Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hell on Wheels. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hell on Wheels. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Serialowe podsumowanie tygodnia #38 [17.06.2013 - 23.06.2013]

SPOILERY


Castle S05E21 The Squab and the Quail
- Rick grający na PS3 w Skyhawka i ignorujący Kate na początku odcinka był cudowny. I ta chwila zawahania jak postawił konsolę nad nią. Dzięki temu w odcinku wywiązało się  sporo komediowych sytuacji  - zazdrosny Rick i flirtujący z Kate Voughn. Odcinek się udał. Do tego jeszcze pojawiła się sprawa zaręczyn i przyszłości związku.
- wątek odcinka z mordercą na wolności średnio wyszedł, bardziej wątki skupiły się na bohaterach. Gdyby nie to pewnie pościg za kimś takim byłby bardziej emocjonujący. I jeszcze moje wrodzone czepialstwo - czemu Kate nie zasłoniła okien?! Niby taka dobra pani detektyw, a nie pomyślała, że ktoś może próbować go zabić ze snajperki
- Rick starający się rozwiązać sprawę i poganiający chłopaków był świetny.

OCENA 4/6
 
Dark Shadows - Beginnings Episode 12/209 
- oczywiście, że nie doszło do spotkania Rogera z Burtem. Nie zdziwiłbym się gdyby na początku następnego odcinka wcale nie wszedł do pokoju tylko wyszedł z domu, ale już taka specyfika telenoweli
- rozmowa o duchach i historia Widow Hill - bardzo klimatyczne, więcej takich rzeczy poproszę. Do tego po raz kolejny namawia się Victorię do opuszczenia Collinsport i jest zapowiedź wojny, która przyniesie ofiary. Czekam na kolejny stopień intrygi!
- ojciec Maggie, chcę uciec, ale nie może. Wygląda na najsłabsze ogniowo i to pewnie on poinformuje o przeszłości. Tylko kiedy?
- mam nadzieje, że rozwiązanie pojedynku Rogera i Burta nie będzie banalne. Chciałbym żeby dalej się okazało, że ta dwójka to wyjątkowo godne pożałowania typy, a niewinni (Victoria, Caroline) zostali wplątani w wojnę między nimi, która ich zmieni

OCENA 2.5/6

Dead Like Me S01E08 A Cook
- Saul jako kucharz! Chyba najlepsze sceny w odcinku. Zabawne i takie życiowe. Łatwo kogoś krytykować jak się nie zna całego procesu. Bardzo mi się to podobało. Tak jak to, że kucharz został by przekazać swoje dziedzictwo. Super też było jak Saul mówił ze szkockim akcentem.
- Georgie z psem! Niektóre śmieszne sceny, ale jej brak zdania jest miejscami zbyt denerwujący jak dała się przekonać Daisy. Jednak scena z Masonem w jacuzzi cudowna. Dolores irytująco przerysowana. Nie mogę się do niej przekonać
- historia z zwierzątkami cudowna. Szczególnie jak pokazywano przeszłość. Trochę bez sensu tylko to, że oddała psa rodzinie.
- podobała mi się rozmowa Daisy i George o tym kiedy ludzie są za starzy na śmierć i czy lepiej byłoby gdyby byli młodsi. O za takie coś lubię serial. Brakowało tylko w tym odcinku naprawdę śmiesznych scen śmierci, ale może chodziło by pokazać takie normalne
- dalej brak Roxi, szkoda.

OCENA 3.5/6

Defiance S01E08 I Just Wasn't Made for These Times
- gdyby nie ta łzawa końcówka stwierdziłbym, że odcinek bardzo dobry. Tak bez tego bardzo. Przesadzono z słodyczą na końcu przez co cały wydźwięk był zbyt pozytywny. Już lepiej jakby zostawiono końcówkę kwestii interpretacji. Te sceny z Amandą też denerwujące. Za dużo wątków miłosnych, za mało napięcia seksualnego
- wątek z kosmonautą zamienionym w maszynę do zabijania świetny. I niespodziewany! Serial znowu udowodnił, że całkiem nieźle można się przy nim bawić. Do tego sporo elementów humorystycznych - świetne było jak rozmawiali o Zmierzchu. Jednak bardziej podobały mi się wątki dramatyczne - zatracanie własnej osobowości i przemowa w jaskini o niepoddawaniu się. Tylko to zakończenie...
- cliffhanger chamski, a szkoda. Już tak blisko było żeby nasza pani doktor trochę zdradziła ze swojej przeszłości, a tak mamy epidemię. Ciekawe czy sprowadził ją astronauta. A może to skryty atak Republiki Ziemi? Coraz ciekawszy nam się robi ten konflikt.
- trzeba zapamiętać żeby po sezonie ściągnąć sountrack bo praktycznie co odcinek jestem zaskakiwany dobrą nutą

OCENA 4/6

Defiance S01E09 If I Ever Leave This World Alive
- serio? Plan byłej burmistrz to zniszczenie świata? Fabuła jak z lat 80/90... Jednak mimo wszystko niezły twist z tym, że pani doktor z nią współpracuje. To że ma dużo na sumieniu było do przewidzenia, ale myślałem że będzie to raczej historia odkupienia, a nie robienia jeszcze gorszych rzeczy. Dobrze to mi się podoba. Może też ten wątek pójdzie mocno do przodu skoro Nicolett ma złote kółko
- wątek zarazy nudny - wiadome było ze nikt szczególny nie umrze. Choroba Nolana też nie potrzebne. Ciekawszy był obóz dla Iratian. O co chodzi w ich konflikcie z Castianami? Liczę, że ten wątek kryje całkiem niezłą historię
- słabiej wypada zapowiadany pojedynek na burmistrza oraz poszukiwanie matki i zbliżający się ślub. Ciężko będzie to przetrwać. Jednak jeśli będą takie zaskoczenia jak śmierć Connora to dam radę

OCENA 3.5/6

Hannibal S01E12 Releves
- wyjaśniły się motywy Hannibala - ciekawość. Żaden zawiły i wielopoziomowy plan mający na celu coś osiągnąć tylko zwykła ludzka czy może raczej naukowa ciekawość. By zbadać skutki pewnych anomalii. I jak tu go nie lubić? Nie zdziwiłbym się gdyby nie istniało nic takiego jak przyjaźń z Willem tylko chęć zobaczenia co się z nim stanie. Tak samo jak przebywa ze swoim psychiatrą by zobaczyć jak na niego reaguję i czy będzie w stanie go rozszyfrować.
- Abigail schodzi ze sceny, zostanie na pewno zabita przez Lectera, ale spełniła swoją rolę - wyzwoliła reakcję łańcuchową. Will został podejrzanym i stracił wiele w oczach Jacka. Odsuniętą wszystko podejrzenia od Hannibala. Przynajmniej na razie. Bo coś mi się wydaje, że następny sezon to będzie powolne odkrywanie prawdy tylko w jakim momencie będzie wtedy Will? W więzieniu czy może zupełnie szalony albo może na regeneracji bo przeżyciach z finału?

