Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Last Man on Earth. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Last Man on Earth. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 kwietnia 2015

Serialowe podsumowanie tygodnia #131 [30.03.2015 - 05.04.2015]

Święta więc opóźnienie. I bez przeglądu wiadomości. Za tydzień poprawa. Obiecuje.

SPOILERY

Brooklyn Nine-Nine S02E19 Sabotage
Co za niespodzianka - Hitchcock i Scully okazali się genialnymi detektywami. Na swój sposób. Rozwiązali sprawę z którą od tygodni męczył się Boylsa i wrócili do swojego normalnego zachowania. I pytania czy oni tylko udają idiotów czy są świetni w policyjnej robocie i przy tym lekko kopnięci.

Najśmieszniej wypadł w odcinku Peralta. Co jest sporym osiągnięciem bo zwykle jego cwaniactwo i nieschodzący z gęby uśmiech mnie denerwują. Jednak pozbawienie go odznaki, chęć odgrywania archetypicznych scen z filmów policyjnych, prześladowanie Amy i Diaz oraz porwanie sprawiły, że było się z czego pośmiać. W tle małe przesłanie o zaufanie do przyjaciół co również poczytuje za plus.

Odrobinkę męczący był trójkąt Holt/Gina/Terry. Białe kłamstwo, prawdomówność kapitana i tego konsekwencje. Jakoś nie pasowało mi to zachowanie Giny. Było dziwne, jak to u niej, ale nie zgadzało się z postacią przez co miałem problem z tymi scenami. Lub były zwyczajnie nieśmieszne.

OCENA 4/6

Community S06E01  Ladders 
Długo trzeba było czekać na powrót Community. I aż mi głupio, że nie mogłem się zabrać za serial zaraz po premierze. Trochę się bałem nowej stacji, nowych bohaterów i większej swobody twórczej dlatego nie włączyłem rerepilota od razu. Obawy okazały się zupełnie niepotrzebne ponieważ dalej to ten sam wspaniały serial gdzie przez cały odcinek rechocze jak głupi i zachwycam się kolejnymi scenami. Zmiany były, ale nie drastyczne, przejście do nowej serialowej rzeczywistości okazało się płynne, a serial udanie prowadził dzięki temu wątki meta. W czym nie ma sobie równych. Abed opowiadający o spin-offie Shielrey (i senak peak na końcu!), przedstawienie nowej postaci w idealny sposób (dylemat dobra/zła) oraz sceny z szybkim montażem. Cudo!

Fabularnie serial ciągnie dalej wątek naprawy Greendayle, nawet pojawia się stara ściana z rzeczami do zrobienia. Trawa kolejny rok, bohaterowie zdają sobie pytanie co tam robią, otwierają podziemny lokaj stylizowany na lata '20 i prohibicję, a ja śmieje się jak szalony z kolejnych postmodernistycznych zagrywek i łamania czwartej ściany. Kocham ten serial.

Pomysł na spin-off z Shirley był świetnym sposobem na odejście aktorki z serialu. Jednak Harmon poszedł jeszcze dalej i dopisał kilka żartów rasowych o odchodzeniu czarnych aktorów i zastępowania ich białymi. Prosto, dosadnie i śmiesznie. Zwłaszcza dla kogoś śledzącego na bieżąco doniesienia medialne zza oceanu.

OCENA 5/6

Community S06E02 Lawnmower Maintenance and Postnatal Care
Odcinek z Brittą na pierwszym planie i spotkanie z jej rodzicami - słabe. Bohaterka sprawdza się w tle, ale jak dostaje większą historię jest męcząca, a jej miny strasznie mnie tutaj irytowały. Jak dobrze, że postacie z którymi wchodziła w interakcję sprawiały że było z czego się śmiać. Szczególnie Frankie, która nieźle się sprawdza jako dodatek do obsady.

Dużo lepsza była historia Deana uzależnionego od wirtualnej rzeczywistości. Community lubi bawić się znanymi motywami i przerabiać je na własny sposób. Jim Rash odgrywający Morfeusza w Matrixie był fenomenalny. Ekscytacja jaką przeżywał biła z ekranu szczególnie jak kontrastowała z chłodnym nastawieniem Franki i Jeffa.

OCENA 4.5/6

Community S06E03 Basic Crisis Room Decorum
Początkowe esemesowanie było kapitalnie nakręcone! Niby podzielony ekran i dymki z wiadomościami tekstowymi wyświetlane na ekranie to nic odkrywczego, ale jakie dialogi, ile pysznego chaosu i co za szalony pomysł by Dean pomylił Jeffa z młodym Japończykiem. Wątek ten powracał cały odcinek i niezmiennie śmieszył (oliwki!). I jaka zaskakująca konkluzja - Takesi zostaje bossem Yakuzy. A wiecie co było najlepsze? Jak wymawiał imię Jeffa - Dżeffery.

Spotkanie kryzysowe w środku nocy musiało dotyczyć jakieś błahej sprawy. I dotyczyło. Dyplom dla psa. Tak, dyplom dla psa! Całość została potraktowana zaskakująco poważnie dlatego było tak śmiesznie. Absurdy tego typu tylko w Greendayle. I nie wiem co mnie najbardziej urzekło - reklamówka Abeda czy rozważanie na temat prawdy i nadziei.

"I never hope. Hope is pouting in advance. Hope is fate's richer, bitchier sister. Hope is the deformed, addict-bound, incest-offspring of entitlement and fear. My life results triple the year I gave up hope and every game on my phone that had to do with farming." Frankie

Chang kręcący jednoosobowe porno. O jak dobrze, że mimo przejścia serialu do internetu zachowano pewne granicę. Nie chciałbym tego oglądać, już i tak mam wystarczająco zniszczoną psychikę. Jednak Abed był zafascynowany. BTW - odcinek Community w stylistyce porno bez momentów. Niedualne aktorstwo, dwuznaczne dialogi, uboga scenografia, nędzna fabuła i wszechobecna amatorszczyzna. Oglądałbym!

OCENA 5/6

iZombie S01E02 Brother, Can You Spare A Brain?
Już za sam tytuł odcinkowi należą się oklaski. Bo jak tu się nie uśmiechnąć? Potem jest jeszcze lepiej niż w pilocie. Gdy główne postacie zostały przedstawione można zacząć budować mitologię. I tak pojawia się kolejny zombie (First rule of brain club? Dont talk about brain club!) i zawiązuje się większa historia. Zbieranie armii zombie i gangsterskie porachunki? Kupuje to w całości. Zwłaszcza, że tym złym jest David Anders.

Proceduralna sprawa z zabójstwem malarza znowu było wciągająca, z zwrotami akcji i nieoczekiwanych rozwiązaniem. Bo mordercą okazała się żona - pierwszy podejrzany, a potem śledztwo i eliminacja kolejnych potencjalnych sprawców. Odwrócenie typowego schematu z tego typu seriali gdzie zazwyczaj najmniej podejrzana osoba jest winowajcą.

