Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Farscape. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Farscape. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 marca 2016

Serialowe podsumowanie tygodnia #177 [07.03.2016 -13.03.2016]

SPOILERY

Dead Like Me S02E11 Ashes to Ashes
Po długiej przerwie wypadałoby dokończyć kolejny serial. Ostatni odcinek oglądałem prawie dwa lata temu, gdy w telewizji leciał 9 sezon 24 i 7 True Blood. Szmat czasu w serialowym krajobrazie. Myślałem, że powrót do DLM będzie bezbolesny. Zonk. Nic z tego. Już po pierwszych 10 minutach Georgie znowu zaczęła mnie męczyć. Serial dalej jest o śmierci (shocker), podchodzi do niej od tylu stron, że jest już niesamowicie powtarzalny. Dalej trafią się błyskotliwe sceny, ale jest ich zbyt mało. Za dużo rzeczy mnie denerwuje, a bohaterowie są strasznie antypatyczni. Brakuje mi też wyraźnego przesłania, za bardzo się trzeba starać by odkryć nową myśl. Kolejny raz problem z akceptacją śmierci i różne sposoby radzenia sobie z nią. Było. To, że trzeba chwytać dzień, ale trzeba uważać by nikogo nie zranić. Było. Mniej ogranym motywem jest to, że nigdy nie można się przyzwyczaić do śmierci i jeśli dla kogoś jest ona końcem dla innych początkiem innego życia. Ale to też już było tylko opowiedziane w inny sposób. Również humoru było niewiele. Kolejne śmierci mało kreatywne, a rozmowy męczące. Lubiłem początkowe odcinki więc mnie to mocno uwiera.

OCENA 3/6

Dead Like Me S02E12 Forget Me Not
Połowę narzekania mógłbym przepisać z wrażeń po poprzednim odcinku, ale trochę mija się to z celem. Zamiast tego skupię się na pozytywach. Pierwszy raz poruszono wątek śmierci starszych ludzi. I zrobiono to z wyczuciem. Poruszające sceny z kobietą chorą na Alzheimera, której trzeba uświadomić, że umarła. Dawno też się tak nie uśmiałem gdy Daisy, George i Mason odgrywali scenki pokazujące śmierć, a serial wystylizował je na nieme kino. Podobało mi się, ze zabito Raya. Jakiś wątek dramatyczny w serialu się przyda, a śmierć bardzo tutaj pasuje. Przy okazji pokazano skąd się biorą chochliki - złe dusze niezasługujące na zbawienie.

OCENA 3.5/6

Dead Like Me S02E13 Last Call
Jako dramat ten odcinek sprawdził się przeciętnie. Kolejny raz wałkowano zagadnienie "co jeśli to twój ostatni dzień na Ziemi" bez nowych przemyśleń. Jednak jako komedia sprawdził się doskonale. Mason ukrywając ostatnie wypadki nieustannie gada głupoty i nie może sobie z tym poradzić. Kapitalnie to wyszło. Nawet pośmiałem się na scenach z George jak znokautowała Barneya za kradzież portfela Dolores. I ta westernowa muzyczka! Tak więc wrażenie po odcinku pozytywne mimo, że w środku było dużo nudnych scen.

OCENA 4/6

Dead Like Me S02E14 Always
Odcinek miał fajne sceny, ale to można powiedzieć o każdym. Mając taką galerię bohaterów to naturalne. Tylko, że powinno to wyglądać dużo lepiej. Rube już od dłuższego czasu jest bardziej na uboczu, Georgie więcej w Happy Times niż na żniwach, a Daisy i Mason kolejny raz przerabiają niechęć do siebie. To męczy. Dobrze, że jest Kiffany przebaczająca Masonowi i wyjaśniająca czym jest dom. Jest też Rube żegnający się z własną córką. I jest Geroge unicestwiająca chochlika. Są też przemyślenia o życiu i śmierci, których mam na prawdę dość. Boli mnie też, że prawdopodobnie wątek śmierci Raya nie będzie miał zbytniego wpływu na finał.

OCENA 3.5/6

Dead Like Me S02E15 Haunted
Nareszcie! Kolejny serial do odhaczenia z listy. Była to ciekawa przygoda, zwłaszcza na początku gdy temat śmierci był czymś nowym. Potem zrobiło się zbyt powtarzalnie i pretensjonalnie. Oglądałem długo, ale wracałem dla postaci, które polubiłem. Nie szkoda mi anulowania. Szkoda mi, że po 4 odcinkach z serialu odszedł Bryan Fuller. To mogła być zupełnie inna produkcja.Coś więcej niż zlepek skeczy z rozmyśleniami na temat śmierci.

Nie wiem czy odcinek był pisany jako finał, ale nie czuć tego. Jako zakończenie sezonu działa, serialu już nie bardzo. Postacie dostały bardzo dużo czasu, pokazano jak wiele przeszły, jak Geroge nauczyła się akceptować śmierć, zmiany u Rube'a po śmierci córki czy Daisy konfrontującą się z przeszłością, której się wypiera, a nie obnosi z nią. Ciekawie oglądało się też chodzenie po domach i irracjonalne zachowanie Masona. Nawet przesłanie pasowała - nie wiecie ile razy udało się wam uniknąć śmierci. Podobały mi się też ostatnia słowa, które pasują do zakończenie - nie ma nic złego w byciu martwą jak ja. Nie ma nic złego w zmienianiu naszego życia, trzeba to zaakceptować.

OCENA 4/6

Farscape S01E07 PK Tech Girl
Przez The 100 zapragnąłem wrócić w kosmos. Padło na rozpoczętego dawno temu Farscape. Myślałem, że z miejsca poleci kilka odcinków, a tu niespodzianka - nie mam ochoty na następny ponieważ ten mnie strasznie wymęczył. Miał klimat, podobało mi się zwiedzanie opuszczonego przed laty statku należącego do floty Rozjemców. Mroczne korytarze, wszechobecne ciemność, odpowiednio zdeformowane trupy i wpisanie w to historii Rygla, który był tam torturowany. Do tego zagrożenie złomiarzami odpowiednio zagęściło atmosferę, John jak zwykle był zabawny, a Aeryn cudowna. Tylko co z tego skoro mało tutaj było faktycznej treści, a całość została niemożebnie rozciągnięta. Flirt z napotkaną tytułową inżynierką nudził, a pracę nad statkiem pozbawione były wszelkiego napięcia. Dobrze, że przynajmniej kosmos bardzo ładnie wyglądała.

