Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mr. Mercedes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mr. Mercedes. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 grudnia 2017

Serialowe podsumowanie tygodnia #259 [27.11.2017 - 03.12.2017]

SPOILERY

House of Lies S02E01 Stochasticity
Losowanie nie było dla mnie łaskawe w tym tygodniu. Pierwszy sezon House of Lies miał swoje momenty, kilka razy się pośmiałem, a i obsada była całkiem sympatyczna. Tylko to nie był mój typ humoru. Zbyt wulgarne, za dużo fucków i niesmacznych żartów. Dlatego zrezygnowałem z oglądania, nie pomogła nawet moja miłość do Kristen Bell. Powrót do serialu po pięciu latach nie zmienił mojego odbioru całości. Dalej trafi się kilka komediowych perełek, jak tutaj próba zidentyfikowania klienta, ale ogólnie za dużo szlamu. Na szczęście aktorzy są na tyle dobrzy, że ogląda się to z jakimś zaciekawieniem. Na pewno nie chciałbym jeszcze raz trafić na ten serial, ale nie będę załamywał rąk z tego powodu.

OCENA 4/6

Marvel's The Punisher S01E03 Kandahar
Przerażają mnie godzinne odcinki. Patrzę na przydługi czas i automatycznie zaczynam oczekiwać dłużyzn. One były w tym odcinku, ale nie przeszkadzały. Udanie rozpisano główne fabularne mięsko między Franka i Libermana fundując przy okazji ekspozycyjne flashbacki. Niby pójście na łatwiznę, ale zadziałało. Przesłuchiwanie, tworzenie się więzi między dwiema tak odmiennymi osobami i pokazanie ich przeszłości. Wszystko to na tykającej bombie by podbić napięcie. Podobało mi się też jak pokazano Franka. Niby znowu skrzywiłem się widząc jego heroiczną akcją ratującą kolegów. Szybko jednak przerodziła się ona w rzeź. Pokazano, że to nie śmierć rodziny zmieniła Franka w bezlitosnego zabójcę. System wykorzystał go dużo wcześniej.

OCENA 5/6

Marvel's The Punisher S01E04 Resupply
Cztery odcinki serialu i wciąż niewiele się wydarzyło. Zawiązanie akcji jest pretekstowe, a w ciągu 4h fabuła nie ruszyło zbytnio do przodu. Serial pod tym względem rozwija się dużo wolniej od swoich poprzedników. I szczerze mówiąc mi to nie przeszkadza. Tym razem dostałem przedziwną mieszankę komedii kumpelskiej z dramatem o PTSD. Absurdalne motywy jak Frank z różową bronią przeplatają się z ludzką traumą. Jakiś cudem to się sprawdza. Jest też odrobinę więcej akcji, na czele z długim pościgiem ulicznym rozgrywanym tylko przy dźwiękach silników. Ogólnie mimo pozornej stagnacji serial oferują sporą różnorodność wydarzeń na ekranie.

OCENA 5/6

Mindhunter S01E07 Episode 7
Ładnie poprosiłem o powrót wywiadów z mordercami i zostałem wysłuchany. Tym razem nałogowy kłamca z fetyszem butów. Zupełnie się nie dziwię Billowi który ledwo wytrzymuje psychicznie. Kolejne rozmowy go wyczerpują i coraz bardziej odbijają się na jego rodzinie. Jest to też trochę wymówka do problemów w małżeństwie.  Cieszy mnie ten przyziemny wątek osobisty. Niestety nie mogę powiedzieć tego samego o Wendy. Kilka minut odcinka zostało zmarnowane na karmienie kota. Trochę to absurdalne nawet jeśli ładne wizualnie. Fajnie za to wypada problem Holdena. Niby rozmowy go nie ruszają, ale zwraca uwagę na rzeczy które wcześniej go nie obchodziły.

Ogólnie odcinek poczytuje na plus chociaż mam coraz większe wrażenie, że ten serial nigdzie nie zmierza, a meandruje na jeden konkretny temat. W połowie sezonu coś się zaczęło dziać wokół postaci, ale to jest jeszcze trochę do poprawy jeśli ma spełnić wszystkie oczekiwania.

OCENA 4.5/6

Mindhunter S01E08 Episode 8
Do końca zostały jeszcze dwa odcinki, a mi zwyczajnie w świecie się nie chcę. Jestem znudzony. Podziwiam wykonanie, tworzenie napięcia podczas dialogów i częstym odnoszeniem zachowań psychopatów do codziennych zachowań. Tylko, że brakuje mi tu angażującej fabuły. Ewolucja bohatera to za mało. Tym bardziej rozpisana na 10h. Mam już dość Holdena, dobrze go poznałem i kolejne sceny nie mówią mi o nim wiele nowego. Arogancki, wysoce inteligenty, nie potrafiący radzić sobie w niektórych codziennych sytuacjach. Nic nowego. Doceniam też zmianę otoczenia z więzienia na szkołę i przedstawienie dyrektora mającego fetysz łaskotania dzieci. Działa to pod kątem narracji psychologicznej serialu. Gorzej wypada jako środek mający pobudzić zainteresowanie.