OCENA 5/6

Hannibal S01E13 Savoureux
-i koniec, po sezonie, jestem rozczarowany, że to już koniec bo Hannibal demonstruje jak powinno się oglądać seriale czyli w pełnym napięciu i skupieniu żeby wiele nie przegapić i delektować się każdym drobiazgiem.
- Hannibal perfekcyjnie zrealizował swój plan - odsunął od siebie wszystkie podejrzenia i wsadził Willa za kratki. Tylko czy na pewno? Will może i siedzi w zakładzie, ale wciąż jest groźny i całkiem możliwe, że pamięta co się działo. Jest też Alana, nie zdziwiłbym się gdyby po tym teście z zegarek zaczęła go podejżewać. Samo finałowe starcie Hannibala i Willa niesamowicie emocjonujące - powolne dochodzenie do prawdy i w końcu objawienie z którym nic nie można zrobić. Do tego ta symbolika łosia przewijająca się przez cały sezon miała zwieńczenie w finale, cieszyły też odwołania do poprzednich odcinków (jednak bawienie się przynętami Willa przez Hannibala nie było wcale tak bezcelowe! )
- wciąż też zostało kilka pytań bez odpowiedzi - co dokładnie wie doktor Bourdet? I dlaczego Hannibal wciąż przed nią tak perfekcyjnie gra? Nie wiadomo też co z Abigail - strata ucha to nie wiele, może wciąż gdzieś żyć i przydać się na później. Chociaż to akurat byłoby nieodpowiedzialne

OCENA 4.5/6

Hell on Wheels S02E09 Blood Moon & S02E10 Blood Moon Rising
- jako, że dwa odcinki wyemitowano po sobie nie będę rozbijał tego i pisał o każdym z osobna. Zresztą i tak nie mam wiele do powiedzenie
- co najważniejsze po tym odcinku kończę oglądanie Hell on Wheels, a przynajmniej to na bieżąco, chyba lepiej będzie więcej odcinków z rzędu. Jednak głównym powodem jest uszczuplenie obsady o dwie ciekawe postacie - Toola i Lily. Bardzo je lubiłem i idealnie pasowały do tego serialu i miasteczka. On miał problemy z żoną, odkupił grzechy i starał się być dobrym człowiekiem i pracownikiem. Ona za to była kobietą po przejściach, próbującą coś osiągnąć w tym męskim świecie, poniżana, ale gotowa do poświęceń by osiągnąć cel. No i stanowiła interesującą parę z Callumem, a ja się zdążyłem do niej przyzwyczaić i polubić. Pozbycie się jej z serialu to ogromna strata.
- najgorsze jest to, że zostawiono wątki które średnio mnie interesują - kłótnie braci Irlandczyków, wątek Lily i Seana, wątek miłosny Avy i Fergusona oraz Duranta i jego żonkę. Jako dodatki to nawet przyjemne elementy, ale za dużo poświęca się im miejsca, a też za mało by poczuć że oddziałują na całe miasteczko, a nie tylko na swój mały światek. Wyjątek jest Durant, ale jego coraz bardzie nienawidzę, a jego żona działa mi na nerwy. Niech gnije w więzieniu 
- podobała mi się końcówka, a w szczególności śmierć Szweda. Kolejna postać z obsady odchodzi, ale po nim nie będę płakał. Już dawno się go powinno pozbyć. Sposób w jaki to ukazano idealny - Bohannon nawet nie miał swojej zemsty, kolejna jego wybranka zginęła, a on nie mógł jej pomścić. Trochę ciężko będzie mu się przekonać do kolejnego związku. Ciekawe za to się zapowiada on jako kierownik. Marzenie Lily się spełniło, ale nie tak jakby tego chciała
- sam odcinek dobrze zrealizowany - od strony technicznej najwyższa półka - westernowa muzyka, uwielbiana przeze mnie zbliżenia i statyczna kamera. Do tego dobrze zrealizowane futurospekcję i widowiskowe (chociaż widać ograniczenia budżetowe) starcie z Indianami.

OCENA 4/6

Person of Interest S02E11 2-Pi-R
-  co za sprawa tygodnia! Na prawdę mnie wciągnęła i miała kilka niezłych zwrotów akcji. Do tego przy swojej niezwykłości nie wydawało się, że jest naciągana. Poza tym lubię takie motywy - geniusz w szkole, ponadprzeciętny nauczyciel i wątki informatyczne. Dramat na końcu zupełnie niespodziewany. Mam nadzieje, że Caleb jeszcze powróci kiedyś bo pasuje do konwencji tego serialu.
- odcinek nawet nie stracił na braku Reesa. Przesiedział w więzieniu, Carter mu pomagała, ale nic z tego nie wyszło. I dobrze bo znaczy to, że następny epizod będzie się skupiał na nim i jeszcze Sam będzie go przesłuchiwała. Robi się interesująco

OCENA 5/6

Person of Interest S02E12 Prisoner's Dilemma
- końcówka odcinka to proste wyjście z sytuacji, którego można się było spodziewać - Donelly nie żyję. Tylko, że nie spodziewałem się, że odpowie za to była partnerka Johna. I niezmiernie się z tego ciesze, że wróciła. W ogóle to odcinek powrotów. Tyle znanych twarzy się przewinęło i trzeba się cieszyć, że tak zgrabnie została poprowadzona intryga. Szczególnie miłe było spotkanie z Eliasem w więzieniu
- tworzenie fałszywego życia i sceny przesłuchań - świetne sceny, emocjonujące i perfekcyjnie zagrane. Żałuję, że tyle odkładałem oglądanie serialu
- wątek Fusco z Karoliną Kurkovą to świetny komediowy przerywnik.