OCENA 3.5/6

Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D. S03E11 Bouncing Back
Gdyby zapytano mnie czy lubię ten serial odpowiedziałbym bez wahania, że tak. Dlatego mocno dziwę się sobie ponieważ nie chciało mi się wracać do Agentów. Gdy to już zrobiłem odcinek mnie niesamowicie wynudził. Główny człon historii za bardzo przypominał mi odcinki The Flash. Nadczłowiek z mocami i polowanie. Tylko humoru brakowało. Potem obowiązkowy twist i odkrycie wspólnego wroga prowadzące do bardzo nudnej finałowej sceny akcji. Jak po sznureczku, wprost z podręcznika przeciętnego scenopisarstwa. I gdy wydaje się, że zebrano drużynę, inhumans zostają odesłani do domu z zegarkami jak Power Rangers. W razie gdyby były kłopoty zostaną poinformowani. Oczywiście, że będą kłopoty, na tym polega ten serial i praca agentów. Więc nakręcanie motywu Secret Warriors i poruszanie go w kampaniach promocyjnych to zwykłe drażnienie widza.

Pozostałe wątki? Culson na trupie Mallica. Pierw rozmowa z prezydentem (wcale nie czuć, że to prezydent, brakuje bijącego autorytetu), potem przesłuchanie Struckera w śpiączce i w końcu rozmowa telefoniczna. Z której absolutnie nic nie wynika, ale Malick postanawia sprzedać swoje firmy. Nie  mam pojęcia czemu, scenarzyści pewnie też. Jeśli widzą to niestety nam nie powiedzieli. To jest tym dziwniejsze, że namierzano miejsce pobytu Malicka, a w ostatniej scenie wciąż jest tam gdzie był. I wciąż odwiedza opętanego Warda oglądającego telewizję. Wielki straszny zły oglądający złe rzeczy - obrazy z wojny, moskiewskie parady wojskowe i wirusy eboli. Jeszcze bardziej groteskowy niż jego makijaż.

Najprzyjemniejsze były sceny z Fitzsimmons. Mam do nich słabość, nic na to nie poradzę. I jeszcze początek odcinka w kosmosie. Agenci wreszcie lecą w kosmos! Wolę to niż sztuczny tie-in do Civil War.

OCENA 3.5/6

Orphan Black S03E03 Formalized, Complex, and Costly
Od dłuższego czasu nie mogę znaleźć serialu, który mnie wciągnie. Załączył mi się malkontent i ostatnio chwalę głównie The 100. Narzekałem na Grę o Tron, Fear The Walking Dead, Supernatural, a nawet na pilot Power Rangers Jungle Fury. Oglądam, ale brakuje mi radości z lektury. Całkiem możliwe, że Orphan Black przełamie złą passę. To jeden z seriali, które porzuciłem nie z jego winy i teraz na tym korzystam. Powrót okazał się bardzo przyjemny, szybko udało mi się odnaleźć. Nawet nie spodziewałem się, że tak bardzo stęskniłem się za klonami. Oglądanie Allison rozkręcającej swoje narkotykowe imperium to prawdziwa przyjemność. Tak jak Cosimy, jej żartów i kontemplacji nad człowieczeństwem podczas krojenia ludzkiego mózgu w wannie u Felixa w mieszkaniu. Nawet fabuła mnie wciągnęła. Śledztwo Sary, zamieszanie z męskimi klonami, polowanie na Marka i zawiązanie bliższych kontaktów z Artem. Wszystko zostało pięknie podane. Bardzo tęskniłem i jestem zadowolony z tego co widzę. Jest bardzo poprawnie, a to mi chwilowo wystarcza.

OCENA 4/6

Orphan Black S03E04 Newer Elements of Our Defense
Szybkie tempo akcji, wciągająca historia i niespodziewane zbiegi okoliczności. Nawet wciągnęła mnie historia, którą zacząłem już ignorować. Standardowo najwięcej czasu dostała Sarah. Jej historia została spięta klamrą gdzie na początku i na końcu odcinka była zwierzyną w potrzasku. Pierw uciekając przed Mrs. Johansson, a potem Sethem. W międzyczasie pomoc Markowi, pogoń za materiałami mogącymi pomóc Cosimie i wykopywanie martwego dziecka. Na pewno nie można narzekać na nudę. Dzieje się szybko i dużo. Były też chwilę spokoju jak wyciąganie kuli gdzie Mark i Sarah mieli pierwszą scenę, która pokazuje ich jako rodzeństwo.

Również Helena dostała podobny moment. Podobny, ale zupełnie inny. Po brawurowej ucieczce trafiła na Persona na którym przeprowadzane są eksperymenty i zabija go z litości. Brutalne wbijanie skalpela w mózg to kolejny dowód podkreślający naturalizm Orphan Black. Muszę też napisać o kluczu wygryzionym z żeberka, które Helena dostała na obiad. How cool is that?

Wydawało się, że narkotykowe imperium biznesowe Allison napotka problemy z rozwojem. W końcu okazało się, że wkroczyła na czyjeś terytorium i boss chcę z nią porozmawiać. Co się okazało? Jest to jej dawny chłopak i podczas rozmowy o interesach wzięło się im na wspominki dawnych, dobrych czasów. Zamiast brutalnego spotkania pełna luzu rozmowa. Podoba mi się takie absurdalne zagranie.

Najmniej działo się u Cosimy. Dalszy ciąg badań, depresja po rozstaniu z Delphine i kilka żartów z Felixem podczas drineczka w barze. Przyjemne sceny, ale nic konkretnego.

Inne:
- świetnie nakręcona scena z Heleną gdzie walczy z efektami leku uspokajającego. Chwiejąca się kamera ustawiająca pod różnymi kątami i plama światła rozmywająca widok.

OCENA 4.5/6

Orphan Black S03E05 Scarred by Many Past Frustrations
Prawie pół sezonu trzeba było czekać na spotkanie sióstr. Jednak jak już Helena i Sarah zaczęły dzielić sceny nie można się było oderwać. Pierw kłótnie, potem wyjaśnienie wszystkiego i przebaczanie, a następnie współpraca w celu ucieczki. Pełne emocji przygotowania, niespodziewane rozstanie i przekradanie się po bazie oglądało się niczym najlepszy film szpiegowski. I ta końcówka gdy Helena zastanawia się co powinna zrobić, zostać i jednak pomóc Sarah czy uciec. Idealny cliffhanger.

Gdzie indziej nie było już tak interesująco. Główna intryga rozwija się bardzo powoli i najważniejszym odkryciem była choroba, która rozwija się u kobiet z którymi Kastor uprawiał seks. Scenki z Gracie czy Cosimą było dobre, uwiarygodniające charaktery postaci, dające trochę wytchnienia od pełnych napięcia scen w więzieniu. Tylko tyle.

OCENA 4/6

Orphan Black S03E06 Certain Agony of the Battlefield
Co za piękny odcinek. Odrobinę pretensjonalny, ale piękny. Zresztą, jak zawsze gdy trzeba nakręcić czyjeś halucynację. Tym razem padło na Sarah. Po transfuzji krwi Setha odbyła spotkanie z Beth przy czym opowiedziano jeszcze raz historię samobójstwa tylko korzystając z innych dekoracji. Piękna gra światłem i cieniem oraz przenikanie podczas przechodzenia w kolejne kadry. Fabularnie odgrywało to ważną rolę. Podkreślało istotność Paula i dano doskonałą okazję by się z nim pożegnać wracając wspomnieniami do pierwszego sezonu.