OCENA 4/6

Mr. Mercedes S01E06 People in the Rain
Czas nadrobić kolejny rozpoczęty serial. Nie udało mi się go obejrzeć równo z emisją z powodu sporej liczby dłużyzn i tego że minął się z moimi oczekiwaniami. Dłuższa przerwa pomogła mi w odbiorze. To jest bardzo ciekawy dramat, a nie serial kryminalny z gonieniem zabójcy. Tym razem postawiono na relację w rodzinie. Bill wspominał swoją córkę, a my oglądaliśmy flashbacki. Mocno osobista historia z kłopotliwą córką, która idzie do aresztu by nauczyć się życia i przez to zraża się do ojca. Świetnie zagrane. Mroczniejszą opowieścią było pokazanie zachowania Brodyego. Gdy jego matka próbuje wyjść z nałogu on ją zachęca do powrotu bo wtedy stwarza mniej problemów. Prawdziwy socjopata. Ogólnie całość oglądało się z całkiem sporym zainteresowaniem. Dużo dobrze rozpisanych dialogów i wizualnie skomponowanych scen.

OCENA 4.5/6

Mr. Mercedes S01E07 Willow Lake
Co za świetna końcówka odcinka. Zresztą nie tylko ona. To była bardzo dobra opowieść z mnóstwem chwytających scen. Czy to zwolnienia w sklepie z elektroniką czy nastolatkowie łamiący hasło w laptopie. Jednak prawdziwą perełką było przemówienie na pogrzebie puszczone po śmierci Janey. Wywołało emocję i poruszyło. A tego nie spodziewałem się po tym serialu. Nawet slowmo zostało użyte w nienachalny sposób i spotęgowało grozę wydarzenia. Serial udanie podgrzał atmosferę przed finałem. Brody wykonał swój ruch, jego matka znalazła rekwizyty, a Bill w żałobie będzie bardzo niebezpieczny. Aż chcę się oglądać dalej, czego za bardzo nie mogłem powiedzieć przy poprzednich odcinkach.

OCENA 5/6

Mr. Mercedes S01E08 From the Ashes
Jeśli robiłbym ranking na najbardziej wstrząsające serialowe momenty roku na pewno wybrałbym scenę z tego odcinka Mr. Mercedes. Przypadkowa śmierć Deborah została pokazana w naturalistyczny sposób. Zatrucie, bóle brzucha, wymioty, broczenie krwią i powoli uchodzące życie na oczach własnego syna który nie chcę wezwać pogotowia. Trwało to długo i wywołało piorunujący efekt. Spotęgowany jeszcze przez końcówkę odcinka. Martwa Deborah leży w swoim łóżku, a syn Brady opowiada jej historię z dzieciństwa. Godny następca Normana Beatsa.

Trochę się zdziwiłem coraz większą rolą Holly w serialu. Myślałem, że to kilkuodcinkowy występ, a szykuje się na długookresowe zastępstwo dla Janey. Nie mam nic przeciwko. Jest sympatyczna i ciekawie wypadają jej relację z Billem czy Jeromem, a i jest całkiem przydatna przy łapaniu Brady'ego. Czuję, że dostanie się do głównej obsady w przyszłym sezonie. Idealnie się wpasuję z swoją chorobę w egzotyczną mieszankę bohaterów Mr. Mercedes.

Bardzo podoba mi się jak prowadzony jest Bill. Po tragicznych wydarzeniach odwiedza córkę i szuka przebaczenia, wątpi w słuszność śledztwa i oddaje prowadzenie policji. Przy tym to cały czas ta sama postać. Scenarzyści odwalają kawał bardzo dobrej roboty.

OCENA 5.5/6 

Mr. Mercedes S01E09 Ice Cream, You Scream, We All Scream
Serial utrzymuje swój szczyt formy i nie można się oderwać od lektury, jest tak dobrze. Tożsamość Mercedes Killera została ujawniona, a policja myśli że go dopadła. Świetna scena podczas szturmu na jego dom i oczekiwanie na coś dużego. Ogólnie odcinek był pełen napięcia z gęstą atmosferą. Widać, że zbliżamy się do końca. Podobał mi się też monolog Holly, o jej przeszłości i tym że nie lubi takich ludzi jak Brady. Z chęcią chciałbym się więcej o niej dowiedzieć.

OCENA 5/6

Mr. Mercedes S01E10 Jibber-Jibber Chicken Dinner
Jestem zadowolony, że postanowiłem skończyć Mr. Mercedes. Inaczej pewnie bym nigdy do niego nie wrócił i ominąłby mnie naprawdę dobry serial. Finał jest odpowiednim zwieńczeniem opowieści. Sezon stanowi zamkniętą całość, ale kilka furtek pozostało otwartych. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że z przyjemnością wrócę do produkcji, a może jeszcze po drodze zainteresuje się książkami.

Mr. Mercedes pod względem prowadzenia napięcia jest serialem wzorowym. Nie musi się dziać wiele by przykuć mnie do ekranu i angażować moje zainteresowanie. Zaczęło się od koszmaru Billa, potem kontynuacja śledztwa i wreszcie konfrontacja z Bradym. Świetnie zrealizowana z mistrzowskim wykorzystaniem slowmo i ścieżki dźwiękowej. Cieszy mnie też, że to Holly i Jerome odegrali znaczące rolę na sam koniec. Mniej jestem zadowolony z braku osobistej konfrontacji między Billem i Bradym. Ot jedyny zgrzyt do którego mogę się poważnie przyczepić.