OCENA 5/6

Person of Interest S02E13 Dead Reckoning
-  wow, kolejny doskonały odcinek. Jedyny minus to pozbycie się Kary. Co za szkoda, tak bardzo ją lubiłem. Jednak nie ma co płakać bo się może jeszcze pojawić w flashbackach. Podomykano też sporo wątków - FBI, pogoni za człowiekiem w garniturze, Karen, Snowa. I całkiem zgrabnie otworzono nowe. Co się stanie za 5 miesięcy? Kto był pracodawcą Karen? Co zrobił Finch? Sporo tego i wszystko trzyma się kupy, a stawka rośnie.
- sam odcinek był niezwykle dynamiczny, cały czas jakieś strzelanie i wybuchy oraz życie na krawędzi. I za to lubię ten serial.

OCENA 5/6

Person of Interest S02E14 One Percent
-  tak jak podejrzewałem - nie będą wiecznie ciągnąć głównych wątków i w końcu pojawił się zapychacz. Tylko, że był on bardzo solidny i przyjemnie się go oglądało. Nie przeszkadzało to wcale. I znowu poruszał wątki komputerowo internetowe oraz pojawiła się postać, która może w przyszłości powrócić. Sporo ich w tym serialu, ale to tylko podkreśla jak dobre są te pojedyncze odcinki. Ekscentryczny miliarder wypadł całkiem nieźle, szczególnie jak zaczął się interesować Finchem i Johnem. No i przyjemnie się oglądało jego rozmowy z ochroniarzem. Znowu też było kilka niezłych zwrotów akcji.
- serial nie byłby jednak sobą gdyby nie ruszył kilku starych wątków - Carter tropi mordercę policjantów, a w tle flashbacki z Ingranem. Czyżby ten ostatni miał poprzedzać moment jego śmierci?

OCENA 4/6

Person of Interest S02E15 Booked Solid
- przyjemny odcinek. Zapychacz ale bardzo przyjemny. Odcinek w hotelu, poznawanie brudnych sekretów i w końcu ujawnienie międzynarodowego skandalu. Dobrze pomyślane i wciągające. Fabuła poprowadzono wzorowo. Do tego miło patrzyło się na Mia Maestro. Jednak największy plus i tak za powrót Zoe Morgan. Uwielbiam ją i tyle, świetnie pasuje do Johna. Ich spotkanie w windzie było wzorowo pokazane.
- Carter w FBI? To by było dobre, szkoda że przy tym nie zostano, ale może później. Walka z hirstem była dosyć średnia i myślałem, że ten wątek do niczego nie poprowadzi, ale zaszokowany zostałem na samym końcu - Root się pojawiła! I pracuję jeszcze jako asystentka obecnie głównego przeciwnika Johna. O jak ja się cieszę z tego powodu i czekam na jej kolejne mordercze machinację
- blue screen podczas widoku z kamery - co to takiego? Czyżby działanie Karen przynosiło rezultaty?

OCENA 4/6

Person of Interest S02E16 Relevance
- co za odcinek! Cudowny! Ten serial wysoko ustawiał sobie poprzeczkę jeśli chodzi o jakoś odcinek i tym epizodem ją jeszcze raz przesunął. Fenomenalny pomysł i jeszcze lepsze wykonanie. Przedstawienie nowej postaci i poświęcenie jej całego odcinka to ryzykowny pomysł, ale się opłaciło bo Shaw można polubić od pierwszej sceny, a potem stosunek do niej przeradza się w miłość. Taki żeński John tylko bardziej bezwzględna i zajmująca się istotnymi numerami. I jeszcze ostatnie sceny z jej udziałem! Czekam na jej kolejne pojawienie się jej występy są brawurowe. Ten odcinek był niesamowicie intensywny i pełen akcji i nie wiadomo kiedy zleciała całość.
- jakby tego było mało jeszcze w to wszystko wmieszała się Root. Jest przerażająca i za to ją uwielbiam. Tylko czekać na jej ponowny występ

OCENA 6/6

Person of Interest S02E17 Proteus
- zapychacz i to nudny. Lubię tego typu odcinki z zamknięciem w pewnym miejscu i poszukiwaniem mordercy, ale tutaj wyszło to dość przeciętnie, a do tego wybrano najłatwiejsze rozwiązanie - mordercą okazał się agent FBI. Kilka fajnych scen się trafiło, ale ogólnie było nudnawe
- niestety nie ruszono też żadnych z pobocznych wątków. No może tylko chłopaka Carter, ale tego akurat nie lubię. Liczę, że następnym razem będzie lepiej

OCENA 3/6

Person of Interest S02E18 All In
- no niestety znowu zapychacz. Historyjka lekka, przyjemne, z momentami, ale ogólnie nie warta zapamiętania. Miło jednak, że pojawił się Leon szczególnie pierwsza scena z nim była niezła, a potem jak opłakiwał Candy. Coraz bardziej go lubię i takie epizodyczne występy pasują
- zbliża się koniec sezonu i coraz więcej miejsca dostaje HR, niedobrze bo średnio to lubię. Jednak może zakończą ten wątek? W sumie najwyższy czas na to. Śmierci Szymańskiego szkoda, ale teraz Carter zacznie zadawać niewygodne pytania.

OCENA 3/6

Suburgatory S01E09 The Nutcracker
- takie to sobie. Nic specjalnego I mało śmieszne, a przeczuwałem to już po samym początku. Zerwanie z Zoe przez Internet? Żenujące. I jeszcze wykorzystanie swojej córki jako wymówki. Co dziwne, Tessa nie miała nic przeciwko.
- przyjęcie też takie sobie. Nauczyciel denerwujący, a Noaha chyba nie lubię. Sceny z Lisą takie sobie. Jedynie dobre było jak nauczycielka się załamała po pocałunku Georga z Dallas. Szkoda też że już skończył się wątek z Zoe. Po poprzednim odcinku myślałem, że będzie to coś dłuższego