Właśnie pożegnanie. Zupełnie zapomniałem, że serial go zabił, spoilery są wszędzie. Przypomniałem sobie o tym gdy razem z Sarą zaczął uciekać z bazy. Wybielono go na koniec i dano heroiczną scenę gdzie mógł odpokutować za grzechy. Żegnaj Paul. Nie będę tęsknił, ale twoja śmierć wywołała jakieś emocję, a oto w serialach chodzi.

Przy okazji dodano kolejne cegiełki do mitologii. Sarah jest odporna na chorobę roznoszoną przez Kastor. Bez zaskoczenia. Początkowo ciekawy wydał mi się pomysł z użyciem sterylizacji jako broni. Szalone i działające na wyobraźnie. A potem zacząłem się martwić. Czy kolejny wątek jest potrzebny w i tak gęstej sieci zależności? Tym bardziej, że sugerowano FBI i rządowy spisek. To może się potoczyć bardzo źle. Nie będę się jednak zamartwiał na zapas.

W końcu Felix dostał świetną scenę. Martwi się o Sarah, ale nic nie może zrobić. Zdecydował, że koniec z biernością i dzięki Scottowi spotkał się z Rachel. I co to była za konfrontacja! On zdesperowana, niemalże znęca się nad cierpiąca kobietą by dowiedzieć się gdzie jest jego siostra. Ona ledwo to znosi i nie ma dla niego odpowiedzi. Obydwoje wyglądają na złamanych po tej rozmowie.

Cosima śledzona przez zazdrosną Delphine. Meh. Ciekawiej ogląda się Allison rozkręcającą swój narkotykowy biznes. Ta historia nie ma nic wspólnego z główną fabułą, ale nie mam nic przeciwko żeby trwała jak najdłużej.

OCENA 4.5/6

Orphan Black S03E07 Community of Dreadful Fear and Hate
Mocno komediowy odcinek. Nie dość, że klony zamieniły się rolami (Cosima odgrywająca Allison!) to jeszcze wplątane było w to narkotykowe interesy i wybory do rady szkolnej. Komicznie się to wszystko nałożyło, a Tatiana jak zwykle wspaniale to odegrała. W odcinku było też o tym co najważniejsze - rodzinie. Przebaczaniu i o tym że sami możemy ją sobie wybrać. Ładnie wyszło pojednanie Heleny z Siobhan oraz przemówienie Allison gdy patrzyła w oczy matce. Szkoda, że tak było mało Sarah i delikatnie ruszono wątek Kastora i poświęcenia Paula. Zbyt wolno się dzieje, a serial przecież słynie z szybkiego tempa.

OCENA 4/6

Orphan Black S03E08 Ruthless in Purpose, and Insidious in Method
Tam gdzie dwie siły spiskują musi się znaleźć trzecia. W odcinku działa się dużo, był niesamowicie dynamiczny, rozłożył akcenty na wszystkie główne klony i zaskoczył w spektakularny sposób. Trochę przez moją nieuwagę, zacząłem lekceważyć Rachel, a to nie powinno mieć miejsca. Ładnie wszystkich wymanewrowała. Sarah i Dolphine nic nie zyskały, a Cosima z Scottem odeszła z DYAD. Jakby tego było mało Kastor zdobył książkę. Najbardziej podoba mi się wyprawa do Londynu. Kolejna zmiana otoczenia w sezonie. Oby jak najwięcej ładnych widoczków.

OCENA 4.5/6

Orphan Black S03E09 Insolvent Phantom of Tomorrow
Dobrze, że już dawno przestałem się przejmować fabułą Orphan Black i czerpie przyjemność z scen z klonami. Nie wiem o co chodzi, kto jakie ma cele, czemu  ktoś ma zginąć i kto z kim jest w sojuszu. Może gdyby się oglądało ciurkiem byłoby lepiej, tak jest wielki chaos. Irytują też melodramatyczne zagrania scenarzystów. Z jednej strony fajny zabieg z pochłoniętym płodem w czasie ciąży będącym pierwowzorem LEDA i Kastor. Z drugiej jest nim matka Mrs. S. Przecież to zwrot akcji z argentyńskiej telenoweli. Tak samo wygląda zazdrość Delphine o Cosime. Jednak serial dalej jest pięknie wyreżyserowany. Muzyka podbija napięcie podczas doniosłych scen. Tak jak równoległy montaż budowany na zasadzie kontrastu - spotkanie po latach oraz śpiewanie w kameralnym gronie i bicie do nieprzytomności człowieka. Najzwyczajniej dobrze się to ogląda.

Mam też sceny z Heleną i Donniem Absurdalna walka z narkotykowym podziemiem i zbliżanie się tej dwójki do siebie. Lubię te postacie więc się cieszę.

OCENA 4/6

Orphan Black S03E10 History Yet to Be Written
Jak na finał przystało odcinek uchwycił esencję serialu czyli więzy rodzinne. Obsadzenie matki Siobhan jako materiału genetycznego dla klonów pozwoliło wprowadzić wiele emocjonalnych scen. Jak pojednanie się matki z córką, wyjaśniono jak S trafiła na Sarah oraz moment gdy Cosima dziękował za to, że Kendall dała jej życie i prosi jeszcze o odrobinę pomocy. Było też spotkanie klonów przy radosnej atmosferze przy stole i zwycięstwo Allison. Jednak moim ulubionym momentem jest pożegnanie Setha przez Helenę. Pierw walka dwóch szalonych klonów, a potem intymne zbliżenie tej dwójki. Jak pożegnanie brata i siostry.

Cieszy mnie również powrót do początków serialu. Ponowne wprowadzenie neolucji do Orphan Black było mocne. Niby tradycyjny spisek w spisku, ale zadziałało. DYAD i Topside są nimi przesiąknięci. Mają pewnie jeszcze wtyki w wojsku i Kastor. I mają Rachel, która ponownie spotkała swoją matkę. Znowu telenowelowy twist, ale działa. Rodzina zawsze wraca w tym serialu i odgrywa jakąś większą rolę.

Śmierć Delphine mnie nie zaskoczyła bo przez własną głupotę (i The 100), sprawdzając dead lesbian trope wpadłem na spoiler.  Tajemnicą jest kto to zrobił. Musiał to być ktoś znajomy, ktoś kto ma powiązanie z Cosimą bo Delphine się o nią pyta. Najbardziej logicznym typem jest Shay więc ją odrzucam.