W tym odcinku jeszcze bardziej uwidocznił się komediowy potencjał serialu. Zjadanie mózgów i dziedziczenie cech kolacji niesie ze sobą mnóstwo możliwości. Tutaj mieliśmy Liv klejącą się do podejrzanych i odkrywanie jej wrażliwości do sztuki. Nie zabrakło też odrobinki dramatu i przesłania. Tak, należy podążać za instynktem, chwytać życie, ale kolejny kroki muszą być przemyślane i trzeba mieć na uwadze uczucia innych.

Rose McIver dalej cudowna!

OCENA 4.5/6

iZombie S01E03 The Exterminator
Socjopatyczne zombie! Rose świetnie zagrała pozbawioną emocji bohaterkę, zdystansowaną od otaczającego ją świata. Zwłaszcza w scenach z innym zombie. Najciekawiej jednak wypadła pointa tej przemiany. Czy raczej dwie. Pierwsza - ludzie potrafią być większymi potworami niż bezmyślne zombie. Druga - ludzie muszą czuć, odczuwać emocję by zasługiwać na miano człowieka. Nie można się od nich odcinać. Coraz bardziej podoba mi się uniwersalny wymiar serialu przedstawiający kolejne banalne prawdy w przystępny sposób.

Śledztwa wciąż dają radę. Liv i rzucanie ciekawostkami z zaskoczoną miną było przednie. Tak jak radość podczas wygrania quizu oraz pewność siebie podczas przesłuchań. Na końcu trafił się nawet mały przekręt. Jako serial rozrywkowy iZombie sprawdza się idealnie.

OCENA 4.5/6

Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D. S02E14 Love in the Time of Hydra
Trochę wynudziłem się na tym odcinku. Dużo nudnego biegania, niedopracowanego scenariusza i zbytecznych scen. To dalej dobry seria, ale odcinek powinien być lepszy. Zwłaszcza jeśli zaczyna się od nawiązania do Pulp Fiction. I to była jedyna świetna scena z Agent 33/Ward. Może i ten wątek (jak i cały odcinek) skupiał się na poszukiwaniu własnej tożsamości, ale co z tego skoro dotyczył mało interesujących postaci. Natomiast odbicie Beksiego i kolejne sceny z Talbotem to festiwal facepalmów. Sorry, ale na komediowe wątki to on się nie nadaje.

Dużo lepiej wypadło prawdziwe SHIELD. Chyba mają jakąś manie wielkości skoro tak się nazywają... I czemu odnoszą się do tajemnic Fury'ego a o Piercie nawet nie wspomną? Fajnie zobaczyć aktorów z Battlestar Galactica, Fringe i Terra Novy szkoda, że całe to przedsięwzięcie wydaje się zbytnio naciągane. Tak ciężko zachować się jak ludzie i porozmawiać z Culsonem?

Historia Skye znowu najlepsza. Niby jej sytuacja jest tragiczna, May jej nie ufa, a Gemma się boi to ona akceptuje swoją sytuację. Relatywnie szybko zgadza się na wygnanie i życie na odludziu. I liczę, że tutaj rozpocznie swój trening. Tylko nie rozumiem czemu Culson ukrywa przed Fitzem co się z nią stało skoro powiedział Skye, że może komunikować się z bazą. Kolejne tworzenie konfliktów na siłę.

OCENA 4/6

Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D. S02E15 One Door Closes 
Świetny odcinek! Zmieniono status quo, było dużo akcji i dramatu. Ten serial cudownie ogląda się w tym sezonie, a bohaterom nie sposób nie kibicować. Chyba najbardziej podobał mi się motyw zdrady, który co rusz powracał w tym odcinku. Skye zdradzona przez SHIELD, Bobbi i Mack zdradzający swoją swoich przyjaciół, flashbacki z przewrotu Hydry. I personalne dramaty bohaterów. Jednak najlepszy jest brak czarnych charakterów. Gonzales i Culson uważają się bohaterów w tej opowieści i po części tacy są. Pewnie będzie musiało dojść do jakiś tragicznych wydarzeń by mogli wypracować wspólną przyszłość SHIELD, ale prędzej czy później do tego dojdzie. Obstawiam okolice Age of Ultron. Chyba, że wszyscy fani Marvela na to czekają, a firma zlekceważy wpływ jaki film może mieć na serial.

Skye dalej cierpli z powodu swoich umiejętności i niespodziewanie spotyka się z kolejnym inhuman. Powoli akceptuje swoje zdolności by w krytycznym momencie móc ich użyć. To była efektowna scena gdy fala uderzeniowa powalała w zwolnionym tempie drzewa. Nieźle. A potem załamanie się bohaterki. Teraz natomiast dojdzie do treningu i dalszego zgłębiania świata superludzi. Będzie Raina, będzie Cal i kto jeszcze?

Sceny akcji były wyśmienite w tym odcinku. Trochę przesadzone, w końcu to serial komiksowy, ale w takim pozytywnym stylu. Odbijanie lotniskowca mogło mieć większą skalę, ale  ponowne oglądanie Lucy Lawles jako Hartley dało mi mnóstwo satysfakcji. Tak jak pojedynek Bobbi/May. Piękna, pomysłowa choreografia, z takim tańcem jaki lubię.

Ostatnia scena mimo przygnębiającego odcinka miała pozytywny wydźwięk. Culson i Hunter w barze, luźna rozmowa, umowa o pracę na serwetce (a może zlecenie? chociaż Culson na takiego nie wygląda) i perspektywa walki o przyszłość SHIELD. Nie mogę się doczekać następnego odcinka. Czyli standard.

OCENA 5/6

Person of Interest S04E18 Skip
Jaki dobry odcinek. Niby chaotyczny z poszarpanymi wątkami i dużą ilością scen, ale z wciągającymi historiami balansującymi między dramatem i humorem. Brawo! A teraz panowie scenarzyści proszę zakasać rękawy i zacząć opowiadać historię, która zostanie zwieńczona w finale.

Część "policyjna" odcinka zyskała dzięki zjawiskowej Katheryn Winnick wcielającej się w łowczynię nagród. Twarda i zadziorna niczym Lagherta z Vikings z dramatyczną (i niestety w pewnym momencie przewidywalną) historią. Stanowiła udaną parę z Johnem, a powracające żarty choćby ten z kajdankami dawały radę. Poproszę o powrót w przyszłości. W tym wątku zaskoczyła mnie Harper. Chciałem by jeszcze raz zagościła i tak się stało. Znowu psuje krwi Johnowi, a na końcu okazuje się, że jej zleceniodawcą jest Maszyna. Czyli jednak armia się powiększa. Mogliby tylko zintensyfikować rekrutację.