OCENA 3/6

True Blood S06E01 Who Are You, Really?
- wampiry wróciły! Od jakiegoś czasu nie oczekuję wiele po tym serialu i dobrze się bawię. Jak na produkcję typowo rozrywkową z przymrożeniem oka dobrze się spisuję. I taki też był ten odcinek. Wybuchowy na początku, dużo akcji, spięcia w grupie, trochę żartów, dramatów i rozczarowań. I świetnie się to oglądało. Jason głupi jak zwykle, Nora waleczna, a Pam z Tarą są świetne. Sookie i Eryk tylko bez wyrazu, ale i tak jak się ich ogląda nie można wiele zarzucić
- Bill wrócił? Kim on jest teraz? Czy to tylko gra czy może chwila wolności? Czy jest opętany przez Lilith czy zmienił się na dobre? Ma jakiś wielki masterplan czy będzie cały sezon improwizował. Pytań jest dużo i czekam by się dowiedzieć jak to się rozwinie
- Warlow się pojawił we własnej osobie! Takie miałem przeczucie, że to on jak Jason wsiadał do niego do samochodu. Wyjaśniło się też kim jest - jednym z pierwszych wampirów. To się narobiło złych w tym sezonie. Billith i Warlow. Krew się poleję
- wątki Andyego i Alcide nudne. Chociaż te małe dziewczynki na końcu przerażające. Słabiutkie były też sceny z Samem. Dobrze, że przynajmniej Luna nie żyję bo to jedna postać mniej. Ciekaw jestem jak świat zareaguje na zmiennokształtnych

OCENA 4/6

Zero Hour S01E04 Chain
-  tyle debilizmów, głupot, nielogiczności i niespójności fabularnych co było w tym odcinki to głowa mała. Nawet mi się ich nie chcę wymieniać wszystkich. Mój faworyt to Vincent, który po postrzeleniu w Indiach znalazł się w USA. Spoko, to nie problem przelecieć samolotem taki kawał. W ogóle jakoś dziwnie działa w tym serialu czasoprzestrzeń i czas mija wtedy gdy twórcą to pasuje. Kolejne zagadki i twisty fabularne żałosne, a jakbym chciał to co scenę mógłbym się do czegoś przyczepić. W ogóle nie zdziwiło mnie też, że Layla okazała się zła i coś kombinuje. A to że wszystko jest ze sobą w tak naiwny sposób powiązane to tylko mały szczegół. Padłem też jak dowiedziałem się co jest w skrzynce - krzyż na którym zginął Jezus. Nieprawdopodobne. I jeszcze posiada on boskie moce. Aż się boję pomyśleć co będzie dalej
- niemiecki akcent w retrospekcjach jest wyjątkowo żałosny...

OCENA 2/6


Obejrzane odcinki - 19
Najlepszy odcinek - Person of Interest 2x16
Najgorszy odcinek - Zero Hour 1x4

niedziela, 16 czerwca 2013

Serialowe podsumowanie tygodnia #37 [10.06.2013 - 16.06.2013]

Przez cały tydzień zaledwie 5 odcinków z czego jedna nowość. Mało, będzie trzeba jak najszybciej nadrobić Hannibala i Defiance. Ten pierwszy już się kończy i smutno się będzie z nim rozstawać, natomiast ten drugi jest coraz lepszy i jest nadzieje, że przerodzi się w naprawdę solidny serial. Trzeba trzymać kciuki, żeby było więcej głównego wątku niż procedurala. Nie dobrze jest się rozstawać z Grą o Tron bo 11 tygodniowa przygoda to stanowczo za krótko. Dobrze, że dodatki i wywiady odkładałem na później będzie się czym raczyć przez kilka miesięcy. Chociaż znając życie obejrzę wszystko z marszu. Cieszy powrót True Blood. Wampirki wracają! To nie ten sam serial co w pierwszych dwóch sezonach, ale dalej mnie bawi. Będzie co oglądać w przyszłym tygodniu.

SPOILEROWO!

Dark Shadows - Beginnings Episode 11/209
- nudy. Myślałem, że odcinek będzie dużo lepszy, ale był praktycznie o niczym. Na konfrontację Burta z Rogerem wciąż trzeba czekać i nie zdziwiłbym się gdyby nie doszło do niej w następnym odcinku. Caroline wciąż naiwna, a Burt opowiada, że chcę się pogodzić. Jasne. Takie to przewidywalne. 
- na minus brak Victori. O wiele ciekawiej się robi jak się ona pojawia
- wątek z alkoholikiem, ojcem kelnerki z hotelu wrzucony na siłę i zupełnie nie potrzebny. Wiadomo przecież, że też skrywa tajemnice i boi się pojawienia Burta - po co to dalej wałkować? 

OCENA 1.5/6

Dead Like Me S01E07 Reaper Madness
- Ronnie i jego relację z George były zabawne. Jak widział śmierć, jak jej uciekł i próbował flirtować z naszą ulubioną Żniwiarką. Szkoda tylko, że skończył tak jak skończył, ale pasuje to do głównego motywu przewodniego serialu – chwytaj dzień bo może być za późno
- Wątek Raggie pasuje do odcinka. Zdezorientowana po śmierci siostry dzięki bodźcowi postanawia odkryć swoje powołanie i znaleźć sens życia koniec z biernością, czas na pasję której można się poświęcić
- Jest też wątek w pracy – robić coś czy oddać się błogiemu lenistwu. Jaki jest sens wykonywania bezmyślnej pracy? Co zrobić z własnym życiem. Czekam na kolejne sceny z Fioną
- Daisy jest dziwna, ale bardzo ją za to lubię. Wyzwolona kobieta ze swoimi dziwactwami. Czekam na jej pierwsze spotkanie z Roxy która gdzieś się zagubiła
- Mason przynoszący tabletki Georgie – cudowna scena!