OCENA 4.5/6 

Teen Wolf S05E19 The Beast of Beacon Hills
Przedostatni odcinek i z dość prostego powodu odrobinę się poprawiło. W centrum są postacie, a nie nudne intrygi. Nie robią wiele, szukają Masona, rozmawiają między sobą i łączy ich wspólny cel jakim jest pokonanie Bestii. Niektórzy mają osobne wątki, ale wszystko sprowadza się do tego by być jak najlepszym stadem i rodziną. Może poza Malią, która walczy z osobistymi problemami. Jednak oglądanie Scotta, Stilesa z Lydią czy Kiry daje satysfakcję i bardzo podobały mi się te sceny. Tylko w międzyczasie dużo czasu dostał emo Theo nie chcący zostać porażką, Doktorzy mówią skąd się bierze czyste zło próbując wprowadzić do serialu niepotrzebną filozoficzną warstwę, a większość odcinka to bezcelowe bieganie pozbawione napięcia tak potrzebnego przed samym finałem. Trzeba zacisnąć zęby, przeboleć historie o Bestii i Doktorach i liczyć, że przyszły sezon będzie lepszy. Najlepiej bez głównego antagonisty.

OCENA 3.5/6

Teen Wolf S05E20 Apotheosis
Na prawdę, to miał być finał? Bardzo śmieszne. Jedno większe zaskoczenie, zero poważniejszych zwrotów akcji i prowadzenie wątków jak po sznurku. Starcie z Bestią było nudne, brakowało mu klimatu i doniosłości. Trochę się poganiali, on pozabijał parę osób i w końcu sam zginął oddając pierw Masona. I niby serial próbował zaskoczyć, wprowadzić jakiś zwrot akcji np. doniosłą rolę Lidii czy podbić stawkę, ale to się nie udawało. Zbyt generycznie to wyglądało. Wielki zły do pokonania i tyle. Osobiście irytowało mnie, że ostateczne starcie odbyło się w dobrze znanych korytarzach, a walka była prostacka. W sumie najbardziej podobał mi się twist z Ducalionem gdy okazało się, że od początku współpracował z Scottem. Może nie ma tutaj zbyt wiele sensu, ale wymazuje jego głupią motywację posiadania oczu Scotta.

Średnio przypadło mi do gustu starcie Malii z matką. Znowu brak napięcia i ważnych momentów. Zbyt przeciągnięte, niepotrzebne zwolnienia i sztuczność całego zajścia.  A tak fajnie zapowiadał się wątek Desert Wolf.

Narzekam i narzekam, ale dlatego bo lubię ten serial i chciałem by mi się spodobał. Wciąż trafiały się fajne momenty z postaciami (rozmowa szeryfa z Bestią, omdlenie Liama) i momentalnie było to całkiem dobrze wyreżyserowane. Oddano ładny hołd Allison oraz zamknięto sezon bez cliffhangera. Nie ma żadnego nowego zagrożenie, a wataha wróciło zadowolona do szkoły. Kolejny zły pokonany, można znowu wieść normalne życie. Do następnego.

Inne:
- jednym z Doktorów Strachu okazał się Marcel, brat Bestii. Wątek przewodni sezonu zrobił się przez to jeszcze głupszy.
- nie kupuje, że Scott miał cały czas jeden wielki plan. Ukrywanie go przed widzami to nędzne zagranie scenariuszowe.
- Kira odeszła by ćwiczyć swoje umiejętności. Ok, prędzej czy później wróci, tylko żeby przez ten czas Scottowi nie dopisali kolejnego wątku romantycznego. Ciekawi mnie jej dostęp do drugiej strony, jakim cudem wezwała siostrę Theo i czy potem będzie to kontrolować.
- scena z pożegnaniem na pustyni - jeden z najgorszych green screenów ever.
- jest teaser S06. Znowu dużo mroku. Nie podoba mi się. 

OCENA 3.5/6

The 100 S03E08 Terms and Conditions
Obawiałem się tego odcinka ponieważ w całości miał się toczyć w Arkadii. Jednak wierzyłem w serial, a on mi pięknie odpłacił i była to najlepsza godzina telewizji jaką widziałem w tym tygodniu. Boli mnie tylko jedna rzecz. Gdyby tyle samo miejsca dostało budowanie konfliktu co jego rozwiązywanie byłby to dużo lepszy serial. Powolne kładzenie fundamentów pod zdradę sprawiłoby, że zachowanie postaci byłoby jeszcze bardziej przekonujące, a ich nawrócenie jeszcze bardziej emocjonalne. Jednak mamy to co mamy. Też bardzo dobrą rzecz, ale z nieustającym poczuciem, że mogło być lepiej.

Kupuje Pike'a jako dyktatora. Przejęcie władzy było spartaczone, ale już dalsza część konfliktu jest wiarygodnie poprowadzona. Charyzmatyczny dowódca dający łatwe rozwiązania, skupiający się na populistycznych hasłach mający własną wizję świata do której nieskutecznie próbuje nagiąć rzeczywistość. Jednoznacznie negatywna postać czerpiąca z Hitlera. Rozumiem czemu ludzie oglądający serial go nie lubią i czemu ludzie w serialu za nim podążają. Lubie oglądać z nim sceny, gdy bezgranicznie ufając swoim zdolnością wyznacza kolejne ruchy i nie akceptuje klęski. To jest dobry antagonista i będę go bronił.

Niestety świat Arkadii, budżet i czas serialu nie jest z gumy przez co tak mało postaci dostaje więcej czasu. Z chęcią zobaczyłbym więcej zwolenników Pike'a, zapoznał się z nastrojami społecznymi, wysłuchał postronnych obywateli niezwiązanych z Kanem lub Stacją Rolniczą. Przez to konflikt byłby bardziej wiarygodny, a tak jest racja naszych bohaterów, których znamy bardzo długo i Pike'a z Bellamym, którego zdrada powinna być lepiej rozpisana. Jednak należy podziwiać serial za to jak ambitne cele sobie wyznaczył. Alegorycznie opowiada historię Stanów Zjednoczonych. Mamy przybycie Gwiezdnych Ludzi, którzy uważają, że mają większe prawo do Ziemi od tubylców, a ich przewaga jest zbudowana na technologii. Mamy też wojnę domową wplątaną w walkę o niepodległość. Trudne początki rodzącego się państwa/plemienia. Jason Rottenberg złapał za ogon kilka dorodnych srok i teraz się z nimi zabawia. Czasem go dziobią, ale daje sobie z nimi radę.

Co do odcinka. Skupiał się na partyzantce walczącej z złym dyktatorem. Grand plan był realizowany przez cały odcinek, a jego końcowy rezultat był tajemnicą. I to się dobrze oglądało z uwagi na bohaterów. To jest mała społeczność i ludzie są ze sobą mocno powiązani. Przyjaźnie były rozdzielone przez to w co wierzyli lub chcieli wierzyć. Przez cały odcinek zadawałem sobie pytania typu - kto zdradzi, kto jest kretem, czy to jest dezinformacja czy prawdziwa zmiana sytuacji. Pod tym względem The 100 sobie bardzo dobrze poradziło.