Ciekawsze były sceny Root/Finch bo pokazywały kolejne reperkusję po "śmierci" Shaw i w jakim stanie emocjonalnym są bohaterowie. Mrs. Grooves by nie odczuć kolejnej straty była w stanie zabić niewinną osobę natomiast Harold z tych samych pobudek był gotowy się zabić. Mocna scena między tą dwójką i wymiana światopoglądów, które sprowadzają się do jednego - zrobią wszystko by nie zaznać kolejnej straty.

Powróżę z fusów i kości ptaków, ale wydaje mi się, że śmierć nawiedzi jeszcze ten sezon. Dokładnie zapuka do Johna i odbierze mu Iris. Tak by poznęcać się troszkę nad już umęczonym bohaterem. Drugi powrót to angaż aktorki do serialu Outcast. Raczej dwóch seriali nie udźwignie.

OCENA 4.5/6

Supernatural S07E16 Out With the Old
Dobry odcinek, który niespodziewanie zahaczył o główny wątek sezonie. I mam wrażenie, że zupełnie niepotrzebnie. Lekkie polowanie na magiczne artefakty przez pierwsze 20 minut było udane. Tak jak oglądanie kolejnych kreatywnych zgonów. Przeklęte baletki i czajniczek - kapitalnie nakręcone sceny gore. Oglądałbym więcej tego typu pomysłów. Lewiatany wypadły komicznie, zbytnio przerysowani jak na potężne byty. Nie potrafiłem się z nich śmiać, a chyba taki był zamysł scenariusza tego odcinka. Ich plan też mnie nie obchodzi. O wiele ciekawsze jest dla mnie zmaganie Sama z Lucyferem i liczę, że na to zostanie niedługo położony większy nacisk.

OCENA 4/6

The Flash S01E16 Rogue Time
Oglądając ten odcinek miałem wrażenie jakby scenarzyści nie mieli pojęcia czym jest ripple effect. Wells straszy nas jaki czas jest kruchy, jakie olbrzymie konsekwencje będzie miało naruszenie biegu wydarzeń i olaboga wszechświat eksploduje. Tylko, że nie. Już pomijam absurdalną tezę o kruchości czasu. Przeszkadza mi, że naruszenie kontinuum musi mieć katastrofalne skutki. Niby czemu? Przecież wszechświat nie zakłada, że musisz zapłacić za utworzenie nowego timeline'a. Powstaje nowa rzeczywistości i tyle. Lepsza lub gorsza, ale wynik jest konsekwencją podjętych działań, a nie zemstą bożka czasu. Dlatego Cold i Heat Wave nie mieli prawa pojawić się w tym odcinku. Szybsze złapanie Wizarda nie mogło do tego doprowadzić. Jest to jeden wielki bullshit. Jedyne negatywne skutki podróży w czasie są efektem wiedzy Barry'ego o alternatywnych wydarzeniach. I złośliwości scenarzystów. Bo jego idiotyczne zachowanie było... idiotyczne. Niby geniusz, ale nie widać tego po nim. Jednak jeszcze mniej podobało mi się wytłumaczenie Catlin i udawanie choroby psychicznej Barry'ego. To już lekka przesada, prawdziwy bohater powinien ponieść konsekwencje swoich czynów. I tak wróciliśmy do statusu sprzed poprzedniego odcinka.

Jednak mimo wszystko bardzo dobrze mi się to oglądało. Bo Cisco dostał dużo czasu. Bo Snart i Rory posiadają komiksową charyzmę. Bo Reverse wrócił. Bo nawiązano do sceny Cisco/Wells z poprzedniego odcinka tylko odwrócono jej wymowę. Bo Cold zna tożsamość Flasha. Bo było dużo humoru. Wyśmienita robota chciałoby się zakrzyknąć gdyby nie te nieszczęsne wormhole do alternatywnych światów.

OCENA 4.5/6 

The Flash S01E17 Tricksters
Komiksowe seriale CW po podróbce Batmana i Iron Mana doczekały się Jokera. I wcale mi to nie przeszkadza. Mark Hamill w roli Trickstera jest fenomenalny. Przerażająca mimika, opętańczy śmiech, maniakalny wygląd i fascynujące dialogi (odwołania do Breaking Bad i Star Wars FTW!). Szalenie dobra robota! Widać, że mroczna strona jest w nim silna. Czekam na jego powrót, ta nieprzewidywalność jest w serialu potrzebna. Swoją drogą jak tak dalej pójdzie to do końca sezonu serial przedstawi wszystkich najważniejszych przeciwników Flasha. Mam w takim razie nadzieje, że ogólny zarys kolejnej serii już jest i nie będzie łatanie odcinków jakimiś stworzonymi na chybcika villianami tygodnia.

Proceduralna sprawa odcinka była świetna, a najlepsze, że odnosiła się do metaplotu sezonu. Wyjawiono co działo się 15 lat temu i zostałem niesamowicie zaskoczony. Wells i Thawne to dwie zupełnie różne osoby. Ten drugi ukradł życie pierwszemu by wrócić do swoich czasów. Gamechanger. To tworzy wiele możliwości na przyszłość. Bo co jeśli Wells w jakimś stopniu dochodzi do głosu bo Thawne przejął część jego osobowości? To by trochę skomplikowała przyszłość i można by liczyć na "dobrego" Wellsa.

Jak mnie drażnią scenarzyści niepotrafiący dowartościować kobiecych postaci! The Flash wygląda lepiej niż Arrow, ale traktowanie Iris jak porcelanowego słonika działa mi nerwy. Nie mówmy jej prawdy bo może jej nie znieść, wymyślmy naiwne kłamstwo by ją chronić - myślą bohaterowie. A ja nie mogę tego znieść. Jeszcze Eddie został w to wszystko wciągnięty, aż mi go szkoda.

OCENA 4.5/6

The Last Man of Earth S01E03 Raisin Balls and Wedding Bells
Serial dalej śmieszy, ma swoje momenty gdy pozwala zaszaleć bohaterom w opuszczonym świecie, ale relacje między nimi mnie powoli zaczynają irytować. Ba, Phil i Carol robią się denerwujący, a nie śmieszni. Jednak najgorsze było oglądanie ich nocy poślubnej. Nie wiem czy celem było zażenowanie widza. Jeśli tak to udało się. Jeśli chodziło o pokazanie ślepego dążenia mężczyzny do zaspokojenie swojego popędu seksualnego to nie za bardzo. Dobrze jednak, że są sceny z piłkami i montaże z zabawami Phila. A na końcu pojawiła się zjawiskowa January Jones. Pewnie wątek trójkącika będzie męczący, ale liczę że wciąż od czasu do czasu uda mi się zaśmiać.

OCENA 4/6

niedziela, 8 marca 2015

Serialowe podsumowanie tygodnia #127 [02.03.2015 - 08.03.2015]

Kolejny tydzień z dwucyfrową liczbą odcinków na koncie. Całkiem nieźle, ale tak to jest gdy nie ma się z kim wyjść na piwo w sobotni wieczór. Ale czasem jest to dobra opcja. Seriale do trzeciej w nocy i człowiek czuje się jak jeszcze kilka lat temu. Tylko następnego dnia ma kaca moralnego, że mógł zrobić coś pożyteczniejszego. Coś za coś. Kac szybko przechodzi, a seriale dalej obejrzane.