OCENA 4.5/6

Game of Thrones S03E10 Mhysa
- serio? Ludzie pisali, że odcinek słaby i rozczarowanie, a ja nic takiego nie zauważyłem. W żalach zdarzały się też wzmianki o braku weselnego pasztetu, ale bez przesady, zostawmy trochę atrakcji na następną serię. Sam finał utrzymany w stylu Gry o Tron - epilog do wydarzeń z dziewiątego odcinka i danie czasu każdej z postaci. Szkoda tylko, że teraz masakrycznie długie czekanie, ale do tego jestem już przyzwyczajony
- początek odcinka to kontynuacja Krwawych Godów - rzeź ludzi Starków i zabawy Freyów. Robb Stark z głową swojego wilkora zamiast swojej wyglądał upiornie i wszystko to widziała Arya. Ta to ma pecha, śmieć ojca, a teraz to co się stało z jej bratem. Szkoda, że scenarzyści nie pokusili się by w poprzednim odcinku zobaczyła przez okno jak jej matka ginie. Idealnie by to pasowało do jej postaci
- sceny Tyriona z Sansą bardzo przyjemne, ale widać jak wielka różnica jest między nimi. On wie jak jest urządzony ten świat podchodzi do niego pragmatycznie, a ona ma wciąż mentalność dziecka mimo, że tyle przeszła. Trochę złości mnie że scenarzyści tak powoli rozwijają jej postać, już najwyższy czas by zaczynała pokazywać pazur. Jednak wiadomość o śmierci brata i matki na pewno mocno na nią wpłynie. Szkoda tylko, że pogorszy to relację jej z Tyionem, bo takie dzisiaj mieli świetne dialogi
- posiedzenie małej rady było fenomenalne. Po prostu fenomenalne! Najlepsza scena odcinka i tyle. Każda z postaci zachowywała się zgodnie z jej charakterem, znała swoje miejsce w szeregu i robiła to co powinna. Maniakalne zachowanie Joffreya, panujący nad sytuacją Tywim czy Varys znający swoje miejsce, cudownie się ogląda tak napisane i zagrane momenty. Pięknym zwieńczeniem była rozmowa ojca z synem. Smutno się robi gdy na takie coś będzie trzeba czekać kolejne kilka miesięcy...
- opowieść Brana świetna. Czyli co Freyowie będą teraz umierać? Należy się im! I niech Walder doczeka upadku swojej rodziny. Spotkanie z Samem miło, podobają mi się jego sceny z Goździk. Średnio mi się podoba wyprawa za Mur - ratowanie świata przez dziecko, dobrze że to Game of Thrones, a nie jakaś podrzędna opowiastka fantasy
- scena z bękartem Boltona obrzydliwa. Rozmowa o bólach fantomowych przekomiczna i przerażająca. I w końcu doszło do narodzin Fetora. Czekam na dalsze sceny
- scena na Żelaznych Wyspach z Yarą epicka. Nie spodziewałem się tego po niej. Ale to dobrze bo oznacza to bitkę. Pewnie przegra bo tutaj wszyscy jak czynią coś ze szlachetnych pobudek przegrywają, ale i tak warto czekać
- cudowna rozmowa Devosa z Gendrym jak wspominali stare czasy na Pchlim Targu. Szkoda tylko, że został uwolniony (co za komiczna scena z łódką!) i nie wybierze się na Mur. Z chęcią zobaczyłbym go z Jonem. Chyba by do siebie pasowali.
- co takiego ten Varys kombinuje? Uważa Tyriona za szlachetnego i uważa że tylko on może ocalić Siedem Królestw. Oj podoba mi się ten wątek. Tylko jak pozbycie się Shea ma w tym pomóc? Przecież po tym by się teoretycznie jeszcze bardziej rozpił
- rozmowa Tyriona z Cersei przy winie jak zwykle świetna! Uwielbiam tą dwójkę razem, ale jest chemia między nimi!
- Arya zaszalała! Zabiła Freya i nie ma wcale wyrzutów sumienia. Kolejne morderstwo na sumieniu. Szkoda tylko, że nie powalczyła z resztą, ale i tak kradzież sztyletu i cała scena świetnie zrobione. Valar morghulis!
- Jon ponownie się spotkał z Ygrett, a ta ustrzeliła go strzałą amora eee tzn. zwykła strzałą. Trzema. To chyba koniec jego romansu. Dobrze, że wrócił do Czarnego Zamku bo stęskniłem się za tym miejscem. Szkoda tylko, że ten 2 sezonowy wypad za Mur okazał się nudny.
- Jamie wrócił do Królewskiej przystani! Szkoda tylko, że tak mało czasu dostał... Już nie mogę się doczekać jego scen z ojcem i bratem. Tyle na to trzeba było czekać!
- scena z Dany było. Tyle. Pokazali, że wyzwoleńcy z Astaporu ją kochają, znalazła ludzi, którzy mogą być jej poddanymi. I w sumie tyle. Trochę bez sensu, że tak się nazywa tak tytuł odcinka, ale no cóż niech będzie.

OCENA 5.5/6

Hell on Wheels S02E08 The Lord's Day
- czas nadrobić Hell on Wheels. Ostatni odcinek widziałem z pół roku temu, ale nie wpłynęło to negatywnie na odbiór bo oglądało się świetnie, wciąż czuć ten klimat za który polubiłem serial. Powolny, nieśpieszny z świetnym aktorstwem.
- w odcinku wrócił Durant i pojawiła się jego żona. Co za sucz, będą przez nią kłopoty zarówno dla Bohanona jak i Lily. Właśnie Lily, strasznie mi jej się szkoda zrobiło w tym epizodzie. Nie jest zbyt twarda na grę na tym poziomie. Przynajmniej na razie.
- obiadek był cudowny. Lily zupełnie została zignorowana, a do tego Callum pokazał dwie twarze. Chciałbym go więcej oglądać w tej elegantszej formie.
-wątek irlandczyków jako ten poboczny całkiem nieźle się spisuje, tak jak miłosne rozterki Toola i Evy. Pięknie pokazano zestawienie dwóch światów i dwie cierpiące kobiety które nie mogą być z ukochanymi
- Szwed daje o sobie znać i coś mi się wydaje, że nie przeżyje sezonu

OCENA 4/6

Suburgatory S01E08 Thanksgiving
- pierwszy raz naprawdę dobrze się bawiłem i śmiałem na odcinku Suburgatory. Poprzedni epizod był dobry i się podobał, ale ten naprawdę śmieszny i oby tak dalej!
- podśmiewywanie się z tradycji było super. Tak jak rozmowy Tessy z Dalias, organizacja przyjęcia przez Dallię, Aktimelka, wypad do miasta (zderzenie dwóch światów) i sama kolacja z wielką kłótnią. Brawa za dialogi momentami gorzki wydźwięk odcinka
- wątek Lisy i jej postawa buntownicza też niczego sobie. Końcówka trochę przesadzona, ale ogólnie było dobrze. Szczególnie jej scena z bratem i końcówka z rodziną. Shelia też coraz bardziej zabawna i te jej agresywne wybuchy

OCENA 4.5/6

Obejrzane odcinki - 5
Najlepszy odcinek - Game of Thrones 3x10
Najgorszy odcinek - Dark Shadows - Beginnings Episode 11/209

poniedziałek, 8 października 2012

Serialowe podsumowanie tygodnia [01.10.2012 - 07.10.2012]

Castle 5x2


Bardzo dobry odcinek. Podoba mi się ta nowa dynamika między Rickem, a Kate. Ona zazdrosna, on nie wie co zrobić. Do tego to ich ukrywanie się. Przyjemnie się to ogląda, zupełnie jak nowy serial. Dobra Kate jak się martwiła jaką bluzkę założyć i potem Leni jak mówiła że tamta uprawiała seks.