Może do końca nie kupuje planu Kane'a - porwać Pike'a i oddać go Grounders, a to dlatego, że mam teorię. On chciał zostać złapany. Wiedział, że porwanie przywódcy i zamach stanu mogą nie przejść więc postanowił zostać męczennikiem. Nie pierwszy raz zresztą, Kane ma na to zadatki ze względu na to co przeszedł na Arcę. Przecież uświadomić ludzi, że Pike'a zabija własnych i pozwolić im podjąć decyzję to najlepsze rozwiązanie tego kłopotu. Nie heroiczne czyny jednostki, a cała społeczność zjednoczona wobec jednego celu może pozbyć się dyktatora i stać się lepsza.

Najciekawsze, że pozbycie się Pike'a wcale nie zakończy problemów Arkadii. Teraz gdy nie ma Lexy Grounders mogą zaatakować Arkadię nawet gdy Pike'a zostanie odsunięty od władzy. Co też stanie się z matką Monty'ego i tymi zabijającymi w imię Pike'a? Jak długo Bellamy będzie musiał czekać na wybaczenie? I jaką do cholery rolę odegra jeszcze Clarke, która będąc na uboczu wydarzeń w Arkadii tak na prawdę ratuje ich cywilizację?

Trochę rozczarował mnie wątek A.L.I.E. Nie był zły, ale spodziewałem się czegoś innego. Więcej technomistycyzmu, używania religii jako opium dla mas i ukrytych celów AI. Zamiast tego był teen heist i włamywanie się do biura Pike'a po klucze. Jednak ujawniono kilka niezwykle ciekawych informacji. Czipy A.L.I.E. nie tylko pozwalają ją widzieć, ale też mózgi wiernych są używane jako komputery. Prawie jak Matrix. Zła AI wykorzystuje ludzi jako moc obliczeniową. Tylko tutaj potrzebna jest zgoda. Oddaj swoje ciało i duszę by uciec od problemów świata. Zero emocji, pozytywnych i negatywnych, tylko puste skorupy będące tak na prawdę fizyczną manifestacją A.L.I.E. Jak Komodorowie?

Inne:
- The 100 z 4 sezonem! Cieszcie się i radujcie. Nie wiadomo jak długim, ale ponownie liczę na 16 odcinków.
- a teraz zła wiadomość - przerwa do 31 marca. Niby tylko 3 tygodnie do następnego odcinka, a potem już do samego finału, ale będzie się dłużyć. 
- gdzie do cholery jest Abby?! Jej nieobecność w tym odcinku była bardzo nielogiczna i nie usprawiedliwiają jej kontrakty aktorki.
- jak mogę to chwalę reżyserię. Tutaj były piękne widoczki Arki wbitej w Ziemię (nigdy mi się to nie znudzi), zacne prowadzenie równoległego montażu, udana obracająca się kamera podczas rozmowy Pike'a z Kanem oraz takie przedstawienie Grounders z początku odcinka, że podkreślono, że wydawali się więksi i potężniejsi.
- Harpe i Miller odgrywają coraz większą rolę, yeah. Przy czym ona mogłaby dostać jeszcze jakieś backstory, on ma przynajmniej chłopaka, który na szczęście dostał więcej czasu niż zwykle.
- jaka ładna muzyczka na koniec odcinka! Dobrze, że The 100 coraz częściej eksperymentuje pod tym względem.  

OCENA 5/6

Vikings S04E04 Yol
Lubię tego typu odcinki. Powolne, skupiające się na postaciach, zagłębiające w religię i budujące wątki. Fabularnie nie muszą powalać. Wystarczy żeby pojedyncze sceny się sprawdzały. Tutaj było ich bardzo dużo. Wszystko z Ragnarem i jego chińską niewolnicą ponieważ stanowiła jedną wielką zagadkę. Ich narkotykowy trip również wyszedł bardzo barwnie. Świetnie wypadły też sceny z Bjornem, szczególnie starcie z berserkerem. Znowu surowe wykonanie i pozbawione efekciarstwa, ale wciągające. I ta scena egzekucji na końcu. Bardzo brutalna. Trochę dziwne, zazwyczaj serial posługiwał się niedomówieniami. Podobały mi się też sceny w Paryżu. Rollo i księżniczka jednak się dogadali, a jej bardzo spodobało się co wiking ma jej do zaoferowania. Trochę za szybko, ale lepsze to niż utrzymywanie statusu quo. Była też finalna scena z obrzędem religijnym. Nigdy mi się to nie znudzi w serialu.

Ten odcinek to też zapowiedź nadchodzących wydarzeń. Na razie obędzie się bez wypraw łupieżczych, trzeba utrwalić własną pozycję w Skandynawii. Bjorn powoli szykuje zemstę na Kalfie i Elrunderze, a w Kattegat pojawił się nowy i niebezpieczny przeciwnik. Lub sojusznik. Na pewno będzie się działo.

OCENA 4.5/6

niedziela, 24 lutego 2013

Serialowe podsumowanie tygodnia [18.02.2013 - 24.02.2013]

 Alias S01E05 Doppelgänger
Odcinek solidny z mocną końcówką, ale niestety nie działo się nic rewolucyjnego dla serialu. Początkowy pościg dynamiczny i zgrabnie wyreżyserowany. Fachowa, niemal filmowa robota, oby tak dalej! Sceny akcji to zdecydowanie najwyższa półka. Szkoda tylko, że muzyka jest taka irytująca.

Niemiecki wątek całkiem niezły, do tego jeszcze wplątano wątpliwości Sloana względem Bristow oraz pomoc ojca. Pochwały się należą szczególnie scenie przesłuchanie i rozmowy z ojcem. Świetny montaż, który jeszcze bardziej wzmaga zaciekawienie. Końcówka w fabryce, nie odbiegała od całej reszty odcinka i żeby nie było za różowo postanowiono trochę skomplikować życie Bristow i fabryka została jednak wysadzona, a komandosi zginęli. I mimo, że tylko na chwilę się pojawili było ich szkoda.

Dziennikarski wątek oraz uczuciowy przyjaciółki Sydney dalej się ciągną. Ten drugi w ogóle mnie nie obchodzi, ale na szczęście nie ma go wiele. Ten pierwszy robi coraz większe postępy. Jeszcze trochę i Will odkryję prawdę o Sydney. Oby szybciej niż w finale sezonu.

OCENA 4-/5

Arrow S01E15 Dodger
Nie podobało mi się. Wątek z randkowaniem zupełnie nie pasuję do tego serialu. Ani to śmieszne, anie ciekawe, jedynie zapychacz, a ta końcówka jak McKeena dowiaduje się że będzie pracować nad sprawą Arrow żenująca. Wątek odcinka z też specjalnie nie porywający, sposób z kradzieżą przez zakładników nie podobał mi się. Na plus za to Batlestar Galactica reunion.