Co działo się w serialowych światku? Dużo dobrego u moich ulubionych seriali. Pojawił się trailer szóstej serii Community zmontowany w stylu Avengers: Age of Ultron. I czuć aurę starego ducha i geniusz Dana Harmona. To będzie dobry sezon. A potem poproszę film. Bo #sixseasonsandmovie.

Dla fanów  Hannibala mam dwie informację. Jeśli jednak nie należysz do nich to i tak przeczytaj bo prędzej czy później zakochasz się w serialu. Po pierwsze - Zachary Quinto w gościnnej roli! Jako pacjent Badelii! Kto jak kto, ale on umie grać psychopatów. Po drugie - ucztowanie rozpocznie się już 4 czerwca. Ja już ostrze sztućce. 

CBS intensywnie pracuje nad serialem o Supergirl. Wciąż pojawiają się kolejne informację (a to szukają kogoś do roli Supermana, czy angażują Caliste Flochart do roli Cat Grant), które mniej czy bardziej podnoszą zainteresowanie serialem. Tym razem wypuszczono pierwsze zdjęcia Mellisy Benoist w kostiumie Kary Zor-El. Dziewczynie do twarzy w kostiumie, całość jest schludna, klasyczna i utrzymana w stylistyce kolorystycznej znanej z Man of Steel. Czyli zbyt dużo ciemnych barw. Tylko oglądać zdjęcia, a aktorkę w ruchu to dwie różne rzeczy.  

Nie małym zaskoczeniem było ogłoszenie prac nad nową limitowaną serią (lub miniserialem, kto co woli) FOXa. Mają to być telewizyjni Niezniszczalni! Jeszcze nie wiadomo czy ma to być spin-off kinowych filmów czy osobne uniwersum, ale szykuje się nie lada gratka z przebrzmiałymi gwiazdami telewizji. Mimo, że szczegółów brak warto czekać. 

I na koniec jeszcze dwa materiały filmowe. Pełna zapowiedź Happyish, która jest dużo lepsza od wcześniej wypuszczonego sneak peeka. I gdybym miał trochę więcej czasu pewnie dałbym serialowi szansę. Drugim filmikiem jest polska interpretacja czołówki Dextera w stylistyce głębokiego PRLu. Polecam obejrzeć i pochwalić ludzi odpowiedzialnych za tą przeróbkę. Świetna robota!

PS. Cud, podsumowanie w niedzielę! Jednak się da. Do zobaczenia za tydzień, nie daję głowy, że tego samego dnia.

SPOILERY

Banshee S03E08 All the Wisdom I Got Left 
Co za piękna wyprawa po malowniczej Luizjanie. Miasteczko Banshee czy nawet wielkie metropolie w serialu się trochę znudziły i wycieczka na południe Stanów była powiem świeżości. Świetny klimat podkreślany nie tylko przez jazzową muzykę, ale również charakterystyczne dla tego regionu widoki - Aligator, zarośnięte rzeki, typowe budownictwo. Było na czym oko zawiesić. Fabularnie trochę gorzej. Ciąg dalszy pogoni za Cheyttonem i spięcia na linii Brock/Lucas. Tyle. Na szczęście doszło do finałowego starcia z indiańcem i zakończenia tego wątku. Godnego zakończenie. Walki były krwawe, brutalne i satysfakcjonujące. Standard dla serialu. I przemiły widok na koniec przypominający finał Gusa Fringa z Breaking Bad. Dobrze, że postanowiono zakończyć ten wątek bo przeciąganie go do finału byłoby już przesadą.

W Banshee nudnawo. Sugar zajmuje się prywatną sprawą, a Hiob wtyka w to swój ciekawski nos. Przyjemne sceny między tą dwójką, ale nic więcej. To samo u Kaia, Rebecki i Burtona. Zbyt statycznie, jedynie ostatnia scena otwiera nowe wątki i może prowadzić do ciekawych wydarzeń. Poza tym Stowe składa do kupy co wydarzyło się podczas napadu i zaczyna podejrzewać Carrie. Oczywiście, że wszystko nie mogło się tak łatwo skończyć.

OCENA 4/6

Brooklyn Nine-Nine S02E17 Boyle-Linetti Wedding
Ślub! Szalony ślub rodziców Boylsa i Ginny! To nie mogła być wymarzona ceremonia i nie była. Może bez udziwnień i błyskotliwych pomysłów, które zapiszą się w historii telewizji, ale sympatycznie, ciepło i zabawnie gdzie dano dużo miejsca postacią z głównej obsady. I były to przeważnie ważne sceny. Jak ta gdzie dociera do Rosy, że jest tchórzem bo nie zaprosiła Marcusa. Albo pokazano Jacka wciąż uganiającego się za tą samą kobietą i Amy ścigającą tego samego przestępce. Jakby chciano przekazać, żeby nie bać się postawić kolejnego kroku w swoim życiu. Jak ojciec Charlsa. Może i ryzykuje, ale co może zyskać! Poza tym przyjemnie było oglądać Amy i Jake razem na misji w galowych ciuchach z aluzjami do Bonda. Cudowna para.

Śmieszył duet Terry/Holt i nie tylko za sprawą starych i sprawdzonych chwytów. Pokazano ich bardziej emocjonalnie niż zwykle. Zwłaszcza przemowa Holta o małżeństwie czy flashback Terryego. Wszystko to idealnie wpasowało się w klimat opowieści o idealnym ślubie.

OCENA 5/6 

Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D. S02E11 Aftershocks
Powrót Agentów nie odbiega jakościowo od poprzedniej części sezonu czyli jest bardzo dobrze. Nie ma już spraw tygodnia tylko ciągła fabuła z nastawieniem na bohaterów na których mi zależy. Każda z postaci dostała jakąś historię, inaczej przeżywała ostatnie wydarzenia i oglądało się z nieskrywaną ciekawością. I pomyśleć, że są ludzie uważający ten serial za gorszy od Arrow.

Skye zyskała moce, ale to nie jest dobra wiadomość. Nie potrafi ich kontrolować, nawet do końca nie zdaje sobie sprawy z ich istnienia. Szykuje się długi story arc. Nie tylko jej trening, ale też akceptacja nowej siebie oraz przez otoczenie. Jak zmieni się stosunek Jemmy do niej? I jak długo zostanie to tajemnicę? Scenarzystą udało się stworzyć wciągający wątek. Równolegle będzie rozwijana koncepcja Inhumans, coraz więcej będziemy się dowiadywać o ludziach z mocami. Na razie wiemy, że są jakoś zorganizowani i chronią swoich. Ilu ich jest i jaki mają cel - nie wiadomo.