Sceny między Esposito i Ryanem też fajne. Szczególnie jak wdali się w bójkę i potem Ryan zrobił sobie makijaż. To, że się pogodzą było oczywiste, ale dobrze, że nie nadeszło to od razu.


Sama sprawa o dziwo mnie zaskoczyła. Nic nie było takie jak się wydawało, a mordercy nie wytypowałem. Obstawiałem tą drugą pogodynkę. Świetna też była rozmowa między Kate i Rickem podczas przesłuchania.


OCENA 4/5


Copper 1x7


Wykrakałem! Gdzieś pisałem przy pierwszym odcinku, że chciałbym żeby poruszyli wątek szpiega Unii w Nowym Jorku i jest. Na razie to tylko wstęp, ale już jest ciekawie - niepokoje w Five Points i działanie pod przykrywką Morhausa. Teraz czekać, aż dowie się o tym Corcky i zadziała.


Kevin i kobiety - ten to ma do nich pecha. Po chwilowym szczęściu z Elisabeth dowiedział się prawdy o Annie. Biedne dziecko, co ona przeżywa, jej wątek jest przerażający i aż się boję co zrobi w finale zwłaszcza, że wie o Evie i Elisabeth. Boję się, że któraś zginie przez nią. Fajna scena była jak Corcky pokazał swoje prawdziwe oblicze i groził Elisabeth nożem, ale jakby przyszło codo czego to pewnie by jej krzywdy nie zrobił.


Z innych:
- wątek Francisa nudny, jakoś nie rozumiem tych jego związku i teraz jeszcze ma oddać się kościołowi - jasne, ciekawe tylko czemu nie powiedział Kevinowi, że Mary miała rejestr
- żona Freemana w ciąży - mało mnie to obchodzi, bardziej czekam na zamieszki na tle rasowym. Wielkie prześladowanie czarnych w finale? To by było dobre zakończenie sezonu
- Corcky nakarmił świnie ciałem, chyba oglądał ostatnio Hell on Wheels
- Andrew i jego sceny żoną to świetny element komediowy, w ogóle perypetie na posterunku całkiem niezłe - nowy rekrut i rozmowa z kapitanem, śmieszne.
- Elisabeth i Morehouse? Od dawna się na to zanosiło tylko jaka będzie reakcja Kevina. Ładnie to wszystko zapętlone.
- nie podobają mi się hashtagi, które są wyświetlane podczas niektórych scen - po co to komu?!


OCENA 4-/5


Dexter 7x1


Zaskakująco dobry odcinek. Nie spodziewałem się że po poprzednim sezonie tak bardzo mi się spodoba Dexter. Początek ciekawy i taka zabawa z widzami przez co jeszcze lepiej się to oglądało. Bo przecież jak to możliwe żeby Dexter wylatywał?! Jednak ładnie to wszystko zostało rozpisane.


Sceny z Debrą też niczego sobie. Ta otwierająca świetna! Szok i niedowierzania, a potem akceptacja. I przez ten cały odcinek powolne dochodzenie do prawdy by w ostatniej scenie doszło do kulminacji i Dexter przyznał się, że jest seryjnym mordercą. Ogromnie jestem ciekaw jak się będą układały relację między rodzeństwem i czego jeszcze się dowie Deb.


Flashbacki z młodymi przyjemne. Trochę ojca, trochę o mrocznej stronie Dexa i trochę o miłości brata do siostry.


Samo zabójstwo niczym się nie wyróżniło, rozmowa przy stole też słabiutka jednak fajnie że Dexter w końcu mógł kogoś zabić. Ciekawe tylko jak to się będzie wiązało z ukraińską mafią. I niech w końcu Yvonne się pojawi!


Śmiercią Mike się nie przejąłem. Umarł, trudno, płakał nie będę. Dochodzenie Marii i wątek z Luisem też mnie mało co obchodzą. Kolejne zapychające wątki, ale dobrze że przynajmniej tyczą się Dextera.


OCENA 4/5


Fringe 5x2


Fabuła powoli acz konsekwentnie idzie do przodu. Nie podoba mi się tylko, że teraz Bishopowie (i Astrid) będą poszukiwali kaset, które mają ich doprowadzić do sposobu pozbycia się Obserwatorów. Pomysł jak z gry RPG - zbieranie artefaktów, które mają uratować świat. Mam jednak nadzieje, że serial i tak będzie nas zaskakiwał.


Uwielbiam klimat tego sezonu - wszystko jest brudne i brutalne, pozbawione nadziei na przyszłość, a świat wygląda jakby był w agonii. Do tego jeszcze te sterylne wnętrza w siedzibie Obserwatorów. Jest też Etta - produkt tego świata. Ma inne zasady moralne niż jej matka, ucieka się do brutalniejszych metod bo właśnie ten świat ją do tego zmusił. Jednak mimo wszystko daje się przekonać Olivii bo widzi, że jest jeszcze szansa na ratunek dzięki niezłomnej postawie i hatowi ducha. Pięknie się to prezentuje.


Ogromnie mi się podobał też wątek z więźniem. Zszedł karmić gołębie, został złapany przez Fringe Team, jest torturowany przez Ette i kłamię Olivii. Strasznie emocjonująco to wyszło i autentycznie było mi go szkoda. Ciekawa była jego historia tchórzostwa, a potem poznanie prawdy o nim. Szczerze mówiąc to chciałbym żeby się jeszcze pojawił. I chciałbym też zobaczyć ten ruch oporu i nie mogę się doczekać gdy nasi bohaterowie przejmą w nim dowodzenie.


Wątek Simona zakończony. Chyba scena w laboratorium jednoznacznie pokazuje nam, że nie ma co liczyć na jego powrót. Ewentualnie dostaniemy jego głos i komputerowo generowaną twarz. Chociaż nawet takie coś bym przyjął z chęcią.