Z innych pozytywnych aspektów to jak zwykle urocza Felicity, która dodaje sporo nie wymuszonego i udanego humoru. Na przyjęciu prezentowała się szałowo. Cieszy też, że Moira coś kombinuję i chcę zabić Malcolma i do tego wynajęła Chine White. Takie powroty mi się podobają.

Wątek Roya Harpera na razie średnio obiecujący bo zapowiada się kolejny romans - Thea/Roy. Dobrze że przynajmniej w tym epizodzie nie było Tommyego i Lauriel bo na tą dwójkę już nie mogę patrzeć.

OCENA 3/5


Banshee S01E02 The Rave
Odcinek słabszy od pilota, miał kilka całkiem niezłych momentów ale ogólnie się dłużył. Szczególnie narkotykowy wątek, a potem ta impreza w stodole. Nie kupuje tego typu rzeczy. Wplątano w to jeszcze córkę Carrie za co daję minusa. Nie lubię wątków z nastolatkami buntownikami, a niestety na to się zapowiada w tym serialu.


Z plusów seks i przemoc, ale to chyba będzie standard dla Banshee. Kay Protector jak na złoczyńcę jest przerysowany, jak wszystkie postacie tutaj i absolutnie mi to nie przeszkadza. Z śmiesznych scen to ta z Jobem, potem odkrycie z kim na prawdę przespał się Hood oraz policjanci niewiedzący jak zareagować na obławę. Reszta się niestety dłużyła i trochę brakuje mi charakterystycznego elementu dla serialu.

OCENA 4-/5


Castle S05E12 Death Gone Crazy
Taki sobie odcinek. Śledztwo nudne, bez świetnych twistów, ale olśnienia i komentarze podejrzanych, że oni wiedzą kto był mordercą strasznie głupie. Odkrywanie życia Beau też mało wciągające, a rozwiązanie sprawy mało satysfakcjonujące. Fajnie, że pojawiła się Alexis, szkoda tylko że sceny z nią słabiutkie. Brakowało też momentów między Kate i Rickem. Kelly Hu w roli Scarlet wypadłą przeciętnie, myślałem że będzie miała większą rolę, a napalony Esposito był mało śmieszny.


OCENA 3/5

Community S04E02 Paranormal Parentage
Halloween na walentynki - takie rzeczy tylko w Community. Szkoda tylko, że odcinek był dość słaby z dobrymi momentami. Brakowało trochę prześmiewczych parodii horrorów i godnych zapamiętania scen. Nie to co w poprzednich sezonach. Szkoda. Kostiumy też takie nijakie. Jedynie Annie w roli Ring girl dawała radę, ale to głównie zasługa tego że miała być dziewczyną z ringu. Na minus mało Abeda i kulturowych odniesień. Żarcik z Cougar Town i Inspectorem Spacetime super, ale za mało tego. Sam nawiedzony dom wyszedł mało przekonująco, a najfajniejsze momenty to przemieszczanie się postaci na mapie i Abed badający biblioteczkę. Zadowalająco wypadł też nieświadomy Troy i problemy Jeffa z ojcem. Jednak rozmowa z Brttą na ten temat dość słaba. Brat Pierca pojawił się niespodziewanie i równie dobrze mogłoby go nie być. Poprzedni odcinek dużo lepszy.

OCENA 3+/5

Farscape S01E06 Thank God it's Friday. Again.
Bardzo dobry odcinek. Z początku wydawało mi się, że będzie zwykła walka z dyktatorem, który wykorzystuje swój lud, a wplątano w to jeszcze Rozjemców, niewiedzę, wykożystywanie jednostek i problem D'Argo który na końcu żałował że jednak nie odnalazł szczęścia. Podobały mi się też widoczki, całkiem ładny design planety.

Dodatkowo sporo humorystycznych momentów - John śmiący z Zahn, odwołanie do Mad Maxa oraz polski akcent w postaci Marii Curie. No i Aeryn Sun bawiąca się w naukowca albo Rygel oddający zamiast moczu napalm.

Podobało mi się też zacieśnianie związków w załodze. To że John martwił się o D'Argo było normalne, ale ucieszyło mnie inne sceny. Zhan z D'Argo dzielący się przeżyciami z zniewolenia oraz z przeszłości oraz Aeryn i pilot jak tamten opowiadał jej o sobie.

OCENA 4/5

House of Cards S01E02 Chapter 2
Historia toczy się dalej, swoim tempem, dość szybko i bez zbędnego wyjaśniania. Każda postać robi swoje, wszystko jest na miejscu i z góry zaplanowane. Zero przypadku. I za to się coraz bardziej zakochuję w serialu. Machinację Franka są coraz bardziej efektowniejsze i jak widać poprzedni odcinek był tylko rozgrzewką. Teraz dzięki kilku zaplanowanym ruchom efektownie wyeliminował sekretarza stanu i obsadził na to miejsce swoją znajomą. Do tego jeszcze opracował nową ustawę i zdobył kolejne punkty i uznanie co zaowocuję. No ciekawe co jeszcze efektownego zaplanował.

Na uboczu dzieją się inne historię. Ta jego żony jest równie wciągająca mimo że nie ma wiele wspólnego z polityką. Bezwzględne zwolnienia w pracy, a potem ta scena jak starsza kobieta sprzedaje jej kawę i ma problem z obsługa automatu. Świetnie to pasowała. Najciekawsze w tym wszystkim jest jednak zachowanie Clare. Jak widać nie rusza ją to zbytnio, może zastanawia, ale dalej jest pewna siebie i robi swoje.

Pojawił się znowu Russo i Frank umiejętnie wykorzystał jego talenty bo nakłonić Kapeniaka do swojego celu. Zoe też gra jak jej zagra i jak widać też nie ma zbytnio wyrzutów sumienia. Co ciekawe nie ma tutaj jeszcze wybitnie pozytywnej postaci i na to się nie zanosi. Każdy ma jakąś skazę co nie pozwala mu kibicować. Chcę się dowiedieć co się z nimi stanie, ale nie chcę żeby działy się im tylko miłe rzeczy. I chyba za to tak bardzo lubię ten serial.

Coraz bardziej podobają mi się odzywki do widza. Szczególnie świetnie wychodzą porozumiewawcze spojrzenia. Z wyczuciem jest to robione i nic nachalnego. 

OCENA 5=/5


Nikita S03E07 Intersection
Co za niespodziewana końcówka! Ja wiem, że serial już nie raz zaskakiwał, uśmiercał postacie i prezentował niesamowite zwroty akcji, ale tego się nie spodziewałem. Myślałem, że coś pójdzie źle i ktoś zginie, ale postanowiono inaczej zaszokować - Nikita odcięła Michaelowi dłoń by go uratować. Szokujące, brutalne i zmieniające serial. Bo przecież Michael teraz nie będzie mógł działać w terenie, przy komputerze też nie za bardzo. Czyżby miał zająć się szkoleniem? Pomagać Ryanowi? Na pewno będzie interesująco.