OCENA 5/6
OCENA SEZONU 5/6

The Deuce S01E05 What Kind of Bad?
Zadziwiające jak dobrze Vincowi układa się życie. Dogaduje się z mafią, skutecznie prowadzi swój bar, daje zatrudnienie rodzinie. Żyję jak król. Czekam na jego upadek i jakoś się na to nie zanosi. W przeciwieństwie do innych bohaterów. Poturbowanych przez los lub ślepych idealistów. Abby sobie nie radzi, nie rozumie ludzi jej otaczających. Wyprzedza swoje czasy. Dostosuje się czy zginie? A może doczeka się aż świat ją dogoni. Tego problemu nie ma Candy. Sztukę adaptacji opanowała do perfekcji. Tylko w przeciwieństwie do Abby nie jest sobą. Udaje w pracy, udaje w związku, zakłada maskę. I szuka. Znowu próbuje dostać się do branży filmowej. Ten odcinek pełny jest takich trafnych spostrzeżeń o ludziach. Bohaterowie mają uczucia, te postacie są żywe i szybko ich los interesuje widza. Tak się robi seriale proszę państwa. Tak się opowiada o świecie.

OCENA 5.5/6

The Deuce S01E06 Why Me?
Dotychczas serial skupiał się na płotkach, ludziach z samego dna hierarchii. Prostytutkach, alfonsach, Vincencie i jego wesołej kompanii. Czasem dawano do zrozumienie czym zajmuje się Rudy. Opowiadano jednak historię zwykłych ludzi. Dzisiaj panowie wprowadzili w życie swój plan. Gdy życie toczyło się normalnie doszło do trzęsienia ziemi gdzie nigdy nic nie będzie takie samo. Miasto żyję i dynamicznie się zmienia. To ono determinuje ludzkie życia, a nie na odwrót. Najciekawsze, że to nie koniec twistów. Usunięcie prostytutek z ulicy to jedno. W zanadrzu są jeszcze wybory na burmistrza i śledztwo dziennikarskie. Zadziwiające ile emocji wzbudza ta historia w porównaniu do ilości czasu jakie jej jest poświęcane.

Vincent zaczyna kwestionować swoją przydatność co jest absurdalne. Czemu on? Bo jest uczciwy. Nie wiem czemu, może jestem cyniczny ale czekam na jego moralny upadek. Chłop radzi sobie ze wszystkim, a taka passa nie może trwać długo. Widzi to Candy. Ma świetne sceny, ta jej determinacja wyrwania się z prostytucji. Aż dziwne, że ich losy tak rzadko się przecinają.

OCENA 5.5/6

The Deuce S01E07 Au Reservoir
Ciężko jest mi odnaleźć jakiś wspólny motyw odcinka. Może "bycie sobą"? Bohaterowie podejmują decyzję w zgodzie z własnym sumieniem, przestają się oszukiwać i pewien sposób są szczęśliwi. Inni zdają sobie sprawę, że nie nadają się do swojego życia i przyszedł czas na zmiany. Tak, to jest dobry motyw przewodni.

Odcinek po raz kolejny został zdominowany przez bohaterki. Może to i mężczyźni podejmują najważniejsze dedycję i kształtuje przyszłość Deuce, ale to kobiety ogląda się tutaj najciekawiej. Eileen zaczyna się odnajdywać w pornobiznesie, tylko czekać aż będzie stała za kamerą. Jej marzenie powoli się spełnia. Abby jak zwykle zachowuje się buntowniczo i w dość ekscentryczny sposób przedstawia Vincenta swoim rodzicom. Prócz tego po raz kolejny pomaga prostytutce wyrwać się z NY. Interesująco wypada zderzenie dwóch światów w których się obraca i tak na prawdę nie przynależy do żadnego z nich.

The Deuce jest serialem spokojny. Nastawionym na rozmowy i portretowanie świata. Niewiele tutaj dynamicznych scen czy strzelanin. Jednak jeśli już ktoś sięga po pistolet to działa to na widza elektryzująco. Tym razem był to Leon z baru. Nie wytrzymał psychicznie i ze spokojem zabił Reggiego który znęcał się nad swoją dziewczyną. Świetnie pokazany moment złamania i niemal niezauważony rozwój postaci trzeciego planu.

Inne:
- Franki został wkręcony na seans gejowskiego porno, biedaczek. 

OCENA 5.5/6

The Deuce S01E08 My Name is Ruby
Na zakończenie sezonu mogę napisać jedyną właściwą rzecz - jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy serial roku. Skomplikowane postacie tworzące kolorową mieszankę portretowanego z niesamowitą wnikliwością Nowego Jorku. David Simon jest mistrzem. Przy całej swojej wybitności wydaje mi się, że udało mu się też stworzyć bardzo przystępny serial, który powinien trafić do szerszego grona niż jego poprzednie pozycję.

Koniec sezonu zapowiada zmiany dla Deuce. Koniec z prostytutkami na ulicach i boom na porno. Dziewczyny będą musiały na nowo układać swoje życie, a Pipoli i Frankie z ferajną kombinować na nowe sposoby. W tej zmianie jest też pewna stałość. Dalej trzeba sobie radzić na różne sposoby wymagające naginania prawa, a niektórych rzeczy nie da się naprawić. Korupcja w policji czy wykorzystywanie ludzi będą trwać wiecznie.

Nie muszę chyba pisać jak wspaniała była Maggie Gyllenhaal reżyserująca swój pierwszy film i tłumacząca ruch kamery. Jak dobrze wypadł James Franco w starciu z brutalnym światem mafii i zemstą na człowieku który pobił jego żonę. Cała obsada spisała się koncertowo, a scenarzyści z każdej sceny wykrzesywali coś nowego i elektryzującego.