OCENA 4+/5


Hell on Wheels 2x7


Strasznie męczący odcinek. Lubię tych bohaterów, ale czasem scenarzyści nie wiedzą co z nimi zrobić i przez to powtarzane są znane motywy. Callum dalej chcę uciekać od przeszłości i jest zmęczony życiem, Szwed dalej miesza, a Ferugson chcę zdobyć pozycję. Wszystko to dzieje się w ślamazarnym tempie co w tym epizodzie szczególnie utrudniało oglądanie. Dobrze jednak, że zdarzyła się rzecz, która może sporo namieszać - Lily przespała się z Callumem. Ciekawe jak zareaguje na to Durant i co to wprowadzi nowego do serialu.


Ogólnie ten odcinek skupiał się bardziej na psychice Bohanona i starał się odpowiedzieć na pytanie czego jest takim człowiekiem jakim jest. Rozmowa ze Szwedem bardzo fajna - zarówna ta w barze jak i wagonie. Ta konwersacja z Roth też mu dała trochę do myślenia. Teraz pytanie zmieni się on i zacznie o coś walczyć czy dalej będzie uciekał?


Z innych rzeczy:
- interesy Irlandczyków, wybuchowy charakter Mickeyego i braciszek dalej zakochany w Ruth - mało co mnie to obchodzi, tak samo jak zmiana właściciela baru
- Ferguson buduje dom? bez przesady... w ogóle nudną historię ma w tym sezonie
- zmiana jaka zaszła w Szwedzie w tej serii dalej mi się nie podoba. Owszem lubię oglądać tego szaleńca, ale to jego zachowanie jest strasznie irracjonalne
- kłopoty spowodowane niobecnością Duranta zbyt małe, oczekiwałem jakiś większych zamieszek, ale do niczego takiego nie doszło


OCENA 3=/5


Homeland 2x1


Owszem nie było jakiś fabularnych rewolucji, ale nie powiedziałbym że przez to odcinek nudny. Mnie szczególnie zainteresowała nowa sytuacja geopolityczna. Obecnie tylko się mówi o ewentualnym ataku na Iran, a w serialu będą próbowali pokazać tego konsekwencję. Zapowiada się to fascynująca, a ja jestem ciekaw czy pójdą dalej. Otwarta wojna? a może mają już jakieś dalekosiężne plany na kolejny sezon.


Aktorsko ten serial udowadnia, ze nagrody dla aktorów jak najbardziej uzasadnione. Carrie i jej nowe życie - ciekawy wątek, podobało mi się jak pokazali ją w domu, a potem w szkole. Następnie przyszła wiadomość od Saula i wszystko legło w gruzach. Świetne są sceny gdy ona nie radzi sobie jako agentka i ta panika na jej twarzy. Claire Danes dzięki tej roli stała się moją ulubioną aktorką.


Brody natomiast będzie kandydatem na wiceprezydenta. Jak ja bym chciał żeby nim został! Już teraz jego działanie na rzecz Abu Nazira może przynieść wielkie szkody, a co dopiero jak będzie znał tajemnicę państwowe. Ciekawe też co wyniknie z faktu, ze Jessica zna jego tajemnicę. Podobała mi się też jego scena z córką jak zakopywali Koran.


OCENA 4/5


Hunted 1x1


Najlepsza premiera tego sezonu! Nie spodziewałem się, że ten serial będzie taki dobry co mnie niezmiernie cieszy i sprawia, że ogląda się go jeszcze lepiej. Wciąga od początku i nie pozwala się oderwać przez bitą godzinę. Wszystko to zasługa niezwykłego montażu i gr aktorskiej Mellisy George. Ten pierwszy jest niezwykle dynamiczny i pomysłowa. Ona natomiast dźwiga na barkach odpowiedzialność za cały serial i doskonale się z tego wywiązuje. Doskonała gra aktorska.


Mamy też niezwykły świat szpiegów - kod w gazecie, śledzenie się i efekciarskie zabawki. Są też podróże po świecie i widowiskowe walki i strzelanie. Szczególnie scena w kawiarni mi się podobała - świetna realizacja. Oby więcej i jeszcze bardziej efektownie.


Sama główna intryga też ciekawa - super szpieg Sam Hunter wraca do pracy po ponadrocznej przerwie i będzie szukała osoby odpowiedzialnej za jej postrzelenie. Kto na nią poluje? Kim jest ten tajemniczy faceta? Czemu chcę jej śmierci? Oby intryga była przemyślana i równie fascynująca co pierwszy epizod.


Inni bohaterowie na razie są tłem, ale sprawiają pozytywne wrażenie. jestem ciekaw ich backstory. Mam tylko nadzieje, że Sam będzie chodziła z nimi w większe interakcję niż miało to miejsce w tym odcinku. No i poproszę mniej wątku romansowego.


OCENA 5/5


Merlin 1x5


Solidny powrót. Bardzo lubię ten serial i raduje się, że w końcu mogę popatrzeć na starych bohaterów. Jak poprzednio sezon zaczyna się od wysokiej stawki - Morgana uprowadza ludzi Artura, szuka jego zguby, mamy też wielką przepowiednie i powrót Morderda. Dzieje się całkiem sporo. Ciekawe tylko czy dostaniemy tą wielką bitwę czy Merlinowi uda się zaradzić przepowiedni. Oby nie.


Zamek Morgany świetnie wygląda. W ogóle jakby poprawili krajobrazy i scenografię w tym sezonie. Do tego jeszcze świetnie prezentuje się ta kopalnia. Ciekawe tylko co takiego znalazł tam Gwaine. Kim jest ten stwór o wyglądzie kosmity?


Ze śmiesznych elementów to kłótnie Merlina z Arturem, ale mogłoby być ich więcej. Świetne było jak Merlin żonglował jajkami i ta mina Artura. Cudowne, Fajna też scena w siatce jak Merlin dał się podejść jak dziecko.


Gwen jako królowa jest mi obojętna. Może i sobie radzi, ale nie daruje jej skazania Sefy na śmierć. Bardzo mi się podobała jej scena z Merlinem i chciałbym żeby została w serialu jak najdłużej. Niech już zabiją jej ojca mimo że bardzo lubię tego aktora.


OCENA 4/5


Person of Interest 2x2


Dużo lepiej niż podczas premiery jednak ja wciąż uważam, że ten serial stać na wiele więcej. Amy Acker jak zwykle przeraźliwie urocza jak Root i jej sceny z Haroldem w chatce to chyba najlepsze momenty odcinka. Szkoda tylko, że Finch tak mało ma do gadania. Jak ja się nie mogę doczekać ich kolejnego spotkania! I ciekawe też czego nowego dowie się o Maszynie, czy ją znajdzie i czy wprowadzi jakieś swoje udoskonalenie. Oby.