Akcja jak zwykle efektowna, szczególnie końcówka z wybuchem granatu, ale niestety walki mogłyby być lepsze, wszystko za łatwo. Szczególnie Alex sobie bez problemu poradziła, a potem dość szybki pojedynek z Anną. Wątek Watchera taki sobie jednak odwołnie Nikity do Watchemenów na plus. Ogólnie było dużo elementów humorystycznych jak np. randka Alex i Michaela.

OCENA 4+/5

Spartacus S03E04 Decimation
Spokojny początek i wstrząsająca końcówka. Może i te pierwsze trzydzieści minut nie było jakoś ekscytujące, ciąg dalszy problemów w mieście, ale jak widać do czegoś zmierzano. I to wszystko dzięki planowi Krassusa! Coraz bardziej mnie zadziwia, godny przeciwnik Spartacusa. I do tego jeszcze w to wszystko wmieszał się Cezar, który siedzi w obozie i wywołuje konflikty i rozdarcia. Po rzezi na Rzymianach i walce między Cricxosem i Gannikusem i spięciu na końcu z Spartacusem. Czyli jeszcze większy konflikt będzie w przyszłym odcinku, a to może zagrozić planowi jaki Spartacus szykuję.

Niesamowita była też końcówka w obozie Rzymian czyli tytułowa decymacja. Czegoś takiego się nie spodziewałem! Tyberiusz i jego żołnierze zostali ukarani przez imperatora a ucieczkę z pola bitwy. I to wszystko fachowo przeplatało się z rzezią w mieście + niesamowita muzyka. Cudowne! Za to kocham ten serial i będzie mi go ogromnie brakowało. Trzeba się rozkoszować ostatnimi sześcioma odcinkami i zobaczyć jaki będzie ostateczny koniec Spartacusa. 

OCENA 4+/5


The Americans S01E03 Gregory
Było to czego oczekuje od tego serialu czyli szpiegowski klimat. Podchody, gubienie ogona, dwuznaczność i niewiadoma. Do tego gorzkie zakończenie. Podoba mi się. Relację Philip/Elisabeth rozwijają się w spodziewanym kierunku i przy tym pokazywane są nowe rzeczy z ich przeszłości. Szkoda tylko, że zachowują się jak dawniej i wykonują kolejne misję. Jak na razie nie martwię się o bohaterów, nie przejmuje tym co się stanie, a to jest zła oznaka. Troszkę brakuje mi pierwiastka napięcia. Dobrze, że wprowadzono nową postać, opiekunka wydaje się być interesująca. Jest bezwzględna, a to źle wróży naszej głównej parze czyli jest dobrze. Na razie tylko dobrze. Czekam aż zacznie się dziać coś konkretnego bo wciąż mamy zawiązywanie akcji. 

OCENA 4/5 

The Following S01E02 Chapter Two
Jedna mała zmiana i jak pozytywnie wpłynęła na serial. Chodzi oczywiście o nową agentkę FBI. Annie Parisse o wiele bardziej pasuję w tym serialu niż strasznie sztuczna Jeananne Goossen. Nie dość, że specjalistka od kultów to jeszcze ma odpowiednie podejście do Ryana. I ta końcówka! Cwaniara próbuje podejść do Carola w ten sposób. Niby, że sympatia, a tak na prawdę chcę się do niego zbliżyć i go rozszyfrować. Przynajmniej mam taką nadzieję bo jeśli okaże się, że ona też współpracuję z Carollem to przestaje oglądać...

Sama sprawa odcinka dość wciągająca, ma się wrażenie że to nie jest procedural, a to już jakiś plus. Szukanie, Jordyego oraz reszty akolitów przyjemne. Mam tylko nadzieje, że nie będą długo w tym domku siedzieć. Wątek z żoną Carolla jakoś średnio mnie interesują, mogli ją zabić, o wiele lepiej by było jakby serial się tylko na śledztwie skupiał, a nie jakaś telenowele w tle.

Najlepszy moment odcinka? Na końcu rozmowa z Carollem oraz Debra analizująca kult. Najsłabsze flashbacki. Zupełnie niepotrzebnie, pokazują nam o tym co nam mówili. Lepiej byłoby bez nich co by pozostawiło pewne niedopowiedzenie.

OCENA 4-/5

The Walking Dead S03E10 Home
Może i 3/4 odcinka było w powolnym tempie, ale końcówka była ogromnym zaskoczeniem pełnym akcji i napięcia, a wszystko zostało zapoczątkowane przez niespodziewany zgon Axela. I to wtedy gdy zaczynałem go lubić! Mam nadzieje, że nowa grupka pożyje trochę dłużej niż więźniowie. Liczę, że chociaż Tyreese i Jackie wytrwają do końca sezonu. Samo strzelanie wyszło świetnie. I ten szatański plan z wpuszczeniem zombie i odcięcie części więzienia. Trochę to utrudni życie naszym ocalałym. I chyba najwyższy czas poprosić o pomoc Tyreesa. Ciesze się bardzo że Merle i Daryl tak szybko wrócili, a przedtem dostali kilka niezłych scen + delikatne zagłębienie się w ich dzieciństwo.

Rick dalej szaleje. Widzi Lori, jest zagubiony i nie daje światłego przykładu jak to powinien robić przywódca. Albo mu się poprawi albo będzie musiał zrezygnować. Tylko na rzecz kogo? Bo Glen też zbytnio nie daję rady. Chyba, że się otrząsną, nic tak nie łączy ludzi jak wspólna tragedia, a to powinno nimi nieźle wstrząsnąć.

W Woodbury mało się działo. Gubernator dalej okłamuje Andrę i wciąż jej nie ufają. Chyba będzie musiała wybrać którą grupkę woli. I liczę, że zostanie u Gubernatora jako taki łącznik. I może dzięki temu zginie.

OCENA 5=/5

Zero Hour S01E01 Strike
Jakie to głupiutkie! Mógłbym teraz powymieniać kilkanaście błędów i dziur logicznych, ale mija się to z celem bo się świetnie bawiłem podczas oglądania i już teraz chcę następny odcinek. Może i wykonanie słabsze niż takiego The Following, ale fabuła mnie bardziej wciągnęła. Wielka tajemnica, Różokrzyżowcy, przepowiednia o końcu świata, widmo zbliżającej się apokalipsy, demony, naziści, ukryte mapy skarbów, nowi apostołowie - pomieszane z poplątanym i dlatego takie to świetne. Proszę ABC wyemitujcie wszystkie 13 odcinków bo na prawdę chcę zobaczyć jakie jeszcze wątki dodadzą. Hitler wciąż żywy? Ukryte symbole w Watykanie? Ameryka jako naród wybrańców ma powstrzymać wielką wojnę? Oby coś bardziej szalonego.