I jeszcze słówko o tytule. Pod koniec odcinka dochodzi do morderstwa Ruby, przed śmiercią przypomina by mówić jej po imieniu. Może jest i prostytutką, ale też człowiekiem. Dla kontrastu jest dehumanizowana przez Vincenta, szanują ją, ale to Deuce, takie rzeczy się zdarzają i bardziej martwi go zniszczony szyld. Kapitalnym pomysłem było jeszcze wplecenie w wątek Ruby Eileen, która jadąc na pokaz Głębokiego gardła krzyczy do niej i nie zostaje usłyszana. Gdyby nie udało się jej wyrwać z ulicznej prostytucji to samo mogło spotkać i ją.

OCENA 5.5/6
OCENA SEZONU 5.5/6

poniedziałek, 25 września 2017

Serialowe podsumowanie tygodnia #249 [18.09.2017 - 24.09.2017]

SPOILERY

Hawaii Five-0 S02E02 Ua Lawe Wale (Taken)
Kolejna powtórka w serialowym losowaniu. Nie mam nic przeciwko. Hawaii Five-0 to fajny serial do puszczenia w tle. Zabawny, bawiący się postaciami, oferujący sporo akcji, ładne widoczki i przede wszystkim w tego typu produkcjach sympatycznych bohaterów. Miło było też zobaczyć Laurę German. Do kompletu z jej ostatnich serialowych ról brakuje mi tylko Lucyfera który patrzy na mnie krzywo.

Sama sprawa początkowo była mało interesująca. Porwanie nastolatki i dramat rodzinny w tle. Z biegiem czasu robiła się coraz bardziej absurdalna i przez to ciekawsza. Nie spodziewałem, że skończy się na ganianiu za sektą i szalonym dziadkiem. Niby nic specjalnego, a trochę się pośmiałem.

OCENA 4/6

Mr. Mercedes S01E05 The Suicide Hour
Muszę przyznać, że serial zaczyna mnie nudzić. Jest świetnie zagrany, ma swoje momenty i w dużym stopniu skupia się na psychologii postaci oraz konsekwencji swoich czynów. Jest też dużo niepokojących scen i budowania napięcia. Szkoda tylko, że tak mało się dzieje. To już pięć odcinków i ostatecznie nie wiele się wydarzyło. Bill wciąż jako jedyny sprawiedliwy szuka Mr. Mercedesa, a Brady powoli planuje kolejne zbrodnię. Na razie serial żyję momentami, a nie rywalizacją głównych bohaterów i trochę mnie to boli. Oby wreszcie coś ruszyło zanim będzie za późno.

OCENA 4/6

Orphan Black S05E06 Manacled Slim Wrists
Serial ma kilka problemów w piątym sezonie, ale podczas takich odcinków jak ten idą one w niepamięć. Bardzo dobrze rozpisany scenariusz korzystający z dorobku kilku lat i perfekcyjna reżyseria z kadrowaniem sprawiły, że końcówka zwyczajnie w świecie zachwyciła.

Jednak od początku. Zaczęło się od niespodziewanego powrotu szalonej Krystal w formie kosmetycznego videobloga. Niedorzeczne i zarazem bardzo pasujące do konwencji serialu. Była też komediowa scena gdy Krystal działała w terenie, a Sarah i Arte musieli się temu przyglądać. Absurdalnie zabawne. Tatiana jest świetna i tyle. Tym wątkiem odrobinę poszerzono Wielką Konspirację, ale czy kogoś to jeszcze obchodzi?

Na wyspie z głównych bohaterek pozostała tylko Cosima, a to tam dzieją się rzeczy najważniejszej wagi. Jest ona zgrabnym wytrychem by te wydarzenia miały jeszcze większy emocjonalny wydźwięk. Spiskowanie Susan, jej konfrontacja z Virginią i zdemaskowanie P.T. oraz problemy z moralnością złoczyńców. Wszystko to skończyło się nieuniknionym buntem mieszkańców. Wielkie plany o zmianie świata poszły w łeb przez zwykłą naiwność i krótkowzroczność.

Inne:
- wciąż nie ma Felixa z siostrą, trochę smutno z tego powodu.

OCENA 5/6

Orphan Black S05E07 Gag or Throttle
Odcinek zaskoczył mnie dwukrotnie. Pierw gdy okazało się, że centralną postacią jest Rachel. Myślałem, że teraz tylko główne siostry, a samoświadomy klon będzie pełnił rolę drugorzędnej antagonistki. Nic z tego. Orphan Black jest m.in. o genetycznej rodzinie, nie można tutaj zwyczajnie kogoś porzucić i zlekceważyć historię któregoś klona kosztem innego. Tym bardziej, że scenarzyści mają pełno świetnych pomysłów dla swoich postaci.

Drugim, jeszcze większym zaskoczeniem, było moje zadowolenie po seansie. Myślałem, że się znudzę, bo ile można oglądać Rachel, której nie da się lubić. I tutaj serial bardzo sprytnie dał sobie radę. Scenarzyści bawią się poprzez Rachel emocjami widza. Dzięki flashbacką w jednej chwili mogliśmy ją nienawidzić by zaraz jej współczuć. Pokazano jak bardzo, tak jak pozostałe siostry, chciała kontrolować swoje ciało i jak niesprawiedliwa była to walka. Ostateczna wygrana okazała się jej porażką, a wielkie korporację mają za nic jednostki, które łatwiej kontrolować niż sprawić, że będą lojalne z poczucia obowiązku. Przy czym serial nie bawił się w pokazywanie przemiany Rachel, a raczej chciał zaprezentować jej chęć zemsty. To nie altruistyczne pobudki, a akt nieposłuszeństwa. Chociaż ta bransoletka przyjaźni od Kiry na ramieniu Rachel wprawia mnie w zakłopotanie.