Mimo, że serial powoli przesuwa środek ciężkości i marginalizuje rolę Hydry tak wciąż są oni obecni. Ale coraz mniej. Zaskakujący plan Culsona się powiódł, kolejny głowy zostały odcięte. Zadziwia mnie tylko brutalność w jaki do tego doszło. Egzekucja i ostra amunicja - to nie są familijni Agenci znani z zeszłego sezonu.

Tripp został udanie pożegnany. Może w serialu nie odgrywał dużej roli, ale postacie były z nim mocne związane i jego strata okazała się odczuwalna. Był wspominany przez cały odcinek, Culson w dramatycznej scenie odwiedził jego matkę, a gang urządził sobie imprezę wspominkową, która pokazała jakie silne więzi są między nimi. Tylko nie do końca. Może wydają się bliskimi przyjaciółmi, ale tajemnicę powoli będą ich od siebie odsuwały. Bobbi z Mackem coś kombinują, Fitz wie o Skye, a Culson jak zwykle coś ukrywa. Tylko czekać na wybuch.

OCENA 5/6

Mighty Morphin Power Rangers S01E28 Island of Illusion (1)
Jak na odcinek zatytułowany "Wyspa iluzji" trochę mało było tej wyspy. Jednak wybaczam bo to dwuczęściowiec, a kilkuodcinkowe story arc'i zazwyczaj wychodzą całkiem nieźle. Niemniej wstęp mógłby być trochę krótszy. Krótsze walki i szybszy transport na wyspę by się przysłużył temu odcinkowi bo gdy do tego doszło na prawdę się zaciekawiłem. Nowa i niebezpieczna sytuacja w jakiej znaleźli się Rangersi, powrót dawnych wrogów, znikający Zack, tajemniczy karzeł i manifestacja lęków bohatera - to jest dobra mieszanka, która zaprocentuje w przyszłości. Szkoda tylko, że wstęp do tego opierał się na dobrze znanym schemacie.

OCENA 3/6

Person of Interest S04E16 Blunt
Walka z Samarytaninem dalej w tle, kolejny numer do uratowania. Pierwsze minuty były nudne. Zwykłe śledztwo, śledzenie jakieś studentki, nikogo nie obchodząca akcja z narkotykami i domysły typu sprawca/ofiara. A potem przyszedł twist! Numerek okazał się grifterką, która wplątała się w wojnę gangów brudząc w interesach Dominica. I odcinek zaskoczył. Stawki poszły do góry, a ja coraz bardziej przekonywałem się do Harper. Do tego stopnia, że nie miałbym nic przeciwko gdyby jeszcze kiedyś się pojawiła. W duecie z Zoe? To byłoby coś.

Cieszy powrót Root, smuci znikoma część czasu antenowego, która jest jej poświęcana. Więcej jej, chciałoby się wykrzyknąć. Tym bardziej, że prowadzi wojnę z Decimą i sugeruje zbieranie armii co kłóci się z trochę absurdalną polityką duetu Finch/Reese. Ciekawe co takiego kombinuję ze swoją apką. Na pewno będzie to miało wpływ na końcówkę sezonu. Tym bardziej, że wrócił Caleb, jeden z starych numerów, który rządzi wielką firmą. Czyżby teraz te wszystkie technologiczne wątki miały procentować by nastąpił wysyp powrotów ludzi nadających się do wojny?

OCENA 4.5/6

Supernatural S07E11 Adventures in Babysitting
Znowu dobrze mi się oglądało przez co mam jeszcze większe wyrzuty sumienia, że porzuciłem ten serial. Co mi się podobało to początkowo dwa oddzielne wątki wynikające z tego jak bracia radzą sobie ze stratą Bobbyego. Dean za wszelką cenę szuka zemsty i to go napędza, a Sam jest tym który pogodził się z stratą i chcę wrócić do polowania. Niby prosty zabieg, a pozwala podkreślić charaktery Winchesterów i zdynamizować odcinek. Trochę cierpi na tym samo tropienie wampirzyc, ale przecież nie chodzi o cotygodniowe polowanie w tym serialu.

Nie tylko przechodzenie przez żałobę było motywem odcinka. Poprzez relację z Krissy (która jeszcze powróci, yeah!), córką łowcy, pokazano jego stosunek do ojca i własnego dzieciństwa. Sceny z nią były zabawne, czuć było chemię między nimi, ale też tęsknotę Deana za normalnym życiem, którego nigdy nie miał. Przygnębiająca była też końcówka. Gdy bracia jadą Impalą, a Dean próbuje się uśmiechać, udawać, że jest zadowolony z życia, ale już tego nie potrafi.

Trochę szkoda, że Meghan Ory dostała taką króciutką rolę. No nic, nie można mieć wszystkiego.

OCENA 4.5/6

Supernatural S07E12 Time After Time 
Zadziwiające. Pomysłowy odcinek z wciągającą sprawą tygodnia. Kolejny raz z rzędu. I pomyśleć, że przez powtarzalność porzuciłem serial, a teraz wcale tego nie czuję. Długie przerwy czasem są bardzo dobre.  Tym razem dostajemy kolejnego bożka, którego bracia muszą ubić. Tylko jest twist - to Chronos, podróżnik w czasie, który przenosi Deana do lat '40 przez co dochodzi do współpracy z Eliotem Nessem. Tym Nessem! Ekscytacja Deana wcale nie dziwi. Tak jak aluzję do Nietykalnych i Powrotu do przyszłości. Pod tym względem odcinek bardzo się wyróżnia. Swoją drogą bracia to mają klawo. Jak nie alternatywne rzeczywistości to przyszłość lub przeszłość. Ci to lubą podróżować, nie tylko po Stanach. Ja po cichu liczę jeszcze na powrót na dziki zachód.

Miło było zobaczyć znowu Jodi co wywołało kolejne wspomnienie o Bobbym. Szkoda, że nie miała zbytnio co robić w odcinku i służyła jedynie zawiązaniu akcji i by Sam miał z kim pogadać. Trochę zmarnowano też Jasona Dohringa. Więcej go! Jego przepowiednia na koniec powinna być bardziej znacząca. Jak już dajemy podróże w czasie niech stawka będzie dużo większa.

OCENA 4.5/6

Supernatural S07E13 The Slice Girls
Mam ostatnio szczęście do występów gościnnych, same znajome twarze. Tym razem padło na Sarę Caning z The Vampire Diaries i jedną z drugoplanowych postaci z The 100. Obydwie panie odegrały większą rolę w odcinku, ale nie ma się zbytnio z czego cieszyć bo całość była dość średnio. Dialogi nie porywały, śledztwo takie sobie, a przesadne udramatyzowanie nie pomogło. W pewnym momencie zacząłem się mocno nudzić, a starcie Deana z córeczką wywołało tylko ziew. Niby Sam zastrzelił Emmę, ale raczej nie powinno mieć to większego wpływu na relację braci. Fajnie, że została wspomniana Amy i pokazano jak bardzo bracia są do siebie podobni. Słabo, że historia tak na prawdę nie została zamknięta. Czas takie rozwiązanie jest dobre, ale tutaj było niepotrzebnym uchyleniem furtki na powrót amazonek. nie powiem żebym na to czekał.