Podobał mi się też wstęp. Całkiem nieźle pokazano zawiązanie akcji (chcę flashbacki!), w ogóle reżyseria jest całkiem sprawna, a montaż udany. Średnio podobają mi się bohaterowie, są płytcy, a aktorzy średnio grają, ale to drobny minus bo to nie oni najważniejsi. Śmieszni są też ci asystenci Henrego. Latają za nim i nic nie mówią. Dobrze, że przynajmniej wybrali się na wycieczkę. Oby więcej takiego zwiedzania.

OCENA 4/5


Obejrzane odcinki - 13
Najlepszy odcinek - House of Cards 1x2
Najgorszy odcinek - Arrow 1x15

niedziela, 20 stycznia 2013

Serialowe podsumowanie tygodnia [13.01.2013 - 20.01.2013]

Banshee S01E01 Pilot
 Jestem na tak. Lubię małomiasteczkowe klimaty, a im więcej tajemnic tym lepiej, a tutaj się na to zanosi. I co najważniejsze, akcja nie tylko będzie miała miejsce w tym miasteczku czego się obawiałem. Początek na Manhattanie efektowny jak z jakiegoś filmu, dopiero potem akcja została przeniesiona do Banshee, ale jest szansa że od czas do czas będziemy odwiedzali NY bo przeszłość będzie nawiedzała bohaterów. To co dzieje się w miasteczku powinno być równie dobre. Była dziewczyna zamężna za prokuratora, młody i ambitny burmistrz, doświadczony przez życie właściciel baru i człowiek trzymający władzę w miasteczku i były amisz w jednym, a to zapewne nie wszyscy. I przede wszystkim Lucas Hood, były skazany udający nowego szeryfa. Może i naciągane, ale dające masę możliwości. Czekam na jego wybuchy gniewu i niekonwencjonalne działanie. Obawiam się tylko że niektóre elementy mogą wypaść naiwnie, ale jeśli reszta sezonu będzie utrzymana na podobnym poziomie co pilot to będę zadowolony. 

OCENA 4+/5

Castle S05E10 Significant Others
Co za świetne komediowe sceny dotyczące Meredith! Pierw jej niespodziewane pojawienie się, potem pretensję Kate, uwagi Javiera i Ryana i w końcu jej scena z Kate. Cudowne.  Szkoda, że w to wszystko nie wmieszała się jeszcze druga ex Ricka. Niespodziewana była też gorzka końcówka i to że znowu pojawił się motyw ojca Ricka. Coś mi się wydaje, że w tym sezonie jeszcze będziemy zgłębiać jego przeszłość.

Sprawa morderstwa przybrała całkiem niespodziewany obrót i mimo że była tylko dodatkiem całkiem nieźle wkomponowała się w odcinek. Nie spodziewałem się, że tak to się wszystko skończy. Nie potrzebna była tylko ta kłótnia rozwodzącej się pay bo strasznie przeysowanie wyszło, ale za to muzyczka była całkiem fajna.   

OCENA 4+/5

Farscape S01E05 Back and Back and Back to the Future
Odcinek byłby całkiem fajny gdyby nie kilka irytujących elementów. Matala strasznie odpychająca była. Nie chodzi mi o to jak wyglądała tylko o zachowanie i grę aktorską. Już pod koniec nie mogłem na nią patrzeć. Jeszcze do tego beznadziejna walka z Aeryn. Myślałem, że będzie bardziej widowiskowa, a wyszła żenująco.

Dobrze, że inne elementy były na swoim miejscu.  Skoki w czasie i efekt dnia świstaka muszą się pojawić w każdym serialu sci-fi, a tutaj były wyjątkowo szybko. Wyszło nieźle, chociaż i tak wolę ten epizod z Stargate SG-1. Pojawiła się też zła kobieta rozsuwająca feromony. Kolejny znany motyw, ale wszstko ładnie się komponowało, a stawkę podbijała miniaturowa czarna dziura.

Szkoda tylko, że tak mało nowego o bohaterach. Niby wiadomo, że D'Argo skrywa jakąś tajemnicę, ale ciężko powiedzieć o co chodzi. Dobrze, że zarysował się wątek jakieś większej wojny w galaktyce. Chociaż wolałbym żeby pojawili się Rozjemcy. Pozostałe postacie na uboczu, ale jak Critcheon wchodził z nimi w kontakty robiło się dużo ciekawiej. Zwłaszcza z Aeryn Sun miał kilka świetnych scen, ale to już tradycja.

OCENA 4=/5


Fringe S05E06 Through the Looking Glass and What Walter Found There
Nie podoba mi się to co stało się z Peterem. Rozumiem, ale nie podoba. Mnóstwo kłamstw z których nic dobrego nie wyniknie. Stracił córkę, powinno go to zbliżyć do Olivii, ale mimo jej chęci widać że się oddalają. On staje się coraz bardziej bezwzględny, zatraca swoje człowieczeństwo i upodobnia się do najeźdźców korzystając z ich technologii. Najgorsze w tym jest to, że o niczym nie mówi swoim bliskim. Mimo wszystko trzeba przyznać, że całkiem sprawnie poprowadzono ten wątek. Wyjątkowo ciekawie wypada też końcowa rozmowa ojca z synem. Walter boję się, że staje się coraz bardziej nie ludzki i prosi syna o pomoc, a to tak na prawdę Peter może stanowić zagrożenie.

Sama sprawa odcinka dość nudna. Widać ograniczenia budżetowe, wszystko wydaje się kameralne, a wątek kieszonkowym wszechświatem taki sobie. Kolejna taśma, kolejne wskazówki i kolejny punkt planu zaliczony. Irytuje mnie to bo wydaje się, że postępowanie bohaterów jest z góry zdeterminowane, robią z góry założony plan przez co nie jest tak dobrze widziana ich indywidualność. Brakuje mi tego, że sami rozwiązują jakiś kłopot, a zamiast tego korzystają z instrukcji. Wielka szkoda.

Miłym ukłonem były glify na drzwiach. Nie zostały one wyjaśnione,tylko skwitowano je żartem. Podobało mi się. O dziwo wątek Cecila nawet pochwaliłem po ostatniej scenie odcinka. Na początku wyglądał na balast bez osobowości, ale ostatnia scena gdy Walter powiedział to co mu ciążyło na sumieniu pokazała, że nie był on zbytnim balastem.

Podobał mi się też początek odcinka z hologramem Etty. Rodzice dalej odczuwają pustkę i tęsknią za córką, ale inaczej to przeżywają. Peter się oddala i zamyka w sobie, a Olivia która zawsze tłumiła swoje uczucia uzewnętrznia się i prosi Bishopa o to by z nią rozmawiał.

OCENA 4-/5 


Obejrzanych odcinków – 4
Najlepszy – Banshee 1x1
Najgorszy – Farscape 1x5