Inne:
- Orphan Black to jeden z najbardziej naturalistycznych seriali w tv przez co wyłupianie sobie oka przez Rachel wyglądało tak strasznie. Aż mnie skręca gdy o tym jeszcze myślę.
- niespodziewanie wróciła Allison. All-new, all-different, a jednak taka sama. Jeszce niech Felix i Adele wrócą z tej nieszczęsnej Szwajcarii. 

OCENA 5/6

Orphan Black S05E08 Guillotines Decide
To już tradycja, że wielosezonowe seriale na końcu swojej drogi w jakieś formie składają hołd przeszłości. Odwołania do poprzednich sezonów, kluczowych scen czy poprzez uwydatnienie swojego motywu przewodniego. Odcinek 5x8 właśnie taki był. Oddawał ukłon swoim siostrą, podkreślał wspaniałą rolę Tatiany Maslany i po raz kolejny zadawał pytanie o ludzką naturę - determinuje nas biologia czy wychowania? Wszystko to w dość lekkiej atmosferze wernisażu Felixa z podmianką sióstr włącznie.

I na tym można by poprzestać i zadowolić widza. Chwila przerwy na złapanie oddechu przed dwoma ostatnimi odcinkami. Nic z tego. Cały czas w tle pobrzmiewały donośne wydarzenia. Mrs. S i Delphine cały czas coś kombinowały, układały się z Rachel i Ferdinandem. To była pełzająca zapowiedź tragedii, która nadeszła. W finałowej scenie konfrontacji zupełnie niespodziewanie Siobhan i Ferdinand zabijają się nawzajem. Trudno jest napisać dobrą scenę śmierci. Tutaj to się udało. Podkreślono cechy bohaterki i dano jej odejść w spokoju. Smutne zakończenie podbijające stawkę.

Jakby tego było mało Helena została porwana przez neolucję, a Grace została zamordowana. W finałowej rozgrywce siostry zostały zdane na siebie czyli tak jak powinno być.

Gdzieś tam w tle jest jeszcze wielki spisek i chęć wysterylizowania 90%  populacji. Serial jednak zbytnio się nim nie przejmuję stawiając na dramaty jednostek więc i ja nie będę sobie zawracał nim głowy.

OCENA 5.5/6

Orphan Black S05E09 One Fettered Slave
Serial ładnie zmienia perspektywę i konsekwentnie co odcinek skupia się na innych siostrach. Po Rachel przyszedł czas na Helenę. Porwaną przez Westmordena, gdzie Cody próbuje sztucznie wywołać poród jej bliźniaków. Do tego jeszcze flashbacki pokazujące jej wychowanie u zakonnic i pierwsze morderstwo. Ten szok gdy zabiła kogoś z swoją twarzą po prostu niesamowity. Albo gdy zdała sobie sprawę, że nie nadaje się na matkę i próbuje popełnić samobójstwo. Tatiana Maslany na prezydenta.

Pogrzeb S. to kolejna świetna scena z odcinka. Pożegnanie bohaterki, wstrząs u innych i Sarah chwilowo odsuwająca się na bok bo musi zająć się córkę. Jeśli seriale mają budzić emocję to Orphan Black całkiem nieźle wywiązuje się z tego założenie.

Czuć też zbliżający się koniec. Zdesperowany Westmorden szuka lekarstwa i popełnia błędy. Neolucja jest w odwrocie, rozbrzmiał skandal w mediach, a kolejni działacze aresztowani. Zwycięstwo osiągnięte, w finale okaże się za jaką cenę.

OCENA 5/6

Orphan Black S05E10 To Right the Wrongs of Many
Przed chwilą skończyłem Orphan Black i już wiem, że będę tęsknił za Tatianą Maslany w telewizji jak i serialem dzięki któremu narodziła się gwiazda. Serialem, który mimo swoich meandrów fabularnych nigdy nie schodził poniżej bardzo wysokiego poziomu. Serialem angażującym, różnorodnym i pięknie nakręconym. Zdecydowanie będę polecał go ludzią szukającym inteligentnej rozrywki.

Zadziwiła mnie struktura odcinka. W niecałe 20 minut domknięto wątki neolucji, a resztę poświęcono na długi epilog. Podobało mi się to. Pierw pędząca akcja, pełne napięcia sceny. Dramat rodzącej Heleny, Sarah próbująca pomóc siostrze i ostateczne pokonanie złoli. Dobrze zrealizowane, bez sztucznych tragedii mających jedynie szokować. Wzorowa robota zwieńczona fantastyczną scenę porodu. Bardzo naturalnie pokazane (z zbyt dużymi dziećmi) i szybki montaż poprzeplatany z flashbackami rodzącej Sary. To też symboliczne podkreślenie przejęcia przez nią roli S. opiekunki sióstr i córki.

Po porodzie następuje prawdopodobnie kilkutygodniowy przeskok w czasie do imprezy rodzinnej u Allison. I jak zwykle, to właśnie te ciche sceny skradły moje serce. Obyczajowo humorystyczne z Donnim, Allison i Helenę i dramatyczne z Sarą. Scenarzyści zrobili na prawdę ciekawą rzecz na jej przykładzie. Pokazali, że się zmieniła, wzięła za naukę i chcę poprawić błędy przeszłości. Ostatecznie znowu daje ciała i nie idzie na egzamin wszystkich potem okłamując. Gdy walka się skończyła ona wróciła do bycia buntowniczym punkiem jakby niczego się przez ten czas nie nauczyła. I na końcu dostaje wsparcie od swoich sióstr, każda opowiada o swoich błędach i macierzyństwie,  o nieustającej walce z samym sobą. Dziewczyny są tam dla niej i ją wspierają. I to bardzo ładne zakończenie dla serialu, który był o rodzinie i samostanowieniu.