OCENA 3.5/6

The 100 S02E15 Blood Must Have Blood Pt. 1
Co za epicki odcinek! Rzadko się zdarza, że seriale oferują takie starcia, jeszcze rzadziej dzieje się to w stacjach z niewielkim budżetem i serialach walczących o utrzymanie. The 100 jednak potrafi pokazać odpowiednią skalę wydarzeń przy ograniczonych środkach. I robi to z klasą! Nie zapominając przy tym o postaciach. Więcej, to postacie są najważniejsze, ich decyzję kształtują wydarzenia, a nie walki na śmierć i życie. Jest dramat, zdrady i emocję! Tylko czemu jeszcze jeden odcinek i długa przerwa?! 

Odcinek zaczyna się długim wstępem w Mount Weather. Bellamy tworzy armię, a pozostali z The 48 walczą o przeżycie. Przy okazji Cage wykonuje swój ruch. Wytacza jedno z najcięższych dział wojny - propagandę. Próbuje nastawić buntowników przeciw dzieciakom. I niezbyt mu się to udaje. Było kilka fajnych scen, ale najmocniejsza była gdy jego ludzie zabijają parę ukrywającą Mayę i Jaspera. Było to mocno inspirowane drugą wojną światową i sytuacją żydów. Tak jak zresztą cały ten wątek. 

Z jednej strony podobała mi się scena gdy Clarke wygłasza plan ataku na Górę. Jest on wbrew pozorom skomplikowany i ma dużo ruchomym części. Gdy ona o nim opowiadało był już wprowadzany w ruch i pokazywano co robią inni bohaterowie. I trochę szkoda. Równie dobrze można by temu jeszcze poświęcić ze dwa odcinki. Nie spodziewałem się tego, że kiedyś będę żałować, że serial ma tylko 16 odcinków. Bo tutaj nie było wypełniaczy i słabszych epizodów. Spójna i ekscytująca historia. Ale wracając do sceny z przemówienia Clarke. Po niej Lexa wygłosiła kilka swoich zdań do parafian, krótko i treściwie. Krew za krew. Co za moment gdy wszyscy, w swoim języku zaczęli recytować tą formułkę. Nawet Clarke! Dreszcze normalnie. I oczekiwanie rzeźni, nieokiełznanych Grounders mordujących nie tylko żołnierzy, ale też niewinnych. Jakże to było zwodnicze. I jeszcze jedno -niesamowicie  podobają mi się kostiumy Clarke i Lexy! Tak jak armii Grounders.

Oblężenie Góry wyszło dramatycznie. Oczekiwania na bitwę, starcia w środku i kolejną katastrofę. Znak zapytania wisiał nad odcinkiem, było dużo możliwości, a twórcy i tak zaskoczyli. Gdy udało się otworzyć wrota, miało dojść do starć, a  nadszedł plot twist. Lexa zdradziła Clarke! Po tym jak się do siebie zbliżyły, zostały czymś więcej niż przyjaciółkami i łączyło ich braterstwo krwi, Komandor postanawia porzucić Clarke. Bo dogadała się z Cagem i odzyskała swoich ludzi. Tylko swoich. To było nieoczekiwane i wszystko zmienia. Wywraca do Góry nogami relację Skye People/Grounders i otwiera kolejne wątki. Chociaż myślę, że wrócimy jeszcze do tego sojuszu. Z powodu Echo, która została uratowana przez Bellamyego. Poza tym w dłuższej perspektywie bardziej opłaca się zaatakować Górali niż pozwolić im jeszcze urosnąć w siłę. 

Zdrada Lexy przedefiniowała też relację Olivii z Inarą. Ostatnio świetnie się dogadywały, ich relacje były idealne. Jednak nic co piękne nie może wiecznie trwać. Olivia, która żyję na krawędzi dwóch światów ostatecznie nie należy do żadnego. Pozbawiona sojuszników sama wkracza w paszczę bestii. Czekam na jej reunion z bratem. I heroiczną walkę. Tutaj na pewno popłynie krew. 

Cieszy mnie duża rola Raven w odcinku. Szkoda, że sceny z turbinami były takie sobie. Jasne, zawsze się ją dobrze ogląda, ale to był raczej wypełniacz  by każdy bohater dostał chociaż trochę czasu antenowego. Fajnie, że zaczęła bardziej ufać ludziom i znowu bawi się w wysadzanie rzeczy. W tym jest akurat dobra. Zapewne odegra większą rolę w finale. Inaczej by nie została schwytana.

Mimo szaleńczego tempa odcinka były chwilę na spokojniejsze rozmowy. Jak ta z Lexą i Clarke, jeszcze przed umową z diabłem. Gdy rozmawiają o Polis, stolicy Grounders, która ma zaskoczyć Skye People. I kurde, tego nie wziąłem pod uwagę przy zeszłotygodniowym teoretyzowaniu o trzeciej serii. Czyżby miasto miało nas zachwycić rozmachem prawdziwej metropolii? Liczę na to.

Ostatnie ujęcie wyszło genialnie! Clarke, sama, opuszczona przez wszystkich stojąca przed wrotami do Mount Weather. Bezsilna, ale i zdesperowana. Coś mi się wydaje, że w tej blond główce powoli układa się następny plan. Bardziej bezwzględny od poprzedniego i okupiony ofiarami. Boję się, ale już nie mogę się doczekać by go obejrzeć. 

OCENA 5/6

The Last Man on Earth S01E01E02 Alive in Tuscon | The Elephant in the Room
Na nowy sitcom od FOX czekałem od pierwszych zapowiedzi, a po emisji teaserowego filmiku był jedną z najbardziej wyczekiwanych produkcji tego roku. Bo to nie była kolejna zwykła komedyjka o rodzinie, przyjaciołach, związkach lub środowisku pracy. Twórcy The Last Man on Earth postanowili popłynąć na fali popularności postapokalipsy i zafundowali wymarły świat z jednym ocalałym. I to był doskonały pomysł. Jest to świeże, ale i zabawne. Nie wiem na ile starczy pomysłów, ale jestem dobrej myśli bo scenariusz w pierwszym podwójnym odcinku jest solidną podstawą by być dobrej myśli.

Pierwsza część odcinka przedstawiła Phila, ostatniego człowieka na ziemi, przemierzającego świat (znaczy się Stany)w poszukiwaniu innych ocalałych. Szybki montaż, zabawne nakreślenie sytuacji, ale potem jeszcze więcej humoru związanego z "normalnym" życiem. Bo co byście robili gdyby nikt wam nie patrzył na ręce? Porzucili wszystkie reguły i konwenanse? Phil taki jest. Gra w kręgle samochodami (yeap!), toaleta w basenie, niezdrowe żarcie, basen z tequili i brak przestrzegania zasad higieny. Obserwowanie go jest niczym naruszanie jego prywatności. Ale przy tym niezwykle zabawne dzięki kreatywności twórców! Jednak mimo wszechobecnego humoru od serialu bije melancholia, tęsknota za utraconym życiem i stopniowe popadaniem w obłęd. I cudowne nawiązanie do Cast Away. Balls, balls everywhere!

