spijanie krwi z martwego dziecka nadzianego na miecz.

Co godne podziwu Kentarō Miura nie tylko piszę, ale również rysuje Berserka, a jedno z drugim bardzo dobrze się uzupełnia. Gdy czytając ostatnie pozycję superhero przekręcam strony manualnie tak tutaj skupiam się na kadrach, pozostaje chwilę dłużej niż zazwyczaj. Kreska jest bardzo wyraźna, czytelna i pełna detali. Tutaj nie tylko słowa opowiadają historię, ale również obraz. Cisza i ograniczona ilość dialogów to świadomy zabieg stylistyczny pozwalający cieszyć się ilustracjami. Miura udanie stosuje kontrasty, czasem mamy mocne zbliżenia by zaraz dostać szerszy plan, raz pełen detali obrazek by zaraz ograniczyć perspektywę mając na celu ekspozycję bohatera. Kadry są bardzo staranie przemyślane, a rysunki wypełniające całą stronę lub dwustronne rozkładówki robią wrażenie. Dodatkowo ta karykaturalna brutalność jest fascynująca, doskonale czuć moc ciosów. Jestem niemal pewien, że autor przed przystąpieniem do pracy przestudiował atlas medyczny skupiając się na wnętrznościach i fantazjując co się stanie gdy na skutek czynników zewnętrznych niespodziewanie opuszczą organizm.

Jestem zadowolony, że przeczytałem pierwszy tom Berserk i dałem kolejną szansę japońskiej szkole komiksu. Bardzo dobre tempo, zagadkowy i charyzmatyczny bohater, sugestywny świat, mnożące się tajemnice i wizualna uczta. Po tym krótkim wprowadzeniu wiem, że będę z przyjemnością siadał do kolejnych tomów. Cieszy mnie to bo będę miał dużo materiału na bloga. A już powoli robią sobie listę z sugestią kolejnych mang.