Podobały mi się też happy endy dla każdego. Siostry skończyły szczęśliwe i na nowo układają sobie życie. Nawet Rachel odkupiła swoje winy przekazując kompletną listę klonów. Niemal trzysta. Wiele pracy dla Cosimy i Delphine. I tylko szkoda, że już tego nie zobaczę.

OCENA 5.5/6
OCENA SEZONU 5/6
OCENA SERIALU 5.5/6
 
The Last Ship S04E06 Tempest
To był efektowny odcinek. Wielki sztorm i zabawa w chowanego na Morzu Śródziemnym wyszło niczego sobie. Do tego jeszcze powrót nasion do roli McGuffina za którym trzeba biegać i zdrada Fletchera. Okraszono to znakomitym montażem i rozpisaniem scen przez co nie można się było nudzić przez bite 40 minut.

Ponad połowa sezonu minęła więc kilka luźniejszych spostrzeżeń. Ogólnie fabularnie jest słabo. Brak tutaj napięcia związanego z kolejnym końcem świata, a sytuacja nie wydaje się poważna. Zbyt mała skala wydarzeń. Denerwuje mnie też zmarginalizowanie wątków dobrze znanych postaci. Kara i Daany nie dostali znacznego wątku w tym sezonie i robią za statystów. Smuci mnie to trochę.

OCENA 4.5/6

poniedziałek, 11 września 2017

Serialowe podsumowanie tygodnia #247 [04.09.2017 - 10.09.2017]

SPOILERY

Falling Skies S02E02 Shall We Gather at the River
Ponad 150 seriali na liście, a mimo to trafia się kolejna powtórka, jak na złość z seriali porzuconych. Przełknąłem pigułkę i przypomniałem sobie, że powrót do Falling Skies nie był tragiczny, był zaledwie przeciętny. Ten odcinek jest dostatecznie dobry by zbytnio na niego nie narzekać i zbyt ambitny by móc za często chwalić. Jest solidny. Kolumna uchodźców musi przejść przez most, w międzyczasie trochę akcji oraz dramaty rodzinne. Najlepiej wypadła historia Toma, co mnie trochę zadziwiło. Standardowo to wojskowi nie powinni mu ufać. Tutaj ładnie wywrócono rolę i największym wrogiem Toma jest on sam. Brak zaufanie, obawa, że jest wciąż kontrolowany przez obcych i strach o rodzinę. Całkiem fajnie to wyszło. Szkoda, że całość została zepsuta hollywoodzką końcówką - powrót wiary w siebie oraz bohaterski ratunek i niemalże poświęcenie. Nie pasowało to do wcześniejszych wydarzeń. Był też cliffhanger i nawet jestem odrobinę zainteresowany co dalej.

Inne:
- jakie ładne długie ujęcie pokazujące kolumnę, scenki obyczajowe z ich życie i płynne przeskakiwanie między kolejnymi bohaterami. Nie spodziewałem się czegoś tak ambitnego.
- zły Pełzacz odzyskał pasożyta z oka Toma. Nieźle, serial próbuje kreować antagonistę. Powinno mu to przysłużyć.
- Pope to bohater i chyba najbardziej złożona postać w serialu. Jestem bardzo ciekaw dalszych relacji jego i Toma.

OCENA 4/6

Mr. Mercedes S01E02 On Your Mark
Podoba mi się to nieśpieszne tempo prowadzenia narracji. Zamiast skupić się na wątku detektywistycznym i szukaniu tytułowego mordercy serial przedstawia głównego bohatera i zagłębia się w jego stan psychiczny. Nękające go lęki i wyrzuty sumienia oraz paranoidalne zachowanie doskonale obrazują jego stan psychiczny na emeryturze. Mimo tego to wciąż dobry detektyw, który dobrze pamięta jak to kiedyś było. Końcówka odcinka to delikatna zmiana, nawiązanie gry między nim, a Mr. Mercedesem.

W pilocie sceny w sklepie elektronicznym w ciekawy sposób przedstawiały Brady'ego. Teraz mam wrażenie, że jest ich zbyt dużo i są zbyteczne patrząc z perspektywy całej opowieści. Za dużo Robbiego i Lou. Nie za bardzo mam ochotę oglądać komediowo-dramatyczne sceny z tą dwójką gdy gra toczy się o znacznie większa stawkę.

Inne:
- Mary-Louise Parker w gościnnej roli. Stęskniłem się za aktorką i dobrze ją znowu zobaczyć. Wygląda też jakby miała odegrać większą rolę przy tropieniu Mercedesa niż tylko statystować.

OCENA 4.5/6

Mr. Mercedes S01E03 Cloudy, With a Chance of Mayhem
Mr. Mercedes to serial o sfrustrowanych ludziach. Bill nie może od żałować tego że przeszedł na emeryturę, pochłonięty przez sprawę wyżywa się na innych. Aktorskie popisy Brendana Glessona wypadają świetnie. Czuć jego zajadłość i złość na świat. Można go zrozumieć i fascynować ciętymi odzywkami, ale przy tym brak tutaj współczucia czy sympatii. Świetna rola. Fajnie wypada też jego romans z Janey, chociaż mam wrażenie że jest prowadzony zbyt pośpiesznie.