Druga połowa odcinka utrzymana jest już w innym stylu. Pojawia się niezbyt zaskakujący plot twist - Phil nie jest sam, na świecie jest jeszcze co najmniej jedna kobieta - Carol. I nie jest taka jak sobie wyobrażał. Działa tutaj prosta zasada przeciwieństw. Ona za wszelką cenę przestrzega reguł i stara się go naprostować. On szaleje bo nie może jej znieść. I to, że Carol to grammar nazi to najmniejszy problem. Oczywiście zbliżają się do siebie, kłócą, by znowu zbliżyć i pokłócić.

Jest na prawdę dobrze! Will Forte i Kristen Schaal udanie wywiązuje się ze swoich ról, a oglądanie tych dwóch ostatnich ludzi na Ziemi (w Stanach) jest fascynująco zabawne. Co więcej, mimo żartów o masturbacji nie jest to głupia komedyjka, a stara się mówić coś o ludziach.

OCENA 5/6

piątek, 19 września 2014

Ramówka FOX 2014/2015



Nowości - Backstorm, Bordertown, Gotham, Empire, Gracepoint, Hieroglyph, Last Man on Earth, Mulaney, Red Band Society, Wayward Pines, Weird Loners

Powrócą - American Dad! na 9 sezon, Bob's Burger na 5 sezon, Brooklyn Nine-Nine na 2 sezon, The Following na 3 sezon, Family Guy na 13 sezon, Glee na 6 sezon, New Girl na 4 sezon, Bones na 10 sezon, The Simpsons na 26 sezon, Sleepy Hollow na 2 sezon, The Mindy Project na 3 sezon

Zakończone - Almost Human po 1 sezonie, Dads po 1 sezonie, Raising Hope po 4 sezonach, Enlisted po 1 sezonie, Rake po 1 sezonie, Surviving Jack po 1 sezonie

Jeśli ktoś nie wie to przypominam - stacja FOX stoi po ciemnej stronie mocy. To oni anulowali Firefly, nie potrafią liczyć i niemal co roku kasują serial, który zyskał sobie grono fanów. Tym razem padło na Almost Human i Enlisted. Ja widziałem tylko ten pierwszy. Nie rozumiem zachwytów nad produkcją. Prócz chemii między głównymi bohaterami i Karlem Urbanem na ekranie nie było w nim nic odkrywczego. Kolejny procedural tylko w przyszłości i mało przekonującym światem. Może się rozkręcił? Bo przyznaje nie wytrzymałem dłużej niż trzy epizody. Pewnie miało to coś związanego z nieodpowiednią kolejnością epizodów. Znowu! Na twitterze żale były wylewane również za Enlisted. I to nawet większe. Miałem sprawdzić, ale jakoś mi serial umknął i od razu zadebiutował z niską oglądalnością. Podobno jest jeszcze lepiej niż w przypadku Brooklyn Nine-Nine więc wypadałoby sprawdzić. Zwłaszcza, że mówiło się o wskrzeszeniu serialu przez Yahoo, a to o czymś świadczy. Reszta anulowań to niczym nie zaskakujące przykre formalności. Dads miało 19 odcinków więcej niż powinno, Rake nie miał prawa odnieść sukcesu, a Surviving Jack... O czym był właściwie Surviving Jack? Czyż to nie miał być hit komediowy z Christopherem Meloni? Miał, ale wytrwał zaledwie siedem tygodni. Raising Hope nie oglądałem, ale trzeba uścisnąć dłoń serialowi i pogratulować mu aż czterech sezonów. Nie było o nim głośno, ale cichutko wytrwał przez te kilka lat na antenie.

Trzeba przyznać, że FOXowi w zeszłym roku udały się premiery bo nie dość, że dwie z nich doczekały się przedłużenie to jeszcze je oglądam. I wcale nie jestem tutaj złośliwy. Dwa przedłużone seriale to całkiem niezły wynik. Nawet nie wiem co mnie bardziej cieszy Sleepy Hollow czy Brooklyn Nine-Nine. Opowieść z Sennej Kotliny dała mi bogatą mitologię, sympatyczne postacie i campową stylistykę. Komedia Andyego Samberga zapewniła gwarancję na 20 minut śmiechu w środku tygodnia i niesamowitą chemię między bohaterami. Nieskromnie przyznam, że dobrze trafiłem i obydwa seriale pozostały na mojej watchliście. I to byłoby tyle. Bones już dawno porzuciłem i powrót do rozwiązywania zagadek kryminalnych mnie nie interesuje chociaż fajnie jest co roku obejrzeć zwiastun z Comic-Con. The Following nie mam zamiaru tykać i dziwię się, że serial jest jeszcze na antenie. To chyba będzie jego ostatni rok zwłaszcza, że trzeci raz zmienia showrunnera. Do New Girl też nie mam zamiaru wracać. Tym bardziej, że obecny czwarty sezon będzie ostatnim. Cyferki nie kłamią Zooey Deschanel może zacząć się żegnać z telewizją. Cieszy mnie ostatni sezon dla Glee. Serialu nie widziałem, ale zwolni się jeden ze slotów i zwiększy to szanse nowości na przedłużenie. Dalej nie widziałem żadnych z animacji. Nawet nie będę próbował pisać co chciałbym nadrobić i dlaczego. Po co mam się co roku oszukiwać? Chociaż takie The Simpsons byłoby fajnym zastępstwem Power Rangers. Szkoda, że u nas w telewizji nie leciał maraton wszystkich odcinków. Swoją drogą ciekawe czy kiedyś Polsat na jednym ze swoich kanałów wyemituje maraton Świata Według Kiepskich. W końcu to nasz odpowiednik serialu o średniej klasie.

Backstorm - procedural kryminalny od twórcy Bones. Gdyby nie to, że wypada napisać więcej na tym bym skończył. Kolejny geniusz nie akceptowany przez społeczeństwo i nie budzący sympatii atakuje telewizję. Może 3-4 lata to by się sprzedało teraz tego typu postaci jest zatrzęsienie. W zeszłym roku na zwiastunach podobnie wyglądało Rake i pewnie Backstorm podobnie skończy. Trzynaście odcinków i do piachu.

Bordertown - midseasonowa animacja FOX od jednego z scenarzystów Family Guy. Znowu wystarczyło krótkie spojrzenie by wiedzieć, że to serial nie dla mnie. Nie oglądam animacji dlatego, że z góry je skreślam po prostu muszą mieć coś co od początku przykuje moją uwagę. Serial z latynoską i amerykańską rodzinką nie jest jednym z nich.