Śledztwo Carter i Johna wypadło znośnie.To, że pan Russel ma coś wspólnego z porwaniem było wiadome odkąd zobaczyliśmy, że wypożycza książkę Kinga. Jednak odkrycie, że Hanna nie żyję było zaskoczeniem, a to Sam okazała się Root. Ładnie się potem zemściła i jestem ciekaw do czego jest jeszcze zdolna.


Fusco z Miśkiem byli świetni. Oby piesek jak najdłużej został w serialu bo podoba mi się jak bohaterowie mówią po holendersku. Dobre też był motyw drinka z jajkiem albo John jak zwykle robiący rozróbę w barze i potem jak ukradł kuszę.


OCENA 4/5


Revenge 2x1


Revenge to odkrycie ubiegłego sezonu dlatego tak czekałem na powrót tego serialu. I przez cały ten hype trochę się rozczarowałem bo średnio mnie zaskoczył odcinek. Owszem oglądałem się go bardzo dobrze, nawet nie wiadomo kiedy zleciał, ale mogłoby być trochę lepie.


Trening Emily świetny, nowe gość też intrygujący, ciekawe jak będą wyglądały sceny z tą dwójką. Nie podoba mi się tylko nowy aktor, który wciela się w Takede. Lostowy Dogan o wiele bardziej pasował do tej roli, ten jest dość średni. Ciekawe tylko z jaką misją wysłał Amadnę i czy ona na pewno go posłucha.


Emily szuka matki i trafia do szpitala psychiatrycznego. Kto wsadził tam jej rodzicielkę? Jaki w tym udział miała Victoria? Co teraz z matką? Kolejne pytania i dlatego uwielbiam ten serial. Pytanie też czy aby na pewno rząd interesuje się Conradem czy to tez była ściema Vitorii. A to że ona żyła to żadne zaskoczenie.


Charlotte mnie nie denerwowała w tym docinku, ba nawet się ciesze, że żyję. Nie sądziłem, że Ems się tak do niej zbliży. No i myślałem że to ona ją wykorzystuje i z fabrykowała wyniki krwi, a to jednak Conrad. Ciekawe jak będą się rozwiały relację siostrzyczek w tej serii.


Noal na treningu bokserskim xD dość niecodzienny widok. I jeszcze opowiada, że poznał karate. Aż nie mogę się go doczekać w akcji.


Wątek Amandy i Jacka jak na razie do mnie nie przemawia. Taka zapchajdziura. Do tego jeszcze Declan, który niby jest ale nie odgrywa żadnej znaczącej roli.


Flashforward z początku zaskakujący. Myślałem, że badają wrak samolotu, którym leciała Victoria, a to łódź Jacka. Kto ją podpalił? czy to on nie żyję czy może jakaś inna ważna postać? a może to ten drugi uczeń Takedy? Równie intrygujące co początek S01.


OCENA 4-/5


Revolution 1x3


Nie mam pojęcia co myśleć o tym serialu. Z jednej strony masa głupot, a z drugiej ciekawe pomysły. Szerze mówiąc to nie sądziłem, że przeszłość Milesa jest taka mroczna. Po zaćmieniu sam zaczął wymierzać sprawiedliwość, a potem został szefem Milicji Monroe. Ciekawe jak do tego doszło i czemu zrezygnował, jak wyglądał konflikt między tą dwójką. Ciesze się też, że w końcu pokazali trochę tego brutalnego świata, niby tylko w flashbackach, ale całkiem nieźle to wyszło.


Akcja jak zwykle przyjemna, walki efektowne,  ale wszystko to strasznie naiwne. I czemu do cholery znowu nie strzelali do dowódcy na początku?! Przecież snajper powinien pierw pozbyć się oficera co by spowodowało zamieszanie. Nie pokazano też żadnego załamania morale co jest kolejnym bezsensem. Idiotyczne też było odbicie Milesa, za łatwo to wszystko wyszło. Dobrze jednak, że Jeremego nie zabili bo jest szansa, że jeszcze się pokaże.


O Chalie w tym odcinku nawet nie chcę mi się pisać bo jest ona niepotrzebna. Bez niej serial byłby o wiele lepszy. Jakbym miał wybrać jej najgorszą linię dialogową to wtedy gdy powiedziała, że to jej brata i ona podejmie decyzję co mają zrobić...


U Dannego też nudno, za łatwo sobie poradził z prześladowaniem. O wiele lepiej by było jakby go zabili... Szkoda, że Neville nie dostał więcej momentów.


Aaron i Maggie dotarli do Grace i, trochę pogadali, znowu nudne dialogi dostaliśmy, i dostali na chwilę prądu. Czemu? Nie wiadomo. Może i cliffhanger miał być szokujący, ale dla mnie był raczej wymuszony.


OCENA  3=/5


Sons of Anarchy 5x4


Oczekiwałem, że ten odcinek będzie bardziej emocjonalny, będą wspominki Ope'a i nie raz się wzruszę. Niestety, ale przez większość czasu Jax zajmował się sprawą burdelu Nero. Trochę szkoda bo wątek ten jest średnio ciekawy. Jednak na szczęście całkiem nieźle się pod koniec rozwinął jak Nero dostaje listę dziewczyn, burdelmama zostaje pobita i Emma Jane wciąż twierdzi, że to nie ona dała znać policji. Więc kto w takim razie? Czyżby mieli jakiegoś kreta? A może to sam Nero chcę wykorzystać klub? Mam nadzieje, że nie.


Dobrze, że ostatnie pożegnanie wyszło świetne. Nastrój żałoby i zegnanie się przez poszczególnych członków i na koniec schodzi Jax i wszystko to okraszone genialną muzyką. Jednak ja i tak twierdzę, że można by to było ciekawiej przedstawić.


Sprawa Pope'a została szybko przegłosowana, lub się zgodził, ale Jax najwyraźniej coś planuje. Nie mogę się doczekać jego zemsty.


Kolejny raz wspomniano o kradzieżach, ale pewnie dalej będziemy musieli czekać żeby choć trochę się wyjaśniło. Oby tylko nie za długo.


OCENA 5=/5


Obejrzanych odcinków - 12


Najlepszy - Hunted 1x1


Najgorszy - Revolution 1x3