Gierki z psychopatą to niebezpieczna rzecz i Bill zrobił coś głupiego. Sprowokował Brady. Zirytowany zrobi się coraz bardziej niebezpieczny. I najwyższy czas. Jego snucie się po piwnicy, relację z matką z Bates Motel i sceny w pracy trochę mnie już drażnią. Serial ładnie buduje napięcie, przedstawia Brady'ego jako bobmę zegarową w której zbiera złość na świat i najwyższy czas by odliczanie się skończyło i sytuacja stała się czymś więcej niż potencjalnym zagrożeniem.

OCENA 4.5/6

Mr. Mercedes S01E04 Gods Who Fall
Doczekałem się spełnienia obietnic, Brady znowu zabija. Po części. Bawi się sygnalizacją i przypadkowo popełnia śmiertelny wypadek. Jednak najważniejsza była jego reakcja. Fascynacja śmiercią i umierającymi ludźmi połączona z flashbackami do momentu śmierci jego brata. Podoba mi się jak serial łączy morderstwa i frustrację Brady'ego z większą narracją i nadają większy sens sceną które mogły się stać zwykłą jatką.

Odwołuję co pisałem o romansie Billa z Janey. Nie jest prowadzony za szybką, a w tym odcinku scenariusz skupił się na budowaniu bliższych relacji między nimi. Które bardzo mi się podobają. Boję się tylko, że Janey zostanie bezceremonialnie wsadzona do lodówki bo trochę nie widzę dla niej miejsca w całym śledztwie przeciw Panu Mercowi. 

Inne:
- jestem zakochany w pierwszej scenie każdego odcinka, która przedstawia pobudkę Billa przy świetnie dobranej muzyce.
- reżyserem odcinka był Jack Bender i muszę powiedzieć, że spodziewałem się trochę więcej akcji. 

OCENA 4.5/6

Orphan Black S05E05 Ease for Idle Millionaires
Minęły dwa miesiące od kiedy oglądałem ostatni Orphan Black i muszę przyznać, że tak długa przerwa nie pomogła w odbiorze serialu. Zaszkodzić też nie zaszkodziła. Wątek dotyczący neolucji. P.T. i genetycznych rzeczy jest tak zakręcony, że nic mu nie pomoże bo też nie musi. Jest to doskonałe spoiwo opowiadające historię swoich bohaterów, bardzo osobiste, jak i ten stanowiące o człowieczeństwie.

Tym razem na świeczniku Cosima na wyspie doktora Moreau. Dużo odwołań do historii bohaterki i świadomej kontroli nad swoimi czynami mimo przeciwieństw losu i zakusów protekcjonalnych mężczyzn. To też powrót do romansu skomplikowanego romansu Delphine i Cosimy, mającego więcej dołków i górek niż prostej drogi. Dużo bardzo emocjonalnych scen i łzawe (w pozytywny sposób!) flashbacki. I tylko konflikt z P.T. trochę nie działa. Wydaje się czym z innej epoki, nie stanowiącym zbytnio zagrożenia.

OCENA 4.5/6

The Last Ship S04E04 Nostos
Dalej nie czuć by intryga sezonu miała jakieś większe znaczenie. Próba zdobycia nasion to tylko pretekst do przedstawienia intensywnego i osobistego odcinka Slettery'ego. Co wcale mi nie przeszkadza. Jako serialowy blockbuster to jest to produkcja pierwszej klasy. Charakterystyczne postacie przedzierają się przez miasteczko i walczą z złolami. Strzelając, eliminując z zaskoczenie i szukając przyjaciela. Mimo ograniczonej tematyki różnorodność akcji nie pozwoliła się nudzić. Całość zwieńczały sceny związane z Nathanem Jamesem. Podobał mi się odrobinę oniryczny wątek Slattery'ego gdy dragach tęskni za swoim dawnym życiem i rodziną. Bardzo dobra przeciwwaga do scen akcji. Aż mi się Banshee z tego typu wstawkami przypomniało.

Inne:
- jak ja lubię choreografię strzelanin gdy oddział porusza się jak bardzo dobrze zsynchronizowany mechanizm.
- Peter Waller jednak nie ma małej gościnnej roli, a jest złolem sezonu. Hura.
- Kara wróciła na pokład Nathana Jamesa i od razu genialne pomysły. Dobrze ją tam widzieć.
- pompatyczno-melancholijna końcówka wyszła znakomicie. Ten serial umie w montaż.

OCENA 4.5/6

poniedziałek, 4 września 2017

Serialowe podsumowanie tygodnia #246 [28.08.2017 - 04.09.2017]

SPOILERY

Arrow S03E17 Suicidal Tendencies
To się nazywa peszek. Zaraz po Supergirl zostaje mi wylosowany kolejny serial z Arrowverse. Jedyny i niepowtarzalny Arrow. Miałem go na liście do nadrobienie tylko dlatego, że kiedyś mi się podobał i słyszałem dużo dobrego o piątym sezonie. Od momentu porzucenia widziałem też crossoverowe odcinki, które nie były tragiczne. Mimo to bałem się seansu. Na szczęście tylko częściowo miałem rację.

Zacznę od najgorszego, konstrukcji odcinka. Była ona fatalna. Dwa (nawet trzy) prowadzone równolegle wątki okazały się wielką wtopą. Jedynym punktem wspólnym było osadzenie wydarzeń w tym samym świecie i te same postacie. Nie rozumiem po co było wprowadzać Suicide Squad w taki sposób. Misja na innym kontynencie, brak chemii w drużynie (zbyt duże słowo) i śmierć Lawtona wraz z próbą odkupienia postaci. Nawet nie udało się zwieńczyć wątku z bratem Diggla. Jedyny plus to małżeństwo na akcji i zamartwianie się losem córki.