Gotham - i nareszcie coś dla mnie. Jedyna nowość tejże stacji do której jestem w 100% przekonany. I nie tylko dlatego, że oglądam wszystkie komiksowe seriale. Tutaj chodzi o Gotham jedno z najbardziej znanych fikcyjnych miast. Miasto Batmana przed pojawieniem się Batmana. Początek Jima Gordona i kultowych złoczyńców. Wszystko to spod pióra Bruno Hella człowieka odpowiedzialnego za Rome. Ciągła historia przeplata proceduralnymi sprawami, kolejne kultowe postacie i mroczny klimat. To musi się udać. Krytycy bardzo pozytywnie się wypowiadają o serialu i wróżą mu sukces. Ja widzę go przez kilka lat w ramówce. Nie koniecznie w poniedziałkowe wieczory. Anulowanie mu nie grozi. Oby, bo jak najdłużej chciałbym oglądać na ekranie Donala Logue i Bena McKenzie. Tyko boję się wątków z dziećmi. To zawsze niesie ze sobą pewne niebezpieczeństwo.  

Gracepoint -serial ciekawostka. Remake brytyjskiej produkcji z zeszłego roku gdzie główną rolę z oryginału powtarza David Tennant. Serial opowiada historię poszukiwań mordercy dziecka w małym miasteczku gdzie wszyscy się znają. Będzie stanowił 10 odcinkową zamkniętą całość. W porównaniu do Broadchurch (bo tak zowie się pierwowzór) zmian jest niewiele, niektóre sceny zostały bezpośrednio przeniesione, inne dostosowane do amerykańskiego widza. Pierwsze poważne odstępstwa podobno dopiero w 7 odcinku bo tyle zachodni dziennikarze mogli już obejrzeć. Czyli serial, który jest ale równie dobrze mogłoby go nie być. Ja nie lubię tego typu historii więc nie sięgnę. Jednak jakbym miał się decydować sprawdziłby oryginał. Bo jak wiadomo wszystko co oryginalne jest lepsze. Co nie Tofik? 

Empire -dramat "muzyczny" na midseason. Wielka fortuna, widmo śmierci i synowie walczący o spuściznę po ojcu. Serial zupełnie nie dla mnie. Szykuje się dużo dramatu, może być całkiem niezły (co gwarantuje obsada -Terrence Howard i Taraji P. Henson). Jednak nie jest to mój gatunek więc sobie odpuszczę. Premiera dopiero na wiosnę więc o jakości ciężko coś powiedzieć. Jednak jakbym miał prognozować stwierdziłbym, że cancel.

Hieroglyph - znowu zabawna sytuacja. Nawet jeszcze śmieszniej niż przy Gracepoint. Serial został zapowiedziany jeszcze przed upfrontami, zgodnie z nową polityką FOX zapowiedziano cały sezon, wyemitowana zwiastun, który wyglądał przeciętnie, ale widać, że nie poskąpiono grosza po czym serial anulowano. Tak po prostu, kilka miesięcy przed emisją i po rozpoczęciu kampanii marketingowej. Z jednej strony trochę szkoda bo mogłaby to być lżejsza odpowiedź na przygodowe Demony Da Vinci tylko dziejąca się w starożytnym Egipcie bo stylistyka obydwu produkcji wydawała się podobna. Ja trochę uszczypliwie myślałem o prequelu Penny Dreadful bo tam też pojawiły się egipskie wampiry i Potężne Książki Ciemności i Śmierci. Trochę szkoda, że nie przyjdzie mi samemu sprawdzić jak bardzo to było złe. A nóż byłaby to taka sama niespodzianka jak Sleepy Hollow.

The Last Man on Earth - Will Forte jako ostatni człowiek na Ziemi przemierzający Stany Zjednoczone. Tyle. Prócz tego lakonicznego opisu i zabawnego teasera nic o serialu nie wiadomo. Nie przeszkadza mu to znaleźć się na liście najbardziej oczekiwanych produkcji 2015 roku. Bo jak tu nie czekać na post apokaliptyczny sitcom z tylko jednym aktorem? Trochę się tego obawiam, mam wrażenie, że lepiej sprawdziłby się jako kilku minutowy serial internetowy, ale z chęcią sprawdzę.

Mulaney - serial, który podzielił krytyków. Czytałem zarówno pozytywne jak i negatywne opinie na jego temat. Niby sam powinienem wyrobić sobie zdanie i obejrzeć 20 minutowego pilota, ale już po zwiastunie wiem, że do mnie nie trafi. Przesadzona gra aktorska, w żenujący sposób przerysowane postacie i nietrafione żarty, które tylko osobą pracującym przy serialu wydawały się śmieszne - to są moje odczucia. Kilkanaście dodatkowych minut ich nie zmieni. Nie zdziwiłbym się gdyby serial został mimo wszystko przedłużony. Skąpa oferta stacji będzie wymagała desperackich kroków. 

Red Band Society  - mam wrodzony wstręt do seriali z dziećmi i wczesną młodzieżą. Nie mogę ich znieść w rolach drugoplanowych i niemal zawsze uważam, że pozbycie się ich naprawiłoby wiele rzeczy (choćby Terra Nova). Jednak zwiastun Red Band Society był całkiem interesujący. Udało się wyważyć humor z poważnymi tematami bez popadania w banał. Bo jakże to tak nie polubić serialu o dzieciach na oddziale pediatrycznym, które w tych trudnych okolicznościach próbują przeżyć swoje życie jak normalniej. Krytycy bardzo pozytywnie wypowiadali się o serialu i wróżono, że zastąpi Glee, które powoli udaje się na serialową emeryturą. Jednak cyferki okazały się bezwzględne. Niska oglądalność premiery sugeruje, że skończy się po pierwszym skróconym sezonie. Dlatego chyba sobie odpuszczę. 

Wayward Pines - o serialu pisałem już rok temu... przy omawianiu poprzednich upfrontów. Serio. Już wtedy go zapowiedzieli, a premiera miała się odbyć w okresie wakacji/midseason. Wszystko się poprzesuwało i serial zadebiutuje zimą. Ja jakoś niespecjalnie mam ochotę na małe miasteczko z tajemnicą, ale ta obsada! Matt Dilon, Carla Gugino, Juliette Lewis, Shannyn Sossamon, Melisa Leo, Terrence Howard i Toby Jones. Książkowy pierwowzór był podobno całkiem niezły więc może opłaca się zapoznać z serialem?  

Weird Loners - komedia na mid-season o dysfunkcyjnych związkach. Tak, kolejna komedyjka o grupce znajomych i ich problemach sercowych. Absolutnie nie ma tutaj nic co by mnie przyciągnęło do tych kilku odcinków. Bo więcej nie będzie. Niby gra tutaj Becki Newton, ale dla jednej aktorki nie warto się tak poświęcać. 

Moja ramówka - Gotham, Brooklyn Nine-Nine, Sleepy Hollow, The Last Man on Earth
Moje anulowania - brak (hip hip, hura!)