Dużo lepiej było w Starling City. Arrow wraz z zespołem tropi wrabiających go zabójców, a na trop jego sekretnej tożsamości wpada Ray Palmer. Kilka udanych gagów, Felicity za którą się stęskniłem i intrygujący wątek. Momentami było sporo głupotek, ale nie zgrzytałem zbytnio zębami i byłem w stanie zaakceptować nawet koszmarnie zrealizowane sceny akcji. Całkiem nieźle zapowiada się też dalsza część sezonu Sam się sobie dziwię, że mam ochotę na więcej mimo przeciętności.

Inne:
- Suicide Squad odbija zakładników atakując czwórką frontowymi drzwiami. Mistrzowie taktyki.
- Ray Palmer to nie ten sam Ray, brakuje mu tej łobuzersko-czarującej ikry znanej z Legends of Tomorrow.

OCENA 3/6

DuckTales S01E01 Woo-oo!
Początkowo miałem nie oglądać DuckTales. Mimo machiny promocyjnej, znanej i lubianej głosowej obsady i pozytywnych recenzji. Mając ochotę na coś pozytywnego długo nie wytrzymałem w swoim postanowieniu. I bardzo dobrze. Reboot Kaczych Opowieści to doskonała dawka humoru zapewniająca rozrywkę na niemalże godzinę. To szalona przygoda z magicznymi artefaktami, złolem którego trzeba pokonać i drużyną której można kibicować. Mamy też wątki znane z dramatów rodzinnych, które ładnie komponują się z całością niosąc ze sobą pozytywne treści o akceptacji i istotności rodziny. Całość jest ładna stylistycznie z wyraźnymi postaciami i mocno komiksowymi tłami. Jestem pod wielkim wrażeniem jak udało się połączyć te wszystkie elementy w spójną całość. I jeśli poziom zostanie zachowany szykuje się całkiem niezły serial. Gdzie nawet zasugerowano jakąś większą fabułę. Jestem mocno na tak.

OCENA 5/6

Mr. Mercedes S01E01 Pilot
Do serialowych adaptacji Kinga podchodzę zazwyczaj z rezerwą. Większość produkcji to chłam do którego nie warto wracać. Wszystko jednak wskazuje na to, że z Mr. Mercedes będzie inaczej. Odcinek pilotowy zachęcił mnie do dalszego oglądania z kilku powodów mimo, że zapowiada się na śledztwo i rozgrywkę z mordercą rozpisaną na cały sezon. Tutaj liczą się odejścia od utartych schematów. Głównym bohaterem jest policjant na emeryturze i otacza się starymi ludźmi. Jest zgryźliwy, zmęczony życiem i trapiony nierozwiązaną sprawą. Nie sympatyzuje z nim, ale intryguje mnie on i jego środowisko. Jest też morderca, który ma nierówno pod sufitem. Masakra sprzed kilku lat, a teraz gra którą prowadzi z detektywem jakby zapowiadał coś nowego. I na zapowiedzi opiera się chęć wrócenia do serialu. Pierwszy odcinek niemal w całości opierał się na budowaniu napięcia jakby nieuchronnie miało wydarzyć się coś ważnego. Gra się rozpoczęła, a zagraniczni dziennikarze twierdzą że dalej będzie równie lepiej. Ufam im. Niewątpliwą zaletą są też zdjęcia w odcinku, operator kamery nie boi się poprowadzić kilku zaskakujących ujęć oraz gra światłem.

OCENA 5/6

The Last Ship S04E03 Bread & Circuses
Serial nie bawi się w zbyteczne przedłużanie i już w tym odcinku paruje Chandlera z swoją starą załogą. Można mieć pretensję to zawiązanie intrygi i przypadkowości, ale łatwo jest to zaakceptowanie. Nawet scenarzyści robią z tego żartobliwą uwagę cytując Casablankę. Lubię taką autoironię i przekuwanie swoich niedoskonałości w zalety. Plus było jednak więcej. Prowadzenie do wielce wyczekiwanego spotkanie było dobrze rozegrane.  Dwie, coraz ciaśniej splatające się linię fabularne z punktem kulminacyjnym zmuszającym do wyszeptanie pod nosem wow. Kolosem, Tom jako Herkules i walka z Slatterym. Po spotkaniu jest scena akcji, która nie jest jedynie widowiskowym zastrzykiem adrenaliny, a przede wszystkim podkreśla automatyzm Chandlera, to że tak na prawdę swoją przeszłość ma cały czas we krwi. Tylko czekać gdy postawi stopę na Nathanie Jamesie.

Niestety główna intryga trochę zawodzi. Odcinki na razie są dobre, ale brakuje wyrazistego antagonisty. Omar jest mocno stereotypowy, Giorgio nie wydaje się dużym zagrożeniem, a Lucita jeszcze za mało pokazało by traktować ją poważnie. Jest też dowódca greckiej marynarki, ale to enigma. Brakuje też kontaktu z dowództwem i poczucia skali. Nie licząc sceny otwierającej sezon nie pokazano zagrożenia głodem. Jest to na razie niewidoczny straszak. Jedna scena na odcinek udanie podbudowałaby napięcie. 

Inne:
- Slattery zdobywając nasiona idzie do punktu ewakuacyjnego z jeńcem, bez żadnej krótkofalówki. Strasznie mi to zgrzytało.
- Peter Waller jako filozof przygotowujący Toma do walki. Chyba nie muszę pisać, że chciałbym go jeszcze zobaczyć.

OCENA 4.5/6